Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ostatnio byłam na spacerze z moim psem, Royo jak zwykle na smyczy. Przechodzimy obok czyjejś działki, brama była otwarta. Idziemy dalej a z podwórka wybiega mały, rudy kundel i rzuca się na mojego owczara. On zszokowany, co robi ta mała pirania, próbuje się bronić, ale bez rezultatów - małe, szybkie i zwinne. Ja nie mam pojęcia co zrobić, w końcu lekko kopnęłam tamtego. Spojrzał na mnie przerażony, chciał chyba mnie ugryźć w nogę, ale właściciel go odwołał.
Żadnego przepraszam oczywiście nie usłyszałam.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

moj znajomy ostatnio szedl ze swoja malutka suczka taka dwupasmowa sroga polna-dwa pasy i trawa przez srodek. suczka byla bez smyczy, szla przed swoim panem, ale odleglosc, ktora ich dzielila byla mniejsza niz dlugosc smyczy. po prostu sobie kilka krokow przed nim dreptala. z naprzeciwka szla gosciwa z dwoma duzymi kundlami na linkach. mala nawet nie patrzyla na te psy-szla sobie po prostu kawalek przed swoim panem. i te kundle wypruly do tej malej tak, ze ich wlascicielka prawie odleciala. i zamiast przeprosic zaczela drzec morde, ze jego pies podbiegl do jej psow i to jest jego wina, bo jego pies nie byl na smyczy. troche zbilo ja z tropu pytanie "a co by w tej sytuacji zmienilo, gdyby byla na smyczy? pani psy by sie nie rzucily?".[/QUOTE]

wiesz masz rację sytuacja przedstawiona przez Ciebie jest faktycznie chora, tyle że moje nie startują ze wściekłością do innych psów jeśli te nie podbiegają i dla nas uwierz mi mogą być bez smyczy zawsze mijamy się pokojowo i idziemy w swoją stronę ;-)
problem pojawia się jak jakiś jazgot podbiega wtedy moje się szarpią na linkach ( aha jeśli chodzi o smycze - mam je opanowane do perfekcji) ;-) nie plączą się każdy pies idzie obok drugiego, problem jest z kontrolą jak już jazgot szczypie je po nogach, wtedy wszystkie smaczą i wierzgają pokazując zęby. Codziennie chodzę z psami SAMA Z 3 SZTUKAMI i jest ok w weekend jest ze mną mąż na spacerach i wtedy mi pomaga, ale ogólnie jest oki. Jak widzimy kogoś naprzeciwko nas skręcamy w boczne uliczki, nie ma żadnej wtedy agresji ;-) ale dziękuję za Twoją uwagę, choć niestety nie będę mogła jej użyć w życiu bo nie będę w stanie chodzić z nimi na 3 oddzielne spacery , niestety musiałabym wychodzić z każdym po 10min. ;-( a na tak duże psy to za mało ale pozdrawiam ;-)

Posted

apropo agresji psów.
Zapytałam kiedys na strazy miejskiej kto miał by problemy gdyby moj pies prowadzony na smyczy zagryzl,ugryzl podbiegajacego agresywnego psa
oczywiscie mialabym problemy ja anie wlasciciel agresywnego puszczanego luzem kundla.......
niestey takie glupie prawo.
ludzie puszczajacy luzem agresywne psy maja wiecej prawa niz ci ktorzy wyprowadzaja psy na smyczy

Posted

sabusia napisał(a):
apropo agresji psów.
Zapytałam kiedys na strazy miejskiej kto miał by problemy gdyby moj pies prowadzony na smyczy zagryzl,ugryzl podbiegajacego agresywnego psa
oczywiscie mialabym problemy ja anie wlasciciel agresywnego puszczanego luzem kundla.......
niestey takie glupie prawo.
ludzie puszczajacy luzem agresywne psy maja wiecej prawa niz ci ktorzy wyprowadzaja psy na smyczy


sabusia no niestety tak jest, prawo nie stoi po stronie właścicieli trzymających psy na smyczach.... i trzymających się zasad... brak słów

Posted

sabusia napisał(a):
apropo agresji psów.
Zapytałam kiedys na strazy miejskiej kto miał by problemy gdyby moj pies prowadzony na smyczy zagryzl,ugryzl podbiegajacego agresywnego psa
oczywiscie mialabym problemy ja anie wlasciciel agresywnego puszczanego luzem kundla.......
niestey takie glupie prawo.
ludzie puszczajacy luzem agresywne psy maja wiecej prawa niz ci ktorzy wyprowadzaja psy na smyczy


To chyba trafiłaś na jakichś niedorozwiniętych strażników. Jak, na litość, w takiej sytuacji może być winny człowiek trzymający psa na smyczy?

