Martens Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 To co dla ludzi jest normalne, nie musi być tu normalne dla psa ;) Bo przede wszystkim z psiego punktu widzenia taka ilość psów na mały teren jaką mamy w miastach jest mega nienaturalna, i wystarczy kilka samców z silniejszym charakterem i instynktem terytorialnym, żeby były problemy. Przecież te psy nie są tam non stop, jak wychodzą to są same albo tylko kilka psów, radośnie znaczą teren i jak trafia się pies który przywiązuje do terytorium duża wagę, to do szału go doprowadza, że "jego" teren znaczy codziennie setka innych psow :evil_lol: i sam się nakręca. Co do klatek schodowych, ja nie muszę myśleć, ja mam to na codzień, bo u mnie niemal każde moje mijanie się z psem sąsiadów oznacza pospieszne przemykanie z psami po schodach, podczas gdy oni trzymają ryczącego i wyrywającego się potworka na rękach albo za łeb :razz: A jeszcze weselej miałam w poprzednim mieszkaniu, kiedy piętro niżej mieszkała suka puszczana na samotne spacery, która kwitła potem na klatce na swoim piętrze i czekała bóg wie ile na wpuszczenie, a ja musiałam zejść tamtędy z moją własną suką. Tamta oczywiście siedząc tam godzinami zaczynała uważać swoje piętro za swoje terytorium i przepchanie się tam z drugą suką bywało problematyczne ;) Quote
LadyS Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Martens napisał(a):To co dla ludzi jest normalne, nie musi być tu normalne dla psa ;) Bo przede wszystkim z psiego punktu widzenia taka ilość psów na mały teren jaką mamy w miastach jest mega nienaturalna, i wystarczy kilka samców z silniejszym charakterem i instynktem terytorialnym, żeby były problemy. Przecież te psy nie są tam non stop, jak wychodzą to są same albo tylko kilka psów, radośnie znaczą teren i jak trafia się pies który przywiązuje do terytorium duża wagę, to do szału go doprowadza, że "jego" teren znaczy codziennie setka innych psow :evil_lol: i sam się nakręca. Co do klatek schodowych, ja nie muszę myśleć, ja mam to na codzień, bo u mnie niemal każde moje mijanie się z psem sąsiadów oznacza pospieszne przemykanie z psami po schodach, podczas gdy oni trzymają ryczącego i wyrywającego się potworka na rękach albo za łeb :razz: A jeszcze weselej miałam w poprzednim mieszkaniu, kiedy piętro niżej mieszkała suka puszczana na samotne spacery, która kwitła potem na klatce na swoim piętrze i czekała bóg wie ile na wpuszczenie, a ja musiałam zejść tamtędy z moją własną suką. Tamta oczywiście siedząc tam godzinami zaczynała uważać swoje piętro za swoje terytorium i przepchanie się tam z drugą suką bywało problematyczne ;) Heh, przynajmniej była wypuszczana na dwór - u nas są ludzie wypuszczający swojego ujadającego potwora, który chciał mnie użreć w nogę, na klatkę schodową, "co by sobie pobiegał"... Quote
KarinaK83 Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Czyli u nas nie jest najgorzej, bo jednak w okolicy większość "nas" czyli posiadających psy szanuje się nawzajem i stara sobie nie wchodzić w drogę i nie utrudniać, poza pojedynczymi przypadkami, ale jednak nie tak częstymi, no i poza yorkiem z sąsiedniej klatki :diabloti:, który niezmiennie od lat wybiega z klatki z wściekłym jazgotem robi kółko przed blokiem kąsając po łapach wszystkie znajdujące się w pobliżu psy i uciekając zaraz potem z jazgotem, a potem kółko od nowa, niezmiennie też pańcia stoi przed klatką i próbuje go odwołać, przy drugim kółku psa traci cierpliwość i zaczyna z wrzaskiem go gonić :crazyeye:. Na szczęście spotykam go rzadko, bo wyprowadzany, a raczej wypuszczany jest tylko przed blok i raczej nie w moich godzinach. Moja Mika za każdym razem na widok jazgota jest niezmiernie zdziwiona, bo nie wie, czy to oznacza zachętę do zabawy czy raczej nie, a Roki za każdym razem dyskretnie i niepostrzeżenie się oddala, coby nie zostać ugryzionym w łapę :cool3: Quote
