filodendron Posted July 24, 2011 Posted July 24, 2011 Fauka napisał(a):Mimo wszystko zachęcam użytkowników do angażowania się bardziej w miłą atmosferę aniżeli w kłótnie. Plucie jadem zatruwa nie tylko innych, ale też i siebie :) Ale tego się nie da zrobić na tym wątku :D To jest ring - z definicji. Albo się naparzamy między sobą, albo solidarnie przeciwko psiarzom "zewnętrznym". Jak sam tytuł mówi jest chamstwo (akcja) i reakcja (bynajmniej nie utrzymana w duchu nadstawiania drugiego policzka) :D Quote
zmierzchnica Posted July 24, 2011 Posted July 24, 2011 Dziewczyny, trochę zaśmiecacie wątek ;) Trzymajmy się może opisów naszych reakcji na chamstwo, a nie popisujmy się chamstwem i reakcjami na nie w praktyce. Zastanawiam się naprawdę, czy możliwe jest stworzenie forum dyskusyjnego, gdzie takie rzeczy się nie zdarzają? Gdzie nie tworzą się kliki "przyjaciół", które napadają potem na wybranych użytkowników? Gdzie nie wchodzi ktoś, nie rzuca jakiegoś tekstu, czym rozpętuje trwającą kilka dni burzę? Chyba to byłoby takie forum, którego moderatorzy wyrzucają 3/4 wątków... Quote
Martens Posted July 24, 2011 Posted July 24, 2011 zmierzchnica napisał(a): Zastanawiam się naprawdę, czy możliwe jest stworzenie forum dyskusyjnego, gdzie takie rzeczy się nie zdarzają? Gdzie nie tworzą się kliki "przyjaciół", które napadają potem na wybranych użytkowników? Gdzie nie wchodzi ktoś, nie rzuca jakiegoś tekstu, czym rozpętuje trwającą kilka dni burzę? Chyba to byłoby takie forum, którego moderatorzy wyrzucają 3/4 wątków... Są takie... Jestem na innym forum porównywalnej wielkości do dogo, tylko o innej tematyce, i tam atmosfera jest zupełnie inna. Kiedyś bywałam jeszcze na innym nieco mniejszym, o jeszcze innej tematyce i też było miło. A na obu moderatorzy mniej ingerują niż na dogo. Może po prostu psiarze lubią się gryźć :evil_lol: Quote
filodendron Posted July 24, 2011 Posted July 24, 2011 Martens napisał(a): Może po prostu psiarze lubią się gryźć :evil_lol: To może być prawda, bo na akwarystycznym jest cicho, spokojnie, woda szemrze cichutko, ludzie wymieniają rybki za browarka albo czekoladę... :evil_lol: Quote
dusiek Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Martens napisał(a): Może po prostu psiarze lubią się gryźć :evil_lol: Nie wszyscy.:lol:Ja jestem na mniejszym terierkowym! forum i jest fajnie,mod nie ma zbyt dużo pracy.Ale tam średnia wieku jest trochę wyższa. Quote
Balbina. Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Ja też jestem na mniejszym ,yorkowym-kłótni nie ma ale też nie są tam poruszane żadne drażliwe tematy tak jak na dogo. Dogomania jest duża,dużo użytkowników o różnych poglądach, dużo tematów. Wydaje mi się ,że powstał tu pewien stereotyp idealnego psa dogomaniaka i jak ktoś nieco wykracza poza ten ideał jest tu linczowany. Pies dogomaniaka musi mieć rodowód albo być ze schroniska w żadnym wypadku z pseudo, jeść BARF albo orijen/acanę broń boże śmieciowy rc, właściciel musi być ślepo zapatrzony w r=r ,kochać ttb, tępić wredne yorki i chi, pies MUSI być wysterylizowany/wykastrowany EDIT:zapomniałam ,ze prawdziwy dogomaniak nie lubi wrednych bachorów i ich mamusiek;):lol:Wymieniać by jeszcze duuużo.Czy to tylko moje odczucia? Quote
KarinaK83 Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Czytam różne wątki na dogomanii od jakiegoś czasu i też zaczyna mi się coś takiego nasuwać. Quote
