zootechniczka Posted July 21, 2012 Posted July 21, 2012 Swoja droga może mi ktoś wytłumaczy co z tymi psami nie tak niektórymi. Ja rozumiem chamstwo psiarzy którzy ich nie odwołuje ale czemu same psy nie reagują na sygnały ostrzegawcze od innych psów takie jak warczenie pokazywanie zębów, czy jeżenie się. Tylko dalej biegną radośnie za innym pieskiem, wąchają, mu pod tyłkiem i skaczą na grzbiet (czego mój pies już przeboleć nie może). Quote
LadyS Posted July 21, 2012 Posted July 21, 2012 [quote name='zootechniczka']Swoja droga może mi ktoś wytłumaczy co z tymi psami nie tak niektórymi. Ja rozumiem chamstwo psiarzy którzy ich nie odwołuje ale czemu same psy nie reagują na sygnały ostrzegawcze od innych psów takie jak warczenie pokazywanie zębów, czy jeżenie się. Tylko dalej biegną radośnie za innym pieskiem, wąchają, mu pod tyłkiem i skaczą na grzbiet (czego mój pies już przeboleć nie może).[/QUOTE] Dlatego, że to też jest chamstwo psiarzy, którzy nie zapewnili psu odpowiedniej socjalizacji. Pies sam z siebie nie umie się porozumiewać z innymi psami, tak jak człowiek sam z siebie nie zna wszystkich metod porozumiewania się z ludźmi. Do tego potrzeba socjalu ze zrównoważonymi psami, a niewiele psów ma właścicieli, którzy im to zapewniają. Quote
FLY Posted July 21, 2012 Posted July 21, 2012 [quote name='Soko']FLY, podszedł, powąchał i odszedł? Psy nie mają podchodzić do innych psów same z siebie - niby z jakiej paki tamten sobie na to pozwolił? Dla wielu to już atak.[/QUOTE] z tego co wyczytałam to oba psy na smyczy, oba przed właścicielem, york wącha, suka się piekli, wścieka, szarpie właścicielkę i co tam jeszcze. Dlaczego jeden właściciel miałby przepraszać drugiego? Bo akurat tamten to bardziej "przeżył"? żeby jeden pies był na smyczy/w kagańcu a drugi nie, albo oba puszczone jeden przyjazny drugi agresywny - to rozumiem. Ale tu są w jednakowej sytuacji tylko że york nic poza wąchaniem nie robi (gdyby miał być agresywny to raczej by sam nie odszedł nie wiadomo kiedy, tylko odpowiedział na warczenie i agresje tym samym) a suka swoją właścicielkę poniewiera. Przynajmniej z opisu bardziej mi to podpada pod historię " Debil idzie jakby nigdy nic i ma w dupie, że mój pies zaraz mi łapy powyrywa" Quote
Soko Posted July 21, 2012 Posted July 21, 2012 Jakim prawem york obwąchał innego psa? Nie miał takiego prawa. Smycz, właściciel - co z tego? Nie ma kontroli nad psem. Należy się pytać właściciela drugiego psa, czy mogą się powąchać, a nie pozwalać swojemu psu podlecieć i bez pytania obwąchiwać innemu psu tyłek. To historia z typu "Debil idzie jakby nigdy nic i ma w dupie, że jego pies stresuje mojego przez napraszanie się". Tak, napraszanie się to też wąchanie. Gdyby york przechodził obok, nie wchodząc w interakcję z Mają, wtedy można by na to patrzeć pod Twoim kątem. Quote
FLY Posted July 21, 2012 Posted July 21, 2012 [quote name='aniawis39'][B] Ona z przodu, jak zwykle niezbyt się mną przejmuję[/B] (ach te błędy wychowawcze :roll:). Nasz ukochany, cieplutki domek już blisko. Nagle, jakby spod ziemi pojawił się facet z yorkiem. Modliłam się, żebym doszła do domu i nie spotkała się z tym yorkiem, który oczywiście bez smyczy, albo na flexi - dokładnie teraz nie pamiętam - szedł sobie środkiem chodnika.[B] Miałam pecha i 10m od furtki do domu trzeba było minąć się z tym psem.[/B] Maja była strasznie agresywna w stosunku do psów, była ślepa, brak socjalizacji... [B]York szedł przed swoim właścicielem[/B]. Doleciał do Mai, zaczął obwąchiwanie. Maja warczała, wykręcała się na wszystkie strony, byleby tylko nie mieć kontaktu z tym psem.