FLY Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 [quote name='Zoli36']Ale ja mieszkam w takim mieście, gdzie to leży odłogiem, nikt nic nie robi. Woreczków czarnych jeszcze nie spotkałam. Też mi dziwnie, że miasto tych koszy nie stawia. tu http://www.dogomania.pl/threads/224199-MIXxX-dla-psa-dla-Ciebie-zapachy-ksi%C4%85%C5%BCki-bi%C5%BCuteria-buty-bielizna.-Do-19.03-Pixi-i-Leo pod nr 59 mozna spotkać czarne woreczki,co więcej można je zakupic,zacząć sprzatać po psie i jeszcze pomóc potrzebującym zwierzątkom;) Quote
filodendron Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 Zasadniczo to ja nie bardzo rozumiem, skąd bierze się u niektórych to oczekiwanie, że woreczki GDZIEŚ powinny być i że KTOŚ, czyli miasto, czyli my wszyscy, niekoniecznie upsieni, powinni o to zadbać. Mój pies, moja sprawa. Szczepień, nawet tych obowiazkowych, też nikt nie funduje. Obroży i smyczy, na ogół również obowiązkowych - też nie. Więc dlaczego akurat woreczki? Quote
dog193 Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 [quote name='FLY']tu http://www.dogomania.pl/threads/224199-MIXxX-dla-psa-dla-Ciebie-zapachy-ksi%C4%85%C5%BCki-bi%C5%BCuteria-buty-bielizna.-Do-19.03-Pixi-i-Leo pod nr 59 mozna spotkać czarne woreczki,co więcej można je zakupic,zacząć sprzatać po psie i jeszcze pomóc potrzebującym zwierzątkom;) Lubię to :) Quote
gops Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 w kostkach jak się kupuję to zawsze są czarne woreczki , ja z zoologa mam zawsze czarne :) Quote
Ewa&Duffel Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 Czarne są najpopularniejsze, ale kolorowych też dużo zaczęli produkować, może żeby zachęcić niektórych. Kiedyś miałam czerwone woreczki w serduszka. :lol: Są też np. takie ;) http://allegro.pl/trixie-woreczki-na-psie-odchody-8x20szt-22844-i2148695146.html http://allegro.pl/torebka-worek-woreczki-na-kupy-odchody-3x15szt-i2161365651.html Quote
Zoli36 Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 [quote name='FLY']tu http://www.dogomania.pl/threads/224199-MIXxX-dla-psa-dla-Ciebie-zapachy-ksi%C4%85%C5%BCki-bi%C5%BCuteria-buty-bielizna.-Do-19.03-Pixi-i-Leo pod nr 59 mozna spotkać czarne woreczki,co więcej można je zakupic,zacząć sprzatać po psie i jeszcze pomóc potrzebującym zwierzątkom;) Dzięki, faktycznie, nie ma co marudzić, woreczki zakupić i wio za pieskiem! Dobre z tym papierem, nie wpadłabym na to, ale nie jednemu zapowiem jak coś będzie komentował jak swoje będę zbierać. U nas naprawdę zasrane miasto, dosłownie. Nawet pod moim oknem ma wc pies sąsiadów, labrador, duże kupy robi:cool3:, często sam biega. Dziękuję za link, pozdrawiam Gdynię (na marginesie, to pochodzę z Wejherowa), ale już ponad 10 latek na śląsku się zasiedziałam. Quote
Victoria Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 a u nas ni ma kosteczek ;( a już od ponad 2 latek poluję xP Quote
gops Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 Victoria napisał(a):a u nas ni ma kosteczek ;( a już od ponad 2 latek poluję xP kostka to kwestia 5-10zł można nawet zamówić np na allegro z zestawem woreczków od razu . Quote
panbazyl Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 Victoria napisał(a):a u nas ni ma kosteczek ;( a już od ponad 2 latek poluję xP czasem na bazarkach są - poszukaj. Quote
