badmasi Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 Jeszcze a'propos karmienia dzieci. Ja się nie spinam i uważam, że jeśli mi coś osobiście nie szkodzi to przechodzę nad tym do porządku dziennego. Jeżeli widok karmiącej mi się nie podoba to odwracam głowę i już. Ja nie karmiłam w miejscach publicznych (krępowałam się) ale wymagało to ode mnie sporo organizacji - nakarmić przed wyjściem i szybko wracać do domu jak dziecko jest głodne. Ściągać pokarm to sobie można jak jest go dużo. Po ok. miesiącu od narodzin dziecka organizm kobiety tak się reguluje, że pokarm jest wydzielany tylko w porach karmienia czyli mniej więcej co trzy godziny a na zapas to nie ma nic...Karmienie piersią ma naprawdę wiele plusów i jeśli jakaś kobieta może, chce karmić to się nie oburzajmy - pamiętajmy że jesteśmy ssakami tak jak psy które kochamy i starmy się dać im to co najlepsze a karmiąca tak samo kocha swoje dziecko i jeśli tylko może daje mu to co najlepsze. W ogólnym rozliczeniu jest to też pożytek dla nas - będziemy mieć zdrowsze społeczeństwo. Mnie nie podobają się wystające, spasione brzuchole ale co one mogą mi zrobić złego? Nic, więc je olewam. Quote
Culineo Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 u nas jest wysyp berneńczyków, mają je ludzie, którzy nie mają o nich pojęcia (pieski przecież są takie słodkie :loveu: jak pluszaczki) także za pare miesięcy strach będzie chodzić do parku... Quote
LadyS Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 [quote name='zmierzchnica']Oj, fakt. Nie wiem czy pisałam, ale ciekawie rozwinęła się sprawa z babcią, która rozpowiadała głupoty o mnie i moich psach (że pogryzły jej agresywnego pieseczka i dlatego jest agresywny; szkoda, że rzuca się na wszystkie psy - miałam 6 w domu w pewnym momencie i wychodziłam z nimi po dwa - na wszystkie wyleciał z ryjem). W każdym razie szłam z tymczasowiczkami, które były malutkie i delikatne, nie chciałam ich psuć takim doświadczeniem, więc w końcu odezwałam się do kobiety, żeby zapięła swojego psa. ON NIE GRYZIE. Co skomentowałam: Taaa, jasne, widzę właśnie - pies z zębami na wierzchu doskakuje do dziewczyn. W skrócie, dowiedziałam się, że: -jestem zj***aną małolatą -specjalnie chodzę z moimi psami, żeby ją wk***ć -mam sp***lać :mdleje: Powiedziałam pani drogiej, że jest żenująca i poszłam. Od tej pory wysyła mi nienawistne spojrzenia, ale na mój widok kundla trzyma.[/QUOTE] Takich ludzi nie znoszę, zwłaszcza, że zwykle w parze z podobnym zachowaniem idzie totalna nieznajomość zachowań własnego psa... [quote name='Soko']Przez tę dyskusję o karmieniu miałam sen, że ja mojego dziecka (?!) nigdy piersią nie karmiłam i obudziłam się z przekonaniem, że muszę to napisać na forum :lol:[/QUOTE] Hihihi, prawie sie kawą oplułam, jak to przeczytałam :lol: [quote name='socurek']A'propos chamskich psiarzy... wykazałam się dzisiaj szczytem chamstwa. Mój pies się dziś rzucił na bernardynkę. Wychodziłam sobie z moimi kundelkami na spacer i zaraz przed blokiem zauważyłam panią z bernardynką. Mój pies nie lubi tego psa, pomimo, że to suczka. Pociągnęłam Norka za sobą i chciałam Panią jak zwykle ominąć szerokim łukiem przez parking.i właśnie kiedy wychodziłam z drugiej strony parkingu, akurat kiedy byłam między dwoma samochodami Norkowi udało się wyrwać z obroży zaciskowej, która dodatkowo ściągnęła mu kaganiec i chwilę potem kotłował się z bernardynką. Na szczęście szybko odpuścił i wrócił... Po prostu nie zauważyłam kiedy suka podeszła do nas od tyłu... Przeprosiłam Panią i wszystko, ale nadal się czuję okropnie...