[B] Właściciel szedł z tyłu[/B], wszystko widział jednak nie przywołał psa. Mimo, że moja suńka była ledwie 10kg, ale gdy się wkurzyła ciągnęła, jak pies 30kg. Ręka mi już odpadała, gdy właściciel w jakiś tam sposób (nie pamiętam jaki) poszedł z psem dalej, a ja w końcu bezpiecznie dotarłam do furtki. [/QUOTE] jak DLA MNIE to sytuacja jasna - oba psy niby na smyczy ale tak naprawdę poza kontrolą, idą przed właścicielem, w momencie "mijanki" dochodzi do kontaktu psów, jeden wącha drugi się piekli. "Dres" nie spytał czy mogą do siebie podejść i nie przeprosił, ale także autorka postu nie wyartykułowała prośby o odejście i dokładnie tak samo nie miała kontroli nad psem. Ale wina jest "dresa" bo jemu to zwisało, a autorka mało zawału nie dostała. Quote
Soko Posted July 21, 2012 Posted July 21, 2012 "Doleciał do Mai", "Maja warczała, wykręcała się na wszystkie strony, byleby tylko nie mieć kontaktu z tym psem". Czyli, to nie Maja jako pierwsza zaczęła się witać, obwąchiwać z tamtym psem.. co do prośby o odejście to często brakuje języka w gębie gdy szamoczesz się ze swoim psem, bo inny mimo jego wyraźnych sygnałów nie potrafi odejść. Myślę, że pretensje aniawis nie były bezpodstawne.. ona się nikomu nie napraszała swoim psem, Maja się nie nadstawiła do wąchania, tylko szła do przodu - zaczęła się szamotać gdy york zaczął się z nią witać. Quote
a_niusia Posted July 21, 2012 Posted July 21, 2012 dobra...chamstwo ludzi bez psa. siedze sobie w rynku na lawce z wielkimi lodami i moim mlodszym psem. czekamy az moj tz przyjdzie do nas ze swoimi lodami. moj pies bardzo grzecznie siedzi i udaje, ze nie zwraca uwagi na to, ze jem, bo dobrze wie, ze jak bedzie sepic, to mnie wkurzy a jak nie bedzie to byc moze bedzie mogl wyciaagnac profity i zostawie jej kawalek wafelka. moj mlodszy pies wyglada jak z obrazka. ma mnostwo wlosow, wielkie oczy, dlugie rzesy i jest po prostu bardzo ladnym stworzeniem. zaraz pojawila sie pani z dwojka bachorow, ktore chcialy ja glaskac. pani byla bardzo mila i zapytala, czy dzieci moga ja poglaskac. wiec ja rownie grzecznie, z pelna kurtuazja odpowiedzialam, ze lepiej nie. naprawde bylam bardzo grzeczna itd. a babka...przysiegam zaczela na mnie szemrac pod nosem i wygadywac swoim dzieciom o mnie glupoty na granicy wulgaryzmow... wiecie...ja nie mam oporow, zeby mowic ludziom, ze nie chce, zeby dotykali mojego psa. naprawde nie widze potrzeby, zeby ktos pchal do niej lapy skoro ona nie czerpie z dotyku obcych rak zadnej najmniejszej przyjemnosci... co wiecej...uwazam, ze informowanie ludzi o tym, ze ona nie chce, zeby ja dotykano, za swoj obowiazek. chyba nastepnym razem powiem, ze jest chora albo gryzie... Quote
LadyS Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 Ja znam idealne hasło na sytuację, gdy dzieci zaczynają głaskać obcego psa bez pozwolenia - wystarczy powiedzieć co mamusi/babci "widzę, że dziecko się Pani znudziło". Działa natychmiastowo ;) Natomiast na miau przeczytałam kiedyś sytuację opisywaną przez jedną z dziewczyn. Pojechała ze swoimi kotami, chyba maine coonami, nad jezioro - koty na smyczach się taplały przy brzegu, w oddaleniu od reszty stada opalających się, powiedzmy, ze przy szuwarach. Kotów pilnował partner dziewczyny, a ona sama siedziała sobie bliżej opalających. Nagle podchodzi do niej babcia, która siedziała z trójką dzieciaków w różnym wieku, podniesionym głosem mówiąc "zabieraj te koty! tu są dzieci! a to grzybica, choroby!". Na co dziewczyna, w pełni opanowana, krzyknęła przez całą plażę do swojego chłopaka "Kochanie, zabierz koty