Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

[quote name='Beatrx']no racja, facet powinien jeszcze na policję zadzwonić, bo psów się w lesie nie puszcza luzem, a już zwłaszcza takich co to sobie podlatują do innych pieseczków i prowokują...[/QUOTE]


Ten facet był przypadkiem mam miejsce gdzie nie chodzą w ogóle psiarze inni czy tez ludzie a z panem od dobermana sie umówiłem w jakie my dni będziemy na tym miejscu by nie trafiać na siebie bo akurat tez ten pan znalazł te miejsce by puszczać tam psa luzem.

a to ze psa w lesie poszczać luzem nie można sram na to prawo wiesz (bo gdzie można?) nigdzie juz nie można! wybudują kawałek wybiegu gdzie biega 100 psów i rożne chorboska. widocznie ty lubisz ograniczać psa do chodzenia na smyczy i nie dawać mu możliwości wybiegania się pilnuj by nie chorował na stawy..

Edited by Mariusz1
  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='Beatrx']no racja, facet powinien jeszcze na policję zadzwonić, bo psów się w lesie nie puszcza luzem, a już zwłaszcza takich co to sobie podlatują do innych pieseczków i prowokują...[/QUOTE]Chyba lepiej puscic psa w lesie,zeby sie wybiegal pod okiem wlasciciela niz jakby mial biegac po osiedlu....

Posted

[quote name='Mariusz1']Ten facet był przypadkiem mam miejsce gdzie nie chodzą w ogóle psiarze inni czy tez ludzie a z panem od dobermana sie umówiłem w jakie my dni będziemy na tym miejscu by nie trafiać na siebie bo akurat tez ten pan znalazł te miejsce by puszczać tam psa luzem.

a to ze psa w lesie poszczać luzem nie można sram na to prawo wiesz (bo gdzie można?) nigdzie juz nie można! wybudują kawałek wybiegu gdzie biega 100 psów i rożne chorboska. widocznie ty lubisz ograniczać psa do chodzenia na smyczy i nie dawać mu możliwości wybiegania się pilnuj by nie chorował na stawy..[/QUOTE]
mój pies biega luzem, ale mam nad nim pełną kontrolę i nie lata do innych psów, nikogo nie zaczepia i nikomu nie przeszkadza. a jeśli Twój przeszkadza to nie miej pretensji jak później mu się po prostu stanie krzywda.

Posted

[quote name='lika1771']Chyba lepiej puscic psa w lesie,zeby sie wybiegal pod okiem wlasciciela niz jakby mial biegac po osiedlu....[/QUOTE]
jak chce to niech biega po osiedlu, byle nie zaczepiał innych...

Posted

[quote name='lika1771']Ale jak zaczepia to las jest spoko...[/QUOTE]
jak zaczepia to niech chodzi na smyczy, nieważne w lesie, na osiedlu, czy gdziekolwiek poza swoim prywatnym podwórkiem

Posted

Mariusz1, następnym razem jak beztrosko puścisz swojego pieseczka do obcego psa na smyczy, to zastanów się nad tym, że ten pies może być najzwyczajniej w świecie agresywny i któremuś może się coś stać.
Ja akurat nie mam problemu z takimi sytuacjami, bo moje psy są bardzo przyjazne i chętnie nawiązują kontakty, ale myślę, więc jestem w stanie zrozumieć, że ktoś inny już takich miłych psów mieć nie musi, lub zwyczajnie może sobie nie życzyć, by obce psy bez pozwolenia podbiegały do ich psów na smyczy i zawsze najpierw pytam.

Zostawianie psów pod sklepem? Dla mnie głupota zwyczajnie i kompletna nieodpowiedzialność. Pies może zrobić krzywdę komuś obcemu, albo ktoś może zrobić krzywdę jemu. To podobne do puszczania psa samopas po osiedlu, bo pies musi się sam o siebie troszczyć + jest uwiązany i w razie potrzeby nie ma szans na ucieczkę.
Później są tragedie, bo to dziecko w rączkę ugryzł, a bo to psa ukradli. A na kogo życzenie?