Soko Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 No ja mieszkam na psim osiedlu, ale jakiś czas temu pojawiły się u nas dwa amstaffy. Podejrzewam że pieski pozytywne (chociaż żal patrzeć na ich spacery), bo często się mijamy i z ich strony nie ma jakiegokolwiek ataku, ale jakiś czas temu jeszcze były puszczane, to wtedy zaatakowały typowego labka - pies terapeuta, kupiony dla niepełnosprawnej dziewczynki, jeden jedyny raz podobno się bronił, jego właściciel też coś próbował, ale wiadomo jakie szczęki mają te psiska. I tak sobie myślę, że pewnie właścicielom tez szkoda, że nikt nie chce się bawić z ich psami, ale dla mnie naprawdę nie byloby problemu, gdybym wiedziala, że są zrównowazone także po spuszczeniu ze smyczy, są posłuszne i że w razie, gdyby Happy je odganiała czy nawet się rzuciła, one dadzą jej spokój, a nie odpowiedzą tym samym... Mnie przy tym nie było, ale: leci frisbee, a na drogę za naszą polaną leci samochód, frisbee przecina drogę, Happy w długą, a moja mama krzyczy STÓJ i mój pies się zatrzymuje - kopara opadła panom którzy się wiecznie naśmiewają z naszego ćwiczenia :D tzn. samochód jechał wolno (z psem, który państwo wywożą dalej na spacery, bo im ucieka, a oni mają jakieś problemy fizyczne i nie mogą za nim tak biegać, no a ćwiczenie - co za bzdura), więc pewnie nic by się nie stało, bo Ci ludzie wiedzą, że tutaj na każdym kroku jest pies, ale na pewno było to dość oszałamiające nie tylko dla obserwatorów, ale i dla samej mojej mamy :P No i oczywiście jestem okropnie dumna, że gdy mijamy rzucającego się wściekle psa, Happy idzie obok wpatrzona - nie zawsze zdarza się często, ale wystarczy, by ludzie patrzyli się jak na UFO, jakby nigdy w życiu czegoś takiego nie widzieli ;) I nie wiem, czy to się zalicza do tematu chamstwa - trochę tak... ale: pewien pan ma dwa psy, owczarka i jamnika. Zawsze biegają luzem, ale gdy jamnik idzie do przodu, tzn. że pokazało się coś ciekawego - jakiś pies, zając, sarenka, itp. - woła owczarka i.. w ten sposób nie trzeba się bać, że się zostanie zagryzionym przez wielkiego psa. No i też jak się widzi jamnika, to jest sygnał, że zaraz za nim drepta owczarek i jest czas, by się usunąć :D i może to i tak nieodpowiedzialne, bo Happy nie lubi nawet tego jamnika, ale wolę to niż spotkanie z ONkiem, zresztą ten jamnik jest dobry na ćwiczenia, bo odpuszcza, a ja sobie ćwiczę przywoływanie Happy :P Quote
KarinaK83 Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 U nas przez osiedle czasem przechodzi pan z młodym dobermanem, pies zawsze idzie przy nodze na krótkiej smyczy, bo jest bardzo agresywny do innych psów, rzuca się i ujada. no i jak ostatnio przechodziłam z psami to Roki zaczął reagować na to jego ujadanie, postawił jeża, warknął i tak jakby podskoczył przednimi łapami do ujadania (kiedyś namiętnie ujadał na wszystkie duże czarne psy i na boksery, ale raczej ze strachu, możliwe, że coś niemiłego z przeszłości), szybko powiedziałam "Roki spokój", no i od razu odpuścił, chociaż widać było po nim, że chciałby oj chciał też poujadać, bo spojrzał na mnie z takim wyrzutem. W każdym bądź razie panu chyba się głupio zrobiło, że nie jest w stanie uciszyć swojego i zaczął go kurczowo za obrożę szarpać, prawie podnosić za tą obrożę, tylko nie wiem co to miało dać? Natomiast w bloku obok mieszka pani z bokserem, na którego Roki dosyć długo reagował bardzo agresywnie. Po wielu miesiącach pracy wreszcie mijając się z nim jednym chodnikiem Roki idzie na luźnej smyczy :) i nawet jeża nie postawi. I ostatnio pani mnie pochwaliła, jakie grzeczne psy mam :loveu:, pomimo, że wcześniej na nasz widok zawsze nieciekawą minę miała. Quote
