ewtos Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 Kasi i Lena napisał(a):Ja bym zadzwoniła do dzielnicowego żeby to zgłosić. ja też, to są groźby karalne. Quote
a_niusia Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 wiecie co... owszem, to jest dosyc bulwersujace, ale np. u mnie na osiedlu jest takie male rude gowno, ktore jak jest w miare pogoda, to siedzi w ogrodku i drze morde pod plotem. robi to cale dnie. jak tylko mam otwarte okno, to go slysze. drze jape jak ktos przechodzi, drze jape na samochody...zajmuje sie po prostu darciem mordy. duzo razy slyszalam, jak jakis stary dziadzius mowil, ze ktos powinien to otruc i byloby z glowy. szczerze mowiac nie dziwie sie ludziom, ze tak mowia. moje psy, kiedy sa w ogrodzie, a sa tam bardzo rzadko, bo to jest ogrod wspolny i nie chce, zeby komus przeszkadzaly, to nie pozwalam im nawet zblizac sie do plotu. gdybym miala swoj prywatny ogrod to nikt by nawet nie wiedzial, ze tam sa psy. trzeba liczyc sie z tym, ze psy nie kazdy lubi i dla nas to sa nasze kochane pieseczki, a dla oibcych ludzi to srajace, szczekajace bydleta. Quote
Dardamell Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 A mnie właśnie szlag trafił. Poszłam z sucza na spacer. Zawsze jest na smyczy (10 m linka) i w kagańcu jak przechodzimy przez osiedla a na łące nad rzeką (mieszkam pod Wrocławiem) zciągam jej kaganiec. Widze, że idzie facet ze starszą ONką i trzema kundliszczami małymi (pies i dwie suki), więć biorę sucz na krótko i wracamy z łąki, bo te dwie małe zawsze startują do niej z zębami. oczywiście jedna nas zauważyła i z krzaków do mojej wyleciała. Moja posadziłam przy nodze i odganiam tamtą. Dre sie w niebogłosy co by facet (na oko na emeryturze już) zareagował. Zwracam mu uwagę, że ta mała znów do mojej z zębami wyskoczyła i żeby jakoś na to reagował, bo moja się wkońcu wkurzy i do tragedii dojdzie. Co usłyszałam od starszego Pana? "A przesadza Pani. Pani się cieszy, że tę dużą złapałem". Ręce i wszystko inne mi opadło. Facet oczywiście smyczy nie miał żadnej, ONke trzymał za obroże. Ale ONka akurat to łagodna i spokojna jest, co najwyżej podejdzie i obwącha. Quote
strix Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 (edited) omry napisał(a): Dziś natomiast u mnie w mieście gościu poderżnął gardło samowyprowadzającemu się psu, który zaatakował jego psa. Ja zaczynam myśleć, że właścicielom samowyprowadzaczy o to chodzi! Pies im się znudził ale nie mają pomysłu, co zrobić. Nie uśpią, bo się boją reakcji weta. Nie wywiozą do lasu, bo może mają jakieś tam sumienie a może się boją, że ktoś psa znajdzie i będzie afera (albo nie mają samochodu....). Więc mają nadzieję, że pies zniknie - wpadnie pod samochód, zagryzie go inny pies itp, a oni będą mieli spokój... . U mnie jest taki mocno wyrośniety mix teriera, którego pan non stop prowadza go luzem. 'Prowadza' to za dużo powiedziane, bo zazwyczaj widzę tylko psa. Pies jest mocno konfrontacyjny ale jest stary, więc jak go widze to zmieniam kierunek, bo moje dwa mogłyby mu zrobić krzywdę (on zawsze do nich startuje). Kiedyś jak go spotkałam akurat z właścicielem, wychodzili zza rogu, więc nie miałam jak odejść. Pies się rzuca na moje, ja swoje trzymam i odganiam psa a właściciel....stoi i gapi się, co będzie. Dosłownie miałam wrażenie,że on chciał, żeby się te moje orawie 80 kg rzuciło na jego 25.... . Nie zrobił absolutnie NIC, w koncu mi się udało odgonić agresora i odejść. Moim zdaniem poderżnięcie gardła to przesada, gaz by chyba wystarczył zwłaszcza, że w Polsce legalny jest i prawdziwy gaz pieprzowy i gaz paraliżujacy. Ja chodzę z zabaweczką w sumie, bo żaden z w/w nie jest legalny w Norwegii, a i tak zazwyczaj działa. Edited June 10, 2012 by strix Quote