z wody, bo te dzieci mają grzybicę!" :diabloti: Mina pani nie do opisania, ale więcej nie podeszła - odbiegła, złorzecząc. Dodam, że działo się to nad jeziorem, na dzikiej "plaży", nie na strzeżonej czy coś ;) Ja za to przyjechałam do rodziców i już pierwszego dnia pan na rowerze darł na mnie ryja, że pies sra i ciekawe,kto to posprząta (stałam nad psem z workiem). Więc posprzątałam i w moim stylu :lol: zapytałam, czy ma może jeszcze jakieś problemy ze sobą? Dziś natomisat dwie sąsiadki stały i patrzyły na mnie jak na ufo, jak sprzątałam po psie. Co ciekawe, patrzyły bez słowa. Quote
a_niusia Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 taaak...no my tez kilka dni temu mialysmy taka sytuacje. wycieczka na siku i kupe. jedno leje, drugie stawia klocka, pelna synchronizacja, ja stoje w rozkroku, bo oczywiscie kazde chce miec troche intymnosci przy tych sprawach:)) i nagle widze, ze kawalek dalej husky tez stawia...i to porzadnie. pies zaczal to zakopywac, a babka udawala, ze nie widzi. szczerze mowiac ja od dluzszego czasu nie zwracam juz ludziom na to uwagi, ale kuuurde ten pies narobil na jednym z czystszych trawnikow. wiec po prostu zapytalam babke, czy chce worek. ona na to, ze nie dziekuje. i wtedy... ja w rozowym dresie obok mnie moje pieski w rozowych obrozach, wszystkie razem spojrzalysmy na te babke z niemalym zdziwieniem i ja jako jedyna obdarzona zdolnoscia mowy zapytalam glosem kretynki "tooo jak to pani posprzata? reka?". i babka wziela worek:))) Quote
zmierzchnica Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 LadyS napisał(a):Ja znam idealne hasło na sytuację, gdy dzieci zaczynają głaskać obcego psa bez pozwolenia - wystarczy powiedzieć co mamusi/babci "widzę, że dziecko się Pani znudziło". Działa natychmiastowo ;) Natomiast na miau przeczytałam kiedyś sytuację opisywaną przez jedną z dziewczyn. Pojechała ze swoimi kotami, chyba maine coonami, nad jezioro - koty na smyczach się taplały przy brzegu, w oddaleniu od reszty stada opalających się, powiedzmy, ze przy szuwarach. Kotów pilnował partner dziewczyny, a ona sama siedziała sobie bliżej opalających. Nagle podchodzi do niej babcia, która siedziała z trójką dzieciaków w różnym wieku, podniesionym głosem mówiąc "zabieraj te koty! tu są dzieci! a to grzybica, choroby!". Na co dziewczyna, w pełni opanowana, krzyknęła przez całą plażę do swojego chłopaka "Kochanie, zabierz koty z wody, bo te dzieci mają grzybicę!" :diabloti: Mina pani nie do opisania, ale więcej nie podeszła - odbiegła, złorzecząc. Dodam, że działo się to nad jeziorem, na dzikiej "plaży", nie na strzeżonej czy coś ;) Ja za to przyjechałam do rodziców i już pierwszego dnia pan na rowerze darł na mnie ryja, że pies sra i ciekawe,kto to posprząta (stałam nad psem z workiem). Więc posprzątałam i w moim stylu :lol: zapytałam, czy ma może jeszcze jakieś problemy ze sobą? Dziś natomisat dwie sąsiadki stały i patrzyły na mnie jak na ufo, jak sprzątałam po psie. Co ciekawe, patrzyły bez słowa. Idealny pomysł! ;) Szkoda, że nie wpadłam na to, kiedy byłam nad dzikim jeziorkiem (zakwitającym: sinice, różne bakterie, dużo syfu, zresztą to zbiornik do regulacji poziomu okolicznych rzek, więc nie najczystszy) i pan zaczął mieć jakieś ale, że on nie ma zamiaru z moimi brudnymi kundlami pływać i nie mam szacunku do ludzi. Mogłam zawołać coś w stylu: "Chodźcie, pan mówi, że jest brudny, jeszcze się zarazicie!" :cool3: w każdym razie powiedziałam panu co tam pływa w tej wodzie oprócz niego i moich psów... Dał mi spokój. Ja ostatnio mam problemy z trzema paniami starszymi z małymi