Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Przepisy na naszej wsi są takie, że pies ma być pod kontrolą. Można spuszczać psy jeśli są szkolone. My to robimy tylko na psiej łące. O kagańcach nie ma nic, chyba, że pies jest agresywny.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='zaginiona sara']Wniosek z tego puszczasz psa, chowasz smycz i udajesz, że się nie znacie. :-/
[/QUOTE]
U mnie niektórzy psiarze już wpadli na ten pomysł i próbowali się wyłgać od płacenia twierdząc, że to nie ich pies, że tak sobie, jakoś idzie za nimi :)
Ale nasza straż wtedy mówi - ok, to zabieramy psa do schroniska - i większość wtedy pęka.
Oni lubią łatwe pieniądze - ani nie znajdą właściciela psa puszczanego rzeczywiście całkiem samopas, ani nie pofatygują się na boisko do cokolwiek podejrzanej i głośnej młodzieży z astami, tylko będą celować w starsze panie z małymi pieskami.

Posted

[quote name='lilk_a']wg prawa pies w miejscach publicznych powinien być na smyczy i w kagańcu , nie wiem jak bardzo klatka jest miejscem publicznym , bo ulica jest , wwięc zanim wmiesza się w ten zatarg policja to kaganiec by się przydał , nawet kantar , ma coś na pysku ? ma , a że nie bardzo działa jak kaganiec , bo zależy jak zaciągnięty to już inna sprawa:) czy pies tego pana chodzi w kagańcu i na smyczy ?
można też pokazać zdjęcie amstaffa i poprosić pana o porównanie ;)

Przepisy dot.smyczy i kagańca regulowane są prawem wewnętrznym, w każdej gminie/powiecie/województwie może być inaczej. W większości (m.in. u mnie tak jest), że w miejscach publicznych pies musi być na smyczy lub kagańcu. Dodatkowo w miejscach zielonych, takich jak łąki, gdzie nie ma szczegółowych informacji dotyczących psów, pies może być luzem i bez kagańca, byleby pod ścisłą kontrolą właściciela.

Posted

[quote name='filodendron']U mnie niektórzy psiarze już wpadli na ten pomysł i próbowali się wyłgać od płacenia twierdząc, że to nie ich pies, że tak sobie, jakoś idzie za nimi :)
Ale nasza straż wtedy mówi - ok, to zabieramy psa do schroniska - i większość wtedy pęka.
Oni lubią łatwe pieniądze - ani nie znajdą właściciela psa puszczanego rzeczywiście całkiem samopas, ani nie pofatygują się na boisko do cokolwiek podejrzanej i głośnej młodzieży z astami, tylko będą celować w starsze panie z małymi pieskami.[/QUOTE]
Nie polecam ale to woła o pomstę.
U nas też doprosić się o odłowienie psa to po prostu ruski rok.
Nie wiem czy moja gmina ma podpisaną umowę ze schroniskiem.
Gazeta się tym zajmowała, bo suki w ciąży w typie podhalanki nie miał kto odłowić i się ludzie już bulwersowali.
Tak samo było z dość agresywnym psem. Minęło dużo czasu zanim ktoś się zainteresował.

Posted

[quote name='ajeczka']No właśnie mamy problem z kagańcem, bo rudy ma chorą krtań i kaszle, dusi się. Wet nie poleca kagańca dopóki krtań się nie zaleczy, nawet zabiegi robi mu bez. Mogę mu założyć kantar, ale to nie jest rozwiązanie.[/QUOTE]

A kaganiec fizjologiczny? Bez problemu otworzy w nim pysk ;)

Posted

Na razie kaganiec odpada. Już raz musiałam go prawie reanimować i nie chcę tego przeżywać drugi raz. Pod wpływem stresu też mu się to dzieje. Sytuacja na razie patowa.

Posted

ajeczka, nie czekaj z policją. Ja mam takiego typa w klatce obok, i próby ignorowania go tylko nakręcały go do dalszego i coraz bardziej absurdalnego czepiania się mnie. Zadzwoniłam na policję, powiedziałam, że taki a taki pan mnie nęka i zaczepia, porozmawiałam z policjantami jeszcze pod blokiem, panowie poszli z nim porozmawiać i od tamtej pory cisza...
A facet dobrze miał naryte, ostatnio widziałam, jak zrobił awanturę jakiemuś facetowi, że w biały dzień buczy motorem koło garażu (chyba akurat coś naprawiał). Tak więc to jakiś ciężki typ i takim niestety trzeba pokazać, ze z Tobą się nie zadziera, bo nie dasz się nękać, tylko policja mu do domu zapuka ;)

