Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Z tymi pieluchami zawsze są jazdy na plaży... a przynajmniej były, bo od dawna tam nie chodzę.

Mój kurdupel wzbudza sensację nie tylko wśród ludzi ("O Boże, czemu pani go głodzi?!"), ale i wśród psów ("o, kości do gryzienia."). Wczoraj wracaliśmy z biegania, pomijając napotkane dwa stada dzików i wykonywanie taktycznego odwrotu coby nie zachciało się dziczyźnie bronić młodych, to spotkaliśmy parę z westem. Weścik luzem, przy nodze, ja mojego na łapki (ostatnie dni w bezpiecznych objęciach pańci), ale biała paskuda była ciekawska i odłączyła się od właścicielki. Piesek był przyjaźnie nastawiony, po prostu ciekawski, więc skoczył na mnie (nawet nie poczułam :)) żeby powąchać młodego. Pani odwoływała pieska, ale ten nie miał zamiaru wrócić, no bo takie kości ze skórą trzymałam na rękach i trzeba obadać co to za dziwadło. Po nieudanych odwołaniach Pani wzięła pieska niemal natychmiast i grzecznie przeprosiła. Kultura jest - wybaczyć można, a nawet trzeba, więc powiedziałam, że nic się nie stało i wszyscy się rozeszli. Widać są i ci dobrzy psiarze u mnie, w przeważającej - póki co (pfu, pfu) - części :D

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Próba samobójcza :) (czy raczej agresja lękowa...?)

A ja dzisiaj... Podjechałam z mamą do sklepu, gówniarz razem z nami. Mama na zakupy, a ja z małym wyszliśmy z auta i w cień, bo w Gdańsku znowu ponad 30C. Normalnie żal mi było patrzeć na przeciwko nas. Szczeniak (tak myślę) spaniela, złoty, bardzo ładny, przywiązany do płotu w tym gorącu. Słyszałam, że spaniele całkiem dobrze znoszą wysokie temperatury, ale czy to powód, dla którego należy go wrzucać na rozgrzaną patelnię (bo innego porównania brak, no, ewentualnie piekarnik się załapie)? Mama dość długo robiła zakupy, więc czekałam na właściciela. Przez ten czas pies się prażył, szczekał i wył za swoim panem. W pewnym momencie miałam ochotę po prostu do niego podejśc, odwiązać i przejść z nim w cień, ale psa nie znałam, ani tym bardziej jego właściciela toteż nie mogłam przewidzieć reakcji (raczej unikam kłopotów, jestem mało konfliktową osobą). Po ok. 20, moze 30 minutach przyszedł właściciel. Facet wyglądał dość sympatycznie, a ja nie mam zwyczaju wyskakiwać z mordą na każdego, kto robi w moim mniemaniu źle, bo sama mogę się mylić, więc po prostu grzecznie zwróciłam uwagę tekstem typu, że "'jeśli tak bardzo kocha swojego psa to żeby nie zostawiał go na słońcu tyle czasu" (zaznaczam - kiedy przyjechałam 20-30 minut wcześniej, piesek już był przywiązany, więc na dobrą sprawę nie wiem ile tam siedział). Pan mi nie odpowiedział, może zrobiłam gafę, może pomyślał, że jestem walnięta. Nie wiem... Inni ludzie przywiązywali psy w cieniu, tam, gdzie ja stalam i szli na zakupy. Tego też nie popieram, albo zakupy, albo spacer z psem, bo potem biadolenie, że zaginął, że skradziony, no ale... świata nie zmienię. "Mądry polak po szkodzie". Żal, że nie swojej...

Posted

Koło nas był kiedys strzezony parking, juz go nie ma tam był pies który miał buda w cieniu, ale kiedys nie wiadomo dlazczego przywazali go w takim miejscu gdzie nie było zadnego cienia. Siostra zwróciła uwage a stróz cos tłumaczył czemu tak psa umiesci>ł ale ja nie zrozumiałam ale nie pamietam zeby sie cos psu stało.
a apropo wyrzucanych pampersów: Pare dni temu przyłapałam kogos załatwiajacego sie pod jednym z drzew w poblizu naszej klatki :crazyeye:

Posted

[quote name='Litterka']Kiedy czytam ostatnie wpisy jestem przeszczęśliwa, że mam psa, który "sam się pilnuje", nie biega po krzakach i nie dożywia się na dworze...[/QUOTE]

Moja też się pilnuje, akurat tego jej zarzucić nie mogę, bo ani razu jeszcze nie miałam jakiejś stresującej sytuacji na spacerze że mi poszła w długą (no raz...jak fajerwerki blisko nas wystrzeliły).

