Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Abrakadabra napisał(a):
Nikotyna bardzo źle wpływa na szare komórki i jest substancją silnie uzależniającą (prawie tak jak jak opiaty), zwłaszcza dla dzieci :)
Jesli będziesz jej nadużywać, to nie napiszesz ani jednego doktoratu, a zdaniu matury nie wspomnę ...

:hmmmm: Swojego czasu trochę się uczyłam o psychiatrii klinicznej- z resztą mniejsza z tym. Nie porównywałabym uzależnienia fizycznego (takiego jak od opiatów- a więc: heroina, morfina) do palenia papierosów...:D Jedyne co mają wspólnego- to że i to, i to nazywane jest nałogiem ;) Ale radzę wziąć pierwszego z brzegu narkomana i palacza- czy naprawdę nie widać różnicy :confused: ?
A w ogóle- nie bardzo rozumiem co ten temat ma wspólnego z tym, o czym pisano wcześniej... Jeżeli to żart- OK, nie zrozumiałam ;)

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

arielka186 napisał(a):
:
A w ogóle- nie bardzo rozumiem co ten temat ma wspólnego z tym, o czym pisano wcześniej... Jeżeli to żart- OK, nie zrozumiałam ;)


Ja też nie bardzo rozumiem.. mój komentarz był skierowany do Ciebie? Faktycznie nic nie zrozumiałaś :) Ale nie musiałaś:)

Posted

Słuchajcie, kłótnie z Balbinką nie mają większego (mniejszego zresztą też nie) sensu - nawet jeśli ona nie ma już nic do powiedzenia w "dyskusji", to i tak twardo będzie upierać się przy swoim, bo tak i już :razz: Wypraktykowane kilkakrotnie :D

Posted

dog193 napisał(a):
Wypraktykowane kilkakrotnie :D


Zgadzam się i choć zdaję sobię z tego sprawę, to nie mogę się powstrzymać, gdy pisze takie bzdury..

Posted

Abrakadabra, dawno Cię nie było tutaj, tęskniłam za Twoją zgryźliwością ;)
arielka, Abrakadabra po prostu ma taki styl pisania, przynajmniej na tym wątku ;)

a co do tematu który się pojawił, to po wielu przeczytanych stronach sama zaczęłam dostrzegać rzeczy, których nie ma ;) ale dałam sobie na luz, właściwie nie mamy przykrych sytuacji, może mieszkamy w takiej okolicy, a może po prostu nawet podbiegające psy nie robią na mnie wrażenia, bo ze swoim nie mam problemów. ale oczywiście nie jestem sama na świecie i należałoby zrozumieć osoby, które mają problematyczne psy i po prostu nie chcą, by jakikolwiek pies z jakimikolwiek zamiarami do nich podbiegał...

Posted

Abrakadabra napisał(a):
Nikotyna bardzo źle wpływa na szare komórki i jest substancją silnie uzależniającą (prawie tak jak jak opiaty), zwłaszcza dla dzieci :)
Jesli będziesz jej nadużywać, to nie napiszesz ani jednego doktoratu, a zdaniu matury nie wspomnę ...
:cool2:
omry- tak się zastanawiam i sobie myślę ,że masz jakieś wrodzone skłonności do autodestrukcji :lol: Tak wiele razy piszesz ,że ty nie możesz czytać tego co ja piszę a mimo wszystko nie potrafisz się powstrzymać. Zaskakujące :lol:

Posted

omry- tak się zastanawiam i sobie myślę ,że masz jakieś wrodzone skłonności do autodestrukcji :lol: Tak wiele razy piszesz ,że ty nie możesz czytać tego co ja piszę a mimo wszystko nie potrafisz się powstrzymać. Zaskakujące :lol:

Jak już chcesz używać sformułowań rodem z Wikipedii, to takie coś nie zwie się autodestrukcją, tylko masochizmem.

Posted

autodestrukcja to skłonności do wyniszczania samego siebie ;) Omry tak bardzo nie lubi czytać moich postów a jednak cały czas się poświęca i to robi- sama ,dobrowolnie wyniszcza swoją psychikę moimi postami.Natomiast nie wiem skąd Ci się wziął masochizm bo skoro już jedziemy na wikipedii to
Masochizm – rodzaj zaburzenia preferencji seksualnych, w którym jednostka odczuwa podniecenie seksualne w sytuacjach, kiedy zadawany jest jej fizyczny i psychiczny ból lub gdy jest poniżana.
Dopiero w szerszym znaczeniu jest to również wyniszczanie samego siebie.
;););)

Posted

[quote name='strix']Balbino, nigdy nie kopnęłam ani nie uderzyłam psa i nie mam takiego zamiaru chyba, że zdrowie moje albo mojego psa będzie zagrożone.

