omry Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='Arwilla']Nie, w pierwszym przypadku decydujesz o życiu lub śmierci drugiego człowieka...[/QUOTE] A ja to widzę tak, że decydujesz o życiu i śmierci [U]dwóch istot[/U], nie jednego człowieka. Quote
awaria Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='Arwilla']Nie, w pierwszym przypadku decydujesz o życiu lub śmierci drugiego człowieka... to różnica...[/QUOTE] Decyduję też o śmierci i życiu mojego psa. Za lata przyjaźni i lojalności mam mu się odpłacić nie udzieleniem pomocy i podaniem ręki obcemu człowiekowi? Niestety, nie ;) Quote
filodendron Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='awaria']Natomiast są to dwa skrajnie różne rodzaje czynów - w jednym przypadku ratujemy życie, a w drugim je odbieramy. Nie widzicie różnicy?[/QUOTE] No to w kwestii serialu hipotetycznych sytuacji: Nasz pies wisi na gardle człowieka tak, jak to tu ktoś opisał - wisi, nie puszcza, nie pomogą kopniaki, wieszanie za jądra, dwóch opakowań gazu pieprzowego nie mamy, a jedno nie wystarczyło. Mamy za to pistolet. Człowiek się zaczyna dusić albo wykrwawiać (do wyboru - w każdym razie nie jest w stanie się wyspowiadać, czy jest gwałcicielem/pedofilem itd.). Strzelamy do psa czy nie? Strzelimy do psa - zabijemy psa (swojego - żeby utrudnić), uratujemy człowieka. Nie strzelimy do psa - zabijemy człowieka (i tak ten czyn zostanie zakwalifikowany, bo w takiej sytuacji sąd potraktuje psa jak broń). (Faktycznie tylko piwa i orzeszków brakuje). Quote
Arwilla Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='awaria'] Mój umysł nie jest w stanie wbić się na tak nieracjonalny tok myślenia ;)[/QUOTE] Mój też nie jest w stanie ogarnąć, że ktoś może wybrać psa, szczura, chomika, czy telewizor zamiast człowieka... Jakoś będę musiała z tym żyć, chociaż ogólna ocena ludzi, po tej dyskusji znowu mi się obniżyła... Ratowanie w tym przypadku oznacza skazanie człowieka na śmierć... Ty naprawdę nie rozumiesz tej prostej kwestii? Quote
awaria Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='filodendron']No to w kwestii serialu hipotetycznych sytuacji: Nasz pies wisi na gardle człowieka tak, jak to tu ktoś opisał - wisi, nie puszcza, nie pomogą kopniaki, wieszanie za jądra, dwóch opakowań gazu pieprzowego nie mamy, a jedno nie wystarczyło. Mamy za to pistolet. Człowiek się zaczyna dusić albo wykrwawiać (do wyboru - w każdym razie nie jest w stanie się wyspowiadać, czy jest gwałcicielem/pedofilem itd.). Strzelamy do psa czy nie? Strzelimy do psa - zabijemy psa (swojego - żeby utrudnić), uratujemy człowieka. Nie strzelimy do psa - zabijemy człowieka (i tak ten czyn zostanie zakwalifikowany, bo w takiej sytuacji sąd potraktuje psa jak broń). (Faktycznie tylko piwa i orzeszków brakuje).[/QUOTE] Dlaczego pies zaatakował? Tak po prostu? Czy np ten hipotetyczny człowiek próbował nas zabić/zgwałcić? Jest to bardzo istotne ;) Quote
kavala Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 To może inaczej. [U]Każdy tu się zgodził, ze gdyby miał wybierać między swoim zwierzęciem a bliskim mu człowiekiem, to wybrałby człowieka.[/U] Czyli zgadzamy się, że człowiek jest ważniejszy niż zwierzę. Jeśli zaś chodzi o ratowanie obcego człowieka, który równie bliski nade wszystko jest innym osobom, to naprawdę potrzeba do tego wiele empatii i wielkiego serca i zdaję sobie sprawę, że nie każdy to posiada i nie każdy jest do tego zdolny. Nie każdy jest w stanie poświęcić coś swojego dla innych. Sama nie wiem jak bym się zachowała w sytuacji kryzysowej, czy w ogóle miałabym na tyle odwagi, żeby podążyć komuś na ratunek, ale mam nadzieję, że dokonałabym właściwego wyboru, bo wiem ile człowiek/dziecko może znaczyć dla innych. Quote
