strix Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 A ja wczoraj miałam spotkanie z panią z pieskiem, który się rzucił na moje, a pani..... puściła smycz! Jak zapytałam, dlaczego, to powiedziała, że ona swojego psa nie karci i nie będzie ciągnąć smyczy, bo to 'niehumanitarne'. Poza tym, to normalne,że psy się przywitają. Pies z impetem wbił się w Fausta a pańcia sie cieszy. No i pies niestety został potraktowany przeze mnie gazem (mam już praktykę ;)) Ja Fausta pogryźć nie dam :P Wolę gaz od bicia smyczą czy kopania, nigdy tego nie robiłam i chyba miałabym z tym problem. Natomiast gaz można psiknąć w pewnej odległości żeby psa za bardzo nie potraktować. Quote
hecia13 Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 strix napisał(a):A ja wczoraj miałam spotkanie z panią z pieskiem, który się rzucił na moje, a pani..... puściła smycz! Jak zapytałam, dlaczego, to powiedziała, że ona swojego psa nie karci i nie będzie ciągnąć smyczy, bo to 'niehumanitarne'. Poza tym, to normalne,że psy się przywitają. Pies z impetem wbił się w Fausta a pańcia sie cieszy. No i pies niestety został potraktowany przeze mnie gazem (mam już praktykę ;)) Ja Fausta pogryźć nie dam :P Wolę gaz od bicia smyczą czy kopania, nigdy tego nie robiłam i chyba miałabym z tym problem. Natomiast gaz można psiknąć w pewnej odległości żeby psa za bardzo nie potraktować. I co ta pani na to? Quote
strix Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 hecia13 napisał(a):I co ta pani na to? Ech, szkoda gadać. Zaczęła bluzgać tak, że mi uszy zwiędły. Na początku jej jeszcze próbowałam coś tłumaczyć o zachowaniu psów ale mnie zagłuszyła bluzgiem ;). Zabrała psa i polazła obrażona. Faust się na nią gapił jak na idiotkę a Bruno ją obszczekał ;) Obserwowałam ja trochę i widziałam, jak pies ja ciągnie w każde krzaki a ona nie stawia żadnego oporu, lezie za nim w każdy gąszcz. W tym parku są dwa stawy, zastanawiam się, ile razy wciągnał ją do wody za kaczkami ;) Myślę, że pani dorobiła sobie wygodną ideologię do sytuacji, bo było jasne,że nie panuje nad zachowaniem swojego psa a pies ma ją gdzieś. Quote
Balbina. Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Soko napisał(a):Ludzie, nie interpretujcie czyichś wypowiedzi doszukując się ukrytych znaczeń, bo doczytujecie się zdań, których nikt nie wypowiedział, gdzie zostało napisane że metoda pozytywna działa na wszystkie psy? Poproszę o cytat a potem o przeniesienie rozmowy do bardziej stosownego wątku ;) tyle w temacie ;) Soko-to już leży w naturze dogomanii ;) Jakkolwiek by nie było- zawsze i tak jest źle. Kto czego nie powie-zawsze przeciwko im. A ze zwykłego zdania potrafią zrobić atak na ich osobę conajmniej z bronią w ręku. Zresztą ten wątek mówi sam za siebie- siedzą tu sfrustrowani ludzie wieczorami i wylewają złości zamiast iść spokojnie na spacer z psem albo zrobić coś bardziej pożytecznego. Siedzą i się nakręcają. Jeden drugiego utwierdza w tych głupotach i kółko się zamyka. Też wiele razy się spotykam z chamstwem. Z niechcianymi komentarzami. Ale staram się przyjąć to z uśmiechem. Widząc latającego luzem psa skręcam w inną alejkę. A takich sytuacji mam wiele. Ostatnio spotkałam 2 labradory które biegały w parku bez smyczy- i o dziwo! Nie zawołałam sm, nie zbluzgałam właścicieli ani nikogo nie potraktowałam gazem. Rzuciłam psu piłkę w inną stronę i poszliśmy;) To dziwne ,że jeden uśmiecha się na widok biegających psiaków i obserwuje jak się bawią a drugi leeeci dać któremuś kopniaka albo przynajmniej łańcuchem pod łapy. I co tu się dziwić ,że mamy takie społeczeństwo a nie inne-że wszystko przeszkadza, wszystko jest złe. A to coś jest za głośne/za ciche/ za duże/ za małe.Straszni jesteśmy. :shake: Quote