[/QUOTE] Wiesz, to był przypadek, zwłaszcza, że przeprosiłaś - różnica jest znaczna ;) [quote name='Culineo']u nas jest wysyp berneńczyków, mają je ludzie, którzy nie mają o nich pojęcia (pieski przecież są takie słodkie [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/love.gif[/IMG] jak pluszaczki) także za pare miesięcy strach będzie chodzić do parku...[/QUOTE] U nas jest wysyp labradorów (znów!) i, niestety, wszelkich małych ras, które już jako szczeniaki - niektóre - rzucają się na inne psy... Quote
Culineo Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 [quote name='LadyS']U nas jest wysyp labradorów (znów!) i, niestety, wszelkich małych ras, które już jako szczeniaki - niektóre - rzucają się na inne psy...[/QUOTE] a u nas lata pełno yorków, ale prawie wszystkie dorosłe, westów jest też sporo, a 'labradory' u nas sie uspokoiły, też same dorosłe/duże. ale jakoś wysyp berneńczyków mnie przeraża :D Quote
socurek Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 [quote name='LadyS'] Wiesz, to był przypadek, zwłaszcza, że przeprosiłaś - różnica jest znaczna ;) [/QUOTE] Wstyd na całe osiedle :placz: Wyrzucam sobie, że się nie obejrzałam. Gdybym choć zobaczyła że podchodzi (a Norton był spięty jak nigdy, powinno mi to dać do myślenia) to byłabym w stanie zareagować... Echh... ciężko jest być właścicielką najbardziej powalonego psa w okolicy :-( Quote
klaki91 Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 [quote name='socurek']Wstyd na całe osiedle :placz: Wyrzucam sobie, że się nie obejrzałam. Gdybym choć zobaczyła że podchodzi (a Norton był spięty jak nigdy, powinno mi to dać do myślenia) to byłabym w stanie zareagować... Echh... ciężko jest być właścicielką najbardziej powalonego psa w okolicy :-([/QUOTE] Możemy sobie podac ręce ;) wiem co czujesz, moja czasami zachowuje się jak ostatni dzikus i jest mi cholernie wstyd. Kilka miesięcy temu zaatakowała młodego ONkowatego mieszańca...a ja go po prostu nie zauważyłam...tzn od razu ją odwołałam i do mnie wróciła no ale chwilę się kotłowały :( ale mi głupio było Quote
Uranoe Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 A co powiecie na taką sytuację. Przychodzi sobie młoda matka do teatru z dzieckiem. W trakcie trwania spektaklu dziecko zaczyna płakać, matka się rozbiera, aktorzy i widzowie (którzy przyszli zobaczyć grę na scenie i za to zapłacili) są tym wszystkim zdekoncentrowani. Potem dziecko zaczyna siorbać, matka co i raz piszczy, bo jej uroczy grubasek ugryzł ją w sutek :roll:. Myślę, że w tym wypadku nie byłoby wielkim poświęceniem nakarmić dziecko wcześniej, ewentualnie wyjść podczas przerwy, czy w ogóle dziecka nie zabierać! Quote
