Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Ty$ka']
- Co to za rasa?
-Siberian husky
-Aha. Malamut. :D[/QUOTE]

Mój sąsiad miał kiedyś syberiana, ale jakiegoś takiego nadzwyczaj małego, szczerze myślałam, że to podrost jeszcze. Ja byłam ze swoją to sobie tak pogadaliśmy troszkę. Mniej więcej tak:
-Jaki sympatyczny, ile ma?
-Trzy lata.
-O, a wygląda, jak młodziak.
-No wie pani, bo są duże husky i są małe husky, a on jest z tych małych właśnie.

Uznałam, że nie będę starszego pana wprawiać w zakłopotanie, niech sobie myśli, że syberian to mały husky, a malamut to duży husky :lol:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Szczerze mówiąc to rasowe husky są "małe" ;) W porównaniu do tych mieszanek SH/AM i któż wie co jeszcze, które się normalnie spotyka na spacerach... Będąc po raz pierwszy na wystawie, nie mogłam uwierzyć, że te husky, które widzę, to np. kilkulatki a nie młodziki ;)

Posted

Na wystawach widuje się tzw. "misie" - małe, niskie i ciężkie - to nie jest mój typ: wolę długołapne, lekkie i wysokie wyścigówki zwane przez niektórych właścicieli wystawowych piesków "szczurami" :cool3:.

Tak wracając do tematu ;). Jedną właścicielkę nauczyłam trzymać swojego wesołego labradorka na smyczy ;). A było to tak:

Ostatnio poszłam do parku z psem (nie chodzę często, bo tam mam okazję spotkać się na każdym kroku z debilizmem) i będąc 200m przed nim widzę paniusię z labkiem. No, oczywiście dziewczyna rozmawia sobie przez telefon a labradorek jest bez smyczy, ba! bez obroży nawet i kagańca! Jak nas zobaczył (szliśmy drugą stroną ulicy) to oczywiście co robi? tak, zgadliście - leeeci. :shake:
Na to ja z pyskiem do babki, by zabrała psa, chyba że chce skrobać swojego z ulicy lub wyjmować z paszczy mojego. Zmierzyła mnie wzrokiem, rozłączyła się słowami "słuchaj, ktoś się przywalił do mnie", potem spojrzała na M. i zaczęła się śmiać. Przecież tak mały pies nie zrobi krzywdy jej psu! :razz: A do mnie co powiedziała? Hmm? Zgadnie ktoś? No, oczywiście:
-Ale to labrador!
-Ja mam gdzieś czy to labrador czy to amstaff. Proszę zabrać psa, bo zaraz zadzwonię po Straż Miejską.
-A po co ta agresja? To jest LABRADOR - rasę powtarza głośno i wyraźnie, jakbym nie dosłyszała - one nic nie zrobią. Są łagodne.
W tym samym czasie złapałam psa za ten tłuszcz (tak... jestem brutalna) i odsuwam jak najdalej od mojego. A babsko na mnie z gębą, że krzywdę robię jej labradorkowi. Odebrała psa, po czym ja powiedziałam:
-Obroża, smycz obowiązuje każdego psa. Ja się boję labradorów, mój pies ma świerzba. Nie pomyślała pani o innych, co?
A ona niewzruszona moją mową powiedziała, że to mój problem, iż się boję, a mój pies ma świerzba. I to mój chory obowiązek pilnować swojego psa, by inne się od niego nie zaraziły. Myślałam, że mnie coś trafi na miejscu... :roll:
Odeszła parę kroków i dawaj puszcza psa znowu. Nie dość, że ten ciężki pies przebiegał cały czas prze ulicę, to zdążył jeszcze przewrócić małe dziecko i ukraść bułkę-parówkę komuś. A jego pańcia? No, oczywiście nic nie zrobiła. Bo przecież to LABRADOR. Im wszystko wolno :evil_lol:
Zaczęłam więc robić jej na złość, bo tego wszystkiego miałam serdecznie dosyć. Chodziłam naprzeciwko niej i ilekroć nas widziała biegła za swoim labkiem.Ona na szpilkach i w spódniczce mini za ciężkim, ale w miarę szybkim psem - cudny widok :diabloti: W końcu na mnie/do mnie powiedziała niecenzuralne słowa, ale... tu uwaga! zapięła swojego psa na smycz. Tak! Nagle skądś znalazła się smycz i obroża! Wow! :cool3:

Teraz jak ją widzę to zawsze labuś chodzi na spacer na smyczy. Cel osiągnięty :D

Posted

Na wystawach widuje się tzw. "misie" - małe, niskie i ciężkie - to nie jest mój typ: wolę długołapne, lekkie i wysokie wyścigówki zwane przez niektórych właścicieli wystawowych piesków "szczurami" :cool3:.

