Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='aniawis39']Na szczęście rana szybko się zagoiła i w ogóle, ale po tym zdarzeniu koleżanka nabrała zdania iż każdego pitbulla czy amstaffa należałoby zastrzelić. :shake:[/QUOTE]

No tak, przecież pogryzł, bo to amstaff czy tam pitbull :diabloti:
Niejeden seter pewnie pogryzł już komuś psa, więc ciekawe czy koleżanka byłaby taka dosadna w poglądach, gdyby ktoś zdjął pukawką jej sukę - bo gdzieś jakiś seter przydusił pieska...

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Jezu, a co to za frajda z posiadania psa, gdy musi on ciągle chodzić na smyczy i w kagańcu O.o

W Poznaniu też niby tak jak wszędzie- smycz, kaganiec i inne blabla, prawda jest taka, że trzeba mieć pecha żeby wlepili ci mandat.

W Kołobrzegu to samo. Niby zakaz chodzenia z psem na plażę a sporo ludzi go łamie (w tym ja, ale tylko wieczorami albo wczesnym rankiem ;)). 3 razy miałam starcie. Raz policja, drugi SM, trzeci SG. Za każdym razem na piekne oczy i uśmiech poparty "oj..bardzo przepraszam, to się nie powtórzy" dostawałam upomnienie, nawet panowie nie przystępowali do prób wlepienia mi mandatu. Może na psiolubnych trafiałam ;)

Ja zaproponuję inne rozwiązanie- następnym razem jak pies zacznie się zasadzać i za Wami leźć to gaz pieprzowy i jedno krótkie psiknięcie. Wiem, drastyczne, ale w tej sytuacji to jedyne rozsądne rozwiązanie, bo ani SM nie pomoże, ani TOZ ani właściciele sami nie stana się odpowiedzialni.

Wiem jak to jest np. z TOZem. U mnie w sąsiedztwie facet trzymał dobermana. Pies miał chorobę skóry, z którą nic nie robili. Wyglądał przerażająco, jakby się żywcem rozkładał. Bąbel na bąblu, jak go zobaczyłam gdy wpadłam do domu po kilku miesiącach to mnie zamurowało. Ociekał ropą zmieszaną z krwią, nie miał właściwie w ogóle sierści. Przez pewien okres pies siedział na posesji sam, tylko raz dziennie ktoś przyjeżdżał żeby dac mu jeść. Ja bym od razu go odebrała. A ludzie z TOZu wezwani przez mojego ojca co zrobili? "Panie, pies jest dobrze odżywiony, nie ma podstaw do interwencji, nawet mu żeber nie widać. A jak na moje oko to zdechnie niedlugo i tak trzeba by go uśpić". Ten pies wył z bólu, cierpiał okrutnie (nawet na dogo nie widziałam jeszcze tak drastycznych zdjęć), a oni stwierdzili że nic nie mogą zrobić :]

Posted

No oczywiście, bo przecież każdy amstaff, pitbull, doberman itp. to istny zabójca żądny krwi! ;) Seterka nie ma prawa wstępu do domu, mieszka w kotłowni lub czymś podobnym - tylko nazwy zapomniałam. Jest wypuszczana na ogród, dobrze żywiona jest, ale jak dla mnie to ta rodzina psów mieć nie powinna. :mad: Matka psa do domu wpuścić nie chce, bo jej kanapę zakudłaczy, a jej 3-letni synuś kłaczkiem się zakrztusi. W ogóle oni trochę nienormalni są, ale pewnie gdyby widzieli moją Mamę czy Ciocią z moim Śp. psem daliby nam kasę na lekarza. :evil_lol: Mają sąsiadów - Muzułmanów. Sąsiedzi mają suczkę, a'la JRT. Mieszkam 15 minut od nich. Umówiłam się z koleżankami na rowery, niedaleko domu tejże suczki. Wyruszam z domu, patrzę i co - Meggy biega sobie wesoło za jakimś facetem. :roll: Oczywiście bez obroży, a jak... Rozpoznałam ją od razu, podjechałam do niej. Znała mnie, więc mi zaufała. Wołając ją przez 15 minut doprowadziłam ją do koleżanek, a jedna z nich (ta od seterki) zaprowadziła Meggy do swoich państwa. Jak można być takim nieodpowiedzialnym to ja nie wiem. :angryy: "Prowadząc" Meggy przez ulicę, najadłam się strachu, bo sunia na ulicę musiała sobie wylecieć. Dziwię się, że mi gardło nie pękło. ;)