Ale to żarcie paskudztw...to jest wlaśnie jeden z minusów posiadania psa ze schroniska, to samo przynajmniej mieli znajomi i inni, którzy brali psa z boksu,w którym były dwie michy na całe stado i który się nażarł ten miał szczęście.

Przez pierwsze miesiące u mnie na potęge wpierdzielała wszystko na spacerach co był względnie jadalne. Teraz jest raczej dobrze żywiona choc i tak ma czasami taki odruch żeby złapac np. suchy chleb leżący na drodze, ale zaraz go wypluwa :)

Są i tego plusy bo nigdy nie marudziła przy misce tylko od razu wszystko wcina. I ładnie pracuje na smaki, nie trzeba jej nawet przegładzać :D

Niestety ludzkie gówno dalej stanowi dla niej smaczniutki rarytas :|


Najgorzej w Poznaniu... tam po krzakach głównie żule robią, a ja mam odruch wymiotny jak jej potem mordę myję :D

Posted

[quote name='klaki91']
Niestety ludzkie gówno dalej stanowi dla niej smaczniutki rarytas :|


Najgorzej w Poznaniu... tam po krzakach głównie żule robią, a ja mam odruch wymiotny jak jej potem mordę myję :D[/QUOTE]


Niestety u mnie jest absolutnie identycznie... Jak widzę, że coś wpieprza i łupie na mnie nerwowo, to 99% pewności że szamie sobie kupę. I jeszcze biegnę do niego, a on do ostatniej chwili mlaska, a jak już jestem blisko to ucieka. Niech ktoś mi powie, że pies nie wie, że robi źle i że go kara dosięgnie...

Moje też schroniskowe i Norek też na początku jak widział śmietnik to jakby najlepszą restaurację widział... Teraz też czasem coś próbuje, ale nosi kaganiec, więc rzadko coś udaje mu się wciągnąć. Poza tym jak jest na smyczy to "zostaw" pięknie kuma. Gorzej jak lata luzem.
Ziuty nie sposób upilnować. Szczytem bezczelności z jej strony było, kiedy stoczyłam z nią bój o kostkę z Hot Wings'a, odwróciłam się żeby ją dalej rzucić i jak na nią znowu spojrzałam (po ułamku sekundy) to już kończyła coś wsuwać... Zwątpiłam.
Ziutkowi chyba muszę kaganiec sprawić, bo idzie i wciąga jak mały odkurzacz...

Posted

[quote name='socurek']Niestety u mnie jest absolutnie identycznie... Jak widzę, że coś wpieprza i łupie na mnie nerwowo, to 99% pewności że szamie sobie kupę. I jeszcze biegnę do niego, a on do ostatniej chwili mlaska, a jak już jestem blisko to ucieka. Niech ktoś mi powie, że pies nie wie, że robi źle i że go kara dosięgnie...

Moje też schroniskowe i Norek też na początku jak widział śmietnik to jakby najlepszą restaurację widział... Teraz też czasem coś próbuje, ale nosi kaganiec, więc rzadko coś udaje mu się wciągnąć. Poza tym jak jest na smyczy to "zostaw" pięknie kuma. Gorzej jak lata luzem.
Ziuty nie sposób upilnować. Szczytem bezczelności z jej strony było, kiedy stoczyłam z nią bój o kostkę z Hot Wings'a, odwróciłam się żeby ją dalej rzucić i jak na nią znowu spojrzałam (po ułamku sekundy) to już kończyła coś wsuwać... Zwątpiłam.
Ziutkowi chyba muszę kaganiec sprawić, bo idzie i wciąga jak mały odkurzacz...[/QUOTE]

Czyli nie tylko moja miała gastrofazę :D teraz u mnie już zdecydowanie lepiej bo sporo ćwiczyłyśmy, ale... był taki etap, że jej inteligencja mnie przerosła. Cwiczyłyśmy na zasadzie-masz coś w mordzie->ja oferuję coś lepszego->wypluwasz->dostajesz super nagrodę. Suka się wycwaniła i zaczęła mi znosić na spacerze różne paskudztwa licząc na to że nagrodę dostanie :D myślałam, że padnę jak mi pod nogi wypluła zimą zamrożone gówno i się cieszyła, że dostanie żarcie :D

