rozi Posted September 19, 2012 Posted September 19, 2012 A Mins (słynna Mins) miała kiedyś fazę na plastikowe butelki. Gryzła, turlała, sama sobie rzucała, wszystko bardzo ładnie, tylko że okropnie tym trzeszczała, a ja chciałam porozmawiać z kimś, więc wreszcie wkurzona złapałam tę butelkę i sru do kosza, a Mins wskoczyła za nią, zad jej tylko został na wierzchu, to był taki wąski uliczny kosz na wysokiej nodze. Quote
motyleqq Posted September 19, 2012 Posted September 19, 2012 [quote name='Tessi&Tola'] kopanie dziur to piękne historie - moja córka (3,5 roku) do tej pory mieści się w jamy wykopane przez moje psy - mają manie łowienia kretów i jak tylko zobaczą kopczyk, to koniec... :diabloti:[/QUOTE] hehe kiedyś mój ojciec ugniatał taki kopczyk nogą i mój pies to podpatrzył. jak mój tata już poszedł, to Etna rozprawiła się z ziemią po swojemu :evil_lol: Quote
ajeczka Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 Faza na butelki powiadasz, hmmm. Mój też miał, niestety zaczął się zabierać za pełne. Quote
filodendron Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 [quote name='gops']nigdy nie wiem jak to się skończy często i gęsto psy sie witają gdy nagle ten drugi nie wiadomo dlaczego atakuję mojego[/QUOTE] Kiedyś w necie wisiał artykuł o ttb pewnego szkoleniowca. Zaczynał się mniej więcej od słów "z pewnością tym tekstem narażę się wszystim wielbicielom ttb" :) Tak też się musiało stać, bo długo nie powisiał. O amstafach (i paru innych rasach) m.in. napisano tam, że drogą selekcji hodowlanej uzyskano psa o wyglądzie, który dla innych psów może sygnalizować zagrożenie. Mocna rozbudowana klatka piersiowa, szeroko rozstawione przednie łapy, pionowo ustawione nadgarstki mogą na innym psie sprawiać wrażenie sztywnych łap - czyli sygnał grożący. Sposób kopiowania uszu też utrudniał astowi wysyłanie CS-ów. Autorka twierdziła, że często się zdarza, że inne psy "nie czytają" astów a jeśli doświadczyły ataku ze strony takiego psa, to charakterystyczną postawę asta już zawsze będą kojarzyć z zagrożeniem. A czy to prawda, czy bajanie - to nie wiem. Wiem tylko, że mój pies po ataku amstafa rozpoznaje je z daleka, szybciej niż ja. Quote
ajeczka Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 W przypadku pitów z linii hodowanej do walk dowiedziałam się, że one nie odczytują sygnałów uspokajających u innych psów. Mój rudy też miał z tym problem, ale teraz już zapominamy o tym. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie da się wyprowadzić na prostą, ale to nie jest wina psów, tylko ludzi. Quote
gops Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 może i coś w tym jest , ja mam staffika ;) ale budowa ttb każdego jest podobna pod tymi względami . Quote
ajeczka Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 Mój pies ma uszy, postawę ttb, a wszystkie szczeniaki garną się do niego. Mniejsze psy też chętnie uważają go za swojego obrońcę. Wychowuje psią dzieciarnię na osiedlu i dzięki temu wszystkie razem bawią się na łące. Quote
omry Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 [quote name='filodendron']Kiedyś w necie wisiał artykuł o ttb pewnego szkoleniowca. Zaczynał się mniej więcej od słów "z pewnością tym tekstem narażę się wszystim wielbicielom ttb" :) Tak też się musiało stać, bo długo nie powisiał. O amstafach (i paru innych rasach) m.in. napisano tam, że drogą selekcji hodowlanej uzyskano psa o wyglądzie, który dla innych psów może sygnalizować zagrożenie. Mocna rozbudowana klatka piersiowa, szeroko rozstawione przednie łapy, pionowo ustawione nadgarstki mogą na innym psie sprawiać wrażenie sztywnych łap - czyli sygnał grożący. Sposób kopiowania uszu też utrudniał astowi wysyłanie CS-ów. Autorka twierdziła, że często się zdarza, że inne psy "nie czytają" astów a jeśli doświadczyły ataku ze strony takiego psa, to charakterystyczną postawę asta już zawsze będą kojarzyć z zagrożeniem. A czy to prawda, czy bajanie - to nie wiem. Wiem tylko, że mój pies po ataku amstafa rozpoznaje je z daleka, szybciej niż ja.[/QUOTE] Też kiedyś o tym czytałam, może coś w tym jest. Quote
