Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Dzisiaj mojego psa zaatakował mix amstaffa - wyskoczył zza winkla i zaatakował moją szetlandkę na smyczy. Stoczyłam walkę - całe szczęście miałam długie buty a nie japonki. Wezwałam straż miejską. Jestem przygnębiona - nie mam już gdzie iść z psami na spacer. Na moim osiedlu dwa agresywne amstaffy i dobermanka, wszystko luzem. Walcząc z amstaffem strasznie się bałam, że ja też zostanę pogryziona. Chce mi się płakać. Nie wiem po jakiego grzyba ludzie kupują sobie takie psy, dlaczego to nie mogą być yorczki. Jak widzę kolejnego amstaffa na osiedlu to już się boję co będzie za kilka miesięcy. Mam łańcuch, gaz - niczego nie zdążyłam wyjąć, to była chwila. Do dyspozycji pozostały mi tylko gołe ręce i nogi. Miesiąc temu przez mixy amstaffów zostały zagryzione dwa małe psy opodal mnie ale tych głupich ludzi i tak niczego to nie nauczyło. Wszystko dzieje się w Warszawie na dużym osiedlu prawie w centrum miasta...

Posted

Konsekwencji nie ma żadnych-tylko upomnienie. Własciciele zagryzionych psów wnieśli sprawy cywilne, ale tam "szkody" były większe. Jedna z właścicielek również została pogryziona. W moim przypadku wyszliśmy bez szwanku - zanim amstaff zdołał przegryźć się przez sierść na szyi mojego psa został przeze mnie brutalnie skopany (aż mnie noga boli). Jedyne co to wydarte kłaki i rozwolnienie ze strachu (musiałam myć po przyjściu do domu). Zarówno właściciel amstaffa jak i obserwatorzy bali się mi pomóc. Nikt się nie ruszył.
Jedna uwaga - podczas całego zajścia amstaff nie wydał żadnego odgłosu. Wcześniej nie szczekał, nie warczał. Ruszył szybko i znienacka.
Straż miejska poinformowała mnie, że oni muszą być świadkiem zajścia, wtedy konsekwencje są natychmiastowe a jeśli nie ja muszę pofatygować się i składać skargę pisemną.

Posted

Nie mam yorczka, ale mixa amstaffa, który bawi się z yorczkami i broni ich przed innymi psami. Mój mix był zaatakowany i poturbowany przez labradora. To nie pies jest winien, ale człowiek. Z właścicielami tamtego laba lubimy się, ale z psami omijamy żeby nie było awantur.

Posted

[quote name='ajeczka']Nie mam yorczka, ale mixa amstaffa, który bawi się z yorczkami i broni ich przed innymi psami. Mój mix był zaatakowany i poturbowany przez labradora. To nie pies jest winien, ale człowiek. Z właścicielami tamtego laba lubimy się, ale z psami omijamy żeby nie było awantur.[/QUOTE]
Człowiek tylko w pewnym stopniu, charakterystyka rasy wskazywałaby na to, że nie jest to pies dla każdego, to powinien być pies elitarny dla znawcy i miłośnika rasy a nie debila osiedlowego.

Posted

Przyznaję, że nie jest to pies dla każdego. Byłam na wizycie przedadopcyjnej labradorki. Cudowni ludzie, przemili. Wydałyśmy zgodę, ale koordynator zapytał czy oddałabym im swojego psa - stwierdziłam, że labradorkę tak, ttb nie. Byli zbyt dobrzy ;-) Teraz sunia labradora ma u nich jak pączek w maśle, a mój Rino by ich zjadł. Czasem mam pod opieką dodatkowego asta i panuję nad dwoma, czasem trzema psami.
Najbardziej boję się luźno biegających po lesie labradorów, bywają niesocjalizowane i agresywne.

