Prince Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 zmierzchnica, oczywiście każdy ma inne psy i inne problemy z nimi. Ja też nie lubię uogólniania. Niemniej jednak w moim mieście też są sklepy i nieodpowiedzialni ludzie. Dlatego zanim przepracowałam z moimi psami lęki, unikałam wszelkich potencjalnie niebezpiecznych miejsc dla nich, nawet kosztem dużych wyrzeczeń. Dla mnie kopy czy słabe czy mocne to zawsze porażka kopiącego. Quote
evel Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Prince napisał(a):Dla mnie kopy czy słabe czy mocne to zawsze porażka kopiącego. Że co przepraszam? A nie porażka właściciela - idioty, że własnego psa (często posiadanego w domu od malusiego papisia) nie potrafi wychować tak, żeby nie skakał po innych psach i ludziach? Quote
Prince Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 A jak Wasze dziecko biją w szkole to też odgrywacie się tym samym i bijecie inne dzieci? Czy zabieracie po prostu dziecko ze szkoły i przenosicie do innej? Wybaczcie, może jestem naiwna. Ps. nadal mowa o sytuacji szczeniak "atakuje" psa pod sklepem. Nie piszę o psach z tzw. "czerwonej strefy" Quote
omry Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Prince napisał(a):A jak Wasze dziecko biją w szkole to też odgrywacie się tym samym i bijecie inne dzieci? Czy zabieracie po prostu dziecko ze szkoły i przenosicie do innej? Wybaczcie, może jestem naiwna. Tak, to teraz wszyscy będziemy uciekać jak najdalej. :) Bawią Cię takie spacery? Mnie jakoś ta opcja nie zachęca. Quote
Martens Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Prince napisał(a):Dla mnie kopy czy słabe czy mocne to zawsze porażka kopiącego. :megagrin: Wiesz, zazwyczaj nie życzę nikomu złych rzeczy, ale Tobie życzę serdecznie, żebyś znalazła się w takiej sytuacji jak ja - kiedy moją sukę zaatakował puszczony przy otwartej bramie na oko 3 razy większy owczarek podhalański; kiedy rzuciła się na nią suka dalmatyńczyka, a gówniarz, który ją wyprowadzał stał na schodkach przed klatką i się śmiał... Ciekawe, co będziesz wtedy robiła - pobiegniesz między zabudowania szukać właściciela podhalana? Czy może będziesz próbowała złapać dalmatkę za obrożę, ryzykując, że się odwinie i rozharata Ci rękę? A może staniesz obok i popatrzysz, jak drugi pies robi z Twojego zakrwawioną szmatę, bo żal Ci kopnąć biednego psiuńcia? Naprawdę, chciałabym to zobaczyć. Bo moją porażką byłoby, gdybym dopuściła do pogryzienia lub w pierwszym przypadku nawet zagryzienia mojego psa, bo szkoda mi było kopnąć agresora, który mógł mu wyrządzić realną krzywdę. Widać mamy inne wartości - dla mnie ważniejsze jest zdrowie/życie mojego psa niż komfort obcego, niedopilnowanego, agresywnego psa. Jeśli dla Ciebie jest inaczej, to pozostaje mi współczuć Twoim psom, bo one broniąc Ciebie, raczej nie żałowałyby Twojego napastnika. EDIT: Po doczytaniu kolejnego posta... A co ma zrobić osoba w sytuacji Litterki, kiedy pies złapać ani odgonić jej się nie da, a właściciel daleko albo ma w nosie? Nie każdy ma zapędy na samarytanina, jak również chyba nikt nie kopie tu psa tak, żeby zrobić mu krzywdę. A porażka jest wtedy tylko i wyłącznie drugiego właściciela, który puszcza niewychowane czy agresywne bydlę między ludźmi. Nie jesteśmy na safari, tylko przed sklepem/na osiedlu/w mieście. Quote
