Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Lady, u nas to samo. 26,700 metra... I wchodzisz do "kuchni" ("zlewem" jest łazienkowa umywalka), na wprost łazienka, w bok pokój ze szczurzą willa :) Jak nas trzy psy odwiedziły, nie było się jak ruszyć, a maks gosci to 6 osób plus 3 psy :) I nie wiem, jak się tam z młodym zmieścimy, jak rozstawiamy suszarkę z praniem, nie ma na nic miejsca (mamy grzanie piecem, więc on zajmuje jakiś metr na metr razem z brykietem). Dlatego na razie nie mamy psa. Mamy za to psa sąsiedzkiego - Urwisa, którego uwielbiam :D To taki starszy, niskopodłogowy kundel, baaardzo pewny siebie, chyba nigdy nie myty, ale rozpuszczony straszliwie. Rano wychodzi na spacer sam, bo pani odsypia, więc na jego szczekanie zdarza nam się go wpuszczać do klatki. Czasem odprowadza mnie do sklepu lub ze sklepu, bo czuje się chyba odpowiedzialny za swoją "trzódkę" podwórkową. Widziałam, jak biegnie może 2 razy w zyciu - raz gonił w jakiejś sprawie, a raz rzuciłam mu zabawkę i zachowywał się jak szczeniak. Nie mogłam do samochodu wsiąść i jechać do pracy, bo jednak są ważniejsze obowiązki, jak rzucanie psu piłeczki :D Tylko z naszymi go nie zintegrujemy, bo jest bardzo dominujacy.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

gdyby nie moje "żywe dzwonki"nie wiedziałabym,że ktoś stoi pod furtka i wychodziłabym na "buraka".dzwonek mam taki chamski włączany do prądu-ponieważ jest to chiński wyrób rzadko się go włącza,ze względu na możliwe efekty uboczne(dzwonek sie troche "nagrzewa")

Posted

A wiecie, w ogóle to z dzownkami jest taka dziwna sprawa. Jak mieszkałam u mamy i nasze psy usłyszały dzwonek, to był taki jazgot, głównie Fela, że uszy pękały. Teraz, jak mieszkam bez psów, zaczynam żałować, ze szczury nie szczekają, jak ktoś puka. No bo szczury nam przegryzły kabelki sygnałowe od głośnika (cztery razy). W związku z tym ostatnio, jak grałam sobie w czasie L4 w Skyrim, to w słuchawkach (ładna muzyka, piekne akcenty angielskie w mowie postaci) i nie usłyszała bym pukania, a dzwonka nie mamy. No i nie wiem, czy kilka razy ktoś nie pukał, zdarzało mi się zdjać słuchawki i nasłuchiwać, a te moje szczury zamiast pilnowac domu - spały! Lenie. Co gorsza, musiałam ich błagać, żeby podeszli, jak chciałam im dać coś dobrego... I jak ziewali, dziady małe.

Posted

Moje psy stróżujące ;) mieszkają na wsi i jak śpią a w domu jest cisza a ktoś stuknie to potrafią zaszczekać i biegną udając rottwailery.
Niby takie obronne :D.
Tak samo jak są w ogródku obcy są obszczekani, jak podchodzą pod ogrodzenie.

Posted

Sybel, ja mam jeszcze mniejszą niż Ty:cool3: tyle że my mamy takie coś, że trzeba zadzwonić nie tylko domfonem, ale potem jeszcze raz żeby wejść na piętro :cool3: i jak tego właśnie nie usłyszę, to mogę liczyć na psa :lol: ale fajnie wiedzieć że nie tylko my się kisimy w małych kawalerkach z psem :lol:

Posted

evel napisał(a):

*wołanie na Amora:

[video=youtube;Uvh6WBGK5ko]http://www.youtube.com/watch?v=Uvh6WBGK5ko[/video]

:evil_lol:

Panowie z Mumio powinni byli poczytać ten wątek - tyle inspiracji im uciekło :D

Posted

Chociaż nie macie problemów z odnalezieniem psa.
Moje psy są na wsi, dom jest duży, jedna potrafi się schować do łóżka i zasnąć, mimo, że jest czujna to w łóżku się relaksuje i mi stracha napędziła jak jej nie mogłam znaleźć...
Wołam i szukam po pokojach i nic... A tu za chwilę coś się gramoli w łóżku w środku i chrobocze.