omry Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 [quote name='Uranoe']A co powiecie na taką sytuację. Przychodzi sobie młoda matka do teatru z dzieckiem. W trakcie trwania spektaklu dziecko zaczyna płakać, matka się rozbiera, aktorzy i widzowie (którzy przyszli zobaczyć grę na scenie i za to zapłacili) są tym wszystkim zdekoncentrowani. Potem dziecko zaczyna siorbać, matka co i raz piszczy, bo jej uroczy grubasek ugryzł ją w sutek :roll:. Myślę, że w tym wypadku nie byłoby wielkim poświęceniem nakarmić dziecko wcześniej, ewentualnie wyjść podczas przerwy, [B]czy w ogóle dziecka nie zabierać![/B][/QUOTE] [B]Właśnie.[/B] Pamiętam ostatnią część Harrego w kinie. [U]Seans koło północy[/U], a nad głowami siedziała mi mamuśka z dwójką dzieci w wieku koło 5-6 lat :roll: Myślałam, że szału dostanę. Co chwilę gadały, siorbały, kopały nasze fotele, chrupały i szeleściły, a do tego chichrały się w nieodpowiednich momentach, np. podczas pocałunku nie pamiętam już kogo. Oczywiście chyba nie muszę dodawać, że dostałam szału i puściłam mamuśce niezłą wiązankę. Jak się chce iść z dziećmi do kina, to są chyba na to bardziej odpowiednie pory. Nie koniecznie musi to był południe, może to być nawet wczesny wieczór, ale bez przesady, nie noc, bo wtedy ludzie przychodzą na seans raczej nie nastawiając się na znoszenie dzieciaków. Quote
evel Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 [quote name='Seidhe']Wracając do tematu chamstwa psiarzy- powiedzcie mi czemu właściciele małych psów wychodzą z założenia, że ich dorosłe małe psiaki mogą gryźć mojego dużego szczeniaka? Jak reagujecie w takich sytuacjach?[/QUOTE] Moja nienawidzi szczeniaków niezależnie od rozmiarów, więc raczej ich unikamy ;) Czasem przybiera to postać kuriozalną, bo musimy wiać i krążyć między blokami :roll: A dzisiaj z kolei musiałam warknąć na dzieci, które biegały między blokami z "buldożkiem" luzem, z okrzykami "łapać go!" (taka zabawa chyba) - całe szczęście, że plaskaty dał się złowić bez większego problemu, bo trzymając trzy siaty i Zu chyba bym nie dała rady tego ogarnąć, jeśli by do nas podbiegł (a miał wyraźną ochotę). Socurek, jeśli ta suka podbiegła do Nortona od tyłu luzem (?) to wina była jakby obustronna - Tobie pies się wyrwał, zdarza się - przeprosiłaś, zabrałaś i jest OK. U nas wychodzi agresywna suka w typie ast/pit luzem, z chłopcem lat 12 i nic się z tym nie da zrobić :roll: Quote
klaki91 Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 [quote name='evel']Moja nienawidzi szczeniaków niezależnie od rozmiarów, więc raczej ich unikamy ;) Czasem przybiera to postać kuriozalną, bo musimy wiać i krążyć między blokami :roll: [/QUOTE] U mnie to samo. Co prawda szczeniaka na swoim terenie w miarę szybko zaakceptowała ale te na podwórku omijamy szerokim łukiem. Boję się że któregoś nastraszy i będzie później właściciel miał porblemy z psem z agresją lękową czy ogólnie bojącym się psów. Moja się na socjalizację innych psów nie nadaje, szkoda, że ludzie nie pytają. Zawsze jest tak że leci w naszą stronę radośnie rozbrykany szczeniak, ja wychodze z siebie, żeby skupić uwagę mojej suki na mnie żeby małemu krzywdy nie robiła i nie interesowała sie tym, że za nami lezie, a właściciel krzyczy z daleka 'niech sie pobawią!!". Nie wiem skąd sie wzięło w społeczeństwie to durne przekonanie, że dorosły pies szczeniaka nie ruszy. Owszem, dorosły, zrównoważony, świetnie zsocjalizowany pies krzywdy szczylowi nie zrobi, no ale ja mam psi kłebek strachu ze schroniska i nie gwarantuję, że nie użyje zębów żeby szczylowi pokazać, że nie ma ochoty na zabawy. Quote
