zmierzchnica Posted August 5, 2012 Posted August 5, 2012 [quote name='monisiaxp']@Bogarka - :lmaa: załamka ;/ Dzisiaj z moją sunią na spacerze w drodze powrotnej natknęłyśmy się na jakiegoś kundla 2x mniejszego od mojej. Miałam już serce w gardle, że będzie bitka, bo pies dolatywał do nas i wracał po jakiś moich tupnięciach. Najfajniejsza była właścicielka stojąca przy bramie domu z inną babą i plotkująca. Brama otwarta na oścież no i pies wyleciał. W porę wleciał za bramę, nie chciałabym mieć nieprzyjemności że moja pogryzła czyjegoś psa. :razz: Ale spotkałam też miłego pana, który szedł z miotłą po ulicy by pozamiatać z niej trawę. Moja warczała,z resztą jak na połowę ludzi. Ale pan miły, zaczął gadać do psa i do mnie :cool3: Pytał jak ma na imię i nie obyło się bez paru żartów ;D Tacy ludzie to są fajni. Oj, a czemu psiak ma takie problemy? Warczenie na ludzi to już nie przelewki. Quote
Iwonaaa Posted August 5, 2012 Posted August 5, 2012 Po prostu nie zna człowieka, jak on podejdzie to go nie ugryzie tylko zacznie radośnie merdać kikutkiem ogona :) Quote
badmasi Posted August 7, 2012 Posted August 7, 2012 Kilka dni temu na moim osiedlu doberman zagryzł yorka. York był na smyczy, dobermanka luzem. W momencie gdy zaczęła biec w stronę psa właścicielka wzięła yorka na ręce. Dobermanka próbując wyszarpnąć yorka z rąk kobiety pogryzła również ją. Niestety właścicielka nie zdołała obronić swojego psa. Jestem wstrząśnięta tą historią. Dobermanka mieszka opodal mnie - niedawno się wprowadzili a ja też mam dwie suki w tym jedną małą. Nie wiem, że nie ma bata na takich ludzi. Baba wie, że ma agresywnego psa a wyłazi z nim luzem i bez kagańca. Mam nadzieję, że właścicielka yorka nie odpuści. Nawet nie wyobrażam sobie co musiała czuć kobieta zagryzanego psiaka. Baba od dobermana nie ma nawet wyrzutów sumienia, boi się tylko utraty mieszkania bo wynajmuje je jej przyjaciel właścicielki yorka. Quote
Gezowa Posted August 7, 2012 Posted August 7, 2012 Czytam ten wątek od długiego czasu i normalnie szok jacy bezmyślni potrafią być ludzie... :shake: Ja mam wyrzuty sumienia jak moja kotka upoluje wróbla, nie mówiąc już o sytuacji, w której mój pies zagryzłby kota czy drugiego psa. Mieszkam raczej kilka minut od centrum, więc u mnie względny spokój, chociaż dawniej też zdarzały się sytuacje zagryzień, ale w zupełnie innych okolicznościach. Niedaleko mamy taki jakby magazyn - ciągle są po dwa, może trzy psy od wielu lat i zawsze wieczorem ochrona je wypuszcza. Łażą wszędzie. Czasami zapuszczają się do nas, kilka razy była sytuacja że ubrania pościągały z linki i rozszarpały... :mad: Pewnego dnia jak co dzień - psy zostały wypuszczone. Moja sąsiadka najmądrzejsza kobietą nie jest, bo w tym samym czasie miała psa w typie jamnika (szorstkowłosego) i oczywiście wypuściła go, "a niech sobie piesek pobiega". W efekcie nie wrócił już do domu. Dwa dni później znaleźli go zagryzionego w pobliskim małym lasku. Innym razem te same psy zagryzły psa sąsiada, ale już na jego terenie. Po prostu weszły do ogródka i dosłownie rozszarpały psiaka, który nie sięgał dalej jak za kolano (tamte psy były mniej więcej wielkości ONków). Nigdy nie zapomnę tego widoku, zwłaszcza, że miałam wtedy maksymalnie 10 lat. Sąsiad ze łzami w oczach niósł ledwie żywego psa, którego stan był tragiczny i ostatecznie uśpili go... albo zdechł zanim dojechali do weta, nie pamiętam dokładnie. Facet był w takim szoku, że próbował biedaka ratować, nie zwracał uwagi na jego okropny stan oraz fakt, że szanse na przeżycie miał niemal zerowe (jak już pisałam - tamte go dosłownie rozszarpały...). Mimo, że takie sytuacje miały miejsce parę lat temu, zawsze mam oczy dookoła głowy jak idę z moim maluchem. Żal jedynie psów przez bezmyślność ludzi... Quote