filodendron Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 [quote name='Balbina12']Ja też jestem na mniejszym ,yorkowym-kłótni nie ma ale też nie są tam poruszane żadne drażliwe tematy tak jak na dogo. Dogomania jest duża,dużo użytkowników o różnych poglądach, dużo tematów. Wydaje mi się ,że powstał tu pewien stereotyp idealnego psa dogomaniaka i jak ktoś nieco wykracza poza ten ideał jest tu linczowany. Pies dogomaniaka musi mieć rodowód albo być ze schroniska w żadnym wypadku z pseudo, jeść BARF albo orijen/acanę broń boże śmieciowy rc, właściciel musi być ślepo zapatrzony w r=r ,kochać ttb, tępić wredne yorki i chi, pies MUSI być wysterylizowany/wykastrowany EDIT:zapomniałam ,ze prawdziwy dogomaniak nie lubi wrednych bachorów i ich mamusiek;):lol:Wymieniać by jeszcze duuużo.Czy to tylko moje odczucia? Nie, choć są opisane w dość ekstremalny sposób - ale to też mieści się w poetyce dogo ;) Quote
evel Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Rzeczywiście, zaczyna się tworzyć swoisty "ideał" użytkownika tego forum ;) A ja mam pytanie z innej beczki. Intensywnie ćwiczę z suką olewkę totalną wobec dziamdziaków. Zauważyłam pewną prawidłowość - część dziamdziaków chadza na flexi. Czy to możliwe, że flexi jako cały czas napięta smycz oddziaływuje dodatnio na pewność siebie takich psów, które uważają za stosowne drzeć ryja w każdej sekundzie swojego życia? Miałam przedwczoraj dziwną sytuację - dwie suki, moja na luźnej smyczy (bardzo tego pilnuję w bezpośrednich kontaktach z psami i widzę poprawę), druga, mniejsza, na flexi. Podchodzą, wąchają się, machają ogonkami, widzę po Zu, że jest wyluzowana, nagle mała na flexi rzuca się na Zu :-? Zuz powarkuje, jeży się, ale odchodzi, mała zostaje odciągnięta na napiętej flexi... Dzisiaj to samo ze sznaucerkiem, już nawet nie podchodziłam, minęłyśmy ich łukiem, bo sznaucerek się pluł i prawie dusił a facet coś do niego warczał... Przed nabyciem flexi ludzie powinni jakieś testy chyba przechodzić :niewiem: Quote
Balbina. Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 mój się drze i na flexi na zwykłej dwu metrowej ;) Natomiast zupełnie inaczej jest bez smyczy.Miałam ostatnio dziwną sytuację z pinczerkiem. W domu. Weszłam z Frankiem pinczerek już latał i jazgotał ale nie jakoś wściekle tylko coś w stylu "uwagaaa,ktoś wchooodzi";)Franek podszedł i sztywnym ogonem zaczął bardzo szybko machać.Pinczerek podszedł bliżej,w tym momencie mój pies zesztywniał i warknął.Puściłam go ze smyczy.Mijał się z tym psem łukiem,jak do niego podszedł to sztywniał i tylko delikatnie warknął.Wzięłam go znowu na smycz(flexi).Pinczerek podszedł i w tym momencie pisk-F. ugryzł go w pysk.Ma ktoś pomysł o co mu chodziło? :roll: Quote
KarinaK83 Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Chyba to nie jest kwestia samej smyczy, ale różnych czynników wpływających na wychowanie psa. Mój kundelek przestał dziamać do innych psów (na ogół dużych) jak zaczęliśmy chodzić na flexi i jak przestałam panicznie go szarpać na widok zbliżającego się innego psa, a york też głównie chodzi na smyczy automatycznej, ale od małego jest nauczona, że nie dziamiemy. Ale za każdym razem jak widzę kogoś z dziamotem to mam ochotę zapytać: dlaczego pani/pan nie reaguje w żaden sposób na to dziamotanie, nie przeszkadza to panu/pani? Ale może właśnie nie przeszkadza. Quote
filodendron Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 evel napisał(a): A ja mam pytanie z innej beczki. Intensywnie ćwiczę z suką olewkę totalną wobec dziamdziaków. Zauważyłam pewną prawidłowość - część dziamdziaków chadza na flexi. Czy to możliwe, że flexi jako cały czas napięta smycz oddziaływuje dodatnio na pewność siebie takich psów, które uważają za stosowne drzeć ryja w każdej sekundzie swojego życia? Mój się nie drze ani na fleksi, ani na zwykłej, ale spośród dziamgającego towarzystwa, które zdarza nam się spotykać, to jednak zdecydowana większość jest na zwykłej smyczy (napiętej rzecz jasna) - możliwe, że ludzie wiedząc, jak ich pies reaguje, pewniej jednak czują się mając go na zwykłej smyczy. Bo to musi być mimo wszystko przykre dla ludzi, jak na widok innego psa idącego z przeciwka muszą schodzić z psem w trawę i tam trzymać go obiema rękami. Przykre i na pewno trudniejsze na flexi. Quote
