Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Soko napisał(a):
Mój dziadek poszedł na grzyby, wyleciał na niego prawie roczny ONek z sąsiedztwa, szczekacz, nerwus i generalnie czekam aż się na kogoś rzuci. Dziadek rzucił obok niego kamieniem, pies dał spokój, to właścicielka zaczęła go wyzywać i sama zaczęła w dziadka rzucać szyszkami i co jej w ręce wpadło..


Uwielbiam takie historie:megagrin:
Ona w niego szyszkami, to dziadek w nią grzybami! W ferworze walki można zapomnieć o ONku! Choć nie przeczę, że mieć takie towarzystwo za płotem to wątpliwa przyjemność.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Chyba bym jej wsadziła szyszkę w ... :roll: Gdyby mój pies się do kogoś wypruł to bym się zapadła pod ziemię chyba... No i dziadek rzucił obok psa, a mógł go zawsze np. zdzielić przez łeb gałęzią...

Posted

A czy ktos z was sie spotkał z takim zjawiskiem: własciciel sprzata koope do woreczka ale potem woreczek z koopa zostawia tam, gdzie pies koope zrobił? Ja dosyc czesto widuje taki worki na ulicy. Ja tez czasami tak robie jesli Hadar zrobi kupe przed dojsciem na wybieg bo na wybiegu nie ma smietnika. Kłade gdzies z boku a biore i wyrzucam w drodze do domu do smieci. Ale nieawno znalazłam taki worek z koopa jakies 15 metrów od smietników. Komus nie chciało sie dojsc?

Posted

U mnie śmietniki rozgrzebują osoby szukające puszek - oni nie lubią kupowych niespodzianek i kiedyś widziałam, że wywalają takie worki na zewnątrz. W sumie przykre, bo ktoś się stara a wychodzi gorzej, niż gdyby zostawił w trawie - bo leży to potem na chodniku rozjeżdżane przez rowery.

Posted

Bogarka napisał(a):
A czy ktos z was sie spotkał z takim zjawiskiem: własciciel sprzata koope do woreczka ale potem woreczek z koopa zostawia tam, gdzie pies koope zrobił?

Ja tak robię u siebie na osiedlu. A to dlatego, że w promieniu 3 km nie ma ani jednego kosza. Jeszcze pół roku temu brałam ze sobą do parku i dopiero tam wyrzucałam, ale teraz zazwyczaj spaceruję z wózkiem z półroczną zawartością i trochę mi to przeszkadza. Smoczka czasem trzeba do buzi podać, czapkę poprawić... kupa w ręce zdecydowanie w tym nie pomaga.

Posted

moni12 napisał(a):
Mam 3 psy w bloku i takich historii jak tu opisane w zyciu nie miałam. Nigdy zadne nas nie atakowały i moje nikogo nie atakują . Zamiast wymyślc niestworzone historie zajmijcie się szkoleniem swoich pociech i ewentualnie mądrą rozmowę z osobą , której psiak ma troszke do nadrobienia. Nie ma nic łatwiejszego niz siedziec przed kompem , bzdury wymyslac i liczyć na poklask wokół.


Wow normalnie powaliłaś mnie na kolana, może podjadę do Ciebie ze swoją suczą i pomożesz mi ją naprawić, bo wiesz chodzę na szkolenie, byłam u behawiorysty, z którym zresztą jestem w stałym kontakcie tel , stosuję zalecenia i jednego i drugiego i wiesz co jakoś k@rw@ nie mogę oduczyć mojej suczy od polowania na dzieci, dorosłych i zwierzęta, a wiesz co jest najgorsze że nie wiem jakim kluczem ona się kieruje minie 10 osób 11 próbuje uwalić i idzie dalej. Wiesz może Twoje nie miały takiego zasranego startu w życie jak moja czy inne psiury dla tego nie gryzą, nie rzucają się, Nie wiem to kiedy mogę podjechać???