Litterka Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 No to jestem chamką. Mam psa z agresją lękową, która będąc ze mną z żadnym psem się jeszcze nie bawiła, bo się boi. Ale jeśli jakiś "delikwent" konsekwentnie ją napada, pozwalam jej wyjaśnić sprawę po swojemu. A mogę, bo sucz pięknie CS-uje - najpierw się oblizuje, potem odbiega w bok, potem powarkuje, a na koniec rzuca się z wrzaskiem, ale w taki sposób, że kłapie, ale nigdy nie ugryzła (jeszcze). Psy muszą rozwiązywać konflikty we własnym zakresie, a Mikrę znam na tyle, żeby wiedzieć, że mogę jej na to pozwolić. Quote
evel Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 Nie uważasz, że w ten sposób wzmagasz w niej agresję lękową? Quote
sacred PIRANHA Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 Litterka napisał(a):No to jestem chamką. Mam psa z agresją lękową, która będąc ze mną z żadnym psem się jeszcze nie bawiła, bo się boi. Ale jeśli jakiś "delikwent" konsekwentnie ją napada, pozwalam jej wyjaśnić sprawę po swojemu. A mogę, bo sucz pięknie CS-uje - najpierw się oblizuje, potem odbiega w bok, potem powarkuje, a na koniec rzuca się z wrzaskiem, ale w taki sposób, że kłapie, ale nigdy nie ugryzła (jeszcze). Psy muszą rozwiązywać konflikty we własnym zakresie, a Mikrę znam na tyle, żeby wiedzieć, że mogę jej na to pozwolić. I z każdą taką sytuacją (w której jej rzucenie się poskutkowało odejściem delikwenta) suka utwierdza, że się w przekonaniu, że takie zachowanie jest najbardziej opłacalne. Quote
klaki91 Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 Litterka napisał(a):No to jestem chamką. Mam psa z agresją lękową, która będąc ze mną z żadnym psem się jeszcze nie bawiła, bo się boi. Ale jeśli jakiś "delikwent" konsekwentnie ją napada, pozwalam jej wyjaśnić sprawę po swojemu. A mogę, bo sucz pięknie CS-uje - najpierw się oblizuje, potem odbiega w bok, potem powarkuje, a na koniec rzuca się z wrzaskiem, ale w taki sposób, że kłapie, ale nigdy nie ugryzła (jeszcze). Psy muszą rozwiązywać konflikty we własnym zakresie, a Mikrę znam na tyle, żeby wiedzieć, że mogę jej na to pozwolić. Identycznie się zachowywałam! Pozwalałam mojej suce z początkami agresji lękowej na kontakty z innymi psami i uznałam, że sama sobie wyjaśni z innymi czworonogami co jej nie pasuje. Głupi błąd robisz, u mnie to się skończyło tak, że suka wyrobił sobie łańcuch skojarzeń: widzę psa-> atakuję go od razu-> on odchodzi. Agresja lękowa w pięknej postaci, sporo czasu zajmuje wyjście z tego. To, że Twój pies wysyła CS'y nie oznacza, że inne psy je odczytują i na nie reagują (jak sama widzisz- nie reagują, bo zmuszają Twoją sukę do użycia paszczy). Są zwierzaki (zwłaszcza te miejskie), dla których spotkanie innego psa to najciekawszy moment spacerów i w ferworze ekscytacji świetnie ignorują CS'y wysyłane przez psa, który nie ma ochoty na zabawy. Tym sposobem bardzo ładnie możesz umocnić jej zachowanie i jak jest sprytna to raz dwa załapie, że nie ma sensu CS'ować- lepiej od razu atakować, przynajmniej jest spokój od razu. Wiadomo, zrobisz tak jak uważasz, ja tylko sugeruję zwrócić uwagę na to, że może to pogłębić problem. Teraz z perspektywy czasu i doświadczenia widzę, że z psami lękowymi i wykazującymi agresję na tym tle należy pracować zaczynając od psów wybitnie spokojnych i zrównoważonych. Takich, które nie będą naciskały na kontakt, tylko pozwolą się obwąchac, spokojnie odejdą, uszanują wolę drugiego psa. Sporym błędem jest pozwalanie na zapoznawanie się ze wszystkimi spotykanmi na spacerach psami. Quote