Bo to są szczury, nie tylko właściciele czołgów tak mówią. IMO zarówno szczury jak i miśki są przerasowione i nie nadają się do dalszej hodowli.

Posted

A ja dzisiaj się dowiedziałam od starszej pani- lat ok. 70-ciu, że weszły nowe przepisy i teraz psy nie mogą jeździć tramwajami :D...
Myślała że trafiła na gówniarę która uwierzy- jechałam z Ariel (staffik) do parku trochę z nią pobiegać- w dresie, adidasach, czapce z daszkiem i szaliku- w dodatku bez makijażu, w kucyku itd- wiadomo że wtedy nie wyglądam na moje...no 30 ;) lat :D
Stojąc w zatłoczonym tramwaju miałam w jednym ręku smycz (pies oczywiście w kagańcu), w drugiej mały plecaczek, żeby nie walić nim nikogo :razz: Tramwaj zahamował, ja do przodu, a pani- nóżka w bok, ja się potknęłam- i słyszę- "no to masz gówniaro swojego pieseczka..." Nie wiem skąd taka agresja- OK, może bullowate nie podobają się każdemu, ale żeby podstawiać nogę? A jakbym poleciała z Arielą na nią? Jeszcze moja wina by była :D Na szczęście złapało mnie dwóch młodych panów i podniosło- bo miałam problemy z zaplątaną Ariel, plecakiem z którego wszystko mi powypadało itd...:angryy:
Olaam złośliwą panią i wyszłam. Ona za mną- niestety. I wtedy już przestała udawać grzeczna starszą panią. Niecenzuralnym językiem zwracając się do mnie na "ty" zaczęła wyzywać mojego psa i policję chciała wołać- że niby ugryźć ją mógł :confused: Nie wiem, chyba nie do końca normalna... Ale nie lubię takich sytuacji- Arielka wyczuwa chyba złą energię- od razu się zdenerwowała, na treningu nie chciała wykonywać poleceń na początku- musiałam najpierw ją dość długo uspokajać... Ja czasem aż w szoku jestem że moje psy wiedzą, kiedy się o nich mówi...:razz:

Posted

evel napisał(a):
Szczerze mówiąc to rasowe husky są "małe" ;) W porównaniu do tych mieszanek SH/AM i któż wie co jeszcze, które się normalnie spotyka na spacerach... Będąc po raz pierwszy na wystawie, nie mogłam uwierzyć, że te husky, które widzę, to np. kilkulatki a nie młodziki ;)

Ja kiedyś spotkałam sie z teorią, że są husky w typie "wystawowym"- te mniejsze, delikatniejszej budowy i zgodnej ze standardem, i mocniej zbudowane- pewnie te "miśki"- może one pochodza z linii pracujących? Tylko ile w Polsce huskych naprawdę biega? Chyba nie będzie to duży procent... Szczerze mówiąc grV nie jest moją mocną stroną, powtarzam to co ktoś mi mówił... Ale jeżeli byłaby to prawda- czyli podział na linie wystawowe i pracujące- to jak zrobić żeby te pracujące też miały uprawnienia hod.? Może stad te "miśki"?
Oczywiście chodzi mi o rasowe SH czy AM- nie mieszanki typu "American Husky" czy już w ogóle typowo zaprzęgowe, stworzone dla maszerów eurodogi i greydogi...(? nie wiem czy ta druga nazwa prawidłowa) bo ciężko w tym wypadku mówić o rasie, która jest tak różna pod wzgl eksterieru...

Posted

No tak, to skoro nie wolno wozić psów telekomunikacją miejską, to ciekawe skąd pomysł na opłaty zwierząt innych niż małych, trzymanych na rękach? Coś się staruszce pokręciło chyba.. szkoda słów.

