Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

PaulinaBemol napisał(a):
a ja chcę tylko nawiązać do wypowiedzi że ludzie idioci wezmą kolejne psy i będą je luzem puszczać. Wiem że tak jest natomiast u mnie luzem są puszczane małe kanapowce ludzi z bloków bo im się wyjśc nie chce a na wsi u mojej babci są watahy psów i naprawdę rzadko zdarza się że są to psy ludzi ze wsi (zdarza się ale to są wyjątki) większość tych psów to właśnie psy miejskie wywalone na wieś przez właścicieli. Kończy sie to tym że ludzie urządzają na te psy "polowania" chyba ich uśpienie było bardziej humanitarne bo takie polowania kończą się różnie, a jestem pewna że po takiej sprawie doszlo by do takich działań. Wiem nie jest to wyjście idealne ale moim zdaniem lepsze niż zostawienie je dalej samym sobie....chciało by się żeby psy znalazły opiekę i nowych odpowiedzialnych właścicieli ale dla 30 psów....wszyscy wiemy że to nie łatwe


Może właśnie dlatego u mnie na wsi praktycznie nie ma biegających luzem psów... są może 3-4, reszta albo na łańcuchach albo w ogrodzie [o dziwo - większość dodatkowo chodzi na spacery]. No, ale tuż za moim domem to się asfalt kończy. Co prawda kawałek dalej [parę km] zaczyna się na nowo, ale "obcy" o tym nie wiedzą, że to skrót między 2 miastami.

Posted

nie znam dokładnie sprawy ale po dniu spędzonym w lecznicy(dużej, chyba największej u mnie w mieście) napatrzyłam się na psy pogryzione przez inne. Przyjechała dziewczynka(15 lat?) z mamą i terierem irlandzkim. Psiak miał wygryzione całe udo, był cały we krwi, jak usiadł to zostawił wielką plamę krwi. Opluty, przerażony. Właściciele chyba jeszcze bardziej. Pies został zaatakowany przez puszczone luzem psy które biegały po lesie- 'bo musiały się wybiegać'. Ciekawa jestem czy też będziecie mówić ,ze to wina właścicieli ,że spuścili średniego, zrównoważonego, łagodnego psa ze smyczy i sami sobie winni ,że jakiś kretyn puścił agresywne, wielkie psy nad którymi nie panuje. Były dwa pekińczyki które szły ze starszą panią i wyleciał na nie doberman. Jeden pekińczyk stracił oko, drugi miał zmiażdżone łapki. Też wina starszej pani ,że nie umiała obronić i siebie i dwóch psów przed wielkim dobermanem? No i na koniec był buldożek, szczeniaczek z wielką blizną na ciele, również zaatakowany przez psy. Postawcie sobie w miejsce tych psów , dzieci. Jestem pewna,że przy dzieciach powiedzielibyście, że pewnie niedopilnowane, a teraz będziecie żałować piesków, bo kto normalny spuszcza agresywne psy, wy to byście zaraz na SM zadzwonili :) :)

