Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Skoro mówimy o chamstwie ... to Baldur padł właśnie jego ofiarą :angryy: Wracałam ze spaceru z psiskami, Baldur zbiegł z łąki taką małą górką i pisnął. Spojrzałam na niego ale biegł dalej, pomyślałam więc, że pewnie wykręcił łapę. Dotarliśmy do domu. Na klatce zauważyłam, że za Baldurem ciągnie się krwawy ślad. W windzie próbowałam wybadać co się stało, miał całą okrwawioną lewą łapę. Pomyślałam, że mogła go ugryźć sunia, z którą Tami i Baldi się bawili. W mieszkaniu okazało się jednak, że co prawda okrwawiona jest lewa łapa, ale zraniona tak naprawdę prawa. Cała poduszka była we krwi :-(. Przemyłam mu ranę wodą utlenioną, przyłożyłam gazik i zabandażowałam bandażem elastycznym. Baldur pozwalał na wszystkie zabiegi bez szemrania, nie wydaje mi się by miał tam coś wbite. Po godzinie ściągnął opatrunek, bandaż był dosłownie przesiąknięty krwią :shake:. W końcu po dość długim czasie krwawienie ustąpiło. Następnego dnia Baldur biegał i skakał jakby nigdy nic. Na spacery zakładam mu psi ochraniacz, który przezornie mam w domu. Psikam mu też ranę octeniseptem. Niestety po dwóch dniach Baldur zaczął kuleć i mam wrażenie, że czasem łapa go pobolewa. Na jutro umówiłam się do weterynarza, bo nie chcę ryzykować, że coś się tam wylęgnie, czy że jednak został tam jakiś mikroskopijny odłamek. Poszłam na łąkę, na której się to stało, znalazłam 6 porozbijanych na drobne części butelek, w różnych miejscach. Wiem, że ludzie śmiecą, ale częstotliwość z jaką porozrzucane były te odłamki i fakt, że to łąka na której zawsze bawią się psiaki, skłania mnie do myślenia, że był to celowy zabieg z czyjejś strony :angryy::angryy::-(. Postarałam się zebrać jak najwięcej szkła i ostrzec znajomych. Okazało się, że już dwa psy mają scharatane łapy. Złośliwość i głupota ludzka nie zna granic :shake::angryy:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

panbazyl napisał(a):
z hodowli.... Po prostu rece opadaja na ludzką pustotę, jak kiedyś spotkam sucz na osiedlu jak będę to ja po prostu zabiore i nie oddam. dziś napisalam maila do wlaścicielki, ze się nie godzę na takie zachowanie, ona zna moje podejście do sprawy (zna sprawę głodnych koni i to, że dla mnie bardziej liczy sie dobro zwierzaków, niż fałszywie pojęte rozumienie znajomości). czyli mogę skreślić w najbliższym czasie kolejna znajomą, bo tego plazem nie puszczę.


Tym bardziej wkurza, skoro ta osoba wie co myślisz na ten temat.
Denerwują mnie tacy ludzie, ufasz im a oni takie głupstwa robią, bo puszczanie psa samopas to idiotyzm.
Chyba powinnaś psa odebrać, ale wiem, że to nie takie proste.
Po co brać psa jak się nie chce nim opiekować tylko ma sobie poradzić sam...

Dzisiaj słyszę na wsi trąbienie co jakiś czas, wyglądam za okno jedzie powoli auto a przed nim coś białego pędzi, za chwilę sztuk 2.
Niedaleko mieszkają chyba 2 westy(za szybko mknęły) i podobno czasem uciekają. Wiały do domu :D przy odprowadzaniu niedalekiego sąsiada.
Niestety jest nowy asfalt i czasem niektórzy mkną, mój kolega chciał mi siłą puścić psy bo jak to na smyczy na wsi.
Szybko go uświadomiłam co o tym myślę i nie zamierzam skrobać psów z asfaltu, tam gdzie auta nie jeżdżą to koszmarki biegają luzem, a znajda, co ma ciąg do wolności niby bardziej się pilnuje od mojej potwornicy.

