gops Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 MagdaH napisał(a):W końcu wątek dotyczy ogółem chamstwa innych psiarzy, a nie tego ze po dziabnięciu przez Pimpusia będę mieć tylko naderwaną nogawkę a Jumbo odgryzie mi nogę. Odpukać, nigdy nie zostałam pogryziona przez duzego psa (może wszystko przede mną), natomiast pies w typie cavaliera rzucajac się do tyłka koleżanki, nadział sie na mój but (doleciałam, chciałam psa w ostateczności kopniakiem odgonic) dziamgacz przegryzł mi skórę buta (a to twarde Caterpillary) i zęby sięgneły palców. Nie wiem czy pies był szczepiony, rany o ile nie duze, ale zakażenie było. Do psa nikt sie nie poczuł a zniszczenie buta to był najmniejszy koszt jaki poniosłam w związku z tym. Dla mnie właściciel Pimpusia jest tak samo odpowiedzialny, jak właściciel Wielkopsa. ale jakby to nie był Pimpuś tylko inny duży agresywny równie pies mogłabyś stracić noge ;) sama mam ttb i wiem jak ludzie na nas patrza jak się nas boją , ktoś się boi mojego psa a ja się bardziej boje rozwścieczonego wielkiego agresora niż rozwścieczonego małego psa z którym moje psy sobie poradza w razie czego. raz jedyny mój pies złapał innego wielkiego czarnego labradora na oko 40kg który przyleciał i od razu się rzucił , nie spodziewał się widocznie takiego przebiegu wydarzeń jaki nastąpił bo mój pies w sekunde zawisł mu na faflu i uniemożliwił jakikolwiek ruch bo gdy tamten szarpał bardziej go bolało więc w końcu przestał i spokojnie czekał . mój pies ciągle na smyczy tamten nawet bez obroży , mój nie szarpał trzymał poprostu za flafla i nie pozwalał się ruszyć , w końcu zwolnił uścisk(po moich "prośbach" ) a tamten pies uciekł tak szybko jak dobiegł . z ttb jest o tyle dobrze że najczęściej jak złapią to trzymaja robiąc mała krzywde oczywiście gdy faktycznie nie chcą walczyć na śmierć i życie . i nikt mi nie powie że takie sytuacje nie maja wpływu na mojego dorastającego psa , mimo że wychowuje go na łagodnego psa każdy podbiegający agresor psuje całą moja prace . Quote
N&N Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 (edited) O rany, gops, przywracasz mi wiarę w ludzi. :-) Ajeczka, jak się czuje twój psiak? Dostał antybiotyk i coś przeciwbólowego? Pytanie do tych którzy mnie nie zrozumieli. GDZIE ja piszę, że mały może radośnie dziabać, a duży nie może bo duży? :roll: Piszę, że żaden nie może, ale dużego ze względu na ewentualny rozmiar szkód trzeba bardziej pilnować. Już jaśniej nie potrafię. Edit: Dziabiący caviś?:hmmmm: To jakiś ewenement. Kilka cavisiów w swoim życiu widziałam. To rzadka rasa. I na dodatek łagodna. Nasza zaprzyjaźniona cavisia rozwala się do góry brzuszkiem do każdego napotkanego piesa i ludzia. Jest słodziutka. :-) Edited November 26, 2012 by N&N Quote
Diora Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 [quote name='MagdaH']W końcu wątek dotyczy ogółem chamstwa innych psiarzy, a nie tego ze po dziabnięciu przez Pimpusia będę mieć tylko naderwaną nogawkę a Jumbo odgryzie mi nogę. Odpukać, nigdy nie zostałam pogryziona przez duzego psa (może wszystko przede mną), natomiast pies w typie cavaliera rzucajac się do tyłka koleżanki, nadział sie na mój but (doleciałam, chciałam psa w ostateczności kopniakiem odgonic) dziamgacz przegryzł mi skórę buta (a to twarde Caterpillary) i zęby sięgneły palców. Nie wiem czy pies był szczepiony, rany o ile nie