Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Generalnie - tak.
Przy psie NORMALNYM.
Czasami bywają psy, gdzie właściciel ma do wyboru: uśpić albo "się męczyć". Własciciel wie dobrze jakiego ma psa i - często, patrząc z boku nie możemy jasno ocenić tej sytuacji.
Zrobił, tak jak uważał i - nie znając tego konkretnego psa, ani powodów, jakie kierowały właścicielem (normalnie - każdy inny, skarciłby psa) - nie możemy ocenić tego zachowania, jako absurd.

Jeżeli pies łamie granice, których nie powinien - jest duży problem.

Ale to nie jest temat o agresji - może skończmy to tutaj.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

No i mam. Młody odmawia wychodzenia z psem poza podwórko:angryy:
Tyle dobrze że wydaje się że na Krysku wczorajsze wydarzenia nie zrobiły większego wrażenia, szyja go pobolewa jedynie, no i straciliśmy obroże.

Posted

Dzisiejszy poranny spacer:
Najpierw podbiega do nas szczeniak a własciciel w miedzyczasie gadał przez telefon. Pózniej przechodzilismy koło pana z małym pieskiem. Ledwo ich minelismy mały piesek juz sie znajdował w tyłku Hadara, i wygladało na to ze za pozwoleniem swojego pana.

Posted

Szanowni Państwo
Jesteśmy grupą wolontariuszy, którzy nieodpłatnie w czasie wolnym poza pracą zawodową i życiem rodzinnym pomagają bezdomnym zwierzętom. Nie zawsze więc jesteśmy w stanie natychmiast reagować na Państwa zgłoszenia, czy w każdym czasie odebrać telefon. Jednak oddzwaniamy i staramy się jak najszybciej reagować. Prosimy więc o wyrozumiałość i cierpliwość.
Ze względów finansowych, ograniczeń kadrowych i możliwości transportowych nie jesteśmy w stanie pomoc jednorazowo dużej ilości bezdomnych zwierząt. Nasze pole działania ograniczyliśmy głównie do terytorium gminy Swarzędz , gdzie pomagamy porzuconym psom i kotom znaleźć nowy dom, a poprzez sterylizację ograniczamy bezdomność zwierząt na tym terenie.
Kontakt:
Koło w Gruszczynie Towarzystwo Opieki nad Zwierząt
KRS: 0000154454 z dopiskiem Koło w Gruszczynie
konto: 37 1090 1447 0000 0001 1879 1795
Jeżeli chcesz pomagać
Zadzwoń
Gosia tel. 502 330 968
W sprawach adopcji:
Iwona tel. 662 58 97 16
Gosia tel. 502 330 968
adopcje-kologruszczyn@wp.pl

Imię i nazwisko (wymagane)

Adres email (wymagane)

Temat

Treść wiadomości

Posted

Szanowni Państwo
Jesteśmy grupą wolontariuszy, którzy nieodpłatnie w czasie wolnym poza pracą zawodową i życiem rodzinnym pomagają bezdomnym zwierzętom. Nie zawsze więc jesteśmy w stanie natychmiast reagować na Państwa zgłoszenia, czy w każdym czasie odebrać telefon. Jednak oddzwaniamy i staramy się jak najszybciej reagować. Prosimy więc o wyrozumiałość i cierpliwość.
Ze względów finansowych, ograniczeń kadrowych i możliwości transportowych nie jesteśmy w stanie pomoc jednorazowo dużej ilości bezdomnych zwierząt. Nasze pole działania ograniczyliśmy głównie do terytorium gminy Swarzędz , gdzie pomagamy porzuconym psom i kotom znaleźć nowy dom, a poprzez sterylizację ograniczamy bezdomność zwierząt na tym terenie.
Kontakt:
Koło w Gruszczynie Towarzystwo Opieki nad Zwierząt
KRS: 0000154454 z dopiskiem Koło w Gruszczynie
konto: 37 1090 1447 0000 0001 1879 1795
Jeżeli chcesz pomagać
Zadzwoń
Gosia tel. 502 330 968
W sprawach adopcji:
Iwona tel. 662 58 97 16
Gosia tel. 502 330 968
adopcje-kologruszczyn@wp.pl

Imię i nazwisko (wymagane)

Adres email (wymagane)

Temat

Treść wiadomości

Posted

Co to za spam powyżej? :roll:

A wiedzieliście, że jak ktoś Was opieprzy za to, że Wasz pies do niego podszedł to jest głupią flądrą? :diabloti:

Posted

Instant napisał(a):
Ale że jak? Jeśli MÓJ pies podejdzie do kogoś i ten ktoś MNIE opieprzy, to ten ktoś jest głupią flądrą? :???:


tak, bo trzeba grzecznie poprosić o zabranie pieska :loveu:

Posted

A to, że pieseczki biegają wolno i podbiegają do wszystkich jest jak najbardziej normalne i należy im na to pozwalać, bo mają prawo się bawić ;)

Posted

Czasem się zastanawiam jak bardzo trzeba być ślepym, żeby nie widzieć, że nie ma się ochoty na to aby pieski się poznały... Akcja z niedawna jak jeszcze sporo śniegu leżało. Stoi facet na środku ścieżki z labem. Akurat byłam z psem i suką, suka szczekacz, a pies o nią zazdrosny więc mieszanka wybuchowa. No to obchodzę towarzystwo bardzo szerokim łukiem, ale niestety... Facet tylko się gapi na to jak brnę w śniegu po kostki i zero reakcji na to, że labuś oczywiście podbiega do moich. Koniec końców suka nawet nie zdążyła burknąć jak pies się zagotował i dopiero na moje nieco wkurzone "proszę zabrać psa" facet go zabrał. Oczywiście nie mógł wcześniej, bo przecież to, że ktoś schodzi ze ścieżki i obchodzi kogoś łukiem na 10 m nie znaczy absolutnie, że nie chce żadnej interakcji :diabloti:

Posted

ta... ja kiedyś szłam ze stacji do domu, obładowana na maksa, w jednej ręce ciągnęłam wielką walizkę, w drugiej trzymałam psa na smyczy, wiadomo-sytuacja idealna by się pieski zapoznawały ;) no i na mojej drodze stanął pan, oczywiście z ONkiem, których moja suczka sympatią nie darzy. i stoi na środku chodnika i się na mnie patrzy :diabloti: ja się zatrzymałam i czekam... a facet 'no niech pani idzie, mój nic nie zrobi' :diabloti: jego pies bez smyczy. więc mówię 'chyba pan widzi, że nie mam jak z tym wszystkim iść', ale pan nie widział ;) i po kilku minutach odpuścił OBURZONY :evil_lol:

Posted

Wiesz co? Bezczelna jesteś! Facet sobie stał na ścieżce z zupełnie nieagresywnym pieskiem (bo jakby był agresywny, to na pewno byłby na smyczy) i był pierwszy, a Ty nie chcesz przejść? No chamstwo w czystej postaci!:diabloti:

U mnie standard... Rzucanie petard pod łapy panikującego psa. Jak dorwę takiego gówniarza, to naprawdę, jaja urwę przy samej szyi!:angryy:

Posted

Jakoś wszyscy biorą swoje pieski na smycz jak chodzę z moim po wsi ;-) Niektórzy nawet zmieniają kierunek spaceru. Rudy toleruje większość psów, ale w sumie cieszę się, że tak się dzieje.

Posted

Dzisiaj pewna miła pani koniecznie chciała zapoznać swoje 2 duże (zapewne łagodne:diabloti:) piesecki z moją strachliwą agresywną małą suką z żółtą tasiemką przy smyczy :roll:
łaziła za mną chyba z 10 minut, skręcała zawsze w tą samą stronę co ja, pomimo że raz nawet zrobiłam w tył zwrot o 180* :mdleje:
tylko czekałam aż trafi w nas tą przeklętą piłeczką :shake:
kurde no czy tak trudno jest zauważyć że ktoś od ciebie ucieka?!?
chyba nie musze wspominac ze pierwszy rzut piłki w naszą stronę (nie doleciała :diabloti: bo grubiutka pani nie miała tyle siły.. aczkolwiek doceniam jej starania :p) był oddany kiedy próbowałam skupić psa różnymi komendami

Posted

Victoria napisał(a):
Dzisiaj pewna miła pani koniecznie chciała zapoznać swoje 2 duże (zapewne łagodne:diabloti:) piesecki z moją strachliwą agresywną małą suką z żółtą tasiemką przy smyczy :roll:
łaziła za mną chyba z 10 minut, skręcała zawsze w tą samą stronę co ja, pomimo że raz nawet zrobiłam w tył zwrot o 180* :mdleje:
tylko czekałam aż trafi w nas tą przeklętą piłeczką :shake:
kurde no czy tak trudno jest zauważyć że ktoś od ciebie ucieka?!?
chyba nie musze wspominac ze pierwszy rzut piłki w naszą stronę (nie doleciała :diabloti: bo grubiutka pani nie miała tyle siły.. aczkolwiek doceniam jej starania :p) był oddany kiedy próbowałam skupić psa różnymi komendami


