Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Literka, amber inne osoby, jestescie boskie w komentowaniu.... musze sie tego od Was nauczyc :lol:.... chodz, nie nie ma sensu, jak "Ci starsi Panowie".... o ktorych pisze Zmierzchica.... Dyskusja zazwyczaj jest bezsensowna, ale ze starszymi ludźmi nie ma sensu gadać....

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='zmierzchnica']Spróbujemy :diabloti:[/QUOTE]
polecam, bo jak ludzie widzą, ze psu smycz ściągasz i jeszcze starasz się omijać krzykacza, to nic sobie z tego nie robią. no ale w obliczu ryzyka spotkania ich kochanego słitaśnego pieseczka z ogromną bestią jakoś się ogarniają i potrafią nawet po pieska pójść, a w bardziej reformowalnych przypadkach łapią zwierzątko na smycz jak tylko ogromną bestię z daleka zobaczą:cool3:

Posted

[quote name='Beatrx']polecam, bo jak ludzie widzą, ze psu smycz ściągasz i jeszcze starasz się omijać krzykacza, to nic sobie z tego nie robią. no ale w obliczu ryzyka spotkania ich kochanego słitaśnego pieseczka z ogromną bestią jakoś się ogarniają i potrafią nawet po pieska pójść, a w bardziej reformowalnych przypadkach łapią zwierzątko na smycz jak tylko ogromną bestię z daleka zobaczą:cool3:[/QUOTE]

Oj, to prawda. Ja tak kilka babci wychowałam, po prostu puszczałam psy, kiedy podbiegały mnie obszczekać różne pseudojorki i pseudoszitsu. A im bardziej się staram, odwołuję psy, omijam, odchodzę, tym bardziej ludzie są bezkarni - uważają, że skoro mam duże psy/dwa psy/ kundle/jestem gówniarą to mam święty obowiązek im schodzić z drogi. No ale im się skończy, bo mam trochę dość pomiatania moją osobą i osobami moich burków :diabloti:

Posted

[quote name='zmierzchnica']A im bardziej się staram, odwołuję psy, omijam, odchodzę, tym bardziej ludzie są bezkarni - [/QUOTE]

to prawda, dlatego ja z drogi maluchom nie schodzę... moje potrafią iść przy nodze więc dlaczego mam się z nimi w krzaki pchać... niech babulinka weźmie swojego yoreczka utytłanego w błocie na ręce... skoro woli się upaćkać zamiast smycz na spacer zabrać...

Posted

[quote name='Tessi&Tola']to prawda, dlatego ja z drogi maluchom nie schodzę... moje potrafią iść przy nodze więc dlaczego mam się z nimi w krzaki pchać... niech babulinka weźmie swojego yoreczka utytłanego w błocie na ręce... skoro woli się upaćkać zamiast smycz na spacer zabrać...[/QUOTE]

Ja staram się jak mogę być uprzejma. Ale bywało, że szłam z 4 psami i nagle między nimi znalazł się yorczek, bo pańcia nie chciała mnie minąć, tylko przeszła tak, że pies (luzem) wlazł między sforę. Nie było problemy, bo psy opanowane, ale kurczę - komu jest łatwiej? Kobiecie z jednym maleńkim psem czy mi z czterema? A to zwykle ja ze stadem skaczę po trawnikach, bo idzie jakiś nachalny lub agresywny maluch.

Ostatnio mnie trochę rozbawiła (choć bardziej zniesmaczyła) taka sytuacja: moja suka ma dwie suki wrogów, husky i sznaucerowatą kundlicę. Są one jej wrogami właśnie dlatego, że ich właściciele nigdy nie schodzą nikomu z drogi, włażą na mnie prosto z ich zjeżonym i wściekłym psem i jeżeli nie zauważę pierwsza, że to TEN pies, to jest niezła jazda...:roll:
Ostatnio oboje się mijali :diabloti: Oboje równie głupi, żaden nie ustąpił na chodniku drugiemu, żaden po łuku nie przeszedł, tylko centymetry od siebie. Suki narobiły takiego rabanu i wrzasku, złapały się, normalnie jakby ktoś urządzał walki psów na ulicy. Niestety, właściciele nie wyciągnęli wniosków z lekcji, i nadal jeżeli ich spotkam to idą jak tarany, mijając moje psy o centymetry z ich zionącymi agresją zwierzętami...

(Moje też się wściekają na ich widok, już oni się o to postarali... Tylko, że ja schodzę na bok, każę usiąść, uspokajam, czasem ryknę. A oni nawet na psa nie zwracają uwagi, po prostu IDĄ a że ich psy zjeżone się plują to trudno.)