sleepingbyday Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 [quote name='rozi']No właśnie. Skarcona Kulka idzie w jakiś ciemny kąt, wdrapuje się na coś miękkiego i tam zwija się w ciasny kłębek i zalewa łzami. Co do pełnych zdań - Mins w szczenięctwie nauczyła się komendy "wyjdź z kuchni" i później samo wyjdź jej nie wystarczało, czekała na dalszy ciąg, co budziło spore zainteresowanie na przykład kiedy wlazła za mną do sklepu :D[/QUOTE] Hihi, dobre! Zośka za to zna komendę "właź na chodnik", ale odwrotnie niz u Mins, skrócone "na chodnik" też działa ;-) Quote
Don_Vito Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 U mnie była taka sytuacja: Idę ze znajomymi na przystanek autobusowy (Vito oczywiście w smyczy i obroży) i widzę, że stoi kilka osób. Przechodzimy obok jednej Pani (mój pies bez jakiejkolwiek reakcji, po prostu przeszedł obok), która zaczęła krzyczeć, robić wielką histerię, ponieważ "ten pies popatrzył w moją stronę! chciał się rzucić!". To ja jej łagodnie powiedziałam, że to nie możliwe, bo to nie jest agresor, a tym bardziej morderca. Na co szanowna Pani powiedziała mi, że: - takie coś jest niedopuszczalne, że jej pyskuje i podważam jej zdanie(!) - takie psy powinno się trzymać w klatce pod stałą kontrolą kamer i w domu koniecznie w kagańcu(!) oraz dodała, że jeśli jeszcze kiedykolwiek nas zobaczy to wezwie policję! :mad: Pani chyba stwierdziła, że się jej przestraszyłam, bo powiedziała po chwili do reszty ludzi na przystanku "Widzicie, tak się powinno załatwiać takie sprawy z agresywnymi psami!", a ludzie tam zebrani wybuchnęli śmiechem... :lol: Quote
Litterka Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 [quote name='Don_Vito']U mnie była taka sytuacja: Idę ze znajomymi na przystanek autobusowy (Vito oczywiście w smyczy i obroży) i widzę, że stoi kilka osób. Przechodzimy obok jednej Pani (mój pies bez jakiejkolwiek reakcji, po prostu przeszedł obok), która zaczęła krzyczeć, robić wielką histerię, ponieważ "ten pies popatrzył w moją stronę! chciał się rzucić!". To ja jej łagodnie powiedziałam, że to nie możliwe, bo to nie jest agresor, a tym bardziej morderca. Na co szanowna Pani powiedziała mi, że: - takie coś jest niedopuszczalne, że jej pyskuje i podważam jej zdanie(!) - takie psy powinno się trzymać w klatce pod stałą kontrolą kamer i w domu koniecznie w kagańcu(!) oraz dodała, że jeśli jeszcze kiedykolwiek nas zobaczy to wezwie policję! :mad: Pani chyba stwierdziła, że się jej przestraszyłam, bo powiedziała po chwili do reszty ludzi na przystanku "Widzicie, tak się powinno załatwiać takie sprawy z agresywnymi psami!", a ludzie tam zebrani wybuchnęli śmiechem... :lol:[/QUOTE] Czy monitoring na osiedlu się liczy jako te kamery? :diabloti: Babka chyba na głowę upadła... Quote
ajeczka Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 Mój ttb ma w nosie ludzi. W sytuacjach kiedy ktoś ma jakieś do niego pretensje, że to pies morderca mówię, że w tym związku ja jestem bardziej agresywna i chyba jestem przekonująca. Quote
evel Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 [quote name='Don_Vito'] oraz dodała, że jeśli jeszcze kiedykolwiek nas zobaczy to wezwie policję! :mad: [/QUOTE] Niech wzywa na zdrowie. Jak zapłaci mandacik za niepotrzebne wzywanie służb to może jej przejdzie :) Quote
Don_Vito Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 [quote name='Litterka']Czy monitoring na osiedlu się liczy jako te kamery? :diabloti: Babka chyba na głowę upadła...[/QUOTE] Moje osiedle nie jest monitorowane! :placz: Jak mogę mieć w domu tak agresywną bestie, która głównie całymi dniami chrapie na kanapie! :evil_lol: Quote