Posted

panbazyl napisał(a):
wiesz co - gdybym Cię spotała z cieczkujacą suką puszczoną luzem to by tylko pióra leciały. I nie z moich samców, uwierz. Trochę oleju w głowie nie zaszkodzi.


zapewniam Cie, ze nawet nie zorienowalabys sie, ze moja suka ma cieczke.

swoja droga:))) tu na dogo jest naprawde towarzystwo z bogata wyobraznia.
najpierw ktos sobie wizualizowal, ze "wpycham sie w jego towarzystwo ze swoim szczeniakiem", nastepnie pojawila sie grupa, ktora lepiej zna moja suke niz ja sama, a teraz jakies wizualizacje lecacych pior.

ludzie...my naprawde postepujemy madrze, ani razu nie mielismy jeszcze sytuacji, w ktorej byloby najmniejsze ryzyko, ze suka nam sie pusci. jesli jakies psy do niej podchodza, to tylko w drodze na spacer-kiedy jest na smyczy.

ona jest naprawde w 100% odwolywalna, niezainteresowana bzykaniem i ciagle pod kontrola.

Posted

Są suki niezainteresowane kryciem, ale większość tylko się nadstawia w cieczce.
Co nie znaczy, że nie zdarzają się odwoływalne nawet w cieczce.
Znam psa, który suką w cieczce nie interesuje się zupełnie. Taki już jest.

Posted

napisalam juz w tym watku:

nie mowie nigdy.

puszczam starsza suke przy pierwszej cieczce. nie wiem jak bedzie z nastepna, nie wiem, jak bedzie z mlodsza.

a teraz zajmijcie sie wlasnymi sukami.

Posted

wczoraj spotkałam chyba jakiegoś głuchego pana, albo może z przeziębienia niewyraźnie mówię ;) wracam do domu, w jednej ręce smycz, w drugiej ciągnę wielką, ciężką walizkę. dodam, że jestem niewielka i z pewnością widać było, że dość trudno mi się idzie ;) znam swojego psa i wiem że rwie się do innych bo musi powąchać, więc co wydaje mi się oczywiste, unikałam psów, by nie skończyć źle ze swoim bagażem. idziemy sobie spokojnie, a tu pan ze spuszczonym psem. stanęłam żeby poczekać aż przejdą. nie interesowało mnie czy on ma tego psa na smyczy czy nie, chciałam tylko żeby poszli... a ten stanął i się gapi:splat:nagle mówi 'on nic nie zrobi', ja mu na to, że nie boję się jego psa, tylko mam wielką walizkę i nie utrzymam swojego. a ten znowu 'on nic nie zrobi' :roll: i stoi i stoi... ja też stoję;) pan mnie poucza, że pies na smyczy tym bardziej będzie się szarpał. może powinnam puścić swojego PRZY ULICY tak jak on. powiedziałam, że będę stała tak długo, aż on pójdzie. zapiął psa, przeszedł kawałek i puścił znowu. czy to jakiś obowiązek, wąchanie się psów? nie można po prostu przejść obok? :roll: nie rozumiem po co się stoi ze swoim psem i tarasuje przejście...


ale za to dziś rano spotkałam chłopaka z labkiem, chłopak zapiął psa jak nas zobaczył, podszedł kawałek i spytał, czy można ;)

Posted

panbazyl napisał(a):

a ja olałam "złote rady" wszystkich dookola, i tak każde dziecko mniej więcej w czasie swoich narodzin dostawało psa :) Wyrosły więc z psami, z psami jeździly w wózku, potem psy je ciągnęły na sankach, i choc to jeszcze dzieci (3,5 i 6,5 roku) to juz potrafią sie opiekowac psami, dac im jeść, wiedzą, że pies to nie zabawka tylko żywa istota i am swje potrzeby. Kota też mamy, tylko kot dziwak i nie lubi byc glaskany i brany na ręce, chyba, że on sam tego chce. I nigdy dzieci mu nie dokuczały, czego nie moge powiedziec o obcych dzieciach które nas czasem odwiedzają - te zachowują sie jak wypuszczone z buszu gdy zobacza psa czy kota.... A jeszcze gorsze ich rodzicielki lub ojcowie - oj pies, oj popatrzył na mnie, oj a one to do domu wchodzą????? o i jeszcze śpią w domu????? Oczywiście wiecej nie chcę miec u siebie takich gości, bo spokój swojej rodziny cenię bardziej niz wyimaginowane fobie o tym, ze labrador to pies dla dzieci i że od razu jest masa uczuleń i robaki jak ruskie czołgi....

