Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Aguja napisał(a):
Wiecie, ja generalnie uważam, że tych psów jest coraz więcej. Prawie każda rodzina ma psa. A tych psiaków wychowanych to jest niestety mało:shake: Albo ludzie wychodzą na 10 minut na smyczach krótkich i w kagańcach przez całe życia psa albo puszczają psy luzem kompletnie po osiedlach, jezdniach itp. W sumie nie wiem co gorsze. A wystarczyłoby trochę z psem popracować:roll:


Mi są właśnie bardzo potrzebne psy, najlepiej duże, fajnie wychowane, respektujące sygnały innego psa, nie zachowujące się tak jakby pierwszy raz w życiu widziały innego czworonoga. Ciężko na takie trafić, serio :(

Byłam zachwycona mega dużym kundlem biegającym sobie bez własciciela, który doskonale wyczuł niepokój mojej strachopsicy i żeby ją uspokoić i zachęcić do kontaktu położył się na ziemi odwracając łeb, dał obwąchać ze wszystkich stron i dopiero wtedy spokojnie wstał, powąchał jej mordkę i sobie poszedł. Gdybym codziennie spotykała psy tego typu to pewnie rudzielec by się tak nie spinał :)

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

A ja jestem zachwycona pewną młodą mastifką hiszpańską (spotkaną na wystawie). :loveu: Suka jest przewspaniała! Wielka (serio przeogromna), spokojna, łagodna. Na widok mojej suczki wykazała umiarkowane zainteresowanie (spojrzała w jej stronę :razz:). Potem jednak zdecydowała się podejść sprawdzić co to (bez przeciągania właścicielki przez trawnik). Jak zczaiła, że moja się boi ...... położyła się :crazyeye: i powoli próbowała podpełznąć.
Po dłuższej chwili moja sunia przechodziła z 10 cm od mastifki, z ogonkiem w górze :loveu:. Mastifka po sprawdzeniu co to, to małe czarne, pełen olew! Wielkie gratulacje dla właścicielki Mastifki :multi: Wspaniale wychowała sunieczkę. :loveu: Nawet ja, pomimo obaw (bo to jednak duży pies, nie spotkałam jeszcze takiego) zakochałam się w dziewczynce. Super pies! :loveu:
Ach, żeby wszystkie psy takie były. ;-) :lol:

Posted

[quote name='N&N']A ja jestem zachwycona pewną młodą mastifką hiszpańską (spotkaną na wystawie). :loveu: Suka jest przewspaniała! Wielka (serio przeogromna), spokojna, łagodna. Na widok mojej suczki wykazała umiarkowane zainteresowanie (spojrzała w jej stronę :razz:). Potem jednak zdecydowała się podejść sprawdzić co to (bez przeciągania właścicielki przez trawnik). Jak zczaiła, że moja się boi ...... położyła się :crazyeye: i powoli próbowała podpełznąć.
Po dłuższej chwili moja sunia przechodziła z 10 cm od mastifki, z ogonkiem w górze :loveu:. Mastifka po sprawdzeniu co to, to małe czarne, pełen olew! Wielkie gratulacje dla właścicielki Mastifki :multi: Wspaniale wychowała sunieczkę. :loveu: Nawet ja, pomimo obaw (bo to jednak duży pies, nie spotkałam jeszcze takiego) zakochałam się w dziewczynce. Super pies! :loveu:
Ach, żeby wszystkie psy takie były. ;-) :lol:

Moja druga suka taka jest, a...wychowywana metodami Fishera, kompletnie nie wiedzieliśmy co to socjalizacja itd....więc ja nie wiem na ile to kwestia wychowania a na ile genów+wydarzeń z młodości...

Posted

Wieczorny spacer wyglądał następująco:

Najpierw, schodząc po schodach, słyszałam szczekanie na podwórku - wiem, który pies tak szczeka (gryzie), więc wyjrzałam przez okno, czy jest na smyczy. Był na smyczy, poczekałam aż minie moją klatkę i wyszłam. Bardzo uważnie zbadałam podwórko, nikogo nie zauważyłam, postałam jeszcze chwilkę, bo może zza trawnika wyskoczy któryś z moich faworytów, i dopiero postawiłam Krasnalki na ziemi.

Podwórze ma zakręt, przed tym zakrętem hamuję, bo może tam jakiś pies biega, czekam chwilę, idę dalej.

Na ulicy jest łatwiej, lepsza widoczność, ale widzę, że idzie gostek z takimi psami, co jeden na smyczy a drugi nie i mądre one nie są, więc przechodzę na drugą stronę. Na drugiej stronie idzie babka z suką, która "nic nie zrobi", ale już kiedyś Kulkę zaatakowała, nie ma trzeciej strony, biorę małe pod pachę. I tak dalej.

