omry Posted January 9, 2013 Posted January 9, 2013 Mi też się nie da, bo nic mnie nie przekona do zmiany moich poglądów bez względu na to, co kto sobie o tym myśli. I tak ma być :) Quote
Diora Posted January 10, 2013 Posted January 10, 2013 [quote name='Diana S']Dziewczyna napisala, ze facet to prostak i co z tego? ze wkurzyla sie, nawet jak nie bylo ku temu powodu i co z tego? I dziwi się, że jej zachowanie jest przez nas odpowiednio komentowane? :) Szuka tu poklasku dla swojego chamstwa? Coś tu jest nie tak... Prostaczką okazała się ona, a nie facet. I "to z tego" :cool3: Quote
mańka_ Posted January 10, 2013 Posted January 10, 2013 Diana S napisał(a):Ja jestem nawiedzona przez innych, bo nie maja psow i nigdy nie zrozumieja tego, co to znaczy kochac psa. Dziewczyna napisala, ze facet to prostak i co z tego? ze wkurzyla sie, nawet jak nie bylo ku temu powodu i co z tego? to, ze bylo to jesienia, a napisala teraz i co z tego? No, nic.... wg mnie. Nie chcialabyś mnie czasem widziec w akcji, jaka ja potrafie byc "chamka" w imie moich psow :p To z tego, że średnio wybrala wątek do wynurzeń - chyba ze miała własnie na mysli swoje chamstwo - no to ok. I nie "w imię swoich psów". Tu się psu nic złego nie działo. Wiecej - nikt również i jej nie obraził. Więc jakie "w imię psów"? Quote
asiak_kasia Posted January 10, 2013 Posted January 10, 2013 Diana S napisał(a):Ja jestem nawiedzona przez innych, bo nie maja psow i nigdy nie zrozumieja tego, co to znaczy kochac psa. Dziewczyna napisala, ze facet to prostak i co z tego? ze wkurzyla sie, nawet jak nie bylo ku temu powodu i co z tego? to, ze bylo to jesienia, a napisala teraz i co z tego? No, nic.... wg mnie. Nie chcialabyś mnie czasem widziec w akcji, jaka ja potrafie byc "chamka" w imie moich psow :p Ja tez potrafię wiele zrobić dla dobra moich psów. Ale nie wyskakuje z "prostakiem" do każdego kto powie mi coś co niekoniecznie mi się podoba. I jakoś niespecjalnie staję po jednej stronie barykady z osobami, które próbują ze swoich psów zrobić futrzane ludziki. I zdecydowanie nie jestem zwolenniczką fanatyzmu i przesady, w żadną stronę :roll: Quote
Monika CzechPl Posted January 10, 2013 Posted January 10, 2013 Jezu, ja to dzisiaj miałam nieprzyjemną przygodę, niecałe 3 godziny temu.... Mam (a raczej miałam...) nową kurtkę, nie będę ukrywać że wydałam na nią spore jak dla mnie pieniądze, w dodatku dzisiaj założyłam ją po raz pierwszy. Bardzo mi się ona podoba, jest w ślicznym kolorze (JASNYM na moje nieszczęście :( ), cieplutka i zgrabna, w sam raz na taką pogodę jak teraz jest. Wracam z pracy, drogą na skróty przez osiedlowy mini-park. Nagle słyszę głośne "Figooooooooo! STÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓJ!", odwracam się a tu wpada na mnie z impetem labrador (czy tam w typie), oczywiście bez złych zamiarów, chciał się "przywitać". Nie byłam na to przygotowana, przewróciłam się...prosto w kałużę.... no ale mniejsza....kurtka podarta w dwóch miejscach, cała brudna, nadaje się właściwie do wyrzucenia czy przeznaczenia "na spacery z przyszłym psem" (gdy psa już będę miała...), ja poobijana, zdarte jedno kolano do krwi (no bo w rajstopach szłam i spódnicy...).... a właściciel co na to? opieprzył psa, zdzielił mu kopa (i wziął na smycz), a do mnie "po co pani chodzi w miejscu, w którym się psy wyprowadza?! oczu kur.wa pani nie ma i nie widzi że pies sobie biega?". Wcięło mnie to mocno. Grzecznie powiedziałam, że ma poczekać, wyjęłam telefon i poinformowałam go że dzwonię na Straż Miejską (dzwoniąc przy