FLY Posted March 17, 2012 Posted March 17, 2012 Wulkan napisał(a):Ja jednak mając do wyboru zbieranie i wrzucanie do zwykłego kosza, a niezbieranie wybrałabym 3 rozwiązanie, którego można się domyślić. P.S. Przepraszam za rozpoczęty przeze mnie off top. :oops: Przepraszam,ja chyba mało domyślna jestem, powiedz wprost jakie jest to 3 rozwiązanie?? Bo w sumie ja mam dokładnie taki wybór i przyznam że nie widziałam innych alternatyw. Quote
Beatrx Posted March 17, 2012 Posted March 17, 2012 Wulkan, ale może to u Ciebie jest taki kosz, bo te, nazwijmy je ogólne, uliczne u mnie służą do wrzucania wszystkiego i nikt tych śmieci później nie segreguje tylko są wrzucane do wielkiej śmieciarki, która to wszystko mieli a potem na wysypisko wywozi. regulaminy mówią jasno: jak nie ma specjalnego kosza na psie odchody to można wyrzucać kupy do 'zwykłych' koszy. a kosze do segregacji to swoją drogą gdzieniegdzie stoją, tylko do głowy by mi nie przyszło, żeby tam kupę wrzucić. no bo do którego kosza? Quote
sacred PIRANHA Posted March 17, 2012 Posted March 17, 2012 filodendron napisał(a):Zawsze wtedy chciałabym mieć amstafa, mimo że nie przepadam za ttb. Ich właściciele nie mają takich dylematów. dlatego pisałam, że punkt widzenia zalezy od punktu siedzienia;-) jak miałam dużego psa, który w razie czego spokojnie przed wiekszoscia psow by sie obronił miałam gdzieś podbiegaczy, jak ide z duzym psem ciotki pozytywnie nastawionym do reszty swiata zeby nie wiem co, tez mi podbiegacze nie przeszkadzają kompletnie ale jak mam teraz dwa mikruski w tym jedną panikare to juz mi skaczace po moich psy, lub chocby latajace wokol nas i obszczekująca zajadle przeszkadzają ;-) Quote
a_niusia Posted March 17, 2012 Posted March 17, 2012 a do mnie znow na spacerze przyczepil sie szalony dogomaniak. zaden z moich psow nigdy nie byl uczony aportu, ale kazda z nich lubi nosic rozne rzeczy w mordzie, znaja komende "pusc", a starsza to nawet lubi pileczke. i tak dzisiaj rzucamy te pilke i widze, ze jakas laska nam sie przyglada. jak chce, to niech sie gapi, trudno. moja starsza suka poleciala za pilka, przyniosla ja, mowie do niej "pusc", wiec rzuca mi te pilke pod nogi. i w tym momencie...uwaga!!! podchodzi do mnie laska i mowi "czesc jesli chcesz to ci cos doradze". ej...laska poczatek studiow, moze nawet pozne liceum, zdaje sobie sprawe, ze wygladam dosyc mlodo jak na zblizajaca sie trzydziestke, ale i tak nie przypominam sobie, zebysmy przeszly na ty:))) ale odpowiedzialam, ze "nie, dziekuje". a gosciowa stanela kolo mnie i zaczyna mnie uczyc jak poprawnie odebrac aport od psa...bo moj pies rzuca go pod nogi. czym predzej oddalilysmy sie od niej, bo nie interesuja nas zadni sekciarze:))) potem spacer idzie pani z dogiem, dog puszczony luzem. to dla mnie jest to sygnal, ze nic nikomu z jego strony nie grozi, wiec spokojnie idziemy. a tu nagle pani zaczyna przekonywac "moja nic nie zrobi, nic nie zrobi. est bardzo lagodna". no to ja na to, ze wiadomo, inaczej by byla na smyczy. jej pies ani specjalnie nie podbiegl ani nie zrobil nic, co by moglo mnie zaniepokoic. nastapilo standardowe powitanie psow i chwile razem pobiegaly po lace. pani mi powiedziala, ze ona woli ostrzegac, bo juz duzo razy ktos ja zwymyslal, bo takie bydle nie na smyczy. co z tego, ze bydle. pelna kontrolka nad bydleciem. za to chwile pozniej minelysmy bokserke, psy przy nodze pelna kontrola. a bokserka rzucila sie na nie prawie przewracajac wlasciciela. i czyja to by byla wina? moja? bo mialam psy nie na smyczy? nie sadze. jesli komus nawet smycz nie pozwala kontrolowac psa, to powinien zejsc z nim na bok i pozwolic innym przejsc. generalnie cieplo sie zrobilo, to sie znowu zacznie zabawa... Quote
