LadyS Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='kavala']Każdy powinien mieć dystans do własnej osoby, ale czasami się zdarza, że satyra kogoś zrani. Może się zdarzyć, że wyśmiana w gazecie osoba popełni samobójstwo i co, autor czuł by się z tym dobrze?[/QUOTE] Wybacz, ale to nie jest jego wina - tylko psychiki samobójcy. To tak, jakbym ja napisała na dogo, że ktoś źle prowadzi tymczas, a ten ktoś popełniłby samobójstwo, bo napisałam o nim coś złego. Z takich rzeczy trzeba się leczyć. Quote
motyleqq Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='ladySwallow']Wybacz, ale to nie jest jego wina - tylko psychiki samobójcy. To tak, jakbym ja napisała na dogo, że ktoś źle prowadzi tymczas, a ten ktoś popełniłby samobójstwo, bo napisałam o nim coś złego. Z takich rzeczy trzeba się leczyć.[/QUOTE] oczywiście, że trzeba się leczyć, ale moim zdaniem i tak miałabyś wyrzuty sumienia. a nawet jeśli nie, to wielu innych ludzi tak Quote
LadyS Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='motyleqq']oczywiście, że trzeba się leczyć, ale moim zdaniem i tak miałabyś wyrzuty sumienia. a nawet jeśli nie, to wielu innych ludzi tak[/QUOTE] Tak, bo na pewno człowiek popełnia samobójstwo dlatego, że ktoś inny o nim źle powiedział. Wcale nie ma kłopotów rodzinnych/psychicznych, z którymi sobie nie radzi. Po prostu usłyszy o sobie coś złego i ot, tak, jak KAŻDY normalny człowiek, idzie popełnić samobójstwo. Edit: Proponuję jeszcze w związku z powyższym nie wyrażać NIGDY swojego zdania, bo a nuż ktoś popełni po tym samobójstwo? Bo tylko posiadanie jednego zdania pozwala na posiadanie jednej moralności. A więc i ten wątek jest, jak widać, nierealny i może przyczynić się do plagi samobójstw. Quote
motyleqq Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='ladySwallow']Tak, bo na pewno człowiek popełnia samobójstwo dlatego, że ktoś inny o nim źle powiedział. Wcale nie ma kłopotów rodzinnych/psychicznych, z którymi sobie nie radzi. Po prostu usłyszy o sobie coś złego i ot, tak, jak KAŻDY normalny człowiek, idzie popełnić samobójstwo. Edit: Proponuję jeszcze w związku z powyższym nie wyrażać NIGDY swojego zdania, bo a nuż ktoś popełni po tym samobójstwo? Bo tylko posiadanie jednego zdania pozwala na posiadanie jednej moralności. A więc i ten wątek jest, jak widać, nierealny i może przyczynić się do plagi samobójstw.[/QUOTE] nie wiem po co ta ironia. uwierz, gdybyś raz w życiu stanęła w sytuacji w której ktoś pod wpływem Twoich zachowań chciał lub popełnił samobójstwo, to cała świadomość tego, że to nie jest Twoja wina, jest do wyrzucenia. chyba, że masz, że tak powiem, serce z kamienia, do czego oczywiście masz prawo Quote
LadyS Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='motyleqq']nie wiem po co ta ironia. uwierz, gdybyś raz w życiu stanęła w sytuacji w której ktoś pod wpływem Twoich zachowań chciał lub popełnił samobójstwo, to cała świadomość tego, że to nie jest Twoja wina, jest do wyrzucenia. chyba, że masz, że tak powiem, serce z kamienia, do czego oczywiście masz prawo[/QUOTE] Nadal utrzymuję, że jednorazowe zakpienie czy wyśmianie czy powiedzenie czegoś złego o kimś nie sprawia, że ten ktoś popełnia samobójstwo - owszem, może być czynnikiem "przelewającym" szalę goryczy, ale przedtem jest taka masa innych czynników, że ten mój to jest na szarym końcu. Jak nie to - to co innego. Wiem, bo miałam kontakt z samobójcami w najbliższym otoczeniu i wiem, o czym mówię - aż niestety za dokładnie. Ale widać, mam serce z kamienia - dziękuję za prawo do posiadania takowego ;) Dla mnie EOT. Quote