Rysia88 Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Martens napisał(a):W tej sytuacji co Litterka, pewnie po prostu złapałabym tamtego młodzika za obroże i poczekała aż pańcia po niego podejdzie - i co by się nasłuchała to jej :diabloti: Gdyby pies nie był na tyle szczeniakowaty i niegroźny, żebym nie bała się go sama złapać i nie zostac pogryziona, to niestety, but w ruch.\ Klauzunka, chętnie poznałabym Twoje laby i zobaczyła na własne oczy, że są jeszcze jakieś które jak taran nie biegną do każdego psa, nie rzucają właścicielem jak worem kartofil ani nie skaczą obcym psom i ludziom na plecy w przypływie radości... ;) Bo wierzę, że są, ale niestety nie dane mi było poznać; wszystkie w moim mieście przypominają dzieci po wychowaniu bezstresowym i są puszczane bez najmniejszej kontroli - bo to taka łagodna rasa. A gdybym ja zrażała się do całej rasy po 2 niemiłych sytuacjach, to chyba już żadna by mi nie została z tych, które mam na swoim osiedlu :evil_lol: U mnie na osiedlu i w ogóle w mieście jest sporo labradorów i naprawde nie spotkałam takiego jak Ty opisujesz... ale wierze, że takie pewnie też się zdarzają tylko nie wiem czy to naprawde taka plaga... Quote
Prince Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Martens, dopisałam w poprzednim poście post scriptum, cały czas odnoszę się tylko i wyłącznie do jednej sytuacji: szczeniak "atakuje" psa pod sklepem. Nie piszę o psach z tzw. czerwonej strefy, które są potencjalnie niebezpieczne nawet dla człowieka. Na szczęście ja takich psów jeszcze nie spotkałam. Poza tym podnoszę białą flagę bo widzę, że sam temat wzbudza u Was agresję a jam człowiek pokojowy bardzo. Martens, ja Ci życzę samych dobrych sytuacji. Quote
Prince Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 omry, tak, bawią mnie spacery w miejscach, gdzie wiem, że spotkam miłe psiaki. Nawet jeśli muszę dużo wcześniej wstać czy samochodem kawałek podjechać. Moje dziecko też przeniosłabym na drugi koniec Krakowa, jeśli to miałoby poprawić komfort jego życia. Psów pod sklep nie zabieram bo nie uważam, że to dobre miejsce dla nich. Quote
omry Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Prince napisał(a):omry, tak, bawią mnie spacery w miejscach, gdzie wiem, że spotkam miłe psiaki. To bardzo Ci zazdroszczę, bo ja, niestety, nie znam takich miejsc :) Quote
Prince Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 No są takie miejsca. I psiaki śmiało się mogą wyszumieć bez smyczy :) Po prostu trzeba chodzić tam, gdzie już nikomu się nie chce ;) W moim wypadku są to łąki pod Krakowem, gdzie spotykamy się z zaprzyjaźnionymi psiarzami. Mamy też "swoją" godzinę w parku - tylko dla psiarzy :) Ps. W całym moim wywodzie chodziło o to, żeby: a) problemowe, strachliwe psiaki odczulać w miejscach bezpiecznych, nie narażając ich na dodatkowy stres b) nie kopać szczeniaków, które podbiegają do naszych problematycznych psiaków c) unikać powyższych sytuacji :) Quote
Soko Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Ja mieszkam w takim miejscu, ale odniosę się do porównania ze szkołą: szkoła to jedno miejsce, podwórko gdzie dziecko mogą kopać też jest jednym miejscem, ale psy są wszędzie, i wszędzie będą psy miłe jak i agresywne, więc o ile w moim przypadku czy Prince można takie miejsce znaleźć, to wiem, że mieszkając w mieście miałabym problem ze znalezieniem skrawka zieleni, a podróż samochodem czy pieszo do jakiegoś zalesionego i odosobnionego miejsca byłaby już męcząca dla mojego psa jak cały space,r a pieszo pewnie byśmy po drodze spotkały jakieś agresory, zresztą dla H. nawet nieagresywne psy są be i fe i ich unikam. Nawet kopnięcie szczeniaczka może mieć uzasadnienie, jeśli sprawia, że pies się nagle otrzeźwi i da spokój, bo pies jest przyzwyczajony, że ludzie wrzeszczą, skaczą wokół niego i coś od niego chcą, ale wątpię, by kochające pańcie je kopnęły. Kopniak to coś nowego, niespodziewanego i pewnie często może przez to wlaśnie odnieść skutek - z własnego doświadczenia nie wiem, ale wierzę, że czasami po prostu lepszego rozwiązania sytuacji nie ma. Quote