Posted

evel napisał(a):
No tak. Gorzej, jeśli akurat nie reagują, albo jak to psy wychowywane "po miejsku", co się byle kamienia nie przestraszą. Nie wiem, czy w ciągu najbliższego stulecia się cokolwiek zmieni :roll:


Obawiam się, że nie.
Dziś jamniczka mojej znajomej została zagryziona - delikatna sunia, łagodna, bardzo wpatrzona w właścicielkę. Była na smyczy. Podbiegł wiejski kundel, dorwał ją, potrząsnął dwa razy, pies martwy. Wszystko zostanie zgłoszone na policję itd., ale psu życia nic nie wróci.. Dziewczyna uratowała ją z kiepskiego schroniska, chuchała i dmuchała, szkoliła, nawet na pokazach szkolenia razem bywałyśmy. Mam takie myśli, że nigdy nie chcę mieć małego psa, mimo wszystko duży pies ma większe szansę jeśli nie na obronę, to choćby na przeżycie...

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Obawiam się, że nie.
Dziś jamniczka mojej znajomej została zagryziona - delikatna sunia, łagodna, bardzo wpatrzona w właścicielkę. Była na smyczy. Podbiegł wiejski kundel, dorwał ją, potrząsnął dwa razy, pies martwy. Wszystko zostanie zgłoszone na policję itd., ale psu życia nic nie wróci.. Dziewczyna uratowała ją z kiepskiego schroniska, chuchała i dmuchała, szkoliła, nawet na pokazach szkolenia razem bywałyśmy. Mam takie myśli, że nigdy nie chcę mieć małego psa, mimo wszystko duży pies ma większe szansę jeśli nie na obronę, to choćby na przeżycie...


Ojej... Bardzo mi przykro :(

To jest niestety prawda, że mały pies często nie ma żadnych szans, a ludzie się ze mnie śmieją, że jestem przewrażliwiona i że Zu "jakoś sobie przecież poradzi". No, jeśli chodzi o zabawę, to jakoś sobie radzi, bo jest szybka i zwrotna, i krzywdy sobie zrobić nie da, ale myślę, że gdyby jakiś większy pies się na serio spruł, to niestety moja suka ma szanse dość marne.

Posted

Tak to prawda z tymi małymi psami. Sąsiedzi mają dobermankę, która dorasta a może już dorosła - skończyła rok i zawsze biega luzem. Zaczyna dymić i jak widzą mnie z szetlandem to mają to gdzieś. Dobermanka podbiega i atakuje mi psa. Jak idę z collie to już inna bajka. Raz dobermanka do niej podbiegła - spróbowała swoich gierek, ja poluzowałam smycz i pozwoliłam suce "zrobić swoje". Teraz na widok kolakowej natychmiast odwołują dobermankę a jak mam tylko szetlanda to ani prośby ani groźby nie pomagają.
zmierzchnica - współczuję koleżance. Dlatego ja nigdy nie zabieram psów na spacery na wieś. Chodzimy tylko w pola ale i tak uważam czy coś się nie szwęda. Te psy wiejskie, które znam bo sąsiedzi przychodzą czasem z nimi to wiem, że niegroźne. Najbardziej boję się tych, które wiem, że non stop uwiązane na łańcuchu i że od czasu do czasu się zrywają.
Ja to nie wiem jak wielkiego psa musiałabym mieć aby był większy od reszty i tych w mieście i na wsi - chyba kaukaza? Ostatnio tam gdzie mam wiejski dom, ludzie mieszkający pod lasem sprawili sobie azjatę.

Miniaturowa suczka zagryziona przez asta na moim osiedlu - sprawa została umorzona z powodu niskiej szkodliwości czynu. Teraz druga sprawa w toku założona przez właścicieli - ast pogryzł również właścicielkę suczki, ciekawe jak się skończy...Baba z astem chodzi z nim luzem po osiedlu i śmieje się ludziom w twarz.

Posted

Też mam za sobą taką tragedię.:placz: Naszą ratlerkowatą sunię, prowadzoną na smyczy, zagryzła suka ON, też na smyczy.Chociaż od tej tragedii minęło już prawie 11 lat, wciąż nie mogę o tym zapomnieć:-(