Guest Elżbieta481
Posted

Kilka stron wcześniej była mowa o atrapie broni baretty tak?Czy na to trzeba mieć pozwolenie policji?
A na gaz pieprzowy pozwolenie jest konieczne?
Elżbieta

Posted

Atrapa broni na pewno służy celom kolekcjonerskim, więc nie trzeba na nią pozwolenia. Ale dziewczyny pisały, że jest uznawana za przedmiot obrony koniecznej, więc tak czy tak wydaje mi się, że pozwolenie jest zbędne.

W wypadku gazu pozwolenia mieć nie trzeba - u mnie normalnie sprzedają go w sklepie militarnym.

Posted

[quote name='filodendron']O ile wiem, za straszenie atrapą broni ponosi się taką samą odpowiedzialność karną, jak za straszenie prawdziwą bronią.
A już na pewno, gdyby chłopak wykonując szczupaka coś sobie złamał, to miałbyś sprawę cywilną.
Tak się tu wszyscy zachęcają do egzekwowania prawa, więc warto pamiętać, że ten kij ma dwa końce.

Art.25. § 1. Nie popełnia przestępstwa ,kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.
§ 2. W razie przekroczenia granic obrony koniecznej ,w szczególności gdy sprawca zastosował sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamach, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary ,a nawet odstąpić od jej wymierzenia.
§ 3. Sąd odstępuje od wymierzenia kary, jeżeli przekroczenie granic obrony koniecznej było wynikiem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu.


Po pierwsze to nie było straszenie, ale impuls wynikający z okoliczności....
Po drugie, zawsze to ja stawałem w obronie swoich poprzednich psów pomimo tego, a może właśnie dla tego, że potrafiły sobie doskonale radzić z okolicznymi "burkami"
Po trzecie, gdyby doszło do fizycznej konfrontacji pomiędzy naszymi psami dla nich obu skończyłoby się to gorzej, niż tylko wybrudzeniem ubranka :diabloti:
Po czwarte, jeśli ktoś nie potrafi panować nad swoim psem niech prowadza go w miejscach publicznych na smyczy, bądź rozważy zakup chomika, tudzież królika (którego można też wyprowadzać na spacery):eviltong:
Po piąte przez ponad dwadzieścia lat, żaden z moich psów nie zaatakował innego współplemieńca, nie obskakał ( nawet nie ugryzł :eviltong:)przechodnia, a obecnie 11 miesięczna Alfa2 wykonuje komendy siad, zostań, waruj, wypowiadane przez pięcioletnią córkę....więc jednak można....
pozdrawiam
/edit/
[quote name='sunshine']Może pomaga to psychicznie człowiekowi..czuje się bezpieczniejszy, po za tym raczej też nie widze pożytku;) Lepiej by się sprawdzał gaz pieprzowy:)
Widzisz, gazem pieprzowym możesz zrobić psu krzywdę ( nawet swojemu - bo chyba nie wyprowadzasz psa w masce p.gaz.:evil_lol:)...plastikową kulką odwrócisz jego uwagę...być może nawet wystraszysz, pod warunkiem, że nie trafisz w psa...:eviltong: bo nawet tego nie poczuje.....
Moim zdaniem to lepsze niż wymachiwanie kijkami, rzuty kamieniem lub inne "akcje" właścicieli nieciachanych suk...:cool3:
W kwestii pomocy psychicznej - odpowiedz sonie sama - dla czego nie odpowiadam na ewidentną zaczepkę, tylko spokojnie tłumaczę wady i zalety różnych rozwiązań.
Gdyby sprawdzało się równie dobrze (do odstraszania niechcianych amantów) to chodziłbym po osiedlu w różowej spódniczce i szpilkach:evil_lol: byle móc spokojnie wyprowadzić sukę w te trudne dni....
/end edit/

