Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Beatrx napisał(a):
ale wiesz, yoreczek to mu nic nie zrobi. gorzej jak ON go strzeli zębami...


Właśnie dlatego straszenie Toriki jest dla takich typów śmieszne, a przy Iwanie to przestają się w ogóle odzywać, jak przechodzą.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Dzisiaj uciekałam przed pijakiem zataczającym się po całej szerokości chodnika :shake:. Już myślałam że jest tak zajęty pluciem że szybko śmignę drugą stroną ulicy pod ogrodzeniem, ale niestety zauważył psy i idąc na nas wyskoczył z tekstem: "Puść je to sobie z nimi..." nie zdążył dokończyć bo usłyszał parę 'słów' od suczydeł. Ale serce mi do gardła podeszło jak ruszył w naszym bo nawet nie miałam gdzie już uciec a psy na pewno by pana nie przywitały kulturalnie, gazu też bym wyjąć nie zdążyła. Na szczęście zdążyłam szybko uciec ciągnąc złośnice za sobą. Takich boję się bardziej niż beztroskich dzieci, bo o ile dziecko jakoś tam się wyminie/zatrzyma to takiego nie ma szans... Na szczęście w moich godzinach spacerów nasza droga spacerowa jest zwykle pusta i nie mogę sobie tu z Wami ponarzekać :p

Posted

Właśnie wróciłam z parku po spotkaniu z na oko 40/45-kilowym bokserem, którego pan oświadczył,że pies to pies i 'on tylko chce się przywitać'. Rzecz działa się w parku otaczajacym zamek królewski, a więc w parku jak najbardziej miejskim, gdzie obowiązuje trzymanie psów pod kontrolą. Pies szedł 15 metrów przed właścicielem, oczywiscie na luzie i nawet nie sprawdzał ,czy właściciel w ogóle za nim idzie. Jak zobaczył moje Fausta to wystrzelił jak z procy, klata do przodu, warczenie, uszy postawione, wiadomo, o co chodzi. Nauczona doświadczeniem po prostu wystąpiłam przed Fausta i wgapiłam się w psa. Ciśnienie mu spadło, ale oczywiście dobrał się do Fausta i przez chwilę nie wiedziałam, czy będą walczyć czy nie. Tamten pies zdecydowanie chciał,ale Faust na szczęście zrobił takie postępy, że chciał się bawić, więc rozładował sytuację dajac sygnał do zabawy. Poza tym, on jest kastratem, więc psy nie są tak bardzo skłonne żeby go gryźć. Ale 95% psów w Norwegii nie jest kastrowanych, bo kastracja jest nielegalna!

Najbardziej mnie rozbawiła postawa właściciela, a może wk****ła. Stał 10 metrów od nas i wołała pieska, który oczywiscie miał go w d**ie. Na moje uwagi, że tutaj obowiązuje zasada, że psy są pod kontrolą, odparł,że jego pies jest szkolony, a on mu pozwolił się przywitać. No więc zapytałam pana, gdzie tak szkolą psy,żeby szły 15 metrów przed właścicielem i ignorowały przywoływanie. Oraz która to szkoła wyznaje zasadę, że w miejscach publicznych psy chodzą luzem.

Koleś był wyjatkowo tępy, całe szczęście,że jego pies zrozumiał, że walka się nie opłacała (w kieszeni mam gaz zawsze, jakby co, ale nigdy go nie użyłam, bo zawsze mam ochotę psiknąc w pysk właścicielowi a nie psu) ) Najgorsze jest to, że ten pies podleci kiedyś do większego, silniejszego i mniej przyjacielskiego niż Faust psa i zapłaci sporą cenę za głupotę właściciela.

Posted

Oj, ale jestem zła...
Właśnie wróciłam ze spaceru. Idę sobie ścieżką wydeptaną przez ludzi między skarpą na skraju osiedla a około półmetrowym żywopłotem ogradzającym plac zabaw. Widzę, że w piaskownicy bawią się trzy około 7-letnie dziewczynki. Maszeruję dalej, a tu nagle zza żywopłotu wyłania się ogromny pies z pianą na pysku i rzuca się w naszą stronę. :-o Na moje oko miał jakieś 60kg spokojnie. Okazało się, że był przypięty smyczą do ławki po drugiej stronie żywopłotu i na całe szczęście owa smycz wytrzymała pociągnięcie...Rozglądam się po placu - żadnego dorosłego. Pytam się grzecznie dziewczynek, czyj to piesek. Jedna z nich, drobniutka blondyneczka odpowiada, że to jej. Ja na to : a gdzie jest jakiś dorosły ? Mała mówi, że jej mama jest na balkonie. I nagle z balkonu (3 piętro) wychyla się mamusia i ostrym tonem pyta, co się stało. No więc ja do niej, że dlaczego taki wielki pies pozostaje bez opieki ? Czy uważa Pani, że jakby zerwał smycz, Pani córka dałaby sobie z nim radę ? A może Pani zdążyłaby zbiec z 3 piętra i rozdzielić pieski w razie potrzeby ? Kobieta na to, że nie muszę tędy chodzić ze swoim psem.

