strix Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Wyżły to jest troszkę inna bajka niż np. charty, greyhoundy, whippety, podenco itp. Wyżły są bardziej odwoływalne, bo jednak wymaga się od nich współpracy z człowiekiem. Wyżły miały wystawiać zwierza, a nie go zabijać. Psy kierujące się podczas polowań wzrokiem (sighthounds) jak whippety, greyhoundy, charty, podenco itp są zaś hodowane po to, aby zwyczajnie stratować małą zwierzynę jak np. króliki itp. Są niezwykle wrażliwe na ruch, to je nakręca. Swego czasu zastanawialiśmy się nad adopcją greyhounda z Irlandii i jednym z wymagań adopcji było podpisanie deklaracji, że pies nie będzie spuszczany luzem na nieogrodzonym terenie. Podobne wymagania mają organizacje charytatywne zajmujące sie wyadoptowywaniem hiszpańskich podenco. Dlatego właśnie zrezygnowaliśmy - bo lubimy się włóczyć po leśnych głuszach i polach, gdzie zajęcy nie brakuje. Faust to jedynie mix whippeta, a jest niezwykle szybki i zdeterminowany. Kiedy coś się rusza, np. zając, on zapomina o całym świecie. Dlatego właśnie do niedawna chodził po polach wyłącznie na długiej lince. Zapewniam, że była na tyle długa, że mógł uprawiać sprint bez przeszkód (jak większość whippetów lubi sobie posprintować przez kilka minut a potem się uspokaja). Linkę polecił nam weterynarz, który także powiedział, że ze względu na rasę, pies nie powinien być luzem dopóki będziemy nad nim panować, a i tak jest to rasa bardziej niż inne skłonna do ucieczek za małą zwierzyną. Powiedział, że miesiąc wczesniej trafił do niego whippet, który uciekł właścicielce w lesie i przeżył tam miesiąc (!) polując na rozmaite zwierzaki. Pies, któremu udało się coś upolować już wie, co to za frajda i raczej z tego nie zrezygnuje. Praktycznie nie można tego wykorzenić, więc lepiej zapobiegać. Tak więc wiele zależy od predyspozycji psa. Bruno (ONek) łazi luzem i trzyma się w pobliżu. Faust w jego wieku zajęty był wypatrywaniem królików i kuropatw ;) Oba na smyczy chodzą bez zastrzeżeń, ale jeśli chodzi o zachowanie na łonie natury, jest miedzy nimi ogromna różnica. Dodam, że próbowałam wykorzystać instynkty Fausta w zabawie, np w aportowaniu, ale piłka interesuje go jedynie dopóki się rusza. Owszem, przyniesie ją jak mu powiem, ale widać, że nie sprawia mu to żadnej przyjemności. Do trackingu jak większość chartowatych się nie nadaje, bo kieruje się wzrokiem a nie węchem. Pozostaje wiec mieć oczy dookoła głowy i zapobiegać. ;) Quote
motyleqq Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 lilk_a napisał(a):a ja się oglądam , taki mam charakter , nie przeszkadzam innym i wolę jak inni nie przeszkadzają mnie :) ale masz rację to paranoja ;) tylko że luzem puszczony pies, który do Ciebie nie podchodzi, w niczym Ci nie przeszkadza więc nie rozumiem, dlaczego mówisz, że nie akceptujesz wszystkich luźno biegających psów. Quote
lilk_a Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 motyleqq napisał(a):tylko że luzem puszczony pies, który do Ciebie nie podchodzi, w niczym Ci nie przeszkadza więc nie rozumiem, dlaczego mówisz, że nie akceptujesz wszystkich luźno biegających psów. luzem puszczony pies , który nie podchodzi do mojego psa ( do mnie może , czemu nie :) ) w niczym mi nie przeszkadza ,ale mimo wszystko może stanowić zagrożenie dla innych ;) no ale nie demonizujmy ... mogą sobie biegać byleby nie gryzły mojego psa ani nie podchodziły pod zęby mojej suki :) Quote
badmasi Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 lilk_a napisał(a):luzem puszczony pies , który nie podchodzi do mojego psa ( do mnie może , czemu nie :) ) w niczym mi nie przeszkadza ,ale mimo wszystko może stanowić zagrożenie dla innych ;) no ale nie demonizujmy ... mogą sobie biegać byleby nie gryzły mojego psa ani nie podchodziły pod zęby mojej suki :) Ja się zawsze zastanawiam -co to znaczy podchodzić pod zęby mojego psa? To takie, ot pytanie... Quote