Air Soft Gun (ASG, BB-guns) – repliki broni palnej przeważnie w skali 1:1 (istnieją także repliki robione w skal 1:3 lub inne) strzelające najczęściej plastikowymi kulkami 6, lub 8 mm (BB) o wadze 0,11 do 0,43 w przypadku kalibru 6 mm i od 0,20 do 0,80 przy kalibrze 8mm gramów (najczęściej 0,20 do 0,30 przy replikach broni krotkiej i karabinach zarówno szturmowych jak i wsparcia o prędkości wylotowej 500 fps, oraz od 0,35 do 0,43 przy replikach broni wyborowej powyżej 500 fps); mm. Istnieją też kulki metalowe, jednak są rzadko używane ze względu na dużą masę i ich właściwości balistyczne, co powoduje, że w większości środowisk i przeważającej większości imprez air-softowych są one zakazane. Repliki te wykorzystywane są podczas rozgrywek airsoftowych, ćwiczeń taktycznych, jak i treningów grup paramilitarnych takich jak np. Jednostki Strzeleckie.
Dla ciekawskich :bigok:
Repliki ASG nie są bronią, lecz ich działanie jest identycznie jak broni pneumatycznych, ponieważ do nadania pędu kulce wykorzystywane jest sprężone powietrze lub gaz. Pomimo tego, że wiele osób nazywa repliki bronią, w myśl polskiego prawa pozostają one zabawkami lub urządzeniami rekreacyjno-sportowymi, gdyż energia pocisku jest bardzo mała.

i się wyjaśniło.....:diabloti::evil_lol:

Posted

[quote name='filodendron']U mnie niektórzy psiarze już wpadli na ten pomysł i próbowali się wyłgać od płacenia twierdząc, że to nie ich pies, że tak sobie, jakoś idzie za nimi :)
Ale nasza straż wtedy mówi - ok, to zabieramy psa do schroniska - i większość wtedy pęka.
Oni lubią łatwe pieniądze - ani nie znajdą właściciela psa puszczanego rzeczywiście całkiem samopas, ani nie pofatygują się na boisko do cokolwiek podejrzanej i głośnej młodzieży z astami, tylko będą celować w starsze panie z małymi pieskami.[/QUOTE]
dawno temu Lublin zbulwersowała sprawa starszej pani z równie starym szczerbatym jamnikiem - SM złapała pania z owym jamnikiem bez kagańca, i kazali jej placic mandat..... Bo starszych i spokojnych ludzi łatwo złapac i zastraszyć a ta sama SM nie ruszy żuli czy malolatów z owymi astami, bo to juz strach.... a tak babina zaplaci mandat, bo zaplaci, bo postraszą.... Tylko czy to ma sens?????

Posted

[quote name='blackraven']Art.25. § 1. Nie popełnia przestępstwa ,kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.
§ 2. W razie przekroczenia granic obrony koniecznej ,w szczególności gdy sprawca zastosował sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamach, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary ,a nawet odstąpić od jej wymierzenia.
§ 3. Sąd odstępuje od wymierzenia kary, jeżeli przekroczenie granic obrony koniecznej było wynikiem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu.
Sąd może, ale nie musi. I potem okazuje się, że jak ktoś Cię napada z bicepsami, a Ty go nożem, to Ty jesteś ten bardziej winny. A jak ktoś Ciebie nożem, a Ty go bronią - to też Ty jesteś winny. Oto Polska właśnie.
Mam daleko do Mysłowic, więc o mnie za mnie, możesz chodzić i z atrapą katany na plecach, ale ogólnie rzecz biorąc mam nadzieję, że w środowisku psiarzy to nie pójdzie w tym kierunku.
Do wystraszenia cudzego psa (jeśli obawiasz się działania gazu pieprzowego) wystarczy rzucenie brzęczącego łańcucha, rozłożenie parasola itp. To nie wywołuje stanu przedzawałowego u przypadkowych przechodniów a z punktu widzenia psa jest tym samym, co pyknięcie pod łapy plastikową kulką. Tylko nie wiem, czy Tobie chodzi o punkt widzenia psa...

Posted

a ja myślę że przynajmniej chłopak , ten od szczupaka na trawnik :) zapamięta do końca życia to zdarzenie i będzie pilnował zwierzęcia , bo już nigdy nie będzie pewny czy nie spotka na swojej drodze równie zdeterminowanego człowieka :)
ale prawdę mówiąc pies bardziej przestraszy się łańcuszka czy kluczy bądź otwieranego parasola niż kulki pod nogą , z tego co pamiętam taka broń nie hałasuje przy strzale

Posted

[quote name='lawendowa']
Jestem po prostu maksymalnie zniechęcona do owczarków niemieckich. Znam tylko jednego który się tak po prostu nie rzuca na mojego psa, ale też za przyjaźnie nastawiony nie jest.[/QUOTE]

