Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Paulina516 napisał(a):
Mam rozumieć, że są różne odmiany jorków. aha

nie ma;) po prostu ludzie, którzy kupują pseudojorki bez rodowodu wymyślają różne odmiany swoich psów jak się okaże, że urósł za mały albo za duży;)

Posted

ja miałam wczoraj głupią sytuację , nie chamską ale dziwną .
wracam z mamą i psem z rynku z zakupów , pies w kagańcu, na smyczy i na jednym z osiedli przez które musimy przejść przyczepił się do nas kot .
naprawdę nie bał się wcale rzucającej się suki , szedł a to za nami a to przed nami non stop blisko , ja się wkurzałam bo wiadomo suka się szarpię do kota ciągle , a kot dobre 2-3min szedł z nami ! uczepił się dosłownie , nie chciał odejść , żadne tupanie nic nie dało się go odgonić :lol: kot był ewidentnie czyjś ładny, z obrożką , nawet pomyślałam że komuś uciekł kto miał psa i dlatego się nie boi i idzie , ale ogłoszeń nigdzie nie ma na osiedlu bo specjalnie się rozglądałam a nie mogłam go zabrać bo suka , zresztą to mógłbyć wychodzący kot poprostu.
teraz mnie to smieszy jak o tym pomyślę :lol:

Posted

Wzorzec (czyli ideał, do którego porywnywane są psy na wystawach) yorka jest naprawdę nietrudny do zrozumienia- a znaleźć można w googlu... Ludzie tworzą "mini yoreczki", , "tea-cup", widzę że i królewskie ;)... A rasowy york ma bardzo jasno sprecyzowane cechy wyglądu nawet co do koloru sierści- nie za jasna, nie za ciemna- wbrew pozorom wcale nie łatwe do hodowli...

Posted

Ludzka "pomysłowość" nie przestanie mnie nigdy dziwić. Jadę sobie dzisiaj na rowerze do stadniny. Okolica wiejska: piaskowa droga, pola, łąki, las, a co jakieś 300-400m stoi domek. Mija mnie nagle samochód, ostro hamuje, drzwi się otwierają i puf! wywalony na ulicę zostaje pies jamnikopodobny, stary, gruby. Patrzę i oczom nie dowierzam. Spoglądam na rejestrację: jest obca. Od razu pomyślałam, że ktoś zboczył z trasy krajowej, która przebiega kawałek dalej i w drodze na wakacje, czy z wakacji wywala psa na wsi, tuż pod moim nosem. O co to, to nie! Niedoczekanie. Pędzę na rowerze za samochodem jak wariat, żeby zapamiętać rejestrację. Samochód ujechał jakieś 200m, hamuje ponownie i znów puf! drugi pies ląduje na ulicy. Trzaśnięcie drzwiami, ostry zryw i samochód rusza. Zatrzymałam się. Patrzę, jak psy z przestrachem pędzą za samochodem. Nie zgadniecie... to nie było porzucenie. Okazało się, że facet mieszkał kawałek drogi dalej (jakieś 500m?) i psy wyrzucił z samochodu chyba po to, żeby się przebiegły. Zatrzymał się potem przy domu i dopingował je do szybszego biegu. Potem zaczął krzyczeć, bo jeden z psów nie chciał do niego podejść, gdy go wołał.
Pokiwałam z politowaniem głową nad ludzkim lenistwem i durnotą.

Posted

aleola napisał(a):
Ludzka "pomysłowość" nie przestanie mnie nigdy dziwić. Jadę sobie dzisiaj na rowerze do stadniny. Okolica wiejska: piaskowa droga, pola, łąki, las, a co jakieś 300-400m stoi domek. Mija mnie nagle samochód, ostro hamuje, drzwi się otwierają i puf! wywalony na ulicę zostaje pies jamnikopodobny, stary, gruby. Patrzę i oczom nie dowierzam. Spoglądam na rejestrację: jest obca. Od razu pomyślałam, że ktoś zboczył z trasy krajowej, która przebiega kawałek dalej i w drodze na wakacje, czy z wakacji wywala psa na wsi, tuż pod moim nosem. O co to, to nie! Niedoczekanie. Pędzę na rowerze za samochodem jak wariat, żeby zapamiętać rejestrację. Samochód ujechał jakieś 200m, hamuje ponownie i znów puf! drugi pies ląduje na ulicy. Trzaśnięcie drzwiami, ostry zryw i samochód rusza. Zatrzymałam się. Patrzę, jak psy z przestrachem pędzą za samochodem. Nie zgadniecie... to nie było porzucenie. Okazało się, że facet mieszkał kawałek drogi dalej (jakieś 500m?) i psy wyrzucił z samochodu chyba po to, żeby się przebiegły. Zatrzymał się potem przy domu i dopingował je do szybszego biegu. Potem zaczął krzyczeć, bo jeden z psów nie chciał do niego podejść, gdy go wołał.
Pokiwałam z politowaniem głową nad ludzkim lenistwem i durnotą.

