Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

darunia-puma napisał(a):
ja mam serdecznie dość podbiegaczy, niesłuchających się psów, właścicieli którzy mają swoje psy w dooopppp.... idę z mężem do lasu z trzema psami, dwa po ok. 50kg i ast wszystkie na smyczach i nagle zza rogu wyłania się znana mi dobrze babka z goldenem oczywiście bez smyczy, bez obroży pełen luz z racji że mam trzy odsunęłam się wgłąb żeby przeszła sugerując żeby zapięła psa - i co słyszę on nic nie zrobi !!! No kurcze ale skoro ja się odsuwam i proszę o zapięcie psa to jaki ma problem ??? Moje niestety nie lubią kontaktu z innymi psami, mogą zrobić krzywdę i kto będzie odpowiadał ja z trzema czy ona z mizialskim goldenem??? Zaczęła się kłótnia jak mój samiec się rzucił z zębami babka zapięła psa i wyzywając pod nosem odeszła - poranek mam zniszczony, nienawidzę takich sytuacji, czy ludzie mogą trochę pomyśleć skoro ja mam 3 na smyczach to znaczy że albo ja albo psy nie chcemy kontaktu z innymi ...... jestem naprawdę zła ;-(


Dlaczego agresywne psy były bez kagańca ?

darunia-puma napisał(a):
mamy swój świat, bawimy się razem i nie chcemy niepożądanych gości ;-)


A może ktoś ma inny swój świat i lubi jak pieski latają luzem ?


Ja nie mam nic do dużych psów, sama mam dużą sukę - 50kg.
Nie lubi innych suk w związku z tym ZAWSZE jest w kagańcu.
Jest odwoływalna praktycznie zawsze, a nie wyobrażam sobie jej puszczać bez kagańca poza ogrodzonym terenem. Wiem jak może się zachować i moim obowiązkiem jest zapewnienie bezpieczeństwa innym ludziom czy psom.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

moje zawsze są na smyczach i w kagańcach w sytuacjach podbramkowych po prostu ściągam je jednym ruchem z pyska.
Niech każdy żyje jak mu odpowiada jedni mają yorki inni dogi - jak kto lubi ;-)
tak jak już pisałam wcześniej zawsze schodzę z drogi innym żeby nie było konfliktów, ale czasami jest to nieuniknione, na drzewo z nimi nie wejdę
hhmmm czy nie mam nad nimi kontroli??? Nie ciągną mnie po ziemi, nie rzucają się na wszystko co żyje, mam jedynie problem jak już jakiś pies podbiega i wpada im i mi pod nogi i się zaczyna młyn ot tyle.
Na gorąco pisząc jest we mnie tyle emocji zresztą jak pewnie w każdym z Was, natomiast sytuacje te nie zdarzają się zbyt często i chwała im za to.
Niektórzy mając 3 psy wychodzą pojedynczo, inni za jednym razem - nauczyłam się przez lata chodzić z dwoma dużymi i teraz też nie ma problemu.
Nawet gdybym poszła sama z Sethem ( ok.50kg) to i tak niczego by nie zmieniło jakby podbiegł jakiś agresor, bo i tak byłaby wojna
Shilla i maluch są spokojniejsi od samca i wiele tolerują
haha pewnie zostanę zlinczowana swoim postępowaniem i paluchem mi wiele z was pokaże że jestem bee bo mam 3 psy i z nimi chodzę ale spokojnie nie jestem ani kłótliwa ani kąśliwa, a co najważniejsze mam na to pełen luz...
Moje małpy mój cyrk - na razie żaden podbiegacz nie stracił życia i na pewno do tego nie dopuszczę...
padnie pewnie pytanie - jak ja mogę ściągać kagańce psom w takich sytuacjach ? No więc mogę gdyż zdrowie moich psów jest dla mnie najważniejsze zresztą pewnie jak dla każdego z Was i nie ważne ile podbiegaczy podbiega...
psy nigdy nie były uczone agresji ani szczucia na inne psy, są przeze mnie tonowane, uspokajane i staram się nie dopuszczać do konfliktów ;-)
Mam znajome małżeństwo, oni mają również 3 psy, staffa, oraz dwa duże około 40kg kundelki i wielokrotnie rozmawialiśmy co właśnie w takich sytuacjach zrobić - mamy takie samo podejście, oni również wychodzą z całą sforą i również uczą psy aby nie reagowały agresją z podbiegaczami (mają ten sam problem) niestety w ich przypadku żaden pies nie nosi kagańca...