a_niusia Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 ja tam sprzatam do obojetnie jakiego worka. byle by byl szczelny. nie mam oporow, zeby niesc kupe w przezroczystym worku. wstyd to zostawic klocka na trawniku, a nie niesc go do kosza. mam to gdzies, czy kogos to obrzydza, czy nie. kazdy idiotyczny komentarz dotyczacy sprzatania klockow mam gdzies. ale jak ktos widzi, ze moj pies gdzies robi kupe i odrazu mi sugeruje, ze nie sprzatam czyli wrzuca mnie do jednego wora z chamami i brudasami, to mam chec mu ten worek z klocem na nosie powiesic. Quote
FLY Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 a_niusia napisał(a): ale jak ktos widzi, ze moj pies gdzies robi kupe i odrazu mi sugeruje, ze nie sprzatam czyli wrzuca mnie do jednego wora z chamami i brudasami, to mam chec mu ten worek z klocem na nosie powiesic. Mi raczej nikt głosno nie sugeruje, ale widze te spojrzenia "no ciekawe co teraz zrobisz z tym panienko?". Az często robi mi się glupio i specjalnie wyciągam torebke tak żeby widzieli;) Ale może z drugiej strony to dobrze, ja akurat sprzątam z innych powodów, ale dla kogoś może powodem własnie będzie taka presja otoczenia i niechęć do bycia napiętnowanym? Już posprzata dla świętego spokoju żeby ludzie nie gadali.. Quote
a_niusia Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 mi to wisi. nawet jesli bedzie sprzatal, bo inaczej zona mu nie da kolacji... ma sprzatac i juz:))) Quote
ajeczka Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 Mam zwykle rozrywkę jak jestem u teściów. Mieszkają na osiedlu gdzie muszę spacerować z psem po alejkach. Jak byliśmy tam jesienią chodziłam w czerwonym płaszczyku i butach na obcasie (zapomniałam innych) wesoło machając woreczkiem z psią kupką w ręku. Miny ludzi, którzy widzieli jak sprzątam po swoim kundlu - bezcenne. Quote
Ewa&Duffel Posted March 15, 2012 Posted March 15, 2012 Kurde, jakiś pechowy tydzień mamy chyba. 2 dni na mojego psa rzucił się berneńczyk (a pan go za to pochwalił !:roll:), a teraz na wieczornym spacerze Duffla zaatakował malutki pies w typie chichuachua. Wyleciał z klatki i jak tylko zobaczył Duffla, to rzucił się z warkotem i szczekaniem i zaczął go gryźć. Duffo spanikował, chyba nie do końca wiedział, co się dzieje, powarkiwał i próbował go z siebie zrzucić, ja też próbowałam, a szanowna pani właścicielka nic, tylko mruczała pod nosem "Oj, przepraszam bardzo". Piesek się miotał i miotał, aż w końcu Duffo go zrzucił. Oczywiście paniusia smyczy nie miała, a pies obroży nawet nie posiadał. Najbardziej jestem zła na siebie, że jak to zwykle w takich sytuacjach niestety kompletnie mnie zatkało i zamiast to dosadnie skomentować, to zabrakło mi języka w gębie a najbardziej cięte riposty przychodzą oczywiście do głowy kilka minut później.:roll: Eh... Quote
ajeczka Posted March 16, 2012 Posted March 16, 2012 Współczuję przeżyć. Niestety mój pies w takich sytuacjach reaguje nerwowo, a ja ze wszystkich sił staram się nie rozwijać w nim chęci walki :-( Takiego malucha mógłby zabić jednym kłapnięciem i niestety jest u nas taki jeden. Już kilka razy podbiegł na tyle blisko, że rudy miał jego kudły w pysku. Kiedyś się przeliczy, a to ja będę miała problem ze swoim psem. Wszystkie inne maluchy rudzielec lubi, z yorkiem chodzi na spacery i nie pozwoli mu krzywdy zrobić. Quote