Posted

Mi kiedyś pies zasnął na kanapie, grzbietem do brzegu. W pewnym momencie coś mu się przyśniło, wyciągnał łapy i z trzaskiem spadł na podłoge... Najlepsze, że zauwazył chyba po 10 minutach :] Bo on w ogóle był hiper bystry ;)

Posted

merrick napisał(a):
a ja miałam dzisiaj nocny spacer-koszmar :shake:. Dosłownie wszystko potoczyło się nie tak :splat: . Wyszłam około 23 z psiskami i skierowałam się na łąkę, która kiedyś była boiskiem. Spuściłam baldura ze smyczy, tamlina natomiast miałam na 10-metrowej lince. Po 10 minutach zorientowałam się, że jakieś dwa dresy w kapturach, dziwnie kręcą się przy baraczku sklepowym, który widać z łąki. Słyszałam stukot butelek, coś jakby szelest jakich paczek itp. Coś wyrabiali z szybą, a potem szli za baraczek i tak w kółko. Stwierdziłam, że nie można popadać w paranoję i dalej obserwowałam psy. Faceci mnie zauważyli, coś zaczęli gadać do siebie i skierowali się na łąkę. Szli samym środkiem w moim kierunku. Próbując nie poddać się panice, przywołałam baldura, zeszłam trochę na bok i czekałam aż przejdą. Przeszli, zatrzymali się przy jakichś krzakach z dala ode mnie i coś tam szperali. Baldur zaczął się denerwować i woffać na nich. Mężczyźni spojrzeli w naszym kierunku i tak stali przez dłuższy czas. Następnie poszli i ... Zatoczyli kółko wokół łąki, po czym zniknęli za jakimś blokiem :look3:. Uspokoiłam się, do momentu gdy po 10 minutach znów znaleźli się magicznie przy baraczku :-?. Gdy znów zwróciłam na nich uwagę, najpierw poszli za baraczek, z jakimiś reklamówkami, których wcześniej nie mięli, a potem znów, przeszli dookoła łąki ( tym razem nie przez środek ). Po czym zatrzymali się przy dużym drzewie i ''niezauważeni'' zaczęli mi się przypatrywać i pokazując na mnie coś mówić. Może jestem przewrażliwiona, ale jakieś to dziwne i nieprzyjemne dla mnie było. Stwierdziłam, że trzeba się zbierać stamtąd. Zwinęłam linkę tamlina, zapięłam baldura i fru do domu. Gdy miałam schodzić z łąki, zobaczyłam radośnie dreptającego bosa. Parę metrów dalej szła właścicielka. Najpierw mnie to ucieszyło ( w związku z tymi dresami ) ale zaraz się okazało, że to był początek kłopotów. Bos nas zobaczył i jeszcze radośniej potruchtał w naszym kierunku :diabloti:. Pani się zatrzymała i zaczęła łagodnie nawoływać psa do powrotu. Gdzie tam. Po co ? Zrobiłam w tył zwrot i próbowałam odejść. Ale czułam już depczącego nam po piętach bosa. W pewnym momencie bos zanurkował pod tyłek baldura, ja się nie spodziewałam, on się przestraszył i w wyniku jeszcze paru elementów, wypuściłam smycz z rąk. Baldur pognał za bosem. Pies uciekł, potem zaczął gonić baldura i tak się wymieniali. Tamlin zaczął się wkurzać, czemu on też nie może pobiegać. Pani wołała swojego psa, a ja swojego. Ze wstydem muszę przyznać, że odwoływalny baldur, pierwszy raz w życiu nie dał się odwołać :mad::oops:. W końcu biegiem ukryłam się na ścieżce przy stawach i baldur, nie widząc mnie zaraz za nami pognał. Złapałam go i poszłam do domu drogą dookoła stawów. W zdenerwowaniu linki mi się poplątały, but mi się rozwiązał, po prostu masakra :placz:. Doszłam do domu wkurzona, zmęczona itd. W całym tym zamieszaniu zapomniałam tylko o dwóch dresach :evil_lol:


co to jest boss?

Posted

Beatrx napisał(a):
widocznie nie był taki super wychowany.


był, do czasu.
To jest przykład na to, że KAŻDEMU psu może coś głupiego do łba przylecieć, niezależnie od tego czy wcześniej mu się to zdarzało, czy też nie. Nawet pies nieagresywny może dziabnąć. To jest zwierze, nie mamy 100% pewności co do jego zachowań i nie możemy zagwarantować, że nigdy mu nic nie odbije i np. nie rzuci się na jakiegoś malucha.