A czy ten pan ma na tyle wyobraźni, żeby pomyśleć, że za jego pojazdem może jechać następny i psy po prostu mogą zostać przejechane? Już nie wspomnę o tym, że to musi być straszny szok dla psa takie wyrzucenie na ulicę... Jakoś bardzo nie podoba mi się to, co opisałaś. Ja bym chociaż porozmawiała i uświadomiła pana o ryzyku na jakie naraża swoje psiaki...

Posted

aleola napisał(a):
Ludzka "pomysłowość" nie przestanie mnie nigdy dziwić. Jadę sobie dzisiaj na rowerze do stadniny. Okolica wiejska: piaskowa droga, pola, łąki, las, a co jakieś 300-400m stoi domek. Mija mnie nagle samochód, ostro hamuje, drzwi się otwierają i puf! wywalony na ulicę zostaje pies jamnikopodobny, stary, gruby. Patrzę i oczom nie dowierzam. Spoglądam na rejestrację: jest obca. Od razu pomyślałam, że ktoś zboczył z trasy krajowej, która przebiega kawałek dalej i w drodze na wakacje, czy z wakacji wywala psa na wsi, tuż pod moim nosem. O co to, to nie! Niedoczekanie. Pędzę na rowerze za samochodem jak wariat, żeby zapamiętać rejestrację. Samochód ujechał jakieś 200m, hamuje ponownie i znów puf! drugi pies ląduje na ulicy. Trzaśnięcie drzwiami, ostry zryw i samochód rusza. Zatrzymałam się. Patrzę, jak psy z przestrachem pędzą za samochodem. Nie zgadniecie... to nie było porzucenie. Okazało się, że facet mieszkał kawałek drogi dalej (jakieś 500m?) i psy wyrzucił z samochodu chyba po to, żeby się przebiegły. Zatrzymał się potem przy domu i dopingował je do szybszego biegu. Potem zaczął krzyczeć, bo jeden z psów nie chciał do niego podejść, gdy go wołał.
Pokiwałam z politowaniem głową nad ludzkim lenistwem i durnotą.

jesteś pewna, ze on tam mieszka? mi się wydaje, ze chciał je wywalić, ale zobaczył że się nimi zainteresowałaś i kłopotów nie chciał i udał, ze tak miało być...

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Po widoku 10 kg jorczka [nie był zapasiony ;)] juz nic mnie nie zdziwi :P.


U mnie w sąsiedztwie mieszka rodzina, która ma 100% labka - psiak ma już 2 lata, z labka ma może tylko kolor biszkoptowy, ale sięga zdecydowanie poniżej kolana i bardziej przypomina mi przerośniętego jamnika ;)

Beatrx może mieć rację, zwłaszcza, że pisałaś, że to obca rejestracja.

Posted

omry napisał(a):
Nie, Balbinko. Chodziło o krótkie przekazanie kolesiowi, by najpierw spojrzał na swojego psa, a później komentował inne, bo nie każdy ma ochotę wysłuchiwać uwag kogoś, dla kogo normalne wyglądający york, jest yorkiem 'śmiesznym'. Ja jakoś potrafiłam się powstrzymać od jakiegokolwiek komentarza, choć jego pies yorka przypominał jedynie z koloru sierści. Może na następny raz się zastanowi.
Już rozumiesz? Czy jeszcze muszę potłumaczyć? Bo naprawdę mam ciekawsze rzeczy do roboty, niż odpowiadanie Tobie na Twoje bezsensowne gadki kolejny raz..