Pestkaa Posted August 8, 2012 Posted August 8, 2012 Ludzie :placz:Ręce opadają! Jak ostatnio szłam z moją whippetką koło budowanego bloku, jakiś pracownik wołał do niej, a to pocieszne zwierzę, jak zwykle chciało podejść. A zaraz "Choć, dam ci kiełbasy bo pani cię nie karmi". Strasznie się zdenerwowałam, bo z piętnaście osób to słyszało i tak popatrzyło na psa i na mnie, że faktycznie jakiś za chudy. Quote
Beatrx Posted August 8, 2012 Posted August 8, 2012 Pestkaa, nie przejmuj się. mnie kiedyś baba zwyzywała na ulicy i powiedziała, żebym psa lepiej zabiła od razu a nie tak męczyła i głodziła...:shake: Quote
LadyS Posted August 8, 2012 Posted August 8, 2012 Ja też to regularnie słyszę, również od moich rodziców, którzy uczą psa żebractwa. W ogóle się tym nie przejmuje, szczególnie, że rodzice mają kotkę, która o jakieś półtora kilo za duża... Quote
Ewa&Duffel Posted August 8, 2012 Posted August 8, 2012 Mnie to strasznie denerwuje, jak obcy ludzi próbują karmić mojego psa. W naszej okolicy od jakiegoś czasu trwa sporo remontów i w pobliżu tras spacerowych jest mnóstwo robotników, za każdym razem jak tamtędy przechodzimy to wołają psa, cmokają na niego, gwiżdżą i wyciągają w jego stronę jakieś bułki czy kiełbasy :angryy: Tak samo zresztą nienawidzę, jak właściciele innych psów częstują mojego bez pytania jakimiś ciastkami, parówkami itp. Ostatnio po takich parówkach, zapewne wątpliwej jakości, miał biegunkę. Ręce opadają... Quote
motyleqq Posted August 8, 2012 Posted August 8, 2012 na moim poprzednim osiedlu była pani, która karmiła wszystkie pieski froliciem. specjalnie mi to nie przeszkadzało, póki nie zaczęła w ten sposób nagradzać Etnę za skakanie po niej... :shake: ale wystarczyło jej powiedzieć, by tego nie robiła i dawała smaki tylko jak piesek czekał :evil_lol: Quote
Gezowa Posted August 8, 2012 Posted August 8, 2012 Pestkaa napisał(a):Ludzie :placz:Ręce opadają! Jak ostatnio szłam z moją whippetką koło budowanego bloku, jakiś pracownik wołał do niej, a to pocieszne zwierzę, jak zwykle chciało podejść. A zaraz "Choć, dam ci kiełbasy bo pani cię nie karmi". Strasznie się zdenerwowałam, bo z piętnaście osób to słyszało i tak popatrzyło na psa i na mnie, że faktycznie jakiś za chudy. Na charcim forum sporo ludzi opisywało właśnie podobne sytuacje, więc ja osobiście nastawiam się psychicznie na to, że będą mnie wytykać palcami, że psa głodzę. Jestem takim typem, że za bardzo się tym nie przejmę, Tobie radziłabym to samo :) To normalne, że niedoinformowane społeczeństwo po zobaczeniu charta z krótkim włosem powie, że właściciel go głodzi :shake: Quote
