Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

ja mam spokój ze smieciami w misce (miski chowam po jedzeniu od razu) - jestem wredna dla gości i na dzień dobry dostają informacje, że maja nie zwracac uwagi na psy, czyli je ignorować, i jeśli je poczęstuja czymkolwiek ze stołu - nie odpowiadam za szkody wyrządzone przez psy! Skutkuje :) Nie ma sensu tłumaczenie - dopiero po jakimś czasie opowiadam więcej na temat dlaczego tak a nie inaczej, ale na początek ignoracja psów i podarunki ze stolu na wlasną odpowiedzialność (czasem ktoś łamie ta zasadę, ale tylko raz, jak go pies opluje przy sępieniu lub wejdzie na kolana a ja oczywiście stosuję ignoracje psów i nie odwołuję, to drugi raz nie ma próby łamania domowych przepisów). Można to zakwalifikować jako chamstwo z mojej strony, ale skuteczne.

Posted

[quote name='panbazyl']ja mam spokój ze smieciami w misce (miski chowam po jedzeniu od razu) - jestem wredna dla gości i na dzień dobry dostają informacje, że maja nie zwracac uwagi na psy, czyli je ignorować, i jeśli je poczęstuja czymkolwiek ze stołu - nie odpowiadam za szkody wyrządzone przez psy! Skutkuje :) Nie ma sensu tłumaczenie - dopiero po jakimś czasie opowiadam więcej na temat dlaczego tak a nie inaczej, ale na początek ignoracja psów i podarunki ze stolu na wlasną odpowiedzialność (czasem ktoś łamie ta zasadę, ale tylko raz, jak go pies opluje przy sępieniu lub wejdzie na kolana a ja oczywiście stosuję ignoracje psów i nie odwołuję, to drugi raz nie ma próby łamania domowych przepisów). Można to zakwalifikować jako chamstwo z mojej strony, ale skuteczne.

E tam, chamstwo ;) Czasami nic innego nie działa. Mój Faust jest psem nadpobudliwym (podłoże lękowe), więc na początku rzucał się na każdą osobę i obskakiwał, podgryzał itp. Taka typowa nerwicówka. Dosłownie, rzucał się nawet na osoby przechodzące chodnikiem! Jak już go jako tako zrehablitowałam, to umie się powstrzymać, ale kiedy ktoś obcy do niego zagaduje czasami włączają mu się stare przyzwyczajenia. Zwłaszcza, kiedy obce osoby gapią mu się prosto w oczy (wiadomo, dla psa to konfrontacja). No i niestety ja też musiałam się uciec do Twojej metody, bo prośby nic nie dawały, a moim zdaniem to nie jest w porządku, że ktoś mi regularnie psa drażni (bo dla Fausta to było takie podpuszczanie), a ja muszę nad nim panować. Jak kilku sąsiadom ubrudził płaszcze i pocapał za szaliki, to już się ze mną nie wykłócają, że 'ale on się tylko chce przywitać' itp. Jedną pijaną pannę nawet przewrócił, ale to tez nie moja wina, bo mówiłam jej trzy razy, że ma nie podchodzić i nie witac się z pieskiem, ale ona oczywiście wiedziała lepiej.

Swoją drogą ludzie są naprawdę zagadkowi - jak im mówię, żeby nie schylali się, nie witali, bo pies jest nadpobudliwy, rzuci się, capnie albo pobrudzi to nie słuchają, a jak już się zacznie rzucać to oczekują, że ja go będe trzymać a oni dalej bedą do niego gadać. :???:Odkąd stałam się chamska, mam spokój.:megagrin: Według mnie to nie chamstwo tylko pozwolenie ludziom na zmierzenie się z konsekwencjami własnych wyborów.

