Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

a_niusia napisał(a):
a to nie twoja specjalnosc?

po cholere sie w takim razie czepiasz?


Nie zwracałam się do Ciebie :roll:
Naprawdę nie mam ochoty na rozmowę z kimś takim, jak Ty.
Wybacz, proszę, wybacz.

Posted

a_niusia napisał(a):
a to nie twoja specjalnosc?

po cholere sie w takim razie czepiasz?


:lol::lol::lol:
a niusia- omry z reguły zaczyna głupie rozmowy takimi docinkami następnie kończąc je w taki sposób jak tu przedstawiła ;)



Co do samego wątku- jak ktoś rzeczywiście panuje nad psem-to co wy wiecznie macie jakieś "wąty"? Dopóki inny pies nie podbiega do mojego- dla mnie może być bez smyczy/ze smyczą/w kagańcu/bez kagańca/w sukni ślubnej-naprawdę bez różnicy tylko żeby- nie podbiegał:p

Posted

zaginiona sara napisał(a):
Może właścicielka nic o tym nie wie, że pies sam sobie spaceruje po osiedlu... Jak wróci może już do tego nie dojdzie.


Nie wiedziałam, że psy wiedzą o dniach płodnych kobiet... Skąd o tym wiesz


wie doskonale, bo sama puszcza ją luzem bez opieki.... mam nadzieję, ze jak wróci to do tego już nie dojdzie, bo ja zaingeruję w to bardzo mocno.



bo od zawsze hoduję samce oraz mialam kilka suczy - wszystkie pozbawiłam macic.

Posted

a_niusia napisał(a):

ale juz sytuacja, w ktorej dorosly owczarek urzadza sobie polowanie na szczenie czy slabszego psa, a wlasciciel mowi "musza sie ustawic", dla mnie jest nie do zaakceptowania.

nie widze potrzeby, zeby obce psy ustalaly z moimi hierarchie i je napadaly. pomijam juz fakt, ze mam szczenie rasy duzej i w okresie wzrostu nie jest zdrowe dla jej stawow, zeby dorosle psy ciagaly nia po ziemi i 17miesieczna suke po mocnej kontuzji barku, dla ktorej poniewieranie tez sie moze roznie skonczyc.




Właśnie.

Hierarchię to mogą między sobą ustalać psy zrównoważone, a takich, wybaczcie, jest mało. W większości przypadków psy zbyt mocno ustawiają szczenięta, są psy nadpobudliwe, są agresorzy itp i wynik jest taki, że psy lubią inne psy coraz mniej.

Niedawno szłam sobie z Brunem (wtedy 5 miesięcy) i jakiś idiota spuścił swojego pdorośnietego mieszańca ze smyczy, 'żeby się pobawiły'. Zabawa polegała na tym, że jego pies momentalnie zacząl w agresywny sposób dominować mojego szczeniaka, który był na smyczy (z reszta on i bez smyczy woli piłeczkę od innych psów)! Pies został przez mnie strącony nogą (nie skopany ale strącony). Efekt? Bruno jest coraz większy (ONek) i coraz mniej lubi tamtego psa ilekroć go widzi. Wszystkie inne psy bez względu na płeć to jego przyjaciele.

Ludzi, którym się wydaje, że takie 'ustawianie' jest na miejscu należałoby postawić na ringu z Gołotą i po wszystkim zapytać, czy fajną mieli zabawę.

Posted

[quote name='hecia13']A co powiesz na sytuację, w której grupa "towarzystwa wzajemnej adoracji" z psami, na ogół dużymi, typu haszczaki, ONki, zbiera się na trawniku, właściciele stoją i gadają, a psy latają luzem, bez kagańców, bez żadnego nadzoru. To nie jest żaden wybieg, u nas takich luksusów, niestety, nie ma... Każdy obcy pies jest atakowany

Ponieważ psy stworzyły sobie swoją sforę (zapewne nie ma zbyt dużej więzi pomiedzy psami a właścicielami, którzy uważają, że z psem nie tworzy się stada itp) to każdy intruz jest eliminowany. To typowe zachowanie psów pozostawionych samych sobie, bez przewodnika.

[quote name='a_niusia']obce psy nie sa czescia naszego stada.

Święte słowa.