Posted

Ja się zastanawiam, czemu przeciętny psiarz, gdy jego galopujące futro pędzi wprost na moje, wydziera się zwykle: NIC NIE ZROBI!! itd., a tu proszę, nawet niektórzy użytkownicy tego forum twierdzą, że "psy się muszą powąchać" :roll:

[quote name='decime']A ja uważam że pies z psem powinien zawsze się powąchać kiedy się spotkają na spacerze. To nie metoda brania psa na ręce.Może twój pies też się chce powąchać z innym psem a zarazem pobawić.Pies nauczy się poprawnych zachowań kiedy będzie mógł poznać inne psy Moja Pola bardzo lubi bawić z innymi psami.I kiedy widzę właściciela biorącego psa na ręce lub wołającego
\niech pani ją zabierze lub odganianie / to jestem zła.Moją Pole kupiłam z hodowli i powiedziano mi że pies musi się powąchać z drugim psem.


http://www.dogomania.pl/threads/148325-Jak-nauczy%C4%87-psa-komendy-quot-Bierz-go-quot?p=17844283&viewfull=1#post17844283

Posted

Ja się zastanawiam, czemu przeciętny psiarz, gdy jego galopujące futro pędzi wprost na moje, wydziera się zwykle: NIC NIE ZROBI!! itd., a tu proszę, nawet niektórzy użytkownicy tego forum twierdzą, że "psy się muszą powąchać"



Przeciętny psiarz może jeszcze wydzierać sie tak:

-"To pies czy suka?!" (ku..a, jakie to ma znaczenie??????)
-"On chce się bawić!"
...a najczęściej nie mówi nic, nie patrzy nawet na swego psa - przecież to normalna sytuacja... Eh...

Posted

Jak Lusia (york) była jeszcze szczeniakiem znalazłyśmy się w dość nieprzyjemnej sytuacji. Mianowicie idąc po koleżankę, tuz pod jej blokiem, spotkałyśmy faceta po sześćdziesiątce z trzema onkowatymi olbrzymami. Oczywiście żaden nie miał a sobie kagańca, a co dopiero obroży. Będąc jakieś 3 metry od bloku usłyszałam psie dyszenie i zobaczyłam otwierające się drzwi. Ja sama między blokami, gdzie nikt mnie nie widzi, Lusia na automacie 8 metrów ode mnie, a tu wyskakują 3 wilczury.. Poleciałam biegiem w stronę małej, na ręce ją i wiejemy. Dookoła mnie krzaki, muszę się zawrócić. A za trzema psami sobie spokojnie właściciel wychodzi spacerkiem. No to ja się drę, żeby psy zabrał. Nic. Ignorancja. Lusia się na mnie wdrapuje, psiska wokół nas warczą.. Masakra. Tak się bałam, ze aż mi się na płacz zbierało. Zaczęłam coś tam gadać, to zaczął wołać psy, ale one totalna olewka. Dopiero jak zaczęłam się drzeć (chodzi o takie darcie się 'Aaaaaaaaaaaaa' xD) to raczył podejść. I tutaj uwaga: odciągał swoje psy ode mnie za uszy..!

Posted

yamayka napisał(a):
Przeciętny psiarz może jeszcze wydzierać sie tak:

-"To pies czy suka?!" (ku..a, jakie to ma znaczenie??????)


hehe też mnie to zawsze zastanawiało, ale myślę, że czasem ma to jednak znaczenie, bo przecież jest mnóstwo psów, które nie tolerują innych samców. ale teraz kiedy moja suka miała cieczkę, to raz zdarzyło mi się że nie byłam pewna czy zmierza do nas pies czy suka, więc zapytałam i czułam się strasznie dziwnie, bo zawsze śmieszyło mnie to pytanie:evil_lol:

Posted

Ja znam bardzo dużo psów, dla których nie ma znaczenia płeć przybysza. Jak ma być łomot to i tak będzie, a jak mają się dogadać to i tak się dogadają, dlatego takie pytanie wydaje mi się trochę dziwne... A jak ktoś ma killera to niech go nie puszcza na wszelki wypadek, a nie potem lamentuje (leci na nas ONkowate cuś, a pancia: "ojojoj, a to sunia? bo moja się rzuca na suki!" - :question:).

