Erica Posted January 10, 2012 Posted January 10, 2012 Paulina516 napisał(a):Jakaś odmiana :D To znowu będzie lecznicowo ;) Akurat szłam przez parking w stronę poczekalni, Willę miałam na rękach. Na środku parkingu zatrzymał się samochód i wysiadł Pan z kotem na rękach. Kocię ani szelek, ani obroży - nada, gołe kompletnie. :roll: Willa gapi się w niebo, kota w ogóle nie zauważyła; aż tu nagle słyszę "eeeeeejjj". Odwróciłam się akurat jak kotek dobiegał już do ogrodzenia, a jego pan co? Zamiast jakoś ściagać swojego pupila wyskoczył na mnie z krzykiem. Że niby mój pies mu kota spłoszył. Pytam lodowato "Jak spłoszyła? Jest na rękach ponad 20m od kota." A Pan na to " Popatrzył na niego!" :razz: Obiecałam facetowi, że od tej pory będę spanielicy zasłaniać oczy w miejscach publicznych i sobie poszłam do poczekalni. Na wykład o paradowaniu gołego kota po mieśice nie miałam sił. Quote
Paulina516 Posted January 10, 2012 Posted January 10, 2012 W sumie ma nauczkę, że w kota nie zainwestował, a znalazł go ? Quote
Victoria Posted January 10, 2012 Posted January 10, 2012 Aaaaahahaaa :lol: Ten gościu jest genialny:diabloti: I co? Dotrzymujesz obietnicy? Quote
zaginiona sara Posted January 10, 2012 Posted January 10, 2012 Erica napisał(a): A Pan na to " Popatrzył na niego!" :razz: Obiecałam facetowi, że od tej pory będę spanielicy zasłaniać oczy w miejscach publicznych i sobie poszłam do poczekalni. Na wykład o paradowaniu gołego kota po mieśice nie miałam sił. Masakra po prostu. Nie mam pytań. Szkoda, że go pazurkami nie poorał. Już lepiej jakby w jakimś kartonie otwory porobił jak kot na spojrzenie reaguje. Kociarze też potrafią jak widać hehehe. Quote
Erica Posted January 10, 2012 Posted January 10, 2012 Wczoraj kompletnie zapomniałam ( stąd ta sytuacja z pekinkiem ), ale jutro znowu jedziemy, to postaram się pamiętać ;) W sumie ma nauczkę, że w kota nie zainwestował, a znalazł go ? :niewiem: Quote
Soko Posted January 10, 2012 Posted January 10, 2012 szura a co powiesz na darcie pyska na tv nawet już zwierząt pokazywać nie muszą... wystarczy że coś się tam rusza... Był taki odcinek na TVN Style z Victorią ;) Quote
Ty$ka Posted January 10, 2012 Posted January 10, 2012 Normalnie dumna jestem. Jestem taka szczęśliwa, że skaczę pod sufit :eviltong: Jak dla mnie styczeń zaczął się bombowo: jeszcze nie spotkałam żadnego psa bez smyczy, nieusłuchanego, agresywnego, rzucającego się na ludzi i pobratymców. Ilekroć idę to widzę psiarza z pupilem na smyczy. Bywa i tak, że psy nie są zasmyczowane, ale wystarczy mój zabójczy wzrok i właściciele szybko się odnajdują - psy natychmiast są zabierane. Nie zdarzyło mi się, by jakiś pies do nas podbiegł sam z siebie. Wszystkie są pilnowane i grzeczne. No, bajka po prostu :). Czy to magia mojego wzroku? Czy czary noworoczne? Dzisiaj poszliśmy na ulicę bardzo zapsioną. Nie lubię nią spacerować, bo psy co rusz szczekają aż pękają bębenki uszne. Jednak mamy tam psią kumpelkę, którą czasem zabieramy na spacer, więc miałam nadzieję, że Luna do nas dołączy i tym razem :). Na owej, zapsionej ulicy (nic dziwnego, że nosi nazwę Wilcza :lol:) mieszka sobie między innymi bull - jaki dokładnie, tego nie wiem... nie znam się. Wygląda mi na oko mix pitbulla ze stafikiem, ale nie dam sobie głowy uciąć ;). W każdym bądź razie owy pies jest agresywny - rzuca się na wszystko i na wszystkich. Gdy przechodziliśmy obok jego