drzalka Posted March 17, 2012 Posted March 17, 2012 Ciepło się zrobiło, to właściciele zaczynają częściej wychodzić na spacery ze swoimi zakiszonymi, i nabuzowanymi psami po zimie ;) Będzie hardcore, powodzenia wszystkim ;) :p Quote
a_niusia Posted March 17, 2012 Posted March 17, 2012 szczekacze w ogrodach tez juz przy plotach. Quote
filodendron Posted March 17, 2012 Posted March 17, 2012 drzalka napisał(a):Ciepło się zrobiło, to właściciele zaczynają częściej wychodzić na spacery ze swoimi zakiszonymi, i nabuzowanymi psami po zimie ;) Będzie hardcore, powodzenia wszystkim ;) :p A i owszem. Dziś tak ciepło, że ludzie w krótkich rękawkach pomykają. I od razu liczba psów na "spacerniaku" się podwoiła - normalnie, jak grzyby po deszczu wyrosły - pojawiły się znikąd :) Co ludzie z nimi robią zimą? Tylko pod klatkę i już? Quote
omry Posted March 17, 2012 Posted March 17, 2012 filodendron napisał(a):Co ludzie z nimi robią zimą? Tylko pod klatkę i już? Chyba. Wczoraj po raz pierwszy zobaczyłam yorczycę sąsiadów, całą zimę jej nie widziałam :roll: Quote
WATACHA Posted March 17, 2012 Posted March 17, 2012 omry napisał(a):Chyba. Wczoraj po raz pierwszy zobaczyłam yorczycę sąsiadów, całą zimę jej nie widziałam :roll: Pewnie do kuwety robiła :shake:, bo i o takich pomysłach słyszałam Quote
Victoria Posted March 17, 2012 Posted March 17, 2012 Na dzisiejszym spacerku nawet psa spotkałam :) Niestety u nas wraz z temperaturą rośnie również liczba samowyprowadzaczy.. Szłam sobie z yorkiem i jakiś gościu idący z naprzeciwka zaczął mnie zwymyślać :O Żadne konkrety, tylko same przekleństwa.. Nie no, serio nie wiem co ja mu zrobiłam. Zaczęłam się śmiać i poszłam dalej Kiedy prosiłam Lusię, żeby ruszyła doopkę i szła szybciej, minęła nas para starszych ludzi. Faciu zaczyna, że się mnie pies nie słucha, tłumaczy mi, że takie to już są badzo nieposłuszne i jeśli chcę, to mi da "łyżwa". Uśmiechnęłam sie, powiedziałam, że pies jest poprostu zmęczony, dałam lusi komendę 'równaj' i poszłyśmy - człowieki szczęki z ziemi zbierali xD Quote
kropka77 Posted March 17, 2012 Posted March 17, 2012 Jak ja bym się cieszyła, gdyby ludzie częściej puszczali swoje pieski do mojego Gamonia.. Niestety widząc nas dziwnie znikają z pola widzenia. A szkoda bo Gnój bardzo kontaktowy, i chętnie bryka z nowymi kolegami. Tak,jak część dziewczyn mam za to dość osób "uczących" mnie na spacerach jak wychowywać mojego psa. A właściwie tresować. Mój Iwan z premedytacją jest wychowany "nie pod linijkę"- poprzednie psy miały ze mną przesrane, teraz zmądrzałam wreszcie. Chodzi mi o to,że pieknie chodzi na smyczy- ale hasło "równaj" jest mu obce. Przynosi aport ( jak ma dzień), ale kładzie go na ziemi. Siada nierówno, kładzie się jak mu wygodnie- wyliczać mogę długo. I naprawdę często trafia się dobra dusza polecająca niezawodne sposoby na naprawienie Gamonia. Z reguły mnie to śmieszy, ale czasem doprowadza do szewskiej pasji. Nikt nie zwraca uwagi na niewychowane dzieci, a mój pies jest solą w oku wielu "Cezarów Milanów". Ach, życie w mieście. Kup nie sprzątam tylko w głębokim lesie. Kupuję w markecie woreczki na mrożonki- koszt w Tesco 1,50zł za 100szt :) Quote
evel Posted March 17, 2012 Posted March 17, 2012 FLY napisał(a):Tak,ale niektórym przeszkadza praktycznie WSZYSTKO i mam wrażenie że czuli by się komfortowo na spacerach dopiero jeśli wszystkie inne psy wraz z właścicielami zniknęłyby z ich otoczenia. Ja bym się czuła komfortowo, gdyby choć 90% właścicieli miało pojęcie o psach w ogóle, o swoich psach w szczególności oraz gdyby mieli swoje własne osobiste psy pod kontrolą. Tylko tyle. Aż tyle...? Naprawdę, do wielu, wielu czasem dziwnych, czasem głupich sytuacji się przyzwyczaiłam, ale gdy na początku suka mi atakowała wszystko co żywe, to piąty z kolei danego dnia "on nic nie zrobi" podbiegający do nas sprawiał, że miałam ochotę oskórować właściciela. Czy zamiast "on nic nie zrobi" ludzie nie mogliby uruchamiać mózgów 10 sekund wcześniej i pytać, czy psy się pobawią? Quote