Ależ nie musisz mi odpowiadać;)Skoro masz ciekawsze rzeczy do roboty-nikt Cię nie zmusza,naprawdę. Poprostu wydaje mi się ,że takie komentarze są totalnie bezsensowne, dziecinne. Też mi się zdarzyło kiedyś spotkać yorka-nietoperka i wymsknęło mi się ,że jaki śliczny yorczek,jakie ma śmieszne uszka:-(Kurczę,chyba muszę się chamować bo innym razem pani zamiast zareagować śmiechem i przyznać mi rację o za dużych uszkach wypali ,że ona ma psa rodowodowego.Ooops, ale gafę popełniłam.:oops:A o bezsensownych gadkach-widze ,że mamy względem siebie dość podobne odczucia:razz:

Posted

Wujek mojego TZ też tak robił, że kilka kilometrów przed działką, już na polnej drodze, otwierał drzwi, wysadzał swojego psa i ruszał dalej, a pies biegł za samochodem - lub obok, przed... Oczywiście jak o tym usłyszałam, to mnie krew zalała, mówię, że przeciez mógł wpaść pod samochód wujka lub cudzy, że to cholernie niebezpieczne. Gdzie tam, wszyscy dumni, że pies w wieku 14 (!) lat w tak doskonałej kondycji. Ja go nie poznałam, umarł, zanim mojego cudaka poznałam, ale ta opowieść zawsze mnie z równowagi wyprowadza.
Swoją drogą przez te prawie 3 lata bardzo zmieniłam spojrzenie rodziny mojego TZ na psy. Teraz mają dwa w domu, nie prowadzają ich na obroży (niezdejmowanej w domu...), tylko na szelkach, suka wysterylizowana, oba mają medaliki z adresami, sa rozsądnie w końcu karmione... Co się nastresowałam, nagadałam, to moje...


Balbina, daruj sobie wreszcie, ani to smieszne, ani mądre, co piszesz. Jak rzep psiego ogona się uczepiłaś i od trzech stron wałkujesz bzdurę. Ja sama nie raz reagowałam tak, jak Omry, bo mnie szlag trafiał. Niesmieszni ludzie zaśługują na nieśmieszne traktowanie i z mojej strony by dostali to samo, co ze strony Omry.

Posted

Totalnie bezsensowne i dziecinne jest noszenie psa na rękach, bo chodnik jest gorący albo bo dużo ludzi chodzi... "Chamowanie" natomiast już dawno masz za sobą, Balbina.

Dziś wychodząc z tymczasowym podopiecznym spotkałam panią z kotami na smyczach. Pani stała jakieś 10 metrów dalej, ja z psem wyszłam z bloku - pies na smyczy, nawet nie zwrócił uwagi na koty; nota bene, pies tak dwa razy mniejszy od każdego z tych kotów... A pani w krzyk "O mój Boże, pieeees!" i stoi i krzyczy :roll: Popatrzyłam wiec jak na wariatkę, takoż pies, i poszliśmy swoją drogą...

Posted

Beatrx napisał(a):
jesteś pewna, ze on tam mieszka? mi się wydaje, ze chciał je wywalić, ale zobaczył że się nimi zainteresowałaś i kłopotów nie chciał i udał, ze tak miało być...


Tak, upewniłam się, że tam mieszka. Stałam przez długi czas (po szaleńczej jeździe na rowerze musiałam też złapać oddech ;) ). Facet wjechał w bramę, miał klucze, by ją otworzyć, psy machały ogonami i wpadły w podwórko (potem niestety biegały też po ulicy, bo gość bramy nie zamknął). Stałam tam dość długo, ukryta za drzewami, bo bałam się właśnie tego, o czym piszesz. W razie gdyby facet odjechał, to znałam jego rejestrację, poszłabym po psy, sprawę zgłosiła na policję czy straż. Ze stadniny widać dom tego faceta, więc nawet gdy myłam okna w stajni i zajmowałam się końmi, to obserwowałam, co tam się dzieje.
Facet był takim łysym karczychem z łańcuchem na szyi i szczerze mówiąc trochę obawiałam się konfrontacji z nim na pustkowiu. Teraz żałuję, że się do niego nie przejechałam, bo może facet tępogłowy i wcale nie wpadł na to, że to, co robi może stwarzać zagrożenie i jest stresogenne nieco.
Niby tam jest odludzie, w ciągu całego dnia przejedzie może 10 samochodów i 3 traktory, ale to jednak idiotyczne. Takie fantastyczne tereny do spacerów: łąki, lasy, pola, stawy... A ludziom nie chce się d. ruszyć i z psem wyjść na spacer. Łatwiej jest, żeby się wybiegał, wywalić psa z samochodu pół kilometra przed domem. Jakoś taka nowa forma dbania o kondycję psa, a o swoje wygodnictwo, nie przemawia do mnie.

