agairiki Posted August 1, 2012 Posted August 1, 2012 [quote name='LadyS']Pierwszy raz mi się to zdarzyło, na pewno nie omieszkam wezwać odpowiednich służb, jak tylko zobaczę któregoś z tych psów - teraz nie miałam jak się od nich odgonić, efektem czego mam podrapaną rękę i ślad na nodze, oba po zębach. A może idź do tej przemiłej pani i zaprezentuj się jak modelka z tymi śladami? ajeczka- niestety też mamy taki problem, już mu ufałam, a pewnego popołudnia pognał za rowerem :( Też mamy teraz okres kary... Quote
LadyS Posted August 1, 2012 Posted August 1, 2012 Żeby znów spotkać tą rudą pokrakę drącą ryja? W życiu, to tylko ślady, pewnie do jutra ledwo będzie je widać... Pocieszę Was - mój biega wyłącznie na lince. Chwalę sobie ;) Quote
agairiki Posted August 1, 2012 Posted August 1, 2012 LadyS napisał(a): Pocieszę Was - mój biega wyłącznie na lince. Chwalę sobie ;) Terrierowy temperament, znamy to, oj znamy... :diabloti: Quote
Soko Posted August 1, 2012 Posted August 1, 2012 Wera też biega na lince po tym jak podbiegła do dwóch innych psów na smyczy :( niestety psy na smyczy są jej słabością, bo rzadko je u nas można spotkać i są dla niej bardzo, bardzo pociągające :lol: w poniedziałek jedziemy do parku trochę ją zaznajomić z tym widokiem. Ciężko to widzę, ale liczę na w miarę szybkie efekty ;) Quote
omry Posted August 2, 2012 Posted August 2, 2012 Wczoraj wieczorem siedzimy sobie na plaży, kura zajęta kamyczkami, które wyławia sobie z wody (ukochane zajęcie tego psychola). Nagle zauważyłam, że brzegiem idzie trójka ludzi z dwoma jamnikami na smyczach. Avril usadziłam i chcieliśmy przeczekać spokojnie, ale nie, jamniki oczywiście zaczęły wyrywać się jak chore do Avril i drzeć japy. Myślałam, że przejdą i tyle, bo Avril już konkretnie reaguje na komendy i wiedziałam, że się nie ruszy. Tym bardziej, że miała swój kamyczek, a wtedy to już w ogóle nic innego jej nie interesuje. Wtedy babka, która prowadziła jednego z nich do mnie z ryjem (nie przesadzam, ona się nie odezwała, tylko zaczęła się wydzierać) że od czego jest smycz. Na mojej twarzy jedno wielkie WTF, no bo o co jej chodzi? Mój pies nawet na te drące japy parówki nie spojrzał, tylko czekał na zwolnienie z komendy, by móc się dalej bawić. Odpowiedziałam babie, że jak się nad psem panuje tylko siłą, to smycz faktycznie się przydaje, ale my sobie świetnie dajemy radę. Nie sądzę, by dotarło. Quote
daria1990 Posted August 2, 2012 Posted August 2, 2012 omry napisał(a):Wczoraj wieczorem siedzimy sobie na plaży, kura zajęta kamyczkami, które wyławia sobie z wody (ukochane zajęcie tego psychola). Nagle zauważyłam, że brzegiem idzie trójka ludzi z dwoma jamnikami na smyczach. Avril usadziłam i chcieliśmy przeczekać spokojnie, ale nie, jamniki oczywiście zaczęły wyrywać się jak chore do Avril i drzeć japy. Myślałam, że przejdą i tyle, bo Avril już konkretnie reaguje na komendy i wiedziałam, że się nie ruszy. Tym bardziej, że miała swój kamyczek, a wtedy to już w ogóle nic innego jej nie interesuje. Wtedy babka, która prowadziła jednego z nich do mnie z ryjem (nie przesadzam, ona się nie odezwała, tylko zaczęła się wydzierać) że od czego jest smycz. Na mojej twarzy jedno wielkie WTF, no bo o co jej chodzi? Mój pies