pieskami. Jeden z nich to york oczywiście. Dwie panie siadają na ławeczce, ich psy pod ławką ... Nigdy ich nie zauważę w porę i przepuszczają atak na moje psy. Kiedyś jedna z kobiet siedziała ze znajomą i słyszałam z tyłu "ten jeden pies... on ją pogryzł! dlatego tak!". Odwróciłam się, spojrzałam pani prosto w oczy i promiennie się uśmiechnęłam. Jakoś się zatkała. Inna złorzeczyła mi: "ta wredna dziewucha, chodzi specjalnie tam gdzie ja!" - hm, pani siedzi na ławce przy bardzo uczęszczanym skwerku, którym muszę przejść, aby dojść do połowy innych miejsc w moim mieście (moja miejscowość to rozbudowana wieś, nie ma tu za wiele tras :lol:). Moje psiaki totalnie nie reagują na te ataki - raz nawet zdarzyło mi się je puścić, żeby kobietom unaocznić, co robią. Czemu ich mogą być bez smyczy, a moje nie? (Jeszcze słyszałam, że powinny mieć kagańce - przecież mogą ugryźć ich atakujące pieski.) Zrobiłam przy tym piękny pokaz posłuszeństwa i sztuczek. W sumie to bardziej dla przechodniów, skoro baby mnie oczerniają, to bronię się idealnym wychowaniem moich psów... No i trzecia to sąsiadka, pies od jej rodziny. CAŁY czas szczeka, piskliwie i przenikliwie. Nie przestaje, naprawdę. Moja mam się aż cieszyła, że jak inni sąsiedzi zobaczą jak się zachowuje ten pies, to nasze im się wydadzą przy nim aniołami :evil_lol: Piesek raz pani uciekł, podbiegł do moich. Moje radosne (lubią małe psiaki), a piesek ... wpadł w panikę, bo nigdy nie jest puszczany. Więc pisnął i wrócił do właścicielki, nie zbliżył się na metr nawet. Możecie się domyśleć, że pani twierdzi, że mój pies go ugryzł. I gada DO PSA: "one są niedobre, zostaw, ugryzły cię, niedobre, złe psy". Mówię do niej: "Proszę panią, przecież nie podbiegł - nie ugryzły". Ona patrzy na mnie i znów do psa "Takie wredne paskudne, agresywne...". W tym czasie jej pies NON STOP się drze i oczywiście "słucha" ją jak nic :wallbash: Najgorsze, że jak ten pies jest u niej, to nie ma chwili spokoju. Wystarczy, że usłyszy moje psy jak wychodzę na spacer to drze się... w domu. Nikt go nie ucisza. Ale na podwórku na leżaku już się wysiedzieć nie da :roll: Nooo... Ale mam złe i agresywne psy. Szczerze, to jestem pełna podziwu, że takie nie są, po tych wszystkich akcjach :eviltong: Quote
lika1771 Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 a_niusia tylko pozazdroscic tak madrych sunieczek praktycznie nawet myslicie tak samo tylko czekac,az napiszesz,ze ci przyniosy kawe do lozka.Moja 4l corka twoim zdaniem to tez bachor,bo chciala poglaskac ladnego pieska? Quote
LadyS Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 U nas jest sąsiadka, której pies przez cztery piętra, gdy schodzi na dół na spacer, szczeka. Nie byłoby to takie upierdliwe, gdyby nie fakt, że idzie na spacer zwykle ok. 6-7 rano, również w weekendy, a ja o tej porze śpię, jak pewnie połowa bloku :roll: Powoli moja złość wzbiera, więc pewnie ją kiedyś dopadnę na tej klatce schodowej. Kiedyś stała o tej 6 rano i gadała z sąsiadką z 10 minut, a jej pies CIĄGLE szczekał - ja bym z takim psem nie wytrzymałą, a ona pewnie tego już nawet nie słyszy. Ale ona jest z tych, którym to wolno palić na klatce schodowej, choć jest zakaz, a gdy sąsiadka kilkunastoletnia zwrociła jej uwagę na zakaz, to zrobiła jej awanturę, że TAK (czyli że jak?) zwraca się do starszych... lika1771 napisał(a):a_niusia tylko pozazdroscic tak madrych sunieczek praktycznie nawet myslicie tak samo tylko czekac,az napiszesz,ze ci przyniosy kawe do lozka.Moja 4l corka twoim zdaniem to tez bachor,bo chciala poglaskac ladnego pieska? O, uderz w stół :lol: A_niusia zwykle tak pisze, nikomu to nie przeszkadza, tylko przewrazliwionym :lol: Ja też nie pozwalam na głaskanie mojego psa czasami - i co, to oznacza, że jestem paskudna, bo Twoja 4letnia córka nie może pogłaskać pieska? Quote