Posted

[quote name='lika1771']Ale jak zaczepia to las jest spoko...

Ta, znam takich, co to mówili, że las jest spoko i niech piesek biega luzem. A że coś moze pogonić, coś zagryźć - a co tam ;) I jeszcze pretensje, ze ktoś zwraca jaśnie panu uwagę, ze w lesie pies powinien być na smyczy!
Ja znam idealne rozwiązanie, które daje psu swobodę a jednocześnie zapobiega podbieganiu do innych - linka.

Posted

[quote name='lika1771']Chyba lepiej puscic psa w lesie,zeby sie wybiegal pod okiem wlasciciela niz jakby mial biegac po osiedlu....[/QUOTE]

Raczej zupełnie poza okiem właściciela, skoro jest źle wychowany ;) Nie wierzę, że pies podbiegający do innych psów, spokojnie odwoła się od sarny czy zająca... Zdarza mi się spuszczać psy w różnych miejscach, nawet na pustym placu targowym, bo to ciekawe dla nich, a poza tym nie ma rozpraszających psich zapachów, które są zwykle na trawie. Ale w lesie ich nie puszczam nigdy, no nie zdarzyło mi się jeszcze - przecież to chwila, żeby zając wystrzelił spod łap psa albo sarna wybiegła tuż obok (zdarzało mi się to naprawdę nieraz). Albo właśnie wyjdzie ktoś ze swoim psem. Jeżeli masz psa niewychowanego to puszczanie go GDZIEKOLWIEK, licząc na to, że akurat nikogo nie będzie, jest bardzo nieodpowiedzialne. Bo zawsze może ktoś wyjść, ja często chodzę w takie tereny, gdzie mało kto łazi i nie chciałabym spotkać powalonego pieska, który musi się wybiegać.

Ja ostatnio wykazałam się chamstwem - moja suka poleciała do babki z psem, co prawda odwołała się natychmiast - ale co z tego, skoro ruszyła z impetem i mogła przestraszyć. Dwa dni nie miałam ochoty na nią spojrzeć :diabloti: No ale teraz tylko i wyłącznie 15 m taśmy, skoro 5 lat szkolenia na nią nie podziałało i dalej ma takie odpały :roll:

Posted

[quote name='Litterka']Sleepingbyday, jasne. Obejrzyj moje komentarze, to na pewno znajdziesz wątek tego użyszkodnika, który tak kocha psy, że notorycznie przywiązuje je przed sklepami, a potem się dziwi, że się zwierzakom krzywda dzieje.

a kiedys takie coś znalazłam na piekielnych i bardzo mi się spodobało:

"Późne po południe, mróz jak cholera, śnieg po kostki. Idę sobie na zakupy do Lidla, przed sklepem siedzi przywiązany do drzewa pies i żałośnie szczeka. Ok. 10 min później robię sobie spokojnie zakupy. Nagle od strony kas słychać takie oto wykrzyczane słowa:
- Ch*j w d*pę debilowi, który każe temu psu czekać na mrozie tyle czasu, obyś kretynie też musiał tyle siedzieć na mrozie z d*pą w śniegu!"

Posted

[quote name='sleepingbyday']a kiedys takie coś znalazłam na piekielnych i bardzo mi się spodobało:

"Późne po południe, mróz jak cholera, śnieg po kostki. Idę sobie na zakupy do Lidla, przed sklepem siedzi przywiązany do drzewa pies i żałośnie szczeka. Ok. 10 min później robię sobie spokojnie zakupy. Nagle od strony kas słychać takie oto wykrzyczane słowa:
- Ch*j w d*pę debilowi, który każe temu psu czekać na mrozie tyle czasu, obyś kretynie też musiał tyle siedzieć na mrozie z d*pą w śniegu!"