Soko Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Balbina, tu się nie zgadzam - o ile Tobie to nie przeszkadza, to mnie wkurza, bo mogę stracić przez pieska puszczonego luzem rok pracy z psem ;) jeśli mam możliwość odwrotu, to ok, ale często niestety tak nie jest. Quote
omry Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Pewnie, Balbinko, olewajmy biegające luzem, najczęściej nachalne, niewychowane lub nawet agresywne psy. Komu to przeszkadza.. :shake: Jeśli każdy by tak nic nie robił, to nikt nigdy nie przejmowałby się tym, jak jego psy się zachowują, czy zatruwają komuś życie, czy ktoś się boi.. Kogo to obchodzi? Najlepiej wszystko olewać :) Quote
evel Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Ja nie wiem, czym kierują się ludzie zostawiając swojego psa luzem pod sklepem, naprawdę. Do tego psa, który sobie biega dookoła sklepu, a gdy widzi innego psa to cały nastroszony z rykiem zmierza pędem w jego kierunku. No i cóż, właściciel idiota nigdy się pewnie nie dowie, co zaszło, a piesek się bawił w Łajkę. Może chociaż on zapamięta, że nie wolno być takim niegrzecznym w stosunku do innych czworonogów... Oczywiście, mogłam przefrunąć nad sklepem bądź teleportować się w inne miejsce, ale nie wiem, czy zaklęcie teleportujące objęłoby też Zu :evil_lol: Quote
hecia13 Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 [quote name='omry']Pewnie, Balbinko, olewajmy biegające luzem, najczęściej nachalne, niewychowane lub nawet agresywne psy. Szczególnie yoraski... Sorry, omry, wiem, że tez masz yorka, ale Balbina12 jest wyjątkowo zagorzałą orędowniczką ochrony yorczków puszczanych luzem "bo mały krzywdy nie zrobi". Quote
omry Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 [quote name='hecia13']Szczególnie yoraski... Sorry, omry, wiem, że tez masz yorka, ale Balbina12 jest wyjątkowo zagorzałą orędowniczką ochrony yorczków puszczanych luzem "bo mały krzywdy nie zrobi". Też nie przepadam za tą rasą i choć wiem, że są yorki dobrze wychowane, które nikomu nie wadzą, to ludzie strasznie skrzywdzili te psy i przez to nie mają zbyt dobrej opinii :) Wiadomo, że swoją kocham, ale nigdy więcej yorka. Quote
Balbina. Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 omry napisał(a):Pewnie, Balbinko, olewajmy biegające luzem, najczęściej nachalne, niewychowane lub nawet agresywne psy. Komu to przeszkadza.. :shake: Jeśli każdy by tak nic nie robił, to nikt nigdy nie przejmowałby się tym, jak jego psy się zachowują, czy zatruwają komuś życie, czy ktoś się boi.. Kogo to obchodzi? Najlepiej wszystko olewać :) Pomiędzy rzucaniem psu pod nogi łańcucha/traktowaniem go gazem a olewaniem jest jeszcze duuuużo miejsca. Tylko większość dogomaniaków robi problem z niczego. Biegający luzem pies urasta do rangi ataku na WTC :roll: Nie wiem czy prawdziwy miłośnik psów daje kopniaka co drugiemu napotkanemu psu... A poza tym już abstrahując od tego- jak te psy mają być normalne jak widzą ,że na każdego podbiegającego psa ich kochająca pańcia reaguje wrzaskiem, tupaniem i wymachiwaniem rękoma? Czy to nie jest proste skojarzenie- pies=wariactwo czyli pies=atakować zagrożenie! Dorabiacie wielką ideologię do waszych starań szkoleniowych a stawiacie psy w tak dziwnych sytuacjach i nie widzicie w tym nic złego:shake: P.S- omry, skoro tak ciężko napisać poprawnie mój nick to można zawsze użyć opcji kopiuj-wklej. Ja Twojego nicku nie przekręcam więc proszę żebyś ty też tego nie robiła Quote
Soko Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Wydaje mi się, że te psy od czasu do czasu zostaną kopnięte lub dostaną gazem, ale większą część czasu utrwalają swoją nachalność przez to, że jest akceptowana przez stu innych właścicieli psów, którym także się naprzykrzają. Bo jakby od każdego dostawał gazem, to nie podchodziłby nachalnie i bez pozwolenia już do nikogo, a że od stu nie dostanie, to potem jak jedna osoba chce go pokojowo odgonić, to nie odchodzi, więc pozostaje gaz. Co innego gdy pies jest spokojny i widzę, że może się dogadać z moim psem, to ok, ale jak przez całą drogę przez park we Wrocławiu (pierwszy dzień, obce miejsce, duże emocje), trzymał się d*py Happy jakiś kundelek, to naprawdę ręce opadają, bo co chwila odwracała się na niego i z agresją rzucała, a on nie reagował. I bardzo żałowałam, że nie miałam wtedy gazu, bo nici z mojego szkolenia wyszły. I to nie jest problem z niczego, tylko taki problem, że przez długi czas mojego psa z tego doświadczenia próbowałam "oczyścić". Dziękuję napotkany psie i jego właścicielu! Quote
omry Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Balbina12 (skopiowałam :) ), chyba tylko Ty widzisz tutaj osoby na co drugiego psa rzucające się z butami czy gazem. Piszesz wielkie wywody, ale niewiele one mają wspólnego z prawdą. Dla mnie proste i logiczne jest to, że bezpieczeństwo mojego psa jest dla mnie najważniejsze i nie zamierzam ryzykować. To nie jest problem z niczego, jak ktoś sobie puszcza niewychowanego psa luzem. Te upomnienia czy dzwonienie na SM mogą naprawdę wiele pomóc, ponieważ następnym razem właściciel może raczy się zastanowić i przestanie uprzykrzać życie komuś, kto chciał się wyluzować na spacerze i nie męczyć się z cudzymi, niewychowanymi psami. Quote
zmierzchnica Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Balbina12 napisał(a):Pomiędzy rzucaniem psu pod nogi łańcucha/traktowaniem go gazem a olewaniem jest jeszcze duuuużo miejsca. Tylko większość dogomaniaków robi problem z niczego. Biegający luzem pies urasta do rangi ataku na WTC :roll: Nie wiem czy prawdziwy miłośnik psów daje kopniaka co drugiemu napotkanemu psu... A poza tym już abstrahując od tego- jak te psy mają być normalne jak widzą ,że na każdego podbiegającego psa ich kochająca pańcia reaguje wrzaskiem, tupaniem i wymachiwaniem rękoma? Czy to nie jest proste skojarzenie- pies=wariactwo czyli pies=atakować zagrożenie! Dorabiacie wielką ideologię do waszych starań szkoleniowych a stawiacie psy w tak dziwnych sytuacjach i nie widzicie w tym nic złego:shake: P.S- omry, skoro tak ciężko napisać poprawnie mój nick to można zawsze użyć opcji kopiuj-wklej. Ja Twojego nicku nie przekręcam więc proszę żebyś ty też tego nie robiła Moim zdaniem przesadzasz ;) Quote
