dog193 Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 W niedzielę skończy 5 miesięcy :) Nie mogę mieć żadnych zarzutów do hodowcy, socjalizację mały miał naprawdę świetną. Jego psy są zrównoważone, wiem, bo widziałam, macałam ;) Hodowca przyzwyczajał je do wszystkiego, nagłych hałasów (zrzucenie kubka/kluczy itd), przejażdżki samochodem, miasta. Oprócz tego na wszystkich szczeniętach były przeprowadzone próby polowe (reakcja na wystrzał itd). Efektem tego było to, że Jupi w drugi dzień pobytu u mnie, przespał całego sylwestra, o północy tylko podnosząc głowę na chwilę. Do mnie przyjechał mając niecałe 3 miesiące. Ten jego lęk przed szczekaniem odkryłam całkiem niedawno, nie wiem, czy wcześniej po prostu nie spotykaliśmy szczekających psów, czy to pojawiło się u niego z czasem. Tak, mały miał kilka nieprzyjemnych sytuacji z psami, patrz dwa moje posty wyżej. Na samym początku zerwał mi komendę i pobiegł do psa, który go przeorał po ziemi (tu ewidentnie moja wina). Potem to psy podbiegały do niego, taranowały, szczekały, goniły, rzucały się na smyczy... Na to już nie miałam wpływu, bo nawet nie zdążyłam zareagować. Na szkoleniu spotkaliśmy kilka fajnych psiaków, teraz będziemy się spotykać z Anulą i Bono, Boczek też się poprawnie zachowuje, jak mały przesadza to udziela mu reprymendy ;) U nas jest też pani z bardzo fajną dalmatynką (ale mało delikatną ;)), myślę, że z nimi też się spotykać możemy. Ale on się psów nie boi - boi się szczekania... Quote
sacred PIRANHA Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 ja mam podobnie ze swoim Ayusiem, trafił do mnie w wieku 11 tyg i nie miał takich akcji ze szczekaniem. W pewnym momencie zaczął reagowac strachem na szczekanie innych psów (nawet gdzies tam daleko), trudno powiedzieć skąd mu się to tak nagle wzieło, próbowałam najpierw to ignorować ale nie przynosilo to zadnego efektu...teraz robie tak ze jak jakis pies szczeknie gdziekolwiek to ja pakuje w Ayusia smaczka bez zadnej komendy, bez pocieszania psa/uspokajania itp, zaczyna kojarzyc ze szczekniecie to smak i ostatnio na szczekniecia psa zaczyna sie cieszyc i leci do mnie po smaka no i wydaje sie wyluzowany;-) Quote
LadyS Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 Dog193, u nas było to samo - socjalizacja bardzo dobra, szczególnie z psami, a w wieku ok. 8 miesięcy pies nagle zaczął bać się szczekania. U nas pomogło ignorowanie - głaskanie, gadanie, smaczki sprawiały, że pies jeszcze bardziej się nakręcał "o mój latajacy potworze spaghetti, na pewno cos sie dzieje, skoro ona do mnie gada albo wpycha mi smaki", więc jak pies szczekał, to ja mówiłam tylko "idziemy" i pies szedł - najpierw niepewnie, potem coraz pewniej - no skoro przewodnik mówi, ze idziemy, to znaczy, ze jest ok. Quote
motyleqq Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 Etna też się bała szczekania, do tego stopnia, że jak szczeknął towarzysz zabaw to uciekała w popłochu, jakby nie widziała, że to on... ale zdaje się, że jej przeszło, jak pies na nią szczeka, to nie pozostaje mu dłużna ;) Quote
sacred PIRANHA Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 no trzeba znalezc sposob ktory działa na naszego psa, jedno jest pewne warto z tym coś robic juz w zarodku, zanim sie ten strach utrwali Quote