duze, ale zakażenie było. Do psa nikt sie nie poczuł a zniszczenie buta to był najmniejszy koszt jaki poniosłam w związku z tym. Dla mnie właściciel Pimpusia jest tak samo odpowiedzialny, jak właściciel Wielkopsa. Nic dodać, nic ująć :) Pies to pies. Odpowiedzialność ta sama, bez względu na rozmiar. Jakiś czas temu coś w typie sznaucera mini (idące na długaśnej flexi) rzuciło się mojemu psu prosto do gardła. Właścicielka nie raczyła nawet nacisnąć guziczka:loveu: Moja (szła przy mojej nodze na zwykłej smyczy) raz dwa przycisnęła agresora do ziemi. Pańcia małego pieseczka wypiszczała na całe gardło, że mój pies chodzi bez kagańca. Zapytałam, gdzie jej pies ma kaganiec, to odparła, że jej jest malutki i nie musi nosić :) Quote
Beatrx Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 N&N napisał(a): Piszę, że żaden nie może, ale dużego ze względu na ewentualny rozmiar szkód trzeba bardziej pilnować. to Twoje zdanie. a jak dla mnie to każdego trzeba pilnować tak samo, nie patrząc na rozmiar ewentualnych szkód. Quote
badmasi Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 Ja rozumiem doskonale. Wogóle mnie nie rusza "plujący się" york czy cziłka ( a mam dwie takie rozjazgotane cziłki w okolicy). Taka miniaturka szlejąca na smyczy obchodzi mnie tyle co zeszłoroczny śnieg ale jak widzę mojego "ulubionego" rottka nawet na smyczy i w kagańcu to zmykam w podskokach. Wiem, że baba wychodząca z tym rottkiem nie jest w stanie utrzymać go na smyczy i jak się wyrwie to będzie po zawodach... Z mojego doświadczenia najgorzej zachowują się ONki osiedlowe, uzbierało się ich ostatnio więcej niż astów. Mają przykrą tendencję podchodzenia do mojego szetlanda i jak szetland robi unik to zaczynają polowanie. Tak samo polują na inne, małe psy zmuszając właścicieli do brania ich na ręce i ucieczki.Z dwojga złego wolę podbiegającego yorka o niejasnych zamiarach niż dużego psa z którym naprawdę ciężko będzie sobie poradzić a wiem co mówię bo ostatnio miałam "incydent" z astem i onkowatym czymś. Właściciele dużych psów są szczerze przekonani, że każdy mały powinien przejść socjalizację z ich dużym czy raczej "chrzest bojowy" a ja uważam to za poroniony pomysł i przeganiam takich znawców razem z ich psami. Socjalizację to można przechodzić np. ze sznaucerem olbrzymem moich sąsiadów. To pies przewodnik, świetnie ułożony i wytresowany któremu właściciel na widok jorczka każe warować i pozwala na spokojne "poznanie się". Quote
N&N Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 No niestety, ja wiem, że to MOJE zdanie. Widuję to co jakiś czas na spacerach. Właściciel wielkiego psa ma mnie gdzieś i puszcza swojego psa wolno (na zasadzie, że przecież jego pieseczkowi nic się nie stanie). I o ile małego agresywnego knypka jestem w stanie odgonić, to już dużego nie. Dzięki temu bywa, że muszę iść naokoło, rozglądać się, uważać, a czasem nosić mojego małego (dobrze wychowanego!) psa na rękach. Nie właściciel dużego. On nie ma problemu. Czekaj czekaj, i to być "kultura" właściciela wielkopsa? To ja "dziękuję" za takie coś. :shake: Poważnie, nie ma dla Was różnicy, czy szarżuje Was chiłka czy ONek? Quote