Posted

[quote name='badmasi']
Straż miejska poinformowała mnie, że oni muszą być świadkiem zajścia, wtedy konsekwencje są natychmiastowe a jeśli nie ja muszę pofatygować się i składać skargę pisemną.[/QUOTE]

I nie pofatygowałaś się? Dlaczego wezwałaś SM a nie policję? Tym bardziej, że miałaś świadków zdarzenia...
Na Twoim miejscu siedziałabym już na komisariacie i składała zeznania.

Posted

Wiesz dlaczego ja boję się astów? Bo kretyni, którzy je mają pomijają socjalizację, szkolenie. Rosną psy asocjalne, negatywnie nastawione do psów, prowadzane na kolczatach co w momencie spinki jeszcze bardziej je nakręca. Potem są puszczane luzem aby sobie pobiegały albo urywają się ze smyczy i konsekwencje są opłakane. Agresja do psów plus brak przywołania no i mamy "mordercę"...

Posted

[quote name='Diora']I nie pofatygowałaś się? Dlaczego wezwałaś SM a nie policję? Tym bardziej, że miałaś świadków zdarzenia...
Na Twoim miejscu siedziałabym już na komisariacie i składała zeznania.[/QUOTE]
Nie mogę nigdzie jechać jestem poważnie chora a na kopanie zużyłam resztkę energii. Policja w tym wypadku ma takie same uprawnienia jak straż.

Posted

[quote name='badmasi']Konsekwencji nie ma żadnych-tylko upomnienie. Własciciele zagryzionych psów wnieśli sprawy cywilne, ale tam "szkody" były większe. Jedna z właścicielek również została pogryziona. W moim przypadku wyszliśmy bez szwanku - zanim amstaff zdołał przegryźć się przez sierść na szyi mojego psa został przeze mnie brutalnie skopany (aż mnie noga boli). Jedyne co to wydarte kłaki i rozwolnienie ze strachu (musiałam myć po przyjściu do domu). Zarówno właściciel amstaffa jak i obserwatorzy bali się mi pomóc. Nikt się nie ruszył.

K... mać. To ja już nie mam pytań :( Debil właściciel powinien być uśpiony razem z psem.

[quote name='badmasi']Jedna uwaga - podczas całego zajścia amstaff nie wydał żadnego odgłosu. Wcześniej nie szczekał, nie warczał. Ruszył szybko i znienacka.

Psy atakujące Zu (do tej pory 3 na serio - pseudoON, pseudolab i pseudodobermanka, reszta to takie burki dziamgoty) nie wydawały żadnych odgłosów podczas ataku. Cel był jeden i nie trwoniły sił na nic innego :roll:

Posted

[quote name='badmasi']Wiesz dlaczego ja boję się astów? Bo kretyni, którzy je mają pomijają socjalizację, szkolenie. Rosną psy asocjalne, negatywnie nastawione do psów, prowadzane na kolczatach co w momencie spinki jeszcze bardziej je nakręca. Potem są puszczane luzem aby sobie pobiegały albo urywają się ze smyczy i konsekwencje są opłakane. Agresja do psów plus brak przywołania no i mamy "mordercę"...[/QUOTE]

No to u mnie pies morderca to przerośnięty jamnik :roll: A może miał być astem, tylko nie wyrósł? Wiesz, współczuję szczerze sytuacji, ale tutaj nie ma nic do rzeczy rasa - u nas jest wylęgarnia debili z kundelkami własnie z takimi zachowaniami. No i przemyśl - czy te asty to faktycznie asty? Bo ja wątpię :roll:

Posted

Im dłużej Was czytam tym bardziej obawiam się życia w centrum... :shake: Mieszkam obecnie na przedmieściach, ale czeka mnie przeprowadzka do blokowiska. U mnie jedna sąsiadka ma 2 jamniki, które rzucają się z zębami na każdego obcego psa i człowieka, psy przeważnie luzem, ale mam o tyle dobrze, że na nie wystarczy ryknąć i robią w tył zwrot zanim dobiegną do młodego... Druga sąsiadka ma też jamnika, ten to typowy aspołeczny pies, wrąbałby mi młodego bez mrugnięcia okiem; zero CSów, nic, nawet grzebienia na grzbiecie nie ma, tylko wzrok, który zabija :roll:. Dobrze, że właścicielka myśli i chodzi z nim przeważnie na smyczy...