Litterka Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 Osz, cholera, dzięki! Myślałam, że robię dobrze. To co proponujecie? Quote
sacred PIRANHA Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 klaki91 napisał(a):Sporym błędem jest pozwalanie na zapoznawanie się ze wszystkimi spotykanmi na spacerach psami. dokładnie. Pożyteczne są kontakty tylko ze zrownowazonymi pozytywnymi psami - jesli nie znasz psa, nie ryzykuje ze wyniknie z tego jakas awantura lub twoj pies sie prestraszy...lepiej nie miec zadnych doswiadczen, niż mieć negatywne. Litterka napisał(a):Osz, cholera, dzięki! Myślałam, że robię dobrze. To co proponujecie? nie wiem jakies wielkosci jest twoj pies? to ten z avatara mały? Ja mam dwa małe i do psow zasmyczonych nie podchodzimy wcale - odwracam uwage moich psow jak widze ze musimy sie z jakims psem minac, skupiam ich uwage na sobie (komendy, smaczki, piszczace pileczki) i chwalę jak miniemy jakiegos psa a one go oleją. Jesli chodzi o podbiegaczy to psy biore za siebie i oddzielam swoim ciałem psy i probuje odstraszyć tego obcego- jesli jest agresywny lub wyjatkowo uparty i upierdliwy po prostu biore psy na rece i odchodze jak najszybciej sie da po czym z daleka skupiam psy na sobie, robie im małą musztre z komend itp Quote
klaki91 Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 Litterka napisał(a):Osz, cholera, dzięki! Myślałam, że robię dobrze. To co proponujecie? Jeśli masz możliwość zorganizowania spacerów z psami spokojnymi i zrównoważonymi które niekoniecznie będą się chciały od razu bawić to masz szerokie pole do popisu. Ja zaczęłabym wówczas od spotkań z jednym psem, najspokojniejszym. Poczytaj o spacerach równoległych, to dobry początek. Potem, gdy suka będzie umiała ładnie się zachowywać w obecności dwóch znajomych psów możesz spróbowac zorganizować spacery najpierw z tymi dwoma na raz, a potem np. z jednym i dodac innego nieznanego jej psa. Dokładnie obserwuj jej reakcje, w sytuacji gdy zaczyna się już porządnie stresowac odchodź na bezpieczną odległość i zaczynaj od początku, z tym, że z dalszej odległości. Każdy pies z agresją lękową ma jakąś określoną odległość, od której stres zaczyna brac górę i zaczyna się pojawiać agresja. Trzeba ta odległość mniej więcej ustalić i ćwiczyć z odpowiednim dystansem, powoli go zmniejszając. Na pewnym etapie uda się osiągnąć względnie spokojne przejście obok psa oddalonego nawet o niecały metr (mi się udało...ale już ćwiczymy od nowa bo mamy solidny regres bo znowu się pożarła z jakimś psem ;/) Warto też budowac pozytywne skojarzenia z innymi psami- np. pojawia się jakiś pies na horyzoncie, Twoja suka zwróci na niego uwagę bez histeryzowania (musisz wyczaic odległość z jakiej może na obcego psa spokojnie spojrzec bez szczekania, warczenia itd.)