Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Yorkomanka napisał(a):
a ja nie kagańce bym zostawiła agresywnym/ zżerającym śmieci psom ;)


Tak? Kiedy większość osób posiadających agresory uważa, że ich pieskom nie potrzeba, z miliona kretyńskich powodów typu: aaale paaani, ona by się nie rzuciła, gdyby pani suka nie szczeknęła (no super argument), aaaale on chce się tylko pobawić (pies ostro dominujący innego), aaaale on to nie jest agresywny, nie wiem, co go napadło, aaaale inne psy nie noszą to mój też nie będzie :roll:

Niestety, ludzie często guzik wiedzą nie tylko o psach w ogóle, ale nawet o własnych psach.

Posted

To ja chyba jakaś dziwna jestem, bo mój w lato też w kagańcu pomyka ;) ale ma fizjologa.
Za to pudel nie ma w ogóle kagańca - nie ma, bo nie potrzebuje, w komunikacji jeździ w kantarze i nikt się nie czepia.

Posted

jak moj mlodszy gnojek mial 3 miesiace, to typek puscil do niej swojego psa w kaganiu przeciw zbieaniu smieci. pies chcial sie bawic. zasadzil jej kagancem az pisnela z bolu, a od dziecinstwa jest twardzielka.

ten sam pies kilka dni temu znowu zostal do niej puszczony w kagancu. ona ma juz 5 miesiecy i wazyc moze z 16-19 kg. on ma miesiecy 9 i niestety nie wyrosl tak jak obiecywal pseudohodowca i jest od niej jedynie z 2-3 kg ciezdzy mimo ze powinno byc inaczej.
znow jej zasadzil kagancem. dostal za to taka glebe. ze teraz jak nas widzi to juz nie podbiega, bo dyga sie, ze po prostu oberwie.

moja starsza suka tez kilka razy oberwala od niego kagancem, lecz ona jest szybka jak chart i po prostu go zostawia w tyle zamiast glebic-jest pacyfistka.


oczywiscie wiem, ze nie powinnam dopuscic do tego, zeby dziewczyny tym kaganczykiem oberwaly, ale na pewno znacie te psy pojawiajace sie z nikad nawet jak idziecie ulica.

tak wiec ja nie jestem przekonana do puszczania psow w kagancach. jak jakis pies potrzebuje kaganca, to powinien byc prowadzony na smyczy.

Posted

[quote name='sachma']To ja chyba jakaś dziwna jestem, bo mój w lato też w kagańcu pomyka ;) ale ma fizjologa.

Moja też biega w fizjologu, niezależnie od pory roku, z powodu ogromnej ilości śmieci, jakie mamy na naszych terenach spacerowych. Chodziło mi konkretnie o weterynaryjne kagańce typu tuba, gdzie pies nie ma możliwości dyszenia a kaganiec uciska ciągle pysk i wąsy, powodując dyskomfort psa.

[quote name='sachma']Za to pudel nie ma w ogóle kagańca - nie ma, bo nie potrzebuje, w komunikacji jeździ w kantarze i nikt się nie czepia.

Dopóki jakiś nadgorliwy kanar się nie czepnie tudzież pies nie złapie kogoś za nogę, jak jakiś pasażer na niego nadepnie choćby przy hamowaniu pojazdu (tak, domyślam się, zaraz będzie, że nie capnie, tylko piśnie, odsunie się, coś tam - ale może kiedyś capnie, i co? Pies to zwierzę, które działa odruchowo). Nie wiem, dlaczego ludziom się wydaje, że kaganiec dla psa w komunikacji to jakaś straszliwa hańba, krzywda i co tam jeszcze. Moim zdaniem każdy pies powinien być nauczony, że czasem trzeba pochodzić w wiaderku dla dobra swojego i innych. Zwłaszcza w zatłoczonym autobusie, tramwaju, pociągu. Ludzie są naprawdę dziwni, czasem specjalnie zaczepią psa, a jak ten im się odwinie to jest niezła chryja, nie lepiej dla własnego spokoju nauczyć psa jeździć w fizjologu czy plastiku?