Arwilla Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='filodendron']No to w kwestii serialu hipotetycznych sytuacji: Nasz pies wisi na gardle człowieka tak, jak to tu ktoś opisał - wisi, nie puszcza, nie pomogą kopniaki, wieszanie za jądra, dwóch opakowań gazu pieprzowego nie mamy, a jedno nie wystarczyło. Mamy za to pistolet. Człowiek się zaczyna dusić albo wykrwawiać (do wyboru - w każdym razie nie jest w stanie się wyspowiadać, czy jest gwałcicielem/pedofilem itd.). Strzelamy do psa czy nie? Strzelimy do psa - zabijemy psa (swojego - żeby utrudnić), uratujemy człowieka. Nie strzelimy do psa - zabijemy człowieka (i tak ten czyn zostanie zakwalifikowany, bo w takiej sytuacji sąd potraktuje psa jak broń).[/quote] Jest jeszcze jedna opcje - strzelamy do człowieka, żeby skrócić jego cierpienia... [quote](Faktycznie tylko piwa i orzeszków brakuje).[/QUOTE] Mam piwo, orzeszki miała przynieść Gdarin... :D Quote
filodendron Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='awaria']Dlaczego pies zaatakował? Tak po prostu? Czy np ten hipotetyczny człowiek próbował nas zabić/zgwałcić? Jest to bardzo istotne ;)[/QUOTE] Oj tam, od razy zgwałcić... Normalnie chciał zapytać, czy mamy zapałki, a że go mama nie za dobrze wychowała to położył nam dłoń na ramieniu i to nas wystraszyło ;) Quote
awaria Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='Arwilla']Mój też nie jest w stanie ogarnąć, że ktoś może wybrać psa, szczura, chomika, czy telewizor zamiast człowieka... Jakoś będę musiała z tym żyć, chociaż ogólna ocena ludzi, po tej dyskusji znowu mi się obniżyła... Ratowanie w tym przypadku oznacza skazanie człowieka na śmierć... Ty naprawdę nie rozumiesz tej prostej kwestii?[/QUOTE] Rozumiem. Natomiast dla mnie większą traumą byłoby skazanie mojego psiego członka rodziny na śmierć. I nie mogłabym z tym żyć. I z tych egoistycznych pobudek wybieram ratowanie mojego psa. Quote
lazanka Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='filodendron']Ja myślę, że poszedłby siedzieć ;-) I jeszcze thriller sądowy :-D Poczytałam o tym przestępstwie nieudzielenie pomocy (art. 162 kodeksu karnego). To jest naprawdę ciekawe. I z całą pewnością jedyną okolicznością zwalniającą od odpowiedzialności jest narażenie życia lub na trwały uszczerbek zdrowia siebie lub innej osoby. Słowo "osoby", jest tu kluczowe, bowiem polskie prawo nie przewiduje takiego terminu w odniesieniu do psa (czy się to komuś podoba, czy nie). [/QUOTE] Uhum... racja - ale widzisz wedle tego co napiusalas to gdyby wcale nei wbiegl do budynku i nie uratowal nikogo (takze tych dzieci) to juz siedziec by nie poszedl - bo wbigniecie do plonacego budnyku jak najbardziej kwalifikuje sie jako "narażenie życia lub na trwały uszczerbek zdrowia siebie" ;) - oczywiscie o ile nie jest strazakiem z zawodu. Bo to juz tak jest jak napisalam wczesniej, ze czlowiek jak kazda istota zywa ma wbudowany instynkt przetrwania. I dlatego nawet prawnie nie mozna wymagac by ryzykowal swoim