Nie winię Cię, ale przykro mi się to czyta, bo jestem miłośniczką rasy. ONki to mocno responsywne psy, hodowane aby aktywnie reagować na bodźce (gdy inny pies się wycofa, ONek wybiera postawę aktywną). To nie są psy dla każdego, a niestety ludziom się wydaje, że jak kiedyś mieli jamnika, to ONek będzie taki sam :( Ja mam obecnie prawie sześciomiesięcznego ONka (odrzut z hodowli psów dla norweskiej policji, bo ma 1 jadro). Jest bardzo ułożony jak na swój wiek i ma sporo ruchu (ale bez przesady, ze względu na stawy). Mimo to, nigdy nawet bym nie pomyślała o spacerach bez smyczy. No, chyba, że na polu. Bruno nie zwraca uwagi na inne psy kiedy 'pracuje' (póki co to albo aportowanie piłki albo tropienie) ale i tak uważam, żeby kiedy jest luzem nie dopuścić do problemowych sytuacji. Wczesniej miałam Dona, ONka wyszkolonego w obedience, który nigdy nie był agresywny wobec innych psów, bawił się, małe ignorował, duże obsztorcowywał jedynie, kiedy one zaczęły. Wiele zalezy od hodowli, na co niestety w Polsce nie zwraca się uwagi. A to źle, bo nieodpowiedzialna hodowla ONków prowadzi do powstania osobników nadpobudliwych, co już zostało udowodnione w innych państwach. No i oczywiście 99% zalezy od właściciela, bo dla ONka spacer wokół bloku 3 razy dziennie to nie jest wystarczajaca stymulacja mentalna i sam sobie znajdzie inne zajęcia (np. bójki z psami albo gonienie rowerzystów).

Może mój post chociaż Cię przekona,że istnieją odpowiedzialni właściciele ONków :)

Odnośnie toczącej sie tu dyskusji na temat agresywnych psów, to moja wiedza i doświadczenie oraz opinie moich wykładowców przekonują mnie, że to nie w psach jest problem. Pewne rasy były przez wieki hodowane po to, żeby być silne, asertywne, dominujace, nieustraszone itp. Teraz, kiedy ludzie mało wiedzą o psach, wydaje im się, że pomiędzy goldenem a Onkiem jest niewielka różnica. I zaczynają się problemy. Ale to nie psy są winne. Nadmierna agresja bywa wynikiem nieodpowiedzialnej hodowli, ale znam naprawdę sporo przykładów, gdzie z całego miotu jeden pies był agresywny, bo miał porąbanych właścicieli. Krew mnie zalewa, jak piszą do mnie ludzie (jestem aspirujacą behawiorystką w trakcie studiów) i oczekują, że przyjdę z magiczną różdżką i uzdrowię psychikę i chpsa, którą skopali wieloletnim nieumiejętnym prowadzeniem. Agresja u psa a różne podłoże i wcale nie wynika tylko z tego,że pies jest np. bity. Za dużo 'ciumkania' albo za dużo przywilejów też u niektórych psów spowoduje agresję. No i pojawia się problem, bo ludzka ignorancja i brak woli pogłębienia wiedzy prowadzi do tego, że winione są rasy. W eekcie wybijemy wszystkie rasy użytkowe (obronne i stróżujące) i zostaną nam wyłącznie fajowe rasy towarzyszące albo małe pieski, które 'przecież i tak krzywdy nei zrobią'. Problem w tym, że to nie jest etyczne i od ludzi w XXI wieku należałoby wymagać więcej. Do tego dochodzi jeszcze obsesja na punkcie metod wyłacznie pozytywnych i skinnerowskiego programowania psów. Psy, u których się nie sprawdza w eliminacji agresji zostają zakwalifikowane do uśpienia, zupełnie jakby nie było innych metod! Eutanazja to jest obecnie główną przyczyna śmierci psów w krajach rozwinietych i moim zdaniem pora z tym skończyć.

Myślę, że pewnym rozwiązaniem mogłyby być pozwy cywilne oraz zaostrzenie prawa. Wtedy rozmaite 'karki' dwa razy by się zastanowiły przed kupnem kolejnego pitka-straszaka. Samo usypianie ncizego nie rozwiązuje, bo ignoranci i 'karki' wyprodukują kolejnego psa z problemem. Wiem z doświadczenia. Sporo mam maili od państwa którzy już dwa psy 'musieli' uśpić ze względu na agresywnosć, a teraz trzeci zachowuje sie tak samo... .