motyleqq Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 lilk_a napisał(a):luzem puszczony pies , który nie podchodzi do mojego psa ( do mnie może , czemu nie :) ) w niczym mi nie przeszkadza ,ale mimo wszystko może stanowić zagrożenie dla innych ;) no ale nie demonizujmy ... mogą sobie biegać byleby nie gryzły mojego psa ani nie podchodziły pod zęby mojej suki :) no i właśnie o to mi cały czas chodzi-póki nie podchodzą i nie stanowią dla Ciebie tym problemu(bo dla mnie np podchodzące psy to żaden problem, chyba, że agresywne) to nie ma o czym mówić, mogą sobie biegać, tak samo jak Ty możesz swoich nie spuszczać w ogóle ;) każdy inaczej spędza czas ze swoim psem Quote
lilk_a Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 motyleqq widzę że masz młodą sunię , właściwie jeszcze szczeniaka więc psy zupełnie inaczej do niej podchodzą i odwrotnie , poczekaj aż dorośnie , będzie pewna siebie , zobaczysz czy zmieni jej się podejście do innych psów i czy nie będziesz się bała czy drugi pies nie ma wobec niej złych zamiarów , nasza suka jak była młodziutka zachowywała się inaczej , zresztą i teraz jest w porządku do innych psów , mamy takie słowo klucz , komendę po której wie że że ma do drugiego psa , czy człowieka podejść przyjaźnie , na razie się sprawdza :) Quote
omry Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 To prawda, że wszystko zależy od psa. Ja mam dwa psy, które się bardzo od siebie różnią również pod względem spacerów. Tori chodzi na 5m Flexi i mogłaby nie być z niej spuszczana, ponieważ ona nie biega, tylko spaceruje. Gdy nie jest na smyczy, to zachowuje się dokładnie tak samo, jak na niej. Za to Iwan uwielbia galopady, a zabawy z psami to już w ogóle. Nie cieszy się tak bardzo ze spaceru na smyczy, zdecydowanie wolne bieganie kręci go o wiele bardziej. Quote
motyleqq Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 lilk_a napisał(a):motyleqq widzę że masz młodą sunię , właściwie jeszcze szczeniaka więc psy zupełnie inaczej do niej podchodzą i odwrotnie , poczekaj aż dorośnie , będzie pewna siebie , zobaczysz czy zmieni jej się podejście do innych psów i czy nie będziesz się bała czy drugi pies nie ma wobec niej złych zamiarów , nasza suka jak była młodziutka zachowywała się inaczej , zresztą i teraz jest w porządku do innych psów , mamy takie słowo klucz , komendę po której wie że że ma do drugiego psa , czy człowieka podejść przyjaźnie , na razie się sprawdza :) pewnie się trochę zmieni, zresztą już się zmienia po pierwszej cieczce, ale jest bardzo z nami związana i przywołania nauczyła się właściwie sama, my tylko to wzmacniamy. jeśli mam dobre przywołanie, to nie muszę się obawiać o jej relacje z innymi psami, gdyby coś, mogę ich po prostu unikać. nie kłóci się to ze spuszczaniem ze smyczy :) Quote
kokula Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Moja sunia chodzi na smyczy, bo pokazuje zęby na inne psy. Najbardziej irytuje mnie postawa właścicieli psów, które biegają luzem, kiedy proszę ich aby zawołali swojego pieska. Wtedy najczęściej słyszę odpowiedź: "Ale mój piesek nie gryzie". Wtedy mówię, że za to mój gryzie, wtedy słyszę odpowiedź: "To niech ugryzie, to już więcej nie podejdzie do pani pieska". Swego czasu miałam starcie z jednym niereformowalnym właścicielem suczki. Jego suczka latająca luzem zaatakowała moją (moja na smyczy) za pierwszym razem grzecznie zwróciłam mu uwagę, że powinien powadzić psa na smyczy. Kiedy sytuacja się powtórzyła nie wytrzymałam, wybuchłam. A on do mnie, że to są tylko psy i czasami się gryzą, a że to są suczki to tym bardziej i on nie rozumie dlaczego ja się tak denerwuję. Ręce mi opadły. Idąc za jego tokiem myślenia to chyba powinnam spuścić swojego pieska i niech się gryzą, aż któryś nie padnie martwy. Jego głupota mnie po prostu poraziła. Zastanawiałam się czy na takiego właściciela są jakieś paragrafy, teraz wiem, że są, ktoś o tym pisał parę postów wyżej. Ostatnio widziałam tego pana na spacerze z pieskiem i o dziwo piesek był na smyczy, chyba ktoś mu przemówił do rozumu. Quote