Ale to nie ma sensu - liczyć na to, że ktoś się domyśli. Nieraz musiałam uciekać przed ludźmi z yorkiem, kiedy szłam z moimi czterema (!) psami, bo akurat zachciało im się iść pół metra ode mnie i nie chciało im się zablokować flexi... Nie lubią swojego psa, czy co? Moje to olały, ale przecież oni nie wiedzą, czy oleją czy zjedzą...
Albo szłam z całą czwórką ulicą, dość ruchliwą, a nagle podbiega do nas średnia suka, obskakuje nas, okrąża, drze pysk, skacząc z ulicy na chodnik i z powrotem. Właścicielka 20 metrów dalej niemrawo woła psa po imieniu.. W takich momentach mam ochotę moje wszystkie puścić luzem - naraz - ciekawe czy przypomniałaby sobie po co są nogi :diabloti:

W każdym razie, liczenie na to, że ktoś zorientuje się, że go mijamy, bo mamy problem z psem czy nie chcemy konfliktu albo kontaktu to bezsens, niestety... Ludzie są wyjątkowo niedomyślni. Ostatnio mijałam faceta z psem, który odwrócił się, zobaczył, że idzie dużo psów... I stanął na środku chodnika. Jego pies napięty, szarpie smycz, a pan stoi.. i się patrzy.. patrzy.. I nic. Przeszłam na drugą stronę ulicy, wyminęłam go, przeszłam z powrotem na ten sam chodnik. A on odwrócił się i gapi się za mną (pies nadal bojowo nastawiony)...
I wy chcecie, żeby ktoś Wam zrobił przejście na chodniku albo za Wami nie łaził? :evil_lol:

Posted

W takich momentach mam ochotę moje wszystkie puścić luzem - naraz - ciekawe czy przypomniałaby sobie po co są nogi :diabloti:

Oj tak... Pamiętam jak nas taki kundelek wielkości połowy jamnika obszczekiwał, doskakiwał, warczał z dobre kilkanaście metrów. Wydarłam się do gościa czy wie co to jest smycz, ale baran stał pod swoją klatką i się nawet nie ruszył, a jego pies prawie nas odprowadził pod drzwi :p To była sytuacja w której miałam niesamowitą ochotę po prostu psa spuścić, bo takiego olewactwa dawno nie uświadczyłam. No ale wiadomo, że ktoś musi być mądrzejszy :roll:

Posted

Ja wczoraj musiałam minąć mądrą panią z labusiem, stała sobie pod sklepem, labuś na ok 2m smyczy. Stał tak daleko od pańci jak tylko mógł. Poprosiłam o zabranie go, on nic nie zrobi:roll:. Nie widząc szans na normalne minięcie się wzięłam swojego psa na ręce. Reakcja była taka sama jakby labuś się do niego zbliżył ze swoim dużym labusiowym łbem czyli przeokropne warczenie. Pani labusia nie utrzymała, labuś zarobił w łeb a ja zarobiłam 2 piękne ślady przednich łapek na kurtce:loveu:

Posted

Mnie mało nie trafił czarny olbrzym na spacerze z moimi mikrusami.
Podobno ktoś go podrzucił, duży kudłaty czarnuch wielkości bernardyna.
Nie wiem czy nas widziała ale po cichu się ulotniliśmy.
Mój facet obawiał się że zje nasze mikrusy, nie powiem oboje oglądaliśmy się czy nie idzie za nami.

Posted

Ostatnio przestałam przejmować się luźno biegającymi psami. Wypróbowałam na wielu burkach i mój jest odwoływalny, nie wszczyna awantur, zaatakowany odda. Jak widzę kogoś z psem na smyczy, swojego też zapinam. Następnym razem jak taki zasmyczowany agresor się zerwie i pogryzie mojego biorę dane właściciela i będę się domagać zwrotu kosztów leczenia. Kropka.

Posted

Do nas dzisiaj podeszło cos a'la owczarek niemiecki tylko wieksze (taki duzy jak Hadar albo troche wiekszy) oczywiscie tez samiec i krazył wokół nas z natsroszona sierscia nawet przeszedł za nami ulice. Nie był to pies bezpanski bo miał obroze tylko włäsciciela nie było widac. Zawołałam dwa razy "Czyj jest owczarek niemiecki?" i powiedziałam pare razy niby do psa "wracaj" "idz stad" "wracaj do pana" ale głosno zeby własciciel usłyszał jesli jest w poblizu. Oczywiscie zero reakcji. Na szczescie po jakims czasie poszedł sobie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...