*Monia* Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 Moja młoda (samcem nie jest, ale przytoczę jej przykład ;)) bardzo lubi zaglądać mi i mamie 'pod spódnicę', ale jakoś mi nie przyszło do głowy żeby się zastanowić w jakie dni, ciekawe... W stosunku do mnie zdarza jej się dużo rzadziej, do mamy jest bardziej upierdliwa i aż mamuśkę na badania staram się wygonić żeby się upewnić czy wszystko ok :roll:. Dałyście mi do myślenia :evil_lol: Quote
Soko Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 Monia, moja ma to samo - jak tylko ktoś założy sukienkę lub spódnicę, siup zobaczyć co tam jest pod spodem :P Quote
*Monia* Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 Soko napisał(a):Monia, moja ma to samo - jak tylko ktoś założy sukienkę lub spódnicę, siup zobaczyć co tam jest pod spodem :P Spódnicę akurat użyłam w przenośni żeby nie pisać "w krok" :diabloti:. Tacie ani bratu nie zagląda :evil_lol: Quote
Soko Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 No jakoś to tak jest, że to ta bardzo interesująca część ciała :D Quote
a_niusia Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 przypomnialo mi sie cos w zwiazku z za duzymi psami. jakos wiosna tego roku szlysmy sobie z mloda nad odra, kiedy nagle ujrzalam dwie male babki. jeda trzyma doga niemieckiego, druga dwa dogi niemieckie. i te babki dra sie do mnie "prosze tedy nie isc". Quote
Soko Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 nieodpowiedzialność ze kupiły sobie takie psy, ale przynajmniej na tyle rozumu by ostrzec kogoś. Nie do końca uczciwe, przyjemne, ale wolę to niż wpakować się w taką wesołą trójkę ;) Quote
wikikoniki Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 Niektóre "laski" kupują sobie takie psy dla szpanu... Teraz zamiast Yorków są Dogi... Quote
filodendron Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 a_niusia napisał(a): kiedy nagle ujrzalam dwie male babki. jeda trzyma doga niemieckiego, druga dwa dogi niemieckie. i te babki dra sie do mnie "prosze tedy nie isc". Na mnie tak się darła para dorosłych osób wspólnymi siłami trzymając rottweilera... na podejściu do gabinetu wet, do którego akurat zmierzałam :roll: Miałam zapytać, czy w takim razie weterynarz wyjdzie do mnie, ale bałam się, że go nie utrzymają. Wydaje mi się, że jeśli pies stwarza aż takie zagrożenie dla otoczenia, to jednak powinni zamawiać wizyty domowe. Quote
wikikoniki Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 EJ słuchajcie. Kiedy jestem na wybiegu ze szczylem, i nagle chce wejść pan z ON-kiem i ja krzyczę do niego uprzejmie, czy mógłby chwilę poczekać, bo ja bym wyszła a on się na mnie drze że w ogóle nie powinnam wchodzić to co ? To było rok temu, teraz już nie jest agresywny, ale chciałam wtedy z nim chwilę pobiegać.. Quote
panbazyl Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 Soko napisał(a):Monia, moja ma to samo - jak tylko ktoś założy sukienkę lub spódnicę, siup zobaczyć co tam jest pod spodem :P to ciągnąc dalej temat "chamskich" psów - nie wiem czemu, ale moje samce (tylko one, sucz nie) mają dość chamska lub fajną (zależy z ktorego punktu to się ogląda) przypadlość - jak ide z nimi i grupą osób na spacerze, to potrafią podbiec od tyłu i wybrac co ładniejsze tyłeczki dziewczęco-kobiece i po prostu uszczypać. dziewczyny zazwyczaj potrafia wtedy cos burknąc chłopakowi który idzie obok myśląc, ze to on jest powodem uszczypnięcia... Oczywiście towarzystwo z tyłu obserwujące komedię calej sytuacji parska śmiechem. W domu czasem tez potrafią to zrobić. Quote
omry Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 Ale dzisiaj doznałam chamskich spojrzeń :cool3: York w różowej kurteczce na rękach. Bosko się czułam, jak ludzie patrzyli na mnie z pogardą :evil_lol: Quote
Soko Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 panbazyl, to się uśmiałam :D moja lubi ściągać skarpetki ze stóp niepostrzeżenie ;) Quote
Balbina. Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 [quote name='omry']Ale dzisiaj doznałam chamskich spojrzeń :cool3: York w różowej kurteczce na rękach. Bosko się czułam, jak ludzie patrzyli na mnie z pogardą :evil_lol: Omry! Nie wierzę w to co czytam! :-o Przecież sama pisałaś: "A gdzie tu komfort dla psa, jak idziesz przez ulicę niosąc go? Ja mojej Toriki nigdy nie biorę na ręce z wyjątkiem znoszenia po schodach - to jest pies i traktuję ją jak psa. Raz zapomniałam od chłopaka jej smyczy i jak leciałam z nią na drugi dzień na autobus, to była na rękach i już się mnie starszy pan pytał z przekąsem, dlaczego pies nie może iść sam " Ale jesteś przewrotna, omry :razz: Quote
motyleqq Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 Balbina, zapisujesz wypowiedzi omry czy przekopałaś jakiś wątek?:cool3: Quote
omry Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 Balbina, nie wierzę, że się tłumaczę biorąc pod uwagę to, jak żałosna jest Twoja wypowiedź, ale zaspokoję Twą ciekawość. Ja nie noszę psa na rękach, żeby nie poparzyła sobie łapek idąc latem po chodniku, tylko moja staruszka boi się wystrzałów, nie chce wychodzić z pomieszczeń, załatwia się i biegnie do domu, więc musiałam ją nieść. By uprzedzić kolejne żałosne pytania, typu gdzie i po co ją niosłam, to już piszę, że nie może zostać sama w domu dzisiejszej nocy, więc zabrałam ją ze sobą do chłopaka :) Quote