kavala Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='motyleqq']więc skoro tak, to bezpodstawne, przykre osądzanie innych jest złe. a robi to osoba, która drugiej stronie zarzuca skrzywioną moralność... :shake:[/QUOTE] Niestety, ale zauważyłam, że w wielu wypowiedziach na forum jest sporo agresji słownej, zupełnie niepotrzebnie, bo przecież można bez przekleństw, wyzywania i bez obrażania wyrazić swoje zdanie. [quote name='ladySwallow']Wybacz, ale to nie jest jego wina - tylko psychiki samobójcy. To tak, jakbym ja napisała na dogo, że ktoś źle prowadzi tymczas, a ten ktoś popełniłby samobójstwo, bo napisałam o nim coś złego. Z takich rzeczy trzeba się leczyć.[/QUOTE] To zależy jak daleko ktoś się posuwa z tą ironią. Ale jeśli chodzi o samobójstwa, to kiedyś dziewczynka popełniła samobójstwo po tym jak jakiś głupi filmik na którym ktoś ją próbował napastować pojawił się w internecie. Być może wiele osób nie postąpiłoby tak jak ona, czy to znaczy, że to jest tylko wina jej słabej psychiki? [quote name='ladySwallow']Nadal utrzymuję, że jednorazowe zakpienie czy wyśmianie czy powiedzenie czegoś złego o kimś nie sprawia, że ten ktoś popełnia samobójstwo [/QUOTE] Prawdopodobnie nie, ale pomiędzy wyśmiać, a ośmieszyć jest różnica, jak z wszystkim i z tym trzeba mieć wyczucie. Quote
LadyS Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='kavala']Niestety, ale zauważyłam, że w wielu wypowiedziach na forum jest sporo agresji słownej, zupełnie niepotrzebnie, bo przecież można bez przekleństw, wyzywania i bez obrażania wyrazić swoje zdanie. To zależy jak daleko ktoś się posuwa z tą ironią. Ale jeśli chodzi o samobójstwa, to kiedyś dziewczynka popełniła samobójstwo po tym jak jakiś głupi filmik na którym ktoś ją próbował napastować pojawił się w internecie. Być może wiele osób nie postąpiłoby tak jak ona, czy to znaczy, że to jest tylko wina jej słabej psychiki? Prawdopodobnie nie, ale pomiędzy wyśmiać, a ośmieszyć jest różnica, jak z wszystkim i z tym trzeba mieć wyczucie.[/QUOTE] Co do pierwszego - przekleństwa i wyzywanie są zabronione na forum, więc siłą rzeczy nie może być tego "sporo". Obrażanie - zalezy co kogo obraża, kwestia względna; jednego obrazi to, że ktoś wyrazi swoje zdanie inne niż on ma, drugiego - że go wyśmieje. A trzeciego nie ruszy nic, bo z idiotami nie dyskutuje. Co do drugiego - sorry, ale napastowanie i przestępstwa seksualne nadal wchodzą w granicę norm prawa. Moralność tutaj nie ma nic do rzeczy - to jest ścigane prawnie. Tak samo, jak zabicie człowieka na przykład. I daleka droga od filmiku z napastowaniem małej dziewczynki do wyrażenia swojego zdania w sposób niekoniecznie miły, acz skuteczny. Co do trzeciego - ja cały czas mówię o wyśmianiu kogoś - a nawet nie kogoś, co czyjegoś zdania, podejścia. Nie wiem więc zbytnio, o czym mówisz. No i przykro mi - ale znajac paru samobójców, moje powiedzenie im czegoś niemiłego mogłoby spowodować ich samobójstwo tak samo, jak to, że konkretnego dnia zmokli, czy że pani na poczcie była niemiła. Samobójca ma określony profil psychologiczny. Co do słabej czy mocnej psychiki - wyznaję zasadę, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. W dzisiejszym świecie trzeba nabrać nieco dystansu. Quote
kavala Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='ladySwallow'] Co do trzeciego - ja cały czas mówię o wyśmianiu kogoś - a nawet nie kogoś, co czyjegoś zdania, podejścia. Nie wiem więc zbytnio, o czym mówisz. [/QUOTE] Nie sądzę, żeby ktoś z tego powodu popełnił samobójstwo, więc chyba to nie jest moralnie szkodliwe. Ja osobiście zamiast wyśmiewać czyjeś zdanie wolałabym podać moje kontrargumenty, ale rozumiem, że jak ktoś czasami głupio gada to aż korci, żeby mu złośliwie szpilę wsadzić. Quote