nawet na te drące japy parówki nie spojrzał, tylko czekał na zwolnienie z komendy, by móc się dalej bawić. Odpowiedziałam babie, że jak się nad psem panuje tylko siłą, to smycz faktycznie się przydaje, ale my sobie świetnie dajemy radę. Nie sądzę, by dotarło. ja jak raz bylam nad stawem z Luna to bylam pozytywnie zaskoczona, byla grupka ludzi juz nie pamietam dokladnie ale z 5 doroslych i z 5 dzieci na 2 auta byli, musieli sie znac, i zajeli plaze na ktora chodzimy, (stawik malutki plaza na max 3 kocyki) wiec mysle sobie ze nici z kapieli moich bernow, ale w sumie co mi zalezy spytam czy z psem moge zejsc, bo to jedyne wygodne dla psa zejscie nad tym stawem, oczywiscie mowie ze pies lagodny ale pieszczoch okropny wiec zeby nie wolali jak nie chca takac sie z psem w czulosciach, Ludzie jak najbardziej sie zgodzili, bo jak pan powiedzial w taki upal "psu tez ochloda sie nalezy" wiec schodzimy Luna od razu do ludzi biegnie ja ja odwoluje, wchodzimy do wody, Luna wylazi tarza sie w piachu, jest cala oblepiona, i chce do ludzi podejsc, wiec w polowie ja odwoluje ale ludzie ze spokojnie moze podejsc, "Pan stwierdzil ze widac, ze kochany i madry pies" ja na to ale widzi pan jak ona wyglada? ludziom to nie przeszkadzalo, luna biegala od jednej osoby do drugiej, zapaskudzila wszystkie 3 koce, a w finale polozyla sie w plecalu tych ludzi, na plazy wszyscy byli w piachu dzieki lunie, byla kupa smiechu, pies moj w siodmym niebie to bylo ze 2 lata temu od tamtej pory juz nie trafiam na takich ludzi, zazwyczaj ide z moimi psami a na plazy sa ludzie zazwyczaj z wypierdkami (sorki ogolnie nie mam nic do malych psow ) i ja ide nad staw zawsze na smyczy a Feride na treningowej lince, jej nigdy nie puszczam, i jak przechodze obok takich psiakow to te lataja samopas bo przeciez malutkie i wyskakuja z zebami, ja wtedy dre sie do ludzi zeby zlapali swoje psy bo nie bede mieli co zbierac a ja jestem na prawie bo mam na smyczy a oni bez, wiec jak im moja zagryzie ich psa beda mnie mogli pocalowac Chamskie ale dziala ostatnio jedni tacy wlasnie nic se nie robili, (a gwiazdeczki takie ze ho ho pani niczym paris z yoreczkiem no zeby to choc prawdziwi york byl, pan taki maczo, ogolnie widac ze tacy "nowobogaccy " na pokaz a puste to to...) nawet nie sprobowali psa zawolac, wiec sie dre "zeby zabrali psa bo mi mojego zagryzie, bo moj sie nie odgryzie, bo byle czego do ust nie bierze" mina ludzi bezcenna....:diabloti: bo moja feride a z nia akurat bylam jak ktos sie nie zna bierze ja za kundla a oni przecierz YORKA maja:evil_lol: czasami jeszcze robie tak na takie psiorki male szczekajace ze ide z moim na tego psa spokojnie, tamten sie pieni, lata w kolo nas szczerzy zeby, moje spokojnie i pies w finale albo ucieka do swoich i juz tam siedzi albo totalnie glupieje i jest zdziwiony ze przeciez odstrasza a moja sie nie boi, ale to nie zawsze to widac po psie z ktorym tam mozna ktory na pokaz szczeka ze strachu Quote
