panbazyl Posted October 22, 2011 Posted October 22, 2011 ulvhedinn napisał(a):Pomysł z drożdżami - pięęękne.... zrób tak na wiosnę, pliss.... zrobię, zbieram się do tego od dawna. Ciasto wyrośnie cudnie. Gorzej będzie je upiec. a labki - oj te opowieści, ze rasa łagodna. A najbardziej łagodne oczywiście te jasne.... Czarne juz nie. Między bajki to włożyć. Ja mam 3 sztuki labków, praca non stop z ich temperamentem. To są psy bardzo nieobliczalne wzgledem siebie nawet. Suki potrafią położyć się na swoich szczeniakach i je zagnieśc na śmierć. Inne rasy jakos bardziej dbają o swoje młode. Te laby co po osiedlach z dzika radością rzucają sie na ludzi, bo przecież "on sie tylko cieszy..." Koszmar! Albo labrador na flexi a gdzieś ze 20 metrow dalej panienka prawie po ziemi ciągnięta przez swojego psa.... I tak w okolicach 2 lat samce labków gdy dorastaja płciowo nie są zbyt mile dla dzieci, potrafia warknąć. Nad tymi psami trzeba bardzo pracować, bo to nie sa miłe stwory. to są normalne psy tylko często w nienormalnych rękach gdzie stają się agresywne nawet dla ludzi (a najgorsze jest to, ze sędziowie na wystawach udają, ze nie widzą jak laby w ringu atakuja inne psy...) Quote
gops Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 panbazyl napisał(a): Nad tymi psami trzeba bardzo pracować, bo to nie sa miłe stwory. to są normalne psy tylko często w nienormalnych rękach gdzie stają się agresywne nawet dla ludzi (a najgorsze jest to, ze sędziowie na wystawach udają, ze nie widzą jak laby w ringu atakuja inne psy...) przeraziłam się będąc na wystawie w Sopocie przechodząc koło ringu labków , 3/4 chciało się pozagryzać , rzucały się na smyczach , reszta napięta ale spokojna ,a jak zobaczyłam jak młodziak max 5 miesięcy podszedł do dorosłego samca a ten go złapał to w ogóle zwątpiłam .. skoro u nich to norma , zacznę się bać tej rasy , skoro psy z rodowodem bywają częściej agresywne niż te z pseudo , bo trzeba przyznać większość labków na osiedlach jest łagodna tylko nie wychowana, ale na wystawie -szok . a co lepsze mijając ringi ttb nie widziałam ani jednego rzucającego się psa ;) owszem widziałam że niektóre psy wystawiane są na dławikach pewnie ze względu na bezpieczeństwo gdyby co , ale ogólnie był tam spokój . Quote
Vesper Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 strix napisał(a):Nota bene właśnie dzisiaj na spacerze z moim szczeniakiem ON dowalił się jakiś kolo z mieszancem labka i mówi 'oooo! szczeniak! to się pobawią!'. Zanim zdążyłam zareagować (a jego pies był wyjatkowo nieusłuchany i wiało od niego złą energią, więc miałam zamiar odmówić), spuścił swoje zwierzę ze smyczy! Ten się dowalił do mojego szczeniaka, dosłownie na niego wpadł i próbuje na niego włazić! Wku*wiłam się, o mało nie dostał z buta (nigdy wcześniej nie kopnęłam psa), ale w pobliżu były dzieci, więc chciałam im oszczędzić drastycznych widoków. Puściłam smycz, żeby Bruno się nie dusił (tamten pies nie był agresywny, ale absolutnie zbyt nahalny i mogło się to skończyć pogryzieniem). Bruno zwiał, ja opieprzyłam gościa, kóry z mojej gadki nic a nic nie zrozumiał. On się oddalił w dobrym samopoczuciu myśląc, że to ja jestem jakąs nawiedzoną debilką, bo przeciez jego pies chciał się bawić (taka zabawa w dominację w przypadku dorosłego psa skończyłaby się walką, tamten pies nie miał żadnych psich manier, po prosu napadł na mojego). A ja do teraz mam wyrzuty sumienia, że zawiodłam swojego psa. I ludzie potem się dziwią, że ON-ki mają opinię taką a nie inną. Duża część to wina złego postępowania właścicieli,ale ja siebie nie