Martens Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 KarinaK83 napisał(a):Ale za każdym razem jak widzę kogoś z dziamotem to mam ochotę zapytać: dlaczego pani/pan nie reaguje w żaden sposób na to dziamotanie, nie przeszkadza to panu/pani? Ale może właśnie nie przeszkadza. Moim sąsiadom zza ściany to nie przeszkadzało - jeszcze byli podekscytowani, że ich pekińczyk tak zajadle ujada na większe psy, jaki odważny... Dopiero po czasie odkryli, że to uciążliwe dla nich samych, zwłaszcza że ciągle mijają nas pod blokiem czy na klatce o różnych porach, i to trochę wstyd - teraz albo psa piorą smyczą, albo na niej podduszają, żeby zminimalizować wydawane przez niego odgłosy - oczywiście efekt marny :p Quote
Paulix Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Ja ostatnio zauważyłam pewne irytujące prawo parku :roll: Jeżeli idę z moim psem na smyczy, właściciele innych biegających psów zawsze podejmują próbę ich odwołania (pomińmy, że mało skuteczną...), natomiast kiedy smycz znika, oznacza to, że można pozwolić psu na samowolkę absolutną... Niektórzy wręcz idąc alejką na widok mojego psa biegającego luzem wołają entuzjastycznie do swoich pupili w stylu: "O Reksio, zobacz, piesek, idź się pobawić!". Oczywiście Reksio, to wielki pies w typie rottweilera albo kaukaza, wbiegający z rozpędem na mojego niedużego bordera... Nie jest to dla niego zbyt komfortowa sytuacja, ale jednak właściciel drugiego psa ewidentnie jest zadowolony, a na prośbę o zabranie psa odpowiada, że przecież mój też biega luzem... Nie wspominając już o sytuacjach, kiedy podbiegają do nas psy bez żadnego przywołania i towarzyszą przez 1/4 spaceru do czasu aż zmienią obiekt zainteresowania... Quote
bonsai_88 Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Paulix niestety do inteligencji niektórych ludzi trzeba sie przyzwyczaić - najwygodniej chyba będzie chodzić z psem do parku na smyczy, a wybiegiwać go gdzie indziej... Quote
KarinaK83 Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 taaak... ostatnio poszłam wybiegać psa na parko-skwer niedaleko mojego bloku. spuściłam psinę-yorka ze smyczy i pobiegli razem z moim synem na górkę nieopodal. zabawa szybko się skończyła, zza krzaków wypadł labrador i rozpędzony jak torpeda wystartował w ich stronę:crazyeye:. Ja w panice zaczęłam wzrokiem szukać właściciela, oczywiście nie było. Syn widząc rozpędzonego labradora zaczął wrzeszczeć w niebogłosy i uciekać w jedną stronę, a suczka w drugą stronę. Ja pędem wystartowałam w ich stronę. Okazało się, że labrador chciał się po prostu bardzo intensywnie bawić. Zanim do nich doleciałam syn już się uspokoił i próbował dowołać naszą sunię, która w panice gnała na oślep przed siebie i dopiero jak ryknęłam z całych sił, żeby mnie usłyszała: Mika! wracaj! na ręce! to suczka oprzytomniała i zmieniła kierunek ucieczki zawracając w moją stronę. jak byliśmy już daleko od skwerku, zobaczyliśmy, że zza krzaków powolnym krokiem wyłonił się właściciel labradora :mad:, ale jakoś już nie miałam ochoty zawracać, żeby mu zwrócić uwagę na pilnowanie psa Quote