owczarek'ab Posted March 16, 2012 Posted March 16, 2012 Ewa&Duffel napisał(a):Najbardziej jestem zła na siebie, że jak to zwykle w takich sytuacjach niestety kompletnie mnie zatkało i zamiast to dosadnie skomentować, to zabrakło mi języka w gębie a najbardziej cięte riposty przychodzą oczywiście do głowy kilka minut później.:roll: Eh... Skąd ja to znam? Małe psy przy dużym to nie problem, gorzej, jak wyleci jakiś wilczur... Już nie raz miałam sytuację, kiedy z moim prawie onkiem musiałam spier..., bo właściciel sobie bramę otworzył a jego piesek leciał na nas z zębami. Quote
Zoli36 Posted March 16, 2012 Posted March 16, 2012 Zajrzyjcie na malutki bazarek dla maluszka :-) http://www.dogomania.pl/threads/224708-lt-lt-Pojemne-torebki-dla-PARYSKA-gt-gt-16.03-23.03-godz.-22-00?p=18837947#post18837947 Quote
FLY Posted March 16, 2012 Posted March 16, 2012 Wiele razy już chciałam tu napisać o swoich pewnych...przemyśleniach, ale dopiero się zebrałam:) Przewidując przyszłe komentarze na wstępie powiem, że zdaje sobie doskonale sprawę że istnieją nieodpowiedzialni właściciele bez wyobraźni, osoby chamskie i złośliwe, zdarzają się psy agresywne i stwarzające zagrożenie i wiem że to co tu piszecie faktycznie się zdarza. ALE...odnoszę też często wrażenie (po lekturze choćby tego wątku) że bardzo wiele zależy od nastawienia właściciela psa. Szczerze mówiąc często mam wrażenie, że osoby wypowiadające się tu (i nie mam nikogo konkretnego na myśli) są UMĘCZONE obecnością tych wszystkich DEBILI I KRETYNÓW wokół nich, wychodzących ze swoimi durnymi psami na spacer i w ich okolice. Wiem,że są sytuacje gdzie trzeba reagować szybko i zdecydowanie, i nie ma tam niestety miejsca na wyszukiwanie odpowiednich słów i uważanie żeby komuś nie było przykro! Ale nie oszukujmy się, jest tez ogromnie dużo sytuacji, gdzie głównym problemem jest to że właściciel już jest zirytowany na wstępie i wystarczy byle pretekst by wyprowadzić go z równowagi. Obszczekujący jamnik, "czający się" do zabawy psiak, dziecko które ośmieliło się zagwizdać na naszego pieska, pies który się bawi z naszym nie tak jak sobie życzymy itd... I uprzedzam od razu, nie próbuje tu znaleźć usprawiedliwienia dla siebie, mój pies sprawia innym jakikolwiek "kłopot" naprawdę sporadycznie i ogranicza się to do obszczekania z daleka ludzi jak wyjdą gdzieś z ciemnego zaułka nocą czy podbiegnięcia do obcego psa na smyczy, jeśli w porę go nie zauważę (można takie sytuacje policzyć na palcach jednej ręki). Raczej często sytuacja jest odwrotna, do nas podbiega jakiś pies bez smyczy, a właściciel nie może go odwołać, małe psiaki nieraz zajadle nas oszczekują, do mojego psa podchodzą obce osoby i go głaszczą...Wszystkie sytuacje mogła bym tu opisać w podobnym tonie co reszta na wątku, powyzywać ludzi od kretynów i idiotów którzy nigdy nie powinni mieć żadnych zwierząt itd. Chciałabym być dobrze zrozumiana, nie chodzi mi o to, że powinniśmy wyluzować, nie zwracac nikomu uwagi i radośnie czekać co się będzie działo jak naszego psa zaatakuje inny. Ale nie popadajmy też w drugą skrajność... Naprawdę, czasem wystarczy się uśmiechnąć, zwrócić uwagę w taki sposób żeby druga osoba potraktowała to jako wskazówkę dla siebie i odejść w pokoju;) Niekoniecznie trzeba kogoś złośliwie komentować, atakować i równać z błotem z byle powodu. Zgadzam się, że są właściciele idioci, nieodpowiedzialni i niereformowalni, ale odnoszę wrażenie że jest to tylko jakiś procent opisywanych tu "chamskich psiarzy". Jest bardzo wielu właścicieli "nieuświadomionych", może z niewystarczająco wiedzą na temat psów, którym w konkretnej sytuacji zabrakło trochę wyobraźni - których wystarczyłoby "uświadomić", coś im podpowiedzieć i bardzo chętnie by tego słuchali, ale niestety zostają tylko wyzwani od kretynów/debili i ewentualnie postraszeni Policją/SM... Quote
