omry Posted August 30, 2011 Posted August 30, 2011 Abrakadabra napisał(a):Urzekła mnie Twoja historia..... To miłe, dzięki! :) Quote
bonsai_88 Posted August 30, 2011 Posted August 30, 2011 Uprzejmie stwierdzam, że jestem złośliwym psiarzem ;)... Może nie chamskim, ale złośliwym na pewno. Jak byłam z kudłatą na spacerze to się jakiś pijaczek przyczepił. Szedł za nami i się zachwycał jaka Birmusia jest śliczna, mądrą, cudowna i w ogólne wspaniała [komu jak komu, ale mi tego nie trzeba mówić :P]. W pewnym momencie wypalił, że chciałby mieć szczeniaka po TAKIM psie.... nie mogłam się powstrzymać i obiecałam, że jak kiedyś będziemy miały szczeniaki to mu dam jednego :evil_lol:. Ps. W czerwcu minęły 3 lata od wycięcia paskudy :diabloti:. Quote
Balbina. Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 omry-po co ta złość?Czasami mam wrażenie ,że niektóży mają tak ubogie życie osobiste ,że szukają rozrywki na spacerach z psem-a to komuś dogryźć,a to kopnąć psa a to wezwać SM :roll: Mi nawet jak ktoś powie ,że to chyba nie jest prawdziwy york to się uśmiecham, mówię ,że rzeczywiście nie jest do końca rasowy i tyle.Nie muszę się dowartościowywać mówiąc ,że mam rasowego, rodowodowego psa.Trochę to infantylne zachowanie a czasy piaskownicy chyba są już dawno za tobą;) Quote
iskra_wroc Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 Yhh.. Idę z psem wałem nad rzeką. Krecha boi się gdy podbiega do niej kilka dużych psów. Z naprzeciwka idzie babka z 3 dużymi psami. ONek bez smyczy, drąc japę leci do nas w pełnym biegu. Zeszłam z wału, żeby przeszli, bo sucz zaczyna mi już szaleć ze strachu i grzecznie proszę babkę aby złapała ONka na smycz. Na co Kobieta odpowiada mi że "wszystko robię źle". Więc pytam jej ponownie czy zabierze swojego psa, który oczywiście cały czas drze się w niebogłosy 2 metry przed nami. Kobieta zaczęła mi tłumaczyć, że moim błędem jest ustąpienie im drogi bo przez to moja suka ma mało kontaktów z innymi psami ;| Po czym wygłosiła złotą myśl, ze ona się zna bo jest szkoleniowcem. Nie potrafiła zrozumieć, że lękliwego psa nie wyprowadza się z lęku za pomocą terapi wstrząsowej... Musiałam w końcu skłamać i wrzasnęłam ze sucz ma cieczkę. Podziałało. Quote
KarinaK83 Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 No to po prostu świetny szkoleniowiec :lol: Quote
motyleqq Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 iskra_wroc napisał(a):Yhh.. Idę z psem wałem nad rzeką. Krecha boi się gdy podbiega do niej kilka dużych psów. Z naprzeciwka idzie babka z 3 dużymi psami. ONek bez smyczy, drąc japę leci do nas w pełnym biegu. Zeszłam z wału, żeby przeszli, bo sucz zaczyna mi już szaleć ze strachu i grzecznie proszę babkę aby złapała ONka na smycz. Na co Kobieta odpowiada mi że "wszystko robię źle". Więc pytam jej ponownie czy zabierze swojego psa, który oczywiście cały czas drze się w niebogłosy 2 metry przed nami. Kobieta zaczęła mi tłumaczyć, że moim błędem jest ustąpienie im drogi bo przez to moja suka ma mało kontaktów z innymi psami ;| Po czym wygłosiła złotą myśl, ze ona się zna bo jest szkoleniowcem. Nie potrafiła zrozumieć, że lękliwego psa nie wyprowadza się z lęku za pomocą terapi wstrząsowej... Musiałam w końcu skłamać i wrzasnęłam ze sucz ma cieczkę. Podziałało. nawet gdyby metoda wstrząsowa byłaby skuteczna, to Twoja sprawa, czy chcesz z niej korzystać... nie rozumiem, dlaczego ludzie się wtrącają... Quote