uważam za złego właściciela, nawet studiuję psią behawiorystykę. Problem w tym, że jak takie incydenty z psami luzem będą się powtarzać, to nie ma siły,żeby mój pies nie zaczął innych psów nie lubić. Bo nikt nie lubi być osaczany i przestraszany. Strix- widzę że dobrze się znasz na behawioryzmie. Miałabym do Ciebie pytanie- czy takie zachowanie- atak, czy raczej chęć zdominowania, dorosłego psa na szczylka, to jest normalne zachowanie? Bo wd tego co zawsze mi powtarzano w domu- a wychowałam w "psim" domu od pokoleń- normalny pies nie ruszy szczeniaka ani suki. Jak się to ma z Twoją wiedzą? Quote
omry Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 gops napisał(a):przeraziłam się będąc na wystawie w Sopocie przechodząc koło ringu labków , 3/4 chciało się pozagryzać , rzucały się na smyczach , reszta napięta ale spokojna ,a jak zobaczyłam jak młodziak max 5 miesięcy podszedł do dorosłego samca a ten go złapał to w ogóle zwątpiłam .. Dokładnie to samo widziałam w Szczecinie na ringu pinczerów miniaturowych, tragedia.. Quote
panbazyl Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 gops napisał(a):przeraziłam się będąc na wystawie w Sopocie przechodząc koło ringu labków , 3/4 chciało się pozagryzać , rzucały się na smyczach , reszta napięta ale spokojna ,a jak zobaczyłam jak młodziak max 5 miesięcy podszedł do dorosłego samca a ten go złapał to w ogóle zwątpiłam .. skoro u nich to norma , zacznę się bać tej rasy , skoro psy z rodowodem bywają częściej agresywne niż te z pseudo , bo trzeba przyznać większość labków na osiedlach jest łagodna tylko nie wychowana, ale na wystawie -szok . a co lepsze mijając ringi ttb nie widziałam ani jednego rzucającego się psa ;) owszem widziałam że niektóre psy wystawiane są na dławikach pewnie ze względu na bezpieczeństwo gdyby co , ale ogólnie był tam spokój . tak agresywne psy powinny być eliminowane z hodowli a na pewno nie wystawiane już na ringach! I co bardziej pikantne - czesto ci agresorzy wygrywają.... a co to tzw "ras ostrych" to często się zdarza (niestety), ze ich właściciele faszerują psy jakimiś specyfikami na otępienie. raz byłam pisarzem ringowym wlaśnie na ringu "ostrych ras" i to co się tam dzialo to byl koszmar - psy były jak w malignie, sedzina wręcz wyrzucila jednego chłopaka z ringu, bo jego pies się zataczał wręcz od ilości środkow uspokajających. czy tędy droga? Quote
filodendron Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 [quote name='panbazyl'] Nad tymi psami trzeba bardzo pracować, bo to nie sa miłe stwory. to są normalne psy tylko często w nienormalnych rękach gdzie stają się agresywne nawet dla ludzi (a najgorsze jest to, ze sędziowie na wystawach udają, ze nie widzą jak laby w ringu atakuja inne psy...) A to już jest bardzo, bardzo smutne :shake: I jak tu potem ludziom tłumaczyć, że to pseudohodowcy psują rasę? Quote
gops Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 panbazyl napisał(a): a co to tzw "ras ostrych" to często się zdarza (niestety), ze ich właściciele faszerują psy jakimiś specyfikami na otępienie. raz byłam pisarzem ringowym wlaśnie na ringu "ostrych ras" i to co się tam dzialo to byl koszmar - psy były jak w malignie, sedzina wręcz wyrzucila jednego chłopaka z ringu, bo jego pies się zataczał wręcz od ilości środkow uspokajających. czy tędy droga? akurat nie widziałam nigdy psa otępionego czymś na wystawie, te które widziałam były całkiem zdrowe tzn nie wyglądały jakby czymś je nafaszerowano ale pewnie to też kwestia rasy czy danego psa bo ja tu piszę co widziałam na bulterierach , amstafach i staffikach ( 2 były w klatce bo były agresywne) , żadnej agresji poza tym za to na ringu obok u jrt i personów dużo się działo :lol: ale faktycznie nie tędy droga, psy faszerowane lekami na ringu powinny być dyskwalifikowane . Quote