-> wylewnie ją chwalisz i dajesz smakołyk. U mnie na początku było chwalenie za samo burczenie, bo moja wpadała w ostry jazgot gdy tylko zobaczyła innego psa. Ja stosowałam tez barowanie (poczytaj o tym- jeden z elementów tzw szkolenia pozytywnego, bardzo się przydaje przy psach lękowych), dało świetne efekty, bo po dwóch tygodniach była w stanie spojrzec bez wydawania jakiegokolwiek odgłosu i jeżenia sierści na innego psa, a potem spokojnie przenieść wzrok na mnie. Ważne jest też wypracowanie sobie więzi z psem. Czyli sporo nauki, posłuszeństwa, na spacerze rób wszystko żeby wydawac sie najfajniejszą rzeczą. Na pewno uda się dojść do etapu, gdy pies zamiast zaatakować najpierw spojrzy na Ciebie czekając na Twoją decyzję. Wtedy warto wydać jakieś polecenie i zabrać psa ze stresującej go sytuacji. Potem stopniowo można zwiększać czas pomiędzy wydaniem polecenia a odejściem. W sytuacji gdy na spacerze nawinie się jakiś nachalny pies i widzisz że suka jest na skraju nie pozwól jej używac zębów- staraj się zawsze stać pomiędzy tym psem a nią, jeśli jest gdzies właściciel takiego psa poproś koniecznie o odwołanie. Jeśli nie ma, a Twoje próby odstraszenia psa nie pomagają to łap swoja sukę na rece (jesli to w ogole możliwe :D) i idx tak długo aż się temu drugiemu psu znudzi. Zbyt nachalny zwierzak może cofnąć Was o kilka kroków w szkoleniu, dlatego ważne jest żeby uważnie dobierać towarzyszy. Ja np. unikam jak ognia psów żywiołowych i młodych podrostków, staram się raczej wyszukiwać te wiekowe, bo sa one na ogół spokojne, opanowane, nie naciskają na moją sukę. Pamiętaj też o tym, że może być tak, że Twój pies nigdy nie będzie lubił zabawy z innymi psami. Powinien jednak tolerowac inne zwierzaki, a gdy będą go irytować- odchodzić bądź szukać pomocy u Ciebie. Nie można pozwolić na samodzielne rozwiązywanie problemu przez psa z agresją lękową, bo to prowadzi niestety do pogłębiania zachowania. My mamy zamiar zacząć szkolenie, bo niestety nie mam możliwości zorganizowania sobie spacerów równoległych ze spokojnymi psami :( Aha i jeszcze jedno- ćwicz skupianie uwagi na Tobie. O tym tez jest masa tematów :) Quote
Litterka Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 Ale właśnie... Młoda już ładnie mija większość psów - to, co opisałam stosuje się tylko do nachalnych - jeśli pies nadciąga spokojnie i ja idę spokojnie, to przy mijaniu nie ma najmniejszego problemu, co prawda sucz jest spięta, ale idzie spokojnie. Jeśli pies inny ciągnie w naszą stronę, dopiero wtedy mamy cały wachlarz zachowań. I tak, wiem, co to jest regres... Kiedyś tu opisywałam, jak mi psa stratował czekoladowy labek, mający właścicieli w czeluściach odbytnicy. Aha, tak, to ta mała z avka. Quote
klaki91 Posted August 24, 2012 Posted August 24, 2012 (edited) Litterka napisał(a):Ale właśnie... Młoda już ładnie mija większość psów - to, co opisałam stosuje się tylko do nachalnych - jeśli pies nadciąga spokojnie i ja idę spokojnie, to przy mijaniu nie ma najmniejszego problemu, co prawda sucz jest spięta, ale idzie spokojnie. Jeśli pies inny ciągnie w naszą stronę, dopiero wtedy mamy cały wachlarz zachowań. I tak, wiem, co to jest regres... Kiedyś tu opisywałam, jak mi psa stratował czekoladowy labek, mający właścicieli w czeluściach odbytnicy. Aha, tak, to ta mała z avka. no to po prostu nie pozwalaj aby ten nachalny pies się do niej zbliżał i ćwiczcie przechodzenie obok innych czworonogów na luźnej smyczy, najlepiej ze wzrokiem skierowanym na Ciebie ;) Mi też moją rudą stratował labrador. Do żywiołowych psów po prostu nie podchodzę i gdy już widzę że właściciel jest wyprowadzany przez psa a nie na odwrót to omijam taka parkę szerokim