a_niusia Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 kolo nas jest taki automat na mleko "mleczna budka" i kiedys poszlam z moja starsza suka po mleko z rana. tam stala taka duza krowa. i na widok tej krowy pies wpadl w dziki amok:))) zaczal sie jezyc i ujadac na te krowe-po prostu bala sie sztucznej krowy. prawdziwej sie nie boi, a nawet lubi dosyc te zwierzeta. ja to totalnie olalam. kazalam jej usiasc i kupilam spokojnie mleko. nastepnego dnia to samo. jednyne na co sobie pozwolilam, to pogardliwe stwierdzenie "wez przestan, jestes taka duza i boisz sie krowy". i to wszystko. nie dawalam jej zarcia ani nie pocieszalam. i teraz juz nie boi sie tej krowy, a jakis czas temu te krowe zabrali. czasem pomaga totalna olewka, czasem zagrzewanie psa do walki:))) np. moj pies srednio lubil wchodzenie do misek jak chodzilismy do przedszkola i przekonalismy ja sami wchodzac do miski i tlumaczac jej slownie, ze miska jest super. tak samo z kapiela pod prysznicem-tez ja przekonalismy slownie, ze ma wejsc-nakrecamy ja zawsze, ze to jest super fajne, ze na bank bedzie sie super bawic pod tym prysznicem:))) i wlazi mimo ze oczywiscie wzdycha ciezko. Quote
a_niusia Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 [quote name='ladySwallow']Dog193, u nas było to samo - socjalizacja bardzo dobra, szczególnie z psami, a w wieku ok. 8 miesięcy pies nagle zaczął bać się szczekania. U nas pomogło ignorowanie - głaskanie, gadanie, smaczki sprawiały, że pies jeszcze bardziej się nakręcał "o mój latajacy potworze spaghetti, na pewno cos sie dzieje, skoro ona do mnie gada albo wpycha mi smaki", więc jak pies szczekał, to ja mówiłam tylko "idziemy" i pies szedł - najpierw niepewnie, potem coraz pewniej - no skoro przewodnik mówi, ze idziemy, to znaczy, ze jest ok.[/QUOTE] teraz juz sie wcale nie boi nawet jak wielkie i czarne szczeknie mu w twarz:))) Quote
LadyS Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 [quote name='a_niusia']teraz juz sie wcale nie boi nawet jak wielkie i czarne szczeknie mu w twarz:)))[/QUOTE] Hahaha, no tak, to prawda - szczególnie jak można się wielkim bawić w nawalanki :lol: Quote
Izura Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 Jak Kazik zobaczył pierwszy raz krowę najpierw się zjeżył, potem zamuczał potwór rogaty i się pod siebie posikał. Obrońca;) Browar boi się własnego ogona- dosłownie, merda tak żywiołowo, że bije się nim po bokach i zaczyna popiskiwać. Tak nieufnie na niego patrzy:) Quote
murakami Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 [quote name='sacred PIRANHA']ja mam podobnie ze swoim Ayusiem, trafił do mnie w wieku 11 tyg i nie miał takich akcji ze szczekaniem. W pewnym momencie zaczął reagowac strachem na szczekanie innych psów (nawet gdzies tam daleko), trudno powiedzieć skąd mu się to tak nagle wzieło, próbowałam najpierw to ignorować ale nie przynosilo to zadnego efektu...teraz robie tak ze jak jakis pies szczeknie gdziekolwiek to ja pakuje w Ayusia smaczka bez zadnej komendy, bez pocieszania psa/uspokajania itp, zaczyna kojarzyc ze szczekniecie to smak i ostatnio na szczekniecia psa zaczyna sie cieszyc i leci do mnie po smaka no i wydaje sie wyluzowany;-)[/QUOTE] Zamiast klikera;) Quote
dog193 Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 Sacred, u nas to samo, nawet jak szczekanie tylko słyszy gdzieś z oddali, to wpada w panikę... Choć jak byliśmy dzisiaj na spacerze z Anulą i Bonkiem i gdzieś jakiś pies szczekał, to przystanął, nieco spuścił ogon, ale nie popadł w popłoch. Quote
Soko Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 Co do "bijących" ogonów, suka ciotki biła wszystkich i samą siebie tym ogonem jak pejczem - jakie ja miałam nogi, a ona jaki ogon.. straszne to było, dobrze, że jej minęło ;) Quote
a_niusia Posted March 2, 2012 Posted March 2, 2012 jak bylam dzieckiem to mialam psa, ktory nie przepadal za bakami. ani swoimi ani ludzkimi:))) bardzo go one oburzaly i opuszczal pokoj mruczac pod nosem. Quote