zyciem - oczywiscie moze to zrobic ale to juz jego wybor (i po to sa emocje/uczucia by czlowiek umiel ten instynkt ochrony wlasnego zycia przelamac). [quote name='Arwilla']Skąd możesz to wiedzieć? Znam kilka osób, dla których dobra materialne są ważniejsze niż jakiekolwiek inne... [/QUOTE] No tak ale taka postawa wynika juz ze skrajnego egoizmu (zeby mi bylo wygodnie i dobrze) - a nie z milosci do przedmiotow. Bo jakiekolwiek "uczucis" doprzedmiotu nie sa tej samej kategorii co te do istot zywych. [quote name='kavala']Mówimy o "czynach podyktowanych uczuciami" jak to sama określiłaś. Niestety uczucia człowiekowi dyktują różne irracjonalne czyny, dlatego pewne kwestie zostały uregulowane prawnie, żeby nie było wątpliwości co robić w pewnych sytuacjach. Jeśli zemdleje na ulicy człowiek, a ja mam uczucie obrzydzenia do niego lub coś podobnego, i tak muszę mu udzielić pierwszej pomocy. [/QUOTE] owszem musisz udzielic pomocy jelsi nie wymaga to narazenia Twojego zycia bo Twoje potencjalne obrzydzenie to uczucie z kategorii tych latwiejszych do przezwyciezenia :D - nie to co instynkt przetrwania. A co do zabojstwa z milosci/wscieklosci (nawiasem mowiac przeskok tematyczny od czapy kompletnie) - to nawet w prawodawstwie istnieje "afekt" jako okolicznosc lagodzaca - ktora nie zmazuje winy ale ja umniejsza bo emocje zaslepiaja/maja silna wladze nad czlowiekiem i moga wylaczyc zdolnosc racjonalnego myslenia. (dokladnie tak samo jak w sytuacji podbramkowej gdy rzucasz sie - lub nie - kogos ratowac) Quote
evel Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 Może jest tu gdzieś mod? Gdziekolwiek? Chyba trzeba by oddzielić sporą część tematu i zatytułować - nie wiem - pies vs człowiek, rozterki moralne a prawo? Powoli zaczyna się już robić męcząco, jeszcze chwila i skończą się możliwe wersje wydarzeń :eviltong: Quote
awaria Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='filodendron']Oj tam, od razy zgwałcić... Normalnie chciał zapytać, czy mamy zapałki, a że go mama nie za dobrze wychowała to położył nam dłoń na ramieniu i to nas wystraszyło ;)[/QUOTE] Strzelamy do psa aby go ranić, nie zabić? Ciężka ta hipotetyczna sytuacja... Quote
omry Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='kavala']Nie każdy jest w stanie poświęcić coś swojego dla innych.[/QUOTE] To nie tak, ponieważ akurat pies nie jest ''czymś'', co mogę poświęcić dla nic nie znaczącego dla mnie człowieka. Quote
Arwilla Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='lazanka'] No tak ale taka postawa wynika juz ze skrajnego egoizmu (zeby mi bylo wygodnie i dobrze) - a nie z milosci do przedmiotow. Bo jakiekolwiek "uczucis" doprzedmiotu nie sa tej samej kategorii co te do istot zywych. [/QUOTE] Tego też nie wiesz... ponoć ktoś kiedyś poślubił drzewo... :D Niby nie rzecz, ale uczuć też raczej nie ma... ;) Quote
kavala Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='lazanka'] No tak ale taka postawa wynika juz ze skrajnego egoizmu (zeby mi bylo wygodnie i dobrze) - a nie z milosci do przedmiotow. Bo jakiekolwiek "uczucis" doprzedmiotu nie sa tej samej kategorii co te do istot zywych. [/QUOTE] A czy uczucia do zwierząt są z tej samej kategorii co uczucia do ludzi? Bo mnie się wydaje, ze człowieka się jednak kocha inaczej. Quote