łukiem. Podobnie z psami na flexi- unikam jak ognia, ładnie sobie obchodzimy z pewnej odległości bo już nie raz miałam sytuację że leciał na całą rozpiętość tej linki wesoły psiaczek startując od razu z łapami dla zabawy na moją sucz. A właściciel tylko rzucał jakieś 'znowu się pieprzone cholerstwo zacina" i próbuje opanować psa, który oczywiście ma go głęboko w 4 literach.....co na flexi moim zdaniem jest niewykonalne jeśli pies nie miał najpierw przeprowadzonej porządnej nauki chodzenia na smyczy. A nie łudźmy się- większość ludzi traktuję flexi jako sposób wybiegania psa/sposób na psa ciągnącego. Raz w życiu miałam flexi dla rudej, zakupione przez moją współlokatorkę i jak tylko się zepsuła od razu wyrzuciłam bo w ogóle na niej nie czułam psa, na normalnej w miarę długiej smyczy ładniej odczytuję jej sygnały i wiem jak nią pokierować. Edited August 24, 2012 by klaki91 Quote
amanda-1a Posted August 24, 2012 Posted August 24, 2012 [quote name='klaki91']Identycznie się zachowywałam! Pozwalałam mojej suce z początkami agresji lękowej na kontakty z innymi psami i uznałam, że sama sobie wyjaśni z innymi czworonogami co jej nie pasuje. Głupi błąd robisz, u mnie to się skończyło tak, że suka wyrobił sobie łańcuch skojarzeń: widzę psa-> atakuję go od razu-> on odchodzi. Agresja lękowa w pięknej postaci, sporo czasu zajmuje wyjście z tego. To, że Twój pies wysyła CS'y nie oznacza, że inne psy je odczytują i na nie reagują (jak sama widzisz- nie reagują, bo zmuszają Twoją sukę do użycia paszczy). Są zwierzaki (zwłaszcza te miejskie), dla których spotkanie innego psa to najciekawszy moment spacerów i w ferworze ekscytacji świetnie ignorują CS'y wysyłane przez psa, który nie ma ochoty na zabawy. Tym sposobem bardzo ładnie możesz umocnić jej zachowanie i jak jest sprytna to raz dwa załapie, że nie ma sensu CS'ować- lepiej od razu atakować, przynajmniej jest spokój od razu. Wiadomo, zrobisz tak jak uważasz, ja tylko sugeruję zwrócić uwagę na to, że może to pogłębić problem. Teraz z perspektywy czasu i doświadczenia widzę, że z psami lękowymi i wykazującymi agresję na tym tle należy pracować zaczynając od psów wybitnie spokojnych i zrównoważonych. Takich, które nie będą naciskały na kontakt, tylko pozwolą się obwąchac, spokojnie odejdą, uszanują wolę drugiego psa. Sporym błędem jest pozwalanie na zapoznawanie się ze wszystkimi spotykanmi na spacerach psami. Oj, cos mi to przypomina... :roll: Dwa miesiące temu wzięłam suczkę grzywacza. Nie wiem, jak zachowała się i jak była socjalizowana u poprzednich właścicieli, jakie miała przeżycia... ale atakuje niemal każdego psa na spacerze - startuje z zębami, kompletnie nie zwraca uwagi na CS-y (mimo że dany pies je wysyła). Moja duża suka CSuje pięknie, ale jest ugodowa, spokojna, nawet powiedziałabym - nieco lękliwa. Jak coś jej nie pasuje, odchodzi i już. I postępowanie małej jest dla mnie wyzwaniem... Quote
