filodendron Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='kavala']I to potrafię zrozumieć, dlatego mamy też "przepisy prawne" żeby ludzie postępowali jednolicie, bo każdy ma trochę inną moralność, poczucie tego co dobre a co złe, czy gorsze.[/QUOTE] Racja, tylko nie wiem, czy wszyscy uznają, że te "przepisy prawne" są potrzebne? Po wyglądają na antropocentryczne w rozumieniu szowinizmu gatunkowego ;) Skoro mamy prawo odwołujące się do norm moralnych (konieczność pomocy) i wyznaczające wartości (życie ludzkie jest najważniejsze), to znaczy, że system norm moralnych, który za tym prawem stoi, jest systemem powszechnym (inni powiedzą - rządzącym). Quote
omry Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='kavala']Dla mnie nawet obcy ludzie coś znaczą, znaczą bardzo wiele, i tu właściwie jest chyba ta różnica.[/QUOTE] Jeśli mogłabym uratować człowieka, to pewnie bym o zrobiła, bo jako człowiek coś tam znaczy. Jednak na tle mojego psa wypada dosyć blado i jeśli pies, którego kocham, potrzebuje takiej samej pomocy, to ten człowiek nie znaczy dla mnie już kompletnie nic. Quote
omry Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='filodendron']Racja, tylko nie wiem, czy wszyscy uznają, że te "przepisy prawne" są potrzebne? Po wyglądają na antropocentryczne w rozumieniu szowinizmu gatunkowego ;) Skoro mamy prawo odwołujące się do norm moralnych (konieczność pomocy) i wyznaczające wartości (życie ludzkie jest najważniejsze), to znaczy, że system norm moralnych, który za tym prawem stoi, jest systemem powszechnym (inni powiedzą - rządzącym).[/QUOTE] I myślisz, że prawo taką mnie, czy taką behemotkę powstrzyma przed uratowaniem istoty, którą kocham? Quote
filodendron Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='omry']I myślisz, że prawo taką mnie, czy taką behemotkę powstrzyma przed uratowaniem istoty, którą kocham?[/QUOTE] A skąd mogę to wiedzieć? Zawsze jest nadzieja, że się wystraszysz więzienia (jakby już gdzieś tam to hipotetyczne dziecko tonęło). Quote
Arwilla Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='omry']I myślisz, że prawo taką mnie, czy taką behemotkę powstrzyma przed uratowaniem istoty, którą kocham?[/QUOTE] To nie do mnie, ale ciśnie mi się na usta, więc sądzę, że wybaczysz mi tą "wcinkę"... Ja nie uważam... podobnie, jak nie uważam, że przepisy prawne zlikwidują problemy kradzieży, zabójstw, czy choćby jazdy bez pasów... ;) Może mi się to nie podobać, może być to niezgodne z prawem, ale i tacy są ludzie...;) Quote
omry Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='filodendron']A skąd mogę to wiedzieć? Zawsze jest nadzieja, że się wystraszysz więzienia (jakby już gdzieś tam to hipotetyczne dziecko tonęło).[/QUOTE] Jeśli chodzi o mnie, to mogę odpowiedzieć tylko, że nadzieja matką głupich.. Quote
filodendron Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='omry']Jeśli chodzi o mnie, to mogę odpowiedzieć tylko, że nadzieja matką głupich..[/QUOTE] Przynajmniej dzięki temu wątkowi będziesz wiedziała, że od razu trzeba znaleźć adwokata :D Sądy wypowiadają się także w sprawach nadziei i beznadziei: "Nawet bowiem beznadziejność sytuacji nie zwalnia od obowiązku niesienia pomocy, jako że nie każda sytuacja, która wydaje się beznadziejna jest nią w rzeczywistości". (z wyroku sądu) Także trzeba mieć nadzieję, bo inaczej można iść siedzieć ;) Quote