ulvhedinn Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 filodendron napisał(a):Ale ja nie neguję psiej umiejętności czucia, absolutnie. Chodzi mi jedynie o to, z jakich powodów nieszkolony pies miałby sygnalizować zachowaniem dni płodne kobiety/albo innej samicy innego gatunku. Bo padło stwierdzenie, że można to zobaczyć po zachowaniu samców (spontanicznym, jeśli dobrze zrozumiałam) - samców, czyli nie samic, czyli że rzecz jest jakoś tam instynktowna, w dalszym toku rozumowania - jest jakiś wspólny zbiór feromonów samiczych niezależnie od gatunku. Czy jest na to jakieś potwierdzenie? Ja nie wiem, tylko pytam, nigdy się z czymś takim nie spotkałam - ze stwierdzeniem żeby samiec jakiegokolwiek gatunku reagował na (przepraszam za kontekst) ruję innego gatunku (pomijam celowe szkolenie, np. na te krowy, o których wspomniano, o ile coś takiego faktycznie funkcjonuje /i o ile zależy od płci a nie zwykłego szkolenia na konkretny zapach/). Czy idąc dalej - pies, nieszkolony, instynktownie, samoistnie może reagować/pokazywać ruję klaczy? Jeden z moich psów reagował na ruję kotek. Bardzo jednoznacznie, bym powiedziała. W innym momencie nie był zainteresowany kontaktami intymnymi, natomiast w momencie kiedy kotka miała ruję próbował ją kryć :roll: Quote
Yorkomanka Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 czasem spaceruje z moim psem i znajomym z jego dobkiem cholernik jeden zawsze kiedy mam "te dni" próbuje mi pchać kinol między nogi:diabloti: ja za to zbieram chamskie spojrzenia jak w autobusie/ na przystanku mokry pies musi stać na swoich własnych łapkach:diabloti: jakoś nie przepadam za śladami ubłoconych łap na spodniach i kurtce;) Quote
sacred PIRANHA Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 motyleqq napisał(a):Balbina, zapisujesz wypowiedzi omry czy przekopałaś jakiś wątek?:cool3: zabolało, to pamięta;-) ja swojego 30kg wyżła przed/po sylwestrze tez zdarzało się ze wynosiłam na rękach(z pomocą siostry rzecz jasna hihi) a swojego yorka nie nosze, bo sie nie boi wystrzałów:-P Quote
Olson Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 A ja mieszkam na wsi i bardzo sobie to chwalę. Do "naszego" lasku nie chodzi nikt poza nami. W lato tylko spotykamy Pana, który ma hodowle gordonów, no ale jako że się znamy to nie ma żadnego kłopotu. Tak to Whisky nie ma żadnego towarzystwa w lesie. :D Quote
motyleqq Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 Olson napisał(a):A ja mieszkam na wsi i bardzo sobie to chwalę. Do "naszego" lasku nie chodzi nikt poza nami. W lato tylko spotykamy Pana, który ma hodowle gordonów, no ale jako że się znamy to nie ma żadnego kłopotu. Tak to Whisky nie ma żadnego towarzystwa w lesie. :D też tak mam jak jesteśmy u rodziców, ale za to nie cenię sobie drogi do tego lasu, bo nie znoszę tych wszystkich szczekających zza bramy psów ;) Quote
filodendron Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 ulvhedinn napisał(a):Jeden z moich psów reagował na ruję kotek. Bardzo jednoznacznie, bym powiedziała. W innym momencie nie był zainteresowany kontaktami intymnymi, natomiast w momencie kiedy kotka miała ruję próbował ją kryć :roll: A ruja u kotki wiąże się z krwawieniem, jak u suki, czy nie? (Zupełnie nie znam się na kotach). Bo mnie w zasadzie zaintrygowało to, czy feromony związane z owulacją mają jakiś "międzygatunkowy wspólny zbiór" ;) Pamiętam ostrzeżenia w stajni ogierów, żeby uważać w czasie miesiączki - no ale to dotyczyło właśnie miesiączki, nie owulacji (no chyba, że masztalerze robili sobie z nas jaja). Quote
motyleqq Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 filodendron napisał(a):A ruja u kotki wiąże się z krwawieniem, jak u suki, czy nie? (Zupełnie nie znam się na kotach). nie, wiąże się z miauczeniem i nadstawianiem zadka ;) Quote
hecia13 Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 Mój wyżeł odwracał się od kocicy w rui ze wstrętem, a jak nadstawiała sie bardziej upierdliwie - warczał i odchodził. Ona kiedyś w odpowiedzi na taką obojętność ugryzła go w nogę :eviltong: Quote
Yorkomanka Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 widziałam kotkę w rui komedia:lol: ale byłam u sąsiadki na chwilę pewnie po dłuższym czasie to już nie takie śmieszne:diabloti: jakoś tak z nudów sobie zamiałczałam a ona zaczęła się czołgać po podłodze z wypiętym zadkiem:lol: Quote
panbazyl Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 Soko napisał(a):panbazyl, to się uśmiałam :D moja lubi ściągać skarpetki ze stóp niepostrzeżenie ;) no ja dziś dostałam od Piranii w prezencie rano skarpete jednego z balowiczów domowych posylwestrowych. Potem wlasciciel ciut śmiesznie szukal swojej skarpety a my mieliśmy głupi ubaw po pachy, ale po sylwestrze chyba można ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.