To jest męka, nie spacer. A idę z uroczymi, grzecznymi, maluśkimi pieskami i powinnam sobie gwiazdy oglądać i cieszyć się.

Posted

To nie jest chyba tylko kwestia wielkości, jeden z moich psów jest bardzo mały i nawet kiedy idę z nią bez dużych na spacer to raczej bezpośredniego ataku nie ma. Z reguły większy pies pozoruje atak a moja ustawieniem ciała zmienia jego zamiary. Tylko, że ona jest krótkowłosa i wydaje mi się, że jednak yorki i tym podobne psy są gorzej rozumiane przez resztę "psiego społeczeństwa" bo niewiele tamte mogą odczytać przez taką ilość sierści. Oczywiście to nie zwalnia właścicieli dużych psów z pilnowania swoich zwierząt i po prostu nauczenia ich, że nie mogą sobie polować nawet jeżeli mały pies kojarzy im się z królikiem.

Posted

[quote name='Ejre']To nie jest chyba tylko kwestia wielkości, jeden z moich psów jest bardzo mały i nawet kiedy idę z nią bez dużych na spacer to raczej bezpośredniego ataku nie ma. Z reguły większy pies pozoruje atak a moja ustawieniem ciała zmienia jego zamiary
No właśnie, ale dlaczego on ma takie zamiary??

Olka wzięłam ze schronu kiedy miał 10 lat, atakował z nawyku duże psy, kiedy się zbliżyły, ale NIGDY nie warknął na mniejszego ani w miarę równego. Równego ustawiał, jeśli ten się rzucał, ale odpuszczał natychmiast po ustawieniu.

Co do yorków - Miszka ma 5 miesięcy, jest małą, rozmerdaną kulką, każdy widzi, że to szczeniak. A Kuleczka chodzi obcięta na krótko (pysk też), zajęta swoimi sprawami, tuż koło mnie, i chcą je pogryźć naprawdę prawie wszystkie mijające nas psy, niezależnie od płci. Nawet te, które z pozoru chcą się zaznajomić, po chwili atakują bez najmniejszego powodu i to nie są żarty, jak już ktoś napisał jedno chapnięcie wystarczy, znajomej mikrus chwycony RAZ zębami dużego psa miał uszkodzone płuca, więc jeśli ktoś nie przywołuje zganaszowanego psa, albo luzuje smycz i mówi "on nic nie zrooobi", to mnie się nóż w kieszeni otwiera.

Posted

Ejre, mojej suczce też się wydaje, że jest wielka i odważna. Mimo to, nie zamierzam ryzykować zdrowia czy życia mojego małego przyjaciela w nadziei, że akurat to wielkie, atakujące ją futro tylko udaje/symuluje atak. :shake: Nie jest tak, że każdy duży, mijający nas pies chce ukatrupić małą. Ale już np. co setny - tak. :roll: Niestety. Za bardzo kocham to małe czarne, żeby narażać ją na śmierć przez zagryzienie. W tamtym roku pod moim blokiem został zagryziony mały, starszy, zasmyczowany mieszaniec ratlerka. "Sprawcą" był ONek wypuszczony beztrosko z samochodu (bo przecież on nie gryzie). Maluch nie miał szans na ucieczkę. Na oczach i pod nogami właścicielki piesek został zagryziony. To dopiero musiało być straszne.:-( I to nie jedyna historia bezmyślności właścicieli z mojej okolicy. Niestety, trzeba myśleć nie tylko za siebie i za swojego psa, ale także za spotykanych na spacerach innych właścicieli piesków.

Mojej suczce pozwalam bawić się z psami 3 razy większymi (typu spaniel, foksterier). Z 10 razy większymi nie. Już nie. Zbyt wiele razy radosne duże psy (np.laby) stratowały ją. Zbyt duża różnica wielkości nie wychodzi na dobre małym psom. Pomimo najlepszych chęci.

Posted

Też zauważyłam, że małe kudłate pieski budzą złe uczucia u dużych psów. Mój jest bardzo spokojny, nie zaczepia ani ludzi ani psów, a kilka razy leciał na niego duży pies. Jednego takiego musiałam potraktować gazem. Teraz jak nas widzi to z daleka omija, a inne psy nadal atakuje.

Posted

Handzia55 napisał(a):
Też zauważyłam, że małe kudłate pieski budzą złe uczucia u dużych psów. Mój jest bardzo spokojny, nie zaczepia ani ludzi ani psów, a kilka razy leciał na niego duży pies. Jednego takiego musiałam potraktować gazem. Teraz jak nas widzi to z daleka omija, a inne psy nadal atakuje.


