Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Prince napisał(a):
Mowa o konkretnej sytuacji ladySwallow: kopiesz tego psa czy nie?


Ja bym starała się psa złapać za obrożę - o ile oceniając jego zachowanie nie bałabym się, że mnie dziabnie.

ladySwallow napisał(a):
A to ciekawe, kompleksy?


Też się zastanawiam; zauważyłam, że w odwoływalność cudzych psów na forum najmniej wierzą Ci, którzy sami nie opanowali tej trudnej sztuki...

Prince napisał(a):
Jeśli jednak to już się stało a piesek o którym mowa ważył 6,5kg to naprawdę można wyjść z sytuacji "honorowo" i po prostu zabrać naszego psa pod pachę i sobie odejść


Po jednej takiej sytuacji, kiedy wzięłam psa pod pachę, bo było zagrożenie jego życia, a i największy kop by nie pomógł, bo zaszczycił nas 50-kilowy "amstaff", mojemu psu agresja wobec dużych psów skoczyła na kilka dni o jakieś 300%...

Prince napisał(a):
Psów nie kopię.


Wiesz, w zasadzie ja też nie kopałam i mogłam się z tym obnosić z honorem i zadęciem, aż do momentu kiedy znalazłam się w opisanej wcześniej sytuacji z podhalanem na mojej 3 razy mniejszej suce.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Swoją drogą co da delikatne kopnięcie pobudzonego, rozradowanego psa? Zrezygnuje z zabawy i odejdzie pokornie? A może się jeszcze bardziej nakręci? Trzeba będzie wtedy silniej kopnąć? Ech...dogomaniacy...
Martens, mowa o konkretnej sytuacji a nie o spotkaniu z amstaffem.

Posted

Prince napisał(a):
Swoją drogą co da delikatne kopnięcie pobudzonego, rozradowanego psa? Zrezygnuje z zabawy i odejdzie pokornie? A może się jeszcze bardziej nakręci? Trzeba będzie wtedy silniej kopnąć? Ech...dogomaniacy...
Martens, mowa o konkretnej sytuacji a nie o spotkaniu z amstaffem.


Kopnięcie = odsunięcie da dokładnie to, co znaczy :roll:

Posted

Prince napisał(a):
Super, nie radzimy sobie z problemem to kopiemy (szczeniaka). Super rady dla miłośników psów. Kopnięcie=odsunięcie? ladySwallow: kopnięcie=agresja.


To właściciel psa nie radzi sobie ze swoim psem. Owszem, ja kopnięcie rozumiem jako odsunięcie psa nogą. Bez zamachu, bez sily - wkładam nogę między swojego a obcego psa i odsuwam obcego psa. Mogę tak tłumaczyć godzinami, Ty i tak tego jak widzę nie pojmiesz. Agresja? Cóż, podobno jestem kolaborantem z gestapowcami, bo nie wykupuję psów z pseudo, więc dla Ciebie mogę być też agresywna - jako sobie panienka życzy ;)

Posted

No ale jak sie coś psu stanie to będzie nasza wina i będziemy mieli problemy, chodzi tu o takiego psa który po lekkim kopnięciu nic sobie nie będzie z tego robił.
Jeżeli właściciela nie widać , to najlepiej dzwonić po SM i poczekać w sklepie lub jakim innym bezpiecznym miejscu lub poczekać aż pies zrezygnuje i pójdzie.

Posted

Prince napisał(a):

Martens, mowa o konkretnej sytuacji a nie o spotkaniu z amstaffem.


Tak - tylko tu nie chodzi o amstaffa czy szczeniaka owczarka - tylko o to, co branie na ręce w stresującej sytuacji robi z psychiką podnoszonego psa, bo takie było moje przesłanie.

Skoro lekkie kopnięcie tegoż podrostka jest agresją, to agresją mogę równie dobrze nazwać jego zaczepianie i nachalne obskakiwanie mojego psa.

Coraz dziwniej czuję się w tej dyskusji, szczególnie że kopnąć agresywnego psa zdarzyło mi się jak dobrze liczę 3 czy 4 razy przez kilkanaście lat posiadania psów...