filodendron Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='lazanka']Uhum... racja - ale widzisz wedle tego co napiusalas to gdyby wcale nei wbiegl do budynku i nie uratowal nikogo (takze tych dzieci) to juz siedziec by nie poszedl - bo wbigniecie do plonacego budnyku jak najbardziej kwalifikuje sie jako "narażenie życia lub na trwały uszczerbek zdrowia siebie" ;) - oczywiscie o ile nie jest strazakiem z zawodu. Bo to juz tak jest jak napisalam wczesniej, ze czlowiek jak kazda istota zywa ma wbudowany instynkt przetrwania. I dlatego nawet prawnie nie mozna wymagac by ryzykowal swoim zyciem - oczywiscie moze to zrobic ale to juz jego wybor (i po to sa emocje/uczucia by czlowiek umiel ten instynkt ochrony wlasnego zycia przelamac).[/QUOTE] Gdyby nie wbiegł wcale, to nie poszedłby siedzieć. Chyba, że zapomniałby wezwać straż pożarną - wtedy by poszedł (już się oczytałam :D) Ale wbiegł i wyniósł... pająki, zostawiając dzieci na pewną śmierć. Robimy zrzutkę na prawnika, żeby przygotował nam wykładnię? ;) Quote
Gdarin Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='kavala'] W sytuacjach hipotetycznych jest mowa o psie kontra człowiek, ale wyobraźcie sobie podobna sytuację gdzie zwierzęciem nie jest tak wam bliski pies (uwaga, tu znów będzie bajka :evil_lol:): Mężczyzna bohatersko wbiega do płonącego budynku gdzie została jeszcze dwójka dzieci. Po chwili wybiega z niego i niesie... swoje ulubione myszki/pająki/patyczaki (do wyboru) z którymi jest bardzo związany, bo ich hodowlę prowadzi od trzech lat. Co sobie o nim myślicie?.[/QUOTE] [quote name='filodendron']No to w kwestii serialu hipotetycznych sytuacji: Nasz pies wisi na gardle człowieka tak, jak to tu ktoś opisał - wisi, nie puszcza, nie pomogą kopniaki, wieszanie za jądra, dwóch opakowań gazu pieprzowego nie mamy, a jedno nie wystarczyło. Mamy za to pistolet. Człowiek się zaczyna dusić albo wykrwawiać (do wyboru - w każdym razie nie jest w stanie się wyspowiadać, czy jest gwałcicielem/pedofilem itd.). Strzelamy do psa czy nie? Strzelimy do psa - zabijemy psa (swojego - żeby utrudnić), uratujemy człowieka. Nie strzelimy do psa - zabijemy człowieka (i tak ten czyn zostanie zakwalifikowany, bo w takiej sytuacji sąd potraktuje psa jak broń).[/QUOTE] Mnie się te historie podobają. To jakby Dostojewski w reżyserii Tarantino. :) Quote
kavala Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='lazanka'] owszem musisz udzielic pomocy jelsi nie wymaga to narazenia Twojego zycia bo Twoje potencjalne obrzydzenie to uczucie z kategorii tych latwiejszych do przezwyciezenia :D - nie to co instynkt przetrwania. [/QUOTE] Dla jednego tak, dla drugiego nie. To wy twierdzicie że uczucia trzeba akceptować, a nie polemizować z nimi. Quote
filodendron Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='evel']Może jest tu gdzieś mod? Gdziekolwiek? Chyba trzeba by oddzielić sporą część tematu i zatytułować - nie wiem - pies vs człowiek, rozterki moralne a prawo?[/QUOTE] Może "prawo i moralność" - to byłby taki klasyczny filozoficzny dylemat. [quote name='evel'] Powoli zaczyna się już robić męcząco, jeszcze chwila i skończą się możliwe wersje wydarzeń :eviltong:[/QUOTE] A nie odpoczywasz od yorków podbiegaczy, jazgaczy, spuszczania ze smyczy lub nie? :D Dylematy moralne przeminą, a chamstwo i tak samo wylezie wcześniej czy później. Quote