Posted

yamayka napisał(a):
Przeciętny psiarz może jeszcze wydzierać sie tak:

-"To pies czy suka?!" (ku..a, jakie to ma znaczenie??????)
-"On chce się bawić!"
...a najczęściej nie mówi nic, nie patrzy nawet na swego psa - przecież to normalna sytuacja... Eh...

oprócz tego popularnym tesktem u nas jest :
-"to labrador " lub "to labrador one nie gryzą"

Posted

gops napisał(a):
oprócz tego popularnym tesktem u nas jest :
-"to labrador " lub "to labrador one nie gryzą"

O to, to. Labrador - "słowo klucz".
Poza wszystkimi tymi komentarzami u mnie jeszcze panuje jakaś (chyba wirusowa, bo się roznosi :roll:) niemota, która dotyka właścicieli labradorów.
Przybiega taka armata bez smyczy, tratuje psa, bo chce szybciej do suki, suka się denerwuje, włascicielka suki zaczyna nerwowo machać smyczą w kierunku labradora, więc labrador zawraca do mojego, mój ma ze strachu ogon przyklejony do jajek, ale labradorowi to nie przeszkadza - pcha nos tak, że mało go nie przewróci, ja - próbując oba psy sobą oddzielić - kręcę się w kółko aż do zawrotu głowy, bo labek nie odpuszcza. A właścicielka labka stoi i patrzy z nieodgadnioną miną, bo przecież to tylko labrador... :shake:

Posted

filodendron bo przecież patrz jak one ładnie się bawią... :diabloti:
U mnie na osiedlu labradory to też niestety niebezpieczna plaga. A szkoda, bo same nie są nic winne. Znam wiele labradorów, które mają odpowiedzialnych właścicieli i niesamowite charaktery i są... normalne. Niestety labrador stał się ikoną idealnej rodziny i psa rodzinnego - ludzie kupują, bo to taki cudny, łagodny pies, potem takie psiaki chodzą otyłe, z brzuchami przy ziemi, niewychowane, tratujące ludzi i zwierzęta, bo chcą się tylko przywitać...

Posted

Zamierzam zwrócić takiej pani uwagę, na następnym spacerze, że ma dziurę w płacie i jej pudelkopodobny piesek wychodzi poza ogródek:angryy:. Ciekawe czy wie. Taki szczekacz jest, się przestraszyłam bo na mnie wybieg z pyskiem, a dobrze że Lusi była na smyczy bo by uciekła:shake:

Posted

Soko napisał(a):
No tak, to skoro nie wolno wozić psów telekomunikacją miejską, to ciekawe skąd pomysł na opłaty zwierząt innych niż małych, trzymanych na rękach? Coś się staruszce pokręciło chyba.. szkoda słów.

Wiesz, to po prostu było typowo złośliwe zachowanie- pretensje do całego świata :roll: Ale te teorie Pani- cóż, gdyby była młodsza, szybko bym wytłumaczyła, ale tutaj wiedziałam że ja się naprodukuję a to nic nie da. Nawet ludzie mi pokazywali żebym sobie dała spokój... Ktoś się zapytał "A co pani pies przeszkadza?" i cos odpowiedziała w stylu że brudny i ma pchły pewnie... :angryy: (trochę padało, ale nie o to chyba chodziło) i z moim niewyparzonym jęzorem mało nie palnęłam "moje psy są czystsze niż połowa ludzi tu jadących" :oops: Na szczęście się powstrzymałam :oops:

Poruszyłyście temat labów- plagi chyba każdego już osiedla... To cholernie smutne, bo te psy same w sobie są świetne- ale czasami mają właścicieli kompletnie "nie dla nich"- np takich co to cały dzień spędzają na kanapie przed TV :roll: Moda zniszczyła rasę- jak i pseudo...
A propos pseudo- znajomi z pracy obrazili się ostatnio- kupili ślicznego "bigielka". Oczywiście bez papierów... Troche ich uświadomiłam, że dlaczego nie zadzwonili się poradzić (wiedzą że mam kilka psów i jeżdzę na wystawy, że pomagam potrzebującym, w końcu- kiedyś sami się oburzali widząc fotki Łezki. I po tym wszystkim... emocje z trudem opanowałam. Jakby tego było mało- wieczorem podjechałam do tej koleżanki po jakieś papiery- wyszła za szczylkiem :roll: (10 tygodni)- było mokro i paskudnie... Po chwili zwróciłam uwagę że maluch kaszle! Na moje pytanie odpowiedziała że ma anginę i jest na antybiotykach...:sad: Zgłupiałam, bo pierwsze słyszę żeby pie miał...anginę. Chociaż udało mi sie ich namówić, żeby poczytali o wymaganiach beagli- przyznała sie że... kupili bo "taki był słodki"! :angryy: Czarno to widzę, beagle nie są dla każdego, potrzebują ruchu, zajęcia...
Chyba niedługo stracę część znajomych :D