W końcu ktoś szczery :loveu:

Posted

Młody też by podleciał do każdego psa, jak to dzieciak - wiecznie chętny do zabawy i jakoś nie potrafi wbić sobie do głowy, że nie każdy pies jest taki fajny i zechce się z nim bawić. Na dobrą sprawę nie ma powodu, żeby tak uważać, skoro dotychczas nie spotkało go nic złego ze strony innych psów (pfu pfu), bo nie dopuszczam do takich sytuacji, po prostu. No i prawdą jest, że przy charcie trzeba skanować co chwila teren, więc jak widzę, że na horyzoncie pojawił się człowiek - zgarniam dzieciaka na smycz i schodzę na bok. Z psami jest tak, że zwiększam dystans, bo o tyle do ludzi przywyknął i nie szarpie na spacerach (co innego trening agi :diabloti:), o tyle pies nadal jest wg. niego czymś fajnym i "na pewno będzie chciał się z nim bawić" ;).

Z linki korzystaliśmy i korzystamy nadal przy wypadach do lasu, co czasami bywa irytujące, bo pomimo, że idziemy drogą, to młody jednak musi schodzić i oglądać każdy krzaczek, więc ta linka się plącze i tak dalej... No, ale najważniejsze bezpieczeństwo psa, jakoś się przemęczymy ;). Nie mniej charta na lince nie wybiegam, jednak dla ras, które nie są sprinterami to jak najbardziej :diabloti:.

Posted

[quote name='rozi'] Moim zdaniem dzieci się nie zostawia przed sklepem, przywiązanego psa można.[/QUOTE]

Piszesz tak, bo w newsie jest mowa o trzylatku - i wtedy łatwo po dogomaniacku zakrzyknąć "a gdzie byli rodzice?".
A o czternastolatku, który przejechał na rowerze obok amstafa już ani słowa ;)


Nie wiem, może mam pecha do takich "sąsiedzkich" historii. Też nie nowa sprawa, ale zdarzyła się dosłownie na osiedlu obok - pani przywiązała psa pod sklepem i poszła na zakupy. Do przywiązanego psa podszedł luzem biegający amstaf i zaatakował. Pani słysząc szamotaninę wypadła ze sklepu i ruszyła na ratunek swojemu psu. Została pogryziona tak jak i jej pies. A amstaf dostał kulkę, bo akuratnie policja sprawiła się rach ciaszkiem, jak nie ona. Szkoda dwóch psów i szkoda pani - i co z tego, że ast był bez opiekuna i w związku z tym prawo było po jej stronie?


Przedwczoraj pod Stokrotką widziałam uwiązanego posokowca. Suka jak marzenie. Na dodatek do każdego uchachana od ucha do ucha. Jaki chlupot mózgu trzeba mieć, żeby takiego psa zostawić pod sklepem? Pewnie nie czytali ogłoszeń na tablicy w tym samym sklepie - o zaginionym yorku, też przywiązanym na czas zakupów.


Dla mnie "zachowanie zwykłych (czyli zdroworozsądkowych) i nakazanych środków ostrożności przy utrzymaniu zwierzęcia" w miejscu publicznym to jest nie tylko smycz ale po prostu bycie przy tym psie i reagowanie stosownie do potrzeb. Trudno zareagować, jak się stoi przy kasie. Dlatego nie można zostawiać psów i narażać ich na kontakt z nieznajomymi - w obcym miejscu, w "trybie pracy" (bo nauczony) albo w stanie pobudzenia (bo nienauczony) - licząc na to, że nic się nie stanie. W końcu się stanie.

Posted

[quote name='sleepingbyday']a kiedys takie coś znalazłam na piekielnych i bardzo mi się spodobało:

"Późne po południe, mróz jak cholera, śnieg po kostki. Idę sobie na zakupy do Lidla, przed sklepem siedzi przywiązany do drzewa pies i żałośnie szczeka. Ok. 10 min później robię sobie spokojnie zakupy. Nagle od strony kas słychać takie oto wykrzyczane słowa:
- Ch*j w d*pę debilowi, który każe temu psu czekać na mrozie tyle czasu, obyś kretynie też musiał tyle siedzieć na mrozie z d*pą w śniegu!"

Dokładnie tak! "Ch*j mu w d*pę!" Jestem za tym, żeby tych, którzy krzywdzą zwierzęta potraktować tak samo. Może to ich coś nauczy?

