Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

to udupiajcie.

ja jednak naprawde zamiast poszukiwan igly w stogu siana wole zajac sie moim chorym psem.

tutaj w tym watku sa zawsze takiecrealne poradki zyciowe-znajdz babe, masz wiele mozliwosci...moze jeszcze mam prywatnego detektywa wynajac, zeby ja znalezc?

to sa zarty z waszej strony, czy naprawde byscie gosciowy po dzielnicy szukali...a jak tylko podjechala nad rzeke na spacer to co? po calym miescie? a moze po kraju-bo mozliwe, ze byla z wizyta.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

a_niusia napisał(a):
to udupiajcie.

ja jednak naprawde zamiast poszukiwan igly w stogu siana wole zajac sie moim chorym psem.

tutaj w tym watku sa zawsze takiecrealne poradki zyciowe-znajdz babe, masz wiele mozliwosci...moze jeszcze mam prywatnego detektywa wynajac, zeby ja znalezc?

to sa zarty z waszej strony, czy naprawde byscie gosciowy po dzielnicy szukali...a jak tylko podjechala nad rzeke na spacer to co? po calym miescie? a moze po kraju-bo mozliwe, ze byla z wizyta.

następnym razem ew. zamiast iść do weta pójdziesz wykopać dół... ;]

Posted

Gdzie Ci napisałam że Ci tego życzę? chyba przesadzasz..
ja w 4 literach mam to co TY zrobisz... ani mnie to nie interesuje ani nie bawi... ja jako właściciel psa nie pozwoliłabym sobie na opłacanie rachunków za weta jeśli pogryzienie nie byłoby z mojej winy.. masz kase? super, ale to nie o to chodzi, a o nauczkę dla osoby nieodpowiedzialnej.. ja nie musiałabym szukać tej osoby, bo po prostu wystarczy normalnie poromawiać, bez większych emocji, wziąć nr telefonu i dane... jeśli pani nie chce dać, to zapytać czy w tej chwili dzwonić na SM i zamiast samych kosztów leczenia, chce dostać również mandat...
Podsumowano Twoje podejście do sprawy, nie lubisz krytyki, Twój problem, nie wiem co Cie boli? sama krytyka, czy o co chodzi? Zabawne jest to że chciałabym kogoś ukrać? .. owszem gdybym olała sytuacje na wstępie "bo mam kase na leczenie" to potem bym nie miała ani chęci, ani ochoty szukać "igły w stogu siana" bo takie rzeczy załatwia się na miejscu.

Posted

dla mnie w tamtym momencie bylo najwazniejsze, zeby jak najszybciej zabrac moje psy w bezpieczne miejsce, gdzie jest jasno, zeby sprawdzic, czy nic im sie nie stalo.

rozumiem, ze inni mogliby miec na moim miejscu w glowie cos innego. moze nawet byliby w stanie stac z psami w tym jednym 3miesiecznym, a drugim roztrzesionym przy babie, ktora nie moze zapanowac nad swoim rozjuszonym 60kg samcem i zapisywac (nie wiem tylko gdzie...) dane personalne. mozliwe.


aaa no i mnie nic nie boli. mojego psa...owszem.

Posted

ja z dwoma labami na smyczy, ni z tego ni z owego podbiega do nas kundelek. Śliczny, mały psiaczek, ubrany w kombinezonik, szeleczki - kilka minut mija, psiaki już w radosnej zabawie, wąchanko na całego, merdanie ogonkami, ten mi obskakuje moje dziewczynki, fajne powitanko, zero agresji ze strony podbiegacza, bo o swoje psy się nie martwię, bo one pacyfistki totalne....
Zdyszana podbiega pani kundliszonka, złapać go nie może bo ten uchachany:) po czym zamiast przepraszam otrzymuję piorunujący wzrok i tekst już nawet nie do mnie ale mówi do swojej pociechy z taką ironią, głośno, żebym przypadkiem nie mogła nie usłyszeć:
- dziubuś (czy coś w tym stylu) aleś sobie towarzystwo znalazł...
I powiem szczerze, bawi mnie to - bo lubię psiaki, oczywiście stałam w miejscu, żeby mogła "dziubusia" złapać...
a w duchu myślałam...gdyby tak jej dziubuś nie na moje psy trafił a na takie, które nie lubią "dziubusiów"....
Mi to wisi, szkoda tylko, że żadnego przepraszam nie usłyszałam :)

Posted

a_niusia napisał(a):
to, ze baba zaplaci za jej leczenie, nie poprawi jej samopuczucia. to, ze wyjdziemy na dzielnie na poszukiwanie baby z rachunkami w lapie, nie sprawi, ze moj pies poczuje sie lepiej.