Posted

[quote name='badmasi']Nie mogę nigdzie jechać jestem poważnie chora a na kopanie zużyłam resztkę energii. Policja w tym wypadku ma takie same uprawnienia jak straż.[/QUOTE]

Opisana przez Ciebie sytuacja podlega pod paragraf. Jeżeli nic z tym nie zrobisz, będziesz mogła mieć pretensje jedynie do siebie, gdy zdarzenie się powtórzy (lub nie daj Boże - zakończy tragedią).
Gdybyś zgłosiła sprawę policja musiałaby się nią zająć. Nie dziwię się, że kretyni z agresywnymi, niedopilnowanymi psami żyją w poczuciu bezkarności, skoro nikt nie chce ich "wychować".

Posted

Ladys - Małe, atakujące psy mnie wogóle nie ruszają.
To asty to asty bez rodowodów posiadające cechy fizyczne asta i skrzywioną psyche. Znam się na rasach i umiem rozróżnić asta od jamnika. Znam hodowczynię, która jako pierwsza wprowadziła asty do Polski. Powiedziała, że gdyby wiedziała co się stanie z tą rasą w Polsce to nigdy by tego nie zrobiła.
Myślisz, że w momencie kiedy atakuje mojego psa "maszyna" o wyglądzie asta to ja się zastanawiam czy ta bestia ma rodowód? Widzę kupę mięśni, szeroką kufę i zajadły charakter i tyle.

Posted

[quote name='badmasi']Ladys - Małe, atakujące psy mnie wogóle nie ruszają.
To asty to asty bez rodowodów posiadające cechy fizyczne asta i skrzywioną psyche. Znam się na rasach i umiem rozróżnić asta od jamnika. Znam hodowczynię, która jako pierwsza wprowadziła asty do Polski. Powiedziała, że gdyby wiedziała co się stanie z tą rasą w Polsce to nigdy by tego nie zrobiła.
Myślisz, że w momencie kiedy atakuje mojego psa "maszyna" o wyglądzie asta to ja się zastanawiam czy ta bestia ma rodowód? Widzę kupę mięśni, szeroką kufę i zajadły charakter i tyle.[/QUOTE]

No to równie dobrze ten "ast" może mieć w przodkach matkę asta,a ojca zupełnie innego. Bawi mnie i przeraża jednocześnie "nienawidzenie" danej rasy, bo "zna" się kilku jej pseudo-osobników. Na mnie małe atakujące psy robią wrazenie, bo i mój ma 5 kg - i nieraz atakowały go i małe psy, i duże. Ale nie sprawia to, że uważam jakąś rasę za znienawidzoną - nienawidzić moge jedynie ludzi, nie psy :roll:

Posted

[quote name='Diora']Opisana przez Ciebie sytuacja podlega pod paragraf. Jeżeli nic z tym nie zrobisz, będziesz mogła mieć pretensje jedynie do siebie, gdy zdarzenie się powtórzy (lub nie daj Boże - zakończy tragedią).
Gdybyś zgłosiła sprawę policja musiałaby się nią zająć. Nie dziwię się, że kretyni z agresywnymi, niedopilnowanymi psami żyją w poczuciu bezkarności, skoro nikt nie chce ich "wychować".[/QUOTE]
Z tymi kretynami walczymy na osiedlu od dawna ale niestety są to osoby patologiczne - alkoholicy, narkomani. Psy są im odbierane a za chwilę sprawiają sobie nowego. Tym razem nie stanę do walki bo sama mam problem z własnym zdrowiem. Zrobiłam ile mogłam.