Posted

tak bo nie pozwolę żeby zostały pogryzione, nie mogąc się bronić, same nigdy nie podbiegają, nie ma na to szans, na ulicy, w parku wszędzie mają kagańce - mały nie nosi ale to chyba nic dziwnego ma niecałe 5 miesięcy ;-)

Posted

[FONT=&quot]FLY- psy załatwiają soje sprawy fizjologiczne w miejscach nieuczęszczanych- lasach, łąkach. Po prostu wcześniej wychodzę z domu, żeby móc spokojnie dojść do lasu i, żeby psy nie miały możliwości załatwić się na trawniku.
Beatrx- wszystko zależy od firmy przewozowej. Jeśli zawożą oni posegregowane odpady, sprzedając je, dostają pieniądze. Więc gmina i firma są zadowolone. Nie mam pojęcia jak to jest w innych miastach, ale w moim, tak właśnie jak opisałam.
strix- historia, którą opisałaś aż krew mrozi w żyłach. Będąc na Twoim miejscu bałabym się z domu wychodzić, bo facet wygląda na nieobliczalnego i nie zdziwiłabym się, gdyby próbował się zemścić. Tym bardziej, że obrona własna jest prawie niemożliwa, jeśli gaz odpada, to Ty przeciwko takiemu... spaślakowi masz raczej małe szanse.

A tym ociepleniem wczorajszym to wcale miło nie było. Po powrocie z pól jak zwykle miałam iść na teren letniska wypoczynkowego ( jeszcze nie ma sezonu) na pół godziny, żeby porzucać piłkę i się ochłodzić, ponieważ płynie tam jeziorko. Wchodzę od strony lasu- kilka panów podziwia rzekę stojąc na mostku, rodzina spaceruje, psy się bawią, panowie łowią ryby i śmieją się... Nie mam nic do nich, bo to jest teren publiczny, a nie mój prywatny, ale jak zobaczyłam porozbijane butelki, śmieci i inne rzeczy świadczące o obecności innych to się zlękłam- co będzie dalej? Inną kwestią jest też, gdzie psy podziewały się zimą? Sama idąc na spacer mam przyjemność omijać domki jednorodzinne ze straszącymi zza płota psami. Zimą, przyznając się szczerze nie widziałam psów- ani na spacerze, ani na podwórku...:placz:
[/FONT]

Posted

[quote name='Wulkan'][FONT=&quot]
strix- historia, którą opisałaś aż krew mrozi w żyłach. Będąc na Twoim miejscu bałabym się z domu wychodzić, bo facet wygląda na nieobliczalnego i nie zdziwiłabym się, gdyby próbował się zemścić. Tym bardziej, że obrona własna jest prawie niemożliwa, jeśli gaz odpada, to Ty przeciwko takiemu... spaślakowi masz raczej małe szanse.
[/FONT]

Nom, zaraportowałam gościa na policję i zobaczymy, co z tego wyniknie. Na szczęście ten psychol chodzi z psem tylko w jedno miejsce, więc po prostu je omijam. Swoją drogą kicha, bo przez jakiegoś niezrównoważonego głąba ja nagle muszę być mistrzynią logistyki i obmyślać trasy wycieczkowe dla moich psów z wyłączeniem problematycznego parczku i boiska... .

Oslo też się zapsiło, widzę sporo nieznajomych psów. A dziś wracając z lasu prawie przejechaliśmy bardzo ładną seterkę, bo ją pańcio beztrosko puścił luzem chodnikiem przy jezdni i wpadła prawie że pod same koła. :shake:

Posted

[FONT=&quot]Zimą, przyznając się szczerze nie widziałam psów- ani na spacerze, ani na podwórku...:placz:[/FONT]
Zimą z suką rzadziej wychodziłam i na krótko - myślę że 77% ludzi robiło podobnie.