Posted

Ostatnio dostałam opieprz od właścicielka yorka ;)
Szłam przez jakieś osiedle, mój pies na smyczy. Widziałam, że biega sobie luzem jakiś yorasek, kawałek dalej stoi starszy pan. York do nas podbiegł, to popuściłam na smyczy mojego psa. Już dawno przestałam się z tym użerać i jak jakiś do nas podbiega to nie będę uciekać na drzewa tylko luzuję mojego aby się przywitał (co nie zmienia faktu, że wkurzają mnie podbiegacze). No Lasti jak to on, powąchał i zaczął wymachiwać łapami, zawsze tak w zabawie robi. Pacnął łapą yorka (nie zrobił tego jakoś mocno czy coś), który się wystraszył i skulił, ale zaraz znowu zaczął mojego psa zaczepiać, więc mój go znowu pacnął a tamten znowu w pisk i odbiegł. No i dostałam opieprz, że nie reaguję kiedy, uwaga: 'mój pies maltretuje yorka, przecież mogła mu się stać krzywda' :lol:
Jasne, ale istnieje coś takiego jak smycz (czego nie omieszkałam panu uświadomić) i jakoś pan również nie reagował kiedy jego york nachalnie wsadzał nos mojemu psu w du*ę i obserwował sytuację niewzruszony, dopiero jak york pobiegł do niego to się odezwał ;)

Posted

u nas na osiedlu haski zagryzł yorka :roll:
obydwa psy to nasi sąsiedzi, york był a haszczak nadal jest .
sprawa w sądzie jest ale prócz mandatu pewnie nic nie mogą zrobić, fakt że haszczak zaczął chodzić w kagańcu .
nikt się nie spodziewał , z moimi psami się wita normalnie..

Posted

Mój pies nie jest agresywny, dlatego go popuściłam. Gdybym widziała, że chce zrobić tamtemu krzywdę, to przecież bym go nie puszczała :roll: Mój pies był pod kontrolą, tamten nie. Dlatego nie rozumiem dlaczego ja dostaję opieprz za to, że panuję nad swoim psem podczas gdy jego robi co mu się podoba.

Posted

Talucha napisał(a):
Mój pies nie jest agresywny, dlatego go popuściłam. Gdybym widziała, że chce zrobić tamtemu krzywdę, to przecież bym go nie puszczała :roll: Mój pies był pod kontrolą, tamten nie. Dlatego nie rozumiem dlaczego ja dostaję opieprz za to, że panuję nad swoim psem podczas gdy jego robi co mu się podoba.


No bo nie powinnaś dostawać ;)
Ja miałam na osiedlu pana (o którym wspominałam zresztą) chodzącego z jamnikiem zupełnie bez niczego, nawet obroży. Pies ZAWSZE gdy nas widział próbował zwyczajnie Jaxa ugryźć, więc za każdym razem dostawał sowitego kopa. Za każdym razem również pan miał do mnie pretensje, do momentu, aż zaproponowałam, aby poczekał na SM albo policję, która na miejscu, od reki rozwiąże nasz spór.

Posted

Ja mam teraz dwa yorki (całkiem przypadkiem, nie jestem fanką mikrusów), które biegną sobie koło mnie, nie zaczepiają, a kiedy mijamy dużego psa to każdy normalny właściciel jednak skraca smycz, bo zdaje sobie sprawę z tego, że niechcący może zrobić krzywdę. Sama przywoływałam do nogi swoje duże, absolutnie nie agresywne psy na widok malutkiego, mnie się to wydaje oczywiste, nawet jeśli taki malutki się sadził.

Natomiast jedna znajoma osoba wręcz przeciwnie - luzowała swoje duże mściwie czekając na rozwój wypadków, bo ją "wkurzało, że małemu to wszystko wolno". No więcej wolno, jeśli nie jest żadnym zagrożeniem. Mówię stricte o mikropsach.