evel Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 KarinaK83 napisał(a):Czyli u nas nie jest najgorzej, bo jednak w okolicy większość "nas" czyli posiadających psy szanuje się nawzajem i stara sobie nie wchodzić w drogę i nie utrudniać, poza pojedynczymi przypadkami, ale jednak nie tak częstymi, no i poza yorkiem z sąsiedniej klatki :diabloti:, który niezmiennie od lat wybiega z klatki z wściekłym jazgotem robi kółko przed blokiem kąsając po łapach wszystkie znajdujące się w pobliżu psy i uciekając zaraz potem z jazgotem, a potem kółko od nowa, niezmiennie też pańcia stoi przed klatką i próbuje go odwołać, przy drugim kółku psa traci cierpliwość i zaczyna z wrzaskiem go gonić :crazyeye:. Absolutnie mnie to rozwala, tzn. puszczanie małych narwanych jazgotów luzem. Gdyby ten yorasek trafił na psa, któremu się w końcu skończy cierpliwość i owy pies by go uszkodził, to by dopiero był ryk i szukanie winny wszędzie tylko nie w swoim zachowaniu... :roll: Chyba mnie czeka poważna rozmowa z właścicielkami pewnej suki rzucającej się na przedstawicielki własnej płci. Suka oczywiście biega luzem, bo to "owczarek" :cool3: a jej ataki są dość przemyślane i odbywają się bez jednego mruknięcia. Chyba będę musiała panie poinformować, że jak mojej suce (którą tamta regularnie namierza, ale przy mnie boi się podejść, bo hm... byłam dla niej swego czasu raczej niemiła :diabloti: ale przy mojej siostrze podbiega do Zu od tyłu i stara się ją złapać za zadek) spadnie włos z głowy to nie odpuszczę... Quote
KarinaK83 Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 U nas w podobnym przypadku jednorazowe, kulturalne :diabloti: zwrócenie uwagi, że jeśli jeszcze raz dojdzie do sytuacji zagrażającej naszemu bezpieczeństwu to dzwonię na policję, pomogło od razu :) Też się zastanawiam, że jeszcze żaden pies nie uszkodził jazgota :mad:, ale to pewnie dlatego, że on jest wypuszczany tylko przed blok i już wszyscy wychodzący z psami, a także psy wiedzą na co go stać i unikają. Quote
Balbina. Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Jestem tak wkurzona ,że musze gdzieś to odreagować:angryy:Szłam z psem i widzę naszego ulubionego pudlopodobnego psa ze swoja pańcią.Schodzę na bok i idę z Frankiem.Oczywiście sielanka długo nie trwała bo pies biegnie do nas-Franek ląduje na rękach więc podloodobne coś zaczyna skakać po moich nogach i próbuje mnie ugryźć.Mówię a właściciwie krzyczę do baby ,ze ma w tej chwili co coś wziąć na smycz.Pani zajęta rozmową spogląda na mnie i mówi tylko-no coś takiego:razz:Mówię ,że jak go zaraz nie weźmie na smycz to zadzwonię na SM bo tu psów spuszczać nie wolno.No coś takiego:diabloti:Zaraz dostanie pan mandat.No coś takiego:razz:Więc spytałam się jej czy jej słownictwo ogranicza się tylko do tego jednego zdania?...No coś takiego:evil_lol:Ręce mi opadły Quote
awaria Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Balbina12 napisał(a):Jestem tak wkurzona ,że musze gdzieś to odreagować:angryy:Szłam z psem i widzę naszego ulubionego pudlopodobnego psa ze swoja pańcią.Schodzę na bok i idę z Frankiem.Oczywiście sielanka długo nie trwała bo pies biegnie do nas-Franek ląduje na rękach więc podloodobne coś zaczyna skakać po moich nogach i próbuje mnie ugryźć.Mówię a właściciwie krzyczę do baby ,ze ma w tej chwili co coś wziąć na smycz.Pani zajęta rozmową spogląda na mnie i mówi tylko-no coś takiego:razz:Mówię ,że jak go zaraz nie weźmie na smycz to zadzwonię na SM bo tu psów spuszczać nie wolno.No coś takiego:diabloti:Zaraz dostanie pan mandat.No coś takiego:razz:Więc spytałam się jej czy jej słownictwo ogranicza się tylko do tego jednego zdania?...No coś takiego:evil_lol:Ręce mi opadły No coś takiego :D umarłam ze śmiechu :D Quote