Zazdroszczę :) Ja też się cieszę, że moje dziecko będzie wychowane ze zwierzętami. Mam nadzieję uniknąć sytuacji, kiedy mój potomek będzie reagował na psa spotkanego na ulicy głośnym "łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa", bo to mnie najbardziej wkurza :/
A co do chamstwa, to na moi osiedlu jest pewna suczka, którą właściciele wypuszczają chyba na spacer, chociaż sunia siedzi ciągle pod bramą i pilnuje. Jak idę sama to pół biedy, ale jak mam ze sobą Bajkę, to nie idzie przejść. Wczoraj znów nie mogłam przejść chodnikiem, a na ujadanie suki otworzyło się okno i jakiś dzieciak, na oko 7-8 lat próbował ją odwołać... ręce mi opadły. Dzieciak był sam, pies wypuszczony, nawet nie ma kogo opier** następnym razem dzwonię na SM!

Posted

Dzisiaj moje psy się chamstwem wykazały, najpierw dały się odwołać od wiejskiego podbiegacza, niby że kultura idziemy i nie zwracamy uwagi. Zaraz jedna a za chwilę druga do niego pobiegły.
Nie podoba mi się to, że muszą się powąchać z podbiegaczem..

Posted

Wściekłam się dziś tak, że kipię w środku od godziny.
Idziemy pasem zieleni - z jednej strony tramwaje, z drugiej domki jednorodzinne. Zobaczyłam huskiego z oddali, odeszłam na bok i skarmiałam Bonza smaczkami w siadzie, było pięknie. Tymczasem właściciel widział mnie z daleka i musiał zauważyć, że zeszłam im z drogi i skupiam psa na sobie. I mimo, że miał całą szerokość dla siebie, musiał przejść metr ode mnie, gadając przez telefon i psem w ogóle się nie interesując. Bonzo oczywiście nie wytrzymał, bo odległość była zbyt bliska i się rzucił ze szczekiem na wgapiającego się w niego psa.
Myślałam, że rozszarpię tego właściciela. Tyle pracy na marne.

Posted

Ja czasami jak pracuję z Neską w parku, to ludzie się na nas gapią z uśmiechem i mówią do swojego psa " idź się (imię psa) pobaw z mądrym psem może się czegoś nauczysz". Fajnie tylko, że pies się rozkojarza i koniec trenowania... ;( Dodam, że trenujemy poza wybiegiem.

Posted

zaginiona sara napisał(a):
Tym bardziej wkurza, skoro ta osoba wie co myślisz na ten temat.
Denerwują mnie tacy ludzie, ufasz im a oni takie głupstwa robią, bo puszczanie psa samopas to idiotyzm.
Chyba powinnaś psa odebrać, ale wiem, że to nie takie proste.
Po co brać psa jak się nie chce nim opiekować tylko ma sobie poradzić sam...


jak się sprawa bedzie miała dalej dam znać, na razie jestem w zawieszeniu, bo właścicielka wyjechała, ale pewnie sucz jest puszczana luzem, bo wyjechała sama a sucz po "opieką" rodziny.... Jak wróci czeka mnie mam nadzieję że nie chamska, ale rozmowa. I jestem w stanie odebrać zwierzaka, bo tak mam w umowie zapisane.

a_niusia napisał(a):
zapewniam Cie, ze nawet nie zorienowalabys sie, ze moja suka ma cieczke.



ja nie musze wiedzieć czyja suka ma cieczkę - to sprawa jej włascicieli. Ale moje samce z pewnością wyczują, choc człowiek też wyczuwa ten zapaszek, ale nie tak intensywnie no i nie ma z tym związanych jakiś skojarzeń. Jakbyś dobzre obserwowała samce psy to zauważyła byś z pewnością, że one też wyczuwają okres u kobiet i dni płodne też.