Posted

[quote name='klaki91']Czyli nie tylko moja miała gastrofazę :D teraz u mnie już zdecydowanie lepiej bo sporo ćwiczyłyśmy, ale... był taki etap, że jej inteligencja mnie przerosła. Cwiczyłyśmy na zasadzie-masz coś w mordzie->ja oferuję coś lepszego->wypluwasz->dostajesz super nagrodę. Suka się wycwaniła i zaczęła mi znosić na spacerze różne paskudztwa licząc na to że nagrodę dostanie :D myślałam, że padnę jak mi pod nogi wypluła zimą zamrożone gówno i się cieszyła, że dostanie żarcie :D[/QUOTE]

Oj, ale mój poprzedni pies - smakosz psich i ludzkich odchodów, amator zgniłych ryb (to akurat w formie perfum preferował) i to wszystko jak tylko wyjechaliśmy z nim nad jezioro i nie wzięliśmy szamponu... Woda i mydło jakoś nie usuwały do końca smrodu, jazda z takim psem samochodem do domu to czysta przyjemność, a przecież przed kąpielą to trzeba się jeszcze wytrzeć we wszystkie dywany, nie? :/

Posted

Ja też nie mogłam patrzeć jak mój kurdupel coś szamał "darmowego". Ale jak podniósł mi ciśnienie na max to oduczyłam go szybciutko. :evil_lol: Szkoda, że wcześniej na ten pomysł nie wpadłam. Przed tym jak pies wyszedł z innym domownikiem na spacer ja wyszłam i rozkładałam na jego "trasie" pyszne starannie wykonane kąski (a w nich wszystko co nieszkodliwe dla psa ale równie niesmaczne). Przy piątym kąsku już tylko powąchał i nie brał do pyska. A szósty i dalsze to omijał szerokim łukiem. I na szczęście oduczył się szamać to co znalazł na dworze.

Z kolei drugi pies wywołał salwy śmiechu u ludzi. Jako szczeniak brał do pyska co popadnie. Zawsze zerkałam czy nic w faflach nie ma ale raz nie zauważyłam... Szedł sobie obok mnie a z jego fafli pięknie sobie wystawał w połowie spalony (ale zgaszony na szczęście) papieros.... (to był mix boksera więc jak wziął do pychola to wypluł ale nie poczuł że nie wypadło).

Posted

[quote name='Seidhe'] Nie było dnia, żeby jakaś szanowna mamuśka nie siedziała z cyckiem na wierzchu.[/QUOTE]
No co za chamstwo,normalnie szczyt!Jak tak można publicznie,zaspakajać głód swojego dziecka?! Matki karmiące piersią powinny siedzieć w domach(najlepiej w szafie)do momentu kiedy dzieć nie nauczy się szamać samodzielnie bułę z kiełbachą...co by czasem nie gorszyć innych...:diabloti:

Ps: sama należe do tych "mamusiek z cycem na wierzchu"i co więcej nie odczuwam jakiś wyrzutów sumienia że mam czelność zaspokoić podstawową potrzebę mojego synka publicznie:p
Wybaczcie za offtopic ale krew mnie zalewa że coś tak normalnego i naturalnego może budzić zgorszenie...

Posted

[quote name='asiunia']No co za chamstwo,normalnie szczyt!Jak tak można publicznie,zaspakajać głód swojego dziecka?! Matki karmiące piersią powinny siedzieć w domach(najlepiej w szafie)do momentu kiedy dzieć nie nauczy się szamać samodzielnie bułę z kiełbachą...co by czasem nie gorszyć innych...:diabloti:

Ps: sama należe do tych "mamusiek z cycem na wierzchu"i co więcej nie odczuwam jakiś wyrzutów sumienia że mam czelność zaspokoić podstawową potrzebę mojego synka publicznie:p
Wybaczcie za offtopic ale krew mnie zalewa że coś tak normalnego i naturalnego może budzić zgorszenie...[/QUOTE]

Dla mnie karmienie cyckiem jest naturalne jedynie ze strony fizycznej - nie znaczy to, że ktoś ma czuć się nieswojo w sklepie z ubraniami czy jakimkolwiek innym, bo mamuśka siedzi z cycem na wierzchu i karmi swoją pociechę, szczególnie gdy może to robić w pomieszczeniu obok :roll: Jak nie trafia argument, że może trafić się dziecko, którego rodzice nie życzą sobie takiego widoku, nastolatek, który się speszy czy nawet dorosły facet, któremu będzie głupio - to może trafi taki, że trafiają się zboczeńcy, których takie widoki podniecają :roll: Może trochę szacunku nie do siebie i swojego macierzyństwa, ale też do otoczenia - nie każdy lubi dzieci i nie każdy lubi patrzeć na matkę karmiąca w miejscu publicznym.