Litterka Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 [quote name='Don_Vito']Moje osiedle nie jest monitorowane! :placz: Jak mogę mieć w domu tak agresywną bestie, która głównie całymi dniami chrapie na kanapie! :evil_lol:[/QUOTE] Pewno chrapiąc wytwarza zabójcze wibracje:evil_lol: Quote
kopra Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 moja noga dziś została zgwałcona przez rocznego labka..moja reakcja skończyła się na wielkim szoku, nie byłam w stanie tego skomentować, uwolniłam się od labka i po prostu odeszłam :D Quote
PaulinaBemol Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 a mój Krystuś został dziś pierwszy raz przyatakowany...biegnie sobie przy rowerku piesek wychodzi z lasu z naprzeciwka, piesek znajomy... a on nagle rzuca się na Krystka...nie zdążyłam nawet się zatrzymać facet ryknął na psa i spokój natychmiastowy ale mój Kryś był przerażony i pierwszy raz usłyszałam jak szczeka i warczy. Cała akcja króciutka bez urazów a ja mam nauczkę że biegnący mały pies prowokuje już następne psy odganiałam zawczasu na wszelki wypadek. Bemol jak biegł koło roweru nie wzbudzał chęci pogoni... Quote
zaginiona sara Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 Jeśli chodzi o postawę i np wydawane dźwięki, to niektóre pekińczyki, charczące chow chowy czy mopsy przez swoją postawę bywają zaatakowane. Kilka razy spotkałam się z taką sytuacją. Quote
filodendron Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 [quote name='zaginiona sara']Jeśli chodzi o postawę i np wydawane dźwięki, to niektóre pekińczyki, charczące chow chowy czy mopsy przez swoją postawę bywają zaatakowane. Kilka razy spotkałam się z taką sytuacją.[/QUOTE] Chyba właśnie nie tyle przez postawę, co o te dźwięki chodzi. Mój się mocno "cyka" w kontakcie z "chrumkającymi" mopsami czy buldożkami - widać, że nie do końca kuma, co jest grane. Jednego pekińczyka mamy bardzo zaprzyjaźnionego, starszy psiak lecz żywy - mój psiut go bardzo lubi, ale on (pekińczyk) oddycha normalnie, w sensie, że bezgłośnie. Quote
rozi Posted September 20, 2012 Posted September 20, 2012 (edited) [quote name='zaginiona sara']Jeśli chodzi o postawę i np wydawane dźwięki, to niektóre pekińczyki, charczące chow chowy czy mopsy przez swoją postawę bywają zaatakowane. Kilka razy spotkałam się z taką sytuacją.[/QUOTE] To mi przypomina, że Buba (labradorka) nauczyła się od Mins postawy dominującej. Labki potrafią małpować, jak mało które stworzenie, więc wychodziło jej to idealnie, tyle że nie wiedziała o co biega, ale obce psy nie czuły, że ona nie wie, tylko czasem ją atakowały. Inna rzecz, że Mins nauczyła ją obrony, więc nie bałam się. Nigdy nie atakowała pierwsza, a w obronie była świetna i odpuszczała jak tylko siły się wyrównywały. Edit: mówię tu o sporadycznych sytuacjach gdzieś w parku, gdzie psy się razem bawiły, na ulicy nie wolno im było podejść do nieznanego psa. Edited September 21, 2012 by rozi Quote
badmasi Posted September 21, 2012 Posted September 21, 2012 [quote name='gops']a ja mimo że jestem właścielka ttb dopiero lekko ponad miesiąc na dodatek szczyla(8 miesięczny) już słyszę przykre komentarze pod jego adresem , i już został 3 razy zaatakowany przez małe pieski raz york ,dwa razy ala ratlerki . oczywiście mój pies stał jak jak posąg i nawet nie warknął (a miał ranki na głowie i łapach od tych psów), jest młody i nie ma w sobie cienia agresji , boję się tylko że przez takich małych podgryzaczy zrobi się nie miły do małych psów i jak wiadomo potem będzie brzydki- ttb rzuca się na yorki . ciężko wychować ttb na łagodnego psa gdy nie ma tygodnia by jakiś burek do nas nie szarżował bez smyczy zjeżony i z warkotem , lub jakiś york czy inny maluch nie pogryzł go . a chodzę w normlane miejsca ,najczęściej jednak takie nieprzyjemne sytuacje spotykają nas w parku . czy muszę kopać każdego napotkanego psa jaki podleci ? nigdy nie wiem jak to się skończy często i gęsto psy sie witają gdy nagle ten drugi nie wiadomo dlaczego atakuję mojego . musiałabym odganiać każdego który chcę podejść albo najlepiej nie wychodzić z nim wcale z domu .