Ty chyba nie rozumiesz.
Jeśli zostanie ukarana, to zaboli to JĄ, co może kiedyś uratować jakiegoś psa. Może nawet Twojego..

Posted

omry napisał(a):
Ty chyba nie rozumiesz.
Jeśli zostanie ukarana, to zaboli to JĄ, co może kiedyś uratować jakiegoś psa. Może nawet Twojego..


zapraszam, mozesz jej poszukac, jesli nie masz nic innego do roboty.

ja mam.

Posted

Klauzunka napisał(a):
ja z dwoma labami na smyczy, ni z tego ni z owego podbiega do nas kundelek. Śliczny, mały psiaczek, ubrany w kombinezonik, szeleczki - kilka minut mija, psiaki już w radosnej zabawie, wąchanko na całego, merdanie ogonkami, ten mi obskakuje moje dziewczynki, fajne powitanko, zero agresji ze strony podbiegacza, bo o swoje psy się nie martwię, bo one pacyfistki totalne....
Zdyszana podbiega pani kundliszonka, złapać go nie może bo ten uchachany:) po czym zamiast przepraszam otrzymuję piorunujący wzrok i tekst już nawet nie do mnie ale mówi do swojej pociechy z taką ironią, głośno, żebym przypadkiem nie mogła nie usłyszeć:
- dziubuś (czy coś w tym stylu) aleś sobie towarzystwo znalazł...
I powiem szczerze, bawi mnie to - bo lubię psiaki, oczywiście stałam w miejscu, żeby mogła "dziubusia" złapać...
a w duchu myślałam...gdyby tak jej dziubuś nie na moje psy trafił a na takie, które nie lubią "dziubusiów"....
Mi to wisi, szkoda tylko, że żadnego przepraszam nie usłyszałam :)

bo dziubusie są śłitaśne a wszystko co powyżej kostki to wróg zaciekły!!!! Moje psy jak podbiegacz capnie za noge - ok, ale jak moje podbiegacza capna za ten czyn - juz be według miejscowych..... Bo moje duże a podbiegacz taki maluski i slodki :Dog_run:

Posted

[quote name='pinczerka_i_Gizmo']
Ja również jestem za usypianiem, ale wyłącznie tych beznadziejnych przypadków. Ten pies, który rzucił się na psa a_niusi mógł po prostu być źle zsocjalizowany, nie nauczony niczego przez właścicielkę-bezmózgowca.

No właśnie. Jaka jest szansa, że durna baba się wexmie za psa? Bardzo licha. Dlatego właśnie napisałam, że psa powinno się odebrać i - być może - uśpić, a babsku dowalić po kieszeni, bo na kretynów to działa najlepiej.

[quote name='pinczerka_i_Gizmo']Sama mam psa, który jeszcze parę lat temu rzucał się na wszystko, co jest psiej płci męskiej i się rusza. I wcale nie uważam, ze nadawał się do uśpienia. Teraz, po długim czasie wspólnej pracy, nie sprowokowany nie zaatakuje nigdy. Jest odwoływalny. I odpowiadam za niego i jego ewentualną agresję. Zbyt długo działam przy pomocy zwierzętom, żeby nie dawać szansy tym, które na nią zasługują. Często agresja psa spowodowana jest strachem, siedzi w jego psychice i dzięki wspólnej pracy można ją stamtąd usunąć. To jest tylko pies, winny jest właściciel i moim zdaniem ZAWSZE przed igłą, o której zwłaszcza a_niusia wielokrotnie wspomina, należałoby dać szansę psu, choćby u psiego behawiorysty.

Wiesz, to tak fajnie brzmi - dać szansę... Twój pies jest problematyczny, mój jest problematyczny, Iksińskiej pies jest problematyczny - Ty pracujesz nad psem i masz go pod kontrolą, ja też, a Iksińska stwierdziła, że ma to w dupie, że pies durny i nic z nim nie robi. Rozumiesz, większość psiarzy ma zerową wiedzę o psychice psa, o układaniu psów w ogóle.

Kto ma płacić za behawiorystę dla popapranych psów, które ugryzły, zaatakowały? Jak tych psów są pewnie miliony? Właściciel? Będzie wolał psa dać do uśpienia, bo mniejsze koszty. To tak fajnie wszystko brzmi, ale rzeczywistość nie jest usłana różami.

[quote name='pinczerka_i_Gizmo']
Po całej aferze z bokserem mój pies nienawidzi teraz bokserów. Tego nie udało mi się usunąć z jego psychiki. Zaatakowałby każdego. I co - mój pies również nadaje się do uśpienia?