tym do mojego TŻ, bo nr straży to ja nie znam...). Facet próbował się ulotnić, rzucił do mnie, że jestem "zjeba.ną kur.wą", zaczął mi grozić, w międzyczasie pojawił się mój facet (szczęście, że to było zaledwie 50 m od domu). Skończyło się to niemiłą przepychanką słowną, spisaniem danych pana, który ostatecznie po kilku groźbach (policja blabla sąd itd) przeprosił, odprowadził przy naszej asyście psa, odwiedził bankomat i dał mi 300 zł na nową kurtkę (która i tak jest warta 2 razy tyle). Drugą część pieniędzy ma dać za tydzień, bo teraz "cos tam" i nie ma. Ale już widzę jak odda :roll: W zyciu jeszcze nie spotkałam takiego buca, mimo że w mojej pracy często mam do czynienia z burakami. Postanowiłam regularnie dzwonić na straż gdy tylko będę widziała że "FIGO STÓJ" lata luzem. Quote
Beatrx Posted January 10, 2013 Posted January 10, 2013 jak nie do straży to na policję, nie dość ze by za kurtkę całą kwotę zapłacił to jeszcze mandacik by dostał. Quote
Monika CzechPl Posted January 10, 2013 Posted January 10, 2013 teraz żałuję, że nie zadzwoniłam od razu, ale raz że bałam się że mi pan zwieje, dwa że bałam się samego faceta bo zachowywał się agresywnie, a na wzmiankę o policji zaczął mnie tak bluzgać, że myślałam, że mi zaraz przywali... dopiero jak się mój facet pojawił i go zgasił to przestał tak podskakiwać Quote
mańka_ Posted January 10, 2013 Posted January 10, 2013 Ale na policję możesz iść i teraz. Nie odpuszczaj bucowi, masakra jaki koleś.... Quote
motyleqq Posted January 10, 2013 Posted January 10, 2013 może jakbyś to zgłosiła, to by się nauczył używać smyczy :roll: co za typ... Quote
Beatrx Posted January 10, 2013 Posted January 10, 2013 Monika CzechPl napisał(a):teraz żałuję, że nie zadzwoniłam od razu, ale raz że bałam się że mi pan zwieje, to mogłaś do nich zadzwonić, potem po chłopaka i mogliście iść za dziadem i się dowiedzieć, gdzie mieszka. ja rozumiem, że pies mógł mu uciec, ale za to chamstwo to powinien oberwać. Quote
Monika CzechPl Posted January 10, 2013 Posted January 10, 2013 Beatrx napisał(a):to mogłaś do nich zadzwonić, potem po chłopaka i mogliście iść za dziadem i się dowiedzieć, gdzie mieszka. ja rozumiem, że pies mógł mu uciec, ale za to chamstwo to powinien oberwać. teraz to ja wiem ze zle zrobilam, ale w takich chwilach sie nie mysli az tak racjonalnie....ja juz nawet bylam gotowa odpuscic zeby mi nie przyfasolił przypadkiem, bo jak wyciągnęłam telefon to zrobił taki ruch reką jakby miał mi go z ręki wytrącić plując się jeszcze bardziej że jestem bezczelna że mu grożę.... wymieniliśmy się w kazdym badz razie numerami tel. i przed chwilą dzwonił z prośbą o podanie nr rachunku bankowego żeby mógł zrobić przelew, nie wiem co mu się odmieniło, może wpłynie druga część za kurtkę, może na chłodno przemyślał i się wystraszył, że będzie miał problemy? niezły oszołom z gościa, na prawdę, mam nadzieję że go nigdy więcej nie spotkam... ja też rozumiem, że pies może zwiac, że moze na kogos skoczyc, cos komus zrobic- ja bym nawet większych problemów nie robiła gdyby mnie przeprosił, podniósł, zobowiązał się pokryć szkody. Nawet do czasu jego tekstu przez mysl mi nie przeszło dzwonić na policję czy SM... Quote
Beatrx Posted January 10, 2013 Posted January 10, 2013 mam nadzieję, ze facet ochłonął i zrozumiał, że popełnił błąd. oby tylko się to przeniosło na kontrolę nad psem. Quote
motyleqq Posted January 10, 2013 Posted January 10, 2013 ochłonął, albo mu ktoś w domu powiedział, że się nieco głupio zachował. Quote