LadyS Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 gops napisał(a):akurat nie widziałam nigdy psa otępionego czymś na wystawie, te które widziałam były całkiem zdrowe tzn nie wyglądały jakby czymś je nafaszerowano ale pewnie to też kwestia rasy czy danego psa bo ja tu piszę co widziałam na bulterierach , amstafach i staffikach ( 2 były w klatce bo były agresywne) , żadnej agresji poza tym za to na ringu obok u jrt i personów dużo się działo :lol: ale faktycznie nie tędy droga, psy faszerowane lekami na ringu powinny być dyskwalifikowane . Na ostatniej wystawie przy ringu JRT i PRT, prócz szczekania ;) nic się nie działo. Ba, nawet psy się bawiły ;) Quote
vege* Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 Ja jak byłam na wystawie między narodowej to ze szczekających widziałam tylko DSPP, dosłownie szczekał cały czas :lol: A rozpierduchę robiły głównie Owczarki Środkowoazjatyckie, co chwilę widziałam, jak jeden zaczepiał Berneńczyki na ringu obok i chciał się rzucić na nie :shake: Quote
Vesper Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 [quote name='panbazyl']tak agresywne psy powinny być eliminowane z hodowli a na pewno nie wystawiane już na ringach! I co bardziej pikantne - czesto ci agresorzy wygrywają.... a co to tzw "ras ostrych" to często się zdarza (niestety), ze ich właściciele faszerują psy jakimiś specyfikami na otępienie. raz byłam pisarzem ringowym wlaśnie na ringu "ostrych ras" i to co się tam dzialo to byl koszmar - psy były jak w malignie, sedzina wręcz wyrzucila jednego chłopaka z ringu, bo jego pies się zataczał wręcz od ilości środkow uspokajających. czy tędy droga? O qrczę, no to nieciekawie... Ja swojego czasu wystawiałam swoją Ariel- rasy Staffordshire Bullterrier. Na ringu staffików- ani bullterierów, które też zawsze mnie interesowały- nigdy nie widziałam niczego niepokojącego (no, prawie nigdy- chodzi mi o to, o czym tu piszemy). Staffiki merdały ogonami (one są naprawdę przyjazne- trzeba tylko konsekwentnie i umiejętnie wychowywać-bez używania siły fizycznej, za to jasno określając miejsce psa w "stadzie"). Bulle na ringu bawiły się piłkami, wariowały... Może Pan Bazyl pisze o innych rasach agresywnych, albo też w końcu- co wystawa to jednak choć trochę inna ekipa. Choć szczerze przyznam że nie obserwowałam zachowania samców- raz wystawiałam psa z mojej hodowli- no i już nie było tak kolorowo. Wcale się nie chciał wystawiać- chciał uciec z ringu...:hmmmm: Może od zapachu testosteronu? (Pies też rasy staffik). A może go nie spowolniłam dostatecznie ;)...? Muszę jednak baczniej jeszcze się przyglądać psom- samcom na wystawach... Za to zauważyłam co innego- OK, staffior ma być nabity, muskularny- ale z umiarem. No i raz nie wierzyłam oczom- na międzynarodówce w Warszawie w roku 2008 bodajże- zamiast "przypakowanego" staffika zobaczyłam staffika-sterydowca (da sie zauważyć kiedy "mięśnie" sa nabrzmiałe od wody). Pies na szczęście dla hodowli rasy dostał dyskwalifikację... Pan Bazyl poruszył bardzo ważną kwestię: brak zwracania uwagi w hodowli psów na charakter. Szczególnie- ale nie tylko, ważne jest to w przypadku ras przyjętych za agresywne, wymagających. Wd mojej skromnej osoby ZK powinien dopuszczać do hodowli psy o świetnym charakterze, np z drobną, nie genetyczna wadą- niż tylko kierować się ocenami z wystaw wbijając hodowlankę czy