Posted

To nie wina psów, że są agresywne i, że zaatakowały. Pies nie rodzi się agresywny, agresję nabywa w trakcie swojego pobytu z człowiekiem lub ze swoich doświadczeń wynikających z należenia do psiego stada. Z tego, co wiem, sfora psów jest doskonała pod względem hierarchicznym- na czele stoi alfa, a "pod nim" są dopiero wyżsi i niżsi rangą podopieczni, tak więc panuje tu spokój. Samiec alfa charakteryzuje się spokojem, jest zdystansowany względem innych, szanowany, zazwyczaj nie zwraca uwagi na "byle co", no i, aby należeć do stada, reszta musi wykonywać jego polecenia. Jeśli nie- wyżsi podopieczni kilka razy "glebną" rozbrykanymi członkami o ziemię i wszystko powraca do zwyczajności. Moje pytanie, jak więc spokojny samiec alfa "wydaje pozwolenie" na atak? Myślę, że te psy nie tworzyły stada, były jedynie trzema psami, które spacerowały sobie koło placu zabaw i nagle zobaczyły COŚ, co się rusza, wrzeszczy i instynkt wziął górę.
Ludzie dużo bardziej potrafię skrzywdzić psy, nie określając jasno granic, nie czytając psów, łamiąc wydawane przez siebie zakazy i ucząc złych zachowań. Potem takie psy wydostają się, robią co im się podoba i opłaca, nikt ich nie karze, a że jest to samo nagradzające, koło się zamyka. No niestety. Ja jestem za a_niusią i nie wiem, czym zawiniły psy, które od szczeniaka nie miały zapewnione NIC, trzeba dodatkowo karać dożywotnim schroniskiem, bez szans na adopcje. Człowiek, wrażliwy na inną istotę, powinien wybrać mniejsze zło!
Czasem, nie rozumiem też sensu takich dyskusji jak ta, które nic nie zmienią. Czy psy znajdą nowe domy, które je "naprostują"? Czy dziecko zostanie wskrzeszone? Czy rodzice będą pocieszeni? 3 razy nie. :razz:

Posted

Uranoe napisał(a):
To nie wina psów, że są agresywne i, że zaatakowały. Pies nie rodzi się agresywny, agresję nabywa w trakcie swojego pobytu z człowiekiem lub ze swoich doświadczeń wynikających z należenia do psiego stada. Z tego, co wiem, sfora psów jest doskonała pod względem hierarchicznym- na czele stoi alfa, a "pod nim" są dopiero wyżsi i niżsi rangą podopieczni, tak więc panuje tu spokój. Samiec alfa charakteryzuje się spokojem, jest zdystansowany względem innych, szanowany, zazwyczaj nie zwraca uwagi na "byle co", no i, aby należeć do stada, reszta musi wykonywać jego polecenia. Jeśli nie- wyżsi podopieczni kilka razy "glebną" rozbrykanymi członkami o ziemię i wszystko powraca do zwyczajności. Moje pytanie, jak więc spokojny samiec alfa "wydaje pozwolenie" na atak? Myślę, że te psy nie tworzyły stada, były jedynie trzema psami, które spacerowały sobie koło placu zabaw i nagle zobaczyły COŚ, co się rusza, wrzeszczy i instynkt wziął górę.
Ludzie dużo bardziej potrafię skrzywdzić psy, nie określając jasno granic, nie czytając psów, łamiąc wydawane przez siebie zakazy i ucząc złych zachowań. Potem takie psy wydostają się, robią co im się podoba i opłaca, nikt ich nie karze, a że jest to samo nagradzające, koło się zamyka. No niestety. Ja jestem za a_niusią i nie wiem, czym zawiniły psy, które od szczeniaka nie miały zapewnione NIC, trzeba dodatkowo karać dożywotnim schroniskiem, bez szans na adopcje. Człowiek, wrażliwy na inną istotę, powinien wybrać mniejsze zło!
Czasem, nie rozumiem też sensu takich dyskusji jak ta, które nic nie zmienią. Czy psy znajdą nowe domy, które je "naprostują"? Czy dziecko zostanie wskrzeszone? Czy rodzice będą pocieszeni? 3 razy nie. :razz:

dawno tu nie zaglądałam.
Zgadzam się z tym wszystkim. Ostatnio sama mam wiele rozmów z moimi znajomymi, którzy zakupili sobie niedawno psy zupełnie niedostosowane psychicznie do swojej rodziny czy siebie, a wybór był pod względem - bo mi się podoba.... I się schody zaczynają..... bo maly szczeniak (niecałe 3 miesiące) już warczy na osobą która podaje mu jedzenie!!!!!! 9 miesięczny inny pies przewraca właścicieli "z radości".... I na nic mają się rozmowy z tymi ludźmi - nie mogą załapać o co chodzi w wychowaniu psa.... Za to ja wiem jakich klientów będę miała za jakiś czas do naprostowanie na właściwie tory....
a żeby nie było tak różowo, mnie w dzieciństwie pogryzł pies, bardzo mocno. Co mi zupełnie nie zwichrowało życia - wręcz przeciwnie - psy to moja pasja. I nigdy lęków nie miałam względem tych zwierzaków (czego nie mogę powiedzieć o żmijach, kleszczach i skorpionach)