płotu, bałam się że przeskoczy płot (w stosunku do wymiarów psa był niski), więc przeszłam na drugą stronę ulicy. Gdy minęłam posiadłość bullka po paru minutach zauważyłam, że zgubiłam telefon, który jeszcze przy bullku trzymałam w ręku. No, nic, więc się cofnęliśmy. I nagle okazuje się, że akurat z posesji bulla wyjeżdża samochód (wcześniej nie zauważyłam, bo mieszkają zaraz za zakrętem) - nim zdążyłam zareagować i się wycofać, pies już zauważył M. i leeeci z zębami. Na widok całego zjeżonego psa, który znany jest w okolicy z agresywności nie powiem - lekka panika, więc automatycznie szukam gazu pieprzowego i łańcucha po kieszeniach, bo na wycofanie się jest już za późno. Jednak nie musiałam interweniować - właściciel natychmiast wyskoczył z samochodu i krzycząc "Draco, ty skur****nie, k**** mać ty zawsze musisz spier**** z podwórza. Zobaczysz, tym razem cię tak stłukę, że popamiętasz!" jednocześnie podbiegając do psa i dał po tyłku... powietrzu... zahamował się widząc mnie to pół wystraszoną, to pół porządnie wkurzoną zachowaniem Pana wobec swojego psa. Draco po tych krzykach skulił się sam w sobie (zresztą ja też byłam przerażona - jestem pewna, że owy Pan mówił szczerze - ta mina, gesty i ton... brrr, współczucie dla psa) i pies posłusznie wrócił na podwórze. Szkoda mi bulla, no ale cóż zrobić... Choć to po części ja czuję się winna - gdybym nie zgubiła tego cholernego złomu to do tej sytuacji, by nie doszło :(. Ten Pan się chamstwem wobec mnie nie wykazał, bo wyjeżdżając jestem pewna, że się rozglądał czy nikogo nie ma w pobliżu, a na nasz widok zahamował z piskiem opon i natychmiast poleciał po psa... No, ale z drugiej strony... skoro pies zwiewa, bo widzi innego psa i w dodatku jest agresywny (się mu teraz nie dziwię, że jest taki a nie inny :roll:) to powinien psa gdzieś przechować na czas wyjazdu z posesji... NO, ale i tak sobie nie wybaczę, że musiałam akurat tamtędy wtedy przechodzić... Quote
Szura Posted January 10, 2012 Posted January 10, 2012 Ooo, u mnie na razie w TV tylko zwierzaki budzą emocje (i Cezar Millan, zawsze na niego warczy, chyba się ode mnie nauczył... :evil_lol: ). Raz oglądał sobie jakieś króliczki, a tu nagle je puma z młodymi zaatakowała - jak się zaczął awanturować i płakać! Chciałam go uspokoić, ale dosłownie leżałam ze śmiechu, te jęki, ten przejmujący żal! ;) Quote
panbazyl Posted January 10, 2012 Posted January 10, 2012 Erica napisał(a):LOL :evil_lol: Słuchajcie, a o chamstwie kociarzy też tu można? :razz: jes, jes, jes!!!! Ja od kilku dni uważam że psiarze to świry, ale ci od kotów to popaprańce.... 9no nie wszyscy, ale jakas część tak) Yorkomanka napisał(a):a no z jurkiem:diabloti: darcie ryja poskutkowało by tym że bym sobie gardło zdarła a pies by się skulił, odszedł kawałek i dalej to samo:multi: normalnie nie da się przy dziadu telewizji oglądać:multi: a tak karze mu wyjść, siad i jest spokój na chwilę weentualnie jak się bardzo nakręci i nie chce iść to wyprowadzam za fraki:p i opiernicz dla tatusia dodatkowo bo on go nauczył drzeć na wszystko japę... hmmm..... no cóż - jesteś wyjatkiem od regóły, bo jak do tej pory spotkalam tylko kilka osób co uważa, że jurek to pies, a cała reszta myśli (oj, co za słowo - czy one myślą???), że to lalka z kokardka. I tak trzymaj! łamać stereotypy Quote
