Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='omry']Eeee.. Tym oto właśnie sposobem nauczyłam 10 letniego wtedy rotta wchodzenia do autobusu. Przyjaźnie się nie dało, warczał, w pewnym momencie nawet mi się odwinął (grubszy temat jeśli chodzi o jego psychikę), ale już za trzecim razem wskoczył sam. I tak, jak mi się odwinął to dostał w łeb.
To, że pies przeżywa wcale nie znaczy, że dzieje mu się coś strasznego.[/QUOTE]
Nie o to mi chodziło, tzn. nie do końca bo ja rozumiem że pies może się czegoś bać i czasem ciężko jest to przezwyciężyć i tak na pierwszy rzut oka wygląda to strasznie ale inaczej się nie da, tak ja w twoim przypadku że dostał bo zaczął pokazywać na ciebie ząbki i wgl. a ten gościu był z innej bajki bo wydaje mi się iż nie jest normalne,ze pies który zwyczajnie się boi i widać że jak najszybciej chce wysiąść bo było tłoczno itp. a gościu za to ciągnie mu ze smyczy przez pyszczek a on biedny się kulił bo nie wiedział za co dostaje a potem żeby tego było mało to oczywiście ten typ musiał do swojego kolegi chyba wychwalać na cały tramwaj jaka bestia z tego psa i jakie ma jaja (przepraszam za wyrażenie ale to cytat). No nie wiem jak dla innych ale dla mnie takie coś normalne nie jest

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='motyleqq']nie wiem jak jest w Łodzi, ale w Warszawie kierowca nie może się czepiać, że pies jedzie, bo jest to zgodne z regulaminem. no ale wiadomo, że ludzie są różni ;) ja też mieszkając w Wawie musiałam korzystać z komunikacji[/QUOTE]

W wawie chyba jeżdżą też wam autobusy co 5 minut jakoś nie? Przyjedź do łodzi, u nas komunikacja powinna jeździć co 10-20 minut, jeździ co 40 a nie przyjeżdża co drugi, a kierowców po nogach należy całować za to że są :evil_lol: Rzadko bo rzadko ale zdarza się że komuś pies nie pasuje, w tym kierowcom. Ale na szczęście żadnego z psów nie zmuszam do jeżdżenia, uwielbiają to, Larego na początku wnosiłam i wynosiłam (a kawał sceniacka był bo już podstarzały) ale szybko sam załapał, Ajs jak był malutki też na rączkach był wnoszony i tak się pryzwyczaił że również bez problemu wsiadał. Jedyny problem Larego to ruchome schody, przekonałam się o tym na warszawskim dworcu kiedy pociąg nam spierniczał :roll:

Posted

[quote name='motyleqq']dobrze zrozumiałam? jeśli Ty nawalisz, to wtedy pies dostaje w łeb? to fajnie, ale że posłużę się Twoimi słowami: na mnie takie teksty nie działają.

No błagam..
Jak pies mi się rzuca na rowerzystę to co? Mam sobie ciumkać aż łaskawie skończy? Ja nie zawsze zareaguję w odpowiednim momencie, nie mam oczu dookoła głowy, ale to nie jest powód by pies miał robić co chce.
Tak na marginesie moje korekty to nie tylko walenie po łbie, ale tłumaczyłam to już wcześniej, zawsze można się cofnąć o stronę.

Posted

[quote name='omry']No błagam..
Jak pies mi się rzuca na rowerzystę to co? Mam sobie ciumkać aż łaskawie skończy? Ja nie zawsze zareaguję w odpowiednim momencie, nie mam oczu dookoła głowy, ale to nie jest powód by pies miał robić co chce.
Tak na marginesie moje korekty to nie tylko walenie po łbie, ale tłumaczyłam to już wcześniej, zawsze można się cofnąć o stronę.[/QUOTE]

uhh, całe szczęście, że ja nie muszę walić mojego psa po głowie, kiedy sama jestem winna jej niesubordynacji. ciumkanie aż łaskawie skończy też jest bezsensu, ale wbrew temu co niektórym się wydaje, oprócz ciumkania i walenia psa są jeszcze inne metody ;)

Posted

[quote name='motyleqq']uhh, całe szczęście, że ja nie muszę walić mojego psa po głowie, kiedy sama jestem winna jej niesubordynacji. ciumkanie aż łaskawie skończy też jest bezsensu, ale wbrew temu co niektórym się wydaje, oprócz ciumkania i walenia psa są jeszcze inne metody ;)[/QUOTE]