Prince Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Soko napisał(a):Ja mieszkam w takim miejscu, ale odniosę się do porównania ze szkołą: szkoła to jedno miejsce, podwórko gdzie dziecko mogą kopać też jest jednym miejscem, ale psy są wszędzie, i wszędzie będą psy miłe jak i agresywne, więc o ile w moim przypadku czy Prince można takie miejsce znaleźć, to wiem, że mieszkając w mieście miałabym problem ze znalezieniem skrawka zieleni, a podróż samochodem czy pieszo do jakiegoś zalesionego i odosobnionego miejsca byłaby już męcząca dla mojego psa jak cały space,r a pieszo pewnie byśmy po drodze spotkały jakieś agresory, zresztą dla H. nawet nieagresywne psy są be i fe i ich unikam. Nawet kopnięcie szczeniaczka może mieć uzasadnienie, jeśli sprawia, że pies się nagle otrzeźwi i da spokój, bo pies jest przyzwyczajony, że ludzie wrzeszczą, skaczą wokół niego i coś od niego chcą, ale wątpię, by kochające pańcie je kopnęły. Kopniak to coś nowego, niespodziewanego i pewnie często może przez to wlaśnie odnieść skutek - z własnego doświadczenia nie wiem, ale wierzę, że czasami po prostu lepszego rozwiązania sytuacji nie ma. Soko, wierzę, że można odczulić strachliwego psiaka, nie kopiąc innych. Tak jak mówisz, czasem trudno o bezpieczne miejsca dla psa ale nadal wierzę, że da się to zrobić bez używania przemocy na innych psach. Zwłaszcza szczeniakach! Quote
Soko Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Jest różnica między tym, jak dwaj kumple się biją do krwi, a tym, jak jeden drugiego pacnie w głowę, by ten drugi wybudzil się z zamyślenia powiedzmy czy jakiegoś amoku. I to NIE jest przemoc. To samo z psami - nie bijesz psa do utraty przytomności! Quote
Prince Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Mamy taką sytuację: szczeniak chce się bawić, jest spuszczony ze smyczy. Podbiega do psa pod sklepem, który ma za sobą schroniskową traumę i boi się innych psów. Czy ten szczeniak zasługuje na kopa? Cały czas rozmawiamy o takiej sytuacji. Ja głosuję na nie ;) Nie zasługuje. Quote
LadyS Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Prince napisał(a):Mamy taką sytuację: szczeniak chce się bawić, jest spuszczony ze smyczy. Podbiega do psa pod sklepem, który ma za sobą schroniskową traumę i boi się innych psów. Czy ten szczeniak zasługuje na kopa? Cały czas rozmawiamy o takiej sytuacji. Ja głosuję na nie ;) Nie zasługuje. Jeśli właściciel nie panuje nad szczeniaczkiem i nie jest łaskawy go zabrać, to staramy się usunąć szczeniaczka samodzielnie z zasięgu. A jakby taki szczeniaczek podbiegł do naszego psa, który jest na smyczy - bo chciałby się bawić - tylko nasz pies byłby agresywny do natrętnych szczeniaczków, to lepiej odsunąć go nogą, czy dać pogryźć swojemu psu, który nota bene jest pod kontrolą, bo na smyczy, i nie ma gdzie się wycofać? Quote