tytuł repa w rodowód. Nie zmniejszyłoby to puli genów (chociaż np w ASTach jest ona i tak duża). Tylko że takie zamierzenie wiązałoby sie z przeglądami hodowlanymi, testami psychicznymi- ale dlaczego nie? Jeżeli to miałoby pomóc rasie- przecież prawdziwym miłośnikom nie zależy żeby rozmnożyć swoją ukochaną suczkę za wszelką cenę- tylko żeby ogólnie lubiana rasa szła w dobrym kierunku, nie została "wypaczona". Co do ostatniego pytania: drogę chyba trzeba by wyznaczyć- i to wielkimi znakami- bo same wytyczne jak widać nie wystarczają.;) Pzdr. Quote
gops Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 ladySwallow napisał(a):Na ostatniej wystawie przy ringu JRT i PRT, prócz szczekania ;) nic się nie działo. Ba, nawet psy się bawiły ;) to było rok temu w Sopocie :) wiem co widziałam , nie byłam zbytnio zdziwiona bo znam osobiście kilka jrt i żaden nie jest łagodny . możliwe że akurat trafiłam wtedy na takie a nie inne psy , ale robiły niezłe zamieszanie . Quote
LadyS Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 [quote name='gops']to było rok temu w Sopocie :) wiem co widziałam , nie byłam zbytnio zdziwiona bo znam osobiście kilka jrt i żaden nie jest łagodny . możliwe że akurat trafiłam wtedy na takie a nie inne psy , ale robiły niezłe zamieszanie . O matko, to współczuję tym psom, jeśli nie są łagodne, właścicieli. Quote
Soko Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 Pakowanie w zwierzęta różnych środków znane jest od zawsze. Chociażby na końskich targach, gdzie zdarzają się właśnie tacy "pseudohodowcy", "pseudowłaściciele", gdzie koniom daje się zastrzyk, by wyglądał spokojnie, a w oczach miał zapał, energię i w ogóle wyglądał przez kilka godzin na żywiołowego, przyjaznego konika. Znawca się na to nie nabierze, ale laikowi nie jest trudno wcisnąć takie zwierzę, dlatego nawet mnie nie dziwią opowieści o otumanionych psach (chociaż sama nie widziałam i wcale tego nie popieram). Stawianie na charakter powinno być na pierwszym miejscu, ale chyba długo słowa "wygląd się nie liczy, tylko wnętrze" nie będą miały zastosowania w praktyce w żadnej kwestii.. ;) Quote
gops Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 ladySwallow napisał(a):O matko, to współczuję tym psom, jeśli nie są łagodne, właścicieli. bywa :) znam nawet 6 miesięcznego szczeniaka z rodo który próbuje już dominować na dorosłych psach . Quote
Naklejka Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 Na mojego psa rzuciło się stado JRT, gdy je mijam i są one na smyczy zawsze są agresywne w stosunku do mojego psa... :roll: Quote
LadyS Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 gops napisał(a):bywa :) znam nawet 6 miesięcznego szczeniaka z rodo który próbuje już dominować na dorosłych psach . A to już oznacza albo brak umiejętnosci wychowania psa, albo złe skrzyżowanie rodziców... Mój 7msc nie dominuje, jest uległy i bardzo poprawny w stosunku do psów. Naklejka napisał(a):Na mojego psa rzuciło się stado JRT, gdy je mijam i są one na smyczy zawsze są agresywne w stosunku do mojego psa... :roll: To już trzeba mieć pretensje do właściciela, ze nie umie wychować... Znam kilka JRT w okolicy, znam mojego JRT - żaden nie jest agresywny. Quote