A kto powiedział, że korekta to koniecznie szarpanie smyczą i walenie w łeb?
Owszem są sytuacje, kiedy trzeba zareagowac zdecydowanie bardziej stanowczo, szczególnie u takiego psa jak rotek. Serio, jak pies potrafi się odwinąć włascicielowi, to metodą na smaka daleko nie dojdziesz. Taka specyfika rasy-trzeba zagłebić się w historię, jak pracowały i jak były dobierane w hodowli.
Ale nie o tym mowa, mnie zastanawia za każdym razem jak się pojawia temat pozytywne szkolenie- a korekty, dlaczego korekta- to tylko przymus fizyczny?
Motyleqq, nie mowisz swojemu psu nigdy "nie"? Przecież to tez jest korekta...

Jak mi się młodsza suka zaczeła się sadzić na pieski za płotu, zafundowałam jej spacer w kolcach, 2 razy, potem już moje "nie" w zupełnosci wystarczało, teraz mamy zero reakcji ma psy.
Rotka próbowałam naprostowac smakami ( o tak- miałam faze na same pozytywy) i wypracowanie tego samego efektu zajęło mi 2 miesiące (pracy dzien w dzien) przy czym 2 razy musiałam mu psa z pyska wyciągać. Po 3 tyg w kolcach miałam u rota ignora na psy za płotem-i spacery bez kolców. A on serio nie bawił się w pyskówki, tylko to była zabawa w "śmierc".

Dlatego nie lubię takiego demonizowania korekt, to nie koniecznie jest ból i fizyczne znęcanie się, tak samo jak szkolenie pozytywne to nie jest pchanie psu do pyska smaków na chama.

Posted

[quote name='motyleqq']wbrew temu co niektórym się wydaje, oprócz ciumkania i walenia psa są jeszcze inne metody ;)[/QUOTE]

No co Ty nie powiesz? ;)

Jak już tak o swoich pieskach - tak jak Tekila rzuca się na rowerzystów, tak Tori rzucała się na psy. Tu i tu kwestia braku wychowania, jeśli chodzi o Tekilę jest jeszcze zachęcanie do takich a nie innych zachowań. Z Tori poszło mi sprawnie nawet, po trzech dniach była w stanie momentalnie się odwołać, kilka dni później miała wszystkie psy w zadku. Z Tekilą nie jest mi tak łatwo, od kilku miesięcy stosuję tę samą metodę co z Tori, czyli odwracanie uwagi od danego obiektu. Jeśli zdążę zauważyć obiekt zanim zrobi to pies to jest super elegancko, niesamowita radość, smaczki i zabawa. W przypadku Tori była niesamowita radość i bieg przed siebie, bo to ją jarało :lol:
Jeśli nie zdążę, a pies nie chce się odwołać no to działam bardziej stanowczo, jest korekta smyczą i 'nie'. Wyobraź sobie motylku, że to nie wygląda tak, że pies się drze a ja go po łbie. To by było w sumie trochę mało normalne i dziwi mnie, że mimo tego, że już to tłumaczyłam dalej masz taką a nie inną wizję korekty :)

Posted

Wydaje mi się, że jak ktoś będzie miał sporo psów w życiu to przestanie się tak stanowczo wypowiadać na temat wszystkich metod ;) Ja byłam maksymalnie pozytywna, jak miałam Lukę, przeszło mi, jak wzięłam Chibi, a jak przygarnęłam Frotka to mi już zupełnie metody pozytywne wyparowały z głowy.

Moim zdaniem lepiej jest psa nauczyć sobie z nagłym stresem, sytuacjami niespodziewanymi i trudnymi. Herę niepotrzebnie narażałam na stres w wielu sytuacjach - brałam ją do pociągu i wiozłam na zajęcia terenowe ze studiów. Woziłam autem, czego nie znosiła, na szkolenie czy różne psie festyny i zjazdy. Była ze mną we Wrocławiu - a w sumie po co psu zwiedzać duże, hałaśliwe miasto?
Ano po to, że nauczyła się świetnie radzić ze stresem. W pociągu czy aucie teraz spokojnie śpi. Jak widzi, że pakuję duży plecak (=wyjazd) to szczeka, cieszy się, cała jest podniecona, bo coś się dzieje.
Na pozostałe psy bardziej uważałam, żeby stresu nie było, spacerki w tereny zielone, a nie hałaśliwe i takie tam. No i tych psów do Warszawy pociągiem wziąć nie mogę (Hera ze mną była), bo teraz to byłby już naprawdę ogromny stres i zupełnie bezsensowny.