Posted

Nie do końca jestem pewna, że "samiec Alfa" musi być spokojny... Zdarzało się nie raz, że "dowództwo" w grupie psów obejmowała moja bynajmniej nie spokojna suka [oczywiście i tak zdanie nas, ludzi, było dla psów ważniejsze] i pozostałe psy bez mrugnięcia okie robiły to co chciała. Mowa w tym wypadku o psach, z którymi dobrze się znała, więc to była stała pozycja kudłatej przy konkretnych psach [w sumie to przy większości, z którą się bawiła].
Fakt, że w stosunku do "swoich" potrafiła zachowywać się w porządku - jak zaczynały się jakieś awantury to leciała uspokoić psy, pilnowała ich itp. Ale jej próg pobudzenia jeśli chodzi o atak na obce psy to znam doskonale, to nie jest spokony i opanowany pies...

Posted

joana napisał(a):
Lubie bardzo to forum, ale czasem ma wrażenie że niektórym się tu troszkę wartości przemieszały.


To raczej nie Ty jesteś od oceniania, kogo wartości są bardziej prawidłowe, nie?

Balbina&F napisał(a):
Ciekawa jestem czy też będziecie mówić ,ze to wina właścicieli ,że spuścili średniego, zrównoważonego, łagodnego psa ze smyczy i sami sobie winni ,że jakiś kretyn puścił agresywne, wielkie psy nad którymi nie panuje.


Nie ma to jak porównywać spuszczenie psa, by sobie pobiegał z zostawieniem maleńkiego dziecka samego na placu zabaw ;)
Wypadki się zdarzają, ale chyba każdy jakiś tam rozum ma.
Ja w życiu nie zostawiłabym pięciolatka samego, bo to jest cholera chyba jakiś żart. Jeszcze raz powtórzę, że stać się mogło cokolwiek, co chyba myślący rodzic powinien starać się przewidzieć i być przy dziecku.

Posted

Ze względu na wszystkie tego pogryzienia psy atakujące ludzi i inne zwierzęta, puszczone samopas agresywne psy powinny być chyba z miejsca odstrzeliwane.
Pisze to miłośnik prawie wszystkich psów, oprócz tych atakujących niewinnych ludzi i zwierzęta. Gdybym miała dziecko, czy też mojego psa, czy kogoś z rodziny czy obcego człowieka atakowałby pies to nie zastanawiałabym się kto jest ważniejszy.
Przykro by mi było samej ukatrupić psa, bo by to była dla mnie trauma, ale pies stwarzający realne zagrożenie nie jest ważniejszy od człowieka.
Nie zawsze wierzę, że da się zresocjalizować takie psy.

Posted

Pies to tylko pies. Mamy w rodzinie kilkoro małych dzieci i psy. Zdarza się, że są razem w ogrodzie, ale nie spuszczam ich z oczu. Znam swoje psy, ale nie jestem pewna co wymyśli dziecko. Pies karci gryząc, a my mamy miękką skórę. Może dlatego, że sama w dzieciństwie byłam "karcona" przez swojego psa i wiem czym to się kończy.

Posted

zaginiona sara-o to chodzi, zgadzam się w 100% :) Jakbyście zobaczyli jak Ci właściciele tulili biednego, zakrwawionego psa, jak nad nim płakali a widać było ,że nie są zbyt majętni, a operacja była potrzebna. Dlaczego ktoś ma cierpieć przez czyjąś głupotę? Nie wierzę w socjalizację takich psów, może się wydawać ,że wszystko jest już ok, piesek kochany a któregoś dnia znowu zaatakuje. Wiele ludzi traci swoje psiaki przez agresywne psy. Nawet na forum z tego co pamiętam był york zagryziony na śmierć, jakiś zaatakowany przez malamuta i sunia, też yorczek, również zagryziona. I teraz powiedzcie wszystkim właścicielom tych zwierzaków,że pies który zagryzł ich pupila, po prostu był sfrustrowany, właściciel się nim nie zajmował, nie należy go tak surowo osądzać, dajmy mu jeszcze jedną szansę, i najlepiej żeby właściciel pogryzionego psa dołożył się jeszcze na karmę albo behawiorystę dla psiego mordercy...