Posted

nie wiem czy czytałyście mojego posta z ostatniej strony:
prawo stoi po waszej stronie pod warunkiem ze trzymacie sie WSZYSTKICH zasad a nie tylko tych wygodnych;-)
jeśli wasz pies jest na smyczy i w kagańcu i podczas całej sytuacji nie wyrwie wam się (bedziecie trzymac go na smyczy) i nie jestescie 15latkami, to prawo jest po waszej stronie. Oczywiscie sądy, nerwy, obserwacja psa pod kątem wscieklizny, ale ogolnie to nie bedzie wasza wina wtedy ...no chyba ze wasz pies dociągnie was do kogos, ale mowimy tu o sytuacji ze do was cos podbiegnie luzem.
Ja miałam taka sytuacje juz dawno temu, ale moj pies był na smyczy, w kagancu, ze mną i psiak podbiegł do nas i zaatakował mojego. Mimo tego ze właściciele podbiegacza założyli mi cywilną sprawe sądową nic nie uzyskali, ale co ja sie nerwow najadłam to moje...

Posted

evel napisał(a):
To chyba trafiłaś na jakichś niedorozwiniętych strażników. Jak, na litość, w takiej sytuacji może być winny człowiek trzymający psa na smyczy?

Dokładnie trafiłaś na jakiś tłuków nie znających sie nawet na swojej robocie ehh...

Posted

evel napisał(a):
To chyba trafiłaś na jakichś niedorozwiniętych strażników. Jak, na litość, w takiej sytuacji może być winny człowiek trzymający psa na smyczy?


Bardzo interesująca kwestia... W moim bloku mieszka sunia, niezwykle przyjazna do ludzi i bardzo agresywna do psów. Ciut większa od pchły, nigdy nie chodzi na smyczy - ponoć nie umie :roll:.
Wielokrotnie miałam "przyjemność" spotkać się z nią na klatce schodowej, kiedy otwierały się drzwi windy, najpierw ruszał do ataku mikropsiak, za nim pędził spanikowany opiekun. Moje suczydło waży ok. 30kg i choć zawsze jest na smyczy, zdarzyło jej się spacyfikować (łapami, nie zębami) małą agresorkę. Ale takie sytuacje niczego nie nauczyły właścicieli suni i zastanawiam się, co będzie, kiedy pewnego razu zdarzy się nieszczęście...
Moja wina?

Rozmowy z ludźmi nie pomagają, twierdzą, że takiego dużego psa powinnam prowadzać w kagańcu...

Posted

evel napisał(a):
To chyba trafiłaś na jakichś niedorozwiniętych strażników. Jak, na litość, w takiej sytuacji może być winny człowiek trzymający psa na smyczy?


asiunia napisał(a):
Dokładnie trafiłaś na jakiś tłuków nie znających sie nawet na swojej robocie ehh...


No ja bym nie była taka pewna. Czy to że masz psa na smyczy pod kontrolą oczyszcza Cię już z winy jak kogoś pogryzie? A gdyby nie podbiegł obcy pies, tylko małe dziecko niedopilnowane przez rodziców i pies by je pogryzł? Też 100% wina rodziców? Wg Waszego rozumowania zapewne tak. Ale wg sądu...-śmiem wątpić..

Posted

Roszpunka napisał(a):

Rozmowy z ludźmi nie pomagają, twierdzą, że takiego dużego psa powinnam prowadzać w kagańcu...


dostaniecie mandat oboje (za brak smyczy lub/i kagańca) a ciebie dodatkowo moga pozwac cywilnie za uszczerbek na zdrowiu, za smierc, za cokolwiek tak naprawde;-)
prawo jest jakie jest, ale dobrze sobie zdawac sprawe z tego w jakiej sytuacji prawnej sie znajdujemy. Smycz i kaganiec, aktualne szczepienie przeciwko wsciekliznie, identyfikacja (chip, adresowka), pełnoletni opiekun mający fizycznie kontrole nad psem - to cos do czego sie zawsze moga przyczepić w razie jakiejkolwiek spornej kwesti