Szura Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 badmasi napisał(a):Ja się zawsze zastanawiam -co to znaczy podchodzić pod zęby mojego psa? To takie, ot pytanie... To znaczy podchodzić do mojego psa bez mojej wyraźnej zgody - nagminne u mnie na osiedlu, do tego chamskie. Jak ktoś ma np. agresora (u mnie to był amstaff po przejściach), albo psa lękliwego (mój obecny, też po przejściach), to sobie nie życzy i już. Nieistotne, że w takim przypadku ewentualne pogryzienie to będzie wina właściciela podbiegacza, istotne, że większość nie chce, żeby ich psy gryzły, więc nie chcą, żeby cudzy pies podchodził. Quote
badmasi Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Szura napisał(a):To znaczy podchodzić do mojego psa bez mojej wyraźnej zgody - nagminne u mnie na osiedlu, do tego chamskie. Jak ktoś ma np. agresora (u mnie to był amstaff po przejściach), albo psa lękliwego (mój obecny, też po przejściach), to sobie nie życzy i już. Nieistotne, że w takim przypadku ewentualne pogryzienie to będzie wina właściciela podbiegacza, istotne, że większość nie chce, żeby ich psy gryzły, więc nie chcą, żeby cudzy pies podchodził. Czyli jakikolwiek pies by się nie zbliżył to zostanie pogryziony? Każdy, bez wyjątku? Czy jeśli pies podchodzący jest łagodny i delikatny to także mu się oberwie? Quote
motyleqq Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 badmasi napisał(a):Czyli jakikolwiek pies by się nie zbliżył to zostanie pogryziony? Każdy, bez wyjątku? Czy jeśli pies podchodzący jest łagodny i delikatny to także mu się oberwie? myślę, że dla agresywnego psa nie ma to większego znaczenia, czy drugi pies jest łagodny. dlatego trzeba pilnować swoich psów i reagować, gdy ktoś mówi, żeby zabrać psa-ma swoje powody. Quote
badmasi Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 motyleqq napisał(a):myślę, że dla agresywnego psa nie ma to większego znaczenia, czy drugi pies jest łagodny. dlatego trzeba pilnować swoich psów i reagować, gdy ktoś mówi, żeby zabrać psa-ma swoje powody. No niby tak ale wypadki chodzą po ludziach...Jeśli zbliży się inny pies a właściciel agresora nad nim nie panuje ani słownie ani w inny sposób to czeka aż agresor pogruchocze tamtego psa czy jak..? Quote
Szura Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 badmasi napisał(a):Czyli jakikolwiek pies by się nie zbliżył to zostanie pogryziony? Każdy, bez wyjątku? Czy jeśli pies podchodzący jest łagodny i delikatny to także mu się oberwie? Mój pies nie wykazuje agresji, nawet przerażony. Ale się panicznie boi w wielu sytuacjach, a o tempie jego resocjalizacji decyduję JA, bo ja go znam i wiem, co dla niego dobre. Podbiegające duże psy, nawet przyjazne, cofają moją pracę o kilka kroków. Niemniej nawet jeśli bym sobie nie życzyła "BO NIE", to to moje święte prawo i należy to uszanować, oraz pytać kulturalnie, czy pies może podejść do drugiego, zanim się pozwoli. Gdy miałam amstaffa na tymczasie, był agresywny do wielu samców. Ale nie będę pozwalać podchodzić każdemu, żeby się przekonać, czy do tego akurat skoczy, czy nie. Znowu - resocjalizacja w tempie dostosowanym do psa, nie na siłę, bo to tylko pogarsza problem. badmasi napisał(a):Jeśli zbliży się inny pies a właściciel agresora nad nim nie panuje ani słownie ani w inny sposób to czeka aż agresor pogruchocze tamtego psa czy jak..? To niech się liczy z tym, że osobiście psa będę odganiać, jeśli trzeba, to smyczą, noga, gazem - wszystkim, co mam pod ręką, jeśli widzę taką konieczność. Quote