No krew mnie zalała. Generalnie starałam się być grzeczna, bo nie przepadam za ładowaniem się w konflikty, ale to mnie wkurzyło. Kaganiec chociaż, sama nie wiem.
Czy 7 letnie dziecko wg. prawa może być opiekunem psa na spacerze ? Zastanawiam się czysto teoretycznie, gdyby sytuacja się powtórzyła. Choć raczej nie zamierzam się zapuszczać w tamten rejon jak na razie. Efekt taki, że szczeniak wystraszony, ja poddenerwowana, a Pani pewnie i tak będzie dalej robić to samo...:-(

Posted

Nie może być. Chyba nawet nie może przebywać na dworze bez opieki bezpośredniej opiekuna, z tego co wiem. Następnym razem dzwonić na SM/policję i już. Pani się nauczy pilnować dziecka i psa.

Posted

Nawet zastanawiałam się nad tym, czy nie wezwać policji (komisariat jest około 1km od miejsca zdarzenia), ale nie byłam pewna czy nie odpowiem za bezpodstawne wezwanie. No bo w końcu pies był na smyczy i pod "opieką" dziecka, ale jednak ktoś z nim był. A gdyby kobieta się uparła, to mogła by się pofatygować z balkonu i powiedzieć, że była na miejscu...No i słowo przeciwko słowu. Pierwszy raz miałam taką sytuację. Ale jeżeli to się powtórzy, chyba się pofatyguję i zadzwonię... Dzięki za radę.

Posted

Frances_B napisał(a):
Nawet zastanawiałam się nad tym, czy nie wezwać policji (komisariat jest około 1km od miejsca zdarzenia), ale nie byłam pewna czy nie odpowiem za bezpodstawne wezwanie. No bo w końcu pies był na smyczy i pod "opieką" dziecka, ale jednak ktoś z nim był. A gdyby kobieta się uparła, to mogła by się pofatygować z balkonu i powiedzieć, że była na miejscu...No i słowo przeciwko słowu. Pierwszy raz miałam taką sytuację. Ale jeżeli to się powtórzy, chyba się pofatyguję i zadzwonię... Dzięki za radę.


Wystarczyło odejść kawałek, żeby kobieta nie słyszała, że dzwonisz, i niech policja przyjeżdża w ramach niespodzianki :lol: Poza tym, możesz jako obywatelka żądna wiedzy :evil_lol: zapytać pana policjanta, czy sytuacja, kiedy agresywny pies bez opieki dorosłej osoby przywiązany jest do ławki koło placu zabaw dla dzieci, będąc pod opieką ok. 7letniej dziewczynki, jest ok. I wspomnieć, że mama dziewczynki stoi na balkonie i nie zdąży zareagować, jak pies rzuci się na innego psa, albo jak inny pies rzuci się na psa, a potem na dzieci... Ew. jak pies przywiązany do ławki rzuci się na obce dzieci/małego psa/człowieka. Na bank by przyjechali. Warto tylko na początku rozmowy pytać o nazwisko osoby odbierającej zgłoszenie, policja dziwnym trafem zawsze wówczas reaguje :evil_lol:

Posted

Heh, ja po prostu nigdy w życiu nie miałam jeszcze osobistego kontaktu z policją :D nawet drogówka jakoś się nie czepnęła jeszcze (odpukać ;)) Po prostu nie miałam sytuacji, w której musieli by interweniować i szczerze mówić mam nadzieję, że to się szybko nie zmieni ;P

Posted

Frances, szczęściara - ja dzień po odebraniu prawka byłam gruntownie przebadana przez "leśny ludek" - kobieta za kółkiem, obok starszy facet (tata ^^), jeszcze w dodatku blondynka (naturalna, nietleniona), i pomimo tego, że ma prawko i dowód (ba, legitymację studencką!) wygląda na góra 15 lat... cóż, sama się o kontrolę prosiłam...