Powinno się też zabronić hodowli psów nierodowodowych. Wiem, jak to brzmi, ale najczęściej agresja uwarunkowana genetycznie ujawnia się w miotach pochodzących z radosnej twórczości hodowców-amatorów. W przypadku zwierząt rodowodowych, określone rasy muszą przejść testy behawiorystyczne aby być dopuszczone do rozrodu. Gdyby tylko zaostrzyć kryteria zdawalności, problem mógłby zostać rozwiązany.

Co do ONków, problem jest nie tylko w Polsce. W Norwegii tez mają reputację, tyle, że ludzie nie widza korelacji pomiędzy nadpobudliwością ich psa a faktem, że pochodzi z radosnej twórczości hodowlanej pobliskich farmerów. Ponadto, linie wystawowe mają skopaną psychikę, bo za długo koncentrowano się na wyglądzie jako jedynym kryterium. Na szczęście wiele krajów wprowadza i zaostrza testy psychologiczne dla ewentualnych rodziców i problem powoli znika.

Moja weterynarz powiedziała, że mój Onek jest pierwszym od 10 lat, który nie histeryzował na widok gabinetu weterynarza i spokojnie poddawał sie zabiegom. Sama stwierdziła, że to zapewne dlatego, że pochodzi z linii pracujacej i od odpowiedzialnych hodowców oraz ma świadomego właściciela. Niestety większość hodowców i właścicieli taka nie jest, a to dla okreslonych ras oznacza wyrok śmierci.

Posted

[quote name='Beatrx']no cóż, najlepiej nic nie robić 'no bo to nic nie da' i dalej się wymądrzać zza monitora.[/QUOTE]

O to to. Dziwne,że nikomu nie rpzychodzi do głowy, że nieodpowiedzialni właściciele dlatego tak dokazują, bo czują się bezkarni. A bezkarni czują sie dlatego, że nikt niczego nigdzie nie zgłasza, 'bo to i tak nic nie da'. Cóż, im częściej i uporczywiej się zgłasza, tym większa szansa,że policja/SM się pofatyguje. Kropla drąży skałę. Ale skoo nie warto nawet zaczynać, to pretensje można mieć równie dobrze do siebie.

Posted

Czy naprawdę, tak ciężko zrozumieć własnego psa?.. idziemy z bratem ze szkoły, na chodniku pani z psem, pies ciągnie się merda ogonem.. Grzecznie pytam czy łagodny i czy mogą się przywitać - pani że oczywiście, on kocha inne psy.. tia.. pies jak tylko udało mu się zbliżyć do Lennego, od razu się rzucił! Lenny jak zawsze w takich sytuacjach szok, więc go odciągam, a pani z uśmiechem "no chyba mój jednak nie jest łagodny" o.O Ja się pytam po kiego grzyba puszcza swojego psa i twierdzi że jest łagodny, skoro nie ma pewności?! albo co gorsza, skoro wie, że jej pies łagodny nie jest... może gdybym była sama to zrobiłabym kobiecie awanturę - Lenny został złapany za łapę z której godzinę wcześniej miał pobieraną krew, wyraźnie go to bolało.. ale byłam z dzieciakiem, a jego uczymy że się nie przeklina ;) a ja się szybko nakręcam.. więc powiedziałam tylko pani że wypada najpierw poznać własnego psa a dopiero potem orzekać czy jest łagodny czy nie. Pani się chyba głupio zrobiło bo szybko uciekła, w tym czasie brat rozbawił na tyle psa że Lenny zapomniał o bolącej łapce.. z drugiej strony ten mój pies to jednak ciele.. jak tak to słabsze psychicznie psy sobie ustawia, a jak przychodzi co to czego to ugryziony jęknie i nie wie co robić, stoi jak słup zamiast albo się odgryźć albo uciec..

Posted

strix , a myśliwskie ? one też zostaną zlikwidowane ?:)

ja zawsze uważałam że pewne osoby nie powinny mieć ani psów ani dzieci , bo nie nadają się do tego by być za kogoś odpowiedzialnym