kkanarekk Posted August 8, 2012 Posted August 8, 2012 (edited) To ja dorzucę coś od siebie. Mam trzy psiaki wszystkie adoptowane. Gacka i Gapę- terierki i jedna sunię Gunię- mix amstaffa. Gapa i Gunia nie przepadają za obcymi, pracujemy nad tym ale nie pozwalam obcym osobom głaskać moich psów. Tydzień temu szłyśmy z koleżanką na spacer, moje psiaki były na smyczy. Nagle podbiega do nas Pan i żywiołowo gestykulując pyta się o drogę. Moje psy nie zareagowały, usiadły grzecznie i nagle Pan pcha się z machającymi łapami do nich. Grzecznie poprosiłam by przestał. Nic nie dało, Gapcio zaczął szczekac bo się przestraszył a Gunia warczeć. A Pan nic - po raz kolejny upomniałam Pana a on na to trzymając rękę wyciągniętą wysoko w kierunku psa tak jakby chciał go zaatakować mówi: ja te psy uspokajam Pani się nie zna (nawiasem mówiąc moja koleżanka obok jest behawiorystą.) Zagrodziłam z koleżanką Panu drogę do psów i już podniesionym głosem kazałam odejść, psy już były bardzo podminowane bo wyglądało to tak jakby ten facet chciał mnie teraz uderzyć. Ale nic zero do niego nie dociera - pcha łapy to warczącego amsaffa mimo , że właścicielka mu zabrania!! Szlag mnie trafił. Dopiero jak nie wytrzymałam i powiedziałam, że to ja może spuszczę pieski ze smyczy to nam pokaże jak je uspokoi to sobie poszedł mamrocząc pod nosem, że się nie znamy bo on by je uspokoił!!! Ludzie są beznadziejni! Edited August 8, 2012 by kkanarekk Quote
badmasi Posted August 8, 2012 Posted August 8, 2012 kkanarekk napisał(a):To ja dorzucę coś od siebie. Mam trzy psiaki wszystkie adoptowane. Gacka i Gapę- terierki i jedna sunię Gunię- mix amstaffa. Gapa i Gunia nie przepadają za obcymi, pracujemy nad tym ale nie pozwalam obcym osobą głaskać moich psów. Tydzień temu szłyśmy z koleżanką na spacer, moje psiaki były na smyczy. Nagle podbiega do nas Pan i żywiołowo gestykulując pyta się o drogę. Moje psy nie zareagowały, usiadły grzecznie i nagle Pan pcha się z machającymi łapami do nich. Grzecznie poprosiłam by przestał. Nic nie dało, Gapcio zaczął szczekac bo się przestraszył a Gunia warczeć. A Pan nic - po raz kolejny upomniałam Pana a on na to trzymając rękę wyciągniętą wysoko w kierunku psa tak jakby chciał go zaatakować mówi: ja te psy uspokajam Pani się nie zna (nawiasem mówiąc moja koleżanka obok jest behawiorystą.) Zagrodziłam z koleżanką Panu drogę do psów i już podniesionym głosem kazałam odejść, psy już były bardzo podminowane bo wyglądało to tak jakby ten facet chciał mnie teraz uderzyć. Ale nic zero do niego nie dociera - pcha łapy to warczącego amsaffa mimo , że właścicielka mu zabrania!! Szlag mnie trafił. Dopiero jak nie wytrzymałam i powiedziałam, że to ja może spuszczę pieski ze smyczy to nam pokaże jak je uspokoi to sobie poszedł mamrocząc pod nosem, że się nie znamy bo on by je uspokoił!!! Ludzie są beznadziejni! Zrobił tzw. Cezara Millana (wyciągnięta ręka i wyprostowane dwa palce, często z odgłosem kszszsz). To samo robi mój kolega, który uważa się za jego polskie wcielenie. Ja mu życzę aby go jakiś pies w końcu urąbał, bo nie sztuka stosować takie metody na moich ułożonych, wyszkolonych sukach. Po ostatniej takiej próbie millanowania najnormalniej kolega bez słowa został wystawiony za drzwi. Quote
Merrick Posted August 8, 2012 Posted August 8, 2012 Przed chwilą dzwoniła moja mama, na jej oczach jakieś hu..e wyrzuciły psa z auta :placz::placz: Straż miejska już jedzie. Nie wiem czy mamie udało się zapamiętać numery rejestracyjne auta :shake: Piesek leży na boku i się nie rusza. Przecież jakbym te bestie dorwała, to bym zabiła :2gunfire: Straż zabrała psa do weterynarza, na szczęście oddychał. To młody haszczak :( Quote
omry Posted August 9, 2012 Posted August 9, 2012 Dobrze, że straż zabrała tego psa. Mojej mamy koleżanki mąż ma myjnie samochodową przy obrzeżach mojego miasta. Któregoś razu przyjechał do pracy, a obok jego myjni leżała sunia DONka. Nie ruszała się, ale oddychała. Straż miejska miała to gdzieś, policja też. Tak samo schronisko. Nikt się nie ruszył. Sam zabrał tego psa do weta, okazało się, że ma połamane żebra i łapy, ale przeżyje. Od tego czasu minęło już kilka miesięcy, a sunia ma nowy domek :) Quote