Prince Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 ladySwallow napisał(a):Jeśli właściciel nie panuje nad szczeniaczkiem i nie jest łaskawy go zabrać, to staramy się usunąć szczeniaczka samodzielnie z zasięgu. A jakby taki szczeniaczek podbiegł do naszego psa, który jest na smyczy - bo chciałby się bawić - tylko nasz pies byłby agresywny do natrętnych szczeniaczków, to lepiej odsunąć go nogą, czy dać pogryźć swojemu psu, który nota bene jest pod kontrolą, bo na smyczy, i nie ma gdzie się wycofać? Mowa o konkretnej sytuacji ladySwallow: kopiesz tego psa czy nie? Quote
Zofia.Sasza Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Prince napisał(a):Mamy taką sytuację: szczeniak chce się bawić, jest spuszczony ze smyczy. Podbiega do psa pod sklepem, który ma za sobą schroniskową traumę i boi się innych psów. Czy ten szczeniak zasługuje na kopa? Cały czas rozmawiamy o takiej sytuacji. Ja głosuję na nie ;) Nie zasługuje. Odpuść ;) Nie przekonasz. A jeśli się czegoś boję podczas spacerów, to głównie dogocioteczek z - mooocno w to wierzę ;) - w 100% odwoływalnymi psami. Papier jest cierpliwy i monitor też... Quote
omry Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Zofia.Sasza napisał(a):Odpuść ;) Nie przekonasz. A jeśli się czegoś boję podczas spacerów, to głównie dogocioteczek z - mooocno w to wierzę ;) - w 100% odwoływalnymi psami. Papier jest cierpliwy i monitor też... Szczerze to jak na razie to widziałam tu tylko jedną osobę, która twierdziła, że ma w 100% odwoływalnego setera i jakoś nie utrzymała się na forum :) Quote
LadyS Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Zofia.Sasza napisał(a):Odpuść ;) Nie przekonasz. A jeśli się czegoś boję podczas spacerów, to głównie dogocioteczek z - mooocno w to wierzę ;) - w 100% odwoływalnymi psami. Papier jest cierpliwy i monitor też... A to ciekawe, kompleksy? Prince napisał(a):Mowa o konkretnej sytuacji ladySwallow: kopiesz tego psa czy nie? Napisałam, co robię. Zależy od wieku szczeniaka - jeśli skacze po mnie 9 miesięczny owczarek niemiecki, to trudno byłoby mi go odsunąć bez strachu. Ja też mówię o konkretnej sytuacji, może Ty odpowiesz? Mnie zastanawia jedno - gdzie Wyście przeczytały, że ten "kop" ma w jakikolwiek sposób zaboleć? Bo niejednokrotnie było powtarzane, ze jest to raczej odsunięcie psa nogą. Nie kopanie z zamachem, siłą itd. Quote
bonsai_88 Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Jeśli właściciel szczeniora ma całą sytuację głeboko w poważaniu, a mój pies boi się panicznie to kopnę... Zwłaszcza, jeśli mam małego psa, któremu szczenior [z tego co zrozumiałam - już dość spory] może wyrządzić krzywdę samym radosnym przegalopowaniem po nim. I mam absolutnie gdzieś fakt, że szczenior później może mieć traumę - jakąś właściciel szczeniora nie był łaskaw pomyśleć o fakcie, że mój pies również może się jej nabawić przez "radosnego, nieagresywnego" pieska. Quote
Martens Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 [quote name='Prince'] b) nie kopać szczeniaków, które podbiegają do naszych problematycznych psiaków A w moim wywodzie chodzi o to, że szczeniak szczeniakowi i kopanie kopaniu nierówne. Nie wierzę, że ktokolwiek z tu obecnych kopie 2-3 miesięczne szczenię, bo przestraszyło mu psa. ALE 5-12 miesięczny labrador czy owczarek to już nie słodki tyci biedny szczeniaczek, a słusznych rozmiarów i siły podrostek, i nie mierzyłabym go tą samą miarą co prawdziwego malucha. Psy dużych ras w tym wieku są niestety zazwyczaj bardzo niedelikatne i są w najlepszym okresie do nauczenia ich szacunku do otoczenia i tego, ze nie każdy lubi być deptany, obskakiwany, podgryzany z całej siły. Karcenie takich podrostków przez inne dorosłe psy zazwyczaj jest dużo bardziej brutalne niż "kop" (czy raczej stanowcze