Zresztą, dużo zależy od psa. Na niektóre działa to "stopniowe" dawkowanie stresu. A dla niektórych będzie jeszcze gorzej - boi się autobusu, ale musi wejść na chwilę, znowu na chwilę, stres się potęguje, potem pies na sam widok próbuje zwiać. A szybka konfrontacja z czymś strasznym nie daje psu czasu na utrwalenie lęku - tak zauważyłam po moim bardziej delikatnym Frotku. On nie znosi jeździć autem. Próbowałam delikatnie, najpierw nagroda przy aucie, nagroda za przejście obok bagażnika, nagroda za oparcie się... Potem widział, że idę koło auta z żarciem to się chował, bo kojarzył, że będzie coś nie tak ;) Ale potem był wyjazd na festyn (fajne dla psa), więc psa zapakowałam mimo że nie chcia i wcale mu to nie odpowiadało. Przeżył ;) Teraz tego nie uważa za najlepszą rzecz na ziemi, ale skonfrontował się z sytuacją i sam do bagażnika wskakuje na komendę.

Posted

[quote name='asiak_kasia']A kto powiedział, że korekta to koniecznie szarpanie smyczą i walenie w łeb?
Owszem są sytuacje, kiedy trzeba zareagowac zdecydowanie bardziej stanowczo, szczególnie u takiego psa jak rotek. Serio, jak pies potrafi się odwinąć włascicielowi, to metodą na smaka daleko nie dojdziesz. Taka specyfika rasy-trzeba zagłebić się w historię, jak pracowały i jak były dobierane w hodowli.
Ale nie o tym mowa, mnie zastanawia za każdym razem jak się pojawia temat pozytywne szkolenie- a korekty, dlaczego korekta- to tylko przymus fizyczny?
Motyleqq, nie mowisz swojemu psu nigdy "nie"? Przecież to tez jest korekta...[/QUOTE]

dla mnie słowo nie, nie jest korektą, tylko słowem nie. to są zupełnie inne rzeczy i nikt mi nie wmówi, że to jest to samo, zwłaszcza z punktu widzenia psa. tak samo jak przytrzymanie psa na smyczy czy zatarasowanie mu drogi ciałem by nie dostał tego, czego chce, również nie jest korektą. jeżeli dla kogoś przytrzymanie psa czy powiedzenie 'nie' jest tym samym, co szarpnięcie go na smyczy bądź zwykłe uderzenie... to nic na to nie poradzę, bo dla mnie różnice są znaczne.
ale może właśnie przez to, że jak się właśnie dowiedziałam, 'nie' może być rozumiane jako korekta, to się tak wielu ludziom wydaje, że szkolenie pozytywne to za mało w wychowaniu psa.

Posted

[quote name='motyleqq']dla mnie słowo nie, nie jest korektą, tylko słowem nie. to są zupełnie inne rzeczy i nikt mi nie wmówi, że to jest to samo, zwłaszcza z punktu widzenia psa. tak samo jak przytrzymanie psa na smyczy czy zatarasowanie mu drogi ciałem by nie dostał tego, czego chce, również nie jest korektą. jeżeli dla kogoś przytrzymanie psa czy powiedzenie 'nie' jest tym samym, co szarpnięcie go na smyczy bądź zwykłe uderzenie... to nic na to nie poradzę, bo dla mnie różnice są znaczne.
ale może właśnie przez to, że jak się właśnie dowiedziałam, 'nie' może być rozumiane jako korekta, to się tak wielu ludziom wydaje, że szkolenie pozytywne to za mało w wychowaniu psa.[/QUOTE]

no widzisz, dla mnie zablokowanie ciałem, "nie" to są korekty. Skala korekt jest tak samo szeroka jak nagradzania. W takim zwykłym chłopskim rozumieniu- koryguję zachowanie swojego psa-używam korekty, nagradzam- czy to słownie, czy smakiem, piłką, zwolnieniem z komendy, stosuję bodźce pozytywne. I tu jest rozbieżność w kwestii semantyki, słownictwa i definicji.