Posted

Zwłaszcza właściciele małych "trzęsiawków" musieli sobie odpuścić dłuższe spacery. My też, niestety - na siusiu, kupkę i z powrotem, bo pies sapał z zimna. I ci leniwi, a bo zimno, a bo pada, a bo ciemno... ;)

Posted

Litterka napisał(a):
Zwłaszcza właściciele małych "trzęsiawków" musieli sobie odpuścić dłuższe spacery. My też, niestety - na siusiu, kupkę i z powrotem, bo pies sapał z zimna. I ci leniwi, a bo zimno, a bo pada, a bo ciemno... ;)


Małe to rozumiem zwłaszcza jeśli się trzęsie z zimna. Ale ja widzę wokół całkiem wyrośnięte psy. Jedyne wytłumaczenie jest takie, że właściciele korzytając z pogody zapuszczają się na dłuższe spacery w nieznane sobie rejony ;)

Posted

sacred PIRANHA napisał(a):
nie wiem czy czytałyście mojego posta z ostatniej strony:
prawo stoi po waszej stronie pod warunkiem ze trzymacie sie WSZYSTKICH zasad a nie tylko tych wygodnych;-)
jeśli wasz pies jest na smyczy i w kagańcu i podczas całej sytuacji nie wyrwie wam się (bedziecie trzymac go na smyczy) i nie jestescie 15latkami, to prawo jest po waszej stronie.


nie wiem jak tam u Was, ale w Warszawie są przepisy mówiące że pies ma być na smyczy LUB w kagańcu, więc jeśli prowadzę psa na smyczy i podbiega do nas jakiś inny i kończy się to w przykry sposób, to nie jest to moja wina. ale to sytuacja czysto hipotetyczna, bo po pierwsze Etna nie bywa agresywna, a po drugie i tak bym miała wyrzuty sumienia.

Iza. napisał(a):

A może ktoś ma inny swój świat i lubi jak pieski latają luzem ?


no, to ma problem, bo jego wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka.

Posted

ladySwallow napisał(a):
No niestety, teraz "niedzielni spacerowicze" wyłażą z domów, i to nawet z klatek obok - co oni z tymi psami robili w zimie, do kuwety przyuczali?

Też zawsze się nad tym zastanawiam. Wiosną to mi jakoś w parku i na osiedlu przybywa tych psów.

Posted

sacred PIRANHA napisał(a):
nie wiem czy czytałyście mojego posta z ostatniej strony:
prawo stoi po waszej stronie pod warunkiem ze trzymacie sie WSZYSTKICH zasad a nie tylko tych wygodnych;-)
jeśli wasz pies jest na smyczy i w kagańcu i podczas całej sytuacji nie wyrwie wam się (bedziecie trzymac go na smyczy) i nie jestescie 15latkami, to prawo jest po waszej stronie. Oczywiscie sądy, nerwy, obserwacja psa pod kątem wscieklizny, ale ogolnie to nie bedzie wasza wina wtedy ...no chyba ze wasz pies dociągnie was do kogos, ale mowimy tu o sytuacji ze do was cos podbiegnie luzem.
Ja miałam taka sytuacje juz dawno temu, ale moj pies był na smyczy, w kagancu, ze mną i psiak podbiegł do nas i zaatakował mojego. Mimo tego ze właściciele podbiegacza założyli mi cywilną sprawe sądową nic nie uzyskali, ale co ja sie nerwow najadłam to moje...



Pies jest na smyczy bez kaganca, lagodny do innych psow i ludzi, odwolywalny.
Jezeli do niej doskoczyl by inny mniejszy agresywny pies i moj by ja pogryzl, to ja mam przesr*** bo mam wiekszego psa.....
moj pies nigdy nie doskoczuyl sam z siebie do obcego psa zawsze jest pod moja kontrola no chyba ze na spacerze spotykamy znajome psy to wiem ze moge sobie pozwolic zeby Sara pobiegla sie przywitac..............

prawo jest powalone, bo jesli normalny pies w obronie wlasnej pogryzie /zagryzie(chociaz na to bym nie dopuscila) mniejszego agresywnego psa to ja mam mandat,a nie wlasciciel durnego agresora ktorego puszcza samopas

a jak jest w praktyce? ide z zakupami i z psem na smyczy, z otwartej bramy wyskakuje podkolanowa suka i od razu z zębami na moją sarę.ktora ja musze bronic.....
efekt? pies sie szarpie, ja wymachuje siatkami, agresywny kundel atakuje moje nogi, a moje jajka w siatce trafił szlag.........
dodam tylko że ten pies juz mnie raz poszarpał po spodniach, ale fige moge bo gosc jest adwokatem i jego pies wszystko moze-a to moja wina bo ja mam suki i dlatego jego pies mnie atakuje
no bez jaj.......jakos w lecznicy inne psy nie rzucają mi sie do gardła bo ja mam suki