Posted

Wczoraj moja mama ćwiczyła z Happy koty (siedzimy i jemy nagrody, a koty są tak przyzwyczajone u nas do psów, że psy się na nie rzucają a one sobie leżą, więc są ekstra :D) i podeszła do niej jakaś pani i powiedziała, że może jeszcze kwiatki posadzi, żeby się lepiej pieskowi kupkę robiło..
A jeszcze kilka dni wcześniej idziemy i spotykamy jakiegoś obcego psa, moja i tamten na smyczy. Ja się zatrzymuję, faszeruję Happy nagrodami, zajmuję jej uwagę, a pańcia leci prosto na mnie z psem - i to nie to, że nie mogła go utrzymać, bo mogła, tylko sama spokojnie szła w naszą stronę. Twarz bez wyrazu, jakby nas tutaj w ogóle nie było na ich drodze, nie zdziwiłabym się gdyby w nas wpadła i tego nie zauważyła.. oczywiście Happy tego nie wytrzymała i wyleciała ze szczekaniem, a pańcia dalej spokojnie idzie do nas, tylko pies mądrzejszy bo się zatrzymał i zaczął iść w drugą stronę, to pańcia wzruszyła ramionami i podążyła za nim.

Posted

Soko napisał(a):

A jeszcze kilka dni wcześniej idziemy i spotykamy jakiegoś obcego psa, moja i tamten na smyczy. Ja się zatrzymuję, faszeruję Happy nagrodami, zajmuję jej uwagę, a pańcia leci prosto na mnie z psem - i to nie to, że nie mogła go utrzymać, bo mogła, tylko sama spokojnie szła w naszą stronę. Twarz bez wyrazu, jakby nas tutaj w ogóle nie było na ich drodze, nie zdziwiłabym się gdyby w nas wpadła i tego nie zauważyła.. oczywiście Happy tego nie wytrzymała i wyleciała ze szczekaniem, a pańcia dalej spokojnie idzie do nas, tylko pies mądrzejszy bo się zatrzymał i zaczął iść w drugą stronę, to pańcia wzruszyła ramionami i podążyła za nim.


ale nie rozumiem, miała gdzieś skręcić, bo Ty szłaś czy o co Ci chodzi? ja tam nie zmieniam trasy bo ktoś z psem idzie ;)

Posted

Hm jest droga, ona idzie drogą, ja stoję przy drodze i pies zwraca się do nas, więc ona ok, za nim. No ja rozumiem, można nie ustąpić nawet jak ktoś mówi, że jego pies może z pana/pani przerobić na obiad, ale jak widać że pies się agresywnie wyrywa, to nie iść jak głupi w tę stronę...

Aaa, nie dopisałam wcześniej, że jej zwróciłam uwagę, by nie podchodziła ;p dla jasności, pies jest obcy, ale czasami go widuję, paniusia ZAWSZE idzie tylko drogą, teraz jej się odwidziało ;)

Posted

szczerze mowiac uwazam, ze jesli czyjs pies rzuca sie na smyczy i probuje mojego psa, ktory jest grzeczny, w miare stabilny emocjonalnie i niezainteresowany awanturami, przerobic na miazge czy cos innego, to osoba z agresywnym psem powinna w ramach podstawowych zasad kultury zejsc mi i mojemu psu (oraz przypadkowym przechodniom, ludziom z innymi psami, dzieciom na hulajnogach itd) z drogi.

mam juz troche dosyc tego, ze wlasciciele psow, ktore maja chec robic z kazdego napotkanego psa sieczke, sadza, ze to ja mam w obowiazku zejsc na bok i posadzic swojego psa, zeby rzucajacy sie na smyczy pies mogl przejsc kolo mnie i kolo mlodej wyrywajac sie do niej z morda.

to, ze ktos nie schodzi rozdarciuchowi z drogi, nie jest chamstwem.
sama robie wyjatek tylko dla kilku owczarkow niemieckich, ktore sa szczytem braku wychowania i mloda sie ich dosyc boi. niestety zwykle to nie pomaga, bo te gnoje i tak wchodza za nami w trawe i probuja mloda napadac.