O! Jakim gazem? Takim co psika jak dezodorant, czy żelowym?

Guest wolfheart
Posted

na dzisiejszym spacerze nagle zza krzaków podbiegł do nas wielki Dog Niemiecki:crazyeye: nie wyglądał zbyt przyjaźnie...na szczęście psy jednak zaczęły się bawić/ganiać.Bydle niekoordynując swoich ruchów obijało moją drobinkę...Nie wiedziałam za bardzo co zrobić.Niby zabawa,ale Lunka turbowana...Właściciel dowlekł swoją d*pę po dłuższej chwili:crazyeye:.Na spokojnie "bo tylko się bawią".K****,a jakby się nie bawiły?Zapytałam czy jego pies ma się pobawić z moim gazem...skoro podbiega jak nienormalny,a pacio ma odwołanie głęboko w d*pie?!
Jakieś 3 mies temu ten sam pies burczał na nas z daleka,wtedy myślałam ,że chce nas zjeść.

Posted

Też przeżyłam taki dramat jak opisuje N&N. Moją ratlerkowatą sunię zagryzła ON -ka prowadzona na smyczy. Chociaż od tamtego strasznego wieczoru minęło już prawie 11 lat, nigdy tego nie zapomnę. Dlatego też,po tym urazie, wolę Filka wziąć na ręce, jak widzę dużego psa, no i zawsze mam gaz w kieszeni.

Posted

My, tfu, tfu, odpukać ostatnio spotykamy wyłącznie miłe i fajne psy (albo są tak skonfudowane widokiem stada, że zapominają o agresji, ha, ha ;) )

Natomiast wczoraj widziałam coś, co podpada nie tyle pod chamstwo, co pod koncertową bezmyślność wobec własnych psów :shake:... Centrum handlowe urządziło pokaz fajerwerków, w poblizu byłam z konieczności, jako, ze nie przepadam za takimi rozrywkami. I oczywiście tylko w jednym miescu stały cztery osoby z psami. Psy maksymalnie zestresowane, ziające, piszczące, wiercące się; dwa mniejsze rozpaczliwie wdrapywały się na ludzi. i to już nie chodziło nawet o lęki- ok, jedne psy się oją huku, inne nie- ale w tym miejscu hałas był taki, że mi sprawiał ból w uszach......

Moja Kra uwielbia obserwować fajerwerki, huku się nie boi, ale nawet jej w życiu bym tak blisko nie podprowadziła, pies musiałby być chyba głuchy, żeby nie odczuwać przykrości.

Miałam ochotę wysiąść z auta i porządnie op.....ć bezmózgowców.

Posted

karolina_karolowska napisał(a):
A miałaś kiedyś psa małych rozmiarów? Bo co innego berneńczyk czy CTR, a co innego 10-kilogramowy pypeć.

Ja z moim świętej pamięci owczarkiem niemieckim nigdy nie przeżyłam rzeczywiście niebezpiecznego ataku, choć trafiały się różne sytuacje. A Bilbo (niecałe 10 kg) juz 3 razy został poważnie zaatakowany. Ostatnio mocno go poturbował pies w typie berneńczyka. I żałuję, że nie miałam wtedy gazu, bo właściciel nie był w stanie psa w ogóle opanować, w końcu sam zaczął go kopać żeby puścił.


Osobistego i własnego nie, ale w pewnym okresie czasu codziennie (przez jakieś 3 lata) chodziłam na spacery z psem babci - wielkości jamnika.

I rzecz jest w tym, że ja też na palcach jednej ręki mogę policzyć ataki na inne psy które widziałam - a psy mam od zawsze, codziennie jestem z nimi na kilku spacerach. Zwyczajnie - nie spotykam psów agresywnych, a jeśli już - to są na smyczy, a nie latają luzem. Nie wiem, może ja w jakiejś enklawie żyję....

Posted

mańka_ napisał(a):
Osobistego i własnego nie, ale w pewnym okresie czasu codziennie (przez jakieś 3 lata) chodziłam na spacery z psem babci - wielkości jamnika.

I rzecz jest w tym, że ja też na palcach jednej ręki mogę policzyć ataki na inne psy które widziałam - a psy mam od zawsze, codziennie jestem z nimi na kilku spacerach. Zwyczajnie - nie spotykam psów agresywnych, a jeśli już - to są na smyczy, a nie latają luzem. Nie wiem, może ja w jakiejś enklawie żyję....