Vesper Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Balbina12 napisał(a):Soko-to już leży w naturze dogomanii ;) Jakkolwiek by nie było- zawsze i tak jest źle. Kto czego nie powie-zawsze przeciwko im. A ze zwykłego zdania potrafią zrobić atak na ich osobę conajmniej z bronią w ręku. Zresztą ten wątek mówi sam za siebie- siedzą tu sfrustrowani ludzie wieczorami i wylewają złości zamiast iść spokojnie na spacer z psem albo zrobić coś bardziej pożytecznego. Siedzą i się nakręcają. Jeden drugiego utwierdza w tych głupotach i kółko się zamyka.... Balbina- nikt tu na Soko nie napada :razz: Co więcej- czytając Jej posty wcześniejsze, mam do Niej szacunek i wiem, że dziewczyna nie siedzi na dogo bo jej się nudzi czy żeby przelewać frustracje...:confused: Jeżeli uważasz że siedzą tu sami sfrustrowani ludzie i się nakrecają, po to by napadać na kogoś kto ma inne zdanie...wybacz- ale nikt na siłę nie każe Ci czytać naszych postów. Jakoś bardzo nieprzyjemnie i nieuprzejmie zabrzmiało to, co napisałaś... Może odrobinę więcej dystansu i szacunku dla współ-forumowiczów? Bo obrażając nas, obrażasz i siebie- zupełnie nie rozumiem, w czym jesteś lepsza...:roll: Wiem że masz na myśli Twoją kilka m-cy temu zażegnaną wirtualną kłótnię z ...(nawet nie pamiętam). Ale nie ubliżaj nam, że utwierdzamy się w głupotach- a z resztą, chyba już dawno powinnaś zrozumieć, że łączy nas jedno- pasja, którą są psy- a żeby kręcic afery koperkowe, moglibyśmy np stanąć pod blokiem czy podglądać sąsiadów przez firankę- i ciekawiej, i w realu.;) Co do Twoich dalszych uwag- o tym, że np w ramach obrony siebie i swojego psa inny dostał gazem- piszesz, jakby tylko takie historie się na dogo działy... Tytuł wątku:"Jak reagujemy na chamstwo innych psiarzy?"- jak łatwo się domyślić, ludzie opisują tu te sytuacje, z którymi nie mogli sobie poradzić, ogólnie- nie te na porządku dziennym, tylko właśnie wyjątkowe... Nie każdy pies jest bezproblemowy, są psy po przejściach i właściciele którzy zjadają kupę nerwów przez opisane sytuacje. Nie muszą sie nakręcać na dogomanii- może wręcz przeciwnie- takie opisanie tego co się stało- pomaga... Dla mnie tyle w tym temacie... Quote
Soko Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Skoro dogo jest takie złe, to czemu jeszcze nikt z gadających tak nie założył drugiego forum, na którym będą panowały sztywne zasady "masz coś do kogoś, wylatujesz"? :P Balbina12, to, co opisujesz, to zwykły wpływ masowych informacji na Twoje postrzeganie w tym momencie dogomaniaków - w TV się mówi, że dużo młodzi piją, więc wydaje się, że robi to 99% młodzieży (albo, jak wolisz, generalizujmy - 100%), to tutaj jak co drugi post jest o użyciu gazu, to masz wrażenie, że tak robią wszyscy z dogo. Nie rozumiem, dlaczego nie można podejść do tego z dystansem - raz, że to internet, dwa, ile jest osób na dogo, a ile się tutaj udziela - i tak, wszyscy używają gazu i kopania? Jakby nie było, ja ten temat wykorzystuję trochę do upewnienia się w kwestii, że może być gorzej :P arielko, bardzo mi miło :) i cieszę się, że nie muszę kłamać pisząc, że o Tobie mogę powiedzieć to samo ;) Quote
evel Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Tak, tak, my, sfrustrowani dogomaniacy wszyscy biegamy i tylko szukamy okazji, żeby jakiemukolwiek napotkanemu psu psiuknąć gazem w pysk, albo zafasolić kopniaka tak, żeby z wrzaskiem uciekł do pańcia... :roll: Quote