badmasi Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Szura napisał(a):Mój pies nie wykazuje agresji, nawet przerażony. Ale się panicznie boi w wielu sytuacjach, a o tempie jego resocjalizacji decyduję JA, bo ja go znam i wiem, co dla niego dobre. Podbiegające duże psy, nawet przyjazne, cofają moją pracę o kilka kroków. Niemniej nawet jeśli bym sobie nie życzyła "BO NIE", to to moje święte prawo i należy to uszanować, oraz pytać kulturalnie, czy pies może podejść do drugiego, zanim się pozwoli. Gdy miałam amstaffa na tymczasie, był agresywny do wielu samców. Ale nie będę pozwalać podchodzić każdemu, żeby się przekonać, czy do tego akurat skoczy, czy nie. Znowu - resocjalizacja w tempie dostosowanym do psa, nie na siłę, bo to tylko pogarsza problem. To niech się liczy z tym, że osobiście psa będę odganiać, jeśli trzeba, to smyczą, noga, gazem - wszystkim, co mam pod ręką, jeśli widzę taką konieczność. Reagując taką agresją w przypadku "kulturalnego" psa, który się nijak nie narzuca jedynie wzmacniasz lękowe zachowania swojego psa. Na twoim miejscu raczej bym wykorzystała takie choćby i przypadkowe towarzystwo do treningu. Co do psów agresywnych (takich na serio agresywnych a nie bezsensownych ujadaczy)-polecam kaganiec. Quote
Szura Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Wiesz co, naprawdę resocjalem mojego psa zajmę się sama, za rady dziękuję. ;) Istotne jest to, że obcy pies w ogóle NIE POWINIEN podejść do mojego bez mojej zgody. Nie i już. A na podbiegaczy reaguję elastycznie, w zależności od nastawienia mojego psa i cudzego (i nie wzmacniam lękowych zachowań, bo się nie drę histerycznie i cyrków nie urządzam, tylko sprawę załatwiam spokojnie i stanowczo, co mojego psa uspokaja, bo widzi, że panuję nad sytuacją, która jego przerasta). A co do kagańca - mój chodził, choć i tak był ściągany, gdy inny pies zamierzał się do ataku, tak na wypadek, gdyby mi nie udało się zająć podbiegaczem. Niemniej jak to sobie wyobrażasz? Agresor w kagańcu, a radosny podbiegacz sobie po nim skacze (pogłębiając problemy agresora)? Czy jak? Czy nieagresywny pies ma prawo zaczepiać przyjaźnie agresora, który jest na smyczy i pod kontrolą właściciela? Nie ma. Quote
lilk_a Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 ja jestem przeciwniczką kagańców , zresztą nie na wiele się zdadzą jeżeli pies w kagańcu wie jak zaatakować swego czasu , już dawno temu miałam ( tzn rodzice mieli , byłam dzieckiem:)) wyżła szorstkowłosego , był naprawdę zrównoważonym psem , może nie do końca łagodnym ale mało sytuacji potrafiło go wyprowadzić z równowagi pewnego razu został zaatakowany przez psa milicjanta( to były jeszcze czasy milicji ) na pierwszy rzut oka było ok , pies milicyjny w kagańcu , więc bezpiecznie , powarczą na siebie i rozejdą się , nic bardziej mylnego milicyjny owczarek tak okładał naszego psa tym metalowym kagańcem że Nero miał poraniony pysk i obtłuczony kark nie wiem czy tamten pies był szkolony czy taka cecha osobnicza :/ od tamtej pory wiem że kaganiec nie załatwia sprawy Quote
Beatrx Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 lilk_a napisał(a): nie wiem czy tamten pies był szkolony czy taka cecha osobnicza :/ prawdopodobnie był szkolony. a jak pies ma potencjał to i sam się nauczy jak kagańca używać do swoich celów;) Quote