omry Posted August 2, 2012 Posted August 2, 2012 My spotykamy wiele psiolubnych. Avril codziennie bawi się nad jeziorkiem z kilkoma psami. Często rozmawiam z ludźmi i przyznaję, że są coraz bardziej świadomi i otwarci na problemy psów. Wczoraj np. Avril bawiła się z westem na plaży, gdy państwo powiedziało, że idą, bo się ciemno zaraz zrobi, a zanim ich pies się wybiega, to trochę czasu minie i czy nie mamy ochoty przejść się z nimi. Oczywiście poszliśmy :) Zauważyłam nawet, że jak już ta konkretna moda na yorki minęła, to coraz więcej spotykam normalnych. Zauważyłam to właśnie teraz w wakacje, nad jeziorem. Jest naprawdę sporo yorków biegających za patykami, brudnych, bawiących się z innymi psami. Wczoraj Avril się też właśnie z takim bawiła. Ostatnio natomiast to mi było głupio. Byłam akurat w pracy, ale się nudziłam, więc obserwowałam sobie ludzi spacerujących przy plaży :) Szła kobieta ze sznupem w torebce.. W myślach już oczywiście 'rany, bez przesady, niech pies idzie sam..', gdy nagle jak na zawołanie, kobieta przystanęła i wyciągnęła sznupa z torby na siku chyba. Jak się zdziwiłam, jak się okazało, że pies ma obie przednie łapy zabandażowane i nie może chodzić.. Ocenianie łatwo przychodzi, mam nauczkę :) Quote
agairiki Posted August 2, 2012 Posted August 2, 2012 omry napisał(a):My spotykamy wiele psiolubnych. Avril codziennie bawi się nad jeziorkiem z kilkoma psami. Często rozmawiam z ludźmi i przyznaję, że są coraz bardziej świadomi i otwarci na problemy psów. Wczoraj np. Avril bawiła się z westem na plaży, gdy państwo powiedziało, że idą, bo się ciemno zaraz zrobi, a zanim ich pies się wybiega, to trochę czasu minie i czy nie mamy ochoty przejść się z nimi. Oczywiście poszliśmy :) Zauważyłam nawet, że jak już ta konkretna moda na yorki minęła, to coraz więcej spotykam normalnych. Zauważyłam to właśnie teraz w wakacje, nad jeziorem. Jest naprawdę sporo yorków biegających za patykami, brudnych, bawiących się z innymi psami. Wczoraj Avril się też właśnie z takim bawiła. Ostatnio natomiast to mi było głupio. Byłam akurat w pracy, ale się nudziłam, więc obserwowałam sobie ludzi spacerujących przy plaży :) Szła kobieta ze sznupem w torebce.. W myślach już oczywiście 'rany, bez przesady, niech pies idzie sam..', gdy nagle jak na zawołanie, kobieta przystanęła i wyciągnęła sznupa z torby na siku chyba. Jak się zdziwiłam, jak się okazało, że pies ma obie przednie łapy zabandażowane i nie może chodzić.. Ocenianie łatwo przychodzi, mam nauczkę :) Myślę, że zareagowałabym tak samo, bo jednak więcej mamy teraz tych 'torebeczkowych piesków', które z 5 razy w życiu trawy dotykały... :) Quote
mańka_ Posted August 2, 2012 Posted August 2, 2012 daria1990 napisał(a):ja jak raz bylam nad stawem z Luna to bylam pozytywnie zaskoczona, byla grupka ludzi juz nie pamietam dokladnie ale z 5 doroslych i z 5 dzieci na 2 auta byli, musieli sie znac, i zajeli plaze na ktora chodzimy, (stawik malutki plaza na max 3 kocyki) wiec mysle sobie ze nici z kapieli moich bernow, ale w sumie co mi zalezy spytam czy z psem moge zejsc, bo to jedyne wygodne dla psa zejscie nad tym stawem, oczywiscie mowie ze pies lagodny ale pieszczoch okropny wiec zeby nie wolali jak nie chca takac sie z psem w czulosciach, Ludzie jak najbardziej sie zgodzili, bo jak pan powiedzial w taki upal "psu tez ochloda sie nalezy" wiec schodzimy Luna od razu do ludzi biegnie ja ja odwoluje, wchodzimy do wody, Luna wylazi tarza sie w piachu, jest cala oblepiona, i chce do ludzi podejsc, wiec w