a_niusia Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 twoj pies byl bez smyczy i pod opieka malego chlopca, wiec gdyby cos sie stalo, to bylaby to tak samo twoja wina jak i wina wlasciciela labradora. swoja droga: skoro wiesz, ze twoja suka oraz twoj synek zachowuja sie niestabilnie na widok duzych psow, to zle zsocjalizowalas i psa i dziecko. york to terrier. terriery z zalozenia sa dzielne i za to lubie terriery. york zawsze bedzie mniejszy od labradora i dlatego trzeba yorka nauczyc egzystowac w realnym swiecie, gdzie wiekszosc psow jest gabarytowo od niego wieksza. moja suka tez nieszczegolnie pewnie czuje sie, kiedy biegnie na nia 50 kg wielki labrador. ale nie ucieka w sina dal, nie jest brana na rece...umie spokojnie sie z takim przywiac i cala soba pokazac "jestem mniejsza, prosze nie rob mi nic zlego", a nawet odgonic napastliwego kawalera, bo mimo swoich 12miesiecy nie miala jeszcze pierwszej cieczki i sobie nie zyczy konskich zalotow. nawet jak bylam z nia na pierwszym spacerze w zyciu i podbiegl z impetem bardzo duzy wyzel wegierski NIE WZIELAM JEJ NA RECE mimo ze oczywiscie w glowie mi switala taka mysl...ze na pewno zezre mojego kwiatuszka i musze ja ratowac:))) a juz jesli pies sie czegos boi i biegnie przed siebie zamiast szukac wsprcia u przewodnika, to puszczanie go bez opieki jest proszeniem sie o klopoty. moze latwo mi mowic, bo moja suka wlasciwie niczego sie nie boi...ale, gdyby sie bala, nie doprowadzalabym do sytuacji, w ktorej moze mi w panice uciec. nas tez dzisiaj napadl labek, ktory wygladal jak smok. jednak mloda miala wybitnie zabawowy nastroj i go tak przegonila, ze polozyl sie pod drzewem i poczekal na pana-musial chlop odpuscic. wiadomo-nie spodobalo mi sie, ze podbiegl. ale nie mial zlych zamiarow. Quote
KarinaK83 Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Czy przebywanie 9-latka jakieś 40 metrów ode mnie to jest zostawnianie bez opieki? :lol: Nad socjalizacją dziecka się zastanowię ;). A czy Twój pies został kilka razy nastraszony porządnie przez niezrównoważonego owczarka niemieckiego mieszkającego w tej samej klatce schodowej i ugryziony przez sporo większą od niego sukę? Już nie mówiąć o tym, że jak go prowadzam na smyczy to i tak został kilka razy stratowany porządnie przez duże psy, zanim właściciele je dowołali, które przecież chciały się tylko bawić. Quote
a_niusia Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 owczarkow niemieckoch mloda nienawidzi, bo mnostwo razy zostala jako szczenie przeciagnieta po ziemi lub napadnieta przez owczarka niemieckiego. nadal jednak nie biore jej na rece, kiedy widze owczarka niemieckiego. co wiecej: kiedy wiem, ze strony danego owczarka nic jej nie grozi, bez prblemu pozwalam jej sie z takimi psami witac-nie chce pielegnowac w niej leku, bo lek to jest prosta droga do klopotow. jako szczenie kilka razy wpadla pod lapy np cane corso-nic sie jej nie stalo, nadal kocha tego psa cala soba-jest to jedyny pies, do ktorego pozwalam jej w sposob nieograniczony podbiegac na spacerach. nauczyla sie, jak unikac bycia staranowanym. owszem 40 metrow w przypadku, gdy i dzieciak i suka nie umieja sie normalnie, stabilnie zachowac, kiedy podbiega duzy pies, to jest pozostawienie bez opieki. suka uciekla ci w sina dal-ledwo ja odwolalas. czy to jest twoim zdaniem sytuacja dla psa bezpieczna? dziecko na widok psa zaczelo wrzeszczec i spierniczac. czy to jest twoim zdaniem wlasciwe, bezpieczne zachowanie w kontakcie z duzym psem? moja suka mimo swoich 23 kg i szczeniecego dosyc wygladu, dla niektorycj ludzi jest juz DUZYM CZARNYM PSEM. jest odwolywalna, pilnowana i srednio interesuje sie cudzymi dziecmi i yorkami. jest tez stworzeniem niezwykle stabilnym. ale gdyby hipotetycznie na jej widok jakis dzieciak zaczal biegac i wrzeszczec, nie wiedzialaby zupelnie jak sie zachowac i dziecvko zostaloby prawdopodobnie oszczekane mimo ze na codzien nie szczeka na ludzi. jej szczek jest basowy i glosny. dziecko odebraloby to jak atak duzego, czarnego psa-nic przyjemnego. Quote