Posted

[quote name='LadyS']No to równie dobrze ten "ast" może mieć w przodkach matkę asta,a ojca zupełnie innego. Bawi mnie i przeraża jednocześnie "nienawidzenie" danej rasy, bo "zna" się kilku jej pseudo-osobników. Na mnie małe atakujące psy robią wrazenie, bo i mój ma 5 kg - i nieraz atakowały go i małe psy, i duże. Ale nie sprawia to, że uważam jakąś rasę za znienawidzoną - nienawidzić moge jedynie ludzi, nie psy :roll:[/QUOTE]
No i co z tego co ma w przodkach, podobny do asta i tyle w temacie. Mój szetland też wielki nie jest a z kurduplami, agresorami dobrze sobie radzę. Osobiście wolę atak kurdupla niż asta czy jego mixa.
Gdzie ja napisałam, że nienawidzę jakiejś rasy?

Posted

[quote name='badmasi']No i co z tego co ma w przodkach, podobny do asta i tyle w temacie. Mój szetland też wielki nie jest a z kurduplami, agresorami dobrze sobie radzę. Osobiście wolę atak kurdupla niż asta czy jego mixa.
Gdzie ja napisałam, że nienawidzę jakiejś rasy?[/QUOTE]

Kipi to praktycznie ze wszystkim Twoich postów, widocznie i beznadziejnie :roll:

Posted

Ja tam wolę bardzo agresywnego psa i właściciela który jest tego świadomy, niż takiego sobie cichego i właściciela w typie "on nie gryzie"...
A za astami też nie przepadam, choć kiedyś mi się nawet podobały. Moda "zniszczyła" tę rasę.

Posted

Ja z kolei mam rezerwę do niektórych typów psów - ogólnie przedstawiciele pewnych ras bywają cudowni, ale realia są takie a nie inne, że większa część ich kolegów bez papierków jest w nieodpowiednich rękach. A że sama przeszłam parę sparingów z pseudo-ASTką to trochę rozumiem badmasi (właśnie, pseudoASTka to kolejny atak "na serio").

Posted

[quote name='badmasi'] Znam hodowczynię, która jako pierwsza wprowadziła asty do Polski. Powiedziała, że gdyby wiedziała co się stanie z tą rasą w Polsce to nigdy by tego nie zrobiła. [/QUOTE]
Ona to nawet opublikowała w jakimś wywiadzie. "Rozbawiło" mnie wtedy, że te refleksje pojawiły się nie po tym, gdy asty stały się ulubioną rasą panów z Wołomina i Pruszkowa ale wtedy, gdy rasa masowo zawitała wśród bardziej szeregowych "żołnierzy". Takie praktyczne podejście :) Sprawdza się do dziś - najpierw widzę asta, potem patrzę na właściciela i w 8 na 10 przypadków jest to młody człowiek o charakterystycznym wyglądzie :)

Posted

Ladys - jakby twojego psa urządził ast to inaczej byś śpiewała i przestała się litować nad debilami.
Byłam z psem u weterynarza (okazało się, że jednak pod sierścią są rany)- miłośnika astów, powiedział, że mój pies ma szczęście, że ma tak zdesperowaną właścicielkę bo gdyby nie moja szanowna noga to pies by już nie żył. Astki w walce to niezbyt milusińskie stworzonka, złapią i trzymają więc był pełen podziwu, że z odwagą i bez pomocy silnego chłopa sama dałam radę.
cienkun- u nas na osiedlu każdy astek, rottewailerek i dobermanek jest - on nie gryzie tylko się chce pobawić albo on nie gryzie bo to szczeniaczek (a ma np.1,5 roczku)
evel - ja też z rezerwą podchodzę do pewnych ras, jeśli znam właściciela, znam psa i wiem że jest fajny to rasizm mi się wyłącza
filodendron - ona tłumaczy to tak, że panowie z Pruszkowa kupowali psy z rodowodem i wychowywali je dobrze. Żołnierze tworzyli mixy, bezsensownie rozmnażali, szczuli na inne psy - psuli rasę. Większość tych żołnierzy i ich przychówku mieszka w mojej dzielnicy - na Mokotowie. Pani Lidia obecnie hoduje cziłki ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...