Vesper Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 Ja kocham teriery- min za ich terierzy charakterek :diabloti: Sama mam westa, ale to OT. Co do JRT- w moim bloku mieszka taki pies... Kilka razy pisałam o nim na tym wątku- może ktoś pamięta- państwo mają dwa psy- whippeta i jacka właśnie. Zawsze kiedy wychodzimy na spacery w tym samym czasie tamte psiaki (pisałam wielokrotnie, ale przypomnę- pańcia stoi pod klatką, pali, a psiaki zap...ją dookoła placu zabaw dla dzieci...) tamte prowokują spięcia... Zawsze podbiegają- właścicielka ma w d... że moje chi sie boją, a staffica mogłaby- spuszczona, zagryźć któregoś. Pani bazuje na tym, że moje są na smyczach :angryy: i dlatego te jej bezkarnie mogą moje obskakiwać, podgryzać za łapę itp. Moje prośby nic nie dają- pani ma sie za lepszą, nie wchodzi w dyskusję, raz tylko mnie próbowała pouczać że ja mam agresywne psy, bo przestraszona cziłka po przyszarżowaniu jacka dziabnęła go lekko- nawet nie było śladu, ale jaka opowieść powstała! :D Pani zamieniła psy- rozpowiadała że to niby Ariel- stafficzka- pogryzła jej psa, że on teraz ma depresję (temu bym się nie dziwiła- z takimi właścicielami), itd itp... Chyba że mówiła o jeszcze innym przypadku- ale wyraźnie podkreślała że z mojej klatki- a u nas tylko ja mam czarną sukę "z tych agresorów" ;)... Na szczęście ludzie znają mnie, znają panią i nikt poważnie opowieści nie wziął :D Sama tylko sobie wstydu narobiła. Ale końską przyczepę w końcu ze wspólnego parkingu zabrała :D Quote
Soko Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 Oj szkoda, planowałam sama jej podwędzić przyczepę bo by mi się przydała. Pańci byłoby łyso, a osiedle miałoby spokój ;p Quote
LadyS Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 No właśnie arielka o to chodzi - terierzy charakterek w przypadku JRT to aktywność, chęć pracy, zabaw - ale nie wrogość do psów... O tym też mówiła mi hodowczyni - że wiele JRT ma z tym problem (z wrogością i agresją do psów), tymczasem jest to często zaniedbanie właściciela. I pod kątem zachowań na wystawach dobierałam też hodowlę. Quote
Vesper Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 A ja właśnie, LadyS, kilka postów wczesniej pisałam (w poście z cytatem od Pan Bazyl) jak ważne jest kojarzenie par hodowlanych ze względu na charakter- a nie tylko eksterier- bo nie sztuka zaliczyć trzy wystawy i iść do ZK po pieczątkę. Jaka szkoda, że ludzie tak rzadko pytają o charakter repka/suki, czy rodziców szczeniąt- być może to uświadomiłoby wielu hodowców, że nad tym też trzeba pracować... Bo nawet najpiękniejszy wystawowo pies a sprawiający problemy- takie notoryczne problemy, gdzie praca nie przynosi rezultatu- nie będzie pociechą dla właściciela. Ale przyznam się że takiego podejścia- żeby patrzeć na charakter, a nie tylko wygląd i tytuły- nie nauczyłam się od razu ;) Niestety- sama musiałam sie przejechać... Quote
LadyS Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 arielka186 napisał(a):A ja właśnie, LadyS, kilka postów wczesniej pisałam (w poście z cytatem od Pan Bazyl) jak ważne jest kojarzenie par hodowlanych ze względu na charakter- a nie tylko eksterier- bo nie sztuka zaliczyć trzy wystawy i iść do ZK po pieczątkę. Jaka szkoda, że ludzie tak rzadko pytają o charakter repka/suki, czy rodziców szczeniąt- być może to uświadomiłoby wielu hodowców, że nad tym też trzeba pracować... Bo nawet najpiękniejszy wystawowo pies a sprawiający problemy- takie notoryczne problemy, gdzie praca nie przynosi rezultatu- nie będzie pociechą dla właściciela. Ale przyznam się że takiego podejścia- żeby patrzeć na charakter, a nie tylko wygląd i tytuły- nie nauczyłam się od razu ;) Niestety- sama musiałam sie przejechać... Ja się nauczyłam takiego podejscia, jeżdżąc na wystawy i oglądajac psy ;) Quote
Vesper Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 Widocznie byłaś mniej naiwna niż ja- i umiejętnie wyciągałaś wnioski... Quote