Ja tam to tak po prostacku pojmuje, bo z zasady lubię sobie zycie ułatwiać ;)

Posted

[quote name='asiak_kasia']no widzisz, dla mnie zablokowanie ciałem, "nie" to są korekty. Skala korekt jest tak samo szeroka jak nagradzania. W takim zwykłym chłopskim rozumieniu- koryguję zachowanie swojego psa-używam korekty, nagradzam- czy to słownie, czy smakiem, piłką, zwolnieniem z komendy, stosuję bodźce pozytywne. I tu jest rozbieżność w kwestii semantyki, słownictwa i definicji.

Ja tam to tak po prostacku pojmuje, bo z zasady lubię sobie zycie ułatwiać ;)[/QUOTE]

skoro już wiesz, że dla 'pozytywnego' szkoleniowca słowo nie, czy też blokowanie ciałem nie jest korektą, i owszem stosują takie metody, to może trochę inaczej będziesz na nich patrzeć ;)

Posted

dla mnie też słowo "nie", "fee" czy inne "ee" to korekta. owszem, ma inny wymiar niż szarpnięcie na obroży, tak jak szarpnięcie na obroży ma inny wymiar niż szarpnięcie na kolcach, ale tak samo jak szarpnięcie zaznacza, ze nie podoba nam się psie zachowanie.

Posted

[quote name='motyleqq']skoro już wiesz, że dla 'pozytywnego' szkoleniowca słowo nie, czy też blokowanie ciałem nie jest korektą, i owszem stosują takie metody, to może trochę inaczej będziesz na nich patrzeć ;)[/QUOTE]

ale ja do pozytywistów nic nie mam ;)
sama korzystam bardzo mocno z takich technik ( u koni co prawda, ale korzystam bardzo ;)) z psami stosuję po trochu tego i tego. Także to nie jest tak, że ja się zupełnie odcinam, ale wiem, że nie z każdym psem tak się da. Serio, miałam ich kilka sztuk i rózne problemy wymagają różnych metod. Nie da się psa w szale agresji i amoku, wyklikać, a czasami pies pakujący się w gebe Twojego, to nie efekt Twojego niedopilnowania. Wychodzę z założenia, ze trzeba korzystac z mądrych rzeczy, wiec się nie odżegnuje od klikera, tak samo jak od kolców.

Posted

[quote name='asiak_kasia']ale ja do pozytywistów nic nie mam ;)
sama korzystam bardzo mocno z takich technik ( u koni co prawda, ale korzystam bardzo ;)) z psami stosuję po trochu tego i tego. Także to nie jest tak, że ja się zupełnie odcinam, ale wiem, że nie z każdym psem tak się da. Serio, miałam ich kilka sztuk i rózne problemy wymagają różnych metod. Nie da się psa w szale agresji i amoku, wyklikać, a czasami pies pakujący się w gebe Twojego, to nie efekt Twojego niedopilnowania. Wychodzę z założenia, ze trzeba korzystac z mądrych rzeczy, wiec się nie odżegnuje od klikera, tak samo jak od kolców.[/QUOTE]

niektórym się chyba wydaje(nie wiem, czy Tobie też), że jak ktoś nie używa kolców, to w momencie gdy jego pies postanawia zeżreć drugiego, to stoi i czeka aż skończy gryźć by następnie kliknąć... oprócz kolców czy tam innych siłowych korekt i stania bezsensu(wątpię, że ktokolwiek tak robi), są też inne metody, np BAT

Posted

Ojejciu. To ja jestem straszliwa, bo wiejskiego małego pieska wożę do miasta, nie patrząc na jej foszki, właściwie to zabieram go wszędzie, gdzie mogę, wożąc również samochodem, gdzie na początku pies po chwili od uruchomienia silnika puszczał takiego pawia, że żul spod sklepu by się nie powstydził. Mały piesek pojechał (samochodem! 3 h w jedną stronę!) na trening IPO, gdzie było stado dobermanów i ONków, których mały piesek nienawidzi, a obyło się bez jednego warknięcia. Mały piesek nie lubi innych psów, a bywał na wystawie, gdzie psów jest mnóstwo. Bezproblemowo. Bawił się nawet frisbee. Mały piesek był również w bardzo dużym, głośnym mieście (Wrocek), pełnym ludzi, psów i... koni. Był nad morzem, na plażach pełnych ludzi i psów, quadów, wycieczek konnych, był nad jeziorem i rzeką.