yamayka Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 Mi ciśnienie podnoszą sytuacje, gdy ćwiczę z psem skupienie na mnie i na wykonywaniu poleceń przy przechodzącym obcym psie, a osoba która mnie mija zamierza pozwolić swojemu psu (na smyczy) na podejście do mnie i na wąchanie Soccera przez swego psa. Podczas, gdy np. S. ma warować i patrzec na mnie. No do jasnej ciasnej, przecież chyba widać, ze coś konkretnego robię, nad czymś pracuję, czegoś wymagam, coś nagradzam. Jedyne czego oczekuję od innych, to trochę rozsądku... Quote
Soko Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 Ludzie nie są przyzwyczajeni do widoku ćwiczących psów, tylko albo do niewychowanych rozpieszczonych psiaków, albo cyrkowców z opanowanymi 1000000 sztuczek. A ćwiczenie? Większość nie zdaje sobie sprawy, że pies mnie ma wrodzonych zdolności i trzeba nad nimi pracować... Quote
KarinaK83 Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 Nie ma rozsądku, pół biedy jeszcze jak pies na smyczy, chociaż i mnie to dobija jak idę z dwoma psami na smyczach i ktoś podchodzi z psem na wąchanie, przy czym momentalnie jego pies zaplątuje mi obie smycze, więc zdziwiony nagle właściciel :roll: (bo jak można było coś tak skomplikowanego przewidzieć?) nachyla się próbując odplątać swojego psa. Tylko, że Roki nie lubi jak jakiś pies zaplącze się w jego smycz, zaczyna się denerwować, a już nie wspomnę jak ktoś się nachyla nad nim lub nad Miką i próbuje odplątywać smycze, to potrafi zęby pokazać. Chociaż ostatnio był jeszcze lepszy numer, szłam z Miką na flexi i widzę z daleka dziewczyna z małym kundelkiem bez smyczy zaczyna iść za nami, no i oczywiście kundelek startuje w naszą stronę. Pomimo, że ściągnęłam smycz to pies zaczął skakać wokół Miki i momentalnie zaplątał się w linkę. No, a dziewczyna zamiast go wcześniej odwołać, to wrzeszczy jak szalona: ojejku bo się zaplącze! :crazyeye: No tak tylko co mnie to obchodzi? Jak pies się zaplątał za łapę i zaczął piszczeć, to rzuciła się jak szalona go ratować. No dobrze, że Rokiego z nami nie było, bo nie wiem jakby zareagował na widok pani dopadającej biegiem do swojego kundelka i znajdującej się obok Miki. A ponadto standard, czyli przedwczoraj spotkanie z suką, która już dwa razy rzuciła się na Mikę, tradycyjnie suka bez smyczy, bez kagańca. Ale tej suki numery to ja już znam i ona moje też :cool3: więc nic się nie stało. A wczoraj drugi standard czyli york jazgot z sąsiedniej klatki. Staliśmy przed swoją klatką schodową, Mika ze mną przy ławce (akurat sznurowałam synowi rolki) Roki dalej przy krzaczkach oddawał się ulubionemu zajęciu czyli wąchaniu i podlewaniu. Nagle słychać: znajomy jazgot z drugiej klatki schodowej, tradycyjnie wrzask paniusi: jakiśtam (tu imię psa) stój! wracaj!, tradycyjnie brak reakcji, jazgot dobiega do Rokiego i cap go w łapę i jazgocze, Roki zdezorientowany patrzy na dół na jazgota, to jazgot znowu go cap w łapę. No to Roki spojrzenie na mnie pod tytułem: co tu zrobić? Ja do Rokiego: choć Roki, bo to głupie będzie Cię gryzło. Roki od razu ogon w ruch i idzie do mnie, a raczej za mnie, bo jak psy są za mną to już jazgot nie podejdzie. Dalej tradycyjnie pańcia podbiega, porywa psa na ręce i zwiewa z nim :hmmmm: Quote