Posted

[quote name='filodendron']Piszesz tak, bo w newsie jest mowa o trzylatku - i wtedy łatwo po dogomaniacku zakrzyknąć "a gdzie byli rodzice?".
A o czternastolatku, który przejechał na rowerze obok amstafa już ani słowa ;)

[/QUOTE]

Ani słowa, bo amstaf był na zbyt długiej smyczy, czyli był "częściowo przywiązany" ;)

Posted

[quote name='rozi']Ani słowa, bo amstaf był na zbyt długiej smyczy, czyli był "częściowo przywiązany" ;)[/QUOTE]
To znaczy, że gdyby był krócej uwiązany, to już byłaby wina czternastolatka?
W obu przypadkach problem jest ten sam - brak osoby, która mogłaby uregulować długość smyczy odpowiednio do sytuacji.


No sorry, a jeśli wśród psiarzy będzie przyzwolenie na to, żeby w miejscach publicznych zostawiać bez opieki uwiązane psy, które gryzą ludzi, to może jednak rację mają ci, którzy całkiem chcą wywalić psy z miasta? Miasto jest najpierw dla ludzi. Jeśli nie, to może zacznę sobie spacerować z tygrysem bengalskim - obiecuję że będę go solidnie przywiązywać na odpowiednio krótkiej smyczy :) I czekać na rozwój wypadków :)

Posted

Tak, gdyby pies był uwiązany na tyle krótko, że nie miał możliwości przemieścić się oraz pozostało miejsca wystarczająco dużo, aby minąć go w bezpiecznej odległości, to byłaby wina czternastolatka. Tak samo, jak nie winię kierowcy, jadącego zachowując ostrożność i zgodnie z przepisami, o potrącenie rowerzysty, który nagle wpakuje mu się przed maskę. Samochód może zabić, pies może pogryźć, każdy o tym wie.

Z tygrysem nie możesz, bo jest silniejszy od Ciebie i nie jesteś w stanie nad nim zapanować. W żaden sposób. (:

Posted

[quote name='rozi']
Z tygrysem nie możesz, bo jest silniejszy od Ciebie i nie jesteś w stanie nad nim zapanować. W żaden sposób. (:[/QUOTE]
Eee, gdyby to było kryterium, to połowa psów z mojego osiedla musiałaby zniknąć.
Te wszystkie starsze panie podfruwające za psami...
A poza tym, jak Cię nie ma przy psie, to też raczej nad nim nie zapanujesz. Chyba że telepatycznie :)

W dzisiejszym mieście nie da się żyć bez samochodów. Bez psów - z powodzeniem - i stąd czasem takie postulaty.
Poza tym spróbuj stuknąć rowerzystę na przejściu dla pieszych - czyli w przestrzeni dostępnej przede wszystkim pieszym tak, jak plac przed sklepem.

Posted

[quote name='Mariusz1']
a to ze psa w lesie poszczać luzem nie można sram na to prawo wiesz (bo gdzie można?) nigdzie juz nie można! wybudują kawałek wybiegu gdzie biega 100 psów i rożne chorboska. widocznie ty lubisz ograniczać psa do chodzenia na smyczy i nie dawać mu możliwości wybiegania się pilnuj by nie chorował na stawy..

A ja "sram na to", że nie wychowałeś swojego psa. Gdyby Twój pies podbiegł do mnie i mojego psa, jak sobie jeździmy rowerem po lesie, to by po pierwsze dostał gazem, a gdyby nie odpuścił to bym mu jeszcze poprawiła kopniakiem, a zaraz potem Tobie. Jak pies się nie słucha i podbiega to chodzi na smyczy/flexi/lince/czymkolwiek. I cieszysz się, że "zdążyłeś jak zwykle dobiec" - no rzeczywiście, radość w królestwie. A co będzie, jak Twój pies trafi na naprawdę agresywnego dużego psa i nie zdążysz dobiec? Do kogo będziesz miał pretensje?