a_niusia Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 lika1771 napisał(a):a_niusia tylko pozazdroscic tak madrych sunieczek praktycznie nawet myslicie tak samo tylko czekac,az napiszesz,ze ci przyniosy kawe do lozka.Moja 4l corka twoim zdaniem to tez bachor,bo chciala poglaskac ladnego pieska? zalezy czy przynosi kawe do lozka... Quote
lika1771 Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 Mi tez to nie przeszkadza....LadyS to chyba nic dziwnego,ze dziecko chce poglaskac psa raczej normalne i okej,ze nie pozwalasz ja tez w takiej sytuacji mowie nie.. Quote
a_niusia Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 lika1771 napisał(a):Mi tez to nie przeszkadza....LadyS to chyba nic dziwnego,ze dziecko chce poglaskac psa raczej normalne i okej,ze nie pozwalasz ja tez w takiej sytuacji mowie nie.. to po cholere sie wyzlosliwiasz? Quote
lika1771 Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 a_niusia napisał(a):to po cholere sie wyzlosliwiasz?Dlaczego uwazasz,ze to zlosliwosc?Zazdroszcze takich psow,bo moich staruszkow niestety juz niczego nie naucze........ Quote
a_niusia Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 lika1771 napisał(a):Dlaczego uwazasz,ze to zlosliwosc?Zazdroszcze takich psow,bo moich staruszkow niestety juz niczego nie naucze........ hehehehe nie, wcale twoj poscik nie byl zlosliwy. wcale a wcale. byl po pierwsze zlosliwy, po drugie glupi. nastepnym razem mysl, co piszesz i tyle. Quote
Beatrx Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 zmierzchnica, a czemu jeszcze na policję nie zadzwoniłaś? ja bym już dawno z tymi babami porządek zrobiła. co z tego, ze zrobisz pokaz psiego posłuszeństwa jak baby oczernią Twoje psy na całą okolicę? jak przesiadują na tym skwerku to cała okolice znają i będą gadały, ze Twój ugryzł, agresywny, rzuca się i nie wiadomo co jeszcze robi i pójdzie plota po okolicy i zaraz jeden z drugim o kaganiec się przyfasolą i na spacerach spokoju nie będziesz miała. Quote
zmierzchnica Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 Beatrx napisał(a):zmierzchnica, a czemu jeszcze na policję nie zadzwoniłaś? ja bym już dawno z tymi babami porządek zrobiła. co z tego, ze zrobisz pokaz psiego posłuszeństwa jak baby oczernią Twoje psy na całą okolicę? jak przesiadują na tym skwerku to cała okolice znają i będą gadały, ze Twój ugryzł, agresywny, rzuca się i nie wiadomo co jeszcze robi i pójdzie plota po okolicy i zaraz jeden z drugim o kaganiec się przyfasolą i na spacerach spokoju nie będziesz miała. Szczerze, to nie chcę babć policją jeszcze straszyć, chyba za miękka jestem. Poza tym jest jeszcze jedna rzecz, moje psy faktycznie w kagańcach nie chodzą. A u nas policja podobno daje mandat obu stronom - ja zadzwonię na policję, dostanę mandat za brak kagańca, a babcia za brak kagańca i smyczy. Ok, ona zapłaci więcej, ale kto na tym straci? Może jestem naiwna, ale nie tylko ja z tymi psami mam problem - myślę, że ludzie widzą, że ich psy się rzucają, a moje idą grzecznie... Quote
Soko Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 Ja czasami nie wiem co ludzie widzą, idę z Werą i widzimy bokserkę, pytam się czy mogą się pobawić i pan z krzywą miną co prawda bo Wera ogromna jest, ale się zgodził. Witają się grzecznie i nagle bokserka się agresywnie rzuca na Werę i pan mówi "proszę wziąć tego agresywnego psa!" :evil_lol: Quote