Sybel Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 Byłam ostatnio na spacerze wieczornym z psami, poszłam z moim TZ i mamą, bo celem był koncert z okazji rocznicy Likwidacji Getta w Łodzi odbywający się w parku po 20.30. Psy na smyczach, zakagańcowane, z odblaskowymi obrożami, żeby było je widać, do tego stanęliśmy dość daleko, psy otoczone przez nas, zeby nie zaczepiały ludzi. No i nagle między nami znalazł się rozkoszny spanielek, pańcio szedł z nim na luźnej smyczy. Oczywiście moje psy zaczęły na niego szczekać, Felek raczej w trybie informacyjnym, ze halo halo, tu ktoś jest, a Filip raczej z planem wyprucia bebechów małemu. Pańcio zaskoczony, nawet psa wycofał. Wkurza mnie taka sytuacja, tym bardziej, że my bylismy po prostu odwróceni do gościa plecami, z telefonem przy uchu i poszedł z pieseczkiem. Inne psy, podobnie, jak moje, były prowadzone przy nodze. Od razu mówię, psy wzięlismy, żeby nie siedziały same w domu, koncert plenerowy, dwa przystanki od domu, więc dla nich atrakcja, że hej. Co do szarpania - mój "pudel" i "szpic" też mordują zabawki szarpiąc głową na wszystkie strony, to chyba nie kwestia bycia lub nie TTB, to typowy odruch drapieżnika. Quote
Ewa&Duffel Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 yamayka napisał(a):Mi ciśnienie podnoszą sytuacje, gdy ćwiczę z psem skupienie na mnie i na wykonywaniu poleceń przy przechodzącym obcym psie, a osoba która mnie mija zamierza pozwolić swojemu psu (na smyczy) na podejście do mnie i na wąchanie Soccera przez swego psa. Podczas, gdy np. S. ma warować i patrzec na mnie. No do jasnej ciasnej, przecież chyba widać, ze coś konkretnego robię, nad czymś pracuję, czegoś wymagam, coś nagradzam. Jedyne czego oczekuję od innych, to trochę rozsądku... Też mnie denerwują takie sytuacje.Widząc idącego z naprzeciwka obcego psa wołam swojego, każę mu usiąść albo się położyć i zostać. Tylko co z tego, jak inni zazwyczaj nie potrafią zapanować nad swoim psem. Że psy będące luzem prawie zawsze podchodzą, to już się przyzwyczaiłam, ale ostatnio ciągle podchodzą psy na smyczach. Czasami za przyzwoleniem właścicieli (chociaż dobrze widzą, że ja raczej unikam kontaktu), albo holujące ich za sobą. Dziś pani nie umiała utrzymać około 10 kg kundelka :roll: Wolałam, żeby nie podchodziła, bo już kiedyś tego psa spotkaliśmy i skakał po moim w najlepsze, czego ten bardzo nie lubi. Usadziłam psa i przytrzymałam go jeszcze za obrożę, tak informacyjnie. Oczywiście nic to nie dało, pieseczek prawie wywrócił pańcię pragnąć do nas podejść i na powitanie skoczył mojemu na głowę :roll: Quote
motyleqq Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 cóż, Etna też by chciała się przywitać z każdym, ale jak widzę, że ktoś napina smycz i wszystko wskazuje na to, że nie chce tego kontaktu, to go nie zmuszam. i, o dziwo, kiedy sama staję z psem, a właściwie mój pies staje lub się kładzie ;), i skracam smycz żeby nie wystartowała niespodziewanie, to ludzie nas mijają. wydaje mi się, że myślą, że ona ma zamiar się rzucić :lol: podczas gdy ona wysyła sygnały uspokajające. Quote
Ewa&Duffel Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 To jest śmieszne i tragiczne zarazem, jak ludzie w ogóle nie znają sygnałów uspokajających...Duffel bardzo często się kładzie przed przywitaniem sie z psem i zazwyczaj słyszę wtedy następujące komentarze: "Boi się" albo "Przyczaja się do ataku" :roll: Quote