Przeprowadzam sie do Ciebie :cool1:

Posted

ulvhedinn ja ostatniego sylwestra spędzałam w mieście. Byli tacy 'inteligentni', którzy chodzili po mieście z psami, a też było głośno (koncert) +fajerwerki. Jeden z psów, dosłownie srał pod siebie ze strachu...

Posted

To ja widziałam jeszcze lepszy motyw. Sylwester godzina 24.00 poszłam pod blok wystrzelić fajerwerki a facet wychodzi sobie z bloku z dwoma psami bez smyczy masakra, na szczęście chyba się zorientował że to niezbyt bezpieczne bo się rozejrzał dookoła i zawrócił do klatki.

Posted

zootechniczka napisał(a):
poszłam pod blok wystrzelić fajerwerki

Fantastyczny pomysł. Najlepiej jeszcze komuś pod oknami.
To juz rozumiem dzięki komu moje psy umierają ze strachu mimo że i leki i zagłuszanie radiem i zasłonięte kocami okna.
Myslałam że takie fajerwerki pod czyimiś oknami to tylko pijani debilni bezmózgowcy sobie urządzają bo tylko przed dom są w stanie się wytoczyć a tu proszę szacowni dogomaniacy nie lepsi
Strzelac to sobie mozna w parku , z dala od domów a nie "pod blokiem" - bo to jest właśnie czyste chamstwo. ( i do tego karalne bo stanowi na dodatek realne zagrożenie pożarowe)

Posted

eh a dzisiaj na spacerze, po zabawie frisbee kazałam mojemu psu odpocząć i przypiełam go dosłownie 1m od siebie do drzewa(tak zeby mieć go na wyciągnięcie ręki) i rzucałam frisbee do znajomej. kątem oka zobaczyłam że niedaleko biega samopas blablador, no to chciałam mojego odpiąc od drzewa i przepiąc z szelek na obroże, od drzewa zdążyłam ale już nie zdążyłam zaczepić za obroże. jedną ręką trzymam mojego psa który z braku mozliwości ucieczki zaczał szczekać drugą próbowałam go zapiąć, Junior szczekał, lab zaczał warczeć i chciał zdominować Juniora , znajoma podbiegła i odgoniłą laba frisbee a właściciel jak by nic się nie stało kilkanaście metrów dalej sobie szedł. gdy zauważył że sytuacja robi się niebezpieczna w końcu zawołał laba, który i tak do niego nie przyszedł ale przynajmnej się od nas odczepił.
zabrałam psa i szybko odeszłam żeby znowu nie wpaść na laba, wychadząc z parku znowu zobaczyłam jak lab biegnie tym razem do małego kundelka, a właściciel nic sobie z tego nie robi
wiem że pewnie stwierdzicie że źle zrobiłam przypinając psa do drzewa, ale trudno
ja przynajmniej miałam psa pod kontrolą

Posted

Kirinna napisał(a):

wiem że pewnie stwierdzicie że źle zrobiłam przypinając psa do drzewa, ale trudno
ja przynajmniej miałam psa pod kontrolą


Dlaczego? Zdarza mi się upinać Zu, gdy ćwiczę coś z drugim psem. Nie rozumiem, co w tym niestosownego, zwłaszcza, że Zu jest grzeczna i sobie siedzi i nikogo nie zaczepia ;)

A jak coś do niej podbiega to ja to przejmuję. I znowu wracamy do tego, co mówiłam jakiś czas temu - ludzie nie widzą NIC niestosownego w tym, że ich pies podbiega do parki pies-przewodnik (czy nawet przewodnik z większą ilością psów), która - wedle wszelkich oznak na niebie i ziemi - coś ćwiczy, pies/psy są zajęte czy upięte, aportują, zostają w odłożeniu, czy robią cokolwiek innego. Nie wiem, czy to chamstwo, ale upierdliwe to jest na maksa.

Posted

Mój Bemol nigdy nie atakował czegoś co nie zasługiwało na miano przeciwnika...ja mam wrażenie że psy zaczęły tak polować bo ludzie nie puszczają ich do innych psów jest zero socjalizacji, większy pies jest na smyczy i właśnie nie ma nawet za bardzo z kim sie pobawić o 5kg yorka to jednak nawet szczeniak potrafi stratować...druga sprawa że rzadko który york nie chce zjeść i takiego szczeniaka u mnie kurduple rzucają się na wszystko szczerze ja się dziwiłam że Bemol w końcu żadnemu nie oddał...

PS: ja też wychodziłam z psem w sylwestra Bemol nie bał się ani trochę wystrzałów

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...