Posted

nie sądzę, by tak było, że Ty masz mandat, a tamten właściciel nie. dużo zależy od przepisów w Twoim mieście, w każdym są inne. w Wawie nie dostałabyś mandatu, bo nie ma obowiązku kagańca. za to ktoś, kto puścił luzem i bez kagańca, mandat powinien dostać.

Posted

motyleqq napisał(a):
nie sądzę, by tak było, że Ty masz mandat, a tamten właściciel nie. dużo zależy od przepisów w Twoim mieście, w każdym są inne. w Wawie nie dostałabyś mandatu, bo nie ma obowiązku kagańca. za to ktoś, kto puścił luzem i bez kagańca, mandat powinien dostać.


Ech........po prostu masakra, przez tego glupiego kundla nadrabiam 45 minut drogi z domu do miasta bo boje sie ze znow mnie poszarpie
rozmowy z wlascicielami nie przynosza efektu , bo twierdza ze to moja wina bo ja mam suki
Zenada

Posted

sabusia napisał(a):

dodam tylko że ten pies juz mnie raz poszarpał po spodniach, ale fige moge bo gosc jest adwokatem i jego pies wszystko moze-a to moja wina bo ja mam suki i dlatego jego pies mnie atakuje
no bez jaj.......jakos w lecznicy inne psy nie rzucają mi sie do gardła bo ja mam suki


sabusia napisał(a):
Ech........po prostu masakra, przez tego glupiego kundla nadrabiam 45 minut drogi z domu do miasta bo boje sie ze znow mnie poszarpie
rozmowy z wlascicielami nie przynosza efektu , bo twierdza ze to moja wina bo ja mam suki
Zenada


Aż ciężko mi uwierzyć..kto niby uznaje ten argument że wina jest po Twojej stronie, bo masz suki. Jeśli nic z tym nie robiłaś i nigdzie nie zgłaszałaś to może warto? Nie wydaje mi się żeby jakiś organ wydał orzeczenie/decyzję z uzasadnieniem winy takim jak napisałaś wyżej. I tez bym nie przesadzała z tym że "jest adwokatem to wszystko może",myślę że SM nawet nie będzie obchodziło kim on jest.

I jak to się dzieje,że Ty jesteś zmuszona omijać okolicę ich domu (swoją droga ile maja ogrodzonych hektarów że ominięcie tego trwa 45 min??) a nikomu innemu to nie przeszkadza? Pies rzuca się tylko na Ciebie? Czy na wszystkich i wszyscy tak omijacie te okolice i nic się nie da zrobic bo to adwokat i wszystkie lokalne władze się go boją?

Posted

motyleqq napisał(a):



no, to ma problem, bo jego wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka.



Święte słowa!

W myśl tej zasady zrobiliśmy dziś eksperyment. Tzn ja i Bruno. Wyszliśmy na spacerek do parku, żeby trochę poszaleć i poćwiczyć obedience. Póki co to tylko zabawa, bo młody ma dopiero 9 miesięcy i nawet skakać przez przeszkodę nie powinien, bo ma niestety najprawdopodobniej luźne stawy.

W parczku latała luzem suka Cocker Spaniela. Moje psy olewały ją dopóki zajmowała się sobą, ganiała za piłką itp. Ale w pewnym momencie podbiegła i gapi się na moje, szczeka, wywija salta, podbiega itp. Faust się kontrolował, ale Bruno chciał się z nią bawić. No ale widzę, że właściciel suczkę woła, niestety bezskutecznie, więc zabrałam psy i poszłam w inną stonę. Za kilka minut wracamy, a suka dalej biega luzem. Znowu podbiegła, szczeka, popiskuje, skacze itp. Bruno też zaczął popiskiwać, bo jak każdy szczeniak, chciał się bawić. Właściciel stoi dobrych kilkanaście metrów dalej i nic. Suka szczeka coraz głośniej, podbiega, wywija salta, Bruno wniebowzięty, że będzie zabawa. Właściciel suki dalej stoi jak słup, tzn zawołał ją dwa razy ale bezskutecznie. No to puściłam smycz Bruna i sobie poganiały radośnie. Na to właściciel suki wyjeżdża do mnie z gębą, że 'to jest owczarek i co ja sobie wyobrażam'.