omry Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 Balbina12 napisał(a):omry-po co ta złość?Czasami mam wrażenie ,że niektóży mają tak ubogie życie osobiste ,że szukają rozrywki na spacerach z psem-a to komuś dogryźć,a to kopnąć psa a to wezwać SM :roll: Mi nawet jak ktoś powie ,że to chyba nie jest prawdziwy york to się uśmiecham, mówię ,że rzeczywiście nie jest do końca rasowy i tyle.Nie muszę się dowartościowywać mówiąc ,że mam rasowego, rodowodowego psa.Trochę to infantylne zachowanie a czasy piaskownicy chyba są już dawno za tobą;) Oj, chyba troszkę nie zrozumiałaś.. Ale szczerze interpretuj to sobie jak chcesz, jakoś nie mam ochoty Ci niczego tłumaczyć :) Quote
motyleqq Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 Ewa&Duffel napisał(a):To jest śmieszne i tragiczne zarazem, jak ludzie w ogóle nie znają sygnałów uspokajających...Duffel bardzo często się kładzie przed przywitaniem sie z psem i zazwyczaj słyszę wtedy następujące komentarze: "Boi się" albo "Przyczaja się do ataku" :roll: to zupełnie jak u mnie ;) Quote
Kiłi Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 Swego czasu udało mi się u butnej Um wypracować leżenie przy przechodzących psach... swego czasu... wystarczyło kilka sytuacji gdy jakaś pańcia zwolniła flexi z yorczkiem i spokojne reagowanie na psy poszło się gonić... bo piesek przecież jak leży i jest cicho to na pewno chce się bawić... problem w tym, że moja sucz jak atakuje to bezdźwięcznie, a to że leży w niczym jej nie przeszkadza :evil_lol::evil_lol: Quote
Paulina516 Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 Ja raczej spotykałam psy które się kładły z 2- 3 razy , też myślałam że ,, przyczaja się do ataku'':D Quote
Klauzunka Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 A mi się jakoś od dwóch dni psy dziwnie na spacerach zachowywały. Jak nigdy co drzewo musiałam robić przystanek i czekać kilka minut aż wciągną nosem wszystkie zapachy spod tego drzewa. Dzisiaj zagadka została wyjaśniona. Kiedy moje psy opracowywały kolejne drzewo podeszła do mnie jakaś pani: -wie pani ja już od dwóch dni cały czas cebulkę na oleju smażę. Tak drobniutko ją kroję. I potem wykładam pod drzewkami, bo to taki dobry nawóz dla drzewek. Dodaje im energii..itd..Tu na osiedlu wykładam. No to już wiedziałam, że z rozmowy nici. Szkoda mi się kobiety zrobiło, bo na bank ma jakąś chorobę psychiczną. Mam tylko nadzieję, że w końcu zabraknie jej tej cebuli. Tylko oby się wtedy nie przerzuciła na coś gorszego. Quote
Balbina. Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 omry napisał(a):Oj, chyba troszkę nie zrozumiałaś.. Ale szczerze interpretuj to sobie jak chcesz, jakoś nie mam ochoty Ci niczego tłumaczyć :) Bo tu nie ma co tłumaczyć;) Coś źle zinterpretowałam? Rozłóżmy sytuację na czynniki pierwsze,może wtedy lepiej sobie to zobrazujesz... Pan do ciebie podszedł-powiedział ,że Torika jest śmiesznym yorkiem-ty na to skłamałaś ,że ty masz rodowodowego yorka-czyli dałaś do zrozumienia ,że jego jest gorszy bo nie jest prawdziwym yorkiem dziecinny komentarz no ale cóż... Quote