Posted

A mnie ostatnio (wyjątkowo) spotkała naprawdę miła przygoda :) Tamlin był już po spacerze, zabrałam więc do parku Baldura. Po około 30 min. zobaczyłam z daleka biegającego luzem owczarka niemieckiego. Pies był daleko, po za tym znam go z widzenia i wiem, że się naprawdę słucha, więc nie zrobiło to na mnie wrażenia. Po pewnym czasie zorientowałam się jednak, że pie się jednak zbliża w naszym kierunku, parę metrów za nim szedł właściciel. Baldur jak to Baldur, zjeżył się, zaczął ostentacyjnie podskakiwać i groźnie woofać, żeby odgonić owczarka. Wiedziałam, że Baldur to tylko pozorant, i pobawiłby się z kolegą, ale ludzie gdy widzą jego wyszczerzone kły i warkot są przekonani w 100 %, że to bestia, która ma chęć zagryźć ich psa, toteż zrezygnowana, pociągnęłam Baldura w przeciwnym kierunku :sad:. Odwracam się, mężczyzna nas zauważył, zapiął owczarka na smycz i ... ruszył w naszą stronę. Ja dalej się cofałam, ale on nie dawał za wygraną, więc się zatrzymałam. Facet stanął jakieś 10 metrów od nas i zapytał grzecznie czy może podejść. Zrezygnowana spojrzałam na Baldura, który ze zjeżoną ponownie sierścią, wielkimi kłami na wierzchu, warkotem i wyrywaniem się w stronę owczarka, wyglądał mało ciekawie. Nie wierząc za bardzo, że facet mi uwierzy, skoro wierzy mi jedna osoba na dwadzieścia, odkrzyknęłam, że może. Ostrzegłam tylko, że Baldur lubi szczypać po tyłku inne psy. Mężczyzna się roześmiał z tego szczypania, więc wytłumaczyłam, że Baldur naprawdę nie gryzie, nie chce też dominować, tylko dosłownie podszczypuje po zadzie, żeby przestraszyć obcego psa, wobec którego jest nieufny. Facet się nie przejął więc spuściłam Baldura, a facet spuścił owczarka. Okazało się, że obaj mają rok. I się zaczęło :lol: Baldur dorwał się do tyłka owczarka, owczarek się zdziwił i zaczął uciekać przed Baldurem, po chwili role się odwróciły :lol: I tak szaleli kolejne 40 minut :multi: W ten sposób Baldur zyskał nowego kumpla Barry'ego :multi: A ma ich niewielu, bo mało kto chce dać mu szansę:shake: Dawno nie byłam tak uradowana spacerem :) Bardzo podobała mi się postawa tego pana, który 1. zapiął najpierw swojego psa, żebym się czuła pewniej 2. grzecznie zapytał czy może podejść 3. nie ocenił Baldiego po pozorach. Oby więcej takich ludzi :)

Posted

Odkąd stałam się chamska, mam spokój.


a ja nie mam :/ Lenny skacze - od szczyla obskakuje ludzi na powitanie i nie mogę go tego oduczyć, on tak się cieszy, że nad nim nie panuje, po prostu nie słyszy co się dzieje... i każdego proszę żeby nie pozwalać mu skakać, żeby kiedy skacze zacząć go olewać - nic nie pomaga, ludzie wręcz mówią "nie szkodzi! niech brudzi, taki słodki!" no i weź tu psa wychowaj jak nie tylko obcy ludzie, ale i rodzina i znajomi to utrudniają :/

Posted

Dziewczyny, czytam własnie książkę Millana i powiem Wam, że jest rewelacyjna. Wiele zachowań psów interpretujemy błędnie.