Sybel Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Co do TV, mój Pucel (dalmat za TM, niebywale rąbnięty pies) miał zwyczaj siadywać przed piekarnikiem i obserwować piekącego się kurczaka. Nic innego go nie interesowało, tylko kurczaki. Dość zabawnie to wyglądało, bo siedział, czasem zapłakał, ślina po podłogę, czasem przebierał przednimi łapami z wrażenia :) Potem biegał dookoła stołu i wył :] Kociarze są szurnięci, ale poczytajcie sobie na szczurzym forum, jakie są wymagania. Jesli chcesz adoptować szczura, musisz podać masę danych, w tym dokładnie do jakiego weterynarza będziesz chodzić (a co, jak do innego, niż osoba oddająca szczura?). Poza tym w wielu przypadkach przesadzają z histerią na punkcie karmienia. Szczury są w sumie wszystkożerne, a warunki np. przy winogronach są takie: jeśli już winogrona, to tylko z własnej uprawy, sklepowe mogą zaszkodzić. Ja rozumiem, pryskanie itd, ale można umyć, odmoczyć itd. Owszem, wiele jest bardzo wartościowych uwag, ale niektóre są naprawdę przesadzone. Quote
panbazyl Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 i dlatego kwitna pseudo (czy u szczurów sa pseudo?????). ja się po moich próbach adopcji mainecoona wyleczylam z wspólodczuwania zwierzakom w niedoli. (dzieki wam wspaniałe kociary!!!!) Po prostu kupie sobie kota takiego takiego będe chciała a pomagac będę tylko tym komu niestety ja zechcę - są ludzie i psychole. I nie bede sie spowiadać z tego do jakiego weta chodzę i czy mam wydzielone konto na utrzymanie zwierza. Za stara na to jestem aby mną tak pomiatać. Moje psy często za to reagują na głosy innych zwierzaków z TV. Bardzo śmiesznie przekrzywiają wtedy głowy. Quote
Sybel Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Są pseudo u szczurów. Przynajmniej na tyle, na ile się zorientowałam. Np. kupno szczura w sklepie jest ryzykowne, nie masz gwarancji, czy to aby nie dziecko z genami wsobnymi, bo szczury się mnożą w wąskiej puli rodzinnej w sklepie (w wielu nie sa trzymane oddzielnie samce i samice). Są hodowle zrzeszone, są odpowiednie skojarzenia, są wystawy itd. Dlatego ja adoptowałam od zupełnie normalnej osoby trzech chłopaków - kupiłą szczura, który okazał się ciężarną szczurzycą, na świat przyszło 12 młodych i chciała je oddać. Co nie poszło, trafiło do sklepu lub na karmę dla węży. Quote
panbazyl Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 ja mialam jedną szczurę od znajomej, druga ze sklepu. Pierwsza byla czarna a druga łaciata biało-czarna. szczury sa fajne, tylko tak krótko żyją. Quote
Sybel Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Moje sa urodzone 17.09.11 i ja już panikuję, co to będzie, jak zaczną odchodzić. Może u mnie to teraz też hormony troszkę, ale zdarzyło mi się siedzieć pod prysznicem i kwiczec, jak ja się z nimi rozstanę... W ogóle znalazłam na szczurach wątek, panna kupiła szczura i szczurę, puszczała luzem. Szczura urodziła 10 małych, pani je puszczała luzem, potem 9 młodych wyłapała, a ostatnia, zaciążona, zamieszkała pod podłogą. Po chwili miała miot, po miesia.cu mito miał mioty... I pani nie rozumie, ze zrobiła coś złego trzymając samca i samicę nadal razem w klatce, bo samica też znowu w ciązy. Teraz moze mieć nawet kilkaset szczurów w podłodze... Wiecie, ja się cieszę, że psy się stosunkowo wolno rozmnażają jednak :| Pani stwierdziła, ze zwierzęta powinny mieć prawo żyć swoim życiem. Quote
