Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Muszę się pochwalić, że mój ttb jest coraz bardziej zrównoważonym psem i chyba fama się rozeszła, bo nowi osiedlowi psiarze chcą żeby rudy je socjalizował. Akurat na tapecie mamy szczeniaka yorka z dobrymi efektami. Najpierw mały bał się wszystkiego, teraz chce się poznawać, ale delikatnie.
Rudy zostaje przy mnie widząc inne psy, jeśli one podbiegną z niezbyt dobrymi zamiarami - nie wtrącam się. Jak na życzenie właściciela rudy powalił 60 kg owczarka (mój warzy 23 kg) inni nie próbują. Nie rozumiem właścicieli, którzy się cieszą, że ich pies walczy z ttb. Ja staram się mojemu wybić z głowy, że można wszystko załatwić zębami, z dobrym skutkiem.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

U nas dwa dni temu doszło do chyba największego chamskiego wyczynu w mojej karierze psiary.
Godzina 8 rano, jako że mam ferie to wyleguję się w łóżku z psem. Nagle ktoś puka do drzwi, Lary pobiegł się przywitać a ja nasłuchuję. Nagle słyszę gruby warkot mojego psa, zrywam się na równe nogi myśląc, że moje maleństwo zamieniło się w Cujo, biegnę i widzę że mama psa wiesza na obroży. Jak się okazało wpadła rano po coś sąsiadka, a z nią do naszego mieszkania wpadł jej pies. Pani była zaskoczna że wchodzenie do czyjegoś domu bez zapowiedzi z psem jest niezbyt na miejscu, a nasze psy mogą mieć coś przeciwko.
Jej pies jest nieszkodliwy, widząc Larego przez okno ujada jak wariat, ale gdy się wyprowadza (tak, sam się wyprowadza :mad:) jest spokojny i trzyma się z daleka.

Dodam że pani o 8 rano trąciła alkoholem, i już wiemy której sąsiadce nie otwierać drzwi :diabloti:

Posted

Fauka napisał(a):
U nas dwa dni temu doszło do chyba największego chamskiego wyczynu w mojej karierze psiary.
Godzina 8 rano, jako że mam ferie to wyleguję się w łóżku z psem. Nagle ktoś puka do drzwi, Lary pobiegł się przywitać a ja nasłuchuję. Nagle słyszę gruby warkot mojego psa, zrywam się na równe nogi myśląc, że moje maleństwo zamieniło się w Cujo, biegnę i widzę że mama psa wiesza na obroży. Jak się okazało wpadła rano po coś sąsiadka, a z nią do naszego mieszkania wpadł jej pies. Pani była zaskoczna że wchodzenie do czyjegoś domu bez zapowiedzi z psem jest niezbyt na miejscu, a nasze psy mogą mieć coś przeciwko.
Jej pies jest nieszkodliwy, widząc Larego przez okno ujada jak wariat, ale gdy się wyprowadza (tak, sam się wyprowadza :mad:) jest spokojny i trzyma się z daleka.

Dodam że pani o 8 rano trąciła alkoholem, i już wiemy której sąsiadce nie otwierać drzwi :diabloti:



:mdleje: Głupota nie zna granic. Gdyby ktoś tak u mnie zrobił, to by było dopiero... Choć kiedyś mieliśmy przypadek, dawno temu, jak naszym psem był rottek Ryms. Tata poszedł z Rymsem na spacer. Wraca, wchodzi na nasze podwórko, spuszcza psa. A tu nagle zza rogu NASZEGO domu wybiega inny rottweiler i wychodzi jakiś koleś z uśmiechem: "panie, pańskiego psa znalazłem!". Na szczęście udało się psy opanować, Ryms był w zbytnim szoku, żeby zareagować... Facet chciał być miły, ale błysnął bezmyślnością :diabloti:


Ostatnio miałam tak koncertowy przykład bezmyślności, że mnie zatkało. Na ogrodzonym terenie, stare boisko, puściłam psy i ćwiczymy różne rzeczy. Slalom, zostawanie w miejscu, warowanie, przywołanie i tak dalej. Widzę kątem oka, że obserwuje nas jakiś człowiek, ale olałam.
Niestety, człowiek nas nie olał. Przelazł przez wejście na to boisko ze swoim ogromnym psem i idzie w naszą stronę :roll: Podłazi z tym psem, najeżonym okropnie, do nas. Ja moje psy opanowałam, siad i te sprawy. No i koleś do mnie: "ja widzę, że te psy układasz, ja mam z moim problem, bo ona rzuciła się na dwa psy, prawie je zabiła! gdybym jej nie odciągnął to by zabiła!". Suka, mieszaniec labradora z bokserem, oczywiście bez kagańca. Ja mu coś tłumaczę, oczywiście koleś mnie w ogóle nie słucha, bo przylazł pogadać, a nie się czegoś dowiedzieć - jak zawsze.
No i gwóźdź programu: po chwili spuszcza tą sukę ze smyczy. Mówię mu, żeby zapiął, a on na to: nieee... A niee, ona nic nie zrobi... Ona małych psów tylko nie lubi...
Odpowiadam, że mam tu dwie małe suki i ma ją zapiąć. On dalej "nieee...", zaczął rzucać tej suce patyka (nakręciła się na niego na szczęście) i gadać coś "ale to jest świetne... po to się ma psa, to jest świetne...". Nie wiem, czy był pijany czy nienormalny, ale szybko psy zabrałam i zwiałam stamtąd :roll:

Posted

Ja miałam inną głupią sytuację.Jestem na polanie z moim labkiem,który bawił się swoją piłką i wszystko inne miał gdzieś.Nagle ni z gruszki ni z pietruszki biegnie bojowo nastawiony cezarek :).No i oczywiście rzucił się na mojego psiaka i zaczął go gryźc. Po chwili mojemu puścily nerwy i zaczął się bronic.A ja dostałam opierdziel od właścicielki za całą sytuacje :crazyeye:.To się dopiero nazywa tupet!!!Nie wiem jak jest u Was,ale mojego labka często atakują małe psy,które są bez smyczy bo przeciez "mały nic nie zrobi" :/

Posted

przez.rozowe.okulary napisał(a):
A ja dostałam opierdziel od właścicielki za całą sytuacje :crazyeye:./


Też tak miałam. Biegał sobie mój pies po polance, przyszedł pan z suką beagla i mixem ONka w kagańcu. Puścił sukę i Lary się z nią bawił, do kompletu puścił swojego psa który ganiał za Larym i go atakował. Lary wtedy jeszcze młody uciekał przed nim i gonił za beagielką. W pewnym momencie znowu ten pies go zaatakował i mój go pogonił, nawet nie dziabnął. Pan do mnie że jakim prawem takie psisko bez kagańca puszczam.

Dzisiaj miałam znowu akcję. Jakiś czas temu wracałam ze szkoły i szła sobie babka z dwoma niewielkimi psami bez smyczy. Gdy przechodziłam obok ona biegiem jednego z nich złapała za obrożę, a pies do mnie z zębami wyskoczył. Dzisiaj szłam, znowu spotkałam tego psa ale tym razem bez właścicielki i bez obroży, zjeżył się, dobiegł do mnie i na mnie warczał. Na szczęście nie zaatakował, poszłam do przodu ignorując go. Jak dorwę tą babę...

Posted

dziś myślałam, że wpadnę tu napisać, że w mojej małej mieścinie są ogarnięci psiarze, bo pewien chłopak zapiął na smycz swojego psa, żebyśmy mogli się spokojnie minąć na ścieżce. ale chwilę potem spotkałam trójkę dzieciaków(ahh, ferie) z dwoma psami, które na mój widok rzuciły się na swoje psy, by je przytrzymać i zaczęły drzeć mordy na całą okolice :mdleje: oczywiście ich psy natychmiast zaczęły szczekać, ja stanęłam dęba, Etny sierść również, zabrakło mi słów by im coś powiedzieć...

Posted

motyleqq napisał(a):
dziś myślałam, że wpadnę tu napisać, że w mojej małej mieścinie są ogarnięci psiarze, bo pewien chłopak zapiął na smycz swojego psa, żebyśmy mogli się spokojnie minąć na ścieżce. ale chwilę potem spotkałam trójkę dzieciaków(ahh, ferie) z dwoma psami, które na mój widok rzuciły się na swoje psy, by je przytrzymać i zaczęły drzeć mordy na całą okolice :mdleje: oczywiście ich psy natychmiast zaczęły szczekać, ja stanęłam dęba, Etny sierść również, zabrakło mi słów by im coś powiedzieć...




czyżbyś była w łodzi?:)
miałam podobną sytuacje, mielismy psi spacer, idę ze znajomą już na tramwaj po spacerze a tu nagle podbiega mały kurdupel w kagańcu materiałowym na pysku i szczeka, warczy, ogólnie histeria, Junior zmęczony, nie reagował na psa na jego szczęście, a za pieskiem biegnie mały chłopiec tak no oko ok 10 lat i w locie łapie psa, wskakuje na ławkę, siada i się na mnie gapi, a pies w najlepsze ciągle szczeka:)
sytuacja zabawna ale tylko dlatego że pies wielkośći JRT:)