polowie ja odwoluje ale ludzie ze spokojnie moze podejsc, "Pan stwierdzil ze widac, ze kochany i madry pies" ja na to ale widzi pan jak ona wyglada? ludziom to nie przeszkadzalo, luna biegala od jednej osoby do drugiej, zapaskudzila wszystkie 3 koce, a w finale polozyla sie w plecalu tych ludzi, na plazy wszyscy byli w piachu dzieki lunie, byla kupa smiechu, pies moj w siodmym niebie to bylo ze 2 lata temu od tamtej pory juz nie trafiam na takich ludzi, My byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni w górach (słowacka Mała Fatra). Ludzie na szlaku niesamowicie pozytywnie nastawieni do futer, totalnie bezproblemowo (mimo, że np. Zuzka musi kilka razy szczeknąć na każdego, kogo na szlaku spotyka), więcej - większość wiedziała, że to nie bernardyny :-D było dużo szlakowych rozmów o psach, ludzie naprawdę chcieli wiedzieć, jak to jest chodzić z takimi 2 "maleństwami" - ogólnie bylismy bardzo pozytywnie zaskoczeni, bo nie spotkaliśmy się przez ponad tydzień z żadną negatywną reakcją na psy na szlaku. Pozdrawiam wszystkich których spotkaliśmy :-D Quote
daria1990 Posted August 2, 2012 Posted August 2, 2012 mańka_ napisał(a):My byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni w górach (słowacka Mała Fatra). Ludzie na szlaku niesamowicie pozytywnie nastawieni do futer, totalnie bezproblemowo (mimo, że np. Zuzka musi kilka razy szczeknąć na każdego, kogo na szlaku spotyka), więcej - większość wiedziała, że to nie bernardyny :-D było dużo szlakowych rozmów o psach, ludzie naprawdę chcieli wiedzieć, jak to jest chodzić z takimi 2 "maleństwami" - ogólnie bylismy bardzo pozytywnie zaskoczeni, bo nie spotkaliśmy się przez ponad tydzień z żadną negatywną reakcją na psy na szlaku. Pozdrawiam wszystkich których spotkaliśmy :-D bo to nie u nas ;) Jak ja raz bylam na weekend u chrzestnej w czechach w parku narodowym, to jak luna wsadzilismy do auta to przek 4 dni smyczy nie widziala, chodzila wszedzie bez smyczy, i z ciocia nawet na spacer bez smyczy, na Richrowej sciezce na szlaku tez bez smyczy, a to taka sciezka szerokosci 1 m luna szla sobie tak pare metrow przed nami i niikomu nie przeszkadzala, nawet jak sie mijala z kims. raz musialam ja zawolac do szla pani z akita ktorego ledwo utrzymala, gdy ten zobaczyl lune. w berlinie jak jestem to tam tez wiekszosc psow bez smyczy chodzi, nawet po centrum ostatnio widzialam na kudammie Pania na rowerze a w okolicy od niej 10 m 3 borzoje. z tym ze tam chodnik szeroki bardzo, a wzdluz restauracyjki, sklepiki i nikomu nie przeszkadza Quote
zaginiona sara Posted August 2, 2012 Posted August 2, 2012 (edited) [quote name='agairiki']zaginiona sara-jak sobie poszperasz po necie znajdziesz jeszcze nie jedną taką 'fajną fotkę'. Ludzie zapominają, że w sieci też jest kara za swoje czyny, a szkoda... Wiesz chyba nie chcę szperać za takim czymś. Brzydzą mnie te kreatury. Dzisiaj widziałam yorka bez smyczy, drugi na rękach był. Żeby moje pekiny tak chodziły.... zazdroszczę. Edited August 2, 2012 by zaginiona sara Quote
sachma Posted August 3, 2012 Posted August 3, 2012 Ja bym chciała, żeby Lenny tak chodził, ale hormony zalały mu mózg, przestał się pilnować, jest nie odwoływalny... Na nic ćwiczenia, puszczony luzem biegnie zygzakiem, obejmuje wszystko i nie ogląda się za siebie... Dlatego jak widzę psy bez smyczy idace przy nodze to jestem pełna podziwu... Quote