vege* Posted August 9, 2012 Posted August 9, 2012 Moja nauczycielka jak kiedyś wracała do domu to jechało jakichś dwóch gości przed nią i wyrzuciło z samochodu psa, od razu się zatrzymała i to co zobaczyła zbiło ją z nóg. Pies wyglądał strasznie, miał świerzb, każdą kostkę było widać, że prawie przez skórę się przebijały, robale po nim łaziły, oczy zaropiałe, każdy dotyk sprawiał mu straszny ból :-( Nauczycielka wzięła go do siebie, wyleczyła, odkarmiła i znalazła mu nowy super dom, wzięła go jej wychowanka, bardzo sympatyczna dziewczyna ;-) Quote
Natalia&Lola Posted August 9, 2012 Posted August 9, 2012 ulvhedinn napisał(a):Do mnie psy podchodzą prawie wszystkie, zazwyczaj z pewłnym zdumienia pytaniem w oczach "ty, ty jesteś człowiek, czy jak????" - podejrzewam, że przesiąkłam zapachem psów w sposób nieodwracalny ;) Ale więszkość zdecydowanie reaguje pozytywnie, może dlatego, że staram się zachowywać wobec nich w sposób uspokajający.... Jakiś czas temu musiałam dojechać kolejką do sklepu-prowadzę sklep zoologiczny i razem ze mną doszło na WKD 4 psy- zastanawiałam się czy przypadkiem już nie przesiąkłam zapachem karm ;P Więc chyba lepiej psami niż karmą :) Quote
Natalia&Lola Posted August 9, 2012 Posted August 9, 2012 U mnie co prawda małe towarzystwo (2 yorki i czi), ale yorki nie przepadają za obcymi którzy usiłują je pogłaskać. Psy nie lubią rozwrzeszczanych dzieci które biegną w ich stronę lub za nimi aby zobaczyć, pogłaskać- a wtórują zazwyczaj mamusie "idź pogłaszcz". Bondzik nie jest agresywny, ale panicznie się boi dzieci, dostaje ataku "histerii" zaczyna drżeć i mieć atak astmy. Inka nie jest chętna aby ktokolwiek ją dotykał, nie ufa nieznajomym. I jakie jest zdziwienie ludzi jak mówię aby nie dotykali, aby zabrali dziecko bo pies może ugryźć. Zaczyna się drwiący śmiech, ze takie psy nie gryzą. Co z tego, ze małe! Zęby mają! A potem ja bym odpowiadała bo jakaś głupia mamuśka KAZAŁA głaskać psa dziecku. Niby małe zęby ale rączka dziecka nie jest z metalu. Wkurzają mnie strasznie uwagi, że "jak to york może ugryźć", "przecież to zabaweczka". Niestety społeczeństwo należałoby uczyć od przedszkoli o zachowaniu w stosunku do zwierząt. Quote
evel Posted August 9, 2012 Posted August 9, 2012 Rozbrajają mnie czasem ludzie. Z wieloma zjawiskami się pogodziłam, w wielu przypadkach postępuję złośliwie, wykorzystując przy tym posłuch własnego psa, cóż, każdy ma jakieś wady. Dzisiaj na przykład pan z "maltańczykiem" nieskażonym smyczą szczerze się zdziwił, że w końcu puściłam sukę luzem do tego małego białego gwałciciela. Jak wszyscy mogą chodzić luzem, to wszyscy :) A że białas został trochę obkłapany zębami, ośliniony i obfuczany... Mamy natomiast na dzielni nowy nabytek, ja się nie znam na terierach, ale mały wygląda jak jakaś wariacja w temacie: welsh. Od maluśkiego szczeniaczka chodzi toto luzem, więc wiedziałam, że prędzej czy później się zetniemy, a że Zu nie lubi szczeniaczków to pewnie nie będzie miło. No i bęc - wczoraj zauważył nas ten stworek, pańcio krzyczy: do nogi!, pies oczywiście leci do nas i obwąchuje nachalnie suczynę, która się mota na smyczy, ja warczę na pańcia półdebila, że może by łaskawie sobie