Co do szczekania - czasami mam ochotę powiesić moje dziewczyny na suchej gałęzi. Jak dzwoni dzwonek to wskakują na najwyższe tony, że aż uszy bolą. A młoda ma jeszcze taki nawyk, że zaczyna sobie poszczekiwać bez powodu. Ode mnie zawsze jej się dostaje, ale nikt inny na jej wrzaski nie reaguje, więc nawet nie liczę na to, że kiedyś załapie, że tak drzeć japy nie wolno.
Mała jeszcze jakoś używa swoich szczątków rozumu, więc jak sama zaczyna szczekać, to można wrzasnąć i jest cisza, ale młoda nic nie łapie, że tak nie wolno.
Jak słyszą, że ktoś chodzi wokół domu, to myśleć się nie da tak jest głośno.
Kiedy ktoś przyjdzie staram się najpierw uciszyć psy, a potem dopiero iść otworzyć, ale młoda siedzi na swoim miejscu, wgapia się na mnie, uszy po sobie, szklane oczęta i dalej drze ryja, z tym ,że na coraz to wyższych tonach. Mam ją ochotę zadusić wtedy :lol:

Posted

[quote name='Victoria']
Mała jeszcze jakoś używa swoich szczątków rozumu, więc jak sama zaczyna szczekać, to można wrzasnąć i jest cisza,

Ja uważam, że jeśli z zasady trzeba się drzeć na psa, żeby posłuchał to coś jest bardzo nie tak - zwyczajnie nikomu to nie służy.
Przykład: moja mama ma zwyczaj podnościć głos kiedy stado dostaje głupawki, a oni mają ją wtedy w głębokim poważaniu. Nie dlatego, że jej w ogóle nie słuchają tylko dlatego, że do nich zwyczajnie się podniesionym głosem nie gada. :diabloti:
Ja używam specyficznego pół-szeptu do karcenia, już po samym tonie futrzaki wiedzą o co chodzi; a ja nie muszę sobie gardła zdzierać. :lol:

Posted

Podczas ujadania do drzwi nie krzyczę na psa, ale jak użyje głośniejszego tonu i powiem "cicho" wtedy pies przestaje szczekać za to nasłuchuje nadal pod drzwiami.
Sam z siebie nie przestanie szczeka kiedy usłyszy dzwonek, trzeba mu przypomnieć ;)

Posted

Jak Fel pruje morde, jakby go ze skóry obdzierali, pada z mojej strony krótkie, acz stanowcze FEL! CHODŹ TU! Od razu spojrzenie na mnie, ogon opada, a ja stoję niczym kat i czekam, czasem musze powtórzyć raz czy dwa, bo droga bardzo długa bywa i kręta, ale pies się bardziej zajmuje tym, ze musi na mnie spojrzec, a ja mam mord w oczach :) Jak usiądzie, to go po chwili zwalniam, jak wyluzuje.

Posted

Sybel napisał(a):
Jak Fel pruje morde, jakby go ze skóry obdzierali, pada z mojej strony krótkie, acz stanowcze FEL! CHODŹ TU! Od razu spojrzenie na mnie, ogon opada, a ja stoję niczym kat i czekam, czasem musze powtórzyć raz czy dwa, bo droga bardzo długa bywa i kręta, ale pies się bardziej zajmuje tym, ze musi na mnie spojrzec, a ja mam mord w oczach :) Jak usiądzie, to go po chwili zwalniam, jak wyluzuje.


Neska czasem siada i jeszcze pojedyńczo szczeka / pomrukuje

Posted

wybacz, ale muszę - tak z jurkiem????? nieładnie... ;)
a no z jurkiem:diabloti: darcie ryja poskutkowało by tym że bym sobie gardło zdarła a pies by się skulił, odszedł kawałek i dalej to samo:multi: normalnie nie da się przy dziadu telewizji oglądać:multi: a tak karze mu wyjść, siad i jest spokój na chwilę weentualnie jak się bardzo nakręci i nie chce iść to wyprowadzam za fraki:p i opiernicz dla tatusia dodatkowo bo on go nauczył drzeć na wszystko japę...

Posted

Ja sobie cenię szczekanie jak ktoś dzwoni domofonem/do drzwi, ale nie ciągłe. Jak pies zaczyna, to go chwalę i mówię 'wystarczy'. I później mu szczekać nie wolno.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...