LadyS Posted August 3, 2012 Posted August 3, 2012 Ja na co dzień widzę dwa yorki - jeden chodzi przy nodze, drugi sobie biega, ale oba wracają na zawołanie :diabloti: Quote
Iwonaaa Posted August 3, 2012 Posted August 3, 2012 U nas też masa psów biegających wolno. Nawet zaczęłam ostatnio wychodzić z nią późnym wieczorem, żeby ot tak się przejść i żeby wiele psów nas nie widziało bo od razu cała wieś wie że idę z psem na spacer - jeden wielki jazgot. Szczerze powiedziawszy to już się boję, że z zza rogu wyleci jakiś pies. Bo one takie chętne do "zabawy" z moją, która innemu psu krzywdę może zrobić a potem ja będę miała nieprzyjemności. Wczoraj gonił nas jamnik, moja dwa razy większa ale mimo wszystko wolę unikać takich "spotkań" Quote
agairiki Posted August 3, 2012 Posted August 3, 2012 sachma napisał(a):Ja bym chciała, żeby Lenny tak chodził, ale hormony zalały mu mózg, przestał się pilnować, jest nie odwoływalny... Na nic ćwiczenia, puszczony luzem biegnie zygzakiem, obejmuje wszystko i nie ogląda się za siebie... Dlatego jak widzę psy bez smyczy idace przy nodze to jestem pełna podziwu... Witamy w klubie :) Jednak ja raz na jakiś czas od początku zaczynam 'szkolenie' związane z chodzeniem przy nodze. Na jakiś okres jest okej, a potem znowu pobiegnie za rowerem czy coś i mogę krzyczeć, a reakcja jest tylko na początku, taki 'szybki okres zastanowienia', ale to albo zadziała albo szybko minie i leci do przodu....! :diabloti: Quote
Ninoczka_:) Posted August 3, 2012 Posted August 3, 2012 Mój też nie nadaje się do chodzenia bez smyczy, bo ucieka. U nas w miasteczku oba parki są przy ruchliwych szosach, dlatego nigdy nie zaryzykowałabym aby Oskar biegał luzem. Przez to, że on jst na smyczy a inne psy bez (u nas to normalka, prowincja i wolna amerykanka w tym temacie - od małych kundelków po jamniki, aż do amstafa i golden retrivera a nawet huski, wszystko luzaki) to często bywa atakowany. Jedną z najgroszych sytuacji mieliśmy rok temu, kiedy zaatakował nas właśnie huski, na szczęscie w ostatniej chwili znalazła się jego właścicielka, bo pewnie byłoby po mnie. Ale nie dalej jak dwa dni temu Oskara zaatakowała suczka typu posokowiec będąca w praku ze starszą kobietą. Pani przeprosiła, ze pies się jej wymknął, no ale co z tego, skoro mogło się to skończyć traficznie. Quote
agairiki Posted August 3, 2012 Posted August 3, 2012 [quote name='Ninoczka_:)\Ale nie dalej jak dwa dni temu Oskara zaatakowała suczka typu posokowiec będąca w praku ze starszą kobietą. Pani przeprosiła, ze pies się jej wymknął, no ale co z tego, skoro mogło się to skończyć traficznie.[/QUOTE'] Wymknął się jej ze smyczy czy biegał luzem? Jeśli wymknął no to faktycznie nie była jej wina, takie wypadki zdarzają się każdemu np. przy nowej, niesprawdzonej jeszcze obroży... Natomiast jeśli biegał luzem(tutaj przede wszystkim chodzi mi o tego husky) to już inna sprawa godna nawet zgłoszenia na policję Quote