Diana S Posted January 10, 2013 Posted January 10, 2013 [quote name='Diora']I dziwi się, że jej zachowanie jest przez nas odpowiednio komentowane? :) Szuka tu poklasku dla swojego chamstwa? Coś tu jest nie tak... Prostaczką okazała się ona, a nie facet. I "to z tego" :cool3: Oj tam, ze od razu do poklasku, napisala, jak kazdy tutaj zdarzenie. Nie uwazam, ze jest prostaczka, bo tak sie zachowala. No tak powiedziala. Zanadto nad tym sie skupiacie. ... omry, jakie masz psy? Quote
omry Posted January 10, 2013 Posted January 10, 2013 [quote name='Diana S']omry, jakie masz psy? Zapraszam do naszej galerii na pierwszą stronę, link w podpisie ;) Quote
Diana S Posted January 10, 2013 Posted January 10, 2013 Juz lece zobaczyc ;) Zmienilaś avatar, mialaś inny :p. Masz trzy psiaki, czy dwa? Quote
ajeczka Posted January 11, 2013 Posted January 11, 2013 Wczoraj okazało się, że moja miłość do wiejskich burków jest związana z psami jakie mam. Na łące spotkaliśmy się z dużym czarnym bezpańskim (sięgał mi do połowy uda, a mam 171 cm) psem. Trochę się bałam, ale rudy pokazał, że łąka i labka są jego i nie chce awantury. Zaczęły się razem bawić. Potem przyszła pani z dwiema kundelkami - małymi. Ona miała problem z czarnym. Musiała wziąć obie na ręce bo skowyczały ze strachu. Nie wiem czy coś wyszło z ich spaceru. Ostatnio dużo wiejskich burków podchodzi pod nasze osiedle - cieczka której z suk je przyciąga. Quote
zootechniczka Posted January 11, 2013 Posted January 11, 2013 (edited) Dopiero co wróciłam ze spaceru, który był całkowicie nieudany do tego całe postępy z akceptacjią przez Kostka samców poszły pewnie na marne. Jestem cała nabuzowana normalnie więc muszę się wygadać. W parku podbiegł do nas pies, Kostek oczywiście powąchał i do nogi mi przyszedł bo tak go nauczyłam. Ale widocznie ta bardzo spodobał się temu psu, że ten śledził nas całą droge przez park, przez dwa osiedla aż do klatki, pomimo iz Kostek dawał ewidentne znaki że nie ma ochoty na kontakt, warczał, pokazywał kły i cały czas starał się trzymać przy nodze ale miał już tego serdecznie dość. Szczególnie że tamten pies cały czas pobiegał i szczekał. Pies jak pies mogę zrozumieć, bo to roczny samiec młody bawić się chciał. Ale to że właścicielka nie była go wstanie złapać na smycz ani przywołać do siebie przez taką długa drogę. A dodam że próbowała,po nawet sepcjalnie się zatrzymałam, choć dopiero po drugim razie pani stwierdziła ze może wezmie pieska ale pies w ogóle nie zwracał na nią uwagi. Nawet do do klatki nie chciał za nią wejść, więc szła za nami aż do mojego bloku. Edited January 11, 2013 by zootechniczka Quote
motyleqq Posted January 11, 2013 Posted January 11, 2013 ja w takiej sytuacji stoję i czekam, aż się uda pieska złapać. szkoda moich nerwów na to, żeby pies za nami łaził ;) czasem nawet sama łapię takiego psa i przytrzymuję, by nieudolny właściciel mógł zapiąć smycz Quote
zootechniczka Posted January 11, 2013 Posted January 11, 2013 Ja też stałam i czekałam. Przez 10 minut pani próbowała psa złapać i to nawet na jedzenie ale nic z tego nie wyszło. Już nie mówie o tym że ten pies sam dla siebie stwarzał niebezpieczeństwo. Bo latał tez po ulicy w ta i spowrotwem. Quote
motyleqq Posted January 11, 2013 Posted January 11, 2013 ludzie są dziwni, nie potrafiłabym spuścić ze smyczy takiego psa, bo chyba umarłabym ze strachu o niego :roll: Quote