Posted

sacred PIRANHA napisał(a):
dostaniecie mandat oboje (za brak smyczy lub/i kagańca) a ciebie dodatkowo moga pozwac cywilnie za uszczerbek na zdrowiu, za smierc, za cokolwiek tak naprawde;-)
prawo jest jakie jest, ale dobrze sobie zdawac sprawe z tego w jakiej sytuacji prawnej sie znajdujemy. Smycz i kaganiec, aktualne szczepienie przeciwko wsciekliznie, identyfikacja (chip, adresowka), pełnoletni opiekun mający fizycznie kontrole nad psem - to cos do czego sie zawsze moga przyczepić w razie jakiejkolwiek spornej kwesti



To znaczy, że jeżeli taki mały agresor, puszczany luzem zawsze i wszędzie zostanie uszkodzony przez mojego psa (jest taka różnica gabarytów, że nawet w kagańcu może się tak stać), prowadzanego na smyczy, z pełnoletnim opiekunem , zaszczepionego, z identyfikatorem, z pełnoletnim opiekunem, to konsekwencje poniosę takie same, jakbym wychodziła z psem nawet bez obroży, a właściciele tej niewychowanej suni mogą mnie dodatkowo pozwać? To po co mi smycz, praca z psem, przestrzeganie prawa?
Od dziś puszczam moją sukę luzem po klatce schodowej...

Posted

[quote name='asiunia']Dokładnie trafiłaś na jakiś tłuków nie znających sie nawet na swojej robocie ehh...

a propos tłuków nie znających się na swoje robocie - kolega szedł ze swoim psem, pies się wykupkał na trawnik, kolega zebrał więc urobek swego pupila do woreczka i wrzucił do kosza na śmiecie nieopodal, parę chwil później dopędziła kolegę SM strasząc mandatem, że nie wolno wrzucać takich odpadów do zwykłych koszy... :roll: kolega się zapytał czy miał odchody zostawić na trawniku, bo w okolicy nie ma koszy do wywalania odchodów, SM odpowiedzieli bardzo z siebie zadowoleni, że wtedy by dostał mandat za nie sprzątanie po psie...kolega był w szoku:crazyeye: - tak źle i tak niedobrze SM dalej napierała na mandat, kolega nie chciał go przyjąć i powiedział, że woli iść do sądu grodzkiego, SM dopiero wtedy odpuścili i dali mu spokój… Nie rozumiem ani zachownia tych strażników ani ideii jaka im przyświecała w tym momencie:shake:

Posted

[quote name='Roszpunka']Bardzo interesująca kwestia... W moim bloku mieszka sunia, niezwykle przyjazna do ludzi i bardzo agresywna do psów. Ciut większa od pchły, nigdy nie chodzi na smyczy - ponoć nie umie :roll:.
Wielokrotnie miałam "przyjemność" spotkać się z nią na klatce schodowej, kiedy otwierały się drzwi windy, najpierw ruszał do ataku mikropsiak, za nim pędził spanikowany opiekun. Moje suczydło waży ok. 30kg i choć zawsze jest na smyczy, zdarzyło jej się spacyfikować (łapami, nie zębami) małą agresorkę. Ale takie sytuacje niczego nie nauczyły właścicieli suni i zastanawiam się, co będzie, kiedy pewnego razu zdarzy się nieszczęście...
Moja wina?

Rozmowy z ludźmi nie pomagają, twierdzą, że takiego dużego psa powinnam prowadzać w kagańcu...

To są strasznie głupie sytuacje. U mnie są maltańczyki niewyżyte seksualnie i też się zastanawiam, co będzie, gdy mojej zasmyczowanej suce wreszcie puszczą nerwy i któregoś przetelepie :roll: A nie zamierzam jej wywozić w klatce na kółkach na spacery tylko dlatego, że ktoś ma ziarnko groszku zamiast mózgu.

[quote name='FLY']No ja bym nie była taka pewna. Czy to że masz psa na smyczy pod kontrolą oczyszcza Cię już z winy jak kogoś pogryzie? A gdyby nie podbiegł obcy pies, tylko małe dziecko niedopilnowane przez rodziców i pies by je pogryzł? Też 100% wina rodziców? Wg Waszego rozumowania zapewne tak. Ale wg sądu...-śmiem wątpić..