Iwonaaa Posted August 3, 2012 Posted August 3, 2012 Ja jeszcze nie miałam (póki co) takiej niemiłej sytuacji z ludźmi. Mieszkam na wsi i w sumie psów tutaj nikt nie wyprowadza, bo każdy ma podwórko to po co. :roll: Jedynie jest masa psów biegających wolno, lub wychodząca sobie za otwarta bramę podwórka. Wczoraj gonił nas jamniczek a dzisiaj szedł za nami młody kot. Denerwujące są kajtki dolatujące do nóg i chcące ugryźć. Quote
Ninoczka_:) Posted August 4, 2012 Posted August 4, 2012 agairiki napisał(a):Wymknął się jej ze smyczy czy biegał luzem? Jeśli wymknął no to faktycznie nie była jej wina, takie wypadki zdarzają się każdemu np. przy nowej, niesprawdzonej jeszcze obroży... Natomiast jeśli biegał luzem(tutaj przede wszystkim chodzi mi o tego husky) to już inna sprawa godna nawet zgłoszenia na policję Ta suczka w parku ostatnio wymknęła się w taki sposob, że pani miała ją na smyczy, ale za lekko trzymała, bo rozmawiała z kimś i była tyłem. Suczka od razu na widok Oskara rzuciła się do niego, a że pani nie zdązyła zareagować, to smycz wysunęła się jej z ręki i rozwścieczona suczka charcząc skoczyła usiłując dopaść Oskara. Nic mu się nie stało ostatecznie, a pani od suczki była jak dotąd jedyną osobą, ktora przeprosiła, bo w sumie był to po porstu zły zbieg okoliczności. Natomiast nigdy nie przeprosił nikt, kto celowo puszczał psa luzem. Generalnie to się zastanawiam czy psy bardziej nie lubią mojego yorka czy mnie. Jeszcze jak nie miałam Oskara i byłam w podstawowce, zaatakował mnie pies (wilczur) po drodze do mojej babci - właściciel nie zamykał bramy, gdy wyjeżdżał. Pies średniej wielkości zaatakował mnie z rok temu, wymykał się przez dziury w płocie, uratowało mnie jedzenie w siatce. Pierwszy pies, ktory mnie ugryzł to jamnik mojej koleżanki, miałam wtedy 7 lat. Dużo było takich przypadków, chyba mam coś w sobie takiego. Quote
agairiki Posted August 4, 2012 Posted August 4, 2012 Ninoczka_:) napisał(a):Ta suczka w parku ostatnio wymknęła się w taki sposob, że pani miała ją na smyczy, ale za lekko trzymała, bo rozmawiała z kimś i była tyłem. Suczka od razu na widok Oskara rzuciła się do niego, a że pani nie zdązyła zareagować, to smycz wysunęła się jej z ręki i rozwścieczona suczka charcząc skoczyła usiłując dopaść Oskara. Nic mu się nie stało ostatecznie, a pani od suczki była jak dotąd jedyną osobą, ktora przeprosiła, bo w sumie był to po porstu zły zbieg okoliczności. Natomiast nigdy nie przeprosił nikt, kto celowo puszczał psa luzem. Generalnie to się zastanawiam czy psy bardziej nie lubią mojego yorka czy mnie. Jeszcze jak nie miałam Oskara i byłam w podstawowce, zaatakował mnie pies (wilczur) po drodze do mojej babci - właściciel nie zamykał bramy, gdy wyjeżdżał. Pies średniej wielkości zaatakował mnie z rok temu, wymykał się przez dziury w płocie, uratowało mnie jedzenie w siatce. Pierwszy pies, ktory mnie ugryzł to jamnik mojej koleżanki, miałam wtedy 7 lat. Dużo było takich przypadków, chyba mam coś w sobie takiego. Ja też cenię sobie każde 'przepraszam', a mało ich ostatnio. Każda sytuacja zazwyczaj kończy się tym, że właściciel psa zabiera i odchodzi bez słowa... Wow, dziwna historia... Fajnie tylko, że się do psów nie zrażasz...! :) Quote