smycz zafundował, pańcio łapie swoją pociechę, szarpie za grzbiet, przyciska zad do ziemi i wydaje z siebie dumne: siad! siad! :mdleje: Po czym stwierdza, że istotnie, może mu się przyda smycz. Dzisiaj piesek miał mniej szczęścia, bo wyleciał zza nas prosto z krzaków. Traf chciał, że Zu akurat była luzem, w kagańcu, a ja nie zauważyłam przybysza. Jak mu pieprznęła to od razu stracił ochotę na zacieśnianie więzów :roll: Mam nadzieję, że chociaż on się nauczy, że do nas nie warto podchodzić, skoro pańcio ma ziemniaka zamiast mózgu. Ciekawam, co się stanie, jak mały podleci np. do ONka z bloku dalej, który nie chadza w kagańcu a zdarza mu się innego pieska ugryźć. Quote
Litterka Posted August 9, 2012 Posted August 9, 2012 evel napisał(a):Rozbrajają mnie czasem ludzie. Z wieloma zjawiskami się pogodziłam, w wielu przypadkach postępuję złośliwie, wykorzystując przy tym posłuch własnego psa, cóż, każdy ma jakieś wady. Dzisiaj na przykład pan z "maltańczykiem" nieskażonym smyczą szczerze się zdziwił, że w końcu puściłam sukę luzem do tego małego białego gwałciciela. Jak wszyscy mogą chodzić luzem, to wszyscy :) A że białas został trochę obkłapany zębami, ośliniony i obfuczany... Mamy natomiast na dzielni nowy nabytek, ja się nie znam na terierach, ale mały wygląda jak jakaś wariacja w temacie: welsh. Od maluśkiego szczeniaczka chodzi toto luzem, więc wiedziałam, że prędzej czy później się zetniemy, a że Zu nie lubi szczeniaczków to pewnie nie będzie miło. No i bęc - wczoraj zauważył nas ten stworek, pańcio krzyczy: do nogi!, pies oczywiście leci do nas i obwąchuje nachalnie suczynę, która się mota na smyczy, ja warczę na pańcia półdebila, że może by łaskawie sobie smycz zafundował, pańcio łapie swoją pociechę, szarpie za grzbiet, przyciska zad do ziemi i wydaje z siebie dumne: siad! siad! :mdleje: Po czym stwierdza, że istotnie, może mu się przyda smycz. Dzisiaj piesek miał mniej szczęścia, bo wyleciał zza nas prosto z krzaków. Traf chciał, że Zu akurat była luzem, w kagańcu, a ja nie zauważyłam przybysza. Jak mu pieprznęła to od razu stracił ochotę na zacieśnianie więzów :roll: Mam nadzieję, że chociaż on się nauczy, że do nas nie warto podchodzić, skoro pańcio ma ziemniaka zamiast mózgu. Ciekawam, co się stanie, jak mały podleci np. do ONka z bloku dalej, który nie chadza w kagańcu a zdarza mu się innego pieska ugryźć. Wtedy będzie lament i awantura, że to wielkie bydlę zagryzło małego niewinnego pieseczka. Ludzie czasami to naprawdę debile jednak. Quote
Handzia55 Posted August 9, 2012 Posted August 9, 2012 Idę sobie z moim psem na smyczy, a tu podbiega mały dzieciak, pada na kolana i zaczyna miętosić mojego Filka. Matka, zagadana z kimś, w ogóle nie patrzyła co dziecko robi.:mad: Trwało to moment, dziecko nie chciało się odczepić, musialam wziąć psa na ręce:angryy: Matka zareagowała dopiero jak dzieciak zaczął wrzeszczeć, że mu taką fajną zabawkę zabrałam. Całe szczęście, że Filek jest mały i łagodny ale co będzie, jak ten dzieciak, kiedyś dopadnie psa większego i mniej przyjażnie nastawionego do nieznajomych?:shake: Oczywiście pies będzie winien, że pogryzł dziecko!:angryy: Bezmyślna baba i rozwydrzony dzieciak zepsuli mi dzisiaj humor doszczętnie:cool3: Quote