Posted

Soko, jeśli masz problem z psem, bo chce przerobić inne na obiad, to ćwicz w takich miejscach i w takiej odległości od innych psów, żebyś mogła skupić psa na sobie - inaczej będzie się tylko nakręcał. To jest Twój interes, żeby to tak załatwić - nie "paniusi". Droga jest dla wszystkich. Mam na osiedlu psa z jakimś problemem - nawet nie wiem dokładnie z jakim, nie miałam okazji się dowiedzieć, bo jego właściciel zawsze na widok innego psa przechodzi na drugą stronę ulicy - jest cicho, spokojnie i nikt do nikogo nie ma pretensji.

Posted

Ja mam taką sukę, zabraną z kojca, zero socjalizacji, wszystko - a szczególnie małe pieski - to sygnał do ataku... Zawsze schodzę z drogi, zawsze uprzedzam, że podbiegacze mogą źle skończyć, a sunia chodzi na smyczy i w kagańcu. Niestety praca z nią jest baaardzo trudna, a na spacery trzeba chodzić...

Posted

A mnie chyba znowu czeka przeprawa z policją... Dzisiaj myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok.

Idę sobie z suką między blokami (to dość istotne), gdzie mieszka multum psów. Sucza na smyczy, jak zawsze na osiedlu. Nagle zza zakrętu wychodzi chłopiec ze smyczą w ręku (w mojej głowie zaczyna migać czerwona lampka), na nasz widok zamiera, odwraca się na pięcie i biegnie (w mojej głowie ryczy już syrena alarmowa). Czekam więc na rozwój wypadków, bo gdybym zawróciła to ewentualna "zguba" chłopca mogłaby nas napaść od tyłu, czyli opcja najgorsza z możliwych... Za chwilę zza rogu wychodzi astka, w kagańcu i łańcuszku, oczywiście luzem... Wychodzi, staje, gapi się na nas - w tej chwili cały czas wołający ją chłopiec leci, żeby ją złapać. No cóż, chłopiec nie zdążył - astka rusza. Ja widzę, jak na zwolnionym filmie, jak astka bez najmniejszego dźwięku pruje prosto w moją sukę, która zamiera ze strachu i zaczyna ujadać. Przemyślawszy sprawę, popuściłam smycz młodej, żeby miała pole do manewru, ale żeby nie zwiała i złapałam astkę za łańcuszek, podnosząc do góry, na ułamek sekundy przed tym, gdy zamierzała z całym impetem wpaść w moją sukę. Chwilę później dopada nas chłopiec, łapie sukę i cały czas przeprasza. Moja trzęsie się i szczeka, szczeka, szczeka, nie może się uspokoić, chłopiec odciąga astkę, ciągle mocno skoncentrowaną na "celu" :roll: i nadal przeprasza... Chwilę z nim pogadałam, uspokoiłam swoją sukę - ogólnie bardzo miły, kulturalny dzieciak. Astka też w sumie żadna psychopatka, ale psów nie lubi, jak widać.

Pytanie zasadnicze - kto do jasnej cholery puszcza amstafkę mordującą inne psy z dwunastolatkiem?! :angryy::angryy::angryy: Co powinnam zrobić? Pójść do rodziców i powiedzieć, co uważam na ten temat? Powiedzieć, że jak jeszcze raz zobaczę chłopca z suką bez nikogo dorosłego, albo ogólnie sukę puszczoną luzem między blokami (!!!) to dzwonię na policję? Co mi z tego, że suka jest w kagańcu, jak dziecko nie ma nad nią żadnej kontroli?

Boże, zastanawiam się ciągle, co by było, gdybym nie zdążyła astki złapać, albo gdyby zamiast mnie chłopiec trafił na kogoś z mniejszym psiakiem, a ktoś by nie zdążył ani porwać swojego psa do góry ani złapać amstafki... Po psie by została pewnie mokra plama :(


Edit: a moja suka już chyba nigdy nie zaakceptuje ttb... :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...