Posted

My sobie dzisiaj idziemy przez tory, każdy wie jak przejście przez tory wygląda, taki labirynt z barierek, nie bardzo jest się gdzie w razie czego odsunąć.
Szłam z suką z problemami więc kiedy zobaczyłam idącego w naszą stronę psa, to zawołałam do właścicielki idącej gdzieś tam daleko, żeby go zawołała. Pani po sześćdziesiątce gadająca przez telefon. 4 razy się darłam, co raz to głośniej na wypadek gdyby problemy ze słuchem miała. Nie zareagowała w ŻADEN sposób. Jakby mnie nie było. Super, jej pies nas minął i tylko popatrzył, ale jakaś kultura chyba obowiązuje, nie? Nie łaska psa zawołać jak inny użytkownik przestrzeni publicznej o to prosi, albo się chociaż odezwać, przyspieszyć kroku czy nie wiem.. cokolwiek? A nie taka totalna olewka.. Nie musiałam z góry wiedzieć, że pies nie podejdze nawet (i chwała mu za to)

Kilka minut wcześniej mijałyśmy spaniela na smyczy z kobitką w podobnym wieku co wyżej opisana. My schodzimy z drogi, a ona jeszcze smycz luzuje, jej pies szarpie się do nas z irokezem, na co moja warknęła.
Usłyszałam "jaki ten piesek niedobry!!" z wielkich fochem :lol:


A z pozytywów - minęłam spokojnie ONka :crazyeye::loveu: Tylko paczył :loveu: cud widziałam normalnie :diabloti:

Posted

[quote name='Beatrx']tylko odpowiednio wcześnie krzycz głośno "Hercia idź się z pieskiem przywitać", tak żeby dziadek usłyszał i skieruj się w stronę joreczka:cool3:[/QUOTE]


Ja tak robię ale ze starszą suką (mieszaniec sznupa olbrzyma) :cool1: mało tego- jak nas jakiś upierdliwiec zaczepia to ją szczuję na niego. Momentalnie się właściciele ogarniają jak widzą wystające zębiska u dużego kudłatego psa.

Posted

Cały czas się zastanawiam, skąd tyle głupich yorków bierzecie. W moich okolicach są jakieś normalne, jest jedna szczekliwa suka, ale szczeka w przestrzeń, nie podbiega do psów. A moje to dosłownie Salomony w porównaniu z tym, co tu czasem czytam.

Posted

[quote name='rozi']Cały czas się zastanawiam, skąd tyle głupich yorków bierzecie. W moich okolicach są jakieś normalne, jest jedna szczekliwa suka, ale szczeka w przestrzeń, nie podbiega do psów. A moje to dosłownie Salomony w porównaniu z tym, co tu czasem czytam.[/QUOTE]

Produkujemy sobie ;)

Posted

a ja wczoraj się uśmiałam jak usłyszałam "trzymania picz buli powinni zakazać" po tym jak pani(k.50tki) z rottkiem mijała nas i nasze psy szarpnęły do siebie w celu pyskówki .co jak co ale od osoby mającej rottka nie spodziewałam się tego usłyszeć :)no i nie wiedziałam że mam picz bulla , człowiek uczy się całe życie ..

Posted

[quote name='rozi']Cały czas się zastanawiam, skąd tyle głupich yorków bierzecie. W moich okolicach są jakieś normalne, jest jedna szczekliwa suka, ale szczeka w przestrzeń, nie podbiega do psów. A moje to dosłownie Salomony w porównaniu z tym, co tu czasem czytam.[/QUOTE]
Ja już kiedyś doszłam do wniosku, że to musi być lokalne jak fronty atmosferyczne, tylko mniej zmienne :D :D
U mnie też yorki statystycznie są spoko. Za to chyba tkwię w oku cyklonu popapranych labków plus okresowe erupcje niekontrolowanych husky i huskopodobnych - w przeciwieństwie do na ogół przyzwoicie wychowanych ONków.

Posted

[quote name='gops']a ja wczoraj się uśmiałam jak usłyszałam "trzymania picz buli powinni zakazać" po tym jak pani(k.50tki) z rottkiem mijała nas i nasze psy szarpnęły do siebie w celu pyskówki .co jak co ale od osoby mającej rottka nie spodziewałam się tego usłyszeć :)no i nie wiedziałam że mam picz bulla , człowiek uczy się całe życie ..[/QUOTE]

Picz bul :diabloti:

Posted

Co jak co, ale to właśnie starsi ludzie struci życiem odpowiadają tak chamsko. Nie wiem czym to jest spowodowane. Może tym, że mają niskie emerytury i szukają sposobu oraz okazji do tego, żeby się wyżyć.