Ewa&Duffel Posted March 16, 2012 Posted March 16, 2012 A moim zdaniem to, w jaki sposób ktoś reaguje, dużo zależy również od tego, jakiego ma psa. Ty masz goldena, ja również, nasze psy są raczej przyjaźnie nastawione do świata, nie mamy problemów z agresją, więc taka np. sytuacja że jakiś obcy pies podbiegnie się przywitać nie stanowi dla nas jakiegoś wielkiego problemu. Ale jak ktoś ma psa agresywnego czy też lękliwego, to takie podbiegnięcie może mu zepsuć tygodnie pracy nad psem. I już wtedy się inaczej na to patrzy... Quote
FLY Posted March 16, 2012 Posted March 16, 2012 Tak,ale niektórym przeszkadza praktycznie WSZYSTKO i mam wrażenie że czuli by się komfortowo na spacerach dopiero jeśli wszystkie inne psy wraz z właścicielami zniknęłyby z ich otoczenia. Quote
motyleqq Posted March 16, 2012 Posted March 16, 2012 FLY napisał(a):Tak,ale niektórym przeszkadza praktycznie WSZYSTKO i mam wrażenie że czuli by się komfortowo na spacerach dopiero jeśli wszystkie inne psy wraz z właścicielami zniknęłyby z ich otoczenia. bo niektórzy mają aż tak problematyczne psy. dla mnie to całkowicie zrozumiałe, mimo że ja ze swoim nie mam problemów i właściwie każdy pies może do nas podbiec Quote
FLY Posted March 16, 2012 Posted March 16, 2012 motyleqq napisał(a):bo niektórzy mają aż tak problematyczne psy. dla mnie to całkowicie zrozumiałe, mimo że ja ze swoim nie mam problemów i właściwie każdy pies może do nas podbiec Jeśli ktoś ma tak problematycznego psa, że wszystko mu przeszkadza to niestety moim zdaniem nie usprawiedliwia go żeby innych wyzywać od kretynów i wylewać żale na forum jacy to idioci z durnymi psami chodzą, bo jego akurat się boi szczekania, denerwuje jak psy niedaleko się ganiają czy ktoś się zatrzyma ze swoimi jak oni przechodzą. Quote
a_niusia Posted March 16, 2012 Posted March 16, 2012 ja sie zgadzam z toba FLY i juz tez o tym pisalam w tym watku. sama tez odbieram niektore posty tak jakby spacer z psem to byl dla niektorych powod do ciaglej napinki, a nie zrodlo przyjemnosci. Quote
filodendron Posted March 16, 2012 Posted March 16, 2012 FLY napisał(a):Tak,ale niektórym przeszkadza praktycznie WSZYSTKO i mam wrażenie że czuli by się komfortowo na spacerach dopiero jeśli wszystkie inne psy wraz z właścicielami zniknęłyby z ich otoczenia. Mnie WSZYSTKO nie przeszkadza - zdecydowanie nie. Przeszkadzają mi natomiast podbiegające psy tak jakby z definicji. Uważam, że wypada zapytać, a prawie nikt tego nie robi. Nie lubię, jak do mnie podbiegają duże psy - i chodzi o mnie, nie o mojego psa (niestety w oczach psiarzy sam fakt, że idę z psem to jakby odgórne potwierdzenie na to, że jesteśmy jakoś tam "skoligaceni", jesteśmy "swoi ludzie" - a ja przecież nie znam człowieka ani jego psa). Jak pies jest odwoływalny albo mnie olewa, to niech robi co chce. Jak jest na smyczy - to też niech robi co chce - może wisieć na tej smyczy i rzęzić jak glebogryzarka, jeśli taka wola jego właściciela - mój nie zareaguje. Po prostu chciałabym być zapytana ZANIM dojdzie do interakcji między