[/QUOTE] Wiesz, ja myślę, że jeśli twój pies ma mocny, stabilny charakter to takie małe ujadacze nie zrobią na twoim psie większego wrażenia. Ważne też jakie będzie twoje podejście do takich zajść. Moje psy wogóle nie reagują na asty, nie boją się ich ani na nie nie szczekają. Większą nadreaktywność przejawialy w kontakcie z onkami ale i to przepracowałam. U nas na osiedlu są trzy style wychowywania astów. Pierwszy to moja sąsiadka, która od pierwszych dni posiadania amstafki wdrożyła fajny program - socjalizacja z psami, nauka komend i bezwzglęnego posłuszeństwa. Astka ma już trzy lata a jest wspaniałym psem - fajnie cesuje, nie jest namolna, nie przyjmuje skamienialej postawy na widok psa. Drugi styl to ast na smyczy od małego, żadnych zabaw z psami a w zamian intensywna praca z właścicielem i zakaz przyjmowania postawy obronnej. To się też sprawdza, mamy dwa takie psy - fajne, bezproblemowe, nie wchodzimy sobie w drogę. Nasze psy się lubią, krótkie przywitanie i każdy w swoją stronę. Trzeci styl - większosć przypadków to zero socjalizacji z psami, od najwcześniejszych dni kolczata na szyję, zero nauki i swobodne puszczanie nakręconych i niczego nie nauczonych psów. Efekty są jakie są - dwa zagryzienia małych psów w ciągu miesiąca, dotkliwe pogryzienie kolejnego yorka i pogryzienie mojego psa. Bywa, ze psy się pogryzą ale żadna scysja między innymi rasami czy kundlami nie zakończyła się jak dotąd śmiercią żadnego z psów. Zazwyczaj były to tylko powyrywane kłaki. Pierwszy raz w życiu "walczyłam" z astem. Nic nie działało na tego psa. W chęci załatwienia mojej suki był niezwykle zajadły i nie odpuszczał. Nawet to moje kopanie to tak jakby go gryzła mucha. Zawyczaj na psie konflikty wystarczył wrzask czy smycz, ewentulanie jeden niezbyt silny kopniak. Ja naprawdę mocno skopałam tego psa a on nie chcial puścić. Dopiero jak raz zwolnił uchwyt to kazałam go łapać sąsiadowi, ale ast już był natychmiast gotowy do kolejnego ataku. Pies mojej koleżanki (jako szczenię) też był zaatakowany przez asta. Wywalił się na plecy w postawie poddańczej a ast rozpruł mu brzuch. Jej pies też zostal zaatakowany od tak, bez żadnej konfrontacji między psami. Quote
gops Posted September 21, 2012 Posted September 21, 2012 obojętnie jaki charakter by nie miał za rok czy dwa może zacząć się bronić co dla małego psa może skończyć się śmiercią. mój pies ma socjal , nie wykazuję żadnej agresji więc jestem dobrej myśli ale wiem że dorosły ttb prawie nigdy nie jest w 100% łagodny , i w większości wypadków zareaguję sprowokowany . i ja nie mówię o ujadaczach mój pies miał rany na głowie i łapach od tych małych psów . i jestem świadoma że w konfrontacji kundel a ttb , kundelek ma marne szanse . tak na przyszłość oby Ci się nie przydało- nigdy nie bij , nie kop ttb bo to go jeszcze nakręca , pies bity będzie szarpał jeszcze bardziej, to nic nie da. najlepiej poszukać czegoś czym można podważyć mu morde , wziąć psa między nogi , podważyć morde i rany są znikome bo taki pies najczęściej tylko trzyma "ofiare" . Quote
klaki91 Posted September 21, 2012 Posted September 21, 2012 [quote name='filodendron']Chyba właśnie nie tyle przez postawę, co o te dźwięki chodzi. Mój się mocno "cyka" w kontakcie z "chrumkającymi" mopsami czy buldożkami - widać, że nie do końca kuma, co jest grane. Jednego pekińczyka mamy bardzo zaprzyjaźnionego, starszy psiak lecz żywy - mój psiut go bardzo lubi, ale on (pekińczyk) oddycha normalnie, w sensie, że bezgłośnie.[/QUOTE] Nas kiedyś też napastował buldog, jak szarżował w nasza stronę to moja suka się wystraszyła bo nie wiedziała co to właściwie biegnie, zaczęła szczekać :roll: dopadł ją taki chrumkający, oczywiście od razu spięcie było bo zaczał na nią wskakiwać, właścicielka biegnie za psem go wołając- jak zwykle w takich sytuacjach jej pies miał ją w czterech literach :roll: i jeszcze do mnie "ona go atakuje! a on chce sie tylko bawić!". Buldożki też omijamy szerokim łukiem, nie żebym coś do nich miała, ale moja ma problemy w kontaktach ze "zwykłymi" psami, a co dopiero z bulwami czy innymi tego typu rasami. Quote