Posted

a wiesz co to zalezy.

ja np ze starsza suka troche jezdzilam komunikacja publiczna i nigdy nie miala kaganca, bo byla szczeniakiem i jechala na kolanach.
jak byla za duza na kolana, to sobie siedziala tak, zeby ona nikogo nie dotykala i nikt nie dotylal jej i bylo spoko.
nigdy nie musialam z nia jechac w godzinacz szczytu czy cos takiego-po prostu odbywala podroze w ceclach socjalizacyjnych.
w ogole nigdy nie bylo cienia szansy, zeby ktos ja nadepnal.

generalnie my wszedzie jezdzimy autem.

wiec po co mam ja kagancowac?
w zyciu nie miala na sobie kaganca.

mam jakis tandetny kantarej trixie, ktorego tez nigdy jeszcze nie miala na sobie, bo w sumie teraz jest duza, ale z dwoma psami i tak nie moge jezdzic tramwajem, bo to nielegalne, wiec mam go tylko na wszelki wypadek.

Posted

Zwłaszcza w zatłoczonym autobusie, tramwaju, pociągu.


Nie jeżdżę zatłoczonymi autobusami ;) przeważnie wybieram transport własny, czyli samochód, raz na ruski rok jadę autobusem kilka przystanków, żeby było szybciej - jak jest zatłoczony to wolę się przejść, bo sama nie znoszę stać w tłoku i jakoś średnio wyobrażam sobie psa między stadem ludzi.

Posted

Także jestem za tym żeby każdy pies spuszczony ze smyczy miał kaganiec. Prawda jest taka, że nigdy nie wiadomo co danemu psu może odbić w danej chwili, więc lepiej nie ryzykować.
Agresywne psy powinny mieć kaganiec nawet na smyczy.

U mnie na osiedlu jest ONek, który ciągnie na smyczy swojego właściciela w każdą stronę , która mu się podoba, ujada i rzuca się niemiłosiernie jak tylko zobaczy obiekt nienawiści(a ma ich wiele) , a właściciel niejednokrotnie trzyma się drzewa albo trzepaka aby się nie przewrócić. Któregoś razu przechodząc koło nich rzucił się na mnie ugryzł w ramię, na szczęście miałam grubą kurtkę i nic mi się nie stało , a właściciel co? Zaczął wrzeszczeć na psa i go kopać. Nie omieszkałam wspomnieć , że już wiadomo dlaczego jego pies właśnie tak się zachowuje ale on nie ma sobie nic do zarzucenia twierdząc, że ONki tak mają, a metoda "twardej ręki" jest najlepsza. Po prostu zrobił z psa wariata.

Posted

Też bym wolała, żeby moja dostała kagańcem po łbie niż zębami w kark. A to jaki pies bdzie miał kaganniec nie jest ważne, liczy się tylko to, że miałby.

Co do wyłaniających się z nikąd psów - dla owego psa my też wyłaniamy się z nikąd (np na zakrętach). Taki pies, o ile idzie z właścicielem, choć byłby najbardziej odwoływalnym psem świata, to może zostać odwołany za późno, bo właściciel nie zauważy nas i naszego psa, który np. (tak jak moja młodsza) jest na smyczy, ale się jeży i prowokuje do ataku.

Na osiedlu obok mnie super wychowany pies zagryzł yorka, który był na smyczy. Coś mu odbiło. Pomijając smycz, gdyby miał kaganiec, byłaby szansa, że malch skończy potłuczony na lekach przeciwbólowych, a nie za TM

Posted

Victoria napisał(a):

Na osiedlu obok mnie super wychowany pies zagryzł yorka, który był na smyczy.

widocznie nie był taki super wychowany. a_niusia ma rację, pies który musi chodzić w kagańcu nie powinien chodzić luzem. zwłaszcza w miejscach, gdzie ktoś nagle może się pojawić z psem czy po prostu wybiec czy wyjechać zza zakrętu. jeśli sprawujesz nad swoim zwierzątkiem kontrolę to kaganiec nie jest mu potrzebny, a jeśli nie to po prostu trzymaj psiaka na smyczy/lince i po kłopocie.