Nie traktuję każdego psa spuszczonego luzem gazem i nie wiem, skąd ta demagogia. Nie mam nic przeciwko psom, które choć luzem, nie są agresywne i pilnują swoich spraw. Nie mam tez nic przeciwko psom, które chcą się przywitać po przyjacielsku.

Do żadnego, anwet agresywnego psa nie podchodze tupiąc, krzycząc i wymachujac rękoma, bo to jest zwyczajnie głupie i wysyłam mojemu psu sygnał, że nie odnajduję się w sytuacji.

Jednak moim obowiązkiem jest ochrona mojego psa i w sytuacji, kiedy widzę,że inny pies rozpoczyna atak, robię, co uwazam za stosowne, aby to zakończyć. Mniejszego psa łapię za obrożę i odprowadzam do właściciela, ale większy pies typu rottweiler czy cane corso (bardzo tu popularne) nie da się ot tak odgonić, jak już się nakręci.

Ponieważ średnio 4 godziny dziennie spędzam na dworze z psami, w tym w parkach i lasach, zdarza mi sie spotkać psy, które są zwyczajnie agresywne i chcą mojego psa pogryźć.

Może jeśli sama spotkasz na spacerze agresywnego dużego psa, który rzuci się na Twojego psa mimo, że rzuciłas mu piłkę w inną stronę, to spojrzysz na sprawę z innej strony.

Naprawdę, rzucenie psu piłki w inną stronę nie pomaga, zwłaszcza w lesie, kiedy nagle zza drzewa wyłania się warczące coś i pędzi w stronę Twojego psa. Może jak nabierzesz doświadczenia, to zmienisz zdanie. No, chyba że uważasz, że taka już psia natura, że silniejszy wygrywa i poświęcisz zdrowie albo i życie Twojego psa w imię pryncypiów.




Świete słowa. Zgodnie z zasadą, że nagrodzone zachowanie ulegnie wzmocnieniu i powtórzeniu.
zgadzam się z tym postem :)
a tak na marginesie yorki to nie pluszowe zabawki , to teriery , którym moda zrobiła wielką krzywdę , a terier to mądry , stanowczy pies , który musi być dobrze prowadzony

dla mnie psy biegające luzem , czy to z właścicielami czy bez stanowią potencjalne zagrożenia zarówno dola mnie jak i dla mojej suki , psy na spacerach powinny być na smyczach

Posted

Wczoraj byłam w parku, mój pies luzem, idzie niedaleko pani z trzema sznaucerami mini na smyczy. Widzę, że mój już się cieszy, więc odwołałam go i złapałam za obrożę i pytam pani, czy mam przytrzymać swojego, czy nie szkodzi, jak podejdzie. Pani zrobiła minę, jakby w kupę wlazła. Powtórzyłam pytanie, odwróciła ode mnie głowę, nadal zero odpowiedzi. No nie mogę zrozumieć, o co jej chodziło.

Posted

Szura napisał(a):
Wczoraj byłam w parku, mój pies luzem, idzie niedaleko pani z trzema sznaucerami mini na smyczy. Widzę, że mój już się cieszy, więc odwołałam go i złapałam za obrożę i pytam pani, czy mam przytrzymać swojego, czy nie szkodzi, jak podejdzie. Pani zrobiła minę, jakby w kupę wlazła. Powtórzyłam pytanie, odwróciła ode mnie głowę, nadal zero odpowiedzi. No nie mogę zrozumieć, o co jej chodziło.

pewnie była w szoku, że zamiast puścić pieska 'żeby się pobawił' to zapytałaś o zgodę:diabloti:

Posted

Szura napisał(a):
Wczoraj byłam w parku, mój pies luzem, idzie niedaleko pani z trzema sznaucerami mini na smyczy. Widzę, że mój już się cieszy, więc odwołałam go i złapałam za obrożę i pytam pani, czy mam przytrzymać swojego, czy nie szkodzi, jak podejdzie.


Myślałam, ze takie rzeczy to tylko w snach... ;) Mi przez cały czas jak mam obecnego psa (4 lata) raz zdarzyło się, że ktoś zapytał czy moze puścić psa do zabawy. Inna kwestia, że niemiłym zoskoczeniam okazała się moja odpowiedź.