Bogarka Posted August 24, 2012 Posted August 24, 2012 Jeszcze apropo dzieci: O karmieniu na poczatku studiów miałam podobne zdanie jak LadyS ze nie powinno sie robic tego przy ludziach. Teraz uwazam ze kazdy niech robi jak uwaza jesli sie komus nie podoba mozna patrzec gdzie indziej. Ja nie mam dzieci ale bym sie krepowała w publicznych miejscach. Co do niemowlecia w teatrze mi by do głowy nie przyszło pójsc w takie miejsce z małym dzieckiem. W dziecinstwie tez miałam kiedys taka sytuacje jak tu ktos w kinie, tylko ze to było w teatrze i wprawsdzie sztuka dla dzieci. Przed nami siedziała dwójka dziewczynek młodszych od nas sie ciagnie wierciły gadały bawiły sie lalkami i jedna wpadła nawet na pomysł zeby usiasc na oparcie krzesła (i zasłonic mi plecami scene) ale na szczescie mamy im tego juz nie pozwoliły. Aproopo psów: co myslicie o kims kto wsiada do autobusu z duzym psem bez kaganca i jeszcze gada przez telefon? Quote
LadyS Posted August 24, 2012 Posted August 24, 2012 Bogarka napisał(a): Aproopo psów: co myslicie o kims kto wsiada do autobusu z duzym psem bez kaganca i jeszcze gada przez telefon? Może gadać i przez dwa, jeśli pies jest ogarnięty ;) Quote
Litterka Posted August 24, 2012 Posted August 24, 2012 LadyS napisał(a):Może gadać i przez dwa, jeśli pies jest ogarnięty ;) A to zależy, jak wygląda cała sytuacja. Niemniej jest nakaz przewożenia psów w kagańcach i tyle... W sumie sama wsiadam z psem bez kagańca, ale natychmiast, kiedy usiądę lub spokojnie stanę, zakładam namordnik, bo choć pies mały, to nerwowy ;) Quote
LadyS Posted August 24, 2012 Posted August 24, 2012 Litterka napisał(a):A to zależy, jak wygląda cała sytuacja. Niemniej jest nakaz przewożenia psów w kagańcach i tyle... W sumie sama wsiadam z psem bez kagańca, ale natychmiast, kiedy usiądę lub spokojnie stanę, zakładam namordnik, bo choć pies mały, to nerwowy ;) To zależy, gdzie, czasem pies nie musi mieć kagańca ;) Wolę, zeby ktoś jechał z dużym psem bez kagańca i gadał przez telefon, jeśli pies jest ogarnięty, niż żeby ktoś jechał z dziamgającym, małym czymś w kagańcu ;) Quote
klaki91 Posted August 24, 2012 Posted August 24, 2012 Litterka napisał(a):A to zależy, jak wygląda cała sytuacja. Niemniej jest nakaz przewożenia psów w kagańcach i tyle... W sumie sama wsiadam z psem bez kagańca, ale natychmiast, kiedy usiądę lub spokojnie stanę, zakładam namordnik, bo choć pies mały, to nerwowy ;) A ja się przyznaję, że jeździmy bez kagańca :oops: mam materiałowy zawsze w torebce jeśli ktoś by sobie zażyczył żebym jej założyła. Jesteśmy na etapie przyzwyczajania do fizjologa, bo niestety ale suka również tego typu kagańca nie toleruje i próbuje go sobie ściągnąć. Z tym, że jeździmy póki co po obrzeżach i jedynie autobusami, na ogół jest malutko ludzi. W tym roku mam zamiar ją przyzwyczajać do jazdy tramwajem i autobusami w centrum miasta, tu już będzie kaganiec potrzebny. Podobnie w pkp- zero kagańca, do tej pory, a jeździmy już 2 lata nikt się nie przyczepił, raz tylko konduktor miał pretensje, że pies nie może jechać na siedzeniu razem ze mną mimo rozłożonego koca (a my razem zajmujemy zaledwie jedno siedzenie, bo ruda potrafi się pięknie zwinąć w malutki kłębuszek), ale posłuchałam, pokiwałam głową i sobie poszedł, potem jak przechodził znowu to patrzyłam w okno i udawałam że go nie widzę, nic nie mówił :D chamowate zachowanie z mojej str, wiem. W Poznaniu czasami widuję w autobusie panią z 3 niufami, wszystkie bez kagańców, ładnie się kładą i są grzeczniutkie. Mi brak kagańca nigdy nie przeszkadzał, ale rozumiem że są ludzie, którzy się boją i są przezorni, dlatego lepiej mieć ze sobą kaganiec w razie czego :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.