Beatrx Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 N&N napisał(a):Poważnie, nie ma dla Was różnicy, czy szarżuje Was chiłka czy ONek? różnica jest, co nie zmienia faktu, że ja nie chcę żeby cokolwiek na mnie szarżowało, niezależnie czy sięga mi za kostkę czy do talii. i nie podchodzę do tego na zasadzie: lepiej, żeby mnie zaatakował york niż ON, bo dla mnie to żaden z nich atakować nie ma prawa i oba te psy powinny być w taki sposób utrzymywane, aby tego nie robiły. Quote
N&N Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 Atakować niby nie ma prawa żaden, co nie zmienia faktu, że atakują. I o ile atak przykładowego "Pimpusia" może mnie co najwyżej rozśmieszyć (przegonię i zapomnę), to atak dużego naprawdę przeraża. Quote
Beatrx Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 uwierz, że są naprawdę agresywne "pimpusie" co tak łatwo przegonić się nie dają. i o ile jak mi do poczwara taki "pimpuś" wyskoczy to nic mu nie będzie, o tyle jakby taki "pimpuś" Twoją sucz dorwał to do śmiechu by Ci już nie było. Quote
Diora Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 N&N napisał(a):No niestety, ja wiem, że to MOJE zdanie. Widuję to co jakiś czas na spacerach. Właściciel wielkiego psa ma mnie gdzieś i puszcza swojego psa wolno (na zasadzie, że przecież jego pieseczkowi nic się nie stanie). I o ile małego agresywnego knypka jestem w stanie odgonić, to już dużego nie. Dzięki temu bywa, że muszę iść naokoło, rozglądać się, uważać, a czasem nosić mojego małego (dobrze wychowanego!) psa na rękach. Nie właściciel dużego. On nie ma problemu. Czekaj czekaj, i to być "kultura" właściciela wielkopsa? To ja "dziękuję" za takie coś. :shake: Poważnie, nie ma dla Was różnicy, czy szarżuje Was chiłka czy ONek? Nie ma różnicy, każdego właściciela ochrzaniam tak samo za niedopilnowanie agresora (bez względu na jego rasę). Zgadnij kto najczęściej dyskutuje :) Od kogo zazwyczaj padają słowa, że 'on nic nie zrobi' ;) Ile razy słyszałam, że mój grzeczny i zrównoważony pies powinien nosić kaganiec, bo jest duży (!). A przepraszam, małych kagańców to nie produkują? Czy wspomniana pańcia wyprowadza może agresywną wiewiórkę albo chomika, że jej psie przepisy nie dotyczą? Mnie pęka serce jak widzę, że moja sunia przeżywa później taki atak. Idę z psem do parku, żeby zrobić mu przyjemność, a wracamy zdenerwowane kotłowaniną i słowną przepychanką. Quote
N&N Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 Na razie wszystkie knypcie dawały się bez trudu odgonić. :-) Profilaktycznie biorę małą na ręce. Nie trafiłam jeszcze na tak zdeterminowanego osobnika, który dorywałby ją mimo wszystko. "On nic nie zrobi" słyszałam tylko od właścicielki dużego. :razz: Właściciele małych najczęściej nie zawracają sobie głowy takimi duperelami jak tłumaczenia.:diabloti: Serio. Quote
asiunia Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 N&N napisał(a): Poważnie, nie ma dla Was różnicy, czy szarżuje Was chiłka czy ONek? Dla mnie absolutnie brak różnicy...I jeden i drugi jeżeli ma życzenie dostać gazem-dostanie. A właściciel i cziłki i ONa będą mieć niewątpliwą przyjemność poznania funkcjonariuszy z najbliższego komisariatu. Pies to pies. Quote
Beatrx Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 N&N napisał(a):Na razie wszystkie knypcie dawały się bez trudu odgonić. :-) Profilaktycznie biorę małą na ręce. Nie trafiłam jeszcze na tak zdeterminowanego osobnika, który dorywałby ją mimo wszystko. to maluch Ci pewnie do rąk nie doskoczy. ale jakbyś miała psa, którego na rączki nie weźmiesz to pewnie byś spotkała takiego pimpka agresora (nie mylić z pimpiem nibyagresorem, co jedynie drze ryja z odległości), a wtedy gwarantuje, że śmiesznie wcale nie jest;) Quote