Posted

Niedawno miałem taką sytuację:

<ja>: <sprząta po swoim psie>
<jakiś dresik> : hahaha co za frajer, sprząta po swoim psie hahaha. Co za ..<tu ocenzurowano>, przecież to g.... ziemia pochłonie, ty...<ocenzurowano>
<ja>: <szok> i chwila ciszy... ziemia też cię kiedyś pochłonie...

I zwiał :diabloti:

  • 2 weeks later...
Posted

Ja jakoś nigdy nie potrafię się odgryźć na poczekaniu


...na poSZCZekaniu! ;) :evil_lol:

Sytuacja z dziś:

Mijam z kundlem potężną babę zapartą na trawniku, mocującą się za trzema kundlami. Pracowicie skupiam Soka na sobie. Idziemy normalnym marszem. Nagle słyszę:

- "...że ...ciej?"
-" Słucham?"
-" Gówno!!! Może szybciej???!!!"

:crazyeye:

Posted

Matka droga, jak mnie irytują ludzie, którzy uważają, że spacer = wyjście na pogaduszki na jedyną łączkę w okolicy, na którą mogą odlać się tutejsze psy :roll: Jax o ile jednego psa już zignoruje, to 5 czy 8, które po nim przebiegną "się przywitać", już nie. Pomijam oburzenie pana, który wychodził z psem collie gwałcącym wszystko, gdy ów pies został przeze mnie odepchnięty niekulturalnie nogą, gdy próbował kopulować najpierw na moim psie, a potem na mnie. Pan od labradora już mnie nie lubi po tym, jak mu powiedziałam parę niemiłych słów, gdy próbował wyrwać mi smycz i spuścić z niej Jaxa, bo "paaaaani to młode dziecko jest (mam ponad 20 lat), ja sie na psach znam, na pewno wróci" :roll:

Posted

LadyS. - na ludzka ignorancję, prostactwo, brak kultury nie ma lekarstwa. Możemy tylko robić swoje i - niestety - nie żałować kopów... licząc się z mało przychylnym przyjęciem tych działań. Ja do tego unikam miejsc z przypadkowymi psami puszczanymi luźno.

Posted

[quote name='yamayka']LadyS. - na ludzka ignorancję, prostactwo, brak kultury nie ma lekarstwa. Możemy tylko robić swoje i - niestety - nie żałować kopów... licząc się z mało przychylnym przyjęciem tych działań. Ja do tego unikam miejsc z przypadkowymi psami puszczanymi luźno.[/QUOTE]

No właśnie my nie bardzo mamy wybór, bo na szybkie siku to jest jedyne miejsce w okolicy, dlatego staramy się wychodzić, jak wiemy, że nikogo nie ma... Chyba zaczne tam SM wysyłać, może jak dostaną mandaty to odnajdą smycze...

Posted

Na przypomnienie o istnieniu smyczy często spektakularnie działa też potraktowanie kochanego piesunia nogą lub wzięcie go za fraki.
A teraz mi sie przypomniało - psy na smyczach też nie są gwarancją bezpieczeństwa: ostatnio szła z naprzeciwka babeczka chwiejąc się na obcasach, wleczona przez potężnego boksera. Usadziłam S. pod ścianą, odgrodziłam sobą i mówię: "Niech pies nie podchodzi." Boksiu zbliza się, babka za nim. "Niech nie podchodzi." Oczywiście bokser dowlókł babkę do nas, musiałam złapać go za łeb zanim powącha S.i wręcz "odrzucić" od Soccera. Usłyszałam "*****!!!!" i wzrok babki prawie mnie zabił.

Posted

[quote name='ladySwallow']Pan od labradora już mnie nie lubi po tym, jak mu powiedziałam parę niemiłych słów, gdy próbował wyrwać mi smycz i spuścić z niej Jaxa, bo "paaaaani to młode dziecko jest (mam ponad 20 lat), ja sie na psach znam, na pewno wróci" :roll:[/QUOTE]

:shock:

No my mamy parę "wszystkowiedzących", np. Pana Dziadka od labradora, który z rozbawieniem patrzył na Zu wychodzącą na lince i coś tam sobie brzęczał, że głupio tak i że na pewno wróci, ale gdyby ktoś mi próbował smycz wyrwać to by chyba doszło do rękoczynów :diabloti:

Posted

[quote name='yamayka']Na przypomnienie o istnieniu smyczy często spektakularnie działa też potraktowanie kochanego piesunia nogą lub wzięcie go za fraki.
A teraz mi sie przypomniało - psy na smyczach też nie są gwarancją bezpieczeństwa: ostatnio szła z naprzeciwka babeczka chwiejąc się na obcasach, wleczona przez potężnego boksera. Usadziłam S. pod ścianą, odgrodziłam sobą i mówię: "Niech pies nie podchodzi." Boksiu zbliza się, babka za nim. "Niech nie podchodzi." Oczywiście bokser dowlókł babkę do nas, musiałam złapać go za łeb zanim powącha S.i wręcz "odrzucić" od Soccera. Usłyszałam "*****!!!!" i wzrok babki prawie mnie zabił.[/QUOTE]