Moje psy jak coś włazi na 'ich teren' to się gapią na mnie. Po mojej reakcji widzą, czy to przyjaciel czy niekoniecznie i to ja decyduję,co robimy. I nieważne, czy jest to pies czy człowiek. Nie ma obszczekiwania itp bez mojej zgody (nawet jeśli ten drugi pies szczeka). No, chyba, że wychodzimy na nocny spacer do parku i w naszą stronę kroczy jakiś mocno podpity jegomość, wtedy oba dostają komendę do szczekania :P

Posted

czulimordercy napisał(a):
Wściekłam się dziś tak, że kipię w środku od godziny.
Idziemy pasem zieleni - z jednej strony tramwaje, z drugiej domki jednorodzinne. Zobaczyłam huskiego z oddali, odeszłam na bok i skarmiałam Bonza smaczkami w siadzie, było pięknie. Tymczasem właściciel widział mnie z daleka i musiał zauważyć, że zeszłam im z drogi i skupiam psa na sobie. I mimo, że miał całą szerokość dla siebie, musiał przejść metr ode mnie, gadając przez telefon i psem w ogóle się nie interesując. Bonzo oczywiście nie wytrzymał, bo odległość była zbyt bliska i się rzucił ze szczekiem na wgapiającego się w niego psa.
Myślałam, że rozszarpię tego właściciela. Tyle pracy na marne.


Właściciel nie miał żadnego obowiązku pomagać Ci w szkoleniu. Widocznie faszerowanie smakołykami na Twojego psa średnio działa. Są inne metody.

Posted

[quote name='a_niusia']

pilnuje mojej suki, nie ma szans na "niechciane szczenieta".
Nie chcę cię obrażać czy coś ;) nie jestem za sterylizacją wszystkiego co się rusza, uważam że to osobisty problem wlaścicieli psów;)

Ale jednak w życiu możemy być pewni tylko jednego... śmierci.

Mieszkam w bloku.
Powiem Ci że miałam poprzednia suczkę 16 lat bez sterylki. I mogła chodzić bez smyczy, była malutka wszyscy ją znali a ona uważała się za człowieka, nie obchodziły ja żadne kontakty z innymi psami (czasami się serio zastanawialiśmy czy to na pewno pies hehe) i wieku 14 lat! cos jej w czasie cieczki odwaliło i poleciała do psa przez długośc kilku bloków i ulicę... nie wiem co ten delikwent miał w sobie ale ja prawie zawału dostałam. Znała go ale widzieli się raptem może 4-5 razy na osiedlu.

Więc nie możesz być pewna tego ze nigdy Ci się nie zdarzy... To był jeden jedyny raz...

Mam sunię po sterylce teraz i wszyscy sa szczęsliwi;) Nie musze jej zabraniać zabawy z psami, ona się nie męczy i nie męcza się dwa inne pieski mieszkające u nas na klatce ;). Nie ma amantów pod blokiem a nawet jeśli się zdarzy ze mi nie daj Bóg zwieje czy ktoś ją porwie, nie trafi do pseudo, nie będzie mieć szczeniąt. To jakiś rodzaj zabezpieczenia... no i nie podzieli losu mojej poprzedniej suńki która zdechła na raka macicy ;(



czulimordercy...
moja sucz tez się gapi na rzucajace sie psy i nie bardzo wie o co im chodzi... lepiej żeby hasior tez się rzucił?
Twój pies jest agresywny, nie tamten, nie wiem dlaczego wsciekasz się na właściciela ułożonego psa.

kiedy mi nabroi pies (np. pobiegnie się przywitać do innego) to ja przepraszam za bezczelność mojej suczy nawet gdy się bawią, i to wina moja że pies nie ma emocji na wodzy (u mnie na szczescie miłości do wszysykiego co się rusza) a nie własciciela który mógł by mi nawytykac na dobra sprawę...

Ja np na twoim miejscu widząc że pies jest bardzo blisko ale mój go nie widzi podniosła bym psa i powoli szła tak żeby byl tyłem do psa jak by nas minęli posadzila bym ponownie i dała smaka uchachana . Chodzenie rozładowuje nabuzowanego psa a siedzenie na dupsku i pasienie smakami po paru razach nie wpływa już na zwierze.

Posted

strix napisał(a):
Właściciel nie miał żadnego obowiązku pomagać Ci w szkoleniu. Widocznie faszerowanie smakołykami na Twojego psa średnio działa. Są inne metody.


dokladnie.

my tez jakis czas temu szlysmy z dziewczynami droga i z oddali zobaczylam wielkiego owczara bez smyczy. no to mala do zapiecia, duza odwolana i idzie przy nodze.

gosc zapial psa, zszedl troche z drogi (ale moim zdaniem niedostatecznie w glab laki) i pokazuje psu jakas pileczke, czy cos. duza niezainteresowana, mala owszem, bo to szczeniak, ale zapieta. i przechodzimy-droga.

i nagle pies olal pileczke i pociagnal goscia z warkotem do moich dziewczyn az pan przeoral brzuchem po trawie.

i co? to tez byla moja wina,bo gosc "skupil psa na sobie"?

jak ja "skupiam psy na sobie", to siedza i sie nie ruszaja az pies przejdzie, a nie biore pileczek na spacery.