Diora Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 [quote name='N&N']Na razie wszystkie knypcie dawały się bez trudu odgonić. :-) Profilaktycznie biorę małą na ręce. Nie trafiłam jeszcze na tak zdeterminowanego osobnika, który dorywałby ją mimo wszystko. "On nic nie zrobi" słyszałam tylko od właścicielki dużego. :razz: Właściciele małych najczęściej nie zawracają sobie głowy takimi duperelami jak tłumaczenia.:diabloti: Serio. Taaaak, bo wszyscy właściciele małych pieseczków są tacy sami :cool3: Toż to chodzące klony ;) Quote
zaba14 Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 N&N napisał(a):Atakować niby nie ma prawa żaden, co nie zmienia faktu, że atakują. I o ile atak przykładowego "Pimpusia" może mnie co najwyżej rozśmieszyć (przegonię i zapomnę), to atak dużego naprawdę przeraża. Radzę postawić się na miejscu właściciela dużego psa. Owszem mały pies nie zrobi większej krzywdy, ale może wyprowadzić dużego psa z równowagi, dałam Ci przykład kiedy podłoże jest śliskie, upadasz i łamiesz rękę, to jest fair?? to mała szkoda? Gdyby nie mały agresywny pies to sytuacja nie miałaby miejsca... Quote
Handzia55 Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 Ale w przypadku takiego starcia łatkę "agresywnego" przyczepia się temu większemu psu. Przed laty miałam taką sytuację, że szłam z moim boksiem na smyczy. Zaatakował nas jamnik:crazyeye: i to nie na żarty.:shake:Jamnik latał luzem, nie miał nawet obroży, wołania swojej pańci miał głęboko w d...e. Ugryzł Lorda w łapę, pańcia doleciała, chciała złapać swojego pieseczka, no i w tym zamieszaniu Lord ją złapał zębami za rękę:cool3:. Rozdarł jej rękaw bluzki i lekko zadrasnął rękę. Baba zadzwoniła na policję,:angryy: że agresywny bokser ją poryzł.:mad: Quote
ajeczka Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 Mój pogryziony ttb dostał wczoraj antybiotyk, rana została przemyta i mam to robić w domu dalej. Dzisiaj jedziemy na kontrolę. Rudego to raczej nie boli, bo przy wkładaniu strzykawki w ranę nawet nie mrugnął. Taka uroda ttb. Wczoraj, z tą raną ganiał dwie godziny po lesie. Bardziej boję się o jego "duszę". Nie po to pracuję z psem ze schroniska żeby był przyjacielski do innych psów, żeby jakaś sucz likwidowała to jednym atakiem. Rudy z rezerwą traktuje już wszystko co podobne do owczarka :-( Quote
zaba14 Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 Handzia55 napisał(a):Ale w przypadku takiego starcia łatkę "agresywnego" przyczepia się temu większemu psu. Przed laty miałam taką sytuację, że szłam z moim boksiem na smyczy. Zaatakował nas jamnik:crazyeye: i to nie na żarty.:shake:Jamnik latał luzem, nie miał nawet obroży, wołania swojej pańci miał głęboko w d...e. Ugryzł Lorda w łapę, pańcia doleciała, chciała złapać swojego pieseczka, no i w tym zamieszaniu Lord ją złapał zębami za rękę:cool3:. Rozdarł jej rękaw bluzki i lekko zadrasnął rękę. Baba zadzwoniła na policję,:angryy: że agresywny bokser ją poryzł.:mad: No niestety takich sytuacji jest dużoo... :/ u mnie w bloku x lat temu mieszkał piękny rottweiler, ułożony zawsze na smyczy na terenie blokowiska, codziennie długie spacery w pola gdzie biegał luzem, nie wykazywał agresji do psów, szczekacze mu nie przeszkadzały, druga sąsiadka miała jamnika... ;) wiecznie bez smyczy, wiecznie biegał samopas, raz niestety starł się z rottkiem, podbiegał i gryzł mu łapy i fakt ran pies nie miał, ale rottek w końcu tak się wkurzył że przy kolejnej próbie ugryzienia łapy złapał jamnika w pół... pies był na smyczy ... i teraz co, jamnik był ok, tylko szkoda że rottek nie miał kagańca... ;] psom nic sie nie stało, później jamnik chodził tylko w kagańcu... Quote