Moja się śmiertelnie boi "dziwnych" psów, np. chrumkających (płaskonose), albo rzadko spotykanych (chow chow) i jest w stanie rozedrzeć ryja i lecieć do takiego psa, czym zwykle pewnie prowokowałaby takiego psa do ataku. Od tego jestem ja, żeby temu zapobiegać. I jakoś się udaje, więc nie uważam, że Twój czy mój pies powinien dostać igłę. Pies z tendencją do zachowań agresywnych czy nawet zaczepnych wobec innych czworonogów jest w stanie żyć długie lata, nie naruszając spokoju ogólnie pojętego "otoczenia". Ale to właściciel musi ruszyć zadek i móżdżek i nieraz kombinować, jak tu się minąć czy obejść. Jeśli tego brakuje, to pies stwarza zagrożenie (w niektórych krajach zostałby uśpiony bez mrugnięcia okiem) bezpośrednio, a jego właściciel idiota - pośrednio. Oczywiście, odpowiedzieć powinien przede wszystkim właściciel, jednak w PL nie ma warunków, żeby na koszt nie-wiadomo-czyj rehabilitować każdego skrzywionego psa. A z tego co wiem, nie ma obowiązku posiadania czworonoga, więc jak ktoś sobie nie radzi to nie musi posiadać, nie?

[quote name='Sybel']
Gdyby te psy trafiły do schroniska, uczciwie mówiąc powinny były zostać uśpione, szczególnie dalmatyńczyk, bo były nieadopcyjne, praca nad nimi trwała by lata, a ten czas wolontariusze czy behawioryści mogli by poświęcić na psy rokujące cokolwiek. Po prostu trzeba uczciwie oceniać swoje psy, patrzeć realnie, bo to nie są pitu pitu pimpusie, tylko zwierzęta z niezłym naciskiem szczęk i sporym uzębieniem bądź co bądź. Powinno się dawać szansę przede wszystkim psom adopcyjnym, bo jest jeszcze taki drobiazg: człowiek bierze psa ze schronu, pies okazuje sie agresywny (przejawiał jakieś tam oznaki w schronie, ale uznano, że warto spróbować). Pies albo dostaje czapę, albo ląduje gdzieś w lesie, albo wraca do schroniska, a co robi eks-adoptujacy? Np. kupuje na pocieszenie szczeniaczka z pseudo, bo ze schroniska już NIGDY nie weźmie, przejechał się i będzie to odradzał znajomym.

Właśnie to mam na myśli. Dzięki, Sybel, lepiej bym tego nie ujęła :)

Posted

na deser dodan jeszcze, ze dzis bylam na spacerze z moim malym pieskiem. szlysmy sobie, moj szczeniak bez smyczy. z drugiej drugiej strony dwie baby z psem-duzym, na smyczy.

zeszlysmy na bok, kazalam malutkiej usiasc i poniewaz nie jestem jej jeszcze pewna kucnelam przy niej i mowie jaka to jest grzeczna itd, zeby w razie czego moc ja zlapac za obroze. oczywiscie nawet nie spojrzala na psa, siedziala i zamiatala ogonkiem. kiedy nagle...pies z jadaczka i warkotem znalazl sie tuz nad jej glowka i juz chcial wykonac nia rzut o ziemie-standardowe powitanie owczarka ze slabszym. pies byl owszem na smyczy...10m flexi.

i co kopa psu na flexi?

Posted

a_niusia napisał(a):
zapraszam, mozesz jej poszukac, jesli nie masz nic innego do roboty.

ja mam.


Jakby każdy tak podchodził do tego typu spraw, to fajnie byśmy mieli w kraju :)
Caaaałe szczęście, że większość by zrobiła cokolwiek.


a_niusia napisał(a):
i co kopa psu na flexi?


A dlaczego nie? Co ma do tego Flexi?

Posted

omry napisał(a):
Jakby każdy tak podchodził do tego typu spraw, to fajnie byśmy mieli w kraju :)
Caaaałe szczęście, że większość by zrobiła cokolwiek.




A dlaczego nie? Co ma do tego Flexi?



super, ze dzieki tobie w kraju jest super:)))

odpusc sobie, naprawde.



coz...jeszcze musze cos dopisac.

owszem: zrobilam "cokolwiek". zabralam mojego psa do jednego z lepszych ortopedow w tym kraju i robie wszystko, zeby jej przeszlo.
a wiekszosc zignorowalaby taka mala kulawizne.

uwazam, ze zrobilam wiecej niz cokolwiek.