W pewnym sensie tak. Chociaż ja bym się starała za wszelką cenę nie dopuścić do pogryzienia. No ludzie, może jeszcze na drzewo mam uciekać, z suką pod pachą rzecz jasna, jak biegnie na nas jakiś pierdek z zębami na wierzchu?

Nie cierpię porównywania psów do dzieci, naprawdę. Jakoś nigdy się nie zdarzyło, żeby dziecko zignorowało moje ostrzeżenie, żeby nie podchodziło do mojego psa. Z innymi psami jakoś trudno mi negocjować czasem, wiesz?

[quote name='sacred PIRANHA']dostaniecie mandat oboje (za brak smyczy lub/i kagańca) a ciebie dodatkowo moga pozwac cywilnie za uszczerbek na zdrowiu, za smierc, za cokolwiek tak naprawde;-)
prawo jest jakie jest, ale dobrze sobie zdawac sprawe z tego w jakiej sytuacji prawnej sie znajdujemy. Smycz i kaganiec, aktualne szczepienie przeciwko wsciekliznie, identyfikacja (chip, adresowka), pełnoletni opiekun mający fizycznie kontrole nad psem - to cos do czego sie zawsze moga przyczepić w razie jakiejkolwiek spornej kwesti

Czytałam. Porażający jest "poziom" tych ludzi... Pies na smyczy, w kagańcu, pod kontrolą, natomiast ich pies zaatakował i poniósł - niestety - takie a nie inne konsekwencje a oni pretensje do całego świata, no jaja jakieś... :roll:

[quote name='Roszpunka']To znaczy, że jeżeli taki mały agresor, puszczany luzem zawsze i wszędzie zostanie uszkodzony przez mojego psa (jest taka różnica gabarytów, że nawet w kagańcu może się tak stać), prowadzanego na smyczy, z pełnoletnim opiekunem , zaszczepionego, z identyfikatorem, z pełnoletnim opiekunem, to konsekwencje poniosę takie same, jakbym wychodziła z psem nawet bez obroży, a właściciele tej niewychowanej suni mogą mnie dodatkowo pozwać? To po co mi smycz, praca z psem, przestrzeganie prawa?
Od dziś puszczam moją sukę luzem po klatce schodowej...

Teoretycznie mogą pozwać, ale skończyłoby się pewnie jak w przypadku PIRANHII.

[quote name='bico']a propos tłuków nie znających się na swoje robocie - kolega szedł ze swoim psem, pies się wykupkał na trawnik, kolega zebrał więc urobek swego pupila do woreczka i wrzucił do kosza na śmiecie nieopodal, parę chwil później dopędziła kolegę SM strasząc mandatem, że nie wolno wrzucać takich odpadów do zwykłych koszy... :roll: kolega się zapytał czy miał odchody zostawić na trawniku, bo w okolicy nie ma koszy do wywalania odchodów, SM odpowiedzieli bardzo z siebie zadowoleni, że wtedy by dostał mandat za nie sprzątanie po psie...kolega był w szoku:crazyeye: - tak źle i tak niedobrze SM dalej napierała na mandat, kolega nie chciał go przyjąć i powiedział, że woli iść do sądu grodzkiego, SM dopiero wtedy odpuścili i dali mu spokój… Nie rozumiem ani zachownia tych strażników ani ideii jaka im przyświecała w tym momencie:shake:

Znowu durnie niedouczone. W Lublinie jakiś czas temu (rok? dwa?) weszło zarządzenie, że psie odchody można wrzucać do zwykłych śmietników, jeśli nie są to kosze przeznaczone do zbiórki selektywnej (no chyba logiczne, czemu). Ja bym chyba wręczyła woreczek panom strażnikom, żeby sobie sami znaleźli kosz na psie odchody, skoro tacy są nadgorliwi. Chyba czas sobie wydrukować to zarządzenie i nosić w kieszeni na miejskie spacery :shake:

Posted

Roszpunka napisał(a):
To znaczy, że jeżeli taki mały agresor, puszczany luzem zawsze i wszędzie zostanie uszkodzony przez mojego psa (jest taka różnica gabarytów, że nawet w kagańcu może się tak stać), prowadzanego na smyczy, z pełnoletnim opiekunem , zaszczepionego, z identyfikatorem, z pełnoletnim opiekunem, to konsekwencje poniosę takie same, jakbym wychodziła z psem nawet bez obroży, a właściciele tej niewychowanej suni mogą mnie dodatkowo pozwać? To po co mi smycz, praca z psem, przestrzeganie prawa?
Od dziś puszczam moją sukę luzem po klatce schodowej...


tak to wygląda w świetle polskiego prawa...jak masz wszystko to ok, ale jak brakuje ci czegokolwiek to nieistotne czy brakuje ci jednej rzeczy czy wszystkich i tak cię upupia jak będą chcieli...