Posted

obsesja na punkcie metod wyłacznie pozytywnych i skinnerowskiego programowania psów. Psy, u których się nie sprawdza w eliminacji agresji zostają zakwalifikowane do uśpienia,


hehe to tak jak ONek moich rodziców.. pies, który przez 3lata nie miał zakazów i nakazów - sam się przecież wychowa ;) cackali się z nim jak z jajkiem, bo to młodziak, zmieni się z wiekiem, co więcej ciotki podbudowywały to przekonanie - bo ONki do 5lat mądrzeją same.. jak pogryzł człowieka, rodzice chcieli się za niego zabrać, ale im nie szło.. ja odwiedziłam kilku szkoleniowców, dla których był to pies niestabilny i nie przewidywalny i beznadziei na poprawę - jedyna opcja uśpić drania, bo rzuca się na każdego bez ostrzeżenia. (to był pies, który wolał ci rękę odgryźć, żeby dostać smakołyka niż zrobić siad..) Metodami starej szkoły policyjnej, dwoma silnymi policyjnymi przewodnikami psów i moim działaniem - kara uciążliwa i dotkliwa, nagroda duża i bardzo emocjonalna, pies wyszedł na psy ;) a książki o pozytywnym szkoleniu, przy tym psie mogłam wywalić do śmieci ;)

Posted

[quote name='sachma']Czy naprawdę, tak ciężko zrozumieć własnego psa?.. idziemy z bratem ze szkoły, na chodniku pani z psem, pies ciągnie się merda ogonem.. Grzecznie pytam czy łagodny i czy mogą się przywitać - pani że oczywiście, on kocha inne psy.. tia.. pies jak tylko udało mu się zbliżyć do Lennego, od razu się rzucił! Lenny jak zawsze w takich sytuacjach szok, więc go odciągam, a pani z uśmiechem "no chyba mój jednak nie jest łagodny" o.O Ja się pytam po kiego grzyba puszcza swojego psa i twierdzi że jest łagodny, skoro nie ma pewności?! albo co gorsza, skoro wie, że jej pies łagodny nie jest... może gdybym była sama to zrobiłabym kobiecie awanturę - Lenny został złapany za łapę z której godzinę wcześniej miał pobieraną krew, wyraźnie go to bolało.. ale byłam z dzieciakiem, a jego uczymy że się nie przeklina ;) a ja się szybko nakręcam.. więc powiedziałam tylko pani że wypada najpierw poznać własnego psa a dopiero potem orzekać czy jest łagodny czy nie. Pani się chyba głupio zrobiło bo szybko uciekła, w tym czasie brat rozbawił na tyle psa że Lenny zapomniał o bolącej łapce.. z drugiej strony ten mój pies to jednak ciele.. jak tak to słabsze psychicznie psy sobie ustawia, a jak przychodzi co to czego to ugryziony jęknie i nie wie co robić, stoi jak słup zamiast albo się odgryźć albo uciec..[/QUOTE]
czego się spodziewałaś po pudlu ?
mój nigdy , nigdy nie oddał psu nawet jak go pies gryzł on się kulił i nie oddawał bo to pudel ;) one mają taki a nie inny charter i nie można od nich wymagać żeby się broniły czy gryzły .
oczywiście mówię o pudlach pudlach a nie mixach których pełno teraz biega , moja suka np nienawidzi pudlowatych właśnie dlatego że na dzielnicy mamy 4 takie które ją atakują! to jest dla mnie nie do pomyślenia , mimo że mieszka z naszym pudelkiem na wszystkie inne się rzuca .
bardzo mi odpowiada ta cecha w tej rasie , i pewnie w moim rodzinnym domu tzn u rodziców zawsze będzie jakiś pudel , właśnie dlatego że to takie fajne niekonfliktowe pieski .

Posted

wiesz, spodziewałam się, że będzie "normalnym" psem, który jest ogólnie łagodny i w ogóle, ale jak trzeba to się odgryźć potrafi :P może właśnie dlatego że prawdziwych pudli jest strasznie malutko i to co się widzi na ulicy to pseudopudle.. a pudle pudle, w sytuacjach konfliktowych widziałam i odgryzały się, tj nie było w tym jakiejś agresji strasznej, raczej dyscyplinowanie - Lenny nawet jak był u znajomej w domu (w sumie w domu były 4 jej pudle samce + 2 pudle suki hodowczyni Lennego - z jedną Lenny się wychowywał, druga wychowywała Lennego i mój pies) jako jedyny się nie bronił wcale - suczki go wyganiały z kanapy to on schodził, psy rezydenci próbowały się dostać na kanapę to były walki o to kto ważniejszy, podszczypywanie po dupkach i szczerzenie kiełków - Lenny był jak dziecko z autyzmem, obok całej sytuacji, nie mieszał się, jak robiło się gorąco to wdrapywał się do mnie na kolana - i to było jedyne miejsce z którego nie dał się wygryźć - ale też nie odpowiadał na szczypanie szczypaniem tylko zęby szczerzył o.O' czasem szczeknął, jak to nie pomagało to szukał u mnie pomocy i ja musiałam za niego załatwiać takie sprawy..
ale zauważyłam coś.. suki, zwłaszcza toy to o wiele większe zadziory niż psy :P to tak jakby im większy rozmiar tym większy cielak i sierotka :P
edit.
z drugiej strony Lenny bardzo ustawia pseudolaba kuzyna, który jest w jego wieku i waży 45kg.. jest ciepłą kluchą i Lenny potrafi go poszczypać i obwarczeć jak nie daj bóg Ares zrobi coś co Lennemu się nie podoba.. ale to jedyny pies z którym potrafi zawalczyć o swoje.. może dlatego że taki słaby, może dlatego że się razem wychowywały i Lenny wie że Ares mu nic nie zrobi.. sama nie wiem..