Posted

a ja wyznaję zasadę że to ja muszę pilnować swojego psa i reagować w sytuacjach niebezpiecznych , bo psy biegały luzem , biegają i będą biegać i nic tego nie zmieni
chodzę na spacery z psem na smyczy , smycz ma ok 3 metrów , może więcej
jak chce żeby szła na krótszej smyczy to po prostu łapię smycz bliżej
my mamy komendę : "przywitaj się" i działa , wypracowane na psach przyjaznych działa na psy mniej przyjazne a nawet na te co naprawdę nie mają wobec naszej Fiśki dobrych zamiarów
nasza suka słysząc "przywitaj się " po prostu wysyła sygnały dla drugiego psa że nie jest wrogo nastawiona
mamy na osiedlu psa , który zawsze chodzi na smyczy , jest negatywnie nadpobudliwy , właściciel dobrze nad nim panuje , ale niestety pies szarpie się na smyczy na widok drugiego psa , szczeka , warczy , bulgocze :)
spotykamy go nieraz na spacerach i odkąd ( już rok będzie ) stosujemy komendę przywitaj się tamten pies to przyjaciel Fiśki :)
na początku nie było fajnie , ale ze spaceru na spacer było coraz lepiej , agresor coraz krócej szczekał i rwał się na naszej suni , a teraz jak ją widzi to cieszy się na jej widok a nawet próbują się bawić :) włąściciel jest w lekkim szoku , bo nasza Fiśka to jedyny pies którego tamten akceptuje :)

Posted

a_niusia napisał(a):
i co kopa psu na flexi?


Nie, pozwól malutką trzasnąć parę razy o ziemię, może i poszarpać troszkę, czemu nie. A psa na flexi i właścicielkę przeproś, że chodzisz na spacery i prowokujesz bogu ducha winne agresorki.

Ludzie, to już nawet śmieszne nie jest, Wy jesteście za swoje psy ODPOWIEDZIALNI, jeśli Wy ich nie obronicie, to kto?... Szkoda mi niedopilnowanych podbiegaczy/agresorów, pewnie, ale kiedy trzeba to kopię i się nie oglądam, czy biednego natręta może boli. Zdrowie i życie mojego psa jest PRIORYTETEM.

Posted

spoko, jak przeczytasz ten watek dokladnie, to odkryjesz, ze mnie tu nawet oskarzyli o to, ze kopanie psow sprawia mi przyjemnosci:)))

nie mam przed tym oporow:)))

i w ogole mi ich nie szkoda.

Posted

Prowadzę swojego psa na smyczy i jeśli jest przez innego atakowany wiem, że się obroni. Niech martwi się ten, kto puszcza swoje samopas. Nie interweniuję, bo dbam o całość swoich kończyn. W takich sytuacjach budzi się w nim mama amstaffka.

Posted

a_niusia, czujesz się o głowę wyższa od nas i nie wiem, czemu odnosisz wrażenie, że naszym jedynym celem jest zrównanie Cie z ziemią. Szkoda, że w Twoim rozumieniu różnorodność poglądów ludzi jest równoznaczna z wojną. Bo tak to wygląda w Twoim wykonaniu.

evel, zgadzam się z Tobą :) ta behawiorystyka to mi się trochę z marzeń zaczerpniętych Zachodem wzięła... Za dużo Animal Planet oglądam...
Moja wcześniejsza wypowiedz, którą cytowałaś odnosiła się bardziej do wypowiedzi a_niusi, która chciała ONka od razu usypiać, a nie dochodzić winy u jego właścicielki. Z Twoim poglądem jak najbardziej się zgadzam.

Posted

Wiecie co ... Zawsze od kiedy pamiętam to ja stawałem w obronie swoich psów, bez względu na to, czy same by sobie poradziły, czy nie.
Po prostu stawałem pomiędzy agresorem a moim zwierzem.... zazwyczaj to uspokajało awanturnika...
Pamiętam jedną zabawną sytuację. :evil_lol: ponieważ zawsze miałem suczki, podczas cieczki - nosiłem przy sobie ASG ( pistolet na plastikowe kulki o energii poniżej 0,5 J) krzywdy tym żadnemu z "amantów" nie dało się zrobić, ale samo "pyknięcie" i odbicie kulki w okolicach łapy "kasanowy" skutecznie go deprymowało.
Ale do rzeczy, otóż spacerując z moją suczką - na smyczy, końcówka cieczki, nagle z za rogu wypadł ONek z ewidentnym "zamiarem gryzienia"(postrach osiedla :angryy:) Niewiele myśląc swoim zwyczajem stanąłem między moim psem a agresorem bezwiednie wyjąłem ASG (replika Beretty link ) przeładowałem i ..... młody chłopak rozbawiony, "bohaterstwem" swojego pieska wykonał przepięknego "szczupaka" w locie łapiąc swojego pupila, pisnął, niech pan nie strzela :mad: przeturlali się po trawniku i tyle go widziałem ...
Cała "akcja" trwała może 5- 10 sekund, ale od tamtej pory ONek pomiędzy blokami prowadzony był zawsze na smyczy, a puszczany wyłącznie na pobliskiej łące....