Posted

lilk_a napisał(a):
dla mnie psy biegające luzem , czy to z właścicielami czy bez stanowią potencjalne zagrożenia zarówno dola mnie jak i dla mojej suki , psy na spacerach powinny być na smyczach


znaczy że nie spuszczasz swojego psa ze smyczy w ogóle? interesujące...

Posted

motyleqq napisał(a):
znaczy że nie spuszczasz swojego psa ze smyczy w ogóle? interesujące...


Ja nie spuszczam mojego psa ze smyczy wcale. Biega jedynie na lince. Myślisz, że umrze ze zgryzoty?

Posted

Dla mnie mogą być i bez smyczy - byleby były odwoływalne i byleby właścicielowi chciało się ruszyć d*** po własnego psa, który skacze po moim albo brudzi mi ubranie.
Dodam jedno hasełko do listy odzywek właścicieli nieodwoływalnych psów (obok "on chce się tylko pobawić", "on nie gryzie" itd.):
"On aby się połasić!"
To starsza pani o swoim labradorze, który usmarował ciuchy pani chcąc dostać się do dziecka, które biedna mama unosiła wysoko do góry. Aby się połasić, no proszę, kociątko...

Posted

Abrakadabra napisał(a):
Ja też nie bardzo rozumiem.. mój komentarz był skierowany do Ciebie? Faktycznie nic nie zrozumiałaś :) Ale nie musiałaś:)

Jednak jako palaczka od lat kilkunastu poczułam się dotknięta...;)
Nie musisz być tak zgryźliwa... Napisałam- jeżeli to żart, to nie rozumiem Twojego poczucia humoru- i tyle, nie przekręcaj moich wypowiedzi, byłabym wdzięczna...:)

Posted

Ja nie spuszczam mojego psa ze smyczy wcale. Biega jedynie na lince. Myślisz, że umrze ze zgryzoty?


Hihihi... Myślę, że jest głęboko nieszczesliwy i o niczym innym nie myśli wieczorami.

Dla mnie psy mogłyby sobie biegać bez smyczy, bez obroży i na bosaka, ale niech by były pod kontrola odpowiedzialnych właścicieli!

Posted

ladySwallow napisał(a):
Ja nie spuszczam mojego psa ze smyczy wcale. Biega jedynie na lince. Myślisz, że umrze ze zgryzoty?


Co innego, jak opiekun ciągle pracuje nad jego odwoływaniem, wtedy to w pełni zrozumiałe, że pies biega na lince :)

Posted

omry napisał(a):
Co innego, jak opiekun ciągle pracuje nad jego odwoływaniem, wtedy to w pełni zrozumiałe, że pies biega na lince :)


No ale widzę, że pojawia się na dogo trend, który istnieje wśród właścicieli psów u mnie na osiedlu - piesek, który nie biega bez smyczy, czyli luzem, jest głęboko nieszczęśliwy, rzuci mu się na mózg i będzie agresorem do wszystkiego, co się rusza. Jeśli mój pies nie będzie odwoływalny we wszystkich prawie (z granicą błędu) sytuacjach, w tym przy kotach, ptaszkach, psach itd., to będzie do usranej śmierci chodzić na lince - i jestem pewna, że będzie normalniejszy od większosci psów puszczanych luzem, bo to nie jest kwestia chodzenia na lince czy bez niczego, tylko podejścia właściciela i panowania nad psem.

Posted

Ja jestem potępiana przez część rodziny i wielu znajomych, a w ich pojęciu mój pies jest skrajnie biedny. Bardzo współczują Sokerowi. :roll:
Bo Soccer ma wiele zakazów, nie wolno mu gonić kotów i polowac na muchy (bo to u niego obsesyjne zachowanie...:mad:), jest nie za często puszczany ze smyczy (treningi, frisbee, wypady za miasto z psim kumplem), co rusz jest proszony, zeby coś dla mnie zrobił (przed wyjściem, przed karmieniem, przed wszystkim czego on chce i ja mogę mu to dać), robię zniego głupka ucząc go sztuczek, nie może poznawać piesków na spacerach (nad tym zwłaszcza ubolewa mój tata), nie może uciekać na samodzielne wyprawy, nie moze obszczekiwać ludzi, nie może pierwszy gnać do drzwi wejściowych gdy ktoś przyjdzie, w domu głównie śpi w klatce (otwartej w 90%), ma być spokojny kiedy mu każę...
Jednym słowem - prowadzi skrajnie inne życie niż większość "szczęśliwych piesków". ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...