Posted

ja dzis rano wrocilam z chorwacji. po plazy moje dwa setery biegaly z dwoma bullterrierami mojej siory oraz plywaly z nami po calej zatoce oraz ciagnely mnie na materacu.
nikt nam na ten temat nie powiedzial ani slowa a ich fan club na plazy z dnia na dzien byl coraz wiekszy.

od jakiegos czasu nie spedzam wakacji w polsce i zakaz chodzenia z psem na plaze to kolejny argument, zeby tego nie robic.



jesli zas chodzi o chamstwo, to wlasnie wrocilam z pierwszego polskiego spaceru od dwoch tygodni. musialam isc po mojego gnoja wymierzyc mu sprawiedliwosc, bo sie zawachal i nagle z tylu skoczyl na mnie mokry labrador popychajac mnie w pokrzywy i roze sprawiajac tym samym, ze moje opalone nogi stracily na urodzie. a mowilam, zeby nie wracac z wakacji...

Posted

[quote name='a_niusia']
od jakiegos czasu nie spedzam wakacji w polsce i zakaz chodzenia z psem na plaze to kolejny argument, zeby tego nie robic.[/quote]

No, jeszcze za czasów młodości mojej starszej suki nie było zakazu. A teraz co sezon...głownie się rozchodzi o to, że ludzie nie sprzątają po swoich pupilach gdy te narobią na piach.
Ale już ludzie srać na wydmach moga, mogą dzieci wysadzać do morza czy kopać mały grajdołek na ich potrzeby. Żenada.

Jak ktoś chce sobie konno przejażdżkę urządzić to ma "ułatwioną" sprawę- dotychczas jeździć można było, ale z szufelką na końskie odchody..


Bardziej od SM czy SG problem w psach na plaży widzą sami wczasowicze, na mnie nie raz z mordą wyskoczył jakiś spalony do czerwoności gość w przyciasnych slipach.

Posted

My byliśmy w Grzybowie, chodziliśmy na niestrzeżoną plażę - sprzątaliśmy po psach, a jakże, za to wieczorami regularnie mijaliśmy brudne pieluchy albo butelki po piwie wbite w piasek :roll: Mój pies regularnie próbował wszamać końskie gówno, zostawione przez jeżdżącą tamtą plażą szkółkę jazdy :roll:

Posted (edited)

Sama mieszkam w Gdańsku i jeżeli chodzi o spacery na plaży to "nie chodzimy w sezonie" ;)
1. jest zwykle za ciepło
2. jest stanowczo zbyt dużo ludzi (serio, co oni widzą w polskim morzu...:-o)
3. ludzie się czepiają (mam sporego psa...)
4. siuśków po psie nie zbiorę - taka prawda...

Najlepiej by było, gdyby zakaz był na przykład w godzinach 9-20 czy coś... Wieczorem nie ma na plaży tak wielu rodzin z dziećmi a i turyści z psami byliby bardziej zadowoleni i tłumniej przyjeżdżaliby do trójmiasta.
Drugą opcją jest wydzielenie kawałka plaży dla psów jak w Gdyni :)

Edited by Frances_B
Posted

[quote name='Frances_B']Sama mieszkam w Gdańsku i jeżeli chodzi o spacery na plaży to "nie chodzimy w sezonie"[/QUOTE]

Oczywiście, ja też, dlatego mam to gdzieś, co ktoś mówi - już mi zresztą powiedziała kiedyś pani, której nie pozwoliłam pogłaskać Jaxa "Taki ładny piesek, a taka niemiła pani" :diabloti:

Posted

[quote name='LadyS']Mój pies regularnie próbował wszamać końskie gówno, zostawione przez jeżdżącą tamtą plażą szkółkę jazdy :roll:[/QUOTE]

O tak, końskie kupy były najlepsze - pamiętam jak szłam na plażę ścieżką w lasku za wydmami, Cyc postawił klocka koło ścieżki, ja wyjęłam woreczek, ale jakoś podniosłam wzrok, a tam metr dalej końska sraka rozwleczona po całej ścieżce, na długości kilku metrów... Poczułam się z moim sprzątaniem małego bobeczka na boku ciut idiotycznie :cool3: W sumie kij na wydmach, ale na plaży... Już bym wolała wdepnąć w psiego klocka niż w te połacie nawozu, które tam gdzieniegdzie zostawały...