W moim sąsiedztwie jest jeszcze jedna podobna anomalia. Facet ma działkę w pobliżu mnie i ma naprawdę przemądrego psa (pies jest fenomenalny w swojej inteligencji). Zawsze, gdy jedzie samochodem, pies biegnie obok samochodu. Nieważne, czy jedzie przez wieś, czy przez ruchliwe miasto. Gdy jedzie rowerem, to samo. Gdy gdzieś idzie, pies mu towarzyszy. Nie muszę dodawać, że wszystko odbywa się bez udziału smyczy. Pies jest już posunięty w latach (pamiętam, że jeszcze jako dziecko zachwycałam się, jakiego to facet ma wiernego psa i że ja też bym takiego chciała, wiadomo: dziecięciem się było, Lessie się czytało) i jak do tej pory udało mu się uniknąć śmierci pod kołami samochodu. Podziwiam inteligencję psa i zadziwiam się głupotą właściciela.

Posted

aleola napisał(a):
W moim sąsiedztwie jest jeszcze jedna podobna anomalia. Facet ma działkę w pobliżu mnie i ma naprawdę przemądrego psa (pies jest fenomenalny w swojej inteligencji). Zawsze, gdy jedzie samochodem, pies biegnie obok samochodu. Nieważne, czy jedzie przez wieś, czy przez ruchliwe miasto. Gdy jedzie rowerem, to samo. Gdy gdzieś idzie, pies mu towarzyszy. Nie muszę dodawać, że wszystko odbywa się bez udziału smyczy. Pies jest już posunięty w latach (pamiętam, że jeszcze jako dziecko zachwycałam się, jakiego to facet ma wiernego psa i że ja też bym takiego chciała, wiadomo: dziecięciem się było, Lessie się czytało) i jak do tej pory udało mu się uniknąć śmierci pod kołami samochodu. Podziwiam inteligencję psa i zadziwiam się głupotą właściciela.


A to u mnie połowa psów ze wsi tak biega za swoimi właścicielami bez smyczy ;) U mnie to nic dziwnego, ulica, gdzie samochody jeżdżą często, facet na rowerze a za nim 1-2 kundelki. Ba, psy bardzo inteligentne, do innego zwierzaka nie podejdą, pod auto też nie wpadną, truchtają za właścicielem. Tylko na rowerze, za samochodem się jeszcze nie spotkałam.

Posted

A no, za rowerzystami (każdy mieszkający na wsi wie, że to główny środek komunikacji śródwiejskiej ;) ) to norma. Wiadomo, że kundelki biegną za rowerem właściciela. Ale żeby za samochodem? I to wszędzie? To jedyny przypadek z jakim się spotkałam.
Nie wiem jak Ciebie, ale mnie w temacie kundelek-rower najbardziej denerwują małe ciapki, które osaczają mnie, gdy jadę na rowerze, obszczekują, biegną przy rowerze i tarmoszą za nogawkę. ;)

Posted

U mnie tak nie ma, psy nie zwracają uwagi na nic, jak biegną przy rowerze to nie szczekają, nikogo nie zaczepiają ani nie podbiegają. Na dłuższą metę więc mi to nie przeszkadza...
Bardziej za to przeszkadza mi pies, na pewno rasowy (tylko nie wiem, jakiej rasy), wybiegający z podwórka i regularnie towarzyszący nam na spacerach... Niby agresywny nie jest, ale wiecznie za nami łazi, podbiega do mojej suki, jest denerwujący.

Posted

Bez przesady... My naszego psa, podczas wycieczek nad jezioro też wypuszczaliśmy na jakieś 300 metrów przed dotarciem do celu. Piszczał i wiercił się tak, że trzeba było. No, ale tam akurat nikt nie jeździł (cała ta droga to niemalże prywatny wjazd w bramę), a jeśli pies nie miał ochoty - no to nie, mógł jechać w aucie;) Dodam tylko, że był to 4 kg mieszaniec.

Posted

aleola napisał(a):
Domyślam się, że gdybyś chciała się trenować z psem, to jest to trochę utrudnione przez niepożądanego towarzysza. ;)


Nie tylko o ćwiczenia chodzi. Nie lubię psów, które za mną łażą, nie wiem, co takiemu do głowy przyjdzie. Ten pies bez przerwy chodzi za Phoebe, wącha ją, a ona tego nie lubi i nieraz na niego warknie. A on sobie nic z tego nie robi. Dzisiaj nas prawie pod sam dom odprowadził, a mieszka z 1,5 km dalej. Jest dość duży, niezadbany, nie wiem, czy na coś nie choruje, nie ma pcheł etc.