Posted

Czym innym jest luzowanie dużego psa na mikrusa, "bo tak", "bo biega luzem" itd. - w momencie, kiedy mikrus nie zaczepia.
Czym innym, gdy ktoś idzie z dużym psem i mikrus po prostu podbiega niezaproszony - sorry, ale nikt nie będzie woził swojego dużego psa w klatce i obezwładniał go, bo ktoś puszcza luzem małego podbiegacza.
Ja swojego psa przywołuję na widok każdego psa, bo pozwalam podejść dopiero, jak zobaczę właściciela i oboje się na to zgodzimy. Nie mam potrzeby, aby zapoznawał się z każdym psem naokoło. Natomiast miałam dużą tymczaskę (40 kg), robiłam tak samo - uczyłam, że nie może ruszyć mikrusa nawet, gdy ten ją podgryza, ale wówczas mikrusy wylatywały z naszego otoczenia za pomocą moich czynów, jeśli właściciel nie reagował na prośby o zabranie albo sytuacja się notorycznie powtarzała.
To, czy pies jest duży, czy mały, nie ma znaczenia - kazdy ma takie same prawa. Po prostu do mikrusa nie zawsze puści się dużego psa - do zabawy. Natomiast jak mikrus sam podchodzi, to nie widze powodu, aby hamować swojego psa, odciągać czy nagle zmieniać plany spacerowe, bo "on taki mały, mój taki duży, małemu coś się może stać, jak mój machnie łapą". Skoro ktoś puszcza psa luzem, to chyba się z tym liczy, czyż nie tak?

Posted

gops napisał(a):
u nas na osiedlu haski zagryzł yorka :roll:
obydwa psy to nasi sąsiedzi, york był a haszczak nadal jest .
sprawa w sądzie jest ale prócz mandatu pewnie nic nie mogą zrobić, fakt że haszczak zaczął chodzić w kagańcu .
nikt się nie spodziewał , z moimi psami się wita normalnie..


York wygląda jak kot - wielkość, szpiczaste uszy, w dodatku dość piskliwy głos. Jeśli zacznie się czymś bawić, łapkami poprzebiera, podrzuci sobie kamyk czy szyszkę, u haszczaka łatwo się włącza instynkt myśliwski, a potem to już nie ma przebacz. Wiem z własnego doświadczenia, bo od znajomego suka haszczaka mało nie posłała yorka na tamten świat. A sunię znam od szczeniaka, wychowywała ją moja własna suka, to oaza spokoju, uwielbia inne psy i malutkie dzieci, ale jest okropnie napalona na koty. York był luzem (znam go i wiem, że jest powalony, choć mniej niż jego właścicielka), podbiegł, zaczął sobie cośtam wąchać czy bawić się i w suce się włączyło "kot-gonić-zabić". Do niczego nie doszło, ale sytuacja była niefajna, nikt się tego nie spodziewał...

Mam dwa duże psy i dwa małe. I uważam, że bezwzględnie należy ukrócić prawa małym psom, a nie wymagać od właścicieli dużych, żeby schodzili z drogi, skakali po drzewach i robili wszystko, by zadziornego malucha ich pies nie dorwał. Moje małe suki jak idą luzem to mają zakaz podchodzenia do psów, zresztą jakoś ich to nie bawi, nie zdarzyło się, żeby witały się z obcymi psami bez mojej wyraźnej zachęty. Jak idę z większymi psami to uważam na małe psy, które mają gdzieś moje, obchodzę łukiem itd, ale jeżeli mnie obszczekuje i obskakuje mały pies to nie ma zmiłuj. Moje większe psy bardzo lubią małe pieski (sama nie wiem czemu, może że są szczeniakowate albo dlatego, że na tymczasach ostatnio mieliśmy kolejno z 6-7 małych piesków), więc zdarzyło mi się, widząc, że moje są pozytywnie nastawione do podbiegacza - po prostu je puszczać ze smyczy, albo któregoś z nich, bardziej zabawowego. Zwykle taki piesek traci z pary, moje się witają z pozytywnym nastawieniem, tamten jest zwykle zbyt przestraszony, żeby wyskoczyć i się rozchodzą. Właściciel ma zwykle jakieś ale, jednak mnie to nie obchodzi - potem na mój widok jakoś zapina psa na smycz. Prawo jednakowo definiuje psa, nikt nie dzieli na "małe" i "duże". Jeżeli dajemy przywileje yorkom, należą się one i dużym psom. Pewnie połowa dogomaniaków mnie za to zechce zjeść, ale rada jest jedna - po prostu nie pozwalajcie swoim małym psom atakować dużych. Moje nie mają prawa, a jeżeli mam mijankę w wąskim miejscu z dużym psem, to i małe suki idą na smycz, mimo że "nic nie zrobią".