Posted

[quote name='LadyS']My byliśmy w Grzybowie, chodziliśmy na niestrzeżoną plażę - sprzątaliśmy po psach, a jakże, za to wieczorami regularnie mijaliśmy brudne pieluchy albo butelki po piwie wbite w piasek :roll: Mój pies regularnie próbował wszamać końskie gówno, zostawione przez jeżdżącą tamtą plażą szkółkę jazdy :roll:[/QUOTE]

To co zostaje po sezonie to juz nawet nie jest masakra, brak słów po prostu. Muszę Rudą pilnować mocno jak po lesie chodzimy bo ma jeszcze czasami swoje napady schroniskowego wpieprzania wszystkiego co względnie jadalne i wtrynia te paskudztwa równo. Zwłaszcza ludzkie g. stanowi dla niej przysmak...

Najgorzej jest gdy po sezonie wakacyjnym przychodzą sztormy i plaża jest pięknie w ten sposób oczyszczana ze wszystkich petów i innych śmieci. Za to Bałtyk...:roll: no wiadomo co w nim pływa.

Ja do polskiego morza nie wchodzę od czasu gdy przepłynęła koło mnie podpaska :cool1:

Posted

no wiecie przez dwa tygodnie moj pies z rzeczy zakazanych nazarl sie tylko glonow, ktore w pocie czola wylowil z morza, a tu wrocilismy i od razu zezarl gowno. wiedzialam, ze tak bedzie.

polskie morze w sezonie odpada dla mnie przede wszystkim ze wzgledu na niska widocznosc i temperature pod woda oraz wlasnie przez zakaz wprowadzanie psow na plaze. z drugiej strony jednak kiedy pomysle o tym, jak ostatnio tam bylam w sezonie, kiedy byla pogoda do plazowania...koc na kocu, recznik przy reczniku, glowa przy glowie...i w tym wszystkim jakos srednio widze moje psy, ktorym temperatura nawet bardzo wysoka nie przeszkadza w ogole i ktore sa bardzo, bardzo aktywnymi plazowiczami.

Posted

Ogólnie jednym z argumentów ludzi, którzy nie chcą psów na plaży jest to, że po nich nie sprzątamy. I jest to po części prawda, lecz wynikająca z faktu (przynajmniej w dużym stopniu), że po prostu nie ma ustawionych śmietników. W sezonie owszem, przy strzeżonych kąpieliskach są kosze na śmieci natomiast poza sezonem znaleźć kosz na plaży to jakaś abstrakcja.
Pewnego razu byłam z moją nad morzem (chyba jakoś w marcu) i niestety zdarzyła nam się "wpadka" no więc ja woreczek i dawaj zbierać. Zebrałam, rozglądam się za śmietnikiem a tu w promieniu kilometra nic. I jak tu się dziwić, że plaże (i inne miejsca) są zaśmiecone...?

Posted

Ja zazwyczaj robię tak, że jak gdzieś idę, czy nad wodę, jezioro, pleżę, gdziekolwiek gdzie będą ludzie, psa staram się wykupkać przed wyjazdem, ale nie zawsze się da. Bo np. jak byłam ostatnio nad wodą to nie zdążyłam z nim wyjść wcześniej. Zrobił nad wodą, posprzątałam i tak kupka leżała sobie przez pół dnia w woreczku, bo kosza brak. Odchodząć zebrałam i wyrzuciłam do kosza który znajdował się spory kawałek od wody....

Posted

Ja wzdłuż plaży od Grzybowa do Dźwirzyna odwiedzałam różne kosze, bo mój pies w ramach ekscytacji nagle postanawia, że mu się jednak chce :roll: Ale jak kosza dłużej nie było, to z tym szłam - tak samo robię i w mieście. Dla mnie to żaden argument.