Merrick,
"Pies dowiaduje się, że pokazując zęby, może trzymać ludzi(psy) na dystans. Niedługo potem szczerzenie zębów zamienia się w szczypanie. Dobra wiadomośc jest taka, że psy gryzące ze strachu na tym etapie nie zagłębiają kłów w ciało. Zazwyczaj tylko uszczypną, by się szybko wycofać".

sachma,
"Zauważyłem, że dla moich klientów słowa szczęście i pobudzenie często oznaczają to samo. 'Ona jest szczęśliwa, bo mnie widzi!' Ale to wcale nie jest to samo. Szczęśliwa suczka jest czujna, ma postawione uszy, podniesioną głowę i macha ogonem. Nadmiernie pobudzony pies podskakuje, głośno dyszy i nie sposób go zatrzymać"

:) Książka jest niesamowita, zresztą jak wszystkie metody Cesara. Naprawdę warto ją przeczytać :)

Posted

Hej,
macie może jakieś ćwiczenia na skupienie i/lub wyciszenie psa?
Mój urwis też jest nadpobudliwy strasznie. Bez rozproszeń jest bajka - wykonuje wszystkie komendy, zostaje nawet w miejscu na 10-15 min. Wystarczy jednak tylko jeden nowy psiak/człowiek w zasięgu wzroku i jedyną komendą do wyegzekwowania jest siad i to tylko na chwilę. Facet, bo tak się zwie moja psina, dyszy, skacze, merda ogonem jak opętany, albo dla odmiany waruje i czai się, żeby po chwili wyskoczyć i pacnąć przednimi łapami o ziemię w ukłonie zapraszającym do zabawy.
Robimy ćwiczenia na patrzenie na przewodnika, ćwiczymy zostań, a gdy nasypie karmy do miski, to zawsze karzę mu chwilę odczekać zanim weźmie. Może macie jeszcze jakieś ćwiczenia?

Posted

Z gośćmi to już tak jest, że nie wszyscy są reformowalni. Moje psie ADHD jest ogromnie przyjacielskie, choć wygląda "groźnie" (nie wiem jak pies z różowym psykiem może być groźny) - mix amstaffa. Za każdym razem informuję żeby zachowywali się tak jakby psa nie było. Jedni tak robią i jest spokój, inni nie - dotykają go, pochylają się - pies się ekscytuje. 26 kg skaczącego silnego psa to nie jest coś co chcę widzieć w domu. Na spacerach jest już ok, wita się z psiarzami w parterze, choć potrafi dać buzi z wyskoku.

Posted

[quote name='strix']E tam, chamstwo ;) Czasami nic innego nie działa. Mój Faust jest psem nadpobudliwym (podłoże lękowe), więc na początku rzucał się na każdą osobę i obskakiwał, podgryzał itp. Taka typowa nerwicówka. Dosłownie, rzucał się nawet na osoby przechodzące chodnikiem! Jak już go jako tako zrehablitowałam, to umie się powstrzymać, ale kiedy ktoś obcy do niego zagaduje czasami włączają mu się stare przyzwyczajenia. Zwłaszcza, kiedy obce osoby gapią mu się prosto w oczy (wiadomo, dla psa to konfrontacja). No i niestety ja też musiałam się uciec do Twojej metody, bo prośby nic nie dawały, a moim zdaniem to nie jest w porządku, że ktoś mi regularnie psa drażni (bo dla Fausta to było takie podpuszczanie), a ja muszę nad nim panować. Jak kilku sąsiadom ubrudził płaszcze i pocapał za szaliki, to już się ze mną nie wykłócają, że 'ale on się tylko chce przywitać' itp. Jedną pijaną pannę nawet przewrócił, ale to tez nie moja wina, bo mówiłam jej trzy razy, że ma nie podchodzić i nie witac się z pieskiem, ale ona oczywiście wiedziała lepiej.