strix Posted March 3, 2012 Posted March 3, 2012 [quote name='dog193']W niedzielę skończy 5 miesięcy :) Ten jego lęk przed szczekaniem odkryłam całkiem niedawno, nie wiem, czy wcześniej po prostu nie spotykaliśmy szczekających psów, czy to pojawiło się u niego z czasem. Tak, mały miał kilka nieprzyjemnych sytuacji z psami, patrz dwa moje posty wyżej. Na samym początku zerwał mi komendę i pobiegł do psa, który go przeorał po ziemi (tu ewidentnie moja wina). Potem to psy podbiegały do niego, taranowały, szczekały, goniły, rzucały się na smyczy... Na to już nie miałam wpływu, bo nawet nie zdążyłam zareagować. Na szkoleniu spotkaliśmy kilka fajnych psiaków, teraz będziemy się spotykać z Anulą i Bono, Boczek też się poprawnie zachowuje, jak mały przesadza to udziela mu reprymendy ;) U nas jest też pani z bardzo fajną dalmatynką (ale mało delikatną ;)), myślę, że z nimi też się spotykać możemy. Ale on się psów nie boi - boi się szczekania...[/QUOTE] Może skojarzył szczekanie psa z byciem 'przeoranym' po ziemi. Niektórzy uważają, że istnieje coś takiego jak druga faza lękowa, kiedy to następuje wzrost zachowań lękliwych. Taki regres przed kolejnym skokiem rozwojowym, jak u dzieci ;) Nie martwiłabym się za bardzo, dopóki pies jest młody warto skupić się na odwracaniu uwagi i jakiś tam pozytywnych skojarzeniach, czy to smaczek czy zabawka. No i nie napinać się, bo pies to wyczuwa. Można ignorować ale jeślipies za bardzo panikuje, to raczej należy go zabrać. Zasada ze szczeniakami jest taka, że nie pakujemy ich w sytuacje, w których sobie nie poradzą. Jak z dziećmi ;) :) Quote
ajeczka Posted March 4, 2012 Posted March 4, 2012 Jeśli chodzi o podbiegaczy. Nie lubię właśnie dlatego, że mój pies sobie poradzi. Niestety to poradzenie mogłoby się skończyć zejściem z tego świata podbiegacza. Prowadzę w lesie (tam spacerujemy) rudego na smyczy lub lince. Czasem zdarza się, że nagle pojawia się jakiś pies bez właściciela w zasięgu wzroku. Moja konkluzja: ty podbiegasz to sobie radź. Rudy z niektórymi się zaprzyjaźnił, inne przegonił i teraz, jak nas widzą - uciekają. Nie lubię tego, bo uczy to mojego psa czegoś czego nie lubię. Wolę podchodzić do psów gdzie wszyscy właściciele zgadzają się na zapoznanie i kontrolują swoje psy. Dziwna jestem? Quote
bonsai_88 Posted March 4, 2012 Posted March 4, 2012 Ajeczka nie jesteś - dopóki miałam spokojnego, ugodowego psa to mi podbiegacze nie przeszkadzały [mimo, że Itek nie był duży i sam by sobie nie dał rady]... za to przy obecnej złośnicy zaś podbiegające psiaki przez długi czas zatruwały mi prawie każdy spacer. Quote
evel Posted March 5, 2012 Posted March 5, 2012 dog193 napisał(a):Skoro ja, widząc innego psa, swojego odwołuję i zajmuję sobą, to chyba oczywiste jest, do jasnej cholery, że nie życzę sobie konfrontacji smarkacza z innym, obcym psem. Tak ciężko jest wtedy zapiąć swojego, zawołać, trzymać przy nodze, skoro słownie ktoś nad psem nie panuje? Niestety, to zazwyczaj bardzo, bardzo, BARDZO trudne do zrozumienia dla tępogłowych właścicieli, że jakiś pies może się nie chcieć bawić z innym psem/innymi psami akurat w danym momencie, albo w ogóle. Jakby to było takie naturalne, że wszystkie dorosłe pieski świata sobie wesoło razem hasają, jest sielana i w ogóle :cool3: Ja ostatnio się poddałam. Szłam po wąskim chodniku, po drugiej stronie ulicy maszerował shih tzu, nagle jakieś 50 kroków przed nami z klatki wyłazi facet a za nim młody leonberger luzem. Na środku osiedla, całego poprzecinanego ruchliwymi uliczkami. Stanęłam, sucz też, czekamy na rozwój wypadków. Pan nie poczuł się zobligowany do zapięcia psa (zresztą, ja przepraszam bardzo, ale po spojrzeniu na pana miałam od razu skojarzenie ze starym, grubym, wiecznie pod wpływem % sołtysem :evil_lol:), więc westchnęłam ciężko, poleciłam suczy wskoczyć na ręce i minęliśmy się bez słowa. Leon powąchał suczę, na co ona odpowiedziała gardłowym warkotem, ale po moim upomnieniu się ogarnęła. Cóż... Quote