badmasi Posted September 21, 2012 Posted September 21, 2012 [quote name='gops'] tak na przyszłość oby Ci się nie przydało- nigdy nie bij , nie kop ttb bo to go jeszcze nakręca , pies bity będzie szarpał jeszcze bardziej, to nic nie da. najlepiej poszukać czegoś czym można podważyć mu morde , wziąć psa między nogi , podważyć morde i rany są znikome bo taki pies najczęściej tylko trzyma "ofiare" .[/QUOTE] To trochę niewykonalne w momencie gdy jedną ręką trzymam smycz mojego psa a na końcu tegoż psa mam drugiego bardzo silnego i zwinnego, który próbuje mi wyrwać mojego. Balam sie puścić smycz bo wtedy już całkowicie bym straciła kontrolę nad tą jatką. Fakt ten ast trzymał mojego psa ale co pewien czas zwalniał uchwyt aż złapał za szyję. Całe szczęście mój szetland teraz się mocno ofutrzył i to go uratowało. Gdyby padło na coś bardziej łysego to byłby koniec. Ona też jest takim bardziej pancernym szetlandem i nie histeryzowała - zaufała że ja dam radę. Nigdy więcej nie chcę takich sytuacji, dlatego musze kupić coś lepszego niż gaz. Ja mam takie doświadczenia ze swoją collie, która też była wielokrotnie atakowana przez srajtki że nijak to na nią nie wpłynęło a collie to bardziej "przeczulony" pies niż ast. Jakos tak to przerobiłam, ze wyszlo na "piesek chcial się tylko przywitac". Gorzej z przeciwnikiem równym siłą i wzrostem aczkolwiek przed rotkiem się poddała.Dobrze wychowane asty, które znam wogóle nie reaguja na jakiekolwiek ataki, ich posłuszenstwo jest tak wypracowane, że kompletnie mają w zadzie co się dzieje, niektóre nawet nie mają prawa zerknąc na innego psa (moja collie zreszta też nie ma przyzwolenia na wgapianie). Te gorzej ułożone już nie. Quote
Diora Posted September 21, 2012 Posted September 21, 2012 [quote name='badmasi']To trochę niewykonalne w momencie gdy jedną ręką trzymam smycz mojego psa a na końcu tegoż psa mam drugiego bardzo silnego i zwinnego, który próbuje mi wyrwać mojego. Balam sie puścić smycz bo wtedy już całkowicie bym straciła kontrolę nad tą jatką. Fakt ten ast trzymał mojego psa ale co pewien czas zwalniał uchwyt aż złapał za szyję. Całe szczęście mój szetland teraz się mocno ofutrzył i to go uratowało. Gdyby padło na coś bardziej łysego to byłby koniec. Ona też jest takim bardziej pancernym szetlandem i nie histeryzowała - zaufała że ja dam radę. Nigdy więcej nie chcę takich sytuacji, dlatego musze kupić coś lepszego niż gaz. Ja mam takie doświadczenia ze swoją collie, która też była wielokrotnie atakowana przez srajtki że nijak to na nią nie wpłynęło a collie to bardziej "przeczulony" pies niż ast. Jakos tak to przerobiłam, ze wyszlo na "piesek chcial się tylko przywitac". Gorzej z przeciwnikiem równym siłą i wzrostem aczkolwiek przed rotkiem się poddała.Dobrze wychowane asty, które znam wogóle nie reaguja na jakiekolwiek ataki, ich posłuszenstwo jest tak wypracowane, że kompletnie mają w zadzie co się dzieje, niektóre nawet nie mają prawa zerknąc na innego psa (moja collie zreszta też nie ma przyzwolenia na wgapianie). Te gorzej ułożone już nie. Dlatego napisałam Ci co będzie najbardziej skuteczne - POLICJA :) Nie wierzę w odbieranie psów, o którym pisałaś. Najpierw byłaby interwencja, kara grzywny, sprawa w sądzie. Gdyby to nie pomogło, nawet więzienie. Ale skoro masz swoje teorie, to już w to nie wnikam... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.