Posted

[quote name='Fauka']U nas dwa dni temu doszło do chyba największego chamskiego wyczynu w mojej karierze psiary.
Godzina 8 rano, jako że mam ferie to wyleguję się w łóżku z psem. Nagle ktoś puka do drzwi, Lary pobiegł się przywitać a ja nasłuchuję. Nagle słyszę gruby warkot mojego psa, zrywam się na równe nogi myśląc, że moje maleństwo zamieniło się w Cujo, biegnę i widzę że mama psa wiesza na obroży. Jak się okazało wpadła rano po coś sąsiadka, a z nią do naszego mieszkania wpadł jej pies. Pani była zaskoczna że wchodzenie do czyjegoś domu bez zapowiedzi z psem jest niezbyt na miejscu, a nasze psy mogą mieć coś przeciwko.
Jej pies jest nieszkodliwy, widząc Larego przez okno ujada jak wariat, ale gdy się wyprowadza (tak, sam się wyprowadza :mad:) jest spokojny i trzyma się z daleka.

Dodam że pani o 8 rano trąciła alkoholem, i już wiemy której sąsiadce nie otwierać drzwi :diabloti:


Zamyka sie drzwi na klucz buhahha, a nie czym chata bogata ;)
Mnie to nie zdziwilo, co wyzej napisalas. Samej mi sie to przytrafilo, ze sasiad chcial wejsc do mojego mieszania, dobijajac sie energicznie ruszajac klamką, i byl trzezwy. Na szczescie drzwi zawsze zamykam na zamek, inaczej by facet zrobil wielie oczy widzac moje psy ;) a kuku :lol:

Posted

Drzwi był zamknięte, mama otworzyła a sąsiadka wparowałą do środka, a między nogami jej pies. Ale fakt, drzwi na klucz nie zamykamy :P

Posted

[quote name='motyleqq']dziś myślałam, że wpadnę tu napisać, że w mojej małej mieścinie są ogarnięci psiarze, bo pewien chłopak zapiął na smycz swojego psa, żebyśmy mogli się spokojnie minąć na ścieżce. ale chwilę potem spotkałam trójkę dzieciaków(ahh, ferie) z dwoma psami, które na mój widok rzuciły się na swoje psy, by je przytrzymać i zaczęły drzeć mordy na całą okolice :mdleje: oczywiście ich psy natychmiast zaczęły szczekać, ja stanęłam dęba, Etny sierść również, zabrakło mi słów by im coś powiedzieć...


Zatkalo Cie? serio :lol: ? Moglas powiedziec spokoj ma tu byc, natychmiast :lol:

Posted

[quote name='Fauka']Drzwi był zamknięte, mama otworzyła a sąsiadka wparowałą do środka, a między nogami jej pies. Ale fakt, drzwi na klucz nie zamykamy :P


To sasiadka sama wlazla, czy Twoja mama ja wpuscila :)

Posted

Diana S napisał(a):
To sasiadka sama wlazla, czy Twoja mama ja wpuscila :)


Ja to rozumiem tak, że mama otworzyła, a wtedy sąsiadka energicznie wlazła do środka z psem ;)

Posted

Tree napisał(a):
Ja to rozumiem tak, że mama otworzyła, a wtedy sąsiadka energicznie wlazła do środka z psem ;)


Dobrze rozumiesz :D
Moja mama otworzyła drzwi bo ktoś pukał, w tym momencie sąsiadka wparowała do mieszkania a za nią jej pies. Nie było pytania "czy mogę?" ani nic, po prostu wlazła.

Posted

przez.rozowe.okulary napisał(a):
Ja miałam inną głupią sytuację.Jestem na polanie z moim labkiem,który bawił się swoją piłką i wszystko inne miał gdzieś.Nagle ni z gruszki ni z pietruszki biegnie bojowo nastawiony cezarek :).No i oczywiście rzucił się na mojego psiaka i zaczął go gryźc. Po chwili mojemu puścily nerwy i zaczął się bronic.A ja dostałam opierdziel od właścicielki za całą sytuacje :crazyeye:.To się dopiero nazywa tupet!!!Nie wiem jak jest u Was,ale mojego labka często atakują małe psy,które są bez smyczy bo przeciez "mały nic nie zrobi" :/

U mnie zupełnie na odwrót. Jak idę z collie i szetlandem to wszystkie psy są skrupulatnie odwoływane a jak idę tylko z szetlandem to hulaj dusza piekła nie ma. W podbieganiu celują owczarki niemieckie, mają niestety inklinacje do polowania na małego psa a labki w celach zabawowych. Jeszcze labki zniosę bo szetland kilka razy pokaże zęby i delikwent znika ale polujących owczarów nie trawię. Ostatnio mam smycz łańcuszkową i nie ukrywam, że się bardzo przydaje. Wczoraj onek po raz kolejny mi przyatakował psa prowadzonego przy nodze. Jedno sieknięcie łańcuszkiem całkowicie zalatwiło sprawę.