ajeczka Posted March 17, 2012 Posted March 17, 2012 Właśnie szczerze się uśmiechnęłam. Mam takiego psa, że ludzie zwykle schodzą mi z drogi. Ci, którzy trochę go już znają (biegacze, ci z kijkami, spacerowicze) już nie. ZAWSZE się pytam czy psy mogą się poznać i często dostaję zgodę. Mnie jakoś nikt się nie pyta :-( Ostatnio mój ttb dostał zezwolenie na poznanie się z rodowodową shih tzu i wyjątkowo przypadł pannie do gustu ;-) Quote
strix Posted March 17, 2012 Posted March 17, 2012 [quote name='adam2255']JA tylko odniosę się do szokującej historii strix którą opisała stronę wcześniej. Nie myślałaś żeby zaopatrzyć się w gaz pieprzowy? Dość długo śledzę wątek i nie raz czytałem że 1 użytkowniczka zawsze go ma przy sobie "w razie w". Myślę że było by to dobre rozwiązanie problemu obrony przed psem jak i jego niezrównoważonym właścicielem. Ja mieszkam w małej mieścinie więc wasze problemy są dla mnie niespotykane ;) Tutaj panuje względna sielanka jest może 1-2 psów agresywnych na całe miasto. Chociaż przyznam że bywając w dużych miastach na dłuższy czas zawsze mam przy sobie gaz. Tak na wszelki wypadek. Kochany, ja mam gaz i to taki, co nie tylko drażni ale dodatkowo smaruje czerwoną farbą trudno zmywalną (żeby napastnika było łatwo rozpoznać) a 75 kg faceta unieszkodliwia na 10 minut! Problem w tym, że chociaż mąż mi go kupił dawno temu przez internet ze strony norweskiej, to okazało się, uwaga, że w Norwegii gazy są zakazane! Czyli jeśli mnie gość leje a ja go psiknę to mam potem kłopoty. Raz go użyłam na ciężkiego rotka, który w środku lasu zaatakował mojego psa i nie dawał się skopać. Nawet nie psikałam w mordę tylko w powietrze obok a pies się i tak zniechęcił. Dodam, że właściciela psa nie było, wołałam wielokrotnie. Gaz zostawiam wiec na sytuacje kiedy nie mam innej możliwości obrony przed napastnikiem, bo użycie go oznacza dla mnie kłopoty. Przynajmniej dopóki mieszkam w Oslo (już niedługo :P). Nie ma bata, żebym psikała w środku miasta w biały dzień bo w tym po*ieprzonym kraju to ja będę miała kłopoty. Zostawiam go wiec w domu chyba, że idę do głębokiego lasu. Quote
darunia-puma Posted March 18, 2012 Posted March 18, 2012 ja mam serdecznie dość podbiegaczy, niesłuchających się psów, właścicieli którzy mają swoje psy w dooopppp.... idę z mężem do lasu z trzema psami, dwa po ok. 50kg i ast wszystkie na smyczach i nagle zza rogu wyłania się znana mi dobrze babka z goldenem oczywiście bez smyczy, bez obroży pełen luz z racji że mam trzy odsunęłam się wgłąb żeby przeszła sugerując żeby zapięła psa - i co słyszę on nic nie zrobi !!! No kurcze ale skoro ja się odsuwam i proszę o zapięcie psa to jaki ma problem ??? Moje niestety nie lubią kontaktu z innymi psami, mogą zrobić krzywdę i kto będzie odpowiadał ja z trzema czy ona z mizialskim goldenem??? Zaczęła się kłótnia jak mój samiec się rzucił z zębami babka zapięła psa i wyzywając pod nosem odeszła - poranek mam zniszczony, nienawidzę takich sytuacji, czy ludzie mogą trochę pomyśleć skoro ja mam 3 na smyczach to znaczy że albo ja albo psy nie chcemy kontaktu z innymi ...... jestem naprawdę zła ;-( Quote
a_niusia Posted March 18, 2012 Posted March 18, 2012 ja prawdopodobnie tez bym nie zapiela psow. dalabym komende "rownac" i tak bysmy was minely i gdyby ktos sie ze mna probowal klocic, to bym sie w glowe postukala. bo na pewno w takiej sytuacji to nie ja bym miala problem z psami. Quote