Wkurzyłam się i powiedziałam mu, że przepisy odnośnie trzymania psów na smyczy dotyczą wszystkich i owczarków i Cocker Spanieli. Skoro jego pies lata luzem, jest nieodwoływalny i obskakuje moje, bo chce się bawić, to dlaczego ja mam uciekać z moimi na drzewo? Niech się bawią, mój jest młody i łagodny, a i tak zawsze chodzi na smyczy. No i w przeciwieństwie do spanielki przychodzi na zawołanie ale to już przemilczałam, nie chciałam być wredna.

Dodam, że Bruno nie należy do tych wyrostków dużych ras, które usiłują kopulować z innymi psami albo na nie skaczą i przygważdżają do ziemi. Bardzo ładnie się bawił i przeciwnie - to on się kładł na ziemi żeby spanielka mogła dosiegnąć jego uszu. A ona owszem, usiłowała na niego skakać i po chwili zrobiła sie agresywna, więc musiałam chłopaka odwołać.

Ciekawe, że mój 'o-boże-to-owczarek' nigdy w swoim życiu nie zaatakował innego psa za to kiedy był mniejszy, wielokrotnie dostał łomot od 'łagodnych' i 'on-nic-nie-zrobi' nieodwoływalnych podbiegaczy puszczanych luzem. Teraz, jak już trochę podrósł i mało który podbiegacz może go pognębić, nagle stał się wrogiem publicznym nr jeden. :shake:

Posted

sabusia napisał(a):
Ech........po prostu masakra, przez tego glupiego kundla nadrabiam 45 minut drogi z domu do miasta bo boje sie ze znow mnie poszarpie
rozmowy z wlascicielami nie przynosza efektu , bo twierdza ze to moja wina bo ja mam suki
Zenada


Gaz pieprzowy. Nawet najmniej pojętny pies zapamiętuje raz a skutecznie. O ile nie kupisz w żelu i nie psikniesz prosto w oko to żadnej trwałej krzywdy psu nie zrobisz.

Posted

My byliśmy na naszej łączce ostatnio i niestety znowu dwie nieprzyjemne sytuacje - tym razem z owczarkami... Nie mam nic do owczarków, bardzo je lubię, ale mój pies, to mój pies. Najpierw podlotek ONka, na oko 6/7 miesięcy, jak tylko zobaczył Jupiego z daleka, tak pognał w naszą stronę galopem, mając w nosie wołania właściciela. Jupi oczywiście ogon podkulił i próbuje uciekać, starałam się odgrodzić małego od tego owczara, ale niestety się nie dało, Jupi był na 15m lince i wszystko się plątało. Dodatkowo owczarki mają charaikterystyczny sposób zabawy, którego mój pies nie rozumie i jak tamten zaczął powarkiwać i kłapać paszczą, Jupi jeszcze bardziej spanikował, musiałam go w końcu wziąć na ręce, bo pies stawał się coraz bardziej nachalny, a właściciel zamiast szybciej podbiec i zabrać psa, to wydzierał się na całe gardło... Żadnego przepraszam nie usłyszałam, jedynie "no widzisz, wystraszyłeś pieska"...

Druga sytuacja, wracamy już polną drogą i z bocznych łąk wychodzi przed nami gość z ONkopodobnym psem, który tylko nas zobaczył i już biegł do Jupiego, gość widząc, że wychodzę przed małego starając się go zasłonić, zawołał tylko "nie nie, mój nic nie zrobi", na co wściekła zawołałam "ale mój się boi", gośc tylko inteligentnie skwitował "aha", zawołał psa, który po jakimś czasie go posłuchał i sobie poszedł...


Mój pies nie boi się psów, które zna. Mamy znajomą dalmatynkę, którą Jupi uwielbia, mimo że na niego warczy jak przegnie, skacze, przygniata do ziemi - mojemu psu w to graj, tylko się rozkręca. Ale no właśnie - zna się z nią odkąd u mnie jest i się jej nie boi. To samo golden od Tepes - Jupi kocha go dręczyć, a potem uciekać, jak w końcu tamten straci cierpliwość.
Ale kiedy obcy pies na mojego szarżuje, to już nie jest wesoło...