gops Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 do nas dzisiaj leci mały pudelek sąsiada max 4kg a sąsiad krzyczy "mój nic nie zrobi , proszę się nie bać " :evil_lol: owszem bałam się ale o jego psa bo moja suka mogłaby go nieźle uszkodzić kagańcem . a pudelek nie raz już do nas podlatywał i atakował moją sukę , i za każdym razem muszę chować psa za nogi bo mimo że ma na sobie kaganiec takiego małego pieska może uszkodzić , a sąsiad tego nie rozumie niestety. jeśli jakiś pies by na mnie skakał i próbował ugryźć nie zawachała bym się go kopnąć . Quote
KarinaK83 Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 też tak pomyślałam jak przeczytałam post Balbiny12, pies atakuje, pańcia nie reaguje to kopa profilaktycznego :mad: Quote
evel Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 gops napisał(a):do nas dzisiaj leci mały pudelek sąsiada max 4kg a sąsiad krzyczy "mój nic nie zrobi , proszę się nie bać " :evil_lol: owszem bałam się ale o jego psa bo moja suka mogłaby go nieźle uszkodzić kagańcem . a pudelek nie raz już do nas podlatywał i atakował moją sukę , i za każdym razem muszę chować psa za nogi bo mimo że ma na sobie kaganiec takiego małego pieska może uszkodzić , a sąsiad tego nie rozumie niestety. A dlaczego nie pozwolisz się Misi pobawić (z) pieskiem, przecież on nic nie zrobi :diabloti: Quote
gops Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 evel napisał(a):A dlaczego nie pozwolisz się Misi pobawić (z) pieskiem, przecież on nic nie zrobi :diabloti: raz nie zdążyłam psa schować za nogi i się trochę pobawiły ,a najlepiej że byłam sama nikogo wkoło kto by mi pomógł a pudelek wojowniczy (nie chciał uciec tylko walczył dzielnie) ;) kilka razy dostał kagańcem i uciekł ale nie zraził się i nadal nam podbiega :roll: a ja się zwyczajnie boję żeby moja mu krzywdy nie zrobiła . nie chce mieć żadnego psa na sumieniu :eviltong: Quote
Balbina. Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 KarinaK83 napisał(a):też tak pomyślałam jak przeczytałam post Balbiny12, pies atakuje, pańcia nie reaguje to kopa profilaktycznego :mad: Mimo wszystko nie mam sumienia :shake:Chętniej bym tego kopa dała właścicielce nwet dużo bym nie musiała celować bo pani była duuuuuuża:evil_lol: Quote
Martens Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Szczerze mówiąc, jak obcy puszczony luzem pies próbuje użyć zębów na mnie albo na moim psie to jakoś skrupuły mi się kończą... Quote
omry Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Martens napisał(a):Szczerze mówiąc, jak obcy puszczony luzem pies próbuje użyć zębów na mnie albo na moim psie to jakoś skrupuły mi się kończą... Dokładnie. Tym bardziej, jeśli atakuje mi psa. Ja to tam pół biedy, ale żaden niewychowany pies nie będzie się rzucał na moje.. Quote
Klauzunka Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Jestem właścicielką znienawidzonej tu na dogo rasy - mam dwie labradorki (dla dociekliwych mają rodowody). Moje sunie są dobrze ułożone, nie są agresywne. Codziennie jeden z ich spacerów trwa około 2 godzin- psy biegają, kąpią się w rzece i bawią. Jedna z nich Lola (adoptowana ponad rok temu w wieku 3,5 roku) od zawsze chodzi przy nodze bez smyczy (zanim zaczniecie się bulwersować zaczekajcie). Jest odwoływalna, nie podbiega do psów, zawsze podąża za mną. Nawet na terenie gdzie może swobodnie biegać, dopiero na hasło "śmigaj" odrywa się od mojej nogi i szaleje. Druga sunia jakkolwiek również przychodzi na komendę to nie jest aż tak posłuchana więc na spacery osiedlowe chadza na smyczy. Na osiedlu mijamy dużo podbiegaczy, obszczekiwaczy i co z tego? Moje psy są na tyle zrównoważone, że nic sobie z tego nie robią. Z resztą i mi to nie przeszkadza. Bo zawsze jestem na posterunku gotowa bronić swoich psów. Co innego z psami na smyczy - jak widzę, że ktoś nie chce spotkań z moimi psami, boi się - schodzę z drogi, robię miejsce i vice