gops Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 skoro uważacie że agresywny york może zrobić waszemu dużemu psu krzywde większa niż zadrapanie to ok (nie mówię o krzywdzie psychicznej ), dla mnie jasne jest że mniejszy pies jest mniejszym zagrożeniem . logicznie myśląc . mój pies po chiłce miał pare zadrapań bo nawet raną tego nazwać się nie da , jakby ktoś kogoś paznokciem zachaczył . a moja suka kiedyś wylądowała u weta jak zaatakował ją mix ttb i minęło już 4 lata ona nadal nienawidzi ttb mimo że z jednym mieszka (swojego lubi , reszty nienawidzi) . mój pies mimo że ma dopiero 10,5 miesiąca nielubi czarnych dużych psów , sam z siebie nie reaguje agresywnie ale muszę byc ostrożna w kontaktach z takimi bo mało mu potrzeba wtedy i odda . i to nie jest wina moich psów tylko bezmyślnych właścieli puszczających psy duże i małe luzem . Quote
Diora Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 gops napisał(a):skoro uważacie że agresywny york może zrobić waszemu dużemu psu krzywde większa niż zadrapanie to ok (nie mówię o krzywdzie psychicznej ), dla mnie jasne jest że mniejszy pies jest mniejszym zagrożeniem . logicznie myśląc . mój pies po chiłce miał pare zadrapań bo nawet raną tego nazwać się nie da , jakby ktoś kogoś paznokciem zachaczył . a moja suka kiedyś wylądowała u weta jak zaatakował ją mix ttb i minęło już 4 lata ona nadal nienawidzi ttb mimo że z jednym mieszka (swojego lubi , reszty nienawidzi) . mój pies mimo że ma dopiero 10,5 miesiąca nielubi czarnych dużych psów , sam z siebie nie reaguje agresywnie ale muszę byc ostrożna w kontaktach z takimi bo mało mu potrzeba wtedy i odda . i to nie jest wina moich psów tylko bezmyślnych właścieli puszczających psy duże i małe luzem . A my mówimy także o krzywdzie psychicznej :) Mi nie przeszkadza, że czyjś pies biega 'luzem'. Niech tylko będzie grzeczny i nie atakuje. Quote
N&N Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 [quote name='asiunia']Dla mnie absolutnie brak różnicy...I jeden i drugi jeżeli ma życzenie dostać gazem-dostanie. A właściciel i cziłki i ONa będą mieć niewątpliwą przyjemność poznania funkcjonariuszy z najbliższego komisariatu. Pies to pies. :lol: "Zagazowałabyś" chiłkę? :lol: Doprawdy reakcja "adekwatna" do zagrożenia. "Gratuluję" podejścia. Na pewno nie ma innej metody obrony :roll: Co do funkcjonariuszy: w moim mieście niezbyt zwracają uwagę na biegające luzem "pypcie". Za to dużym zainteresują się i owszem. Rozmawiałam z właścicielką ONka która dostała mandat za pieska (luzem był, a jest obowiązek smyczowania). I pomimo, że przepisy są takie same, to jednak funkcjonariusze mają coś takiego jak "zdrowy rozsądek". :cool3: Diora, nie generalizuj. Nigdzie nie napisałam, że wszyscy właściciele malizn są tacy sami :roll: Widzę, że wg. Ciebie duży pies może sobie zagryźć małego, żeby sobie nerwów nie psuć i żeby szkody na psychice nie doświadczyć? :lol: Ciekawe..... Quote