Posted

Balbina&F napisał(a):
zaginiona sara-o to chodzi, zgadzam się w 100% :) Jakbyście zobaczyli jak Ci właściciele tulili biednego, zakrwawionego psa, jak nad nim płakali a widać było ,że nie są zbyt majętni, a operacja była potrzebna. Dlaczego ktoś ma cierpieć przez czyjąś głupotę? Nie wierzę w socjalizację takich psów, może się wydawać ,że wszystko jest już ok, piesek kochany a któregoś dnia znowu zaatakuje. Wiele ludzi traci swoje psiaki przez agresywne psy. Nawet na forum z tego co pamiętam był york zagryziony na śmierć, jakiś zaatakowany przez malamuta i sunia, też yorczek, również zagryziona. I teraz powiedzcie wszystkim właścicielom tych zwierzaków,że pies który zagryzł ich pupila, po prostu był sfrustrowany, właściciel się nim nie zajmował, nie należy go tak surowo osądzać, dajmy mu jeszcze jedną szansę, i najlepiej żeby właściciel pogryzionego psa dołożył się jeszcze na karmę albo behawiorystę dla psiego mordercy...


tylko że to prawda, winien jest właściciel agresywnego psa. ale to nie znaczy, że ten pies powinien móc dalej sobie biegać po osiedlu czy lesie. to jest przykre, że przez głupotę ludzi życie tracą niewinne psy-i te zagryzione i te agresywne, które są(słusznie)usypiane.

ale nawiązując do Twojego poprzedniego postu- gdybym puściła mojego psa samego, zostając w domu(tak zrobili rodzice 5 latka, dziecko było same)i mój pies zostałby zaatakowany, to miałabym wyrzuty sumienia. pewnie nic bym nie mogła zrobić, gdybym była na miejscu, ale to bez znaczenia. to jest analogiczna sytuacja. a nie, tak jak piszesz, że ktoś spuścił swojego psa i był przy nim i nie mógł nic zrobić. tych rodziców nie było. to jest nieodpowiedzialność i głupota, tyle.

Posted (edited)

Agresywny pies świetnie sobie poradzi na długiej lince, naprawdę nie trzeba go usypiać. Wydaje mi się że niektórzy widzą dwa rozwiązania - albo w 100% udana resocjalizacja albo uśpienie.
Małe dziecko nic nie wie o świecie. Żaden dorosły człowiek, chyba że głupi - i to będzie na jego własne życzenie, nie podejdzie ciumkając do psa, a to dziecko? Może samo zaczeło bawić się w ganianego z pieskami? Może podbiegło w ich stronę, a potem się przestraszyło i zaczeło uciekać? Wtedy ja, jako rodzic SPRÓBOWAŁABYM chociaż zawolać "nie podchodź do pieska" albo "chodź do mnie" albo kombinowała na różne sposoby jak nie sprowokować psa a jak odwołać swoje dziecko, jak je uspokoić. Ale mnie nie było. I mogę sobie tylko pluć w brodę, że nic nie zrobiłam.
Jak 30letni facet cmoka na Happy to mówię, że gryzie i proszę NIE, ale jeśli już go ugryzie, to jego sprawa. A jak dziecko wyleciało na Happy z łapami, to wzięłam ją za siebie i dzieciaka przytrzymałam ręką. Jest różnica między dzieciakiem a dorosłym.

edit, co do przypadku z lecznicy. Różnica polega na tym że właściciele byli przy tym zaatakowanym psie, a nie też go puścili samopas luzem - wtedy byłaby ich wina jak bardzo by pieska nie kochali.