Posted

[quote name='gops']czego się spodziewałaś po pudlu ?
mój nigdy , nigdy nie oddał psu nawet jak go pies gryzł on się kulił i nie oddawał bo to pudel ;) one mają taki a nie inny charter i nie można od nich wymagać żeby się broniły czy gryzły .
oczywiście mówię o pudlach pudlach a nie mixach których pełno teraz biega , moja suka np nienawidzi pudlowatych właśnie dlatego że na dzielnicy mamy 4 takie które ją atakują! to jest dla mnie nie do pomyślenia , mimo że mieszka z naszym pudelkiem na wszystkie inne się rzuca .
bardzo mi odpowiada ta cecha w tej rasie , i pewnie w moim rodzinnym domu tzn u rodziców zawsze będzie jakiś pudel , właśnie dlatego że to takie fajne niekonfliktowe pieski .[/QUOTE]

No, ja się nie zgadzam. Nie ma tak, że dana rasa zachowuje się zawsze tak samo. Nadmierna bierność podobnie jak nadpobudliwość to diwe strony medalu - oba zwierzęta są po prostu lękowe. Mam do czynienia z pudlami, bo tutaj są dość popularne i niestety sporo z nich to agresory lękowe.

Posted

[quote name='lilk_a']strix , a myśliwskie ? one też zostaną zlikwidowane ?:)[/QUOTE]

Nie sądzę. Myśliwskie, zwłaszcza te hodowane do polowań w sforach, nie są konfliktowe, bo mają zakodowaną współpracę z innymi psami. Poza tym psy myśliwskie, przynajmniej zgodnie z wzorcem rasy, nie powinny dażyć do konfrontacji ani do obrony terytorium, w przeciwieństwie do ras stróżujących i obronych.

Być może przesadzam, ale już sporo lat mieszkam za granicą i obserwuję tę histerię z bliska. Ludziom się po prostu wydaje, że jak nie mają psa 'rasy agresywnej' to już nic nie muszą robić, bo pies się sam wychowa. Jak ich jork się rzuca do mojego ONka i usiłuje go gryźć, to jest słodki, ale jak mój ONek odpowie niskim szczekaniem, to jest histeria, 'bo to jest ONek a one są niebezpieczne'. Witki opadają. :P

Posted

[quote name='sachma']hehe to tak jak ONek moich rodziców.. pies, który przez 3lata nie miał zakazów i nakazów - sam się przecież wychowa ;) cackali się z nim jak z jajkiem, bo to młodziak, zmieni się z wiekiem, co więcej ciotki podbudowywały to przekonanie - bo ONki do 5lat mądrzeją same.. jak pogryzł człowieka, rodzice chcieli się za niego zabrać, ale im nie szło.. ja odwiedziłam kilku szkoleniowców, dla których był to pies niestabilny i nie przewidywalny i beznadziei na poprawę - jedyna opcja uśpić drania, bo rzuca się na każdego bez ostrzeżenia. (to był pies, który wolał ci rękę odgryźć, żeby dostać smakołyka niż zrobić siad..) Metodami starej szkoły policyjnej, dwoma silnymi policyjnymi przewodnikami psów i moim działaniem - kara uciążliwa i dotkliwa, nagroda duża i bardzo emocjonalna, pies wyszedł na psy ;) a książki o pozytywnym szkoleniu, przy tym psie mogłam wywalić do śmieci ;)[/QUOTE]