Swoją drogą ludzie są naprawdę zagadkowi - jak im mówię, żeby nie schylali się, nie witali, bo pies jest nadpobudliwy, rzuci się, capnie albo pobrudzi to nie słuchają, a jak już się zacznie rzucać to oczekują, że ja go będe trzymać a oni dalej bedą do niego gadać. :???:Odkąd stałam się chamska, mam spokój.:megagrin: Według mnie to nie chamstwo tylko pozwolenie ludziom na zmierzenie się z konsekwencjami własnych wyborów.
Jak ktoś do mnie przychodzi z psem czy ja ide do kogoś co ma psa, to pies jest ostatnia istota z którą sie witam (jesli w ogóle sie z psem witam, bo najczęściej ignoruję). Pzrez to wlasciciele odbierają mnie dziwnie, że nie lubie ich i ich psów.... Pokręcone to jest, ale w ten sposób ich psy nie sa mną zainteresowane a ja nie mam problemu z upierdliwymi pupilkami wskkującymi mi na kolana czy sępiącymi o jedzenie, jestem nieczuła na to. Pies szybko kuma o co biega, najgorski sa ich właściciele - jakby z kosmosu przylecieli.
Ostatnio miałam dośc dziwny przypadek - poszlam z moimi psami do znajomych co mają szczeniaka 8 miesięcznego dośc agresywnej rasy. ten szczeniak rzucil sie na moje psy które nie były na to przygotowane. Trwało to ulamek sekundy wszystko, ale zamim się moje psy zorientowały to ja tego szczeniaka skorygowałam uszczypnięciem, bardzo sie tym zdziwił, posikal się ze strachu i zwiał na czas całej naszej wizyty. Jego własciciele oczywiście w tym problemu nie widzą, tak samo jak w tym, ze ich pies zupelnie nie byl zainteresowany obcymi psami tak jak powinien, czyli normalne psie wąchanie, sikanie, wąchanie, bieganie. A tu nic. Za kilka miesięcy urośnie im wielki problem.

Posted

a moim goście dziecięcy pierwsze co robią to mi na psa się rzucają. a temu już się oczy świecą i po dywanie się tarzają i w zapasy bawią:evil_lol: dorośli to i owszem, z ludźmi się najpierw przywitają, ale dzieciaki wolą psa. chociaż mam o tyle szczęście, ze do mnie przychodzą dorośli z odwoływalnymi dzieciakami i jak jest komenda 'przywitajcie się, a nie od razu do psa lecicie' to dzieciaki się ogarniają i z ziemi wstają:eviltong:

Posted

Ostatnio spotkałam odwoływalne dziecko :) siedziało z matką żebraczką jak zobaczyło Dusia to od razu się zerwało do pieeeeeessssssssskkkkkka ale na komende grzecznie wróciło na swoje miejsce:p

Posted

Niektórzy naprawdę nie rozumieją, jak się do nich mówi, że mają nie głaskać psa. Zostałam właśnie zbluzgana przez młodą, o dziwo raczej normalnie wyglądającą mamuśkę, bo nie pozwoliłam jej bezstersowo wychowywanemu dziecku rzucić się z łapami na Torikę. Naprawdę jechała mnie pod sklepem od najgorszych i ma babsko szczęście, że byłam z psem i z mamą, bo bym nie wytrzymała. A kto by wytrzymał?

Posted

Beatrx napisał(a):
a moim goście dziecięcy pierwsze co robią to mi na psa się rzucają. a temu już się oczy świecą i po dywanie się tarzają i w zapasy bawią:evil_lol: dorośli to i owszem, z ludźmi się najpierw przywitają, ale dzieciaki wolą psa. chociaż mam o tyle szczęście, ze do mnie przychodzą dorośli z odwoływalnymi dzieciakami i jak jest komenda 'przywitajcie się, a nie od razu do psa lecicie' to dzieciaki się ogarniają i z ziemi wstają:eviltong:

ja mam swoje dzieci, ale są wychowywane tak jak powinny, czyli że pies to nie pluszak i że ma system nerwowy i ze psa też boli, więc nie rzucają sie na psy, a nawet potrafia juz byc przewodnikiem dla psa, choć maja 3 o 6 lat, potrafią wydac psom komendę że można juz jeśc z miski ale też potrafią zahamować psa przed zjedzeniem bez pozwolenia.
Tylko maja dośc spory problem, bo żaden z ich malych znajomych ze szkoły czy przedszkola nie wierzy im że w domu mają 3 psy i ze te psy mieszkają w domu.... (no coż - na wsi pies powinien być na łańcuchu....)