Iwonaaa Posted August 9, 2012 Posted August 9, 2012 A pro po tych wyrzucanych psów z aut. Miałam taki sam przypadek, no w sumie podobny bo wyrzucony z auta został nie pies ale kot. Jechałam rowerem pewnego wieczoru, i widziałam jak z auta przez okno wyrzucono około 2 miesięcznego kota. Auto nawet nie zwolniło i nie wysiadł ktoś żeby już w tym rowie go zostawić tylko na asfalt z dużą prędkością wyrzucili. Wzięłam do domu i obejrzałam. Kot zabiedzony jak nie wiem co, pchły cały poobijany łapa złamana a kark miał jak skręcony. Chodził cały jak połamany. Nie byłam u weterynarza, ale wiem że powinnam. Kota wyleczyliśmy domowymi sposobami bo i pieniędzy w tedy nie było. Oczy miał całe zaropiałe więc przemywałam mu je szałwią, 2 miesięczny kot ale nie umiał samodzielnie jeść. Karmiłam go mlekiem przez strzykawkę, i na siłę potem wkładałam kawałki mięsa do pyszczka. Wykąpałam i odpchliłam, czesałam tuliłam i starałam się poświęcać mu jak najwięcej czasu. Dzisiaj kot jest piękny, i strasznie wdzięczny. W pełni zdrowy! Biega za człowiekiem jak piesek, łasi się i przytula. Daje "buziaczki" bo został tak nauczony. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy potrafią wyrządzić zwierzętom chociażby najmniejszą krzywdę. Jakbym tylko mogła zabrałabym do siebie pół schroniska, albo przynajmniej jednego psa. Niestety nie mogę, teraz. Mam nadzieję że nie zbijecie mnie za tego posta o kotku :mad: Quote
omry Posted August 10, 2012 Posted August 10, 2012 Wczoraj z naprzeciwka szedł szczeniak laba, a że Avril coś ostatnio się pomyliło i kilka razy wyrywała mi się do psów, to chciałam ją skupić na sobie. Pies w siadzie, a tu nagle dziecko dolatuje i od razu, bez niczego dotyka ręką po pysku, a mamusia się patrzy :roll: Powiedziałam dziecku, że nie dotyka się pieska bez pytania, bo piesek może być agresywny. To chyba było jak kubeł zimnej wody na głowę :evil_lol: Dziecko nie wiedziało, że coś się mu mogło stać, no bo skąd, skoro nikt nie nauczył, a mamusia ma gdzieś, że córcia może stracić rączkę? Najlepsze w tym wszystkim było spojrzenie mamuśki, jakbym jej dziecko uderzyła co najmniej. A to przecież ja się o to dziecko troszczę bardziej od niej :diabloti: Quote
evel Posted August 10, 2012 Posted August 10, 2012 Ja ostatnio chciałam poprosić pewnych rodziców, żeby się rozmnażali, ile mogą :evil_lol: Idę sobie z Zu, Zu wzbudza w ludziach raczej pozytywne odczucia, bo jest przecież śliczniusia i milusia :evil_lol: Leci dziecko, rodzice za nim z wózkiem. Dziecko: Pieseeeek! Matka: Nie ruszaj pieska. Dziecko: Nie jusiam. Ale łaaadny... :lol: Quote
Uranoe Posted August 10, 2012 Posted August 10, 2012 Dawno, prawie rok temu miałam piękny pokaz chamstwa psiarza. Na prawdę, niektórzy mogliby się od niego uczyć :shake:. Idę sobie z 3 psami (2 nabytki są naszymi znajomymi). Wyskakuje na nas owczarek i od razu rzuca się na Białego. ON był w takim stanie, że nie chciałam narażać się na bliższe spotkanie z jego zębami i zamiast odciągnąć, krzyknęłam. Gdy przestraszony odwrócił głowę, złapałam go za futro i dopiero zaczęłam ciągnąć w stronę właściciela, który z resztą nic nie robił. Parę razy mi się prawie wyrwał, a kiedy przejął go pan, znowu próbował uciec. Na szczęście znalazłam gałąź i go tym odstraszyłam. Już myślałam, że to będzie koniec. O nie, nie z moim szczęściem :roll:. Facet do mnie: - Chodź tu. - Nie!!! - to ja. I zgadnijcie, co na to facet. Spuścił psa. Do moich myśli po tym incydencie aż wstyd się przyznać :D. Quote
evel Posted August 10, 2012 Posted August 10, 2012 Nie rozumiem, po co niby miałaś podejść do tego bezmózgowca? :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.