omry Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 [quote name='Balbina12']Bo tu nie ma co tłumaczyć;) Coś źle zinterpretowałam? Rozłóżmy sytuację na czynniki pierwsze,może wtedy lepiej sobie to zobrazujesz... Pan do ciebie podszedł-powiedział ,że Torika jest śmiesznym yorkiem-ty na to skłamałaś ,że ty masz rodowodowego yorka-czyli dałaś do zrozumienia ,że jego jest gorszy bo nie jest prawdziwym yorkiem dziecinny komentarz no ale cóż... Nie, Balbinko. Chodziło o krótkie przekazanie kolesiowi, by najpierw spojrzał na swojego psa, a później komentował inne, bo nie każdy ma ochotę wysłuchiwać uwag kogoś, dla kogo normalne wyglądający york, jest yorkiem 'śmiesznym'. Ja jakoś potrafiłam się powstrzymać od jakiegokolwiek komentarza, choć jego pies yorka przypominał jedynie z koloru sierści. Może na następny raz się zastanowi. Już rozumiesz? Czy jeszcze muszę potłumaczyć? Bo naprawdę mam ciekawsze rzeczy do roboty, niż odpowiadanie Tobie na Twoje bezsensowne gadki kolejny raz.. Quote
Vesper Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 [quote name='Balbina12']Bo tu nie ma co tłumaczyć;) Coś źle zinterpretowałam? Rozłóżmy sytuację na czynniki pierwsze,może wtedy lepiej sobie to zobrazujesz... Pan do ciebie podszedł-powiedział ,że Torika jest śmiesznym yorkiem-ty na to skłamałaś ,że ty masz rodowodowego yorka-czyli dałaś do zrozumienia ,że jego jest gorszy bo nie jest prawdziwym yorkiem dziecinny komentarz no ale cóż... Ja czytając Twoje wypowiedzi widzę że nie po raz pierwszy szukasz dziury w całym...:roll: Możnaby rozkładać na czynniki pierwsze to co zarzucasz Omry właśnie- a mnie, jako osobie zupełnie bezstronnej- wygląda na to, że to nie ona ma problemy. Tyle mojego bo nie zamierzam się wdawać w bezsensowne koperkowe afery ;) Czy wd Ciebie Omry ma obowiązek tłumaczyć się każdemu że jej pies nie ma papierów? Dodajmy, że tutaj pan sobie robił zwykłe podśmie*ujki... Omry- pewnie znasz tę prawdę że dla właściciela jego pies zawsze jest najpiękniejszy (nie chodzi mi o wystawowy eksterier tylko "to coś" co nasz pies ma, a obcy już niekoniecznie)... Niemniej w żadnym wypadku nie usprawiedliwia to gościa żeby podbudowywał sobie ego (chyba bardzo niskie) kosztem Twojego yorka... Ja kocham moje psy, dla mnie są najpiękniejsze, chociaż wiem że nie dla każdego i zdaję sobie sprawę jakie mają wady tzw eksterierowe. Jednak uważam że to duży nietakt śmiać się z czyjegoś piesa- przecież one wszystkie są psami, im jest wszystko jedno czy mają nisko czy wysoko osadzony ogon... A niespełnione ambicje właścicieli negatywnie się odbijają właśnie na psach...:roll: Quote
Soko Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 A dzisiaj miałyśmy trzeci w życiu spacer z rowerem i spotkałyśmy 5 psów a my strasznie aspołeczne jesteśmy... zeszłyśmy z drogi i jedyne co mi kazało wyjść sprawdzić kto idzie to głosy ludzi, patrzę a leci rozhasana ONka - jak dla nas katastrofa, więc krzyczę czy pani może wziąć tego psa i wzięła, miła kobieta, zresztą troszkę się znamy :) popatrzyłyśmy z Happy na pieska spokojnie, wychodzę znowu na drogę, patrzę jeszcze dwa psy... na początku sznaucer miniaturka - poszłyśmy z rowerem gdzieś po krzakach, bo był bez smyczy, a właściciele zero przejęcia tematem, ale pohałasowałyśmy w krzaczkach więc sznaucerek nas zauważył, pomerdał ogonkiem ale odbiegł więc wieelka ulga. Potem seterka, którą bardzo dobrze znamy i lubimy więc tutaj nie było problemu :) wsiadam