Mały piesek również jest czasem przekonywany, że jego panika jest głupia i niepotrzebna, i jestem pewna, że dla osób postronnych ten show wygląda dość brzydko. Jednak każdy pies jest inny. Nie da się uniknąć stresu, bo życie jest stresujące. A czasem chwila stresu "wymuszonego" rzutuje na pozytywny odbiór jakiejś sytuacji na resztę życia psa. I można sobie teoretyzować, że stres, że blokowanie umiejętności uczenia się, że bla bla bla. Ale teoria sobie, a życie sobie. Przykładowo: mój pies, mimo że zdarza mu się jeszcze rzygnąć w samochodzie, wykazuje pewnie chęci do ładowania się do samochodów na ulicy. Zwłaszcza małych i czerwonych, jak samochód TŻta :lol: Jak pada deszcz to królewna ma nos na kwintę i ogranicza spacery do fizjologii, a wniesiona kilkukrotnie na letnich wypadach do wody pływa sama z siebie, o ile nie ma dużych fal. Po prostu czasem trzeba psu pokazać, że nic strasznego się nie dzieje. Bez jakiejś wielkiej filozofii.

Posted

Hmm.. ja jestem raczej za metodami pozytywnymi, choć ostatnio zaczynam rozumieć, że czasem trzeba mniej delikatnie... Kiedyś patrzyłam na kolczatki jak na narzędzie tortur przynoszace efekt odwrotny.. Nadal uważam, że przy niewłaściwym stosowaniu tak jest i sama mam wielką nadzieję, że nie będę musiała jej użyć, ale zauważyłam za to, że w przypadku mojego psa stopniowe odwrażliwianie słabo działa... Właściwie to z jego lękiem przed nieznanymi miejscami zaczęłam sobie radzić dopiero jak dałam mu do zrozumienia, że nie ma wyboru. Każdy pies jest inny, ale ja i tak używam jak najbardziej pozytywnych metod, jeśli tylko się da. Chociaż czasami się nie da (nie używam przemocy)

Posted

[quote name='Tree']Hmm.. ja jestem raczej za metodami pozytywnymi, choć ostatnio zaczynam rozumieć, że czasem trzeba mniej delikatnie... Kiedyś patrzyłam na kolczatki jak na narzędzie tortur przynoszace efekt odwrotny.. Nadal uważam, że przy niewłaściwym stosowaniu tak jest i sama mam wielką nadzieję, że nie będę musiała jej użyć, ale zauważyłam za to, że w przypadku mojego psa stopniowe odwrażliwianie słabo działa... Właściwie to z jego lękiem przed nieznanymi miejscami zaczęłam sobie radzić dopiero jak dałam mu do zrozumienia, że nie ma wyboru. Każdy pies jest inny, ale ja i tak używam jak najbardziej pozytywnych metod, jeśli tylko się da. Chociaż czasami się nie da (nie używam przemocy)

Metody pozytywne przy niewłaściwym stosowaniu też pięknie psują psa i dają kompletnie odwrotny efekt.

Ja się przed korektami wzbraniałam rękami i nogami. Sądziłam że tylko stopniowe odwrażliwianie przynosi odpowiedni rezultat. W przypadku mojej suki jednak nie. To histeryczka, na którą najlepiej działa ostre potrząsnięcie żeby nie pozwolić jej na zatracenie się we własnych schizach.

I tak- kiedyś panikowała na głośniejszy dźwięk, huk, zrywała się z obłędem w oczach, rzucała na smyczy, tarzała, skakała i próbowała zwiać. Budowałam skojarzenie- huk->coś dobrego. Podziałało po jakimś miesiącu ale dalej był problem np. przy serii huków (dajmy na to-budowa w pobliżu, coś tam przewracali-ona od razu wpadała w panikę, zawodzenie, ryczenie). W końcu ktoś mądrzejszy ode mnie poradził mi ostro ją skarcić za taką reakcję, dać komendę do wykonania i iść dalej jak gdyby nigdy nic. Do oporu. I rzeczywiście podziałało....dalej nie jest fanką wystrzałów, głośnych dźwięków, ale już nie wpada w panikę tylko dzielnie idzie przy nodze za co jest wylewnie chwalona. Widzi że to się opłaca i że nie ma co panikować.