Posted

[quote name='LadyS']Dla mnie karmienie cyckiem jest naturalne jedynie ze strony fizycznej - nie znaczy to, że ktoś ma czuć się nieswojo w sklepie z ubraniami czy jakimkolwiek innym, bo mamuśka siedzi z cycem na wierzchu i karmi swoją pociechę, szczególnie gdy może to robić w pomieszczeniu obok :roll: Jak nie trafia argument, że może trafić się dziecko, którego rodzice nie życzą sobie takiego widoku, nastolatek, który się speszy czy nawet dorosły facet, któremu będzie głupio - to może trafi taki, że trafiają się zboczeńcy, których takie widoki podniecają :roll: Może trochę szacunku nie do siebie i swojego macierzyństwa, ale też do otoczenia - nie każdy lubi dzieci i nie każdy lubi patrzeć na matkę karmiąca w miejscu publicznym.[/QUOTE]

nie mam dzieci i nie wiem, czy kiedys bede miala. na razie mimo ze za rok koncze 30 lat jakos mi sie do tego nie spieszy. dlatego tez nie traktuje tej wypowiedzi jako czegos skierowanego personalnie do mnie.

jestem jednak biologiem i zgodzie z cala naukowa wiedza jaka posiadam jesli ktos nie karmi dzieciaka piersia, to po prostu robi mu najzwyczajniej w swiecie chamstwo i sama zrobilabym wszystko, zeby moc karmic chociaz pol roku, a juz rok bylby dla mnie idealem.
probujac sobie wyobrazic realia miasta, w ktorym obie mieszkamy, zastanawiam sie, gdzie sa te "pomieszczenia obok", w ktorych moglabym swoje potencjalne dziecko nakarmic piersia? bo chyba nikt z nas nie je obiadu ani drugiego sniadania w kiblu...


jesli chodzi o rodzicow, "ktorzy nie zycza sobie", zeby ich dziecko ogladalo karmiaca piersia kobiete, to to jest zaden argument. karmienie piersia jest naturalne i absolutnie kazdy rodzic powinien umiec swojemu dziecku wyjasnic, co sie dzieje i dlaczego pani karmi cycem swoje dziecko. peszacych sie widokiem karmiacej kobiety nastolatkow to za bardzo nie znam...co wiecej wierze w ich istnienie tak samo jak w rozowe slonie wirujace po orbicie. jesli zas kogos podnieca widok karmiacej kobiety, to nadal nie swiadczy o tym, ze kobieta nie ma do siebie szacunku.

jesli bachor jest glodny, to trzeba go nakarmic. a macierzynstwo nie jest przyczyna, aby sie w jakis sposob ograniczac i np. nie wychodzic z chaty, bo sie karmi piersia. ja tam wiele razy widzialam kobiety publicznie karmiace piersia i zadna z nich nie robila tego w sposob, ktory mnie w jakis sposob razil.

Posted

Właśnie wróciłam ze spaceru i nie wiem co teraz zrobić...
Otóż na naszej stałej trasie spacerowej jest dom. Kiedyś tam mieszkali jacyś ludzie, ale jakoś ostatnio wydawało się, że jest pusty. Jest to stary budynek z bardzo zniszczonym ogrodzeniem, które w pewnym miejscu po prostu nieistneje. Ta luka ma około 2-3 m.
3 tygodnie temu zaczęło się tam coś dziać. No i okazało się, że wprowadza się tam nowa rodzina. W sumie to by mi to nie przeszkadzało, gdyby nie to, że mają dwa psy. Idąc tamtędy spotkałam już oba psy tylko, że każdego osobno więc udało się je bez większego problemu przepędzić. Mój pies nie lubi zbytnio innych przedstawicieli swojego gatunku więc za każdym razem, kiedy tamtędy szłam bałam się, że wybiegną oba. Dzisiaj właśnie tak się stało. Szliśmy sobie spokojnie kiedy nagle na nas wyleciały straszliwie się drąc. Mój też zaczął się denerwować więc postanowiłam się jak najszybciej ewakuować, ale to nie było takie proste bo jeden z nich zaczął lecieć na nas z zębami. Widać towarzystwo dodało mu odwagi. Przebiegłam szybko na drugą stronę ulicy i na szczęście tamten odpuścił.
Zastanawiam się co mam teraz zrobić, bo szczerze mówiąc to teraz boje się tamtędy iść.