strix Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 darunia-puma napisał(a):kochani mam dość - ludzie są podli!!! Mam spięcie z jedną sąsiadką mieszkającą w bramie obok mnie. Wczoraj wieczorem siedziałam z mężem na ogródku za domem, zaczęła się jak zwykle pyskówka z tą panienką i usłyszałam jedno zdanie, które mnie zwaliło z nóg!!! " Ty s....ko nie wk....aj mnie, bo psów się pozbędziesz, rzucę mi na Twój ogród żarcie ze strychniną!!!" Słuchajcie gdyby nie jej mąż i mój pewnie wynikła by z tego niezła jatka!!! Jak bezczelnym można być to się w głowie nie mieści!!! Od wczoraj się nie uspokoiłam... Nagraj ją następnym razem. Psa dość łatwo jest nauczyć niepodnoszenia jedzenia z ziemi. Wszystkie psy stróżujace i obronne się na to szkoli. Potrzebna jest obroża z wyzwalaczem kwasku cytrynowego albo na bardziej oporne osobniki obroża indukcyjna ale nastawiona na minimum (nie chodzi o sprawianie bólu tylko o zaskoczenie psa). Pomocnik (nie mąż) też się przyda. Pomocnik rzuca przez płot kiełbachę a w momencie jak pies do tego podchodzi Ty pilotem aktywujesz obrożę. Ważne jest, żeby to zrobić w odpowiednim momencie. Wszystkie kaukazy, któe znam były tak szkolone, zazwyczaj łapią to w jeden dzień a podobno rasa nie należy do najbardziej bystrych (z czym ja sie akurat nie zgadzam). I nie zostawiaj głodnych psów na zewnatrz, wtedy minimalizujesz szanse,że trening pójdzie w zapomnienie. Quote
Sybel Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 Ja miałam problem z sąsiadem, który uznał, ze moje psy się nudzą, jak są same, więc według relacji innych sąsiadów dzwonił wiecznie domofonem i pukał do naszych drzwi, a psy sie darły. Mamy akurat takie mieszkanie, że mozemy psy zamknąć w drugim końcu mieszkania, z dala od drzwi. Po drodze są jedne drzwi z zasuwką (specjalnie dla pieseczków) i jeszcze potem drugie. Domofon odłożony, więc nawet, jak psy sie drą, to po pierwsze nie niesie się po klatce, a po drugie nie słychać dzownienia i pukania. No kurde, ja wiem, ze to było drażnienie moich psów, ale facet jest w ogóle dramatyczny. Ma prawie 60 lat, nigdy nie pracował, żyje z wynajmowania mieszkania, które kupili mu rodzice, a mieszka z mamą. Kiedyś wyszło, ze robi nam zdjecia, jak chodzimy na spacery, ostatnio doprowadził do zamontowania znaku zakazu zatrzymywania i postoju pod moim blokiem, bo nie umie wyjeżdżać z garażu, na dachu mamy wyjca antygołębiowego, który na szczęście ostatnio się popsuł i przestał zawodzić. Ostatnio dopadł moją mamę i zaczął wypytywać, czy ja jej nie odwiedzam już w ogóle, bo widuje tylko moją młodszą siostrę. Zatkało go, jak mama mu powiedziała, ze ja teraz mało wychodzę (mam zakaz chodzenia, bo mi nogi puchną strasznie w ciąży, jestem w 39 tygodniu i jest ryzyko zatrucia ciążowego przy takiej opuchliźnie), ale mąż mnie do niej rano podwozi (sąsiad