sachma Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Owczarek moich rodziców szkolony nie był, a też tak nawala kagańcem, że czasem się zastanawiam po co każą mi go w kagańcu prowadzać.. w nim jest większym zagrożeniem niż bez niego.. Ja wyprowadzam dwa psy.. Lennego, który kocha wszystkich i piszczy na widok innego psa, cały się telepie i czeka na pozwolenie podejścia, i ONka rodziców, który psów nie lubi, niekastrowanych dorosłych samców nienawidzi, za dziećmi nie przepada, na obce łapy reaguje warczeniem. W obu przypadkach nie przeszkadzają mi psy latające luzem, o ile są odwoływalne i o ile mają właścicieli, którzy znają swoje psy i są normalni - tj kiedy proszę o odwołanie psa, to bez głupich pytań to robią. Dinek nie może się witać z każdym pieseczkiem, bo połowę by po prostu zjadł, a drugą połowę wdeptał w ziemię.. Lenny może się witać z każdym łagodnym psem, bo z traumy po chapnięciu - to nawet nie było pogryzienie, to za duże słowo.. trochę futra poleciało i tyle.. wyciągałam go przez pół roku, tracąc kupę kasy na psie przedszkola (został chapsnięty przez sukę ONka kiedy był szczeniakiem..), kupę czasu na planowe spotkania z psami znajomych i masę nerwów kiedy szczenie na widok innego psa albo lało pod siebie, albo piszcząc wniebogłosy próbowało wspiąć się na mnie.. Agresory są odganiane, łagodne psy mają zgodę na poznanie się i chwilę zabawy na lince - nawet jeśli nie widzę właściciela - wychodzę z założenia, że pies w większości przypadków mądrzejszy niż pan.. obserwuję oba psy i cały czas jestem obok - nie zdarzyło mi się jeszcze żeby pies dający masę CSów, który został zaakceptowany przez Lennego do zabawy (niektóre wita, ale odchodzi) okazał się kiepskim materiałem na kumpla do zabawy ;) Dinek mimo że agresor może chodzić bez smyczy - jest w 150% odwoływalny, do tego idzie przyklejony do mojej nogi, olewając otoczenie, no chyba że musi olać krzaczek, ale wtedy też robi to naprędce i znów wraca się kleić.. Nie podchodzi do innych psów i ludzi, jego agresja ukazuje się dopiero kiedy jakiś pies podchodzi do niego - on unika kontaktu, ale kiedy ktoś ładuje mu nos pod ogon, nie wiele się zastanawia i po prostu po ostrzegawczym warknięciu, atakuje. Mimo to jest zawsze zapinany na smycz kiedy w okolicy pojawia się człek lub pies. Lenny jest w 90% odwoływalny, dlatego chodzi w większości na smyczy lub lince. Spuszczam go kiedy jesteśmy na odludziu sami, wołam i zapinam kiedy na radarze pojawi się człek lub pies. Lenny chodzi w handlerze, więc kagańca nie ma. Dino chodzi w fizjologu - ściągam go tylko kiedy musimy się zmierzyć z lecącym do nas dużym psem - psa usadzam, każę zostać i staję między nim a agresorem, ale chcę mieć pewność że jak ten duży agresor zacznie mi odgryzać nogę, to mój pies będzie w stanie mnie obronić.. Dino jest na tyle spokojny i na tyle mi ufa, że nawet nie rwie się do obrony ;) on wie, że ja sobie poradzę i że to ja nas bronię bo to ja jestem przewodnikiem, nie on. Odganianie agresora jest na tyle stanowcze, że mój pies w ogóle nie reaguje, czyli dobrze kamufluje swoje nerwy, bo przeważnie reakcja Dina na mój strach jest jedna - warkot i przygotowanie się do ataku.. tak kilka razy zareagował na zaczepiających mnie pijaczków - skończyło się tylko na warknięciu i oszczekaniu, ale to moja wina, bo zawiodłam i pies wyczuł to że się boję. Quote
ajeczka Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 Mieszkam na osiedlu, dookoła dużo lasów. Od początku biegały tu dwa duże psy, mieszańce. Niby nie groźne ale zawsze podbiegały szczekając. Wielu mieszkańcom to przeszkadzało (szczekanie na dzieci, rozgrzebywanie śmietników, wbieganie do garaży). Obrońcy dużo się pieklili, ale nikt nie chciał wziąć odpowiedzialności za nie. Ktoś się w końcu wkurzył i psy zabrano do schroniska. Wtedy wreszcie zaczęło się coś dziać. Znaleźli się chętni do adopcji, psy zostały zaszczepione i mają kojec. Jednak nadal właściciel puszczał je luzem na osiedlu, bo są niegroźne. Nasz mix chodzi na smyczy, ale zaatakowany przez nie zaczął się bronić, mogło się to źle skończyć. Wkurzyłam się i zagroziłam, że zgłoszę to na policję. Skończyło się bieganie między blokami. Od tego jest łąka. Quote