Ninoczka_:) Posted August 4, 2012 Posted August 4, 2012 Nie zrażam się, ale... do dużych psów, których nie znam nigdy nie podchodzę pierwsza. Do małych nieznanych zdarza mi się wyciągnąć rękę w celu pogłaskania, mam dobry refleks, więc może nie stracę palca :p Ogólnie słyszałam, że są ludzie, których psy nie lubią i tyle. Za to koty mnie kochają. Quote
agairiki Posted August 4, 2012 Posted August 4, 2012 Ninoczka_:) napisał(a): Do małych nieznanych zdarza mi się wyciągnąć rękę w celu pogłaskania, mam dobry refleks, więc może nie stracę palca :p Wiesz, ja osobiście nie lubię jak ktoś wyciąga rękę do mojego psa... Mimo, że mam pewność, że nic nie zrobi to wolę jak pytają, wtedy dajesz znak, że bierzesz odpowiedzialność za psa na siebie. Poza tym wiesz, jak ktoś zobaczy, że pogłaskał bez zapytania to podejdzie następny, który też tak zrobi... Quote
ulvhedinn Posted August 4, 2012 Posted August 4, 2012 Do mnie psy podchodzą prawie wszystkie, zazwyczaj z pewłnym zdumienia pytaniem w oczach "ty, ty jesteś człowiek, czy jak????" - podejrzewam, że przesiąkłam zapachem psów w sposób nieodwracalny ;) Ale więszkość zdecydowanie reaguje pozytywnie, może dlatego, że staram się zachowywać wobec nich w sposób uspokajający.... Quote
Bogarka Posted August 4, 2012 Posted August 4, 2012 Dzisiaj wyszłam na spacer szłam trawnikiem ciagnacym sie wzdłuz bloków az doszłam do ulicy krzyzujacej sie z moja (tez ciagnaca sie wzdłuz bloków). Za ta ulica był kolejny trawnik i tam widziałam ze jest mały czarny piesek, pózniej widziałam ze to pudelek. Jak juz byłam przy ulicy postanowiłam ominac blok i wrócic w strone domu po jego drugiej stronie. Zaczełam przechodzic na druga strone bloku kiedy usłyszłam za soba szczekanie. Spojrzałam a to był pudelek a raczej pudelka która widziałam przed chwila po drugiej stronie ulicy. Pudelka szczekała i szła za nami. Rozejrzałam sie za włascicielem, zobaczyłam po drugoej stronie ulicy jakosgos pana idacego w nasza strone ale nie wizidałam smyczy w jego rekach tylko gałazke ale postanowiłam poczekac i nie przechodzic przez ulice póki nie dojdzie do swojego psa zeby pudelka nie przeszła za nami przez ulice. Okazało sie ze pudelka była tego pana. Usłyszałam jak karci ja jak dziecko: -Kto ci pozwolił przechodzic? Potem widziałam jak bioerze ja na rece i przechodzi z nia na ta strone ulicy gdzie był. Pózniej jeszcze słyszałam jak jej mówi rzeczy typu "któ ci pozwolił przechodzic?", "Czemu przeszłas?" Spojrzałam i widziałam jak jedna reka ja trzymał a druga bił ja ta gałazka która miał w rece. Quote
Iwonaaa Posted August 4, 2012 Posted August 4, 2012 @Bogarka - :lmaa: załamka ;/ Dzisiaj z moją sunią na spacerze w drodze powrotnej natknęłyśmy się na jakiegoś kundla 2x mniejszego od mojej. Miałam już serce w gardle, że będzie bitka, bo pies dolatywał do nas i wracał po jakiś moich tupnięciach. Najfajniejsza była właścicielka stojąca przy bramie domu z inną babą i plotkująca. Brama otwarta na oścież no i pies wyleciał. W porę wleciał za bramę, nie chciałabym mieć nieprzyjemności że moja pogryzła czyjegoś psa. :razz: Ale spotkałam też miłego pana, który szedł z miotłą po ulicy by pozamiatać z niej trawę. Moja warczała,z resztą jak na połowę ludzi. Ale pan miły, zaczął gadać do psa i do mnie :cool3: Pytał jak ma na imię i nie obyło się bez paru żartów ;D Tacy ludzie to są fajni. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.