się obraził, ze go na ślub nie zaprosiliśmy...). My mu nie grozimy policją, po prostu staramy się unikać wszelkich konfrontacji i nie dawać mu okazji do drażnienia psów i innych takich. Wiem, ileż można, ale tak chyba lepiej, niż iść z nim na noże. Oczywiście nie z każdym się da, ten akurat jest starym pierdołą, ja tam się cieszę, ze na nas nie nasyła straży miejskiej, ze psy szczekają, że parkujemy na postawionym przez niego zakazie itd. Z zakazem zresztą śmieszna sprawa, cały blok się podpisał pod podaniem o jego likwidację lub adnotację, ze nie dotyczy mieszkańców. Innego dojazdu do bloku u nas nie ma. Quote
strix Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 Sybel, ale ten Twój sąsiad to mi wygląda na wariata, w miarę nieszkodliwego. Natomiast mściwa baba grożąca otruciem psów to już jest trochę inny kaliber. Przecież może je otruć jeśli się temu nie zapobiegnie.... Quote
Sybel Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 Ja się boję, że sąsiadowi z wiekiem walnie w stronę szkodliwości, jak zacznie na SM wydzwaniać, czy w ramach walki z gołębiami trutki na trawnikach wykładać... U nas były już fale otruć psów na osiedlu, tylko psiarze się dowiedzieli kto to, przyszli do domu faceta z pałkami i porozmawiali nieco inaczej. Gość nie ucierpiał, został solidnie nastraszony, ale od lat jest spokój. Inna sprawa, ze wtedy poszło wiele psów, było strasznie, ginęły też koty. Tylko nie dlatego, ze przeszkadzały, bo latały luzem, szczekały. Ginęły, bo sprawca to dozorca, a wtedy nie było jeszcze sprzątania psich kup i to przez kupy psy ginęły... To dopiero chore :| Quote
sleepingbyday Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 a_niusia napisał(a):wiecie co... owszem, to jest dosyc bulwersujace, ale np. u mnie na osiedlu jest takie male rude gowno, ktore jak jest w miare pogoda, to siedzi w ogrodku i drze morde pod plotem. robi to cale dnie. jak tylko mam otwarte okno, to go slysze. drze jape jak ktos przechodzi, drze jape na samochody...zajmuje sie po prostu darciem mordy. duzo razy slyszalam, jak jakis stary dziadzius mowil, ze ktos powinien to otruc i byloby z glowy. szczerze mowiac nie dziwie sie ludziom, ze tak mowia. moje psy, kiedy sa w ogrodzie, a sa tam bardzo rzadko, bo to jest ogrod wspolny i nie chce, zeby komus przeszkadzaly, to nie pozwalam im nawet zblizac sie do plotu. gdybym miala swoj prywatny ogrod to nikt by nawet nie wiedzial, ze tam sa psy. trzeba liczyc sie z tym, ze psy nie kazdy lubi i dla nas to sa nasze kochane pieseczki, a dla oibcych ludzi to srajace, szczekajace bydleta. kara śmierci (i to w męczarniach) za darcie japy? i wy to ROZUMIECIE??? rozumiecie chorą logikę karania psa, a nie człowieka? kto odpowiada za kogo? kto tu jest homo sapiens sapiens, ja się pytam???? Quote
dance_macabre Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 Boże jak mi dzisiaj kobieta z bloku naprzeciwko podniosła ciśnienie. Idę sobie z swoim psem po trawniku obok tegoż bloku, trawnik bez tabliczki, żadne kwiatki nie rosną a trawa zasuszona (raczej staram się nie wpuszczać psa w trawniki zadbane bo domyślam się że ktoś o nie dba i żółte plamy po sikach to nie jest coś co go ucieszy:lol:). Młoda zatrzymuje się i zaczyna robić kupę, więc grzecznie wyciągam woreczki. I w takiej sytuacji