Posted

[quote name='Prince']
Ps. W całym moim wywodzie chodziło o to, żeby:
a) problemowe, strachliwe psiaki odczulać w miejscach bezpiecznych, nie narażając ich na dodatkowy stres
b) nie kopać szczeniaków, które podbiegają do naszych problematycznych psiaków
c) unikać powyższych sytuacji :)

Nie można z psem problemowym unikać innych psów 24h/dobę. Może Ty masz jakieś cudowne sposoby na osiągnięcie takiego stanu, ale dla mnie to niemożliwe, bo praktycznie zawsze natkniemy się na jakieś psy. Żeby było jasne: to nie wygląda tak, że jak tylko zobaczę inne futro to biorę swoje pod pachę i z wrzaskiem rzucam się do kopania wszystkiego co żywe. Jeśli widzę, że moja suka i ten drugi pies się nie dogadają, to za wszelką cenę próbujemy ominąć tego drugiego psa. Jeżeli właściciel nad psem nie panuje, a piesek radosny, skaczący, obśliniony próbuje np. gwałcić moją sukę, cóż - albo go podnoszę za fraki albo odsuwam kończynami dolnymi. Nie staram się go sprać na kwaśne jabłko, tylko wybić ze stanu wesołego nachalnego podniecenia moim psem.

[quote name='Prince']Mamy taką sytuację: szczeniak chce się bawić, jest spuszczony ze smyczy. Podbiega do psa pod sklepem, który ma za sobą schroniskową traumę i boi się innych psów. Czy ten szczeniak zasługuje na kopa? Cały czas rozmawiamy o takiej sytuacji. Ja głosuję na nie ;-) Nie zasługuje.

Jeśli to szczeniak trzy razy większy od mojego psa, narwany, skaczący i w ogóle nie kumający ani CSów mojego psa, ani sygnałów grożących, ani mojego ostrzeżenia - tak, będę się starała usunąć tego psa poza zasięg mojej suki. Jeśli nie pomaga złapanie za obrożę, wrzaśnięcie na niego ani próby odejścia (bo piesek zwykle galopuje za nami) to już problem właściciela na co naraża swojego pupila. Bo moja suka nie jest interaktywną zabawką dla obcych szczeniaków.

Dlaczego uważasz, że chronienie własnego psa na wszelkie możliwe sposoby to agresja? A to, że rzeczony podbiegacz atakuje mojego psa bądź mnie to co, zabawa? Dlaczego ja jako właścicielka małego psa mam być terroryzowana przez czyjegoś szczeniaka, bo ktoś jest na tyle nierozgarnięty, że nie umie go trzymać na smyczy albo nauczyć odwołania?

I do uwagi Zofii - nigdy nie twierdziłam, że mój pies ma 100% przywołania, to nie robot ;) Ale jakoś kurde nam się udaje żyć tak, żeby nie podbiegała do żadnej żywej istoty bez mojego wyraźnego pozwolenia - magia? :niewiem:

[quote name='Paulina516']No ale jak sie coś psu stanie to będzie nasza wina i będziemy mieli problemy, chodzi tu o takiego psa który po lekkim kopnięciu nic sobie nie będzie z tego robił.
Jeżeli właściciela nie widać , to najlepiej dzwonić po SM i poczekać w sklepie lub jakim innym bezpiecznym miejscu lub poczekać aż pies zrezygnuje i pójdzie.

Błagam - my mamy odpowiadać za ewentualne szkody u podbiegacza, skoro jego właściciel ma go w dupce? :crazyeye: Nawet prawo jest po stronie "napadniętego" - jeśli nasz pies jest na smyczy a tamten nie, to mamy prawo bronić swojego psa wszelkimi dostępnymi sposobami. Co do SM - jak mieszkamy na wsi to się możemy cmoknąć w pompkę, bo nie ma SM a policja nie reaguje na psie sprawy i nie wiem co by ich zmusiło do reakcji, chyba dorosły kaukaz biegający z ludziną w mordzie :razz:

Posted

ladySwallow to dlaczego nazywasz to kopnięciem? Pisz po prostu odsunięcie nogą a porozumień nie będzie. Ja widzę różnicę. Weź pod uwagę, że za kopnięcie dziecka grozi paragraf, za odsunięcie nie. Słowa są ważne. Dla mnie kopnięcie to przemoc fizyczna czy słabe czy nie. Nie wiem czy jesteś agresywna, nie znam Cię, więc Cię nie oceniam. Oceniam Twoje wypowiedzi w tej sprawie ;)