Posted

[quote name='sachma']Nie jeżdżę zatłoczonymi autobusami ;) przeważnie wybieram transport własny, czyli samochód, raz na ruski rok jadę autobusem kilka przystanków, żeby było szybciej - jak jest zatłoczony to wolę się przejść, bo sama nie znoszę stać w tłoku i jakoś średnio wyobrażam sobie psa między stadem ludzi.

O, to tłumaczy, skąd się biorą psy, które - jeśli muszą znaleźć się w tłoku, np. w jakiejkolwiek komunikacji - odwalają maniany. Nasz jeździ komunikacją (autobusami, tramwajami, pociągami), kaganiec mamy na wszelki wypadek zawsze przy sobie i jak jest duży tłok, to nakładamy - nie dlatego, że on kogoś ugryzie, ale raczej dlatego, że ludzie mają głupi zwyczaj karmienia obcych psów :roll: Poza tym, pociągami jeździmy osobowymi i siadamy w przedziale dla podróżnym z dużym bagażem, gdzie są cztery siedzenia na krzyż, psa przytraczamy w kącie, między nami i mamy z bani - bo nikt nie jeździ przedziałem, w którym są cztery miejsca na krzyż, z czego 2 zajęte :evil_lol: Ale nie wyobrażam sobie, nawet gdybym miała samochód, żeby mój pies nie umiał zachować się w tłumie ludzi, szczególnie w komunikacji, bo wiem, że może być kiedyś konieczna jazda nią (np. popsuty samochód i konieczność jazdy do weta bez funduszy na taksówkę ;) )

A propos chamstwa i pociągów - moze nie chamstwo, ale nie do konca wiem, co pani miała na myśli :roll: Jedziemy w przedziale dla osób z dużym bagażem (zaliczaliśmy się, mając psa, torbę, walizkę i złożony kennel :evil_lol:), Jax śpi, nagle do przedziału wchodzi pani z niby shih-tzu na rękach i podchodzi do wejścia do kabiny maszynisty, ciągnąc za drzwi. Chyba myślałam, że to łazienka, mimo wyraźnych oznaczeń "zakaz wejscia" :diabloti: Jax się obudził, ale obserwuje spokojnie, półleżąc. Pani oglądnęła się, popatrzyła na nas, na psa, po czym... siadła naprzeciwko nas i siedzi. A shih tzu na jej rękach daje czadu (bo widzi naszego psa) - wyrywa się, warczy, szczeka, piszczy, wyje. Jax w koncu nie wytrzymał i też zaczął szczekać, oba drą ryje, choć Jax z przerwami, bo go uciszamy. Pani siedziała tak kilka minut i... wyszła. Nie do końca rozumiem, co miała na myśli :evil_lol:

Posted

O, to tłumaczy, skąd się biorą psy, które - jeśli muszą znaleźć się w tłoku, np. w jakiejkolwiek komunikacji - odwalają maniany.


Mój się bardzo ładnie zachowuje w tłoku ;) nie muszę tego sprawdzać w zatłoczonym autobusie (wystarczą wystawy i lawirowanie między ludźmi, psami a klatkami i ringami ;) ) - średnio sobie wyobrażam stanie w takim tłoku, tym bardziej stanie z psem - to raczej o mnie chodzi ;) mam dość daleko posuniętą przestrzeń osobistą i nienawidzę jak ktoś stoi za blisko mnie. Unikam jak ognia komunikacji miejskiej, a komunikacja miejska w godzinach szczytu dla mnie nie istnieje.

Posted

Yorkomanka napisał(a):
no przecież pieski sobie tylko rozmawiały ;)


Jezu, mój mózg i uszy myślały wówczas inaczej :evil_lol: Ale pani mnie zaszokowała, była totalnie niewzruszona :lol:

sachma napisał(a):
Mój się bardzo ładnie zachowuje w tłoku ;-) nie muszę tego sprawdzać w zatłoczonym autobusie (wystarczą wystawy i lawirowanie między ludźmi, psami a klatkami i ringami ;-) ) - średnio sobie wyobrażam stanie w takim tłoku, tym bardziej stanie z psem - to raczej o mnie chodzi ;-) mam dość daleko posuniętą przestrzeń osobistą i nienawidzę jak ktoś stoi za blisko mnie. Unikam jak ognia komunikacji miejskiej, a komunikacja miejska w godzinach szczytu dla mnie nie istnieje.