strix Posted March 5, 2012 Posted March 5, 2012 evel napisał(a): Ja ostatnio się poddałam. Szłam po wąskim chodniku, po drugiej stronie ulicy maszerował shih tzu, nagle jakieś 50 kroków przed nami z klatki wyłazi facet a za nim młody leonberger luzem. Na środku osiedla, całego poprzecinanego ruchliwymi uliczkami. Stanęłam, sucz też, czekamy na rozwój wypadków. Pan nie poczuł się zobligowany do zapięcia psa (zresztą, ja przepraszam bardzo, ale po spojrzeniu na pana miałam od razu skojarzenie ze starym, grubym, wiecznie pod wpływem % sołtysem :evil_lol:), więc westchnęłam ciężko, poleciłam suczy wskoczyć na ręce i minęliśmy się bez słowa. Leon powąchał suczę, na co ona odpowiedziała gardłowym warkotem, ale po moim upomnieniu się ogarnęła. Cóż... U nas łazi taki berneńczyk. Państwu sie wydaje, że on zawsze bedzie słodziakiem, a tymczasem pieskowi stuknęły dwa lata i dojrzewa (u ogromniastych dłużej to trwa). Obszczekuje wszystko. Niby nie podchodzi ale nic nie wiadomo, bo ostatnio jeżył się, warczał i machał podniesionym ogonem jednocześnie próbując nas zajść od tyłu. Pańcia nawet smyczy przy sobie nie miała, a ja już sięgałam po gaz, bo niestety, pies szczerzył kły a nie będe narażać swoich na taką traumę. Quote
ajeczka Posted March 6, 2012 Posted March 6, 2012 Nie będzie o chamstwie, wręcz przeciwnie. Nie przyłączę się do nielubienia Onków, sama miałam mixa i to był super pies. Musieliśmy tylko doszlifować ten diament. Dzisiaj, na porannym spacerze spotkaliśmy dwa onki luzem z właścicielem. Zobaczyli nas z daleka. Facet odwołał swoje psy i szli dalej bez smyczy. Mój przy nodze, psy obwąchały się z daleka i już. Naszymi podbiegaczami są goldeny i labradory, bo to one najczęściej biegają po lesie bez smyczy. Chyba mieszkam w zagłębiu grzecznych onków. Niestety, jak pies podbiega do nas od tyłu rudy reaguje nerwowo. Quote
strix Posted March 6, 2012 Posted March 6, 2012 ajeczka napisał(a):Nie będzie o chamstwie, wręcz przeciwnie. Nie przyłączę się do nielubienia Onków, sama miałam mixa i to był super pies. Musieliśmy tylko doszlifować ten diament. Dzisiaj, na porannym spacerze spotkaliśmy dwa onki luzem z właścicielem. Zobaczyli nas z daleka. Facet odwołał swoje psy i szli dalej bez smyczy. Mój przy nodze, psy obwąchały się z daleka i już. Naszymi podbiegaczami są goldeny i labradory, bo to one najczęściej biegają po lesie bez smyczy. Chyba mieszkam w zagłębiu grzecznych onków. Niestety, jak pies podbiega do nas od tyłu rudy reaguje nerwowo. No, jeden z moich psów to ONek. Też nie podbiega mimo, że ma dopiero 8 miesięcy i że widzę, że czasem miałby ochotę. Ale słucha się. Myślę, że to zależy od właściciela. Podpytałam mojego weta o to, ona mówi, że najwięcej psów z pogryznieniami jakie widzi to labki i goldeny. Mówi, że właścicielom się wydaje, że tych psów nie trzeba szkolić i puszczają je w samopas. Prędzej czy później trafiają na silniejszego od siebie. Nie ma co uciekac w stereotypy, bo naprawdę sporo zależy od człowieka. Quote