Posted

evel, pisałam o konkretnej sytuacji, w której moim zdaniem można było obejść się bez kopania jako i się stało i chwała za to tej dziewczynie, w której sytuacji to ona się znalazła :)

Posted

Prince napisał(a):
ladySwallow to dlaczego nazywasz to kopnięciem? Pisz po prostu odsunięcie nogą a porozumień nie będzie. Ja widzę różnicę. Weź pod uwagę, że za kopnięcie dziecka grozi paragraf, za odsunięcie nie. Słowa są ważne.


Tak, a jak dziecko podbiegnie do psa i chwyci go za dupę bez naszej wiedzy, za to za śmiechem i aprobatą mamuśki/cioci/babci, a pies sie odwinie, to wina psa - i gdzie tu sprawiedliwość? Znam trochę dzieci - połowa powinna chodzić na smyczach, a część rodziców nie powinna się rozmnażać wcale...

Posted

Ale nie kopniesz dziecka bo to wina jego rodziców, że go nie wychowali. To samo się tyczy szczeniaka, który chce się bawić z Twoim psem...Odsunąć nogą czy ręką jedno i drugie możesz ;)

Posted

Prince napisał(a):
Ale nie kopniesz dziecka bo to wina jego rodziców, że go nie wychowali. To samo się tyczy szczeniaka, który chce się bawić z Twoim psem...Odsunąć nogą czy ręką jedno i drugie możesz ;)


Próbowałaś kiedyś odsunąć nogą dziecko? Ja raz odsuwałam jedno ręką, to mi się w nią wgryzło. Jak odsuwasz nogą - to Ci zaraz krzyczą, że sadystka i dziecko bije.

Posted

Martens napisał(a):
Tak - tylko tu nie chodzi o amstaffa czy szczeniaka owczarka - tylko o to, co branie na ręce w stresującej sytuacji robi z psychiką podnoszonego psa, bo takie było moje przesłanie.

Skoro lekkie kopnięcie tegoż podrostka jest agresją, to agresją mogę równie dobrze nazwać jego zaczepianie i nachalne obskakiwanie mojego psa.

Coraz dziwniej czuję się w tej dyskusji, szczególnie że kopnąć agresywnego psa zdarzyło mi się jak dobrze liczę 3 czy 4 razy przez kilkanaście lat posiadania psów...


Nie wydaje mi się, że kopnięcie psa, który podbiegł do "naszego" problemowego też naszemu jakoś psychikę poprawi...

Posted

A żebyście słyszeli oburzone komentarze, jak kiedyś na wystawie w Krakowie mój syn biegał na smyczy ;)... Najlepsze komentarze poszły, jak mały zaczął jeszcze pieska udawać :D.

Posted

bonsai_88 napisał(a):
A żebyście słyszeli oburzone komentarze, jak kiedyś na wystawie w Krakowie mój syn biegał na smyczy ;)... Najlepsze komentarze poszły, jak mały zaczął jeszcze pieska udawać :D.


Ja tam w górach na szlakach często widuję dzieciate na szelkach - nie wyobrażam sobie w sumie dziecka bez szelek w górach, szczególnie w wyższych Tatrach.. A w mieście to już w ogóle - szczególnie, jak jest dużo ludzi :lol:

Posted

Prince napisał(a):
Ale nie kopniesz dziecka bo to wina jego rodziców, że go nie wychowali. To samo się tyczy szczeniaka, który chce się bawić z Twoim psem...Odsunąć nogą czy ręką jedno i drugie możesz ;)


Ja dzieci nie kopię, bo znacznie lepiej reagują na sygnały werbalne aniżeli obce psy :evil_lol:

Posted

Prince napisał(a):
A bo byście do Krakowa się przenieśli ;) Mało dzieci, dużo psów i fajne tereny spacerowe ;)


A to w Krakowie właśnie musiałam użyć buta.. :hmmmm:

Posted

[quote name='Prince']Nie wydaje mi się, że kopnięcie psa, który podbiegł do "naszego" problemowego też naszemu jakoś psychikę poprawi...