behemotka Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='Arwilla']Przeczytaj jeszcze raz... szczególnie wytłuszczone zdanie... Może wreszcie zrozumiesz, że nie chodzi tu o dziecko, a o człowieka...Miałam odpowiedzieć na podobnym poziomie, ale mi się odechciało, jestem ponad to ;) Wiem, że chodzi o człowieka, przecież we własnej analogii podałam przykład brata, nie dziecka. To nic nie zmienia w sensie moich wypowiedzi. Mogłabyś nieco kultury w wypowiedziach publicznych nabyć, że się tak uprzejmie zapytam? Nie jakoś super dużo, ja nie jestem wybredna ani wymagająca, trochę wystarczy... [quote name='Arwilla']Oczywiście, że masz prawo, ja Ci go nie odmawiam... tylko jak ten wybór o Tobie świadczy, to już inna sprawa...A JAK dokładnie świadczy? Nazwiesz wreszcie to, co Ci najwyraźniej bruździ? [quote name='Arwilla']Dziecinny? Nie rozśmieszaj mnie... czym Cię obraziłam? Aspołeczną jednostką? Skoro stawiasz życie psa nad życie człowieka, to wszystko się zgadza...No, już nawet nie pamiętasz, kogo obrażasz :lol:. To akurat nie do mnie było, ale tak żenujące, że aż kłuło w oczy. Obraziłaś kogoś, mówiąc, że "nigdy nie powinien urodzić dziecka" oraz poprzez nazwanie "aspołeczną jednostką z wypaczonym systemem wartości". Jest to dziecinna zagrywka, jak każdy argument ad personam. Próbując zdyskredytować rozmówcę poprzez krytykę jego osoby (nie jego słów), tylko udowadniasz, że nie potrafisz znaleźć rzeczowego argumentu. Za Słownikiem Języka Polskiego PWN: aspołeczny - nieangażujący się w sprawy innych ludzi i nieuczestniczący w życiu społecznymTo teraz może, dla odmiany, konkret (dasz radę? śmiało :)): Jaki jest związek pomiędzy ratowaniem stworzenia, które obdarzamy miłością, przed kimś obcym - niezależnie od gatunku w obu przypadkach - a nieuczestniczeniem w życiu społecznym? [quote name='Arwilla']Większość osób zarzekających się, że nie będą mieć potomstwa, jednak to potomstwo po jakimś czasie posiada...A większość ludzi z psami około-haszczakowymi to głąby, którym się spodobał śliczny piesek, a nie mają pojęcia, że zwierzę też ma potrzeby. Mimo to, zobacz, jakoś nie spotykasz się tu z automatycznym przyporządkowaniem do tej grupy... [quote name='Arwilla']Sklecona na własne potrzeby w oparciu o mądrzejszych ode mnie...Nadal uważam, że ciekawa teoria. W związku z powyższym naprawdę usiłuję dociec, co autor na myśli miał (ufam, że sam autor ma jakąś koncepcję na ten temat). [quote name='Arwilla'](...) wybór między psem a człowiekiem nie zależy od siły uczuć do zwierząt, tylko od naszego człowieczeństwa...Zależy od człowieczeństwa - czyli w sensie, że jeśli ktoś jest człowiekiem (ma człowieczeństwo), to zawsze wybierze ratowanie człowieka? A tu już kilka osób (ludzi; w sensie człowieków - też człowieczeństwo mają) zadeklarowało, że wybierze bliską istotę, niezależnie od jej przynależności gatunkowej. To co z tym fantem? :p I gdzie się wpasowuje arystotelejskie "poczucie moralne"? W sensie ratowanie kogoś, kogo się kocha, to świadczy o posiadaniu poczucia moralnego? Czy też właśnie o braku takowego? Konsekwentnie powtórzę pytania, na które nie raczysz odpowiadać: [quote name='behemotka']Możesz mi wyjaśnić, na jakiej podstawie prawnej automatycznie uznaje się psa za winnego? (...) To moja wina, że obce dziecko bez zaproszenia podeszło do mojego psa??? Quote