Przestrzeń osobistą to i ja mam bardzo szeroką, za to portfel za mały na posiadanie samochodu w obecnych czasach - jak sie nie ma co się lubi, to się lubi co się ma ;) A wystawy a komunikacja miejska to jednak dwa różne światy, patrząc na "aromaty", zachowania ludzi i w ogóle wszelkie dziwactwa ("a że bokiem, a że przodem, a że przy oknie..." :evil_lol:)

Posted

Ale pani mnie zaszokowała, była totalnie niewzruszona


znam taką jedną - jej psy ujadają non stop (sąsiadka :/ ) nie ważne czy są w domu czy na podwórku - ciągle słychać szczekanie - ona chyba już przestała na to zwracać uwagę, bo ostatnio dwa jej jazgotały przy nogach a ona gadała jak gdyby nigdy nic przez tel - mnie by to wytrąciło z równowagi i do póki nie uciszyłabym psów nie mogłabym rozmawiać.

Posted

sachma napisał(a):
znam taką jedną - jej psy ujadają non stop (sąsiadka :/ ) nie ważne czy są w domu czy na podwórku - ciągle słychać szczekanie - ona chyba już przestała na to zwracać uwagę, bo ostatnio dwa jej jazgotały przy nogach a ona gadała jak gdyby nigdy nic przez tel - mnie by to wytrąciło z równowagi i do póki nie uciszyłabym psów nie mogłabym rozmawiać.


Ja w ogóle nie dopuszczam do tego, żeby mój pies szczekał (no, chyba że w zabawie, ale mówię o sytuacjach codziennych) - ani na pukanie do drzwi, ani na psy, ani na koty. Nienawidzę niekontrolowanego hałasu ;)

Posted

mój może zaszczekać jak ktoś puka, ale raz i koniec - ostrzega że ktoś przyszedł i tyle wystarcza - kłopotem to nie jest bo mieszkamy w domku, a czasem pomaga, bo jak jestem na górze w łazience to dzwonka nie słyszę - psi szczek tak.
ale nigdy nie zrozumiem ciągłego darcia pyska.. a niestety w okół mamy kilka psów non stop drących japę..

Posted

sachma napisał(a):
mój może zaszczekać jak ktoś puka, ale raz i koniec - ostrzega że ktoś przyszedł i tyle wystarcza - kłopotem to nie jest bo mieszkamy w domku, a czasem pomaga, bo jak jestem na górze w łazience to dzwonka nie słyszę - psi szczek tak.
ale nigdy nie zrozumiem ciągłego darcia pyska.. a niestety w okół mamy kilka psów non stop drących japę..


Stąd różnica - my mieszkamy w kawalerce i wszystko słyszę idealnie, nie trzeba mi ostrzeżeń psich :evil_lol:

Posted

Stąd różnica - my mieszkamy w kawalerce i wszystko słyszę idealnie, nie trzeba mi ostrzeżeń psich :evil_lol:


ja ubóstwiam te ostrzeżenia, bo wreszcie listonoszka nie kwitnie pod drzwiami :evil_lol:

Posted

ladySwallow napisał(a):
Stąd różnica - my mieszkamy w kawalerce i wszystko słyszę idealnie, nie trzeba mi ostrzeżeń psich :evil_lol:


też mieszkamy w kawalerce i bywa, że nie słyszę mojego dziwnego dzwonka, który bardziej szumi niż dzwoni... ale pies mnie nie zawodzi :evil_lol:

Posted

A ja miałam dzisiaj nocny spacer-koszmar :shake:. Dosłownie wszystko potoczyło się nie tak :splat: . Wyszłam około 23 z psiskami i skierowałam się na łąkę, która kiedyś była boiskiem. Spuściłam Baldura ze smyczy, Tamlina natomiast miałam na 10-metrowej lince. Po 10 minutach zorientowałam się, że jakieś dwa dresy w kapturach, dziwnie kręcą się przy baraczku sklepowym, który widać z łąki. Słyszałam stukot butelek, coś jakby szelest jakich paczek itp. Coś wyrabiali z szybą, a potem szli za baraczek i tak w kółko. Stwierdziłam, że nie można popadać w paranoję i dalej obserwowałam psy. Faceci mnie zauważyli, coś zaczęli gadać do siebie i skierowali się na łąkę. Szli samym środkiem w moim kierunku. Próbując nie poddać się panice, przywołałam Baldura, zeszłam trochę na bok i czekałam aż przejdą. Przeszli, zatrzymali się przy jakichś krzakach z dala ode mnie i coś tam szperali. Baldur zaczął się denerwować i woffać na nich. Mężczyźni spojrzeli w naszym kierunku i tak stali przez dłuższy czas. Następnie poszli i ... zatoczyli kółko wokół łąki, po czym zniknęli za jakimś blokiem :look3:. Uspokoiłam się, do momentu gdy po 10 minutach znów znaleźli się magicznie przy baraczku :-?. Gdy znów zwróciłam na nich uwagę, najpierw poszli za baraczek, z jakimiś reklamówkami, których wcześniej nie mięli, a potem znów, przeszli dookoła łąki ( tym razem nie przez środek ). Po czym zatrzymali się przy dużym drzewie i ''niezauważeni'' zaczęli mi się przypatrywać i pokazując na mnie coś mówić. Może jestem przewrażliwiona, ale jakieś to dziwne i nieprzyjemne dla mnie było. Stwierdziłam, że trzeba się zbierać stamtąd. Zwinęłam linkę Tamlina, zapięłam Baldura i fru do domu. Gdy miałam schodzić z łąki, zobaczyłam radośnie dreptającego bosa. Parę metrów dalej szła właścicielka. Najpierw mnie to ucieszyło ( w związku z tymi dresami ) ale zaraz się okazało, że to był początek kłopotów. Bos nas zobaczył i jeszcze radośniej potruchtał w naszym kierunku :diabloti:. Pani się zatrzymała i zaczęła łagodnie nawoływać psa do powrotu. Gdzie tam. Po co ? Zrobiłam w tył zwrot i próbowałam odejść. Ale czułam już depczącego nam po piętach bosa. W pewnym momencie bos zanurkował pod tyłek Baldura, ja się nie spodziewałam, on się przestraszył i w wyniku jeszcze paru elementów, wypuściłam smycz z rąk. Baldur pognał za bosem. Pies uciekł, potem zaczął gonić Baldura i tak się wymieniali. Tamlin zaczął się wkurzać, czemu on też nie może pobiegać. Pani wołała swojego psa, a ja swojego. Ze wstydem muszę przyznać, że odwoływalny Baldur, pierwszy raz w życiu nie dał się odwołać :mad::oops:. W końcu biegiem ukryłam się na ścieżce przy stawach i Baldur, nie widząc mnie zaraz za nami pognał. Złapałam go i poszłam do domu drogą dookoła stawów. W zdenerwowaniu linki mi się poplątały, but mi się rozwiązał, po prostu masakra :placz:. Doszłam do domu wkurzona, zmęczona itd. W całym tym zamieszaniu zapomniałam tylko o dwóch dresach :evil_lol:

Posted

Iiii tam dresy, myślę, że by twoje "psiaczki" rozniosły im tyłki na strzępy gdyby doszło do realnej konfrontacji ;) Jak jak chodzę z Jarim nocą po osiedlu i mijam takie grupki to jakoś nikt nawet nie gada nic szeptem ;).

Posted

motyleqq napisał(a):
też mieszkamy w kawalerce i bywa, że nie słyszę mojego dziwnego dzwonka, który bardziej szumi niż dzwoni... ale pies mnie nie zawodzi :evil_lol:


E, to nasza mniejsza, bo się od razu do kuchnio-pokoju wchodzi :evil_lol: A dzwonka nie mamy - pukanie wystarcza :lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...