Posted

ja raz źle się zachowałam, ale od razu sie nauczyłam.
mój miał ok 6 miesięcy ładnie bawił sie z innymi psami, ale straciłam go na chwile z oczu i zobaczyłam go jak obskakuje małego yorka ok 5-letniej dziewczynki od razu pognałam i mojego odciągnełam więc się nic nie stało, ale od tej pory zawsze mój jest na smyczy lub lince i ćwiczymy wciąż przywoływanie.
najbardziej denerwujące jest to że inni psiarze maja gdzieś że ja próbuję u mojego wyegzekwować jakies zasady, Jun biega na lince więc jak jak jest do mnie to ma być, ja go przyciągne najwyżej a tu od razy narzekania że pies na lince że inne psy się potykaja itd.
cwiczę z moim obi a tu jak u was podlatuję pies i jest zabawa, mój łatwo ulega emocjom i jak nie może podejść do psa to robi się niebezpiecznie ale jak tu wytłumaczyć właścicielom że mój nie duzy pies nie może się w tym momencie bawic, żeby właściciel odciągnął psa, który i tak nie slucha?
najgorsze co mogło nam się przydarzyć to atak innego psa, idziemy tempem spacerowym Jun ładnie przy nodze(na smaki:), nagle pani kilka metrów dalej spuszcza małego psa ze smyczy bo ponoć z moim się znaja, więc niech sie przywitaja a mały zaatakował bez ostrzeżenia mojego. Ja Juna na ręce żeby nie oberwał a pani 5 min nie potrafiła złapać swojego. Efekt jest taki że Jun teraz podchodzi do psów w pozycji dominującej a jak ten mu się nie spodoba to chce zaatakować. powoli to zmieniam ale ten jeden raz wystarczył żeby "zepsuć"psa.
a niektórzy inteligentni właściciele jeszcze trzymaja psy na naprężonej smyczy:crazyeye:

Posted

[quote name='dog193']
Druga sytuacja, wracamy już polną drogą i z bocznych łąk wychodzi przed nami gość z ONkopodobnym psem, który tylko nas zobaczył i już biegł do Jupiego, gość widząc, że wychodzę przed małego starając się go zasłonić, zawołał tylko "nie nie, mój nic nie zrobi", na co wściekła zawołałam "ale mój się boi", gośc tylko inteligentnie skwitował "aha", zawołał psa, który po jakimś czasie go posłuchał i sobie poszedł...

No widzisz, a jak ja się ostatnio wydarłam, że moja suka boi się amstafki, która ją już dwa razy zaatakowała to się dowiedziałam, że mój pies się nadaje do psychiatry :diabloti: To takie anormalne bać się nieznanych psów, albo psów, które w przeszłości zaatakowały, nie?

Nie wiem jak u innych psów, ale u nas niefajne sytuacje opierające się na lęku czy agresji,czyli na silnych emocjach i reakcjach, ulegają błyskawicznej generalizacji. Ludzie nawet nie mają pojęcia, że wystarczy jeden raz, żebym później miała co robić przez miesiąc :roll:


Ale są też przebłyski. Wczoraj na przykład w miarę spokojnie sobie mogłyśmy poćwiczyć obi, bo psy nawet gdy podbiegały, były natychmiast zabierane. Cieszę się, że miejscowi wreszcie zaczynają rozumieć, że dla mojego psa zabawa z pobratymcami jest mało interesująca ;)

Posted

U nas ilość psów nie zmieniła się wraz z wiosną. Te same chodzą na tak samo długie spacery. Pojawiły się wiejskie burki latające luzem, ale one trzymają się z daleka. Jak z rudym szedł mój M wyleciała na niego sfora kilku burków, w tym kilka większych. Jeden podbiegł do rudego niezbyt przyjaźnie i dostał w kark, wszystkie uciekły.

Posted

evel napisał(a):
No widzisz, a jak ja się ostatnio wydarłam, że moja suka boi się amstafki, która ją już dwa razy zaatakowała to się dowiedziałam, że mój pies się nadaje do psychiatry :diabloti: To takie anormalne bać się nieznanych psów, albo psów, które w przeszłości zaatakowały, nie?