Posted

znaczy wiesz, 'rzucają się' ale tak normalnie, zabawowo, nie to żeby mu krzywdę zrobić;) on to lubi, widać ze mu się oczy świecą z radości, ogon w górze, łapki na ziemi i dawaj kółka po przedpokoju zataczać. tacy towarzysze zabaw, z którymi się można powygłupiać;)

Posted

panbazyl napisał(a):
ja tam wole mieć spokój, bo jakby 3 laby i dziec tak zaczęły świrować, to z domu wióry by zostały....

no ja mam jednego owczarka i dwójkę dzieci na raz, a widzą się od czasu do czasu więc im nie żałuję:P

Posted

[quote name='Maciej Trojanowicz']Hej,
macie może jakieś ćwiczenia na skupienie i/lub wyciszenie psa?
Mój urwis też jest nadpobudliwy strasznie. Bez rozproszeń jest bajka - wykonuje wszystkie komendy, zostaje nawet w miejscu na 10-15 min. Wystarczy jednak tylko jeden nowy psiak/człowiek w zasięgu wzroku i jedyną komendą do wyegzekwowania jest siad i to tylko na chwilę. Facet, bo tak się zwie moja psina, dyszy, skacze, merda ogonem jak opętany, albo dla odmiany waruje i czai się, żeby po chwili wyskoczyć i pacnąć przednimi łapami o ziemię w ukłonie zapraszającym do zabawy.
Robimy ćwiczenia na patrzenie na przewodnika, ćwiczymy zostań, a gdy nasypie karmy do miski, to zawsze karzę mu chwilę odczekać zanim weźmie. Może macie jeszcze jakieś ćwiczenia?


Ćwiczyć.

Nie ma innej metody na oduczenie psa reakcji na rozpraszające go bodźce jak regularne ćwiczenie komend podczas, gdy bodźce są obecne. I oczywiście duża nagroda, kiedy pies komedę wykona. NATYCHMIAST. Pies zorientuje się, że skupienie uwagi na Tobie opłaca się bardziej niż uleganie pokusom z zewnątrz.

Posted

panbazyl napisał(a):
Jak ktoś do mnie przychodzi z psem czy ja ide do kogoś co ma psa, to pies jest ostatnia istota z którą sie witam (jesli w ogóle sie z psem witam, bo najczęściej ignoruję). Pzrez to wlasciciele odbierają mnie dziwnie, że nie lubie ich i ich psów.... Pokręcone to jest, ale w ten sposób ich psy nie sa mną zainteresowane a ja nie mam problemu z upierdliwymi pupilkami wskkującymi mi na kolana czy sępiącymi o jedzenie, jestem nieczuła na to. Pies szybko kuma o co biega, najgorski sa ich właściciele - jakby z kosmosu przylecieli.
Ostatnio miałam dośc dziwny przypadek - poszlam z moimi psami do znajomych co mają szczeniaka 8 miesięcznego dośc agresywnej rasy. ten szczeniak rzucil sie na moje psy które nie były na to przygotowane. Trwało to ulamek sekundy wszystko, ale zamim się moje psy zorientowały to ja tego szczeniaka skorygowałam uszczypnięciem, bardzo sie tym zdziwił, posikal się ze strachu i zwiał na czas całej naszej wizyty. Jego własciciele oczywiście w tym problemu nie widzą, tak samo jak w tym, ze ich pies zupelnie nie byl zainteresowany obcymi psami tak jak powinien, czyli normalne psie wąchanie, sikanie, wąchanie, bieganie. A tu nic. Za kilka miesięcy urośnie im wielki problem.