w końcu na rower, jedziemy trochę, i leci na nas rozbiegany kundelek, o którym pisałam, że pan go wysyła na zwiady, a gdy ten poleci, woła do siebie owczarka, bo wiadomo, że mały znalazł jakiegoś psa. Happy lekko warczała, on się chyba bał ciut roweru, w każdym razie dałam radę podstawić nóżkę roweru i nie pozwoliłam mu, by podszedł, ONek złapany, mały wrócił do właściciela więc idziemy w swoją stronę - na nieszczęście oni szli w naszą ;) ale "obejścia" nie było, więc jedną ręką prowadzę rower drugą idę i mówię Happy "zostaw", kundelek szczeka na nas jak wściekły - pewna jestem, ze to przez rower, bo normalnie tak się nie zachowuje - ale nie podchodzi, i.. tu mnie krew zalała pomieszana z dumą. Pan z ONkiem na smyczy nie dość, że przywoływał psa dziesięć razy to jeszcze go walił całe te kilka sekund, które szli w naszą stronę i obok i trochę za nami, lał psa smyczą, może uderzenie było bez wysiłku właściciela - jak na faceta lekko - ale ONek skulone uszy, biedny, struchlały... żal mi się go zrobiło okropnie :( dziwię się, dlaczego ciągle jeszcze przybiega do niego.. pewnie gdyby tego nie zrobił naprawdę by go sprał.. a moze dlatego, że i tak zawsze potem jest puszczony. Ale Happy baaardzo grzecznie, nie wiem jak pan od ONka zareagował bo nie patrzyłam na niego, ona była niecałe 50cm od tego psa i widziałam że jest przestraszona, aż się wkuliła w moje nogi jak przechodziłyśmy, w każdym razie dumna jestem z mojego spanielka :) a staroświeckie metody bicia widać są nie do wyplenienia.. Quote
pinczerka_i_Gizmo Posted September 1, 2011 Posted September 1, 2011 Balbina12, odwołując się do Twoich wcześniejszych wypowiedzi, zwrócenia uwagi na to, że r=r jest absurdem - zapraszam na specjalny wątek o r=r, a nie robienia bagna tutaj, gdzie myśl przewodnia wątku jest zupełnie inna. Quote
omry Posted September 1, 2011 Posted September 1, 2011 arielka186 napisał(a):Omry- pewnie znasz tę prawdę że dla właściciela jego pies zawsze jest najpiękniejszy (nie chodzi mi o wystawowy eksterier tylko "to coś" co nasz pies ma, a obcy już niekoniecznie)... Niemniej w żadnym wypadku nie usprawiedliwia to gościa żeby podbudowywał sobie ego (chyba bardzo niskie) kosztem Twojego yorka... Ja kocham moje psy, dla mnie są najpiękniejsze, chociaż wiem że nie dla każdego i zdaję sobie sprawę jakie mają wady tzw eksterierowe. Jednak uważam że to duży nietakt śmiać się z czyjegoś piesa- przecież one wszystkie są psami, im jest wszystko jedno czy mają nisko czy wysoko osadzony ogon... A niespełnione ambicje właścicieli negatywnie się odbijają właśnie na psach...:roll: Dokładne. Dla każdego zawsze jego psy są 'naj' i przykładowe uszy nie mają tu znaczenia. Dlatego siedziałam cicho i szczerze nawet nie zwróciłam na wygląd tego psa uwagi, bo przecież takich 'yorków' dookoła biega mnóstwo i nikogo to już nie dziwi. Gdy facet nazwał moją Torikę 'śmieszną' zwyczajnie nie wiedziałam jak się zachować. Myślę, że facet pojął aluzję, bo odszedł bez słowa. Mam nadzieję, że następny raz się zastanowi zanim zacznie komentować inne śmieszne yorki :) Quote
Paulina516 Posted September 1, 2011 Posted September 1, 2011 Jak odróżnić jorka od jorka?:lol: Co to jest jork miniaturowy? Bo ciemna jestem w tym temacie, gdzie jest prawidłowy wzór rasy? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.