No tutaj bardziej chodzi o to, że jak ta "klika" siedzi na łączce, to żaden inny pies nie może się wyszczać, za przeproszeniem, bo tamte siedzą mu pod ogonem/na nim/przy nim itd. Oczywiście nikt nie odwoła, bo to wstyd, tzn. wstyd zawołać, bo pies i tak nie zareaguje...

[quote name='evel']:shock:

No my mamy parę "wszystkowiedzących", np. Pana Dziadka od labradora, który z rozbawieniem patrzył na Zu wychodzącą na lince i coś tam sobie brzęczał, że głupio tak i że na pewno wróci, ale gdyby ktoś mi próbował smycz wyrwać to by chyba doszło do rękoczynów :diabloti:[/QUOTE]

No u mnie nie doszło, bo dostatecznie zaszokowałam pana swoim niekulturalnym wystąpieniem słownym :lol:

Posted

Ja się natknęłam na pana z "ONkiem" i mniejszym kundlem luzem, oba lecą na mojego psa, zawołałam, że proszę je zabrać, natupałam, odgoniłam, ale one uparte i wracały. Pan swoje pogadał ("panieeeenko, pani będzie oganiać, to one jeszcze chętniej zaatakują!" itp), ale w końcu ONka złapał. Kundla nie. Jako że pan lazł za mną, co chwila kundel podbiegał, ja tupałam, pan się pluł. W końcu przypomniałam sobie, że mam drugą smycz w kieszeni, i zaczęłam psa smyczą odganiać, na co koleś się wkurzył "Co pani ręką go odgania! On jest mały! Ja zaraz drugiego puszczę to zobaczymy, czy pani i pani pies tacy mocni!" Ja już się ostro wkurrr..., ale rzuciłam tylko "Pies według prawa traktowany jest jak broń, pan mi grozi szczuciem - niech pan się zamknie i zabierze drugiego psa, bo mi się cierpliwość kończy i dzwonię na policję..."

Pan zniknął jak sen złoty... :P

Moje szczęście, że wiem, gdzie mieszka i wiem, że miał już policją zatargi, jego i ONka szczęście, że się opanował, bo jak ktoś przegina, to robię się mocno agresywna...

Posted

Szura dobrze zareagowałaś, ja też nie miałabym cierpliwości do takich typów.. To jest chore, że ludzie wychodzą z psami po to żeby innych ludzi, inne psy szczuć własnymi... Świat się zmienia, technika i ludzie niestety też... jedno na lepsze drugie na gorsze. Tak jak ktoś napisał, nie ma co żałować kopów...

Posted

Ja wczoraj wracałam z moimi dwoma psami- na szczęście byłam bez chihuahua żadnego- kiedy też "napadł nas" ONek. Stał sobie pod podstawówką w grupie dzieci i rodziców- kiedy nas zobaczył zaczął leeecieć- wiedziałam że moje psy nie mają szans... Stanęłam w miejscu i zaczęłam się drzeć "niech pani weźmie psa!!!" i po chwili na szczęście ONek został odwołany-zawrócił. Niby wszystko OK, ale dlaczego ja muszę krzyczeć żeby przejść ze swoimi psami? Pana pies w danej chwili widocznie nie interesował... Kobieta z młodym labkiem która wszystko widziała z daleka zmieniła trasę, bo bała się że i jej pies padnie ofiarą zapędów ONka. Oj ciśnienie mi wczoraj skoczyło- już wyobraźnia podpowiadała mi czarne scenariusze...