Posted

Wiecie co ... Zawsze od kiedy pamiętam to ja stawałem w obronie swoich psów, bez względu na to, czy same by sobie poradziły, czy nie.
Po prostu stawałem pomiędzy agresorem a moim zwierzem.... zazwyczaj to uspokajało awanturnika...
Pamiętam jedną zabawną sytuację. :evil_lol: ponieważ zawsze miałem suczki, podczas cieczki - nosiłem przy sobie ASG ( pistolet na plastikowe kulki o energii poniżej 0,5 J) krzywdy tym żadnemu z "amantów" nie dało się zrobić, ale samo "pyknięcie" i odbicie kulki w okolicach łapy "kasanowy" skutecznie go deprymowało.
Ale do rzeczy, otóż spacerując z moją suczką - na smyczy, końcówka cieczki, nagle z za rogu wypadł ONek z ewidentnym "zamiarem gryzienia"(postrach osiedla :angryy:) Niewiele myśląc swoim zwyczajem stanąłem między moim psem a agresorem bezwiednie wyjąłem ASG (replika Beretty link ) przeładowałem i ..... młody chłopak rozbawiony, "bohaterstwem" swojego pieska wykonał przepięknego "szczupaka" w locie łapiąc swojego pupila, pisnął, niech pan nie strzela :mad: przeturlali się po trawniku i tyle go widziałem ...
Cała "akcja" trwała może 5- 10 sekund, ale od tamtej pory ONek pomiędzy blokami prowadzony był zawsze na smyczy, a puszczany wyłącznie na pobliskiej łące....



super!! pokaż ten sprzęt co masz :D muszę się zaopatrzyć :D bo suczkę będę miała w przyszłym roku i już się boję, jak się opędzimy, jak czasem z psem nie mogę się od opdbiegaczy opędzić :D

Posted

Analizując na chłodno to rzeczywiście chłopak mógł narobić w gacie, ASG był 100% repliką, metalowy, a "przeładowanie" było jak najbardziej "bojowe"... w stresie włącza się instynkt, :eviltong::evil_lol:
sachma kliknij w link podkreślony na czerwono ( edytowałem wcześniejszy post)

Posted

blackraven, być moze czymś takim własnie jeden stary gość mi groził w bardzo niewybrednych słowach, że zapi**doli mnie i mojego psa, bo ten mu s*a pod oknem (sprzątam po psach). Mnie tak wryło, ze kazałm mu wsadzić lufę tam, gdzie słońce nie dochodzi i zagroziłam policją. Zatkało go i zwiał, nie spodziewał się, ze baba, gówniara mu odszczeknie.
Chociaż moze to był raczej gazowy... No nie wiem, do domu wróciłam na bardzo miękkich nogach i dopiero, jak usiadłam na kanapie, dostałam histerii. Taki trochę opóźniony zapłon :) Ale na dziada podziałało. Dodam, ze on nigdy psa nie miał.

Posted

a_niusia napisał(a):
dla mnie w tamtym momencie bylo najwazniejsze, zeby jak najszybciej zabrac moje psy w bezpieczne miejsce, gdzie jest jasno, zeby sprawdzic, czy nic im sie nie stalo.

rozumiem, ze inni mogliby miec na moim miejscu w glowie cos innego. moze nawet byliby w stanie stac z psami w tym jednym 3miesiecznym, a drugim roztrzesionym przy babie, ktora nie moze zapanowac nad swoim rozjuszonym 60kg samcem i zapisywac (nie wiem tylko gdzie...) dane personalne. mozliwe.


aaa no i mnie nic nie boli. mojego psa...owszem.

po tym, jak obie sucze były bezpieczne w domu mogłaś zgłosić to na policję. a sądzę, ze znalezienie baby z agresywnym, przerośniętym onkiem nie byłoby wielkim problemem, w końcu pewnie nie pierwszy raz miała miejsce taka sytuacja, więc wystarczyło popytać psiarzy czy ją kojarzą. a jednak 60kg onek to nie jest widok codzienny, więc pewnie się rzuca w oczy. no ale jak widać wolisz tu na forum wszystkich pouczać i się mądrzyć niż w realnym życiu coś działać i tłumaczyć się brakiem czasu i ochoty.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...