Edited by Soko
Posted

no, no...na pewno na dlugiej lince poradzi sobie wysmienicie, ale jak wiadomo po drugiej stronie linki bedzie czlowiek, ktory moze np potknac sie i wypuscic linke z reki (malo prawdopodobne, nie? dogomaniacy pewnie nigdy sie nie potykaja) albo pośliznąć (tez nierealne, prawda?).

sadzisz, ze jak Happy ugryzie, to "jego sprawa"?:)))
tzn, ze naprawde nic nie wiesz o zyciu...

poza tym... o czym sie tu nie pisze, ty tylko happy albo wera. a psy, ktore rzucaja sie na dzieciaka i go zagryzaja nie sa ani happy ani wera.

Posted

Jaką dasz gwarancję ,że ten pies na lince nie zerwie się i nie zagryzie drugiego psa? To jest zwierze, kieruje nim instynkt, ja nie dam sobie ręki uciąć za to, jak zareaguje mój pies. A ty byś ręczyła za psa który już kiedyś zagryzł? I później wielkie akcje, ratowania psa który zagryzł dziecko/ psa/człowieka...Jakby było mało normalnych psów do uratowania...Myślę ,że teraz wszyscy są mądrzy bo to nie ich pies...Ciekawa jestem jak zareagowalibyście jakby to wasz psiak został zagryziony?Czy tak samo chcielibyście żeby spacerował sobie na lince i cieszył się życiem. Dla mnie pies który raz zaatakował może to zrobić ponownie, a nikt nie musi tracić psa bo ktoś sobie wziął za cel resocjalizacje mordercy.

Posted

A czy my mamy w naszym kraju niedobór psów, żebyśmy mogli sobie pozwolić na komfort nieusypiania psów, które gryzą, i to gryzą ludzi, albo poważnie ranią inne zwierzęta?

Posted

evel napisał(a):
A czy my mamy w naszym kraju niedobór psów, żebyśmy mogli sobie pozwolić na komfort nieusypiania psów, które gryzą, i to gryzą ludzi, albo poważnie ranią inne zwierzęta?



otoz to!!!

nawet ten swir milan by nie wzial takiego psa na swoj wybieg mimo ze jest wariatem:)

Posted

Tak myślisz? Happy spokojnie mogłaby ugryźć dzieciaka i ugryzłaby do dzisiaj, gdybym nie była zawsze blisko, a w zatłoczonych miejsach w kagańcu. A kiedyś by ZAGRYZŁA (zresztą gdyby wtopiła w jakieś zeby też nie daję głowy, że puści), ale zostala zresocjalizowana. Gdyby się nie udało, też by żyła - z dala od dzieci, na spacerach w kagańcu, amen.
Myślę, że jeśli ktoś mi uparcie prowokuje psa, który jest na smyczy, ja ostrzegam - tak, to jego zakichany interes że łapę wciska między zęby obcego psa ;)
Dlatego ja linkę mam zawse obwiązaną i zawsze jestem przygotowana na to (myślisz, że nie mam cykora jak idę z 30kg psem który nie wiem kiedy mnie za czym pociągnie). Jeśli ktoś bierze świadomie agresora tez wie że dosłownie WSZYSTKO może się wydarzyć łącznie z tym że UFO zlecą na ziemię.
Poza tym wybacz, ale Wera mogłaby zabić dzieciaka. I wiem, że pewnie nieraz jedno dziecko obskoczyła, bo zawsze jak mijam z nią na osiedlu dzieci to rodzice zawsze przyciskają je do siebie (tak, tak.. wieś, samochod raz na rok, o agresywnym psie puszczonym luzem nigdy tutaj nie było mowy, a jednak chodzą z dziećmi). Wiem też, że mogłaby skoczyć, zahaczyć pazurem o oko i przewrócić i dziecko walnęłoby glową w beton. Nie trzeba psa agresywnego, żeby się stała tragedia. Wera jest mega łagodna i jest psem obronnym który zaliże na śmierć ale moglaby zabić. Tak naprawdę wg tej kategorii każdy pies powinien być uśpiony.