A na okiełznanie tygrysa znalazłby się sposób, wygooglaj sobie rozi świątynię tygrysów ;)

Posted

Ależ ja właśnie stuknęłam rowerzystę na pasach, dlatego wiem o czym mówię.
Tak naprawdę rowerzysta stuknął mnie, jechał po chodniku trzy razy szybciej niż ja samochodem, ze słuchawkami na uszach (klapkami na oczach?), uderzył w moje nadkole, zdemolował mi samochód i jeszcze wyciągnął duuuże odszkodowanie, a ja jestem "karana", ponieważ złamał sobie mały palec u nogi i dostał powyżej tygodnia zwolnienia, a to podchodzi pod sprawę karną :megagrin: W dodatku sama wezwałam policję - głównie dlatego, że zleciała się banda społeczniaków i chcieli mnie zlinczować, nie mając pojęcia o przebiegu zdarzeń :megagrin:

Wcześniejsze moje wypowiedzi dotyczyły logiki, nie przepisów prawnych.

Posted

[quote name='rozi']Ależ ja właśnie stuknęłam rowerzystę na pasach, dlatego wiem o czym mówię.
Tak naprawdę rowerzysta stuknął mnie, jechał po chodniku trzy razy szybciej niż ja samochodem, ze słuchawkami na uszach (klapkami na oczach?), uderzył w moje nadkole, zdemolował mi samochód i jeszcze wyciągnął duuuże odszkodowanie, a ja jestem "karana", ponieważ złamał sobie mały palec u nogi i dostał powyżej tygodnia zwolnienia, a to podchodzi pod sprawę karną :megagrin: W dodatku sama wezwałam policję - głównie dlatego, że zleciała się banda społeczniaków i chcieli mnie zlinczować, nie mając pojęcia o przebiegu zdarzeń :megagrin:

Wcześniejsze moje wypowiedzi dotyczyły logiki, nie przepisów prawnych.[/QUOTE]
Wszystko się zgadza. I to powinno zniechęcać (wprawdzie trochę per analogiam ;)) do przywiązywania psów pod sklepem :p
Oprócz oczywiście paru innych rzeczy dotyczących bezpieczeństwa psa.

Posted

co do dzieci, zgadzam się że pies pod sklepem nie powinien być sam przywiązany, ale wielokrotnie był już ten temat wałkowany.
wiele dzieci podbiega do psów, nawet tych co są na smyczy i w kagańcu i co wtedy jest wina właściciela jak pies zareaguje? nawet jak chce polizać taki blablador to ktoś może odebrać to jako atak i co wina właściciela?
miała taką sytuacje pies na przydepniętej lince, skupiony na mnie a jakieś 3-4 letnie dziecko maszeruje wymachując rączkami moją strone, a rodzice 20 m dalej.
po 5 min oczekiwania aż rodzice zabiorą dziecko odeszłam dalej, a dziecko za mną, w końcu zwróciłam uwagę rodzicom a oni no to że maja psy i dziecko się nie boi i w pełni szczęscia obserwują dalej, powiedziałam ze moj pies nie wychowywał się z dziecmi i nie wiem jak zareaguje na to oni ze ich dziecko się nie boi. no po prostu głupota. ale jak mój pies w tym momencie skoczył by na dziecko, które mogło sprowokowac nawet o tym nie wiedząc to jest moja wina.

co do rowerzystów, też jeździłam do szkoły na rowerze, ale zgodnie z przepisami i w większości wypadków po ścieżce lub jezdni ale rowerzyści uważają się za święte krowy za przeproszeniem. wjeżdzając samochodem w brame, musiałam przejechać przez chodnik, no to wiadomo ze przepuszcza się pieszych, bardzo indeligenty rowerzysta zasuwał po chodniku wpadł w mój samochód, na szczęście uderzył w koło i zatrzymał się na szybie. ale wina oczywiście kierowcy że nie nieprzepuścił rowerzysty który złąmał przepisy o zakazie jazdy chodnikiem.
najgorsze są takie starsze babcie, ledwie utrzymują równowage na rowerze ale jadą, na chodniku gdzie ja miałam prawo być z psem o rowerzysta nie, musiałam ratować(żeby nie było nie domówień, rowerzysta wjechał mi w psa, będącego na 1 m smyczy) psa przed przejechaniem go przez rowerzyste który nawet dzwonka nie umiał użyc

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...