Ja właśnie z takimi psami pracuję głównie. Nie wszystkie są duże ale wszystkie mają tego typu problemy. Jak mówię 'wyłącznie pozytywnym', że są psy, które na widok smakołyka w ręku człowieka albo go obsikają powarkując (dosłownie) albo się na niego rzucą i będa gryźć aż wygryzą, to jedni się pukają w głowę, a inni zaczynają wykład o 'defektach genetycznych'. Ciekawe, co osoby, których trening często sprowadza się do kilku jednodniowych wykładów mogą wiedzieć o defektach genetycznych... . Hmm, na pewno nie to, że defekty genetyczne w ogromnej większości ujawniają się w pierwszym roku życia psa, więc jeśli pies ma problemy behawioralne później, to teorię o defektach można rozbić o kant d**y (excuse my French ;))

Poza tym, co mnie szczerze i ogromnie wkurza, to fakt, że psy uznaje się w takim szkoleniu za maszynki, które można sobie programować karami i nagrodami. Już wiadomo natomiast, że w przypadku dzieci, kary i nagrody nie działają, bo każde zachowanie problemowe ma PRZYCZYNĘ, którą trzeba odnaleźć, a nie skupiać się na maskowaniu objawów. To jak 'leczenie' chorego zęba ibupromem.

Pies ma inteligencję około dwuletniego dziecka i posiada 'życie wewnętrzne' w znaczeniu emocji itp. Skoro behawioryzm zawodzi u dzieci z problemami, to dlaczego miałby się sprawdzać w przypadku psów? Sprawdza się podczas uczenia komend itp psów bez problemów, gdzie wystarczy warunkowanie. Ale kiedy są problemy, to trzeba szukać ich przyczyny. Trening komend a rehabilitacja behawiorystyczna to dwie zupełnie różne rzeczy. To pierwsze to trochę jak szkoła podstawowa, a to drugie bardziej jak wizyta u psychoterapeuty. Oba są potrzebne ale nie są ze soba tożsame.

Takie jest moje zdanie i uwazam, że gdyby ludzie byli tego bardziej świadomi i bardziej chętni do poznania swoich psów i przyczy ich zachowań, to ten wątek byc może nie byłby taki długaśny ;)

Posted

[quote name='strix']No, ja się nie zgadzam. Nie ma tak, że dana rasa zachowuje się zawsze tak samo. Nadmierna bierność podobnie jak nadpobudliwość to diwe strony medalu - oba zwierzęta są po prostu lękowe. Mam do czynienia z pudlami, bo tutaj są dość popularne i niestety sporo z nich to agresory lękowe.[/QUOTE]
oczywiście że nie każdy będzie taki sam, wyjątek potwierdza regułę, ale chyba nie zaprzeczysz że prędzej można się spodziewać agresji lub obrony od np onków , ttb czy terierów innych niż od pudla , one były stworzone jako łagodne psy i takie powinny być . oczywiście popluarność bardzo psuję rase , bo jak pisalam u nas też biega pełno małych mix pudelków o samoójczych skłonnościach i podbiegają mi do suki w celu awantury .
mój pudel też nie ma rodowodu , jego rodzice mieli, tzw lewy miot ale było to 14lat temu , a charter i wygląd ma wzorcowy i nigdy nie spodziewałam się po nim że będzie bronił mnie czy siebie w razie zagrożenia, bo jakby chciała takiego psa to kupiłabym inną rasę , moi rodzice kupując tą rasę psa spodziewali się łagodnego , aktywnego i przyjacielskiego psa i takiego mamy , no mieliśmy bo teraz jest w takim wieku że już wszystko mu wolno ;)

Posted

Poza tym, co mnie szczerze i ogromnie wkurza, to fakt, że psy uznaje się w takim szkoleniu za maszynki, które można sobie programowac karami i nagrodami.


Nie wiem czy to odniesienie do mnie - ja tego tak nie traktowałam, tu bardziej chodziło o przewidywalność mojego zachowania i moje bezpieczeństwo - no i przyznam że na początku chodziło też o pokazanie psu, że teraz ja decyduję, bo ile razy można jeździć na szycie i ciągle mówić że wypadek rowerowy? o.O . chociaż jak się na niego kładłam to raczej do bezpiecznych to nie należało :D choć na niego moje ciało działało podobnie jak te ciuszki antylękowe zakładane psom z lękiem separacyjnym ;) i z szalejącej bestii w kilka sekund miałam psa który był odprężony i zrelaksowany. Zresztą Lenny też bardzo dobrze reaguje na mocne tulenie całym ciałem w chwilach paniki.. tak wycisza się szybciej niż jakbym mu wydała polecenie, czy go olewała.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...