  • 2 weeks later...
Posted

Idę z moją suką na długi spacer, aby dojśc na wały musze przejść kawałek przez centrum miasta. Nagle z drugiej strony ulicy, z podwórka biegnie do nas amstaff. Suka wystraszona (schroniskowa, jedna z tych które całymi dniami siedzą wciśnięte w kąt boksu) bo mimo dwóch lat u mnie nadal boi się obcych, zwłaszcza biegnących do niej psów. A z podwórka wolnym krokiem idzie sobie wolnym krokiem właściciel astka i krzyczy "niech mi go pani złapie za obroże"-ciekawe jak k.... miałam uspokoić a przede wszystkim utrzymać wyrywającą się ze smyczy moją 20 paro kilową sukę i jeszcze próbować złapać 40 kilowego psa (ten astek ważył mało co mniej ode mnie). Spaceru kontynuować nie mogłam, bo suka w panice chciała za wszelką cenę wrócić do domu, pan natomiast wolnym krokiem podszedł, zapiął swojego psa na smycz i nie mówiąc nawet "przepraszam" poszedł dalej. Z nerwów zapomniałam języka w gębie (co rzadko się zdarza), za to suka reszte dnia nie mogła dojśc do siebie:(

Posted

Ja zawsze ciekawe dyskusje prowadzę z ludźmi :evil_lol:


Kiedyś wyprowadzałam husky starszej pani. I często ktoś mnie zaczepiał. Przykładem niech będzie...
Stoję sobie z suczką i czekam aż skończy niuchać trawkę ;). Ni stąd ni zowąd zaczepia nas jakaś przemiła, starsza pani i od razu zaczyna "lajkować" :cool3:
- Ja nie lubię owczarków niemieckich.
- Ja też nie - odrzekłam ze stoickim spokojem, zastanawiając się o co pani chodzi...
- Ja nie lubię akit amerykańskich. - ciągnęła tamta.
- Ja też nie. A to jest husky. :siara:
Pani zrobiła minę obrażonej i poszła w długą... :lol:


Albo:
- Co to za rasa?
-Siberian husky
-Aha. Malamut. :D

Parę miesięcy temu wyszłyśmy z koleżanką ze swoimi psami: ona ze swoim dorosłym husky, ja z kundelkiem.
Jakaś babcia do dziecka:
-Zobacz, wnusiu jaki ładny szczeniak husky :ylsuper:


Ja na spacerze z M. Gdy doszliśmy na naszą polankę (najkrótsza droga dojścia do lasu jest właśnie koło polanki), gdzie spotkaliśmy panią z dziećmi i "sweet cocker spanieleczkiem". Próbowałam Morusa skupić na sobie zanim on sam dopatrzy spaniela, ale mi się nie udało. Jedyny sukces to to, że Morus podchodził do pieseczka na luźnej smyczy, a gdy się zatrzymałam 100m od ciągnącego, charczącego, raz po raz warczącego spanielka [nie chciałam bliskiego spotkania z tym pieseczkiem rodzinnym i skoro pani (osoba młoda, tak po 40) musiała złapać się 3 rosnących obok siebie drzew :cool3: [gdybym tego nie widziała to bym nie uwierzyła :D], by utrzymać spaniela. Postanowiłam, że spokojnie zaczekam aż przejdzie (tak się złożyło, że szłam tą samą drogą, skąd wracała)]. Pani zaczęła coś z oddali krzyczeć:
- Samiec?!
- No, tak. Samiec. Mogę zagwarantować, że mój pies jest wychowany i nie zagryza pobratymców - odpowiedziałam.
- Dziecino! Kłamiesz! Samiec z samcem nigdy się nie lubią! [stereotyp... górą? :roll:]
- To mój widocznie gej :diabloti: - zażartowałam.
- Jaka pyskata! No, weź zabierz tego agresora.
- To nie mój pies, lecz pani, więc pani powinna go zabrać, nie ja - jeszcze mnie ugryzie ;). - a po chwili załapałam o co jej chodzi, więc dodałam - A jeśli chodzi pani o tego, co mam na smyczy to nie widzę, by wykazywał agresję: pies sobie siedzi na luźnej smyczy i nawet nie patrzy na pani psa.
- Idźcie stąd, bo ja nie daję rady! Nie utrzymam dłużej tego psa - kobieta nadal trzymała się drzew, tym razem już dwóch i zapierała nogami.
Poszłam. Nie było co dyskutować. To, co z tego, że pójdę okrężną drogą, to co, że pójdę w inną stronę niż planowałam, to co, że ja panuję nad swoim psem. :roll: Uszanowałam, bo może jej pies faktycznie jest agresorem...
Nagle patrzę, a za nami idzie ten sam spanielek ciągnący swoją pańcię. Zapytałam się czemu idzie za nami, na to ona, że nie daje rady utrzymać swojego spanielka :cool3: :grin:

Posted

No, spaniele, jak wiadomo, to strasznie zdeterminowane, silne bydlaki :D


P.S. Dzisiaj nas znowu zaczepiał afgan, bez obroży nawet, co prawda byliśmy bez psa, no ale... Chyba będę musiała zacząć dzwonić na SM, że duży czarny pies bez obroży zaczepia przechodniów i psy :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...