a_niusia Posted March 6, 2012 Posted March 6, 2012 my dzis z rana jak zwykle mila przygoda:))) labradorek-podrostek, jeszcze przed drugim rokiem zycia stwierdzil, ze moja starsza suka to jest milosc jego zycia i za cel postawil sobie wskoczenie jej na grzbiet i kopulacje, ale niestety sprawnosc fizyczna i szybkosc nie ta. jednak przez pewien czas gonil za nia i wtykal jej lep po ogon narazajac sie na jej gniew, bo ona tego po prostu nienawidzi odkad stala sie kobieta. po chwili radzenia sobie zjego zalotami przybiegla do mnie po pomoc. oczywiscie labis za nia i nadal jej lep w gacie wklada. wiec poprosilam grzecznie, zeby wlasciciel labradorka go zabral, a on a na to "ale on sie tylko bawi". no on moze tak, ale moja suka patrzyla na gnoja jakby zaraz miala zwymiotowac z obrzydzenia:))) po chwili panu jakos udalo sie ku naszej uldze zapiac gnojka. i...spojrzal na moja suke, ktorej opadl juz irokez i zapytal "a pani by chciala, zeby ona miala szczeniaki?":)))) taaa, chcialabym-ze skundlonym labradorkiem:))) Quote
bdom Posted March 6, 2012 Posted March 6, 2012 o taak niewyżyte,otyłe laby są cudowne, mojego 4 miesięcznego szczeniaka, samca. Udało mi się go odgonić, bo młody ma problemy z łapami (stare złamanie), czasem kuleje i taka 'zabawa' mogłaby się dla niego źle skończyć. (tak w ogóle, to większość starych, grubych labów u mnie na osiedlu chodzi w cudownym zestawie kolczatka+flexi:roll: nie wiem tylko po co te kolczatki, bo zazwyczaj pies idzie gdzie chce a za sobą holuje pana/panią). Żeby nie było-ja bardzo lubię labradory. Tylko te normalne, a nie zniszczone stwierdzeniami, że przecież to pies do dzieci, sam się wychowa! Quote
Migori Posted March 6, 2012 Posted March 6, 2012 O temat labów.... chyba jakaś epidemia dosłownie. Sytuacja z przedwczoraj, z wczoraj i z dziś - identyczna każdego dnia. Polana, z zaparkowanego samochodu wysiada młody chłopak i wypuszcza psa - pseudo laba czekoladowego. Pies nas dostrzegł. Właściciel nie, bo cóż można dostrzegać jeśli ma się słuchawki na uszach i kaptur na głowie. Lab sprint w naszą stronę i ryj pod ogon mojej suce - bez ceregieli. Kiedy już stwierdził że sie przywitał leci na mnie i skacze, raz, drugi, trzeci, ósmy... właściciel NIC! Odwołałam sukę i odchodzimy, pies za nami i znowu skacze żeby tym razem dorwać naszą piłkę, wsadza ryj w saszetkę a właściciel NIC! Więc pytam grzecznie żeby zabrał psa, a właściciel : "MAAAAAXXXX!" :roll: Chyba nie muszę mówić, jak była reakcja psa ? :shake: Żadna. Miałam dość i złapałam psa za ucho i trzymam. Zdziwiony właściciel podszedł, chwycił za szelki i usłyszał ode mnie że to brak wychowania.... z jego ust padło pytanie "czyjego? mojego? czy psa?" :flaming::grab::mdleje: Padłam! Za każdym razem kiedy spotykam tą parkę schemat jest identyczny! :diabloti: nie dziwię się więc ludziom, że mają taki a nie inny stosunek do tej rasy, bo sama unikam jak ognia tych psów. A sama mam laba. Quote
evel Posted March 6, 2012 Posted March 6, 2012 Zastanawiam się czy kiedykolwiek moja suka uzna, że nie trzeba drzeć mordy na duże psy. W jakichś 75% przypadków jestem w stanie ją uciszyć, ale przed chwilą, gdy szarżował na nas lekko utuczony labek, który dał nogę z pobliskiego domku, wpadła w jakiś szał wrzeszczenia, a ja miałam ochotę jej łeb urwać :shake: Nie dziwię się ludziom, którzy biorą pod pachę swojego niewielkiego psa, gdy biegnie na nich jakiś duży - mimo że to niebezpieczne to u nas chwilowo jedyna metoda na to, żeby Zu zamknęła jadaczkę w sytuacji kryzysowej, kiedy nic innego nie działa. Próg reakcji na duże psy jest u niej rozpaczliwie wręcz niski... :wallbash: Zwłaszcza po ostatnich przygodach z astką i owczarami. Szlag by to wszystko trafił :roll: Quote
a_niusia Posted March 6, 2012 Posted March 6, 2012 wbijaj do nas na terapie!!! mowie ci!!! dwa spacery z kwiatem mojej rodziny (bo mam tez chwasta) i by jej sie odmienilo:))) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.