Posted

W tamtym wypadku też tak zrobiłam (ogólnie tylko 1 raz jak do tej pory nie pozbierałam po psie - miała straszne rozwolnienie). Jednak nie każdemu będzie się chciało nieść śmierdzący ładunek przez kilometr czy dwa do najbliższego śmietnika. Chociaż powinni. Ja chyba jestem pedantką bo zbieram z każdego, nawet mało uczęszczanego miejsca :roll:

Posted

Tam i tak był dosłownie kosz na koszu :) Trzeba było się na tej plaży bardzo postarać, żeby nie mieć gdzie czegoś wyrzucić - co oczywiście nie przeszkadzało ludziom w rozwalaniu puszek i butelek :p

Posted

[quote name='evel']... i zużytych pampersów. No jakbym taką mamusię przyłapała na gorącym uczynku to nie ręczę za siebie :mad:[/QUOTE]

Zużyte pampersy są wszędzie... Odkąd mam psy, dopiero zaczynam zauważać, gdzie w sumie załatwiają się ludzie - i nie jest to toaleta :roll:

Posted

[quote name='zmierzchnica']Zużyte pampersy są wszędzie... Odkąd mam psy, dopiero zaczynam zauważać, gdzie w sumie załatwiają się ludzie - i nie jest to toaleta :roll:[/QUOTE]
szczera prawda...

Posted

[quote name='Litterka']Kiedy czytam ostatnie wpisy jestem przeszczęśliwa, że mam psa, który "sam się pilnuje", nie biega po krzakach i nie dożywia się na dworze...[/QUOTE]

Oj, ciesz się! :) Moje każde ma jakieś świry. Luka już mniej, ale jak była młoda uwielbiała zgniłe ryby, a na spacery chodzimy nad staw gdzie ich nie brakuje.. Reszta gustuje w tym o czym mówiliśmy, Chibi najchętniej jadłaby też żywe ptaki (na co nie pozwalam, ale przez to musi łazić na taśmie zawsze), Frotek-prawie-jak-terier oczywiście: wszelkie gryzonie, dlatego ma dożywotni zakaz kopania dziur... W domu pełna micha, ale najfajniej znaleźć śmieci i je zjeść, w końcu spacer=polowanie, nie? :diabloti:

Posted

Heh dziewczyny mały off- pracowałam kiedys w sklepie z bielizna w pasazu grunwaldzkim we Wrocławiu. Kto bywał zna czerwone kanapy;) Sklepik mały, lade miałam akurat na przeciwko takiej kanapy. Nie było dnia, żeby jakaś szanowna mamuśka nie siedziała z cyckiem na wierzchu. Ale to było akurat do przeżycia. Najgorsze były mamuśki które przebierały obsrane dzieci na tych kanapach. To nic,ze 50 m dalej były pokoje dla matek z dziecmi, po co sie fatygować skoro można to zrobić na kanapie:D I przyznam,ze nie zdarzyło się, żeby ktoras pampersa wrzuciła do stojącego obok kosza- wszystkie leżały potem na tych kanapach. Smrodek niosł sie aż do sklepu. Co sie działo jak sie zepsłua klimatyzacja to nie chce mowić;D
A co do chamstwa- może nie psiarza ale do pisarza. Byłam ostatnio na psiej plazy w Gdyni- piekna pogoda, wiadomo ludzi mnóstwo. Plaża dla psów ma 100m- mało bo mało ale jest. Biegał sobie tam psiak w typie cc- duzy ale wesoły, radosny, nikt sie nie bał ani nie czepiał chociaż młody łobuzował;) W pewnym momencie szczeknął na przechodzącego faceta (nie wiem czy konkretnie na niego bo sie bawił akurat z jakimś labkiem i może po prostu w tamtym kierunku) a potem przebiegł koło tego faceta wracając do właścicieli. Facet psa nie miał, po prostu tamtędy przechodził. I chyba to szczeknięcie i przebiegnięcie tak go wkurzyło,ze wyskoczył do właściciela cc z łapami. Straszył go policją, machał do niego łapami no cuda wianki. Właściciele mowia,ze to plaża dla psów i psy tu maja prawo biegac i szczekać i niech spada. Tamtego kolesia tak to wzburzyło, ze juz sie szykował żeby przylać, ale cc myślał, że chce sie bawic i ma patyka i skoczył do tej reki (nie potrafie opisac- tak jak pies skaczący za freesbe czy patykiem;)). Koleś sie wystraszył i zaczął uciekać. Sytuacja strasznie przykra, bo nie dość, że jest tak mało miejsc dla psów to jeszcze w takich miejscach własciciele mają nieprzyjemności.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...