Ja też ignoruję i nie obchodzi mnie, co inni sobie o tym myślą. ;)

Co do szczeniaka to masz rację. Jesli jest to szczeniak rasy obronnej, to ma silne tendencje terytorialne i właściciele powinni już teraz tego psa mocno socjalizować i dbać, żeby miał pozytywne doświadczenia z innymi psami. Bo skończy się tym, że on się będzie rzucał, będzie korygowany przez inne psy (słusznie, zwłaszcza jeśli zrobi to np. w parku) i będzie tylko wzmiacniał tendencje do agresji.

Ja wczoraj natrafiłam na upierdliwego staffika luzem, który bał się swojego właściciela i przed nim uciekał ale uciekał w stronę moich psów skutecznie uniemożliwiając nam zabawę. Właściciel ganiał za psem, wyglądało to komicznie, ale wcale tak naprawde komiczne nie było.

Co do dzieci, to mój mały ONek ich nie lubi. Nie wiem, skąd to ma, ale podejrzewam, że dzieci hodowcy i jego znajomych zrobiły mu kuku i sobie zapamiętał. Cóż, nie ma obowiązku lubić. Już kilka razy zwracałam uwagę pędzącym w jego stronę dzieciom, że piesek sobie nie życzy. Nie spotkałam sie ze zrozumieniem. Pocieszam się, że jak podrośnie, to będzie mniej chętnych. Chociaż Faust waży 30kg i cały czas trafiam na śmiałków... .

Posted

Do mojego asta nikt nie biegnie. Muszę przekonywać, że to nie pies-morderca. Rino lubi wszystkie małe pieski, uwielbia dzieci. Jestem w stanie to udowodnić na całkiem żywych przykładach.

Posted

sachma napisał(a):
a po co przekonywać? przynajmniej masz spokój i mnie nerwowych sytuacji :P
to prawda ;-) Mieszkamy na osiedlu obok lasu gdzie chodzą wszyscy psiarze. Na kilkanaście psów tylko kilka chodzi na smyczy. Cała reszta podbiega do mnie i rudego, czasem obwieszczając to głośnym szczekaniem. Zdążyłam się przyzwyczaić, mój pies też. Z właścicielką labradora, który chce zjeść mojego psa mamy opracowany system znaków i sygnałów głosowych żeby się omijać ;-) Ludzie nie podbiegają ;-) Dziewczynki idące do szkoły (znajome, osiedlowe) witają się z nim, a on obdarza je buziakami. Dzięki temu, jak spaceruję z nim po mieście moje psie ADHD obojętnie traktuje inne psy jeśli one tak traktują jego. Socjalizacja mojej schroniskowej bidy opłaciła się.

Posted

sachma napisał(a):
a po co przekonywać? przynajmniej masz spokój i mnie nerwowych sytuacji :P

Dokładnie. Jak na co dzień nie jestem miłośnikiem ttb, tak czasem chętnie bym się zamieniła. Mam na osiedlu dwie psiapsiółki z labkami - one gadają a ich psy tratują wszystko, co mniejsze od nich. Kilka razy prosiłam, żeby przypinały je na smycze - bez rezultatu, bo to labradory przecież. Któregoś dnia na mój widok obie szybko przypięły swoje psy a ja przez chwilę myślałam, że stał się prawdziwy cud. Okazało się jednak, że to nie na mój widok - po prostu za mną szedł pan z amstafem.

Posted

Oj tak... ludzie czasem przesadzają...
Chociaż muszę się przyznać, że sama raz byłam wredna dla pewnej właścicielki... ale nie opiszę tego tutaj bo mnie rozszarpiecie :p
Ale rzeczywiście. Wchodzę z NEską na wybieg. JEst tam jakiś natrętny szczeniak, popularne są u nas labladory i goldeny... młodziak chce się bawić a ja mówię, że ona woli się bawić z ludźmi. W pewnym momencie Neska "zwraca uwagę" szczeniorowi a babka na mnie patrzy z takimi oczami :crazyeye::crazyeye::crazyeye: I co tu człowieku zrobić ? Powiedzieć "ostrzegałam" ?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...