versa. U mnie na osiedlu jest jakieś takie niepisane prawo - nikt nie jest lepszy ani ważniejszy. Wycofuje się z psem ten, kto ma tu temu lepsze pole manewru. Oczywiście są czarne kwiatki - przed spuszczanym luzem pseudo owczarkiem musiałam zamykać się z psami na placu zabaw (ten pies jest dość agresywny, facet go puszcza luzem, zaatakował a ja nie miałam gdzie uciec). Zaatakował mnie i moje psy o nieba... - ale to był golden. Rzucił się najpierw na Lolę, przewrócił ją, ja psa za skórę, ściągnęłam go. To ten natychmiast rzucił się na Teq. Właściciel totalnie nie radził sobie z psem. Jedynie czego unikam - to psów rasy bullterier. Dwa razy miałam przykrą historię z tą rasą. I w obu przypadkach sami właściciele mnie prosili o możliwość przywitania się piesków. Dzięki bogu, że byli czujni i bardzo odpowiedzialni. Za trzecim razem już nie byłam taka wyrozumiała. Wysiadam z psami z samochodu, za parkiem sołtysowickim nad Widawą. Moje psy na smyczach dopadają nas dwa bulki. Dwa bullterierki-dwie właścicielki - nauczona doświadczeniem proszę o złapanie tych psów na smycze. W odpowiedzi słyszę to młode psy- są nieagresywne, hahaha, hihihi, nic nie zrobią, chcą się przywitać, jakie komentarze szły jak nalegałam..... szkoda słów. Quote
LadyS Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Klauzunka, jesteś nie na czasie - podobno to yorki są najbardziej znienawidzone na dogo :lol: A co do labradorów - baaaaardzo rzadko widzę prawdziwe, nie spasione i nie rozbestwione, to fakt. Ale znam też kilka normalnych, usłuchanych - zawsze z rodowodami. Ot, moda na rasę... Quote
bonsai_88 Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Klauzunka trochę przesadzasz z tą znienawidzoną rasą ;). Mam wrażenie, że wiele osób nie lubi tutaj nie labków jako takich, ale labradorów niewychowanych. Ja sama osobiście z doświadczenia patrzę baardzo podejrzliwie na labki i yorki, ale jeśli psiak jest dobrze wychowany to jeszcze zacznę właściciela po rękach za to całować :P. Quote
Litterka Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Poszukuję leków na zbicie ciśnienia:angryy: Stoję z Suczą - waga 6,5 kg, trauma poschroniskowa, boi się innych psów - pod sklepem, czekam na kumpelę. Podbiega do nas coś dość dużego, onkowatego i młodego. Oczywiście, zachęcanie do zabawy, skakanie po grzbiecie, nos w tyłku i chyba wszystko naraz było zrobione, bo psina szybka była. Mnie wmurowało. Jakaś babka, 100 metrów dalej na pseudołączce sunię odwołała. 2 minuty, sunia z powrotem przy nas. Babka po kolejnej minucie się zorientowała, że jej psica zwiała, znowu woła. Psica pobiegła do babki. Ale mi się cierpliwość skończyła - wygarnęłam, co myślę o puszczaniu psa bez smyczy, jeśli odbiega i do tego biegnie przez ulicę:angryy: Ale co się Mikra strachu najadła to już jej... :( Quote
bouvcia Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Szura napisał(a):Taak, nie dziwię się, że wkurza jak 40kilo skacze po 25, ale ja mam jeszcze 'zabawniej' - w moim ulubionym parku chodzi czasem idiotka z pseudo labem, pies zaczepia i gania WSZYSTKO. Jak mój 5,5 kilo pies jest luzem (pilnuje się, psy w parku mija bez zaczepki), to na prośbę o zabranie psa słyszę kpiące "twój też luzem, więc się nie czepiaj!" A że jej bydlę goni przerażonego malca, to jej nie obchodzi. Ze zwykłej empatii, bo o kulturze nie ma co marzyć, powinna go odwołać.Dlatego jednak fajnie jest mieć dużego psa, który wygląda jak niedźwiedź i budzi lęk oraz zakłopotanie u ludzi. Zawsze sami brali swoje psy od Cezara (bouviera). Od Nory (ONki) w sumie też, ale rzadziej. A sunia była po wypadku, miała sparaliżowany ogon i dostawała piany na pysku, jak tylko coś do niej od tyłu podleciało. Gdy się pojawił Cezar, problem znikł... albo stawał pomiędzy nią a "atakującymi" psami, albo raz szczeknął i same uciekały. O ile wcześniej spanikowany pan lub pańcia, z wrzaskiem ich nie zabrali. :P Quote