Posted

[quote name='badmasi']U mnie zupełnie na odwrót. Jak idę z collie i szetlandem to wszystkie psy są skrupulatnie odwoływane a jak idę tylko z szetlandem to hulaj dusza piekła nie ma. W podbieganiu celują owczarki niemieckie, mają niestety inklinacje do polowania na małego psa a labki w celach zabawowych. Jeszcze labki zniosę bo szetland kilka razy pokaże zęby i delikwent znika ale polujących owczarów nie trawię. Ostatnio mam smycz łańcuszkową i nie ukrywam, że się bardzo przydaje. Wczoraj onek po raz kolejny mi przyatakował psa prowadzonego przy nodze. Jedno sieknięcie łańcuszkiem całkowicie zalatwiło sprawę.

jak możesz lać smycza onki, przecież one takie fajnie są, szczególnie te podbiegające!:) zaraz TOZ-u ktoś na cb doniesie:)

(żeby nie było, to jest ironia, a pro po dyskusji o odganianiu podbiegaczy jakies kilka miesięcy temu;))

Posted

Ja odkryłam że mój pies nie podbiega do innych psów jak jest bez smyczy, chyba że wyraźnie powiem "no śmigaj!". Nie pamiętam kiedy i jak go tego nauczyłam, ale jestem w parku bardzo zadowolona, do tej pory nie ryzykowałam i widząc psa po prostu go zapinałam :loveu:

Posted

[quote name='Kirinna']jak możesz lać smycza onki, przecież one takie fajnie są, szczególnie te podbiegające!:) zaraz TOZ-u ktoś na cb doniesie:)

(żeby nie było, to jest ironia, a pro po dyskusji o odganianiu podbiegaczy jakies kilka miesięcy temu;))

tak, ONki są fajne. :)

Posted

Olson napisał(a):
tak, ONki są fajne. :)

Onki są bardzo fajne, takie wielofunkcyjne psy. Niestety na moim osiedlu królują onki znudzone, szukające wrażeń i mające w zadzie właścicieli. Zauważyłam pewną cechę wspólną tych stworzeń, pozbawione zajęcia szybko znajdują sobie takowe same. Zazwyczaj są dwie formy aktywności - kopanie dołów lub polowanko na mniejsze psy. Jeśli miałabym wybierać jakie aktywności znudzonych psow najbardziej lubię to ujadanie będzie na pierwszym miejscu, zachęcanie do "zabawy" gdzieś po środku a na końcu atakowanie.
Kirinna- nie jestem rasistką jeśli zatakuje mojego psa cokolwiek innego niż onek to łańcuszek też się przyda. Aczkolwiek tak się jakoś składa, że zazwyczaj są to asty, onki i rotki. Raz napatoczył się jakiś terier, doberman i raz briard ale to wyjątki potwierdzające regułę.

Posted

a_niusia napisał(a):
ooo to ja jestem specjalista od naparzania onkow smycza.
ale ostatnio ich juz nie bije, bo se kupilam gaz i pan w sklepie mi powiedzial, ze to "na kazde bydle, mowie pani":)))


Kłamał :megagrin:

Posted

Wspomnę sobie wypad do Wrocławia jak zawsze trening agilitowy. Zasuwamy ulicą nikomu nie wadząc w kierunku dworca, psy ciche i spokojne, one ogólnie od innych psów chcą tylko świętego spokoju i mają je głęboko w poważaniu. Nagle wypada na nas dziki labek który napada 'z radości' mudiki prawie wgniatając sukę w ziemię, o młodym już nie wspominając. Mudiki oczywiście wściekłe, bo co to za maniery, strzeliły zębami pokazowo, pokazowo się pozłościły, a tu bieeegnie zadyszana właścicielka labka dysząc ciężko i wołając psa. Jak zobaczyła że dostał wciry(mudiki nigdy nie pogryzły psa do jakiejkolwiek krwi, nawet nie zadrapały i w tym przypadku też tak było) to od razu z wykładem do mnie na temat agresji, że powinnam kaganiec i że jej pies jest superkochany i grzeczny!
Opanowałam chęć powiedzenia paniusi że na miejscu moich psów odżarłabym jej pupilkowi jakąś część ciała, rzuciłam tylko że pies powinien być na smyczy i poszłam dalej.
Z serii "on się chciał tylko przywitać"...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...