Ty$ka Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 Skoro się tak o wystawach zgadało ;). Niestety coraz częściej spotykam się z tym, że liczy się tylko wygląd. NA ringu hasiorów czy malamutów coraz częściej spotykam psy agresywne :(. I co jeszcze smutniejsze - dość często agresory wygrywają... Natomiast JRT lubię, choć nie spotkałam jeszcze łagodnego psa. Wszystkie, które znam są zaczepne, a jeden z nich uprzykrzał osiedlowym psiarzom życie. Jego właściciele wypuszczali go na spacer, który polegał na bieganiu wkoło przejeżdżających samochodów, gryzieniu i łapanie za nogawki przechodniów oraz atakowaniu psów, nie bacząc na psie CSy... Siał postrach, a policja nic sobie z tego nie robiła. Bo przecież właściciele tego pieska mają wielki wpływ na miasto, są ważni i boją się im narazić. A ja mam w d**** czy ktoś jest bogaty czy biedny, czy ma wielkie wpływy na miasto czy nie - każdego obowiązują te same prawa i obowiązki, prawda? Na szczęście po kilku pogryzieniach dużych psów, zagryzieniu niezliczonej ilości kotów oraz kilku psów, po pogryzieniu paru ludzi... policjanci zainterweniowali (szkoda, że otworzyli oczy dopiero po paru tragediach), a jego właściciele wykazali się rozsądkiem i więcej tego psa nie wypuścili. Smutne tylko, że na spacer w ogóle z nim nie chodzą :(. Ot, mieszka biedak na dworze i tyle z zajęć (wiem, bo mieszka on za płotem i mam okazję bacznie obserwować te państwo). Cóż, generalnie to przecież nie wina psa, lecz właścicieli. Jak mawia mój kolega: "Nie ma trudnych psów, są tylko nieudolni właściciele". Szkoda, że jeszcze dość długo będzie trzeba czekać, by ludzie przestali patrzeć na wygląd psa, lecz na jego charakter i dopasowali do swojego trybu życia (a może tryb życia do psa ;)?). Quote
LadyS Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 Bo JRT są zaczepne ;) Ale zaczepne powinny być jedynie do zabawy i powinny przestawać po komendzie właściciela. Ale czego wymagać, skoro wielu właścicieli nie ma z psem kontaktu... I dotyczy to wszystkich ras ;) Quote
Onomato-Peja Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 A mi się już znudziło i chamstwo leczę chamstwem. Wolę podkoloryzować ewentualne zachowanie Raszpli i rzucić kilka niewybrednych słów, niż patrzeć jak jakieś małe szczurowate wkurza mi sukę. Zdarzało się też, że musiałam sama takie g przeganiać, no ale co zrobić. Moja suka jest cierpliwa, nawet bardzo, ale kazdemu się kiedyś nerwy kończą a lepiej, żeby żaden zwierzak na tym nie ucierpiał, prawda? Podoba mi się też stały już chyba schemat czyli damusia z jureczkami na rozciągniętej flexi. No kurde przejść się nie da! Idę sobie grzecznie i całkiem kulturalnie chodnikiem a te mi nogi plączą i mnie obwąchują. Zwracam babce uwagę a ta tylko się cieszy jakbym w nią ciastkiem rzuciła. No to co? Robimy awanturę, że psów wychować nie umie, że żeby flexi używać trzeba mieć trochę więcej szarych komórek niż kura itp. Może i to brzydko wygląda ale nerwy mi już puszczają, z tą babką użeram się odkąd mam Rastę, ona sobie nic z tego nie robi, że jej psy wbiegają mojemu między łapy i to z dziką agresją. No i to ja mam między nimi tańczyć, jeszcze najlepiej z owczarkiem na rękach (Rasta nie od zawsze jest taka łagodna). Po tym jak sobie na nią pokrzyczałam trochę się to uspokoiło, podziałało czyli. Ale jednak najmniej chamstwa się napotyka mając psa jako tako ułożonego. Porównując sobie jak to było z dzikim, agresywnym i nieusłuchanym poczwarem a jak jest teraz, z psem który reaguje na 90% moich komend i poleceń - jestem mile zaskoczona. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.