Posted

My ostatnio mieliśmy troszkę dziwną sytuację, nie doszło do spięcia, ale nie rozumiem zachowania dziewczyny. Szła z malamutem, pies na luźnej smyczy, my z przeciwka z moimi. Wiem, że Filip jest głupi, więc go bęc pod pachę, a TZ Fela na smycz i przy nodze, bo to jest taka trasa, że nie ma jak skręcić. Dziewczyna swojego w ogóle nie skróciła, pies, jak nas zobaczył, zesztywniał, zjeżył się i zaczął mi psy wystawiać. A pańcia... nic. Zero korekty, reakcji, czegokolwiek, smsa wysyłała.. My poszlismy maksymalnie możliwie po łuku, odgradzając psy nami, więc poszło ok, ale brak reakcji dziewczyny mnie zaniepokoił.

Posted

zmierzchnica zgadzam się, ale tak w sumie.. gdzie tu rownouprawnienie jak wlasciciele duzych psow ktore sa puszczone luzem nie reaguja na prosby o zabranie ich albo nawet secjalnie puszczaja widzac małego psa na smyczy. Nie mowie ze wszyscy (chociaz u mnie to jakies 95%) Jak ma się traktować każde psy tak samo to w obie strony.
I żeby nie było - mam małe psy które zawsze chodzą na smyczy ;)

Posted

zmierzchnica napisał(a):
York wygląda jak kot - wielkość, szpiczaste uszy, w dodatku dość piskliwy głos. Jeśli zacznie się czymś bawić, łapkami poprzebiera, podrzuci sobie kamyk czy szyszkę, u haszczaka łatwo się włącza instynkt myśliwski, a potem to już nie ma przebacz. Wiem z własnego doświadczenia, bo od znajomego suka haszczaka mało nie posłała yorka na tamten świat. A sunię znam od szczeniaka, wychowywała ją moja własna suka, to oaza spokoju, uwielbia inne psy i malutkie dzieci, ale jest okropnie napalona na koty. York był luzem (znam go i wiem, że jest powalony, choć mniej niż jego właścicielka), podbiegł, zaczął sobie cośtam wąchać czy bawić się i w suce się włączyło "kot-gonić-zabić". Do niczego nie doszło, ale sytuacja była niefajna, nikt się tego nie spodziewał...

.

tak się właśnie tłumaczył właściciel , ten pies już zagryzł pare dzikich kotów z ogródków pod blokiem ale psów nigdy nie atakował .
z moimi się mija bez problemu , wita się .
szkoda mi bo znałam i yorka i znam tego haszczaka , yorków mamy na osiedlu cała mase teraz właściel haszczaka bardzo uważa .

moja suka wcale nie haski ale też walniety myśliwy , koty i dzikie zwierzaki wyzwalaja w niej dzika euforie i nic do niej nie dociera , raz mi poleciała do chiłki , raz jedyny bo nigdy nie lata sama do psów , nigdy .
leciała do niego jak do zwierzyny i już miałam wizje jak go zagryza (ona na takie małe psy nie reaguje w ogóle nawet jak się rzucają , nie oddaje żadnym psom mniejszym niz te k.5kg) na szczęście właścicielka widząc akcje wzięła pieska na ręce a moja suka zatrzymała się przed nimi i warczała , dobiegłam poprosiłam panią czy mogłaby postawić psa na ziemi bo moja nie wie że to pies, oczywiście przeprosiłam , było mi strasznie głupio .
jak sucza powąchała tego malucha straciła całkiem zainteresowaniem i poszła dalej jakby nigdy nic . ale wstydu się troche najadłam .

Posted

Tu nie chodzi o to, że duże psy mogą, a małe nie. Mam małego i dużego, więc rozumiem obie strony, ale jednak mali podbiegacze spotykają nas o wiele częściej. Iwan nie jest agresywny, ale jakby był? Ludzie nie myślą, a ja bym chyba szału dostawała, jakby mi do agresywnego psa na każdym spacerze jakiś kurdupel podbiegał..
Z drugiej strony miałam już sytuacje, że duży pies atakował moje małe i w pierwszym przypadku nie byłoby szans, byśmy my zdążyli dobiec do Tori przed polującym na nią od dłuższego czasu psem, który się nas nie bał i wycofał się dopiero, gdy Iwan ruszył na niego, a w drugim przypadku mix malamuta rzucił się na Avril i wtedy też z nami interweniował Iwan. Ten pies nie reagował nawet na odciągania przez swojego właściciela, ani to, że mój TŻ go kopnął i odepchnął. Dopiero Iwan przekierował jego uwagę na siebie i wtedy właściciel go odciągnął.