Z kolei na drugą sukę nigdy coś takiego nie działało (bo też na niej kiedyś próbowałam) i u niej lepiej się sprawdza żarcie

Co pies to inny charakter, osobowość i inne podejście.

Posted

nigdy nie zrozumiem karania psa za strach. zignorowanie strachu, czy też wciągnięcie w jakieś miejsce na siłę jestem w stanie zrozumieć. ale karcenie? ale cóż, dawno zauważyłam, że osoby które z chęcią sięgają po awersje, są nastawione na szybkie efekty, nie zważając na koszty psychiczne.

Posted

a ja osobiście nie widzę nic złego w tym aby pies dostał w łeb za np atak na smyczy w stronę innego psa...Brutus nie raz tak dostał swego czasu i mu przeszło. ale mówiąc walnięcie w łeb myślę o lekkim płaskim w czubek głowy a nie walenie psa nie wiadomo czym i jak nie wiadomo jak długo, jedno tknięcie ręką- jednorazowe- u mojego działa.Albo szarpnięcie smyczą i stanowcze siad bez rozczulania się. Niektórzy radzą ignorować takie zachowania a czekać na zachowanie wzorowe i wtedy psa nagrodzić...tylko czasem można się zaczekać...

Posted (edited)

fakt że korekta często daje szybszy rezultat...ale niezłym chyba przykładem jest wątek na Foto Blogach bodajże Luna-strachy nie mają szans (mogę źle pamiętać). Ja z Bemolem próbowałam ponad rok samych metod pozytywnych w odwrażliwianiu go na labradory (trauma po pogryzieniu) i przez bity rok nie zrobiliśmy praktycznie żadnego postępu a 50 kg psa próbującego zabić "na wszelki wypadek" każdego labradora w promieniu wzroku to kiepskie życie i dla mnie i dla psa. Korekty podziałały Bemol nie przekonał się co prawda do labków i ich nie polubił jakby mógł to dalej rzucałby się na każdego no ale...nie mógł bo miał zakaz i uważam że poprawiło to znacznie komfort życia i mój i psa. A fakt że wydaję się to być bardzo niesprawiedliwe że "znęcamy" się nad psem za strach, pies sie boi a ja mam go jeszcze karać? niby gdzie tu logika? Ale dzięki temu mój poprzedni pies mógł większość spacerów odbywać bez smyczy.

Co do popsucia psa pozytywnymi metodami to chyba zrobiłam to z Kryśkiem...:roll: mój pies z biernego strachu zaczął przechodzić w strach czynny czyli agresję lękową i coś mi się wydaje że to JA dawałam smaczki nie w tym momencie co trzeba...albo po pół roku zadomowił się na całego i pokazuje...no ale jeszcze nie planuję używać korekt to chyba nie ten typ.

Edited by PaulinaBemol
Posted (edited)

[quote name='motyleqq']nigdy nie zrozumiem karania psa za strach. zignorowanie strachu, czy też wciągnięcie w jakieś miejsce na siłę jestem w stanie zrozumieć. ale karcenie? ale cóż, dawno zauważyłam, że osoby które z chęcią sięgają po awersje, są nastawione na szybkie efekty, nie zważając na koszty psychiczne.[/QUOTE]


Jestem ciekawa tych kosztów psychicznych- możesz rozwinąć?


I co złego jest w wybraniu takiej metody żeby efekty były szybsze? Co w sytuacji gdy metody pozytywne nie zdają egzaminu? Co złego jest w lekkim szybkim szarpnięciu psa na szelkach z głośnym "FE!" (jak to się odbywa u mnie bo sucz mała, ale jakby ważyła 20 kg więcej to pewnie by miała na szyi łańcuszek dopóki by się nie udało wypracować odpowiedniego zachowania)?



i tak jak pisze PaulinaBemol- warto sobie zobaczyć wątek Luny, idealny przykład tego że prowadzenie psa mającego schizy niekoniecznie musi polegać na dawaniu smakołyków, machaniu piłką przed nosem i użyciu w odpowiednim momencie klikera.