A mi się też nie wydaje, bo ja wiem, że gdy podbiega do nas pies agresywny (załóżmy) albo choćby bardzo napastliwy i większy od naszego i my bronimy naszego psa lękliwego (załóżmy) to najlepsze co możemy zrobić to załatwić sprawę szybko i w miarę nieinwazyjnie dla naszego psa. U mnie wrzask odpada (suka też rusza "do ataku"), odganianie odpada (bo mam pod nogami dwa kotłujące się psy, w tym moją sukę, która zaczyna się dusić z emocji) więc pozostaje albo pirzgnięcie łańcuchem pod łapy (niestety nie zawsze mam możliwość targać ze sobą łańcuch) albo zdecydowanie odepchnięcie podbiegacza, wszystko jedno czym. Ale jeśli masz jakieś inne dobre pomysły jak odgonić podbiegacza - zamieniam się w słuch.

Posted

Lady a po co szelki - szlufka w spodniach wystarczyła ;).

Swoją drogą po górach i w dość sporym mieście udało mi się jak do tej pory wychować syna bez prowadzenia go na smyczy [po za momentami, kiedy sam tego żądał ;)], wsyatrczyło najzyklejsze dobre wychowanie [jak mamusia każe iść za rączkę to nie ma zmiłuj... a na STÓJ trzeba się zatrzymać i basta].

Posted

Jako szlufka mnie nie przekonuje - poza tym, jak się dziecko poślizgnie na kamieniu albo coś, to zawsze łatwiej zareagować, jak są szelki - widziałam taką akcję raz...

Posted

Evel łańcuch na agresorze mniejszym od Shiny nie zrobił wrażenia, dopiero jak mu posłałam kilka miłych słów bardzo uprzejmym tonem i zaczęłam iść na niego się wycofał, bo z wariatami nie ma co walczyć :diabloti:. Na kopa w jakimkolwiek znaczeniu bym się nie odważyła bo pewnie bym glebę zaliczyła znając mój spryt połączony z Hexy chęcią pomocy :evil_lol:.

Miałam sobie już spokojnego pieska który nie zżerał każdego podchodzącego psa i już go nie mam, bo pan postanowił zorganizować Shinie podwójną randkę z jego pieskami :roll:. Jednego psa i jego zaloty zniosła, mimo że miała piłkę pod łapami, ale dwóch amantów to było za wiele i zębami zaczęła odganiać. Tłumaczyłam że to suczka ale nie lubi psów, a pan tylko swoim psom mówił żeby odeszły bo ta suczka nie lubi i panów i pań i nie zamierzał ich zabrać :mdleje:. Jak znowu się mijaliśmy jeden znowu podbiegł i Shina znowu straciła cierpliwość. Kupę pracy mnie kosztowało żeby ten mały agresor podbiegaczy na dzień dobry zębami nie częstował i sobie poszła praca w las, a raczej w błotne pole na którym cała sytuacja miała miejsce... Spokój był widocznie za długo...

Posted

Dziś matko idę z 2 dziewczynkami piesek się nie szrpie ładnie chodzi to trzyma 10 letnia, starsza i idzie ze mną za rękę. Nagle zza rogu wybiega jakieś małe, biszkoptowe i od razu z zębami :angryy: . Jakoś odruchowo psa na ręce i 30 kg niose przez ulicę. Piesek oczywiście skakać na dzieci ( ten atakujący nas ). A z kąd wybiega ? Furtka otwarta dzieciaki na działce tamej latają i wkońcu jakiś zaczą wołać. Ale gdzie tam, lezie za nami. Matko !! Dobrze, że szłam ze starszakami moimi, bo jakbym miała 2 latka i 4, który panicznie boi się psów. To dopiero miałabym problem.

Posted

To zastanówcie się, jaką sensację wywoływała moja mama, prowadząc mnie na moim długim warkoczu przez miasto :D mnie to nie bolało, a ona nie musiała się schylać by trzymać mnie za rączkę. I chociaż byłam rozhahana, to i tak znalazł się facet, który stwierdził, że mama mnie męczy. Jak zwykle obcy ludzie lepiej znają sytuację i mają lepsze rozwiązanie...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...