Posted

evel napisał(a):
Znowu durnie niedouczone. W Lublinie jakiś czas temu (rok? dwa?) weszło zarządzenie, że psie odchody można wrzucać do zwykłych śmietników, jeśli nie są to kosze przeznaczone do zbiórki selektywnej (no chyba logiczne, czemu). Ja bym chyba wręczyła woreczek panom strażnikom, żeby sobie sami znaleźli kosz na psie odchody, skoro tacy są nadgorliwi. Chyba czas sobie wydrukować to zarządzenie i nosić w kieszeni na miejskie spacery :shake:



był okres, gdy nosiłam zarządzenie o tym, że pies musi być albo na smyczy albo w kagńcu, a rasy agresywne i na smyczy i kagańcu...poza tym nosiłam też xero interpretacji kodeksu wykroczeń wg. Sądu Najwyższego:evil_lol:

Posted

bico napisał(a):
był okres, gdy nosiłam zarządzenie o tym, że pies musi być albo na smyczy albo w kagńcu, a rasy agresywne i na smyczy i kagańcu...poza tym nosiłam też xero interpretacji kodeksu wykroczeń wg. Sądu Najwyższego:evil_lol:


W sumie niegłupi pomysł :lol: Pogoda lepsza, od psów się nagle zaroiło (zawsze się zastanawiam, GDZIE te psy były w zimie? :niewiem:) to i pewnie patrole SM będą częstsze niż normalnie...

Posted

evel napisał(a):
W sumie niegłupi pomysł :lol: Pogoda lepsza, od psów się nagle zaroiło (zawsze się zastanawiam, GDZIE te psy były w zimie? :niewiem:) to i pewnie patrole SM będą częstsze niż normalnie...


wiesz...ja też nie mogę pojąć gdzie te psy były w zimie...?:hmmmm::crazyeye: na prawdę dręczą mnie takie myśli, gdzie np. się załatwiały itp...:oops: no przecież gdzieś i kiedyś musiały, chyba, że zapadły w sen zimowy, a teraz się obudziły i wyszły...ze swej gawry:D

a xerówki były noszone złożone niemal w harmonijki, aż się zaczernień i przetarć na zagięciach dorobiły:D

Posted

wczoraj poszlismy z psami na długaśny spacer z jednej wsi zabitej dechami na drugą jeszcze bardziej zacofaną. I co było najgorsze - podbiegacze wiejskie.... To plaga jakaś. Ja swoim nie pozwalam na bieganie do ogrodzeni i paszczenie na inne psy. Ale na wsi jest dziwną normą puszczanie burków luzem które to burki podbiegają do ludzi czy psów i paszczą za nogami. Tyle tylko, ze wiejskie podbiegacze mają dziwne mentalne granice i drą ryja i podbiegają tylko do jakiejś niewidzialnej linii i dalej już nie. No i musieliśmy się opędzać jak od namolnych much przed tymi burkami. Ja nauczylam swoje psy, ze nie mogą kłapnąc paszczą i zjeśc takiego gada, tylko mają być w miarę spokojne. Bo i tak zawsze bylo by na moje psy, że duże i ze zjadły małe cóś i od razu wojna na wsi..... a tego nie chcę. Duży pies ma pod tym względem przetupane - zawsze będzie na niego, bo duży.

Posted

panbazyl napisał(a):
Tyle tylko, ze wiejskie podbiegacze mają dziwne mentalne granice i drą ryja i podbiegają tylko do jakiejś niewidzialnej linii i dalej już nie. .


masz rację, wiejskie podbiegacze są...śmielsze i często nie zawachają się nawet człowieka po prostu bez wyraźniej przyczyny, capnąć za nogawkę lub, co gorsza, samą nogę:-?

Posted

a_niusia napisał(a):
ja prawdopodobnie tez bym nie zapiela psow. dalabym komende "rownac" i tak bysmy was minely i gdyby ktos sie ze mna probowal klocic, to bym sie w glowe postukala.

bo na pewno w takiej sytuacji to nie ja bym miala problem z psami.