Edited by klaki91
Posted

[quote name='Rinuś']a ja osobiście nie widzę nic złego w tym aby pies dostał w łeb za np atak na smyczy w stronę innego psa...Brutus nie raz tak dostał swego czasu i mu przeszło. ale mówiąc walnięcie w łeb myślę o lekkim płaskim w czubek głowy a nie walenie psa nie wiadomo czym i jak nie wiadomo jak długo, jedno tknięcie ręką- jednorazowe- u mojego działa.Albo szarpnięcie smyczą i stanowcze siad bez rozczulania się. Niektórzy radzą ignorować takie zachowania a czekać na zachowanie wzorowe i wtedy psa nagrodzić...tylko czasem można się zaczekać...[/QUOTE]

nie znam nikogo, kto radzi ignorować takie zachowania jak rzucanie się na innego psa. pokaż mi proszę, taką osobę, bo wydaje mi się, że to tylko osoby krytykujące tych, którzy nie używają awersji, tak wyolbrzymiają pewne rzeczy.

Posted

[quote name='klaki91']Jestem ciekawa tych kosztów psychicznych- możesz rozwinąć? Może nie dostrzegłam tego u mojej suki....


I co złego jest w wybraniu takiej metody żeby efekty były szybsze?[/QUOTE]

koszty psychiczne są złe w takiej metodzie. może nie dostrzegłaś, może ona Ci niczego nie pokazała, a może okaże się za jakiś czas?
nie wiem, na ile znasz angielski, jeśli na tyle by zrozumieć wyniki badań to chętnie coś podeślę na PW

Posted

A wiecie co ja wam powiem? Że myślenie się diametralnie zmienia, jak się trafia na psa, który ma smaki w zadku. Psa, któy uczy pokory i że jednak muszę sięgnąc dalej. I niestety takie pies weryfikuje całą wiedzę i doświadczenie jakie się ma. Ja już tego psa zaliczyłam, myślę, że na każdego przyjdzie pora stosowna.
Po pierwszej suce, lękliwej i mega wycofanej-byłam zakochana w metodzie klikerowej, dopiero rotek dał mi na tyle w kość, że musiałam przyznać, "Ej nie umiem", drugą lekcję pokory zaliczyłam przy Poli, która po raz kolejny zweryfikowała moją wiedzę i poglądy, dobitnie pokazując mi ze najlepszym rozwiązaniem jest zdrowy rozsądek i dostosowanie się do potrzeb psa.

Posted

a ja bym się zastanowiła, czy gorsze skutki psychiczne nie będą w sytuacji, kiedy pieskowi przez długi czas stopniowo odwrażliwiamy stracha, niż jak zajmiemy się tym w krótszym czasie, ale z korektami.

Posted

[quote name='asiak_kasia']A wiecie co ja wam powiem? Że myślenie się diametralnie zmienia, jak się trafia na psa, który ma smaki w zadku. Psa, któy uczy pokory i że jednak muszę sięgnąc dalej. I niestety takie pies weryfikuje całą wiedzę i doświadczenie jakie się ma. Ja już tego psa zaliczyłam, myślę, że na każdego przyjdzie pora stosowna.
Po pierwszej suce, lękliwej i mega wycofanej-byłam zakochana w metodzie klikerowej, dopiero rotek dał mi na tyle w kość, że musiałam przyznać, "Ej nie umiem", drugą lekcję pokory zaliczyłam przy Poli, która po raz kolejny zweryfikowała moją wiedzę i poglądy, dobitnie pokazując mi ze najlepszym rozwiązaniem jest zdrowy rozsądek i dostosowanie się do potrzeb psa.[/QUOTE]

zawsze kiedy czytam takie coś, zastanawiam się, jak to jest, że są ludzie którzy od 20 lat zawodowo zajmują się psami agresywnymi mówią, że nie musieli 'pójść dalej'.
szkolenie bez użycia siły i przemocy to tak szeroki wachlarz, że w większości przypadków nie trzeba 'iść dalej'. tylko trzeba umieć, trzeba chcieć szukać, trzeba liczyć się z tym, że będzie dłużej i ciężej. piszę w większości, bo nawet ci, którzy od wielu lat pracują z psami mówią, że być może gdzieś są takie psy, z którymi nie da się inaczej.
to, że nie działają smaczki i zabawki nie oznacza, że została już tylko kolczatka.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...