evel Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Za nami właśnie galopowało szczekające... dziecko :-? Zu nie lubi dzieci generalnie, ale że jest pod moją ścisłą kontrolą na co dzień jako takiego problemu z dziećmi nie mamy... a tu takie coś. Minęłyśmy panią z napalonym "jurkiem" (w zamierzeniu to miał być york, a co wyszło to wyszło :lol:), dziecko pod opieką owej pani, po przejściu paru kroków słyszę, że coś piskliwie szczeka - myślę, jurek pewnie. Odwracam się a tam dziecko :roll: Mówię ostro, że mój pies gryzie. Zero reakcji, kobieta wymruczała pod nosem: "No uspokój się, hehe, hihi". Odwracam się z zamiarem odejścia, dzieciak znowu swoje, więc zawróciłam na pięcie już podirytowana z bulgoczącym psem i patrzę na dzieciaka, a ten się uśmiecha głupkowato. Opiekunka znowu: "uspokój się, hehehehe". Powiedziałam, że jak mu w końcu jakiś pies wygryzie tyłek to będzie raczej mniej śmiesznie i poszłam. Borze szumiący, obyśmy już więcej nie spotkały tego wesołego trio w takim składzie, bo nie ręczę za siebie. A później ludzie się dziwią, skąd tyle pogryzień :wallbash: :wallbash: :wallbash: Quote
bouvcia Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 No fakt, dzieciarnia ostatnio równie rozbestwiona jak psy. Chyba to ciągle pokłosie mody na bezstresowy chów. I na odwrót, jak kto ma dobrze ułożone psy to i dzieci grzeczne aż miło. W sumie to czasem mam ochotę ludziom, którzy mnie proszą o poradę "jak zrobić, by pies tak nie ciągnął", zaproponować, że i do dzieci dam im parę dobrych rad. ;P Quote
Balbina. Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 omry napisał(a):Ja to tam pół biedy. No mnie bardziej wkurza jak mi pies skacze po nogach i następny tydzień wyglądam jakbym z psychiatryka wyleciała z całymi nogami obdrapanymi:cool3:albo jak mi jakiś pies próbuje podgryźć np. kurtkę.Psa zazwyczaj biorę na ręce i cały atak jest na mnie skierowany co mnie średnio satysfakcjonuje no ale cóż:shake: Quote
Klauzunka Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 Moje labki nie są krystaliczne. Dużo wody upłynęło zanim Lola (ta adoptowana, najpierw była u mnie na bdt-2 m-ce) zaczęła akceptować Tequilę (rezydentkę). Rzucała się na nią nawet bez powodu. A teraz jak jej nawet Teq na głowę nasika to tej wydaje się, że deszcz pada. I vice versa. Stworzyłam dwa ciapexy (w moim wolnym tłumaczeniu - wychowałam dwie ciapy), które to ja muszę bronić. Nie mam nic przeciwko yorkom czy innym podbiegaczom. Bo nawet jak już te z tych odważniejszych dają się powąchać - to Tequila czy Lola wąchając=wsadzając nos, podnoszą całego psa - odważne te maleńtasy:loveu: Kiedyś mieszkała koło mnie dziewczyna, która miała dwa yorki. Podczas zabawy połowa yorka ginęła w pysku Teq (Loli jeszcze nie miałam). Psy szalały jak opętane - york z labem....dziwnie to brzmi ale tak było. Ja doskonale rozumiem właścicieli psów problematycznych - nie wszystkie psy muszą kochać inne! Ale prawda jest taka - nie wieszajmy psów na psy. Nie dyskryminujmy ras. Za fraki takiego nieodpowiedzialnego właściciela i jechanka po nim!!!! Żaden pies nie ma prawa podbiec do Twojego psa będącego na smyczy i go terroryzować. Będąc za miastem z każdej odległości odwoływuję swoje psy, zawsze pierwsza zapinam je na smycz. W mieście, na osiedlu robię miejsce...żadna ujma! Podbiegacze na serio mogą dać się we znaki. Póki co mi to teraz na obecnym etapie socjalizacji psów wisi -ALE LUDZISKA PROWADZAJCIE SWOJE PSY NA SMYCZY, NIE PUSZCZAJCIE ICH LUZEM ! Tak sobie myślę - Wasze psy mają po 5-10 kg. Moje 30-40 kg i jakby tak nie lubiły innych psów i miałabym mieć problem z podbiegaczami to makabra!!!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.