Diora Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 [quote name='N&N']:lol: "Zagazowałabyś" chiłkę? :lol: Doprawdy reakcja "adekwatna" do zagrożenia. "Gratuluję" podejścia. Na pewno nie ma innej metody obrony :roll: Co do funkcjonariuszy: w moim mieście niezbyt zwracają uwagę na biegające luzem "pypcie". Za to dużym zainteresują się i owszem. Rozmawiałam z właścicielką ONka która dostała mandat za pieska (luzem był, a jest obowiązek smyczowania). I pomimo, że przepisy są takie same, to jednak funkcjonariusze mają coś takiego jak "zdrowy rozsądek". :cool3: Diora, nie generalizuj. Nigdzie nie napisałam, że wszyscy właściciele malizn są tacy sami :roll: Widzę, że wg. Ciebie duży pies może sobie zagryźć małego, żeby sobie nerwów nie psuć i żeby szkody na psychice nie doświadczyć? :lol: Ciekawe..... :mdleje: :crazyeye: To źle widzisz... Ciekawa jestem na jakiej podstawie takie wnioski wyciągasz ;) Cytat poproszę! :diabloti: Otóż to - baaaardzo ciekawe. Mogę Ci zagwarantować, że policja chętnie się zajmuje sprawami atakujących pimpusiów :) Sama zadzwoniłam i reakcja była natychmiastowa :) Oczywiście zrobię to bez chwili zastanowienia jeszcze 50 razy jeżeli zajdzie taka potrzeba. Quote
badmasi Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 Wasze duże psy reagują nadreaktywnie na małe? Ja się ciągle zastanawiam jak to możliwe? Rozumiem, jeszcze pies ze schronu ale wychowany od małego, z dobrej hodowli? Ja mam burka z dużymi popędami a nigdy nie zdarzyło się aby zaatakował coś co ma w granicach łokci. Nawet jak kiedyś jakiś kurdupel uwiesił się na portkach to strząchnęła i poszła dalej. Bardziej nadreaktywny jest szetland, który nie ma szczęścia do dużych psów. Quote
MagdaH Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 [quote name='gops']ale jakby to nie był Pimpuś tylko inny duży agresywny równie pies mogłabyś stracić noge ;) W wyniku zakażenia o mało stopy nie straciłam (a wcale nie jest takie oczywiste, ze duży na pewno by odgryzł ;)), ale faktycznie różnica ogromna stracić nogę w wyniku pogryzienia przez duzego, czy amputacja na skutek powikłań po pogryzieniu przez małego. Leczenie trwało ponad pół roku, dlatego napisałam że koszt butów to najmniejszy problem. [quote name='gops']z ttb jest o tyle dobrze że najczęściej jak złapią to trzymaja robiąc mała krzywde oczywiście gdy faktycznie nie chcą walczyć na śmierć i życie . i nikt mi nie powie że takie sytuacje nie maja wpływu na mojego dorastającego psa , mimo że wychowuje go na łagodnego psa każdy podbiegający agresor psuje całą moja prace . I tu sie podpisuję wszystkimi szłapami, niestety teraz z Biszkoptem mam czasami problem Quote
Diora Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 [quote name='badmasi']Wasze duże psy reagują nadreaktywnie na małe? Ja się ciągle zastanawiam jak to możliwe? Rozumiem, jeszcze pies ze schronu ale wychowany od małego, z dobrej hodowli? Ja mam burka z dużymi popędami a nigdy nie zdarzyło się aby zaatakował coś co ma w granicach łokci. Nawet jak kiedyś jakiś kurdupel uwiesił się na portkach to strząchnęła i poszła dalej. Bardziej nadreaktywny jest szetland, który nie ma szczęścia do dużych psów. Nie :) Nigdy się nie zdarzyło, dlaczego pytasz? Moja broni się dopiero wtedy, gdy atak jest na serio, a podbiegacz naprawdę bardzo blisko. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.