Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Gabryjella napisał(a):



Uwielbiam ten tekst. I tak się zastanawiam, czy jak jakiś milusiński co to tylko chce sie bawić, podleci do mojego psa (mój na smyczy) i mój mu trochę zmechaci ząbkami futerko to też mogę powiedzieć, że mój lubi się tak bawić ?


Wczoraj niedaleko Oslo jakiś pies napadł na dwójkę dzieci i jedno pogryzł. Wyobraźcie sobie, że we wpisach pod artykułem w necie spora część 'miłośników psów' utrzymywała, że 'on na pewno chciał sie bawić'. Cóż, fotografie obrażeń nie wskazywały bynajmniej na chęć zabawy... .

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Ja chodzę od niedawna na spacery z suką ONka, która wiecznie by się chciała bawić, niestety bardzo brutalnie (łańcuch, braki w socjalizacji) mimo, że bez złych zamiarów. Wątpię, by jakieś dziecko uszłoby z tego cało, gdyby zechciała się z nim pobawić..

Posted

Soko napisał(a):
Ja chodzę od niedawna na spacery z suką ONka, która wiecznie by się chciała bawić, niestety bardzo brutalnie (łańcuch, braki w socjalizacji) mimo, że bez złych zamiarów. Wątpię, by jakieś dziecko uszłoby z tego cało, gdyby zechciała się z nim pobawić..


Nie no, tamten złapał dziecko w okolice szyi i ciągnął po ziemi oraz potrząsał.... . Po prostu niektórzy ludzie uważają, że pies zawsze chce się bawić. Też to widze na spacerach - duży pies luzem rzuca się na małego na smyczy a właściciel dużego swoje - w wolnym tłumaczeniu na polski 'paaani, ale on sie chce bawić'.

Posted

Miałam dzisiaj szczęście że założyłam psu szelki:roll: szłam z psem i z mamą między blokami rozmawiali sobie jacyś starsi mężczyźni jeden z nich miał psa na smyczy i w obroży tylko że w obroży za luźnej. Jak tylko zobaczył mojego który na niego nawet uwagi nie zwrracał wyszedł z obroży i biegnie w zamiarach bardzo nie przyjaznych zdążyłam go podnieść do góry w ostatniej chwili, pies mu kłapnął paszczą koło ogona mało brakowało a by trafił:angryy: skakał na mnie, ubrudził mi całą kurtkę łapskami nie zraziło go to że dostał z kopa...:roll: pańcio się doczołgał w końcu i go złapał. Pies zwyzywany od najgorszych ale nawet głupiego przepraszam nie usłyszałam. Gdybym nie zdążyła złapać swojego psa nie miała bym czego zbierać a pies wcale nie był duży taki do kolana... jednak ciesze się że nie mam większego psa bo już bym tak szybko nie wzięła na ręce i skończyło by się co najmniej szyciem obu:roll: a mój pies odreagował sobie na szczeniaku radośnie sobie puszczonym i podbiegającym do wszystkich...

Posted

ok sytuacja wygląda tak - byłam na pogotowiu, aby lekarz obejrzał rękę, faktycznie okazało się że pies przeciągnął zębami po mojej ręce i trafił na jakieś naczynko, stąd tyle krwi, mam ją bardziej poturbowaną i obolałą niż rozszarpaną uuufff ulżyło mi, ręka została opatrzona, lekarz powiedział dokładnie tak jak pisała strix prześle info do wszystkich zainteresowanych o przypadku jaki miał miejsce. Teraz kazał mi uzbroić się w cierpliwość i poczekać aż do mnie dojdzie odpowiednie pismo z policji...więc czekamy!!!