omry Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='filodendron']Przynajmniej dzięki temu wątkowi będziesz wiedziała, że od razu trzeba znaleźć adwokata :D Sądy wypowiadają się także w sprawach nadziei i beznadziei: "Nawet bowiem beznadziejność sytuacji nie zwalnia od obowiązku niesienia pomocy, jako że nie każda sytuacja, która wydaje się beznadziejna jest nią w rzeczywistości". (z wyroku sądu) Także trzeba mieć nadzieję, bo inaczej można iść siedzieć ;)[/QUOTE] Ta dyskusja jest bez sensu :D Quote
kavala Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='omry']Jeśli mogłabym uratować człowieka, to pewnie bym o zrobiła, bo jako człowiek coś tam znaczy. Jednak na tle mojego psa wypada dosyć blado i jeśli pies, którego kocham, potrzebuje takiej samej pomocy, to ten człowiek nie znaczy dla mnie już kompletnie nic.[/QUOTE] Ja ratowałabym człowieka dlatego, ze dla innych on znaczy barzo wiele, tyle samo, co dla mnie bliski mi człowiek, czyli wiecej niż mój pies. [quote name='omry']Ta dyskusja jest bez sensu :D[/QUOTE] Już chyba tak, bo ja już nie mam nowych argumentów i mielimy w kółko to samo ;) Jaka u was jest pogoda? Quote
filodendron Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='kavala'] Jaka u was jest pogoda?[/QUOTE] Wiadomo jaka przecież - zimno i leje :D Quote
Arwilla Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='filodendron']Wiadomo jaka przecież - zimno i leje :D[/QUOTE] A gdzież tam... U mnie słońce... :D Quote
kavala Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='Arwilla']A gdzież tam... U mnie słońce... :D[/QUOTE] U mnie też, właśnie umówiłam się z drugim psem na spacer ;) A tak na koniec to chciałabym tylko powiedzieć, że mimo wszystko ciesze się, że niektóre osoby tak "ludzko" traktują swoje zwierzęta. Niestety ciągle obserwuje, wśród znajomych i sąsiadów też, że zwierzę jest traktowane bardzo przedmiotowo. Jako zabawka dla dziecka, jako stróż ogrodu, pies którego można sprzedać bo już nie jest potrzebny, rozmnożyć bo to frajda... Aż i się serce kraje... I bardzo często takie własnie zachowanie jest normą, co dla mnie też nie jest do przyjęcia. Quote
Kiłi Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='evel'] Powoli zaczyna się już robić męcząco, jeszcze chwila i skończą się możliwe wersje wydarzeń :eviltong:[/QUOTE] Ciii może zaraz wylądują marsjanie i jeszcze się okaże, że cudownym zrządzeniem losu będą mieli ze sobą hipoalergiczną maszyne polaryzująca związki niereagowalne dzięki której będzie można zatrzymać czas i jednocześnie uratować psa, obcego a i w przerwie fajke zapalić! Ja to widze! :cool3::evil_lol: Quote
omry Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='Kiłi']Ciii może zaraz wylądują marsjanie i jeszcze się okaże, że cudownym zrządzeniem losu będą mieli ze sobą hipoalergiczną maszyne polaryzująca związki niereagowalne dzięki której będzie można zatrzymać czas i jednocześnie uratować psa, obcego a i w przerwie fajke zapalić! Ja to widze! :cool3::evil_lol:[/QUOTE] Szczerze? Wydaje mi się, że jest to tak samo prawdopodobne, jak część przytaczanych tu historii :) Ale ile ciekawego można się o zachowaniach i uczuciach ludzkich dowiedzieć? Zawsze człowiek mądrzejszy odrobinę. Quote
Fauka Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 Ja wrócę do głownego tematu forum :D Wczoraj sobie szłam z moim małym pypciem, i przed nami pojawiły się babki z psem na oko malamut piąta woda po kisielu, psa znam, mam z nim koszmarne doświadczenia, babki nie mają pojęcia o odpowiedzialności. No ale idę dzielnie dalej, Ajs po mojej prawej stronie od muru, spokojny, w sumie nastawiony olewczo do psa. Babka pierszy raz w życiu chyba skróciła smycz swojemu psu ale mimo że chodnik był szeroki nie odsunęła się od nad w ostateczności jej wściekły pies kłapał zębami bezpośrednio przy mojej nodze. Ryknęłam żeby trzymała psa przy sobie ale ona kompletnie mnie ignorując zaczęła litanię do psa "Koks! co ty robisz?! Koksiu co ci się stało? wstydź się! jak ty się zachowujesz Koksiu? co ci? nie wolno! niegrzeczny piesek!". Eh. Quote