z woreczkami w ręce słyszę głos babsztyla z balkonu za mną żeby mój pies srał gdzie indziej niż pod jej balkonem (pomijając ze pod balkonem to nie było). Więc grzecznie odpowiadam że przecież posprzątam i na dowód potrząsam woreczkami które właśnie trzymam. Na co kobieta że ją to g**** obchodzi, pod jej balkonem ma nie srać. Co ja będę dyskutować z troglodytą. Pokiwałam głową, posprzątałam i poszłam sobie. Ktoś mi może powiedzieć gdzie ma się załatwiać w takim mąć razie mój pies kiedy praktycznie każdy skrawek zieleni w centrum jest pod czyimś balkonem? Mam na każde siku latać do lasu czy co? Quote
Nenecha Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 dance_macabre napisał(a): Ktoś mi może powiedzieć gdzie ma się załatwiać w takim mąć razie mój pies kiedy praktycznie każdy skrawek zieleni w centrum jest pod czyimś balkonem? Mam na każde siku latać do lasu czy co? I dlatego praktycznie pies w mieście, przynajmniej w centrum miasta, nie ma racji bytu i tyle :roll: Sybel napisał(a):Ja miałam problem z sąsiadem, który uznał, ze moje psy się nudzą, jak są same, więc według relacji innych sąsiadów dzwonił wiecznie domofonem i pukał do naszych drzwi, a psy sie darły. Ja mam podobny problem - ktoś najwyraźniej specjalnie domofonem do mnie pika... Podejrzewam (trochę chyba nienormalną...) sąsiadkę, bo kiedyś mi wspomniała, jak ona to bardzo lubi, kiedy psy szczekają takim mocnym basem (jak właśnie mój piechu). Że niby zaraz się jej dzieciństwo na wsi przypomina... I tak, widać, mnie przy okazji też musi... niekiedy i nawet późną nocą _-_ ...wkrótce przyłapię babsko i powiem parę słówek =_= Quote
LadyS Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 Nenecha napisał(a):I dlatego praktycznie pies w mieście, przynajmniej w centrum miasta, nie ma racji bytu i tyle :roll: :roll: To tak samo, jak powiedzieć, że na wsi psy nie mają racji bytu, bo siedzą ciągle na podwórkach. To mówię ja, mieszkająca w samiutkim centrum Wrocławia z psem :roll: Nikt nigdy się nie czepił, że mój pies tutaj sika, głównie dlatego, że wszystko jest obszczane i tak przez pijanych ludzi chodzących tędy w nocy, albo przez bezdomnych, którzy niedaleko mają melinę. A gówna się sprząta, i rzucania się o to posprzątane gówno nie rozumiem - ale nie znalazł sie jeszcze taki, który się tego czepił. A mnie strasznie denerwują ludzie, którzy na jedyną łączkę w okolicy przychodzą czesać swoje psy i potem zostawiają te wyczesane kudły :roll: Edit: Żeby nie było - pies nie sika pod balkonami, bo nie ma jak, tutaj pod blokiem nie ma trawnika :roll: Po prostu chodzi mi o centrum miasta ;) Quote
a_niusia Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 dance_macabre napisał(a):Boże jak mi dzisiaj kobieta z bloku naprzeciwko podniosła ciśnienie. Idę sobie z swoim psem po trawniku obok tegoż bloku, trawnik bez tabliczki, żadne kwiatki nie rosną a trawa zasuszona (raczej staram się nie wpuszczać psa w trawniki zadbane bo domyślam się że ktoś o nie dba i żółte plamy po sikach to nie jest coś co go ucieszy:lol:). Młoda zatrzymuje się i zaczyna robić kupę, więc grzecznie wyciągam woreczki. I w takiej sytuacji z woreczkami w ręce słyszę głos babsztyla z balkonu za mną żeby mój pies srał gdzie indziej niż pod jej balkonem (pomijając ze pod balkonem to nie