Posted

Soko napisał(a):
Tak myślisz? Happy spokojnie mogłaby ugryźć dzieciaka i ugryzłaby do dzisiaj, gdybym nie była zawsze blisko, a w zatłoczonych miejsach w kagańcu. A kiedyś by ZAGRYZŁA (zresztą gdyby wtopiła w jakieś zeby też nie daję głowy, że puści), ale zostala zresocjalizowana. Gdyby się nie udało, też by żyła - z dala od dzieci, na spacerach w kagańcu, amen.
Myślę, że jeśli ktoś mi uparcie prowokuje psa, który jest na smyczy, ja ostrzegam - tak, to jego zakichany interes że łapę wciska między zęby obcego psa ;)
Dlatego ja linkę mam zawse obwiązaną i zawsze jestem przygotowana na to (myślisz, że nie mam cykora jak idę z 30kg psem który nie wiem kiedy mnie za czym pociągnie). Jeśli ktoś bierze świadomie agresora tez wie że dosłownie WSZYSTKO może się wydarzyć łącznie z tym że UFO zlecą na ziemię.
Poza tym wybacz, ale Wera mogłaby zabić dzieciaka. I wiem, że pewnie nieraz jedno dziecko obskoczyła, bo zawsze jak mijam z nią na osiedlu dzieci to rodzice zawsze przyciskają je do siebie (tak, tak.. wieś, samochod raz na rok, o agresywnym psie puszczonym luzem nigdy tutaj nie było mowy, a jednak chodzą z dziećmi). Wiem też, że mogłaby skoczyć, zahaczyć pazurem o oko i przewrócić i dziecko walnęłoby glową w beton. Nie trzeba psa agresywnego, żeby się stała tragedia. Wera jest mega łagodna i jest psem obronnym który zaliże na śmierć ale moglaby zabić. Tak naprawdę wg tej kategorii każdy pies powinien być uśpiony.



wydaje mi sie, ze ta argumentacja jest tak hmmm dziecinna, jej powiazanie z realnym swiatem doroslych ludzi tak nikle, ze naprawde nie ma co dyskutowac.

Posted

Ciekawe, bo pochodzi od ludzi którzy już kilkadziesiat lat w świecie dorosłych psiarzy się obracają, nie tylko ode mnie. Ja wiem jakie są realia u mnie, w Toruniu. Wiem, że to co tutaj piszę, ma swoje poparcie w wielu innych miejscach i sytuacjach. Wiem, że prawie z Werą straciłam oko od jej pazura chociaż nie mam 5 lat. Wiem, że każdy pies jest inny, ale potencjalnym zagrożeniem jest każdy. :roll: wesoły pies skaczący puszczony luzem może być groszy od agresywnego na smyczy (MOŻE).

Posted

Soko zazdroszczę, jak mówię, że kudłata może ugryźć to słyszę "taki słodki piesek? Mnie nie ugryzie". Fakt, z łagodności to ona tylko wygląd opanowała perfekcyjnie. Chodzi bez kagańca tylko dlatego, że się naprawdę dobrze słucha - mogę ją usadzić za sobą i się kłócić z "inteligentami". Kiedy wychodzi z kimś innym to nie ma przebacz - kaganiec musi być na pysku.

Po za tym też jestem za usypianiem psów, które poważnie pogryzły człowieka. Nie mówię tutaj o pojedynczym chwyceniu za rękę/nogę czy skarceniu z psim pojęciu. Cholera, ja chcę się na ulicy czuć bezpiecznie, a nie bać, że komuś agresor wyrwie zmycz z ręki, puści karabiczyk, cokolwiek! Przez takiego agresora, którego właściciel reagularnie "nie utrzymywał" pogryziony był mój brat [miał ok. 15 lat], który wlazł między psy chcąc ratować naszego, o mało nie został zagryziony Ituś [miałam go przed kudłatą - 10 kg łagodności kontra wielkie, agresywne bydle trochę mniesze od doga] i o mały włos byłby pogryzony tata - uratowała go bardzo gruba i mocna zimowa kurtka, walczył z tym agresorem po jego ataku na moją mamę. ja sama bałam się wtedy z domu wychodzić... Właściciel po "przypadkowym puszczeniu smyczy" nigdy nie pomógł odciągać psa! Przed policją tłumaczył się idiotycznie, że przecież pies był na smyczy.
Na osiedlu mieliśmy też agresywną rottkę - zawsze na smyczy, w kagańcu pilnowana, potwornie agresywna. Puścił karabińczyk, maleńki kundelek został przez nią tak połamany, że nie przeżył. Więcej prawdziwych niebezpiecznych agresorów u nas w okolicy nie było, te oba zostały uśpione.