badmasi Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 Co do kagańca to moim zdaniem jest to dodatkowe zabezpieczenie w przypadku agresywnego psa ale prowadzonego na smyczy. Puszczanie agresywnego psa luzem ale w kagańcu mija się z celem bo nie mamy szansy na reakcję jeśli pies znajdzie się daleko a przewodnik nad nim nie panuje. Ja osobiście nie ryzykowałabym mając agresywnego psa i średnio znając się na szkoleniu na prowadzanie go bez kagańca. Różne sytuacje się zdarzają i nie ma co obarczać winą całego świata za to, że mamy agresora choćby i po przejściach-mnie to osobiście średnio rusza. Tak się składa, że mam w okolicy takiego agresora poschroniskowego i lepiej się czuję jak widzę go w kagańcu i na smyczy-kilka razy zerwał się ze smyczy będąc bez kagańca i mocno pgryzł psy znajdujące się opodal. Moja sąsiadka ma z kolei agresywnego amstaffa. Chodzi z nim na szkolenia, także indywidualne jednak bez opieki szkoleniowca amstaff zawsze ma kaganiec i jakoś żyje... Quote
Szura Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 Badmasi, to o czym piszesz nijak nie ma się do sytuacji, w której do mojego psa na smyczy podbiega nieproszony inny pies, a o to tak się dziwiłaś, że komuś nie pasuje... Quote
badmasi Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 Nie post nie jest konkretnie do ciebie. Aczkolwiek...tak się zastanawiam czy ty puszczając swojego psa luzem aby się wybiegał nie stoisz czasami po drugiej stronie barykady i choć tobie się zdaje, że innym nie przeszkadzasz to być może ci inni mają inne zdanie. Kto wie? Nie dziwię się, że nie pasuje komuś podbieganie obcych psów tyle, że może się to zdarzyć a i zdarza często więc tak mnie nachodzą różnorakie refleksje co do zachowań różnych ludzi w różnych sytuacjach. Dla mnie przyjazny pies podbiegający, nienachalny nie jest traumą. Szczególnie taki pies, który się wita grzecznie-utrzymuje odpowiednią postawę, zachęca do zapoznania psimi gestami, cieszę się, że są takie psy bo potrafią niechcący zresocjalizować największego strachliwca. Tak samo jak i większość nie lubię psów agresywnych aczkolwiek te odpowiednio dopilnowane kompletnie mi nie przeszkadzają. Quote
Beatrx Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 badmasi napisał(a):Nie post nie jest konkretnie do ciebie. Aczkolwiek...tak się zastanawiam czy ty puszczając swojego psa luzem aby się wybiegał nie stoisz czasami po drugiej stronie barykady i choć tobie się zdaje, że innym nie przeszkadzasz to być może ci inni mają inne zdanie. Kto wie? wiadomo, ze zawsze się znajdzie ktoś, komu przeszkadza luzem puszczony grzeczny, odwoływalny, łagodny pies zajęty swoimi sprawami (np. zabawą z właścicielem czy szkoleniem), nie podbiegający do innych (ludzi albo zwierząt). no ale nigdy nie ma tak, że każdemu dogodzisz. Quote
badmasi Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 Beatrx napisał(a):wiadomo, ze zawsze się znajdzie ktoś, komu przeszkadza luzem puszczony grzeczny, odwoływalny, łagodny pies zajęty swoimi sprawami (np. zabawą z właścicielem czy szkoleniem), nie podbiegający do innych (ludzi albo zwierząt). no ale nigdy nie ma tak, że każdemu dogodzisz. Wiesz, ja nie mam nic przeciwko psom które sobie swobodnie biegają zajęte swoimi sprawami aczkolwiek nie wydaje mi się aby było możliwe w takich warunkach choć jedno nie zaliczenie "wpadki" . Ja mam np. na osiedlu taką kobietę, która zbliża się ze swoim jrt w okolice psa np. biegającego luzem i popuszcza flexi no i na koniec oburza się, że pies luzem śmiał się zbliżyć do jej psiaczka no bo on "przecie " agresję lękową ma...No i co mój pies luzem, jej z agresją lękową ale na smyczy co z tego, że 8 metrowej ale ona ma w końcu rację bo to w końcu jakiś tam sznurek. Wpadka zaliczona, jak najbardziej;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.