darunia-puma Posted March 18, 2012 Posted March 18, 2012 moje psy są jakie są nie lubią podbiegaczy, bawią się same ze sobą innych nie tolerują, no niestety ale tak jest dlatego są na smyczach i pod kontrolą ale uwierzcie że ciężko jest kontrolować 3 psy jak inny pies podbiega a właściciel ma wszystko gdzieś .... moja wina też jest w tym bo są agresorami i jeden nakręca kolejnego ale są to psy po dużych przejściach i dlatego staramy się nie wywoływać agresji i odchodzić na bok, nie chcę mieć żadnego psa na sumieniu .... Quote
LadyS Posted March 18, 2012 Posted March 18, 2012 Miałam dziś rano w sumie śmieszną sytuację - idę z Jaxem, naprzeciwko idzie chłopak z jamnikiem na lince (!) i dziewczyna z podlotkiem spaniela. Zobaczyli nas, wzięli psy na smycz (jamnior złapany za linkę) i... stoją. Podchodze bliżej, Jax na smyczy, merda do nich ogonem, ale nie pozwalam mu podejść, więc idzie z mojej prawej strony, zeby się minąć. Nagle słyszę "o matko, to jest pies, a ona ma cieczkę!". W tej samej chwili, gdy to zostało wypowiedziane, oboje ściągneli swoje psy na smyczy, z zaskoczenia i maksymalnie krótko, co oczywiście skończyło się tym, że jamnior nagle się zjeżył i zaczął ujadać, a młoda sucz za nim, no bo skoro starszy kolega tak robi, to ona też, nie? Jax spojrzał na nich jak na wariatów, przechodzimy obok i mówię, że młody to kastrat. Na co usłyszałam "To tym lepiej, żeby nie podchodził, bo będą nierasowe szczeniaki!" Wtedy już mnie zatkało na amen i stwierdziłam, że głupota ludzka jednak przechodzi moje stopnie oczekiwania :lol: Quote
asiunia Posted March 18, 2012 Posted March 18, 2012 a_niusia napisał(a): bo na pewno w takiej sytuacji to nie ja bym miala problem z psami. Gdyby doszło do jakieś niemiłej sytuacji to SM lub policja mieli by inne zdanie na ten temat...Twoje bez smyczy,innej osoby i owszem na...tyle w temacie Quote
filodendron Posted March 18, 2012 Posted March 18, 2012 darunia-puma napisał(a):czy ludzie mogą trochę pomyśleć skoro ja mam 3 na smyczach to znaczy że albo ja albo psy nie chcemy kontaktu z innymi To nie wiesz, co to znaczy, gdy prowadzisz psy na smyczy? Dla większości beztroskich spacerowiczów z luźno puszczonymi pieskami to znaczy, że jesteś frajer, który przestrzega przepisów, których nikt nie egzekwuje. W wersji bardziej wygadanego dyskutanta jesteś także niedoukiem, który nie wie, że spuszczanie psa ze smyczy jest niezbędne dla jego prawidłowego rozwoju. Jesteś kandydatem do resocjalu - trzeba Cię nawrócić dla dobra Twoich psów! :p Quote
Roszpunka Posted March 18, 2012 Posted March 18, 2012 Kwalifikuję się do resocjalizacji. Nie wiem, może jestem w dodatku opętana, bo często używam linki treningowej:diabloti: Quote
LadyS Posted March 18, 2012 Posted March 18, 2012 Roszpunka napisał(a):Kwalifikuję się do resocjalizacji. Nie wiem, może jestem w dodatku opętana, bo często używam linki treningowej:diabloti: Ja usłyszałam, że jestem nienormalna, bo używam linki i w miescie prowadzę psa na smyczy :evil_lol: Oczywiście od znafffcuffff :) Quote
vege* Posted March 18, 2012 Posted March 18, 2012 ladySwallow napisał(a):Ja usłyszałam, że jestem nienormalna, bo używam linki i w miescie prowadzę psa na smyczy :evil_lol: Oczywiście od znafffcuffff :) Ja słyszę, że znęcam się nad psem bo w mieście nosi kaganiec, a na polach każę jej wykonywać komendy i to wszystko też od znafcuf :p Quote
zaginiona sara Posted March 18, 2012 Posted March 18, 2012 Ja jestem gorsza, bo nie puszczę suk po wsi żeby sobie polatały tylko jeszcze na smyczy prowadzam. Kompletny obłęd nie puścić psa samego na wieś. Nawet jak z nimi idę to na smyczach bo położono nowy asfalt i jeździ dużo aut, często za szybko, ale niektórych nie przekonuje, że nie mam ochoty zeskrobywać psów z asfaltu ale to ich problem. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.