anorektyczna.nerka Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 No, ja dzisiaj zamiast wyjść na papieroska, żeby się odstresować, to wywaliłam lute każdemu napotkanemu psu. Aż cud, że mój nie dostał. Quote
Soko Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Nam wcale nie chodzi o to, by NASZE psy czuły się komfortowo.. ważniejszy jest ten podbiegacz, który a) pobawi się z naszym psem bądź nas oleje (rzecz praktycznie niespotykana), b) sprowokuje naszego psa do złego zachowania i odejdzie, lub zostanie w efekcie czego c) zmusi naszego psa do kontynuowania złego zachowania, utrwali je w nim i prawdopodobnie da się sprowokować przez naszego psa do złego zachowania, w efekcie czego d) zagryzie naszego psa, e) nasz pies zagryzie obcego psa. Fakt, lepiej żeby zaryzykować zabawę ze świadomością tych innych opcji. Nie mówię o tych szczęśliwcach, którzy mają spokojnego psa, a i "pies podbiegacz" wydaje się być w porządku i jest miłym towarzystwem ;) Quote
Abrakadabra Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 HelloKally napisał(a):No, ja dzisiaj zamiast wyjść na papieroska, żeby się odstresować, to wywaliłam lute każdemu napotkanemu psu. Aż cud, że mój nie dostał. Nikotyna bardzo źle wpływa na szare komórki i jest substancją silnie uzależniającą (prawie tak jak jak opiaty), zwłaszcza dla dzieci :) Jesli będziesz jej nadużywać, to nie napiszesz ani jednego doktoratu, a zdaniu matury nie wspomnę ... Quote
Soko Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Łał, to moja mama pisząca habilitację to jakiś cud natury? :P Quote
omry Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Soko napisał(a):Łał, to moja mama pisząca habilitację to jakiś cud natury? :P Rób Jej jak najwięcej zdjęć :D Quote
anorektyczna.nerka Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Nikotyna bardzo źle wpływa na szare komórki i jest substancją silnie uzależniającą (prawie tak jak jak opiaty), zwłaszcza dla dzieci :smile: Jesli będziesz jej nadużywać, to nie napiszesz ani jednego doktoratu, a zdaniu matury nie wspomnę ... Przecież napisałam, że nie wyszłam na papieroska, tylko skopałam wszystkie psy na osiedlu.... Quote
strix Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Balbino, nigdy nie kopnęłam ani nie uderzyłam psa i nie mam takiego zamiaru chyba, że zdrowie moje albo mojego psa będzie zagrożone. Nie traktuję każdego psa spuszczonego luzem gazem i nie wiem, skąd ta demagogia. Nie mam nic przeciwko psom, które choć luzem, nie są agresywne i pilnują swoich spraw. Nie mam tez nic przeciwko psom, które chcą się przywitać po przyjacielsku. Do żadnego, anwet agresywnego psa nie podchodze tupiąc, krzycząc i wymachujac rękoma, bo to jest zwyczajnie głupie i wysyłam mojemu psu sygnał, że nie odnajduję się w sytuacji. Jednak moim obowiązkiem jest ochrona mojego psa i w sytuacji, kiedy widzę,że inny pies rozpoczyna atak, robię, co uwazam za stosowne, aby to zakończyć. Mniejszego psa łapię za obrożę i odprowadzam do właściciela, ale większy pies typu rottweiler czy cane corso (bardzo tu popularne) nie da się ot tak odgonić, jak już się nakręci. Ponieważ średnio 4 godziny dziennie spędzam na dworze z psami, w tym w parkach i lasach, zdarza mi sie spotkać psy, które są zwyczajnie agresywne i chcą mojego psa pogryźć. Może jeśli sama spotkasz na