było). Więc grzecznie odpowiadam że przecież posprzątam i na dowód potrząsam woreczkami które właśnie trzymam. Na co kobieta że ją to g**** obchodzi, pod jej balkonem ma nie srać. Co ja będę dyskutować z troglodytą. Pokiwałam głową, posprzątałam i poszłam sobie. Ktoś mi może powiedzieć gdzie ma się załatwiać w takim mąć razie mój pies kiedy praktycznie każdy skrawek zieleni w centrum jest pod czyimś balkonem? Mam na każde siku latać do lasu czy co? moja siostra mieszka na ogrodzonym osiedlu, gdzie na trawniki po prostu psy nie leja. jej psy sa nauczone, ze na tych trawnikach sie nie sika. kiedy miala miot i niektore szczeniaki zostaly troche dluzej, to tez byly zabierane na sikanie poza osiedle. i tak, owszem-oni z kazdym sikaniem chodza do lasu, ktory maja tuz za plotem. takie sa po prostu zwyczaje. kiedy jej mlodszy pies byl maly i wiadomo bylo, ze nie wytrzyma, to gnoja pod pache i do lasu. po prostu elementarne zasady kultury. swoim dziewczynom tez nie pozwalam lac ludziom pod balkonami. Quote
a_niusia Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 LadyS napisał(a)::roll: To tak samo, jak powiedzieć, że na wsi psy nie mają racji bytu, bo siedzą ciągle na podwórkach. To mówię ja, mieszkająca w samiutkim centrum Wrocławia z psem :roll: Nikt nigdy się nie czepił, że mój pies tutaj sika, głównie dlatego, że wszystko jest obszczane i tak przez pijanych ludzi chodzących tędy w nocy, albo przez bezdomnych, którzy niedaleko mają melinę. A gówna się sprząta, i rzucania się o to posprzątane gówno nie rozumiem - ale nie znalazł sie jeszcze taki, który się tego czepił. A mnie strasznie denerwują ludzie, którzy na jedyną łączkę w okolicy przychodzą czesać swoje psy i potem zostawiają te wyczesane kudły :roll: mnie tez to wkurza. a juz szczegolnie mnie wkurzalo jak moj starszy pies byl szczeniakiem i te cholerne kudly JADL. teraz planuje wytrymowac i ostrzyc moja kule futra i wrzucic to do ogrodu jednej baby, co ma takie zwyczaje. juz od kilku tygodni nosze sie z tym zamiarem. Quote
LadyS Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 a_niusia napisał(a):mnie tez to wkurza. a juz szczegolnie mnie wkurzalo jak moj starszy pies byl szczeniakiem i te cholerne kudly JADL. teraz planuje wytrymowac i ostrzyc moja kule futra i wrzucic to do ogrodu jednej baby, co ma takie zwyczaje. juz od kilku tygodni nosze sie z tym zamiarem. Mój nie jest szczeniakiem, a potrafi je jeść, bo dosłownie są wszędzie, więc jak łapie w mordę piłkę/chce biegać z otwartą japą/ugryźć sobie trawkę, to od razu je zjada. A potem nimi sra :roll: Wiem, bo sprzątam :lol: Quote
ulvhedinn Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 [quote name='Nenecha']I dlatego praktycznie pies w mieście, przynajmniej w centrum miasta, nie ma racji bytu i tyle :roll: Ja mam podobny problem - ktoś najwyraźniej specjalnie domofonem do mnie pika... Podejrzewam (trochę chyba nienormalną...) sąsiadkę, bo kiedyś mi wspomniała, jak ona to bardzo lubi, kiedy psy szczekają takim mocnym basem (jak właśnie mój piechu). Że niby zaraz się jej dzieciństwo na wsi przypomina... I tak, widać, mnie przy okazji też musi... niekiedy i nawet późną nocą _-_ ...wkrótce przyłapię babsko i powiem parę słówek =_= Bzdura kosmiczna!!!!!!!!! Jeśli sie po psie sprzata, to gucio