Nie wiem jak u innych psów, ale u nas niefajne sytuacje opierające się na lęku czy agresji,czyli na silnych emocjach i reakcjach, ulegają błyskawicznej generalizacji. Ludzie nawet nie mają pojęcia, że wystarczy jeden raz, żebym później miała co robić przez miesiąc :roll:


Ale są też przebłyski. Wczoraj na przykład w miarę spokojnie sobie mogłyśmy poćwiczyć obi, bo psy nawet gdy podbiegały, były natychmiast zabierane. Cieszę się, że miejscowi wreszcie zaczynają rozumieć, że dla mojego psa zabawa z pobratymcami jest mało interesująca ;)


mój rzucił sie na amstafa i shar peia na szkoleniu więc chyba chciał popełnić samobójstwo:)

fajnie że u was chociaz takie przebłyski są, u mnie trzeba krzyknąc na właściciela albo pogrozić policja zeby zabrał psa

Posted (edited)

[quote name='Kirinna'] powoli to zmieniam ale ten jeden raz wystarczył żeby "zepsuć"psa.
a niektórzy inteligentni właściciele jeszcze trzymaja psy na naprężonej smyczy:crazyeye:

Bo jeden raz wystarczy zwłaszcza, jeśli Twój pies ma domieszkę ONka albo innego psa rasy obronno-stróżujacej o wysokiej reaktywności (jest dużo takich ras, niekoniecznie obronne ale też np. teriery). Takie psy sobie dobrze wszystko zapamietują, a ponieważ na stresor reagują aktywnie (atak raczej niż unikanie), to są efekty.

Ja sie zastanawiam teraz, czy nie wytropić tego psychola, którego pies urządził nam kocioł kilka dni temu i go nie pozwać, bo widzę, że Bruno od czasu tego ataku reaguje nadmiernie na określony typ psa (podobna sylwetka etc). Mam nadzieję, że mu to minie ale przyznam, że od czasu tego wydarzenia nie jest z nim najlepiej jeśli chodzi o psy w typie pointera/wyżła.

Co do naprężonej smyczy to nie czepiałabym się za bardzo - jeśli naprężona smycz jest efektem tego, że pies ciągnie to nie ma to znaczenia. Źle jeśli to właściciel na widok innego psa pierwszy ściąga smycz.

Edited by strix
Posted

strix napisał(a):
Bo jeden raz wystarczy zwłaszcza, jeśłi Twój pies ma domieszkę ONka albo innego psa rasy obronno-stróżujacej o wysokiej reaktywności (jest dużo takich ras, niekoniecznie obronne ale też np. teriery). Takie psy sobie dobrze wszystko zapamietują, a ponieważ na stresor reagują aktywnie (atak raczej niż unikanie), to są efekty.

Ja sie zastanawiam teraz, czy nie wytropić tego psychola, którego pies urządził nam kocioł kilka dni temu i go nie pozwać, bo widzę, że Bruno od czasu tego ataku reaguje nadmiernie na określony typ psa (podobna sylwetka etc). Mam nadzieję, że mu to minie ale przyznam, że od czasu tego wydarzenia nie jest z nim najlepiej jeśli chodzi o psy w typie pointera/wyżła.

Co do naprężonej smyczy to nie czepiałabym się za bardzo - jeśli naprężona smycz jest efektem tego, że pies ciągnie to nie ma to znaczenia. Źle jeśli to właściciel na widok innego psa pierwszy ściąga smycz.


wytropienie i tak nic nie da, społeczeństwa nie da się niestety zmienić niestety,
mój troche inaczej odebrał atak psa, teraz "chłodno" odnosi się do wszystkich psów czy to jamnik czy onek ważne że pies z sukami nie ma żadnego problemu, najgorsze że mój ma dosyć słaby charakter tylko czasami mu coś odbije i się stawia, ale jak już mu ktoś dołoży to zapamiętuje to bardzo dobrze

ja się czepiam tego że jak dwa psy się witają to jesli właściciel przyciąga psa do siebie ten pies w tym momencie przyjmuję pozycję dominującą nawet jak by nie chciał, sama mam psa który zaczyna ciągnąc w stronę innych psów, ale staram się żeby podchodził na luznej żeby nie wywołać złej reakcji

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...