Posted

[quote name='asiunia']No co za chamstwo,normalnie szczyt!Jak tak można publicznie,zaspakajać głód swojego dziecka?! Matki karmiące piersią powinny siedzieć w domach(najlepiej w szafie)do momentu kiedy dzieć nie nauczy się szamać samodzielnie bułę z kiełbachą...co by czasem nie gorszyć innych...:diabloti:

Ps: sama należe do tych "mamusiek z cycem na wierzchu"i co więcej nie odczuwam jakiś wyrzutów sumienia że mam czelność zaspokoić podstawową potrzebę mojego synka publicznie:p
Wybaczcie za offtopic ale krew mnie zalewa że coś tak normalnego i naturalnego może budzić zgorszenie...[/QUOTE]
A ja trochę nie rozumiem, czemu nie można z piersi odciągnąć i jak się jest poza domem to nakarmic dziecka butelką.
Wiesz, co do tych naturalnych potrzeb i normalności.... ludzie mają i inne potrzeby, a nie wszystkie załatwiają publicznie.
Bo normalne jest również sikanie, robienie kupy, uprawianie seksu i kilka innych spraw - jakoś nie widziałam nigdy pary w galerii, która by się seksiła.
I o ile mi karmiąca na ławce w parku matka nie przeszkadza, to rozumiem, że komuś może nie odpowiadać i tyle.

Aha - pokoje do karmienia/przewijania: z moich doświadczeń (a mam 2 20-pare lat mlodszego rodzeństwa, z którym to bywałam w takich miejscach nie raz) są najczęściej bardzo przytulne i miłe - nie rozumiem więc a_niusia Twojego porównania do toalety.

[quote name='Lonley']Właśnie wróciłam ze spaceru i nie wiem co teraz zrobić...
Otóż na naszej stałej trasie spacerowej jest dom. Kiedyś tam mieszkali jacyś ludzie, ale jakoś ostatnio wydawało się, że jest pusty. Jest to stary budynek z bardzo zniszczonym ogrodzeniem, które w pewnym miejscu po prostu nieistneje. Ta luka ma około 2-3 m.
3 tygodnie temu zaczęło się tam coś dziać. No i okazało się, że wprowadza się tam nowa rodzina. W sumie to by mi to nie przeszkadzało, gdyby nie to, że mają dwa psy. Idąc tamtędy spotkałam już oba psy tylko, że każdego osobno więc udało się je bez większego problemu przepędzić. Mój pies nie lubi zbytnio innych przedstawicieli swojego gatunku więc za każdym razem, kiedy tamtędy szłam bałam się, że wybiegną oba. Dzisiaj właśnie tak się stało. Szliśmy sobie spokojnie kiedy nagle na nas wyleciały straszliwie się drąc. Mój też zaczął się denerwować więc postanowiłam się jak najszybciej ewakuować, ale to nie było takie proste bo jeden z nich zaczął lecieć na nas z zębami. Widać towarzystwo dodało mu odwagi. Przebiegłam szybko na drugą stronę ulicy i na szczęście tamten odpuścił.
Zastanawiam się co mam teraz zrobić, bo szczerze mówiąc to teraz boje się tamtędy iść.[/QUOTE]

Podobna sytuacja, jak ta, o którą pytałam chyba stronę czy 2 wcześniej.
Dziewczyny mi już poradziły, myslę, że i Tobie te rady mogą się przydać ;-)

Posted

Tysiące kobiet są w stanie wyjść z domu i jednocześnie nie karmić cyckiem na kanapie w sklepie, a kilka nie - dla zasady? Nie skomentuję tego nawet. Okres też jest naturalny - chodźmy w takim razie z posoką spływającą po nogach, bo to takie naturalne i kobieta w okresie nie może się ograniczać i być więziona w domu przez swoją miesiączkę. Dla mnie EOT.