powinno obchodzić otoczenie gdzie się ów pies wypnie. Poza tym- trawniki nie są własnością prywatnąposzczególnych osób z bloku, ale przestrzenią publiczną, do użytku mieszkańców. Zazwyczaj tym, co czepiają się psom przeszkadza wszystko- ptaki, koty, dzieci, ludzie na ławce- i to niestety ale ONI maja problem. Prawda jest taka, że jeśłi ktoś nie potrafi żyć w społeczności, to trudno, on powinien sie ewakuować (niech sobie kupi dom na zadupiu, wybetonuje dookoła i postawi drut kolczasty nawet). Pies w mieście jak najbardziej ma racje bytu, niezależnie zreszta od swojej wielkości- pod dwoma warunkami, pilnujemy, żeby nie był uciążliwy i zapewniamy mu zajęcie i ruch. I od razu mówię- da się. Notabene, ja mam wyłączony domofon, właśnie dlatego, że ktoś nieżyczliwy dzwonił o dzikich porach po to, żeby psy szczekały..... Quote
strix Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 sleepingbyday napisał(a):kara śmierci (i to w męczarniach) za darcie japy? i wy to ROZUMIECIE??? rozumiecie chorą logikę karania psa, a nie człowieka? kto odpowiada za kogo? kto tu jest homo sapiens sapiens, ja się pytam???? Zgadzam się. Ale jakiej logiki oczekujesz od osoby, której sprawia przyjemność bicie psów po grzbiecie smyczą z supłami? Oczywiscie, że karać należy właścicieli. Pies to pies i jak się go nie nauczy manier, to on tych manier mieć nie będzie. Czipowanie psów mogłoby znacznie ułatwić odnalezienie i ukaranie właściciela, ale podobno sąd w Polsce orzekł,ze wymóg czipowania jest niezgodny z konstytucją! Quote
a_niusia Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 LadyS napisał(a):Mój nie jest szczeniakiem, a potrafi je jeść, bo dosłownie są wszędzie, więc jak łapie w mordę piłkę/chce biegać z otwartą japą/ugryźć sobie trawkę, to od razu je zjada. A potem nimi sra :roll: Wiem, bo sprzątam :lol: ja na szczescie juz nie mam tego problemu, zalatwilam to malo pozytywnie i najpierw nie zarla, bo sie dygala, a potem przestala zrec, bo juz przestalo ja to krecic, jednak nadal jak widze, ze ktos zostawia futro, to mnie to strasznie, na maksa wkurza. ulvhedinn napisał(a):Bzdura kosmiczna!!!!!!!!! Jeśli sie po psie sprzata, to gucio powinno obchodzić otoczenie gdzie się ów pies wypnie. Poza tym- trawniki nie są własnością prywatnąposzczególnych osób z bloku, ale przestrzenią publiczną, do użytku mieszkańców. Zazwyczaj tym, co czepiają się psom przeszkadza wszystko- ptaki, koty, dzieci, ludzie na ławce- i to niestety ale ONI maja problem. Prawda jest taka, że jeśłi ktoś nie potrafi żyć w społeczności, to trudno, on powinien sie ewakuować (niech sobie kupi dom na zadupiu, wybetonuje dookoła i postawi drut kolczasty nawet). Pies w mieście jak najbardziej ma racje bytu, niezależnie zreszta od swojej wielkości- pod dwoma warunkami, pilnujemy, żeby nie był uciążliwy i zapewniamy mu zajęcie i ruch. I od razu mówię- da się. Notabene, ja mam wyłączony domofon, właśnie dlatego, że ktoś nieżyczliwy dzwonił o dzikich porach po to, żeby psy szczekały..... jasne, ze sie da. sama mam dwa psy w miescie-co prawda nie w centrum, ale jednak w miescie. ale ja dbam o to, zebysmy nie byli uciazliwi i wszyscy lubia i nas i nasze psy. tyle ze nie wszyscy psiarze tego pilnuja i to jest oczywisty fakt. Quote