Diora Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 a_niusia napisał(a):hehehehe nie, wcale twoj poscik nie byl zlosliwy. wcale a wcale. byl po pierwsze zlosliwy, po drugie glupi. nastepnym razem mysl, co piszesz i tyle. Głupi? nie zauważyłam :) Był nad wyraz trafny! ;) Quote
Kirinna Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 zmierzchnica napisał(a):Szczerze, to nie chcę babć policją jeszcze straszyć, chyba za miękka jestem. Poza tym jest jeszcze jedna rzecz, moje psy faktycznie w kagańcach nie chodzą. A u nas policja podobno daje mandat obu stronom - ja zadzwonię na policję, dostanę mandat za brak kagańca, a babcia za brak kagańca i smyczy. Ok, ona zapłaci więcej, ale kto na tym straci? Może jestem naiwna, ale nie tylko ja z tymi psami mam problem - myślę, że ludzie widzą, że ich psy się rzucają, a moje idą grzecznie... najpierw sprawdz czy masz nakaz noszenia przez psa kagańca, u mnie podobno łapali za brak kagańca więc wydrukowałam sobie prawo i chodze z nim w portfelu:) Quote
panbazyl Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 lika1771 napisał(a):Dlaczego uwazasz,ze to zlosliwosc?Zazdroszcze takich psow,bo moich staruszkow niestety juz niczego nie naucze........ że sie wtrące - tu sie mylisz - starsze psy uczą się o wiele lepiej i - uwaga! - szybciej niż szczylki. O wiele bardziej lubię pracować z dorosłymi/starszymi psami niż ze szczeniakami. A z psami pracuję wiele lat, choc nadal się jeszcze wielu rzeczy uczę i uczyć będę. Koniec ze stereotypem - pies starszy=nic sie nie nauczy. Quote
Beatrx Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 zmierzchnica napisał(a):Szczerze, to nie chcę babć policją jeszcze straszyć, chyba za miękka jestem. Poza tym jest jeszcze jedna rzecz, moje psy faktycznie w kagańcach nie chodzą. A u nas policja podobno daje mandat obu stronom - ja zadzwonię na policję, dostanę mandat za brak kagańca, a babcia za brak kagańca i smyczy. Ok, ona zapłaci więcej, ale kto na tym straci? Może jestem naiwna, ale nie tylko ja z tymi psami mam problem - myślę, że ludzie widzą, że ich psy się rzucają, a moje idą grzecznie... [FONT=Times New Roman]3)[/FONT] [FONT=Times New Roman]prowadzenie psa na uwięzi oraz nałożenie kagańca psu rasy uznawanej za agresywną zgodnie z[/FONT] [FONT=Times New Roman] [/FONT] [FONT=Times New Roman]odrębnymi przepisami lub stwarzającemu zagrożenie dla innych osób,[/FONT] [FONT=Times New Roman] fragment regulaminu czystości i porządku na terenie gminy Strzelce Opolskie;) wydrukuj sobie cały i w razie czego przedstaw panom policjantom;) i nie chodzi o strasznie bab tylko o faktyczną interwencję. zobacz, kto jest u Ciebie dzielnicowym i przejdź się do niego, przedstaw sytuację, poproś o patrol w godzinach przesiadywania bab, niech z nimi porozmawiają. tu nie chodzi o to, zeby baby zaraz mandaty dostawały czy te psy zasmyczały tylko o to, żeby Twoim psom złej reklamy nie robiły. [/FONT] Quote
Milena9 Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 panbazyl napisał(a):że sie wtrące - tu sie mylisz - starsze psy uczą się o wiele lepiej i - uwaga! - szybciej niż szczylki. O wiele bardziej lubię pracować z dorosłymi/starszymi psami niż ze szczeniakami. A z psami pracuję wiele lat, choc nadal się jeszcze wielu rzeczy uczę i uczyć będę. Koniec ze stereotypem - pies starszy=nic sie nie nauczy. Zgadzam się, ja z moim psem wole pracować teraz jak ma 8 lat niż jak miał 2 jest teraz bardziej skupiona. Każdy się dziwi że taki stary pies a się nowych rzeczy uczy ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.