Posted

Właśnie mnie do lekkiej furii doprowadziła durna "znawczyni" (troche w typie niektórych osób z dogo) Byłam z kurduplami, Pi oczywiście darła mordę z radości, że zaczyna się spacerek. Nie na kogoś, tylko na zasadzie latania w kółko i radosnych wrzasków w powietrze. Nie w mieście, nawet nie w parku, tylko w dzikich ugorach.
I lezie taka panna z pieskiem i zaczyna się wymądrzać, że "to trzeba psa oduczyć szczekania" i zaczyna dawać dobre rady. Tłumaczę jak komu mądremu, ze Pi nie jest normalnym psem, że jest upośledzona itd. a ta do mnie "nie ma psów upośledzonych".
No tak, k.... nie wiem, co mam w domu od czterech lat, a specjaliści wet się mylą.

P.S. Pi jest mikropsem z zespołem wad wrodzonych, jest upośledzona fizycznie i psychicznie, a nad jej problemami hmm... emocjonalnymi pracuję cały czas.

Posted

[quote name='rozi']Cały czas się zastanawiam, skąd tyle głupich yorków bierzecie. W moich okolicach są jakieś normalne, jest jedna szczekliwa suka, ale szczeka w przestrzeń, nie podbiega do psów. A moje to dosłownie Salomony w porównaniu z tym, co tu czasem czytam.
Ja w okolicy nie mam głupich yorków... Ale ich właściciele nie grzeszą ani inteligencją ani kulturą. A myślę, że to dlatego, że na yorki decydują się osoby, które normalnie nie miałyby psów, ale skusiły się na "malutkiego nieuczulającego pieska, którego można ubierać i nosić w torebce". Moja sąsiadka ma yorka ("z tych miniaturowych!"), a nie znosi psów. Jakoś york jej się wymknął spod kategorii psowatych :diabloti:

ulvhedinn - niestety, chyba każdy właściciel problemowych czy chorych psów zetknął się z wszystkowiedzącymi osobami, które doskonalewiedzą jak ich psa należy wychować, szkolić, karmić, pielęgnować i tak dalej :roll: mi kiedyś pan, który "tresował psy dla policji" tłukł do głowy, że każdy większy pies MUSI mieć kolczatkę, aż w końcu mu powiedziałam, żeby sam sobie kolce założył nie-powiem-gdzie :cool3:

Posted

[quote name='omry']Produkujemy sobie ;)[/QUOTE]

i interesik się kręci :diabloti:

[quote name='filodendron']Ja już kiedyś doszłam do wniosku, że to musi być lokalne jak fronty atmosferyczne, tylko mniej zmienne :D :D
U mnie też yorki statystycznie są spoko. Za to chyba tkwię w oku cyklonu popapranych labków plus okresowe erupcje niekontrolowanych husky i huskopodobnych - w przeciwieństwie do na ogół przyzwoicie wychowanych ONków.[/QUOTE]

A ja to swego czasu mieszkałam z zagłebiu labko-onko-jorko-szitsowym
i albo niewychowany, albo agresywny, albo samowyprowadzający się. Koszmar...:shake: I faktycznie lokalnie są miej lub bardziej modne rasy i potem są takie zagłebia.

Za to zawsze, ale to zawsze spotkany pudel był ogarnięty, pięknie wychowany i był totalnym zaprzeczeniem mitu o psie-maskotce dla starszej pani. To samo z wszystkimi TTB, czy rasami "agresywnymi". Kiedyś mi sukę próbował zeżreć golden :roll: a jego pańcia się bardzo dziwiła, bo " to taka grzeczna rasa". Dziwiła się tak za kazdym razem i przy kazdym psie zaatakowanym przez jej goldenka :diabloti:

Posted

my mamy nową kumpele yorkową i robiliśmy nie małe zamieszanie jak szliśmy "z tym mordercą" i słodkim yorkiem(koleżanka dostała wykład jak to naraża życie swojego psa) .a suczka to moja ulubienica yorkowa , świetna jest . chociaż przyznam że obce yorki mijam z daleka bo najczęściej są mało przyjazne . http://sphotos-d.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/480643_582149468481611_842746861_n.jpg chciałabym yorka :lol:

Posted

W ramach ćwiczeń byłam z Krechą na mocno uczęszczanej łączce w parku. Robimy sobie spokojnie posłuszeństwo, trochę sztuczek, jakieś podskoki przez nogi i ręce. . .
Psu micha sie cieszy, gapi się na mnie na zasadzie "Róbmy coś! Więcej! Bardziej! I daj piłkę!", pełnia szczęścia, ale podchodzi do nas pani z onkiem. Puszcza go luzem tuż przed nami, popychając psa żeby do nas pobiegł (!!!). Kryś przerażona, mota się między moimi nogami, ja wrzeszczę żeby pani łaskawie zabrała psa i przy okazji pytam grzecznie czy ją po***ało puszczać go na nas?!