odepchnięcie nogą) w wykonaniu właściciela napastowanego zwierzaka. Skoro właściciel nie raczy mieć psa pod kontrolą czy nauczyć go, że po obcych ludziach/psach nie skaczemy czy nie targamy ich radośnie za obszewki, to cóż. Ten "szczeniak" może w przypływie radości nadepnąć 2-3 kilogramowego psa i złamać mu kręgosłup; może waląc się całym ciężarem wybić komuś kolano (pozdrawia moje kolano po 2 operacjach, które muszę chować przed radosnymi labradorkami na spacerach, co by mi go nie zgięły do tyłu "chcąc się tylko pobawić") - jeśli właściciel nie reaguje na zachowanie psa, ani pies na stanowcze odpędzenie słowne, to ja nie widzę żadnej porażki w uspokojenie go nogą. Do czego nigdy nie musiałoby dojść, gdyby ktoś raczył pilnować swojego psa choć w połowie tak, jak ja moje. I o unikaniu stresujących sytuacji łatwo pisać ludziom mieszkającym na odludziu, albo mającym teleporter, a nie osobom mieszkającym w środku osiedla, które żeby dojść do spokojnego miejsca spacerowego muszą minąć kilka-kilkanaście bloków narażając swojego psa na przykrości ze strony niedopilnowanych czy wręcz agresywnych osiedlowych piesków. Quote
Prince Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Martens, nie mieszkam na odludziu a miejsca przyjazne psom są i w dużym mieście. Uważam, że można było oszczędzić i temu psiakowi stresu, nie zabierając go pod sklep. Jeśli jednak to już się stało a piesek o którym mowa ważył 6,5kg to naprawdę można wyjść z sytuacji "honorowo" i po prostu zabrać naszego psa pod pachę i sobie odejść ;) Ten duży szczeniak dawał sygnały do zabawy wg mnie dosyć wyraźne. Śladów agresji się nie dopatrzyłam. Psów nie kopię. Quote
Szura Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Się mocno narażę, ale ja to raz nawet dziecko małe nogą odsuwałam. :evil_lol: Tatuś dziecko ma w dupie mimo mojej prośby, a malec uparcie leci w stronę psa, z którym akurat wyszłam - agresywnego w stosunku do dzieci (agresja lękowa). Miałam trzy wyjścia: 1) odsunąć dziecko nogą, 2) podnieść psa (i tym samym wzmocnić jej lęk przed dziećmi - nie ma mowy), 3) pozwolić dziecku do psa podejść. ;) Jak ktoś nad swoją istotą nie panuje, to niech ją trzyma na smyczy, proste. Albo niech się nie dziwi, że inni wszelkimi sposobami się od niej opędzają, jeśli jest nachalna. Quote
LadyS Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Prince napisał(a):Martens, nie mieszkam na odludziu a miejsca przyjazne psom są i w dużym mieście. Uważam, że można było oszczędzić i temu psiakowi stresu, nie zabierając go pod sklep. Jeśli jednak to już się stało a piesek o którym mowa ważył 6,5kg to naprawdę można wyjść z sytuacji "honorowo" i po prostu zabrać naszego psa pod pachę i sobie odejść ;) Ten duży szczeniak CS-ował wg mnie dosyć wyraźnie. Śladów agresji się nie dopatrzyłam. Psów nie kopię. Jak widzisz, reszta swiata uważa inaczej. Quote
omry Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 A dziś w parku na ławce siedziała czwórka młodych - gniewnych ze sznupem olbrzymem. Pies zarośnięty, zakołtuniony.. No zaniedbany strasznie. Tori idzie przy nas, przeszła grzecznie, nagle sznup się obudził i podszedł do niej. Zaczął ją bardzo nachalnie dotykać łapą, którą (taką zarośniętą) miał wielkości jej całej. Nie był agresywny, ale bardzo nachalny. Oczywiście młodzi - gniewni mieli to gdzieś, a ja taka dumna byłam z Torki.. Jeszcze do niedawna rzucała się na psy, a teraz po prostu odeszła. Praca popłaca :lol: . Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.