sleepingbyday Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 behemotka - czytałam gdzies kiedyś, ze koty, skubańce, umieją naśladować w mruczeniu częstotliwość płaczu dziecka - czy jakos tak. możed stąd ten kociak cię zmiękczył wyjątkowo? ale z drugiej strony ,mowa była o dorosłych kotach, jak mniemam, usytuowanych przed lodówka, więc jeszcze cos tam musiało być na rzeczy. a ja uważam za skandal, ze skandalicznym i nienormalnym uznaje sie deklarację ratowania najpierw zwierza, a nie człowieka, będąca przeciez przedłużeniem przywiązania. ta deklaracja ztego wynika. prawda jest, jak to ktoś tu napisał, z e wostateczności nigdy nie wiemy, jak byśmy postąpili w danej sytuacji, jeśli jej nie przeżyliśmy. ale o deklaracjach tu tylko mówie. co do wyroku za nieudzielenie pomocy, które nie wymagało ryzykowania, to jest z tym jeszcze gorzej, niż ze sprawami sądowymi za znęcanie się nad zwierzętami. pamiętam, jka zatrzymałam tarmwaj, bo totalny menel miał ataka padaczki, siłą rzeczy, bo musiał sie tramwaj zatrzymać i poczekać na karetkę - cały tramwaj pasażerów w dąsach i ąsach, że się podróz opóźni, bo to przeciez pijany facet, delirkę ma i tyle. więc o czym my tu mówimy? 99 na 100 facet nie raz nie dwa samotnie bez pomocy przeżywał czy to delirkę, czy to p[adaczkę. tylko ten setny raz umrze na oczach ludzi. no, ale w tedy odpowiedxialnośc sie rozywa, bo" każdy mógł zadzwonić, dlaczego ja akurat?" Quote
anorektyczna.nerka Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 A większość ludzi z psami około-haszczakowymi to głąby, którym się spodobał śliczny piesek, a nie mają pojęcia, że zwierzę też ma potrzeby. Mimo to, zobacz, jakoś nie spotykasz się tu z automatycznym przyporządkowaniem do tej grupy... Co, jak co, ale u Arwi nie mieszka pseudo haszczak, tylko rodowodowy Nomir, więc nijak ie można jej do tej grupy przyporządkować, bo nie spełnia podstawowego warunku. Ja też bym na pierwszym miejscu ratowała kogoś bliskiego, albo w ogóle innego człowieka, chyba, że to byłaby osoba, której wybitnie nie cierpię. Tak smao wolałabym, żeby to mojego psa pogryzł inny pies niż mnie. Co nie oznacza, że w razie ataku stoję i się cieszę, że to nie ja jestem na miejscu mojego psa. Quote
Balbina. Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 arwilla,daj już spokój. I tak w sytuacji zagrożenia człowiek często działa irracjonalnie,pod wpływem emocji.Wiem,bo sama uczestniczyłam w wypadku samochodowym i uwierz ,ze pierwsze co zrobiłam to mocno ścisnęłam mojego psa żeby nie wypadł.A na chłopski rozum powinnam trzymać całą ludzką część rodziny. Jestem aspołeczna?Niemoralna?Bez przesady. Quote
anorektyczna.nerka Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 A jak sobie wyobrażasz trzymanie mamy i taty? Chyba logiczne, że coś co Ci siedzi na kolanach(ja np. często tak biorę moje maleństwo) jets łątwiej przytrzymac niż osbe która siedzi na innym siedzeniu, często "z przodu" albo z "tyłu" Quote
Balbina. Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 akurat wyobraź sobie ,że mój pies siedział na siedzeniu obok,po drugiej(czyli ta sama odległość) stronie siedział człowiek.Złapałam psa. Quote
filodendron Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='behemotka'] Skoro posiadasz tupet do rzucania implikacjami, że nie dbam, czy pies kogoś zabije, może powiedz wprost, co Cię tak uwiera w moim systemie wartości? Co jest w nim takiego przerażającego? Kogo nim krzywdzę? Przecież już napisałam - post 6113. Nie godzę się na taki system wartości. Jest dla mnie przerażający. [quote name='behemotka'] Nie znasz mnie. Może jestem jednostką aspołeczną. Może nie sądzę, że ludzie mają większe prawo do czegokolwiek tylko dlatego, że sama należę do tego gatunku. Może nie uważam, że człowiek jest w czymkolwiek lepszy, ważniejszy, cenniejszy od psa. Może