[B]Lonley[/B] - najlepiej dzwonić na policję/SM, bo właściciel posesji albo wynajmujący musi zabezpieczyć podwórko tak, aby pies nie mógł się wydostać i nie stanowił zagrożenia.

Na nas dziś się rzuciła z zębami starutka bokserka, na szczęście na smyczy - pani, zamiast ją odciągnąć, wyraziła skrajne zdumienie :roll:

Posted

Ja teraz coraz bardziej zaczynam nie lubić małych dzieci.:shake:
Szłam sobie spokojnie z Demi na smyczy. Wzięłam ją jeszcze bliżej siebie bo szła jakaś pani z dzieckiem w wózku. Demi była po mojej prawej, a wózek po lewej. Gdy wózek przejechał koło nas, dziecko nagle się wychyliło i uderzyło Demota w głowę. :mad: A matka (?) powiedziała tylko "Nie rób tak bo Cię jeszcze ugryzie", normalnie myślałam, że mnie rozniesie. :angryy:

Posted

[quote name='LadyS']
[B]Lonley[/B] - najlepiej dzwonić na policję/SM, bo właściciel posesji albo wynajmujący musi zabezpieczyć podwórko tak, aby pies nie mógł się wydostać i nie stanowił zagrożenia.
[/QUOTE]

Będę próbować tylko, że obawiam się, ze to może niewiele dać. Nie chcę tu wyjść na rasistkę, ale to są cyganie i martwię się że mogą być problemy. Obym się myliła...

Posted

Ja do karmienia piersią nic nie mam, szczególnie jeśli matka robi to dyskretnie, zazwyczaj główka dziecka przykrywa wszystko co widoczne + owinięcie bluzką i naprawdę nie jest to dla mnie nic szczególnie gorszącego.
Natomiast kiedyś w jednej z restauracji w galerii matka zmieniała dziecku pieluchę.. i to już było przegięcie, pokazywać wszystkim obsrany tyłek dziecka i wypełnioną pieluchę w miejscu, gdzie ludzie jedzą. Mi to osobiście nie obrzydza niczego, ale wiem że są ludzie którzy podczas jedzenia nie chcą nawet słuchać o takich rzeczach.

Posted

Ależ ja nie mówię o karmieniu dyskretnym - czasem w ogóle nie widać, że matka karmi, i to jest okej. Ja mówię o wywalaniu cyca na wierzch i takim karmieniu. Mnie dziwi, że obsługa barów czy restauracji ma coś przeciwko psom, a nie ma nic przeciwko zmienianiu pieluch dzieciom...

Posted

ej sorry, ale chyba pierdzenie, publiczna defekacja lub tez okres sa troche innymi fizjologiczymi zjawiskai niz karmienie piersia.
karmienie piersia to jest karmienie drugiego czlowieka, dla ktorego jest to taki sam posilek, jak dla kogos zinger z kfc. tyle ze ten czlowiek jest jeszcze malutki i nie za bardzo mozna mu wyjasnic, ze zje sobie pozniej, bo bedzie darl morde i to calkiem slusznie.

Posted

Ja ostatnio trafiłam na bardzo naturalną kobitę - wyciągnęła cycka i dawaj karmić dziecko na środku poczekalni pełniej ludzi. Nie to, żeby kilka metrów dalej był załom korytarza, bez ludzi... Odrobina dyskrecji jeszcze nikogo nie zabiła.

Posted

[quote name='a_niusia']ej sorry, ale chyba pierdzenie, publiczna defekacja lub tez okres sa troche innymi fizjologiczymi zjawiskai niz karmienie piersia.
karmienie piersia to jest karmienie drugiego czlowieka, dla ktorego jest to taki sam posilek, jak dla kogos zinger z kfc. tyle ze ten czlowiek jest jeszcze malutki i nie za bardzo mozna mu wyjasnic, ze zje sobie pozniej, bo bedzie darl morde i to calkiem slusznie.[/QUOTE]

Ale już np. seks jest pięknym wyznaniem miłości drugiemu czlowiekowi - dlaczego więc nie uprawiać go publicznie? Normalna sprawa, chyba wszyscy to robią, nie?

A dziecko można nakarmić chyba butelką - mlekiem, które szanowna mamusia przewidując pusty brzuszek z piersi ściągnie?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...