Posted

sunshine napisał(a):
Nie chcę cię obrażać czy coś ;) nie jestem za sterylizacją wszystkiego co się rusza, uważam że to osobisty problem wlaścicieli psów;)

Ale jednak w życiu możemy być pewni tylko jednego... śmierci.

Mieszkam w bloku.
Powiem Ci że miałam poprzednia suczkę 16 lat bez sterylki. I mogła chodzić bez smyczy, była malutka wszyscy ją znali a ona uważała się za człowieka, nie obchodziły ja żadne kontakty z innymi psami (czasami się serio zastanawialiśmy czy to na pewno pies hehe) i wieku 14 lat! cos jej w czasie cieczki odwaliło i poleciała do psa przez długośc kilku bloków i ulicę... nie wiem co ten delikwent miał w sobie ale ja prawie zawału dostałam. Znała go ale widzieli się raptem może 4-5 razy na osiedlu.

Więc nie możesz być pewna tego ze nigdy Ci się nie zdarzy... To był jeden jedyny raz...

Mam sunię po sterylce teraz i wszyscy sa szczęsliwi;) Nie musze jej zabraniać zabawy z psami, ona się nie męczy i nie męcza się dwa inne pieski mieszkające u nas na klatce ;). Nie ma amantów pod blokiem a nawet jeśli się zdarzy ze mi nie daj Bóg zwieje czy ktoś ją porwie, nie trafi do pseudo, nie będzie mieć szczeniąt. To jakiś rodzaj zabezpieczenia... no i nie podzieli losu mojej poprzedniej suńki która zdechła na raka macicy ;(


moje suki zostana wysterylizowane kiedy przyjdzie na nie pora lub po prostu po zakonczeniu aktywnosci hodowlanej.
to jest moje ostatnie zdanie na temat macic moich suk i bardzo prosze, zeby wszyscy odczepili sie od nich i zajeli pilnowaniem wnetrznoisci wlasnych zwierzat, bo tak jest najzdrowiej i najrozsadniej.

Posted

panbazyl napisał(a):
wie doskonale, bo sama puszcza ją luzem bez opieki.... mam nadzieję, ze jak wróci to do tego już nie dojdzie, bo ja zaingeruję w to bardzo mocno.



bo od zawsze hoduję samce oraz mialam kilka suczy - wszystkie pozbawiłam macic.

A siebie niedobra nie pozbawiłaś ;).
Po czym to widać, że pies wie kiedy kobieta ma płodne dni?

A koleżanka trochę nie fair wobec Ciebie i psa.
Mnie pytali ostatnio ludzie co mogło się z ich kundelkiem stać bo pobiegł i nie wraca.
Zapomniałam im powiedzieć, że mógł go myśliwy zastrzelić bo obok lasy. Wspomniałam tylko o potrąceniu i zagryzieniu.
Pies tak przebiegły, że wyślizguje się kiedy może.

Posted

zaginiona sara napisał(a):

Po czym to widać, że pies wie kiedy kobieta ma płodne dni?

Podpinam się pod pytanie - po czym poznać i jaki pies ma w tym interes, żeby okazywać, że czuje różnicę? Za przeproszeniem nie powinno go to w ogóle obchodzić, bo z jakiej racji? Czasem pachniemy jednym mydłem, kiedy indziej innym, czasem jesteśmy mniej, czasem bardziej spoceni - pies też to czuje, ale raczej nie pokazuje, bo ciągle musiałby pokazywać jakieś różnice w naszym zapachu.

Posted

filodendron napisał(a):
Podpinam się pod pytanie - po czym poznać i jaki pies ma w tym interes, żeby okazywać, że czuje różnicę? Za przeproszeniem nie powinno go to w ogóle obchodzić, bo z jakiej racji? Czasem pachniemy jednym mydłem, kiedy indziej innym, czasem jesteśmy mniej, czasem bardziej spoceni - pies też to czuje, ale raczej nie pokazuje, bo ciągle musiałby pokazywać jakieś różnice w naszym zapachu.

Na krowie płodne dni są psy szkolone i wyczuwają, ale kobieta a krowa jest parę różnic :)

Posted

zaginiona sara napisał(a):
Na krowie płodne dni są psy szkolone i wyczuwają, ale kobieta a krowa jest parę różnic :)

Ja nie wątpię, że zapach może się zmieniać, ale dlaczego nieszkolony pies miałby pokazywać, że go czuje? Jakiś motyw?
Wyszkolić można na każdy zapach.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...