KarinaK83 Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 pies prawdopodobnie spanikował w wyniku zachowania syna, bo zdarzyło się to nam tylko ten jeden raz, na ogół nie ucieka jak szalona tylko omija jak jest niepewna dużego psa, ewentualnie podbiega do mnie albo podchodzi do mojego drugiego psa, większego. Syn jest nauczony zachowania w stosunku do psów, również w takich sytuacjach. tylko, że takie sytuacje przerabialiśmy tylko teoretycznie, no i jak się teraz zdarzyło praktycznie, to zaczął zwiewać. Quote
a_niusia Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 dlatego: nalezy pilnowac swoich psow i dzieci tym bardziej jesli wymagamy tego od innych. Quote
KarinaK83 Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Niestety nie wszystko da się przewidzieć, bo nikt nie jest geniuszem. A z drugiej strony uważasz, że puszczenie samopas labradora, który niekoniecznie ma wyczucie i na widok dziecka z yorkiem pędzi jak szalony na nich jest ok? bo ja ze swojej strony nigdy bym nie dopuściła do takiej sytuacji, żeby mój Roki gnał jak szalony za kimś i kogoś mocno wystraszył, tylko dlatego, że to taki niegroźny piesek, a ja sobie gdzieś tam z tyłu leze spacerkiem Quote
KarinaK83 Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 i właśnie dlatego, że ich pilnowałam, w miarę szybko opanowałam sytuację, a od innych wymagam tego czego i od siebie, bezpieczeństwa innych, żeby nie musieli się znajdować w sytuacji, gdzie mają doczynienia z psem puszczonym bez opieki i z niewiadomymi zamiarami Quote
a_niusia Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 uwazam, ze KAZDY powiniwn pilnowac swoich dzieci i psow. skoro twoj pies i dziecko byli poza zasiegiem twoich mozliwosci kontrolnych-pies ci prawie uciekl, dzieckak tez i to z wrzaskiem, to powinnas miec pretensje tylko do siebie. oczywiscie, ze nie znosze podbiegaczy. ale nie traktuje kazdego jak wroga nr 1. ten pies nie chcial zrobic nic zlego ani yorkowi ani dziecku. gdyby twoje dziecko i pies umieli sie stabilnie zachowac pewnie doszloby do wzajemnego powachania i koniec. jesli jednak nie zyczysz sobie kontaktu innych psow z twoim, to trzeba bylo odwolac i psa i dziecko. niestety: teraz jest mnostwo podbiegaczy, dlatego to jest bardzo wazne, zeby pilnowac swojego psa i zeby pies byl odwolywalny. Quote
evel Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 [quote name='KarinaK83']Niestety nie wszystko da się przewidzieć, bo nikt nie jest geniuszem. A z drugiej strony uważasz, że puszczenie samopas labradora, który niekoniecznie ma wyczucie i na widok dziecka z yorkiem pędzi jak szalony na nich jest ok? bo ja ze swojej strony nigdy bym nie dopuściła do takiej sytuacji, żeby mój Roki gnał jak szalony za kimś i kogoś mocno wystraszył, tylko dlatego, że to taki niegroźny piesek, a ja sobie gdzieś tam z tyłu leze spacerkiem To nie jest OK. Właściwie, to bardzo nie-OK, ale dopóki w Polsce mamy taką sytuację, jaką mamy, tj. właściciele psów w większości mają w pupce wychowanie swoich pupili, normalny właściciel musi sobie jakoś radzić. Niestety, często to "radzenie sobie" nie jest zbyt przyjemne dla podbiegaczy tudzież ich właścicieli... Ja osobiście dokładam wszelkich starań, żeby mój pies nikomu nie przeszkadzał - czy to przeciętny spacerowicz, czy dziecko, czy właściciel psa, czy staruszka o lasce, czy w końcu inny pies. Takiego samego niezakłócania mojego spokoju wymagam od innych. Jeżeli czyjś pies mi przeszkadza, to zależnie od jego zachowania albo staram się przeczekać, aż natręt sobie znajdzie inną ofiarę (jeżeli właściciela nie widać), albo jestem bardziej stanowcza, zwłaszcza, jeśli podbiegacz zachowuje się bardzo natarczywie albo wręcz agresywnie w stosunku do mojego psa. W Polsce jak w dżungli... :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.