ulvhedinn Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 tyle ze nie wszyscy psiarze tego pilnuja i to jest oczywisty fakt. No dobra, ja mam wrażenie, że nie wszyscy umieją używać toalety, bo co jakiś czas musi hydraulik przetykać zatkaną rure kanalizacyjną (szmatą na przykład). Czy to oznacza, że kanalizacja nie ma racji bytu? Quote
a_niusia Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 ulvhedinn napisał(a):No dobra, ja mam wrażenie, że nie wszyscy umieją używać toalety, bo co jakiś czas musi hydraulik przetykać zatkaną rure kanalizacyjną (szmatą na przykład). Czy to oznacza, że kanalizacja nie ma racji bytu? ja nie napisalam, ze nie ma racji bytu. nie dziwie sie jednak ludziom, ktorych sasiedztwo niewychowanych zwiarzat i ich rownie niewychowanych wlascicieli po prostu irytuje. Quote
evel Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 Ja mam w sąsiedztwie psa ogródkowego - od wiosny do późnej jesieni to piłuje ryja dniami i nocami, nie pomagają skargi, donosy i w ogóle nic, właściciel to burak o mózgu wielkości ziarna grochu no i co? Szlag mnie trafia jak ten poryty pies zaczyna wrzask o trzeciej nad ranem, bo zawiał wiaterek, przeszedł kot, pierdnął przelatujący ptaszek itd., do drastycznych działań bym się nie posunęła, choć czasem jak próbuję popracować a on się drze jak szlachtowany to miewam sadystyczne myśli :roll: ale rozumiem irytację takich ludzi, którzy nie mogą okna na noc otworzyć w lecie, żeby ich nie budziło potępieńcze zawodzenie tego typu kundla ogródkowego. Quote
a_niusia Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 evel napisał(a):Ja mam w sąsiedztwie psa ogródkowego - od wiosny do późnej jesieni to piłuje ryja dniami i nocami, nie pomagają skargi, donosy i w ogóle nic, właściciel to burak o mózgu wielkości ziarna grochu no i co? Szlag mnie trafia jak ten poryty pies zaczyna wrzask o trzeciej nad ranem, bo zawiał wiaterek, przeszedł kot, pierdnął przelatujący ptaszek itd., do drastycznych działań bym się nie posunęła, choć czasem jak próbuję popracować a on się drze jak szlachtowany to miewam sadystyczne myśli :roll: ale rozumiem irytację takich ludzi, którzy nie mogą okna na noc otworzyć w lecie, żeby ich nie budziło potępieńcze zawodzenie tego typu kundla ogródkowego. ja szczegolnie czuje niechec do tego rudego gnoja, bo kiedys mi chcial wygryzc dziure w lydce, bo akurat otworzyli brame, a ja bylam w krotkich gaciach. i szczerze jak przechodze to mam chec w niego czyms rzucic albo piachem mu sypnac w oczy, albo z kopa mu przez te siatke strzelic. oczywiscie nie robie tego i ucze moje psy nie reagowania na niego. a niedawno na drugiej stronie ulicy byla rozbita butelka i moj mlodszy pies w to wlazl, wiec szybko obie posadzilam i zaczelam wyciagac szklo z futerka, bo na szczescie obylo sie bez ran. a ten gnoj prul na nas jadaczke. i wtedy mily dziadzius zadzwonil do tych ludzi i powiedzial, ze jesli dzis jeszcze raz uslyszy tego psa, to powaznie go otruje. juz nawet idzie po trutke na szczury. bo po prostu tego nie zniesie. i caly dzien nie bylo tego psa slychav. nikt go nie otrul, bo dalej drze morde. nawet teraz przestalo padac, to slysze jak drze morde. Quote