z powodu jakiegoś defektu emocjonalnego rozum stoi u mnie przed uczuciami/hormonami. No może. A może wręcz odwrotnie. Przecież Cię nie znam. A uwagi o roli hormonów to były do Szury, nie do Ciebie - ale chyba tego nie zauważyłaś. [quote name='behemotka'] Dawno czytałam i od początku miałam mieszane uczucia. Choć panią Mrzewińską (bezpośrednio nie znam) szanuję za wiedzę z zakresu psich zachowań i pracy ze zwierzęciem, jej poglądy na temat społecznej pozycji psa wśród ludzi budzą we mnie poczucie niesprawiedliwości. A we mnie wręcz odwrotnie - jej uwagi budzą we mnie poczucie niespełnionego a teoretycznie możliwego poczucia bezpieczeństwa. Quote
engelina_88 Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 Może to wynikać z tego, że pies w oczach człowieka jest istotą bardziej bezradną w takich sytuacjach niż człowiek. Ale fakt jest faktem, że nikt nie może powiedzieć co by w takiej sytuacji zrobił, dopóki się w niej nie znajdzie. Quote
behemotka Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='evel']O właśnie. Tu się podpisuję absolutnie w 100%. Ja też pracuję nad suką i jej reakcjami, ale jak nas znienacka dopada na przykład urocze rozwrzeszczane dziecię to zazwyczaj stanowczo dziecię stopuję przed kontaktem z suką, ku (zazwyczaj) oburzeniu rodziców. Może powinnam po prostu się odsunąć i pozwolić, żeby dziecko zarobiło ostrzegawczego gryza w rąsię? Psa nie zamierzam puszkować, bo i tak jest jakoś tak sto razy bardziej pod moją kontrolą niż przeciętny Pimpek. Wśród ludzi jest właściwie zawsze na smyczy.No właśnie na wątku Dziecko vs zwierzak... z wypowiedzi ładnych paru osób wynika jasno, że tak właśnie należy zrobić. Bo przecież nie mamy prawa ingerować w rodzicielskie decyzje odnośnie metod wychowawczych. Skoro chcą, żeby pociecha podbiegała do piesków - należy pozwolić... Wtrącać się nie wolno, zatrzymać mechanicznie też nie wolno (przecież rodzice nie pozwolili na dotykanie dziecka). To co wolno? Bo jeśli dojdzie do niebezpiecznej sytuacji, której nie mamy prawa zapobiec, będzie oczywiście, że potwór, że agresor, że pies morderca. Nie lubię dramatyzowania, ale jak czytam, że przewodnik psa popełnił błąd, bo... uśmiechnął się w kierunku dziecka :mdleje:, tym samym jakoby jasno zachęcając do szarży z wyciągniętymi do zwierza rękami - naprawdę przychodzi na myśl, że niektórzy rodzice wymagają od całego świata, by kręcił się dookoła ich latorośli. I są szalenie oburzeni, jeśli się nie kręci. [quote name='kavala']A mnie się nadal wydaje, że katolik i ateista powinni mieć taka sama moralność, oczywiście w kwestiach niedotyczących wiary. Dłuższą chwilę nad tym myślałam - i według mnie moralność nie musi być uniwersalna, ta sama dla wszystkich. Na przykładzie postaw choćby w sprawie ratowania tonącego: Ty uratowałabyś obcego człowieka, ja uratowałabym swojego psa/kota. Co znaczy, że obie jesteśmy gotowe ryzykować własne zdrowie i życie, by ocalić czyjeś. W moim pojęciu obie te postawy są słuszne moralnie... choć przecież poniekąd przeciwstawne. [quote name='kavala']Złodziej ma inne poglądy na czyjąś własność, uszanujesz to?Pół żartem, pół serio: A ja uszanuję :eviltong:. Niech sobie ma poglądy, jakie chce, niech je nawet wprowadza w życie - na sobie, czyli niech rozda wszystkie swoje ruchomości pierwszym lepszym przechodniom. Ale niech tylko spróbuje aktywnie przenieść swoje poglądy na moją własność... Obawiam się, że dojdzie do starcia ideologicznego :diabloti: [quote name='sleepingbyday']behemotka - czytałam gdzies kiedyś, ze koty, skubańce, umieją naśladować w mruczeniu częstotliwość płaczu dziecka - czy jakos tak. możed