evel Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 Kurde, na osiedlu mojego TŻta jest kobieta, która ma gigantycznego malamuta. Pies ją ciągnie a ona leeeeeci za nim jak chorągiewka, chociaż wcale nie jest drobna ani mała :roll: Jak ich widzę z daleka to uciekamy, na wszelki wypadek :evil_lol: Quote
Saththa Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='Fauka']Ja wrócę do głownego tematu forum :D Wczoraj sobie szłam z moim małym pypciem, i przed nami pojawiły się babki z psem na oko malamut piąta woda po kisielu, psa znam, mam z nim koszmarne doświadczenia, babki nie mają pojęcia o odpowiedzialności. No ale idę dzielnie dalej, Ajs po mojej prawej stronie od muru, spokojny, w sumie nastawiony olewczo do psa. Babka pierszy raz w życiu chyba skróciła smycz swojemu psu ale mimo że chodnik był szeroki nie odsunęła się od nad w ostateczności jej wściekły pies kłapał zębami bezpośrednio przy mojej nodze. Ryknęłam żeby trzymała psa przy sobie ale ona kompletnie mnie ignorując zaczęła litanię do psa "Koks! co ty robisz?! Koksiu co ci się stało? wstydź się! jak ty się zachowujesz Koksiu? co ci? nie wolno! niegrzeczny piesek!". Eh.[/QUOTE] szczerze to ja bym się chyba troszku obawiała ryczec na pania skoro jej wściekły pies kłapie zebami przy mojej nodze :roll: No ale jesli "znałabym" psa to może i bym rykneła;) Quote
anorektyczna.nerka Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 Ja myślałam, że to co piszecie o mamuśkach zajmujących cały chodnik to jakieś legendy. Ale gdzie tam. Idę z Bennym od weta, a z naprzeciwka dwie mamusie idą obok siebie(obowiązkowo z wózkami-czołgami), jedna nie dość, że wózek to obok na dodatek dziecko na takim jakby samochodziku. Z obu stron takie płotki żeby nie wchodzić na trawnik, a nie będę się wracać 100m, żeby skręcić w alejkę. Zeszłam maksymalnie na bok, tak, że niemal latam po tym płocie, a jedna z pań " No, ja Cię nie przepuszczę" . Może i jestem pyskata, ale odpowiedziałam, że ja też nie. Postałyśmy tak z minutę i wielce obrażone panie zrobiły miejsce. Jeju, ja zawsze skracam smycz, przechodzę na taką stronę chodnika, aby pies był przy mojej nodze i jak najdalej od idącej osoby, a komuś ciężko na jedną chwilkę ustawić się gęsiego? Quote
evel Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='HelloKally']Ja myślałam, że to co piszecie o mamuśkach zajmujących cały chodnik to jakieś legendy. Ale gdzie tam. Idę z Bennym od weta, a z naprzeciwka dwie mamusie idą obok siebie(obowiązkowo z wózkami-czołgami), jedna nie dość, że wózek to obok na dodatek dziecko na takim jakby samochodziku. Z obu stron takie płotki żeby nie wchodzić na trawnik, a nie będę się wracać 100m, żeby skręcić w alejkę. Zeszłam maksymalnie na bok, tak, że niemal latam po tym płocie, a jedna z pań " No, ja Cię nie przepuszczę" . Może i jestem pyskata, ale odpowiedziałam, że ja też nie. Postałyśmy tak z minutę i wielce obrażone panie zrobiły miejsce. Jeju, ja zawsze skracam smycz, przechodzę na taką stronę chodnika, aby pies był przy mojej nodze i jak najdalej od idącej osoby, a komuś ciężko na jedną chwilkę ustawić się gęsiego?[/QUOTE] Tak. Ciężko, jak się ma zamiast mózgu watę. A wyobraź sobie, że u mnie chodzą tak po trzy wózki (w rzędzie, ma się rozumieć, bo inaczej nie można swobodnie plotkować) plus np. dwa samochodziki, wtedy dopiero jest odjazd :D I nie szkodzi, że ja zabieram mojego psa na bok, sadzam/skupiam, cokolwiek, jest kwik... Cóż, ja tam nie zamierzam się wieszać, bo mam kaprys posiadać czworonoga ;) Quote