Posted

A mnie dziś jedna paniusia zabiła swoim tekstem... Dzień jak co dzień wychodzę na sralnik z Jarim (doberman) na smyczy i w kagańcu i widzę siedzącego goldena, który się na nas czai (koooocham taki widoczek :loveu: :diabloti:) oraz jego pańcię daleko, która to wszystko obserwuje ale oczywiście nie ruszy tyłka żeby psa zabrać. Duchem świętym nie jestem, nie ulotnię się więc idę dalej, golden oczywiście nie wytrzymał i podbiegł - jeszcze się łudziłam przez moment, że może to suka, ale nie - pies oczywiście, więc krzyczę do babki, żeby zabrała, bo chce przejść normalnie. Babka coś tam woła, ale golden miał ją w tyłku i podbiegł do kolejnego psa (też na smyczy), który szedł prosto na nas.

Ja mam duże pokłady cierpliwości, ale pewnych rzeczy nie robię, np. nie zawracam ze swojej ścieżki, bo ktoś jest nieodpowiedzialny. Więc stoję w miejscu (bo dalej mam tylko ulicę) i czekam, aż może babka w końcu zabierze goldena. Goldenowi znudziło się deptanie po tamtym mniejszym psiaku więc znowu podbiega do mojego i zaczyna obszczekiwać już z agresją. Jari o dziwo tylko stał i się patrzył, choć widziałam, że jego pokłady cierpliwości są na wyczerpaniu... Proszę po raz kolejny o zabranie psa na co babka tekst "ja bym zabrała, ale się boję tego pani psa" :mdleje: :splat:Mój na smyczy i w kagańcu, jej bez niczego biegający i szczerzący kły na mojego... No, ale to golden, a mój doberman :diabloti: Z drugiej strony jak tak się boi, to czemu od razu go nie zapięła jak widziała, że idziemy... :shake:

Posted

Mnie wczoraj rozwalilo na lopatki moze nawet nie chamstwo ale brak mozgu u wlascicielki psa...Stoje z negrem na przejsciu-2 pasmowa ulica cholernie ruchliwa,miedzy jezdniami wysepka do przejscia dla pieszych...Przeszlam jedne swiatla,czekam na wysepce na drugie...Patrze a tu podbiega mi pod nogi kundelek-doslownie z powietrza sie wytrzasnal,oczywiscie do negra podbiegl,ja patrze-wlascicielki nie ma,nikogo po drugiej stronie ulicy tez nie ma...Mysle sobie super,za chwile auta rusza przede mna,pies biega wkolo mnie,negro zaczyna sie wkurzac...Mowie pieknie... Obracam sie-a wlascicielka nagle sie pojawila i wola psa!!!Nie przyszla do niego tylko go zawolala...Szczescie ze za mna bylo akurat zielone i pies do niej przybiegl...I zamiast go zapiac na smycz to poszla sobie beztrosko piszac smsa dalej z psem latajacym gdzie chce!!!:angryy::mad: Rece i cycki mi opadly....Po prostu taki brak odpowiedzialnosci :shake: Mialam sie nawet wrocic i ja opierniczyc ale jakos z tego szoku poszlam dalej:shake:

Posted

Amber - pomyślałam dokładnie tak jak Yorkomanka ;p
Zrobiłabym tak samo xP
Powiedziała jeszcze do tego, że też się jej psa boję, więc zdejmę własnemu kaganiec, żeby czuć się bezpieczniej :lol:
Ciekawe co by zrobiła ;]

darunia-puma, dobrez, że to nic poważniejszego..
Jak przyjdzie pismo to nas poinformuj ;p

Posted

zacytuję z piekielnych:

Idę sobie na spacer z psem i z daleka widzę jak po chodniku biega york, no ok niech sobie biega a co mi tam. Sytuacja się zmieniła jak podszedłem bliżej. York zaczął robić się agresywny. Mój pies to zwykły kundelek do kolana, więc w razie czego nie miałem problemu wziąć go na ręce. Zaczynam szukać właściciela yorka. 15m dalej stała typowa blondi. York w różowym sweterku i różowe "skarpetki". Powiedziałem blondi żeby wzięła swojego psa, ona nic. Później wywiązał się taki dialog:

[J] - ja
[B] - blondi

J: - Może pani zabrać swojego psa?