I mam nadzieję, ze wiesz co robisz. A jesli Ci się trafią "niechciane" dzieci to tak proszę osobiście - nie szukaj potem na dogo pomocy w adopcji tych ewentualnych malców. Bo to by było z Twojej strony bardzo nie fair.

Posted

spoko, potopimy.


prawda jest taka, ze ZAWSZE moze sie zdarzyc, ze suka sie pusci. nawet jak ja trzymasz zabarykadowana w klatce przez caly okres dni plodnych.

i wtedy co? pozwolilabys "niechcianemu miotowi" przyjsc na swiat i "szukalabys domkow na dogomania"?

ja bym zapodala suce zastrzyki, bo inne szczeniaki niz moim wlasnym przydomkiem hodowlanym nigdy nie przyjda na swiat w moim domu.
a zyjemy w 21 wieku...


ja do tej pory sytuacje "niebezpieczne" pojawialy sie tylko dlatego, ze wlasciciele nie pilnuja swoich samcow a nie dlatego, ze ja nie pilnuje swoich suk. moje suki sa bardzo dobrze pilnowane.

Posted

a_niusia ale tutaj nikogo nie obchodzi, czyja wina - ale takie są realia, że są nieodpowiedzialni właściciele psów, psy bez właścicieli. Nie żyjemy w świecie, gdzie wszystkie psy są pilnowane, a właściciel psa przyzna że to jego wina i on weźmie na siebie wychowanie szczeniaków Twojej suki.

Posted

Mój pies nie jest wykastrowany, biega na 20m lince, ale jak wyrwie to mimo moich szczerych chęci nie utrzymam go....

Kocham ludzi, którzy na spacerze pouczają mnie jak mam wychowywać swojego psa i na co mu pozwalać :roll:

Posted

Soko napisał(a):
Tych, których nie unikniesz, jak pies trzy razy większy od Twojej suki zdecyduje się Tobie pokazać zęby, a na nią wskoczyć.

więc trzymając sukę na smyczy tego uniknie?

Posted

panbazyl napisał(a):
jak się sprawa bedzie miała dalej dam znać, na razie jestem w zawieszeniu, bo właścicielka wyjechała, ale pewnie sucz jest puszczana luzem, bo wyjechała sama a sucz po "opieką" rodziny.... Jak wróci czeka mnie mam nadzieję że nie chamska, ale rozmowa. I jestem w stanie odebrać zwierzaka, bo tak mam w umowie zapisane.


ja nie musze wiedzieć czyja suka ma cieczkę - to sprawa jej włascicieli. Ale moje samce z pewnością wyczują, choc człowiek też wyczuwa ten zapaszek, ale nie tak intensywnie no i nie ma z tym związanych jakiś skojarzeń. Jakbyś dobzre obserwowała samce psy to zauważyła byś z pewnością, że one też wyczuwają okres u kobiet i dni płodne też.


Może właścicielka nic o tym nie wie, że pies sam sobie spaceruje po osiedlu... Jak wróci może już do tego nie dojdzie.

Nie wiedziałam, że psy wiedzą o dniach płodnych kobiet... Skąd o tym wiesz

Posted

Beatrx, też nie, ale ja przynajmniej próbowałabym swoją jakoś za smycz wyciągnąć spod tego psa, nie musiałabym w każdym razie wkładać między nich rąk do pogryzienia ;)

Posted

powtorze to chyba po raz 10 w tym watku.

kiedy widze psa, ktorego nie znam lub wiem, ze ma jajka natychmiast wolam moja suke i zapinam ja na smycz. jest posluszna, odwolywalna i nie mam z tym problemow.

nie widze potrzeby, zeby trzymac ja w domu-nie jest na nic chora, ma tylko cieczke.

jesli ktos nie umie utrzymac swojego psa na smyczy, kiedy mija go suka z cieczka, to to nie jest naprawde wina tej suki.

my nawet wczoraj bylismy na kontroli u weterynarza i jakos poczekalnia nasza wizyte przezyla.

pilnuje mojej suki, nie ma szans na "niechciane szczenieta".

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...