darunia-puma Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 a_niusia napisał(a):wiecie co... owszem, to jest dosyc bulwersujace, ale np. u mnie na osiedlu jest takie male rude gowno, ktore jak jest w miare pogoda, to siedzi w ogrodku i drze morde pod plotem. robi to cale dnie. jak tylko mam otwarte okno, to go slysze. drze jape jak ktos przechodzi, drze jape na samochody...zajmuje sie po prostu darciem mordy. duzo razy slyszalam, jak jakis stary dziadzius mowil, ze ktos powinien to otruc i byloby z glowy. szczerze mowiac nie dziwie sie ludziom, ze tak mowia. moje psy, kiedy sa w ogrodzie, a sa tam bardzo rzadko, bo to jest ogrod wspolny i nie chce, zeby komus przeszkadzaly, to nie pozwalam im nawet zblizac sie do plotu. gdybym miala swoj prywatny ogrod to nikt by nawet nie wiedzial, ze tam sa psy. trzeba liczyc sie z tym, ze psy nie kazdy lubi i dla nas to sa nasze kochane pieseczki, a dla oibcych ludzi to srajace, szczekajace bydleta. Rozumiem jakby moje psy szczekały na ogródku, mogłoby człowieka trafić, ale one kompletnie nie szczekają mają kości wołowe, które obrabiają i są całkowicie cicho. Ogródek na jakim siedzę z psami jest moją własnością, nikt tam nie wchodzi, każdy sąsiad ma swój ogrodzony na, którym coś sobie robi... na wspólny teren wychodzimy tylko, aby przejść na swój ogród, nigdy nie załatwiają się na tym terenie... ich nawet nie widać na tym ogródku, jeden siedzi z kością pod żywopłotem, drugi je w altance, no ok trzeci je gdzieś na środku ogródka, ale przecież nikomu nie każę na nie patrzeć, powtarzam to mój ogród i mają prawo nawet na środku na nim nas....ać to tak jakby ktoś Wam tłumaczył jak macie ustawić psy w domach!!! Macie rację jeśli będzie jakaś sytuacja kolejna i będzie pyskówka na pewno ją nagram i zgłoszę !!!! Ktoś pytał o co mamy z nią spięcia? Hmmm jak usłyszałam ona jako matka polka nie jest w stanie zrozumieć że inni ludzie zamiast dzieci mają psy i inne gady - bo tego chcą !!! A może warto się zastanowić czemu nie mają może po prostu nie mogą ? Ale to przewyższa intelekt niektórych Quote
Dardamell Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 Nie czekaj aż następnym razem coś powie. Każdy tekst tego typu, każdy wyskok z mordą w twoją stronę zgłaszaj na policję, do dzielnicowego, gdziekolwiek. Dlaczego? Bo wtedy masz podkładkę, ze ona robi to notorycznie. Tu nie ma co czekać. Przy okazji poinformuj ją, że zgłosiłaś to do odpowiednich służb i terraz jak coś stanie się twoim psom to będzie na nią, więc niech lepiej uważa, żeby im się krzywda nie stała. Quote
Stevie Rae Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 Mój Kapsel jest psem, który uznaje iż przelot pszczoły nad nosem jest równoważny z końcem świata. Dlatego przyznaję, że mam z nim problemy - nie ma mowy o wypuszczeniu Go samego na ogród, bo wpada w panikę co minutę, a pomimo niewielkich gabarytów głos ma bardzo, bardzo donośny. Zdarza mu się poszczekać, ale zazwyczaj wtedy dobiegam, macham mu palcem przed nosem i zabieram do domu. Nie rozumiem natomiast psa sąsiadów, który wypuszczany jest w weekandy o godzinie szóstej na ogród. Facet zadowolony idzie spać, 'bo pies się wybiega', a ten drze się przed balkonem i nie - nie sika. Ale załóżmy - że facet zasnął, w porządku. Tylko jeśli mamy popołudnie FACET PRACUJE NA OGRÓDKU, kopie, A PIES JEST OBOK i się DRZE to jakim cudem można nie reagować? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.