Rany przypadkowe od pazurów to inna historia - a właśnie mam prawie 10 cm ranę na głowie od pazurka kudłatej ;). Krew się lała dość mocno [głowa jest silnie ukrwiona], do psa nie mam żadnych wątów... Ona się przecież ładnie ze mną bawiła.

Posted

Balbina&F napisał(a):
Jaką dasz gwarancję ,że ten pies na lince nie zerwie się i nie zagryzie drugiego psa? To jest zwierze, kieruje nim instynkt, ja nie dam sobie ręki uciąć za to, jak zareaguje mój pies. A ty byś ręczyła za psa który już kiedyś zagryzł? I później wielkie akcje, ratowania psa który zagryzł dziecko/ psa/człowieka...Jakby było mało normalnych psów do uratowania...Myślę ,że teraz wszyscy są mądrzy bo to nie ich pies...Ciekawa jestem jak zareagowalibyście jakby to wasz psiak został zagryziony?Czy tak samo chcielibyście żeby spacerował sobie na lince i cieszył się życiem. Dla mnie pies który raz zaatakował może to zrobić ponownie, a nikt nie musi tracić psa bo ktoś sobie wziął za cel resocjalizacje mordercy.


evel napisał(a):
A czy my mamy w naszym kraju niedobór psów, żebyśmy mogli sobie pozwolić na komfort nieusypiania psów, które gryzą, i to gryzą ludzi, albo poważnie ranią inne zwierzęta?


podpisuję się pod tymi dwoma postami. ja bym nie chciała spotkać na swojej drodze tego psa, który to niby jest zresocjalizowany, ale zrywa się mu smycz/linka akurat w momencie, kiedy idę z dzieckiem albo małym psem. albo mam kota na rękach. krzywdę można zrobić również kagańcem. nie wszystkie psy są adopcyjne i do zresocjalizowania.

Posted

a mnie do tej pory zachwyca jedna rzecz związana z wychowaniem i zachowaniem psów - w Hiszpanii nie ma praktycznie psów-agresorów. Tam w miejskich parkach psy się bawią ze sobą, nie atakują się. Tyle tylko, że są do tego uczone, aby były grzeczne - priorytetem nie jest tak jak u nas w Pl - "pies obrońca".... Tam ludzie mają psy dla przyjemności a u nas zwykle z potrzeby "obrony", tylko przed kim i po co??????

Posted

No proszę, ja mam mnóstwo szram po mojej kundlicy, która jest małym wypierdkiem. Ale jak czasem jej się fiksum dyrdum podczas zabawy włączy to właśnie tak to się kończy ;) Wszystkie psy są potencjalnie niebezpieczne dla zdrowia lub życia ludzi i innych zwierząt, jednak zdaje się omawiamy kwestię psów, które poważnie raniły/zabiły inne istoty. Dla takich psów po prostu nie ma miejsca w społeczeństwie.

Posted

u mnie niedawno (w styczniu) pies kuzynów zagryzł mojego kota - bardzo to przeżyłam. Wiem, ze ich pies ma wielkie braki w socjalizacji. Wzięłam się za tego psa - i choć go nie lubię - bo jak tu lubić mordercę własnego kota? to nakręciłam się na jego socjalizację. Tylko co z tego - gdy jego właściciele potem z nim potem nie ćwiczą....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...