Posted

A ja chyba przedwcześnie ucieszyłam się z efektów pomocy dzielnicowego w sprawie labradorka...
Wczoraj wieczorem szłam do śmietnika, na szczęście bez psów, a paniusia znowu wyszła z labisiem bez smyczy... Pierwsze co zrobił labiś, to pogonił za facetem na rowerze, a pańcia bezskutecznie próbowała go odwołać. Wracam ze śmietnika - labiś sam pod blokiem. Zatrzymałam się, bo może zwiał i tamta łazi za blokiem i go woła, ale nic. Postałam trochę i dotarło do mnie, że baba po prostu poszła do domu i zostawiła psa luzem pod blokiem, żeby ludzie sami się z nim użerali... Zrobiłam mu kilka zdjęć jak stoi sam pod blokiem, przy czym na mnie nawarczał (!) - ładny będzie charakterek, jak półroczny labek warczy na ludzi - i w poniedziałek idę porozmawiać z dzielnicowym.
Pies wlazł ostatecznie do klatki i ktoś wpuścił go do mieszkania...

Posted

Martens, chyba lepszy byłby film obrazujący, że przez dłuższy czas jest sam i nie słychać by ktokolwiek go szukał/wołał, bo pojedyncze zdjęcia mogłaś zrobić i wtedy, gdy pańcia po prostu nie znajdowała się w obiektywie, no i to że warczy też można by mieć nagrane. Ale oby to wystarczyło bo ja naprawdę nie zazdroszczę Tobie ani nikomu... ;/

Posted

Martens napisał(a):
A ja chyba przedwcześnie ucieszyłam się z efektów pomocy dzielnicowego w sprawie labradorka...
Wczoraj wieczorem szłam do śmietnika, na szczęście bez psów, a paniusia znowu wyszła z labisiem bez smyczy... Pierwsze co zrobił labiś, to pogonił za facetem na rowerze, a pańcia bezskutecznie próbowała go odwołać. Wracam ze śmietnika - labiś sam pod blokiem. Zatrzymałam się, bo może zwiał i tamta łazi za blokiem i go woła, ale nic. Postałam trochę i dotarło do mnie, że baba po prostu poszła do domu i zostawiła psa luzem pod blokiem, żeby ludzie sami się z nim użerali... Zrobiłam mu kilka zdjęć jak stoi sam pod blokiem, przy czym na mnie nawarczał (!) - ładny będzie charakterek, jak półroczny labek warczy na ludzi - i w poniedziałek idę porozmawiać z dzielnicowym.
Pies wlazł ostatecznie do klatki i ktoś wpuścił go do mieszkania...

Martens, powiem Ci że to wcale ciekawie nie wygląda... Jeżeli w tym wieku tak zaniedbują szczylka, to strach pomyśleć co będzie dalej... Problem jest też w tym, że przeciętny kowalski myśli że laby są łagodne, spokojne- to chyba efekt filmów dla dzieci...
Jednak myślę co będzie w przyszłości- i Ty pewnie również... Czytałam że miałaś problemy z Baryłką- taki labek...no cóż, sama chyba wiesz. Wydaje mi się że dzielnicowy po prostu olał sprawę (bo przecież "to tylko psy"). Na Twoim miejscu przeszłabym się jeszcze raz i koniecznie weź nazwisko od osoby przyjmującej zgłoszenie- albo powiedz że jeżeli zbagatelizują Twoją prośbę, chcesz się widzieć z komendantem. Życzę powodzenia-wiem co to up***iwi sąsiedzi:roll:

Posted

My też z mężem mamy czasem problem z pewnym labkiem. Przyjeżdżają z nim młodzi ludzie do nas na teren rekreacyjny gdzie mamy stawy hodowlane ryb i puszczają psiura luzem. Nie raz już jakieś dziecko biegło z płaczem do rodziców, że wielki pies biega i rusza w kierunku dzieciaków. Nie raz prosiłam by zapięli na smycz skoro się nie słucha, a pan, że on się bawić chce :/ ... Chwilę zapięli, za kilka minut znowu widzę, że labrador radośnie "fruwa". Raz nawet była akcja z innym psem, małym kundelkiem, który sobie po prostu stał z panią, a labek tak się rzucił w jego kierunku, że ledwo go właściciel utrzymał na smyczy. Nie mam nic do labków, ale to stworzenie mnie wkurza i o zapięciu na smycz będę powtarzała do zdarcia gardła.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...