mną a cudzym psem albo między psami, a nie dyskutować o goopotach z kimś kompletnie nieokrzesanym kiedy już jest po fakcie. Również dlatego, że mój pies miał już dwukrotnie kontuzję stawów, jest mały, i podbiegające i skaczące po nim duże psy są realnym zagrożeniem dla jego zdrowia. Z przykrością stwierdzam, że w takich nieokrzesanych zachowaniach - w moim rejonie - przodują właściciele labradorów i goldenów tkwiąc w przekonaniu, że ich spore, masywne psy, chętne do fizycznego kontaktu z innym psem, są całkowicie nieszkodliwe (z przykrością, bo lubię obie rasy - to naprawdę miłe psy, ale też nie stroniące od zabaw "kontaktowych", które przy znacznej różnicy wagowej są zwyczajnie męczące albo wręcz zagrażające dla małego psa). Quote
sacred PIRANHA Posted March 16, 2012 Posted March 16, 2012 (edited) punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia;-) najlepiej wiedza to osoby które miały w swoim życiu baaaardzo rożne psy. Ja miałam dużego, agresywnie nastawionego do innych psów samca, miałam tez pozytywnie nastawioną do wszystkiego labke, teraz mam malutkie yorki i kiedyś np myślałam o "lalach" z yoreczkami łapiącymi swoje psy na moj widok (jak szłam z tym duzym agresywnym samcem na smyczy) na rączki, ze są przewrazliwione i traktują te psy jak jakies dzieci swoje i wogole...teraz mam yorki i jak widze kogos obcego z obcym dla mnie psem idącego w moim kierunku, to jesli nie mam mozliwosci skrecic rowniez łapie psy na rece...jak widac zycie weryfikuje nasze poglądy;-) PS. Jak miałam labke, ktora kochała wszystko i wszystkich i była mega ułożonym psem, to tez mi sie wydawało jak czytałam ten wątek, ze wszyscy maja jakies problemy a mnie to jakos nie spotyka...no bo moj pies co by sie nie działo nie wdawał się w bojki, nie bał sie ludzi, nie uciekał, nie miałam z nim problemow wiec jaka sytuacja by nie miała miejsca po suce to spływało, a wiec po mnie rowniez;-) Ps. Od 2 miesiecy mam suke yorka, która sie boi wszystkiego na dworze, po prostu wszystkiego, chodzi za mna krok w krok ale zeby ona sie zrelaksowała na tyle by na dworze sie wysikała to ja naprawde sie musze nameczyc by znalezc miejsce gdzie nic jej nie przestraszy...ale jak ktos widzi małego słodkiego pieseczka to naprawde rzadko działa prośba, zeby nie podchodził ze swoim psem bo moja suka sie boi. "one sie tylko powąchają", "niech sie pobawią", "boi sie bo pani jej nie puszcza do innych psow", "nie boj sie malenka, pikuś ci pokaze jak sie bawic" i tak w kolko, ja prosze a ludzie i tak się pchają i jak suki nie wezme na rece i nie odejde to konczy sie na tym ze jest rozplaszczona na ziemi dysząca a z drugiej strony "widzi pani, nie ucieka, przyzwyczai sie" Ludzie nie znają własnych psów, nie potrafią obserwowac i wyciagac wniosków, jak miałam duzego psa ktory jakby co sie obroni to mogłam ryzykowac ze pan Kowalski mowiac "on tylko powącha" myli się i wcale nie skonczy sie na powąchaniu. Mając 2 kg psa nie bede ryzykowac ze jeden z drugim zamiast powąchac wystartuje z zębami albo zacznie skakać po suce w zabawie, bo zwyczajnie jesli nie skonczy sie na jakiesj krzywdzie fizycznej to napewno nie pomoze jej w ogarnieciu jej psychicznych strachów. Moje psy nie podchodzą do innych psów bez pozwolenia i tego samego oczekuje od innych, tyle. Edited March 16, 2012 by sacred PIRANHA Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.