Naklejka Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 Nas już prawie wózkiem przejechali, bo zjechać na bok nie łaska, chodnik nie za szeroki, pies mi zlazł na ulicę, bo się bał wózków.... Na tej ulicy często samochodami jeżdżą po chodniku, bo wąska ulica i wyminąć drugi samochód jakoś trzeba:roll: Quote
awaria Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='HelloKally']Ja myślałam, że to co piszecie o mamuśkach zajmujących cały chodnik to jakieś legendy. Ale gdzie tam. Idę z Bennym od weta, a z naprzeciwka dwie mamusie idą obok siebie(obowiązkowo z wózkami-czołgami), jedna nie dość, że wózek to obok na dodatek dziecko na takim jakby samochodziku. Z obu stron takie płotki żeby nie wchodzić na trawnik, a nie będę się wracać 100m, żeby skręcić w alejkę. Zeszłam maksymalnie na bok, tak, że niemal latam po tym płocie, a jedna z pań " No, ja Cię nie przepuszczę" . Może i jestem pyskata, ale odpowiedziałam, że ja też nie. Postałyśmy tak z minutę i wielce obrażone panie zrobiły miejsce. Jeju, ja zawsze skracam smycz, przechodzę na taką stronę chodnika, aby pies był przy mojej nodze i jak najdalej od idącej osoby, a komuś ciężko na jedną chwilkę ustawić się gęsiego?[/QUOTE] Ja miałam wczoraj niemalże identyczną sytuację, tylko byłam bez psa ;) Wracałam z pracy w moich ukochanych jasnobeżowych (to dość istotne :D ) koturnach, idę chodnikiem, z naprzeciwka 2 mamuśki z wózkami, jedna obok drugiej. Zajmowały dosłownie całą szerokość chodnika. A jako, że od kilku dni pada to poza chodnikiem jest obleśne, gliniane błocko (które średnio z moimi koturnami by się komponowało ;) ). No i idziemy na czołowe zderzenie, mamuśki przybrały miny pt. "nie przepuścimy francy" i metr ode mnie się zatrzymały: - Chciałybyśmy przejechać. - A ja chciałabym przejść. - Może Pani przejść bokiem (i tutaj znaczące spojrzenie na błocko poza chodnikiem), ja tam z wózkiem na pewno nie będę wjeżdżać. Ryknęłam śmiechem :D :D :D Kobiety mocno się zdziwiły i chyba dotarło do nich, że jedna może kawałek podjechać i zrobić mi przejście między wózkami. Śmiałam się całą drogę do domu :D Quote
Vesper Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 Boże- niech już przestanie padać- może wtedy zamiast pisać różne scenariusze ruszymy poopy z domu i pójdziemy na spacer, który pomoże oczyścić umysł... Czytam, czytam- i dla mnie to zabrnęło do jakiegoś wielkiego absurdu- a co by było gdyby... Mam też propozycję dla znudzonych- pozaglądajcie na wątki psów w potrzebie- czasmi wystarczy podnieść wątek, coś napisać, na tamtych wątkach musi też "coś się dziać" ;) [quote name='Arwilla']Spróbuję się wbić w klimat... Miotam się zapewne od brzegu do brzegu (załóżmy, że mam na nogach raki alpinistyczne i nie wpadnę jak poprzednicy), wyciągam w błagalnym geście ręce do nieba (załóżmy, że jestem wierząca), histeryzuję (hipotetycznie), następnie rozdarta między psem a człowiekiem wybieram człowieka, ten wyciągnięty na brzeg (przyjmijmy, że moje 50 kg da radę wywlec z wody nasiąknięte 120 - olbrzymi był, tak?) okazuje się być lunatykiem, który podczas snu wyszedł z domu i teraz nie wie co się dzieje... Odwożę go więc