B: - On ci nic nie zrobi, nigdy nie odejdzie ode mnie dalej niż dwa metry.
J: - Teraz jest dziesięć metrów od pani.
B- Pysieeeek!!! Chodź do mamusi! Widzisz, już jest bliżej mnie.
J: - Boję się że pani pies, zaatakuje mojego psa, proszę go zabrać albo zadzwonię na Straż Miejską.
B: - On nie odejdzie dalej niż dwa metry!!!
J: - A skąd pani wie, że nie odejdzie?
B: - Bo wczoraj prowadziłam go na dwumetrowej smyczy, to dalej niż dwa metry nie odchodził. I teraz myśli, że ma smycz i dalej niż dwa metry nie może odejść. (WTF??)

Po tych słowach odechciało mi się o cokolwiek z nią kłócić.

Posted

A mnie moją sąsiadka poda do sądu, a przynajmniej tak mi zapowiedziała...
Sytuacja z ostatnich dni - wyszłam ze swoimi dwoma psami (yorki) na spacer na osiedlowe boisko na które wszyscy psiarze wychodzą. Ayo był luzem (odwoływalny, nie podchodzi do nikogo, pozytywnie nastawiony do wszystkich psów i ludziów itp) a Miya z racji tego, że jest nowym nabytkiem miała przyczepioną kilkumetrową linke, ktorej końcowke ja zresztą trzymałam. Miya jest jak przyklejona do mojej nogi, nie reaguje na ludzi ani na psy wcale, ale linka sie luźno za nią ciągnie, bo mam suke dopiero miesiac i w sumie nie znam jej na tyle by spokojnie ją spuscic w kazdej sytuacji i miec pewnosc ze nagle sie czegos nie przestraszy itp. Nagle przyleciał york znajomej... znany na osiedlu z tego, że zawsze jest luzem, zawsze jego pani ma problem ze złapaniem go i jest upierdliwy do psów (skacze, podgryza, obszczekuje), podeszła i Pani a ja jej od razu powiedziałam żeby zabrała swojego psa, bo moja suka nie lubi psów ktore jej skaczą po głowie i ją podgryzają i napewno się odwinie (w tym czasie jej piesek juz obskakiwał i oszczekiwał moją sukę, ale ona robiła tylko uniki), na co Pani skwitowała, ze to dobrze, że moze sie jej piesek czegoś w końcu nauczy...nie zdążyłam nawet się słowem odezwac ze to nie jest dobry pomysł, jak jej pies wskoczył na moją sukę i chciał ją kryć...na co Miya się wywinęła złapała go za ucho i rzuciła nim o ziemię...oczywiscie ucho rozdarte, krwi na białym sniegu jak po świniobiciu, wrzask Pani, afera na całe osiedle...Pani chce ode mnie kasy za "oszpecenie" jej psa, bo jak ona teraz będzie z takim psem miedzy ludzmi sie pokazywac...
poza tym przejrzała książeczke Miyi i doszła do wniosku, ze ona jest wściekła...bo szczepiona była pod koniec stycznia i pewnie to tak po szczepionce taka "dziwna u yorkow" agresja...proponowałam Pani znajomego weta, zeby to ucho obejrzał, moze zszył albo coś, ale ona tylko się obruszyła, że pojdzie tam gdzie zechce, ja jej nic sugerowac nie bede itp...dziś się okazało że była u innego i ucieli znaczną częśc ucha, a Pani chce ode mnie tysiąc złotych za "trwałe oszpecenie wizerunku jej psa" dosłownie tak mi powiedziała.