Arwilla Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='Gdarin']Mnie się te historie podobają. To jakby Dostojewski w reżyserii Tarantino. :)[/QUOTE] Główną rolę męską niech bierze Bruce Willis... On i dzieci wyniesie i pająki i szczury, pożar ugasi i budynek odbuduje... :D Quote
kavala Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='omry']To nie tak, ponieważ akurat pies nie jest ''czymś'', co mogę poświęcić dla nic nie znaczącego dla mnie człowieka.[/QUOTE] Dla mnie nawet obcy ludzie coś znaczą, znaczą bardzo wiele, i tu właściwie jest chyba ta różnica. Chyba muszę iśc z spem na spacer, bo u mnie już przestało padać. ;) Quote
lazanka Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='kavala']A czy uczucia do zwierząt są z tej samej kategorii co uczucia do ludzi? Bo mnie się wydaje, ze człowieka się jednak kocha inaczej. [/QUOTE] a to juz zapewne zalezy od jednostki. Ale tak jak napisalam w jednym z moich poprzednich postow - z pewnosci amoga byc. Ba - bywa i tak ze wiez laczoca jedna osobe i jej zwierzaka jest silniejsza niz wiez laczaca innego czlowieka z bliska mu osoba (ludzka) - bo to zalezy od indywidulango poziomu uczuciowosci/empatii itp. Ludzie sa rozni - i fakt, ze Ty czegos nie ogarniasz lub czujesz inaczej - kompletnie nie oznacza ze uczucia kogos innego - tak odmienne od Twoich sa w jaki kolwiek sposob gorsze. Sa poprostu inne. Quote
awaria Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='lazanka']a to juz zapewne zalezy od jednostki. Ale tak jak napisalam w jednym z moich poprzednich postow - z pewnosci amoga byc. Ba - bywa i tak ze wiez laczoca jedna osobe i jej zwierzaka jest silniejsza niz wiez laczaca innego czlowieka z bliska mu osoba (ludzka) - bo to zalezy od indywidulango poziomu uczuciowosci/empatii itp. Ludzie sa rozni - i fakt, ze Ty czegos nie ogarniasz lub czujesz inaczej - kompletnie nie oznacza ze uczucia kogos innego - tak odmienne od Twoich sa w jaki kolwiek sposob gorsze. Sa poprostu inne.[/QUOTE] Brawo. Oto dokładnie chodzi :) Quote
kavala Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='lazanka']a to juz zapewne zalezy od jednostki. Ale tak jak napisalam w jednym z moich poprzednich postow - z pewnosci amoga byc. Ba - bywa i tak ze wiez laczoca jedna osobe i jej zwierzaka jest silniejsza niz wiez laczaca innego czlowieka z bliska mu osoba (ludzka) - bo to zalezy od indywidulango poziomu uczuciowosci/empatii itp. Ludzie sa rozni - i fakt, ze Ty czegos nie ogarniasz lub czujesz inaczej - kompletnie nie oznacza ze uczucia kogos innego - tak odmienne od Twoich sa w jaki kolwiek sposob gorsze. Sa poprostu inne.[/QUOTE] I to potrafię zrozumieć, dlatego mamy też "przepisy prawne" żeby ludzie postępowali jednolicie, bo każdy ma trochę inną moralność, poczucie tego co dobre a co złe, czy gorsze. Quote
Arwilla Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 [quote name='kavala']I to potrafię zrozumieć, dlatego mamy też "przepisy prawne" żeby ludzie postępowali jednolicie, bo każdy ma trochę inną moralność, poczucie tego co dobre a co złe, czy gorsze.[/QUOTE] Otóż to... Bo co z tego, że dla mnie posiadanie kilku żon jest niemoralne, kiedy dla poligamisty jest co coś naturalnego? Co z tego, że dla mnie uprawianie seksu z kozą jest niemoralne, kiedy i chłop i koza są zadowoleni, więc w/g Singera jest to coś naturalnego i powinno być dozwolone? Można by tak bez końca... ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.