Niestety małe pieski czasem są samobójcami i w ogóle nie myślą o tym, co może im się stać. Jakiś czas temu średni pies rzucił się z zębami na Iwana.. Nie straszył go, tylko po prostu się rzucił, próbował złapać za szyję, za łapy, zajść Iwana od tyłu.. Iwan kręcił się w kółko i nie wiedział, co ma robić, bo przecież kurdupla nie będzie ruszał i uciekł do nas, a wtedy to my go przegoniliśmy :evil_lol:


Ja nie mam problemu, by przejść z kurą luzem obok psów, nawet rzucających się na nią. Ona się po prostu słucha, więc tu nie chodzi o to, że trzeba psy bezwzględnie zawsze prowadzać na smyczy. Pies musi być pod kontrolą i nie interesuje mnie już jaką. Po prostu ma nie podbiegać.
Iwan się nie słucha tak, jak bym chciała, więc jak trzeba to chodzi na smyczy i też nie ma nigdy problemu :)

Posted

Ja już setki razy w różnych miejscach pewnie opowiadałam o rąbniętej "sarence" z osiedla. Ruszyła na moje dalmatyńczyka, agresora, na smyczy, a pani na moja prośbę, by sukę zrobić, walnęła rozbrajajaco "ale ona nic nie zrobi...". Nie rozumiała, że duży pies, atakowany przez małego podbiegacza może nie wytrzymać i jednym kłapnięciem małego powalić. Po prostu.
Generalnie czy duży, czy mały pies - to właściciel jest zobowiązany pilnować swojego zwierzęcia. Mały też może zrobić krzywdę, poharatać nogę, rozwalić mięsień, ścięgno, jakąś żyłę. Czy psu, czy człowiekowi - nieważne. Duży pies za to ma większą siłę i większy zasięg, ale bywa mniej zwrotny od małego. Ja całe życie miałam duże psy, a teraz mam małe i zawsze pilnuję, zeby nie zaczepiały obcych. Tego wymaga też kultura.

Posted

Dla mnie temat nie jest łatwy i np. nie potrafię puścić swojego psa do małego podbiegacza nawet jak atakuje, zawsze odciągam, bo mi tych psów zwyczajnie szkoda. No i uczenie takich nawyków nie wpływa też dobrze na psychikę psa. Nie może być tak, że coś podbiega, a ja popuszczam psu smycz pozwalając "się obronić" bo to samonagradzające. O ile podbiegacz nie sprawia realnego zagrożenia, to każda taka akcja powinna być kontrolowana i odpowiednio korygowana w razie potrzeby. Wiem, że to nie wina mojego psa, a agresja w takim przypadku to efekt uboczny, ale w głowie psa nic to nie zmienia.

Poza tym niektórzy ludzie naprawdę nie mają mózgu. Np. moja mama mi opowiadała, że spotkała nad Wisłą faceta z pinczerkiem min. (samcem) który wyskoczył jej z krzaków, oczywiście luzem. Pierwsze co zrobił facet to zapiszczał "Ooo, identyczny jak mój, tylko 5x większy!" I stoi zachwycony, a pies wsadził Jariemu nos pod ogon i wącha. Różnie się to mogło skończyć, matka mówiła, że zimne poty ją oblały, całe szczęście Jari odstąpił od zamiaru gwałtownej reakcji, ale gdyby coś poszło nie tak, to pinczerek szans by nie miał.

No i chcąc nie chcąc zaczęłam ludziom z drogi schodzić. Jakoś tak uważam, że posiadając dużego psa, powinnam zwracać na otocznie większą uwagę i ustępować. Z drugiej strony idąc z jamnicami też nigdy się nikomu nie pcham pod łapy, nie mówiąc o tym, że suki mam zawsze na smyczy. Czasem się zastanawiam... Ile nerwów oszczędzili by sobie i innym ludzie, gdyby po prostu zapieli swoje psy na smycz. Takie proste, a takie trudne...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...