Jeśli Twoje nie podbiegają, to nie widzę problemu. Ale problemem są psy, nad którymi właściciele nie mają kontroli i uważają, że skoro ich psy są łagodne to mogą podbiegać do wszystkich innych psów.

Dziś w parku widziałam jak dwie suki setera (sic) wytargały mocno jakiegoś mieszańca. Sytuacja modelowa - suki idą z właścicielką na smyczy, mieszaniec z panią ale luzem. Jak zobaczył suki to wyrwał do przodu. Właścicielka krzyczy, żeby zabrać psa, bo jedna z suk ma cieczkę i jest agresywna wobec samców. Pani woła swojego kundelka ale oczywiście kundelek ma ja w d*pie. No i dostał łomot.

Jak ktoś nie ma kontroli nad psem to powinien go prowadzać na smyczy i tyle.

Posted

Duży pies ma pod tym względem przetupane - zawsze będzie na niego, bo duży.[/QUOTE]
o to to właśnie tak jak napisałaś cioteczko - nic dodać nic ująć - duże psy są na straconej pozycji bo duże a jeszcze jak to jakiś z ras agresywnych to już mogiła

Posted

U nas jak po wsi chodzę tam gdzie moje psiaki mieszkają to podbiegacze trzymają się z daleka.
Jedne tylko wychodzą pod ulicę poszczekać, ale ostatnio zamknięte były.
Jedynymi podbiegaczami są sarny biegają a moje psy i tak ich nie zauważają zazwyczaj :D

Posted (edited)

darunia-puma napisał(a):
moje psy są jakie są nie lubią podbiegaczy, bawią się same ze sobą innych nie tolerują, no niestety ale tak jest dlatego są na smyczach i pod kontrolą ale uwierzcie że ciężko jest kontrolować 3 psy jak inny pies podbiega a właściciel ma wszystko gdzieś .... moja wina też jest w tym bo są agresorami i jeden nakręca kolejnego ale są to psy po dużych przejściach i dlatego staramy się nie wywoływać agresji i odchodzić na bok, nie chcę mieć żadnego psa na sumieniu ....


Cóż, pozwolę sobie tylko zauważyć, że jeśli masz dwa psy po przejściach, które są mocno reaktywne i agresywne, dodawanie do nich szczeniaka, zwłaszcza asta to zwykła nieodpowiedzialność.

Trzy psy to już sfora. Nad dwoma już nie panujesz, więc jak sobie zaczną ustalać z astem hierarchię, to nie chciałabym być na Twoim miejscu... . Dodatkowo, jesli jeden pies w sforze jest agresywny to każdy następny będzie najprawdopodbniej to kopiował. Czyli jeśli Baldur najeży się i rzuci w stronę innego psa to reszta sfory najprawdopodobniej zrobi to samo.

No ale trudno, każdy żyje jak chce.

Co do podbiegaczy się zgadzam. Chociaż zabawowo nastawione podbiegacze akurat nam odpowiadają, jednak większość jest niewyżyta seksualnie, a moje psy nie mają ochoty robić za gumową lalę, więc kończy się nieciekawie. Są jeszcze psychopatyczne psy psychopatycznych właścicieli jak ten, który napał na nas kilka dni temu.

Edited by strix
Posted

ja nic zlego nie widze w dodawaniu do takiego stada szczeniaka-to nie jest niczyja sprawa, ile kto ma w chacie psow i jakie.

ale juz wyprowadzanie razem szczeniaka i psow, ktore sa agresywne i na ktorymi sie nie panuje fizycznie, uwazam za totalny brak wyobrazni.

moja starsza suka miala kilka miesiecy temu cieczke i oczywiscie natezenie podbiegaczy bylo wieksze niz zwykle, a ona zyczyla sobie tych podbiegaczy niestandardowo w dwa ostatnie dni cieczki. wczesniej ja irytowli na maksa.
kiedy miala te cieczke moj tz regularnie te durne niegrzeczne pieski odpedzal, a dziewczyny mu wtorowaly.
o ile duza nie jest zbyt sklonna do bitki, male sobie to zapamietalo i nadal ochoczo przegania malych, irytujacych adoratorow starszej suki czerpiac z tego naprawde duza radosc.

szczeniak uczy sie blyskawicznie od doroslych psow. i to bynajmniej wcale nie tych pozytywnych rzeczy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...