panbazyl Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 no koszmar..... Bezmozgowie zupełne. a mnie w domu gdzies mysza raczyła zostawić swoje truchło i capi.... Nie moge tego namierzyć (wbrew pozorom to nie jest takie łatwe) - to taki duch skunksa śmierdziunksa. Capi to ok tygodnia, no koszmar. A jutro ma sie przywlec pleban - może wygoni tego ducha????? Jakies egzorcyzmy???? Quote
Sybel Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Psy nie szukają? U mnie by szukały, zeby się wytarzać :] Podążaj za psami ;) Quote
panbazyl Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 no nie, mam dziwne zwierzeta - kot [*] w domu myszy nie lowil, psy w domu sa bardzo grzeczne i nie tarzaja się w niczym, za to na spacerze - oj wystarczy ciutke syfku aby sie upierniczyć. Mamy chyba dobry podział wlasności - dom jest mój, a spacer i wszystko co tam znajda ich... za 5 dni syfek zniknie.... fuj. Quote
Sybel Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Tak swoją drogą, jakby się komuś nudziło, zapraszam do lektury tego wątku: http:// szczury. org/viewtopic.php?f=2&t=34071 (usuńcie spacje, wpisałam tak, bo nie wiem, czy by nie wykasowało). Ja myslałam najpierw, że to troll, a okazało się, ze nie. Uwielbiam szczury, ale to... I to w moim mieście... No witki opadły. Quote
sleepingbyday Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 kupić kota zamiast adoptować, bo się na jakieś kociary obraziłaś? rozumiem, jakbyś się obraziła na koty do adopcji, ale tak? mysie zwłoki odpuśc, znajdziesz za jakiś czas ładny szkielecik ;-). wiem co mówię, moja matka mi wycięła taki numer. poprosiła o posprzątanie jednej szafki ze wszystkim, zaćkanej do imentu setką różnych rzeczy. na samym dnie leżała zapomniana łapka ze szkieletem myszki lekko obciągniętym na żebrach resztkami spergaminionej skóry... zamiast ogonka wygięta w łuk linia proszku po kosteczkach... zostawiłam to matce poglądowo do jej powrotu, naprawde powinna pamietac o swoich zabójstwach... ale najciekawsze jest to, że mebel stał w dużym pokoju, a nic nie było czuć. na pocieszenie znalazłam tez w tej szafce zapomnianą, kilkuletnia butelke bordeaux :-) Quote
ajeczka Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Sybel, przeczytałam wątek o szczurach. Lubię te zwierzęta, kiedyś ratowałam dzikie, które wpadały do wanny wkopanej w ogrodzie. Jestem mocno zdegustowana nieodpowiedzialnością tej pani. Chyba nawet dziecko wie, że jak jest samiec i samiczka to będą dzieci? Nie chciałabym takiej sąsiadki. Quote
Sybel Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Ja nie wiem, skąd jej to w ogóle do łba przyszło. Jak wybieraliśmy szczury, od początku wiedzieliśmy, ze sami chłopcy lub same dziewczynki. Przeciez wiadomo, ze szczury się jak głupie mnożą... Jak ona by miała psa i sukę... Quote
ajeczka Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Nie wiem jak to jest, ale gdzieś mi się po pamięci obija, że ona stwarza zagrożenie epidemiologiczne. Przecież one nie muszą zostać w jej mieszkaniu, a sąsiedzi nie będą szczęśliwi z takiego towarzystwa. Quote