do domu (załóżmy, że nie doznał szoku i pamięta gdzie mieszka), gdzie czeka na niego roztrzęsiona żona i gromadka dzieciaczków... Hipotetycznych, oczywiście... :D[/QUOTE] A tak szczerze- czy naprawdę ratowałabyś zboczeńca? Bo ja chyba bym mu jeszcze pomogła w tym podtopieniu ;) A na pewno nie narażałabym swojego dzielnego psa, który mnie uratował, żeby uratować zdegenerowaną jednostkę (uznaję zasadę "ząb za ząb" itd). Przy tym hipotetycznym ratowaniu zboka raczej nie przysłużyłabyś się społeczeństwu- ratowałabyś go żeby zgwałcił inną kobietę/y- a może i dziewczynkę? Chcę wierzyć, że Twoja odpowiedź była jedynie ironią- czy wręcz kpiną. Quote
Vesper Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='Naklejka']Nas już prawie wózkiem przejechali, bo zjechać na bok nie łaska, chodnik nie za szeroki, pies mi zlazł na ulicę, bo się bał wózków.... Na tej ulicy często samochodami jeżdżą po chodniku, bo wąska ulica i wyminąć drugi samochód jakoś trzeba:roll:[/QUOTE] Ja z kolei mieszkam na osiedlu, gdzie chodniki są w wielu miejscach na tyle szerokie, że można wjechać pod samą klatkę samochodem- pomimo zakazu (miejsca parkingowe tylko dla inwalidów)- piszę o w-wskim Ursynowie. Jednak mieszkańcy- a przynajmniej duża część z nich- korzystają z tych szerokich chodników nagminnie jako "uliczek":roll: Łatwo sobie wyobrazić jak wyglądają spacery- cały czas trzeba wyglądać samochodu który może wyjechać zza rogu- a co, jeżeli pies jest na trawniku i nie zdążę go przyciągnąć do siebie? Co jeżeli samochód nie zwolni- bo są i takie kwiatki- po prostu ludzka złośliwość przeciwników psów- a że w samochodzie mają oczywistą przewagę i czują się panami sytuacji, potrafią jeszcze przyspieszyć czy przejechać prawie po moich nogach. Niestety nie ma na to siły, słupki mające blokować wjazd już dawno zostały wyrwane, każdy jakoś woli mieć samochód "pod oknem" niż na parkingu...który swoją drogą jest jakieś 50m dalej :roll: Quote
Vesper Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='Arwilla']Otóż to... Bo co z tego, że dla mnie posiadanie kilku żon jest niemoralne, kiedy dla poligamisty jest co coś naturalnego? Co z tego, że dla mnie uprawianie seksu z kozą jest niemoralne, [B]kiedy i chłop i koza są zadowoleni,[/B] więc w/g Singera jest to coś naturalnego i powinno być dozwolone? Można by tak bez końca... ;)[/QUOTE] :crazyeye: Sorry- mogłabyś mi napisać, gdzie dokładnie to wyczytałaś? Chodzi mi o to, że seks zoofila z kozą kozie sprawia przyjemność: Smhair2: Domyślam się że jest to jedna z teorii Singera- żałuję, że nie czytałam jego "dzieł"- proszę więc o podanie mi tytułów, chętnie poczytam sobie takie absurdy... Nie chcę wyjść na ignoranta, ale mnie nazwisko Singer kojarzy się jedynie z... maszyną do szycia:evil_lol: Czy mógłby ktoś mnie uświadomić kim był ten twórca "odlotowych" teorii? Quote
kavala Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='arielka186']Boże- niech już przestanie padać- może wtedy zamiast pisać różne scenariusze ruszymy poopy z domu i pójdziemy na spacer, który pomoże oczyścić umysł... Czytam, czytam- i dla mnie to zabrnęło do jakiegoś wielkiego absurdu- a co by było gdyby... Mam też propozycję dla znudzonych- pozaglądajcie na wątki psów w potrzebie- czasmi wystarczy podnieść wątek, coś napisać, na tamtych wątkach musi też "coś się dziać" ;) [/QUOTE] Arielka, narzekasz, ale temat o którym piszesz skończył się kilka postów wcześniej, a ty napisałaś aż dwa, żeby go znów przywołać ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.