spacerze agresywnego dużego psa, który rzuci się na Twojego psa mimo, że rzuciłas mu piłkę w inną stronę, to spojrzysz na sprawę z innej strony. Naprawdę, rzucenie psu piłki w inną stronę nie pomaga, zwłaszcza w lesie, kiedy nagle zza drzewa wyłania się warczące coś i pędzi w stronę Twojego psa. Może jak nabierzesz doświadczenia, to zmienisz zdanie. No, chyba że uważasz, że taka już psia natura, że silniejszy wygrywa i poświęcisz zdrowie albo i życie Twojego psa w imię pryncypiów. [quote name='Soko']Wydaje mi się, że te psy od czasu do czasu zostaną kopnięte lub dostaną gazem, ale większą część czasu utrwalają swoją nachalność przez to, że jest akceptowana przez stu innych właścicieli psów, którym także się naprzykrzają. Świete słowa. Zgodnie z zasadą, że nagrodzone zachowanie ulegnie wzmocnieniu i powtórzeniu. Quote
panbazyl Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 [quote name='hecia13']Szczególnie yoraski... Sorry, omry, wiem, że tez masz yorka, ale Balbina12 jest wyjątkowo zagorzałą orędowniczką ochrony yorczków puszczanych luzem "bo mały krzywdy nie zrobi". doleję oliwy do ognia tych "sfrustrowanych" - Balbina - pewnie tu czytasz, bo w końcu na innym topiku nie doczekalam się odpowiedzi - czym karmisz swojego psa - bo jak zapewne pamiętasz zawsze było mi go żal jak opisywałas kolejne próby z jadlospisem. (nie musisz odpisywać tu a na watku barfowym gdzie rozmowa się nam urwała) i przepraszam za offa, Quote
Vesper Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Soko napisał(a):Nam wcale nie chodzi o to, by NASZE psy czuły się komfortowo.. ważniejszy jest ten podbiegacz, który a) pobawi się z naszym psem bądź nas oleje (rzecz praktycznie niespotykana), b) sprowokuje naszego psa do złego zachowania i odejdzie, lub zostanie w efekcie czego c) zmusi naszego psa do kontynuowania złego zachowania, utrwali je w nim i prawdopodobnie da się sprowokować przez naszego psa do złego zachowania, w efekcie czego d) zagryzie naszego psa, e) nasz pies zagryzie obcego psa. Fakt, lepiej żeby zaryzykować zabawę ze świadomością tych innych opcji. Nie mówię o tych szczęśliwcach, którzy mają spokojnego psa, a i "pies podbiegacz" wydaje się być w porządku i jest miłym towarzystwem ;) Dlatego próbowałam wyraźnie napisać, że tutaj nie są opisywane zwykłe "spacerki z psami i inny podchodzi"- nie podoba się nam, więc sfrustrowani siadamy po powrocie do kompa i piszemy jaki świat jest zły :diabloti: To nie są nasze psychologiczne problemy- tylko bardziej problemy społeczne- relacji międzyludzkich (bo jednak to człowiek jest odpowiedzialny za psa swojego- jak to ładnie napisał kiedyś Exupery). Pewnie że wszystko jest super kiedy mamy przyjaznego psa, a podbiegające psy nawet kiedy nasza suka ma cieczkę zachowują się jak gentlemani- z tym, że w praktyce jakoś to inaczej wygląda:D ... I dlatego to my musimy bronić nasze owczarki, staffordy- żeby takiemu małemu pieskowi, mającemu niezbyt mądrego właściciela- nie stała sie krzywda... (Chociaż moja chihuahua-na smyczy- ostatnio kłapnęła na podbiegającego jacka russela- oczywiście pani wszystko widziała, ale w obieg po osiedlu poszła informacja że "ten białas"- czyli Pako, mój westik- bardzo poważnie pogryzł jacka :evil_lol:). O tych psach z resztą nie raz już pisałam... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.