Na co Pani odpowiada: myślała że jak puści swojego psa do nas to się czegoś nauczy, bo on taki głupi jest, że nie umie żadnych sztuczek...

Głupota ludzi nigdy nie przestanie mnie zadziwiać...

Posted

[quote name='iskra_wroc']W ramach ćwiczeń byłam z Krechą na mocno uczęszczanej łączce w parku. Robimy sobie spokojnie posłuszeństwo, trochę sztuczek, jakieś podskoki przez nogi i ręce. . .
Psu micha sie cieszy, gapi się na mnie na zasadzie "Róbmy coś! Więcej! Bardziej! I daj piłkę!", pełnia szczęścia, ale podchodzi do nas pani z onkiem. Puszcza go luzem tuż przed nami, popychając psa żeby do nas pobiegł (!!!). Kryś przerażona, mota się między moimi nogami, ja wrzeszczę żeby pani łaskawie zabrała psa i przy okazji pytam grzecznie czy ją po***ało puszczać go na nas?!

Na co Pani odpowiada: myślała że jak puści swojego psa do nas to się czegoś nauczy, bo on taki głupi jest, że nie umie żadnych sztuczek...

Głupota ludzi nigdy nie przestanie mnie zadziwiać...

:mdleje:

Czasem mi aż trudno uwierzyć, że ludzie mogą być tak głupi.

Jadę z Herą do Warszawy na weekend, ciekawe jakie opowieści przywiozę ze sobą, strach się bać :roll:

Posted

[quote name='iskra_wroc']W ramach ćwiczeń byłam z Krechą na mocno uczęszczanej łączce w parku. Robimy sobie spokojnie posłuszeństwo, trochę sztuczek, jakieś podskoki przez nogi i ręce. . .
Psu micha sie cieszy, gapi się na mnie na zasadzie "Róbmy coś! Więcej! Bardziej! I daj piłkę!", pełnia szczęścia, ale podchodzi do nas pani z onkiem. Puszcza go luzem tuż przed nami, popychając psa żeby do nas pobiegł (!!!). Kryś przerażona, mota się między moimi nogami, ja wrzeszczę żeby pani łaskawie zabrała psa i przy okazji pytam grzecznie czy ją po***ało puszczać go na nas?!

Na co Pani odpowiada: myślała że jak puści swojego psa do nas to się czegoś nauczy, bo on taki głupi jest, że nie umie żadnych sztuczek...

Głupota ludzi nigdy nie przestanie mnie zadziwiać...

O tak... To jeden z moich ulubionych typów :D

Posted

Standard. Ja czasem na tekst: a paaaani, bo pani pies to mundry, a mój taki durny! - mam ochotę odpowiedzieć "jaki pan, taki kram" :evil_lol:

A ja dzisiaj zatkałam suce japę piłką w ciasnej mijance ze skikającym i mocno zainteresowanym yorkiem. Biedny pan od yorka prawie się przewrócił ze zdumienia...

Posted

A u mnie na odwrót- wszystkie zabawy łupowe połączone z odstawianiem przez rudą psa cyrkowego może i ściągają gapowiczów którzy się cieszą i klaszczą (co mi się podoba bo oswaja sukę z dziwnymi w jej przekonaniu reakcjami ludzi), ale ludzie raczej łapią swoje psy żeby nie przeszkadzać, staną sobie z boku, pocieszą się, pochwalą, ponarzekają na swojego sierściucha i tyle :)

Posted

Ja uwielbiam u mnie na osiedlu babcie (spokojnie kolo 80tki) z rzucajacym sie amstafkiem na smyczy :loveu: Szczescie w nieszczesciu ze ma kaganiec ale chyba nastepnym razem zwroce babci uwage, bo pies byl zziajany a mial kaganiec z materialu w ktorym nie mogl otworzyc pyska ani na milimetr.

Dzisiaj ide sobie z Frodem, w jednej rece smycz, w drugiej papieros a pieskowi kupke sie zachcialo tuz przy placu zabaw, to sie miotam zeby to ogarnac i wyciagnac worek z kieszeni. Wyciegnalam, schylam sie po kupe i nagle slysze ze cos mi na drugim koncu smyczy warczy i klapie zebami. Okazalo sie ze podlecial jakis dzieciak, zaczal pacac Froda po grzebiecie i sie cieszyc a tatus dziecka (ok. 3lat) siedzial sobie zacieszony w piaskownicy. Chyba nie lubi swojego synka :lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...