Posted

ło jeny :crazyeye:
szok , york yorkowi odgryzł ucho :lol:
przepraszam ale to śmiesznie brzmi .
współczuje problemów , oczywiście nic nie płaćcie to nie wasza wina.
nie dajcie się , najwyżej skończy się to w sądzie ale to nie jest w żadnym wypadku wasza wina.


tylko skoro mały pies może zrobić drugiego małemu taka krzywdę to może właściele niegrzecznych yorków powinni zrozumieć że większy pies może ich psa zabić nie chcąco :roll:
moja akurat yorki lubi ale jak chcą na niej kopulować to wali łapami i głową z zamkniętym pyskiem , nawet w ten sposób może zrobić dużą krzywdę takiemu maluchowi :roll:

Posted

[quote name='sacred PIRANHA']A mnie moją sąsiadka poda do sądu, a przynajmniej tak mi zapowiedziała...
Sytuacja z ostatnich dni - wyszłam ze swoimi dwoma psami (yorki) na spacer na osiedlowe boisko na które wszyscy psiarze wychodzą. Ayo był luzem (odwoływalny, nie podchodzi do nikogo, pozytywnie nastawiony do wszystkich psów i ludziów itp) a Miya z racji tego, że jest nowym nabytkiem miała przyczepioną kilkumetrową linke, ktorej końcowke ja zresztą trzymałam. Miya jest jak przyklejona do mojej nogi, nie reaguje na ludzi ani na psy wcale, ale linka sie luźno za nią ciągnie, bo mam suke dopiero miesiac i w sumie nie znam jej na tyle by spokojnie ją spuscic w kazdej sytuacji i miec pewnosc ze nagle sie czegos nie przestraszy itp. Nagle przyleciał york znajomej... znany na osiedlu z tego, że zawsze jest luzem, zawsze jego pani ma problem ze złapaniem go i jest upierdliwy do psów (skacze, podgryza, obszczekuje), podeszła i Pani a ja jej od razu powiedziałam żeby zabrała swojego psa, bo moja suka nie lubi psów ktore jej skaczą po głowie i ją podgryzają i napewno się odwinie (w tym czasie jej piesek juz obskakiwał i oszczekiwał moją sukę, ale ona robiła tylko uniki), na co Pani skwitowała, ze to dobrze, że moze sie jej piesek czegoś w końcu nauczy...nie zdążyłam nawet się słowem odezwac ze to nie jest dobry pomysł, jak jej pies wskoczył na moją sukę i chciał ją kryć...na co Miya się wywinęła złapała go za ucho i rzuciła nim o ziemię...oczywiscie ucho rozdarte, krwi na białym sniegu jak po świniobiciu, wrzask Pani, afera na całe osiedle...Pani chce ode mnie kasy za "oszpecenie" jej psa, bo jak ona teraz będzie z takim psem miedzy ludzmi sie pokazywac...
poza tym przejrzała książeczke Miyi i doszła do wniosku, ze ona jest wściekła...bo szczepiona była pod koniec stycznia i pewnie to tak po szczepionce taka "dziwna u yorkow" agresja...proponowałam Pani znajomego weta, zeby to ucho obejrzał, moze zszył albo coś, ale ona tylko się obruszyła, że pojdzie tam gdzie zechce, ja jej nic sugerowac nie bede itp...dziś się okazało że była u innego i ucieli znaczną częśc ucha, a Pani chce ode mnie tysiąc złotych za "trwałe oszpecenie wizerunku jej psa" dosłownie tak mi powiedziała.[/QUOTE]
Spuść swoją sąsiadkę do ścieku i karz spie...lać :)
Jak Cię oskarży, to też ją oskarż. :) O cokolwiek. (ja to bym jej chyba twarzyczkę łomem po przyozdobił :D)

Posted

[quote name='sacred PIRANHA'][...] a Pani chce ode mnie tysiąc złotych za "trwałe oszpecenie wizerunku jej psa" dosłownie tak mi powiedziała.[/QUOTE]

Szkoda, że jej własny pies nie chce od niej odszkodowania, że akurat nie wzięła mózgu z domu na spacer... Sprawa oczywiście jest jednoznaczna, aczkolwiek ciekawa jestem, czy wariatka rzeczywiście się zgłosi do sądu :roll:

Posted

Wiecie, ja jej bym za weta zwróciła pewnie, no bo w sumie to przykra sytuacja, szkoda psiaka, bo naprawde krwi tyle jakby mu conajmniej pół głowy odgryzła, pisk psa pisk baby...Mi jest w sumie głupio mimo wszystko, no bo to moja suka ugryzła, a ja wiedziałam, że ona sie odwienie jak baba psa nie zabierze, mogłam ją wziąc na rece...tylko z drugiej strony suka stała przy mojej nodze, na lince i ja prosiłam panią zeby nachalnego psa zabrała a ona to po prostu olała i jescze skwitowała, ze to dobrze jak oberwie...no to oberwał;/
Kasy nie dostanie żadnej, nie za takie cyrki co mi urządza teraz, ale nastepnym razem jak podbiegnie do nas pies, to szczerze mowiac nie wiem co mam robic...łapać swojego na rece? a pozniej sie czyta na dogomani;-) ze blondyny z yorusiami to jak widzą jakiegokolwiek psa, to łapia swoje zabaweczki na rączki...

a co do tego ze york yorkowi moze zrobi krzywde, to moj Ayo zadusił juz kure i chomika (z czego dumna nie jestem, wrecz przeciwna, moja wina ze go nie dopilnowałam) ...wiec york to pies jak kazdy inny tylko gabarytowo ewentualne "ofiary" sa proporcjalnie mniejsze...ale pilnowac i wychowywac trzeba tak samo jak kazde inne psy jak widac...

Posted

ale dzien mialaś .... nie zazdroszczę.
daj sobie spokój. Mialas sucz na smyczy czy lince, a tamten luzem.
Możesz ją zglosić o wyłudzanie pieniędzy, nie dośc że psa (agresywnego de facto) puszcza luzem to jeszcze jest próba wyludzenia dośc sporej kasy

pocieszające jest dla mnie to, że nie tylko labki zagryzają kury, ale to poboczny temat akurat.

Posted

Lubię yorki, bo na osiedlu są przesympatyczne małe psy myśliwskie i mój ttb się z nim bawi bardzo delikatnie. Niestety jest zadziorny mix, który biega bez smyczy i zaczepia agresywnie rudzielca. Już kilka razy było kłapnięcie i sierść mixa w pysku. Boję się co będzie jak mały źle wymierzy i trafi między zęby. Rudy potraktuje go jak gryzaka i nic z niego nie zostanie :( Lubię psy i nie chcę żeby któremuś działa się krzywda nawet z powodu niedopilnowania.

Posted

[quote name='sacred PIRANHA'] nastepnym razem jak podbiegnie do nas pies, to szczerze mowiac nie wiem co mam robic...łapać swojego na rece? a pozniej sie czyta na dogomani;-) ze blondyny z yorusiami to jak widzą jakiegokolwiek psa, to łapia swoje zabaweczki na rączki...[/QUOTE]
W sumie dobre pytanie. Nasz pundel parę dni temu zapodał lekki łomot yoreczkowi, który podbiegł (nasz na smyczy, tamten bez) i bez żadnej gry wstępnej zaczął gwałcić. Też fajne zestawienie - york i pudel. Nic mu nie zrobił, tylko napluł w grzywkę, ale ja wiem, co będzie następnym razem? Mnie się już zdarzyło brać psa na ręce, z różnych powodów (np. dlatego, żeby nie był tłamszony olbrzymim, metalowym kagańcem przerośniętego ONka) i zawsze mi się wtedy obrywa, że źle robię. Im kto ma większego psa, tym większą pewność w głosie i "jajakoznawca mówię pani" itd. Pewnie, że to psu nie służy, ale sytuacja czasem jest taka, że to mniejsze zło.

Posted

Naszego jamnika też kiedyś zaatakował york. Czesio na smyczy, podbiega york i od razu na przywitanie łapie jamnika za szyję :P Czesiowi na szczęście nic się nie stało, ale jaki był zdziwiony, że takie coś 2kg go atakuje. Oczywiście facet nawet nie przeprosił :P i dalej puszczał luzem pieseczka...ech, mówiłam potem mamie, że zamiast odciągać Czesia, mogła wziąć na ręce tego yorka a facet niech się trochę zestresuje i pobiega, by odzyskać piesia >:]

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...