Diana S Posted January 11, 2013 Posted January 11, 2013 (edited) zootechniczka napisał(a):Dopiero co wróciłam ze spaceru, który był całkowicie nieudany do tego całe postępy z akceptacjią przez Kostka samców poszły pewnie na marne. Jestem cała nabuzowana normalnie więc muszę się wygadać. W parku podbiegł do nas pies, Kostek oczywiście powąchał i do nogi mi przyszedł bo tak go nauczyłam. Ale widocznie ta bardzo spodobał się temu psu, że ten śledził nas całą droge przez park, przez dwa osiedla aż do klatki, pomimo iz Kostek dawał ewidentne znaki że nie ma ochoty na kontakt, warczał, pokazywał kły i cały czas starał się trzymać przy nodze ale miał już tego serdecznie dość. Szczególnie że tamten pies cały czas pobiegał i szczekał. Pies jak pies mogę zrozumieć, bo to roczny samiec młody bawić się chciał. Ale to że właścicielka nie była go wstanie złapać na smycz ani przywołać do siebie przez taką długa drogę. A dodam że próbowała,po nawet sepcjalnie się zatrzymałam, choć dopiero po drugim razie pani stwierdziła ze może wezmie pieska ale pies w ogóle nie zwracał na nią uwagi. Nawet do do klatki nie chciał za nią wejść, więc szła za nami aż do mojego bloku. Powinnaś głosno oznajmić, by wzieła tego psa, zapieła na smycz....! Ja mam na co dzien problem z takimi " psami" ktore podbiegaja do mojego psa, ktory jest na smyczy i mnie szarpie, bo widzi małe cuś, ktore biega niczym oszalale, Czy ludzie to dostrzegaja? Oczywiscie, ze nie, jeszcze usyłyszałam niech sobie "bobik" pobiega, podbiegajac raz po raz.... Od razu glosno i stanowczo mowie, prosze zapiać psa .... Zazwyczaj rekacja jest natychmiastowa... Co sie naszarpałam z moja suka, ( bo np. ma cieczkę i nie tylko) to inna sprawa... Jak wł. nie reaguje spuszczam psa, psy.... i mam w nosie, jak jego pies zareguje na moje "potfory" :) Edited January 11, 2013 by Diana S Quote
klaki91 Posted January 11, 2013 Posted January 11, 2013 Ja się przestałam patyczkować- jak pies za mną idzie mając w d...właściciela to go zachęcam do kontaktu (smaczek czy po prostu wyciągnięta dłoń), łapię za obrożę i oddaję właścicielowi ;) Też już nie raz miałam takie sytuacje, często właściciel biegał dookoła mnie goniąc swojego psa, który miał z tego jeszcze większą frajdę co jakiś czas doskakując do mnie próbując dosięgnąc mojej suki (która przy takich szopkach brana jest przeze mnie na ręce żeby się nie irytowała i nie chciała przyfasolić zabawowemu psu). Z tego co zauważyłam to nawet łatwiej mi (czy ogólnie-obcej osobie) jest złapać takiego niesfornego psa niż właścicielowi (może wydaje się mało atrakcyjny, a obca osoba to jednak jakaś nowość?) Mnie to akurat nie irytuje, bo rozumiem że różne psy są, różne etapy wychowania i szkolenia. Mnie nawet nie wytrąca z równowagi atak jakiegoś mało przyjaznego psa, przynajmniej nie jeśli zostanę przeproszona/nie spotkam się z chamskim zachowaniem. Dopóki nie spotykam się z buractwem sama jestem miła, oddaję "zgubę" z uśmiechem, zresztą jak właściciel nieusłuchanego psa widzi że nie łapię spiny to też się wyluzowuje i przeprasza ;) Quote
Diana S Posted January 11, 2013 Posted January 11, 2013 Wielkie brava z mojej strony, jak dzialasz. Ja za stara jestem na to :cool3: cokolwiek, dla kogoś to znaczy. Jak sa takie osoby, jak Ty jestem, jak najbardziej ZA ;) Quote
motyleqq Posted January 11, 2013 Posted January 11, 2013 klaki91 napisał(a):Z tego co zauważyłam to nawet łatwiej mi (czy ogólnie-obcej osobie) jest złapać takiego niesfornego psa niż właścicielowi (może wydaje się mało atrakcyjny, a obca osoba to jednak jakaś nowość?) bo on nie wie, po co go łapiesz, a z właścicielem to jasna sprawa-złapie i zapnie na smycz i zabawa się skończy ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.