sachma Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Pytanie o weta u szczurów jest jak najbardziej zasadne, bo jest bardzo mało specjalistów od gryzoni, a szczury to jednak chorowite zwierzęta ;) Moja ankieta dla chętnych miała koło 20 pytań :P i jakoś nikt nie marudził :P Ja się czasem dziwię że hodowcy psy sprzedają bez większych pytań - bo dla mnie normą było że wychuchanego malucha sprzedam tylko do domu gdzie będzie miał dobrą opiekę - a żeby to wiedzieć musiałam o tej osobie coś wiedzieć ;) np jaką karmą chcę karmić czy do jakiego weta chodzi oraz jaką klatkę ma... Kiedyś ankiet nie było, malucha sprzedawało się na piękne oczy i były kłopoty - szczura bardzo trudno odebrać, mimo umowy kupna - sprzedaży.. moich dwóch chłopców umarło w młodym wieku bo opiekun chciał oszczędzić na kastracji i poszedł do weta, który "najmniej brał" - obaj się nie wybudzili... jeden szczur do mnie wrócił, bo po pół roku okazało się że klatka jest za mała a opiekunka nie miała kasy na większa, nie miała jej też gdzie postawić - mimo że biadoliłam jej przez kilka miesięcy że będzie musiała mieć taką a taką klatkę - oczywiście twierdziła że klatka zamówiona i na przyjazd malucha będzie. Inny malec wrócił do mnie bo podobno był słabego zdrowia - karmiony resztkami z obiadu... poszedł do TŻ i tam na dobrej karmie i lakcidzie układ pokarmowy wrócił do normy a szczur zaczął rosnąć. Ankieta to sito na oszołomy ;) Lenny ogląda TV, najbardziej lubi programy przyrodnicze z kociakami (zarówno domowymi jak i dzikimi) i psami albo psowatymi - też najżywiej reaguje na szczenięta ;) czasem popiska, ale nie szczeka ;) Quote
engelina_88 Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Sybel napisał(a):Moje sa urodzone 17.09.11 i ja już panikuję, co to będzie, jak zaczną odchodzić. Może u mnie to teraz też hormony troszkę, ale zdarzyło mi się siedzieć pod prysznicem i kwiczec, jak ja się z nimi rozstanę... Ja niedawno wpadłam w histerię i nie mogłam ryku opanować najpierw za psem (ma 2 lata i ma się swietnie), potem za każdym kotem po kolei (sztuk 4, najstarszy 5 lat, zdrowe jak ryby)- tak, to hormony ;) No chyba, że mnie faktycznie popaprało od nadmiaru kotów, trudno :D Nie wiem po co ludzie biorą zwierzęta i tak beztrosko pozwalają im się rozmnażać. U mnie po ulicach, jak bezpańskie koty biegają fretki, podejrzewam, że przypadek podobny do tej babki od szczurów. Quote
Sybel Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 No generalnie rozumiem pytania o klatkę itd, ale jesli o weta chodzi, to nadal do mnie to nie trafia, ale tylko dlatego, ze jedni mogą kogoś chwalić, a inni nie. Np. jakiś czas temu założyłam wątek o pewnym łódzkim wecie, którego uważam za partacza, a inna dziewczyna się zdziwiła, bo to jej ulubiony wet. My ze szczurami chodzimy akurat do Sowy, staramy się zawsze trafic na zmianę doktor Jóźwik, która ma hopla na tle szczurów i zna się na nich. Dostają karmę versele laga plus różne płatki zbożowe, warzywa, czasem wafelki ryżowe (dadzą się za nie pokroić), jak kichaja, to zaraz odrobinka jogurciku z lekiem na wzmocnienie, a klatka ma 100 cm szerokosci, w najwyższym punkcie ponad 100 cm wysokości, do tego na klatce domek z pudełka po butach, dalej parapet z widokiem na podwórze (lubią wyglądać), kołowrotek jako huśtawka (siedzą na niej i się bimbają) i ogrodzony paczkami brykietu drzewnego wybieg na podłodze. Mają chyba więcej miejsca od nas, ale może z powodu mojego podejścia do nich ankiety mnie drażnią (bo pewne rzeczy są dla nas oczywiste...) To samo z psami, u nas mają dobrze, sa zawsze kastrowane/sterylizowane, opieka u dobrego weta, dobra karma, kasa na leczenie jest zawsze, choćbyśmy mieli głodować. Znaczy ja rozumiem, ze te ankiety są niezbędne, ale wiecie.. Są ludzie i ludzie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.