stąd ten kociak cię zmiękczył wyjątkowo? ale z drugiej strony ,mowa była o dorosłych kotach, jak mniemam, usytuowanych przed lodówka, więc jeszcze cos tam musiało być na rzeczy.Kociak na początku nie umiał jeszcze mruczeć, tylko wył jak syrena okrętowa :diabloti: Ale to hipotetyczne naśladowanie dotyczy chyba tylko kotów, które miały okazję zaobserwować małe dziecko oraz jego wpływ na otoczenie? Moje tego nie miały... Natomiast bez wątpienia każdy z czwórki padalców mruczy zupełnie inaczej: w innym trybie, z inną częstotliwością, nutą, rytmem... Jeden głąb opanował nawet nietuzinkową sztukę mruczenia roszczeniowego :mad:. Nie wiem, na czym to polega, ale po prostu się czuje, że on nie prosi, tylko żąda głaskania/picia/żarcia/uwagi/sam-nie-wie-czego-ale-to-pilne. [quote name='sleepingbyday']a ja uważam za skandal, ze skandalicznym i nienormalnym uznaje sie deklarację ratowania najpierw zwierza, a nie człowieka, będąca przeciez przedłużeniem przywiązania. ta deklaracja ztego wynika. prawda jest, jak to ktoś tu napisał, z e wostateczności nigdy nie wiemy, jak byśmy postąpili w danej sytuacji, jeśli jej nie przeżyliśmy. ale o deklaracjach tu tylko mówie.Przyznam, że mam pewien niesmak z tego powodu. Chcę ocalić życie kogoś, kogo kocham, nie robię przy tym nikomu krzywdy - a w odpowiedzi padają określenia typu "jednostka aspołeczna", "bez poczucia moralnego" i "wypaczony system wartości". No takie trochę... dziwne :roll: Oczywiście, że to jedynie deklaracja. Nie mogę mieć pewności, jak bym się zachowała w sytuacji rzeczywistego zagrożenia życia. Mam nadzieję, że znalazłabym odwagę i siłę na skuteczne działanie. [quote name='sleepingbyday'](...) w tedy odpowiedxialnośc sie rozywa, bo" każdy mógł zadzwonić, dlaczego ja akurat?"Na zajęciach z psychologii społecznej omawialiśmy przypadki, gdy nawet do kilkudziesięciu osób oglądało np. morderstwo (jedno "trwało" prawie czterdzieści minut :crazyeye:) i nikt nie zadzwonił na policję; wszyscy się potem tłumaczyli przeświadczeniem, że już ktoś inny na pewno zadzwonił. Dlatego też na rozmaitych zajęciach kryzysowych uczą, by wskazać kogoś palcem i powiedzieć: "Ty zadzwoń po karetkę" zamiast krzyczeć "Niech ktoś wezwie pogotowie!". Quote
omry Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='behemotka']Nie lubię dramatyzowania, ale jak czytam, że przewodnik psa popełnił błąd, bo... uśmiechnął się w kierunku dziecka :mdleje:, tym samym jakoby jasno zachęcając do szarży z wyciągniętymi do zwierza rękami - naprawdę przychodzi na myśl, że niektórzy rodzice wymagają od całego świata, by kręcił się dookoła ich latorośli.[/QUOTE] Znajoma sytuacja :) Quote
filodendron Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='engelina_88']Może to wynikać z tego, że pies w oczach człowieka jest istotą bardziej bezradną w takich sytuacjach niż człowiek. Ale fakt jest faktem, że nikt nie może powiedzieć co by w takiej sytuacji zrobił, dopóki się w niej nie znajdzie.[/QUOTE] Wydaje mi się, że generalnie rozpatrywanie takich sytuacji czysto teoretycznie mocno odbiega od realiów. Ciekawa jestem, ile z osób tu się wypowiadających rzeczywiście wyciągało rannych z np. wypadku samochodowego i wie, jak to wygląda. I ile rzeczywiście widziało drastycznie pogryzione osoby. Bo jedno i drugie trochę zmienia perspektywę - niektórym osobom, bo są też nieprzemakalne ;) Quote
behemotka Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='HelloKally']Co, jak co, ale u Arwi nie mieszka pseudo haszczak, tylko rodowodowy Nomir, więc nijak ie można jej do tej grupy przyporządkować, bo nie spełnia podstawowego warunku.[/QUOTE]Nie pisałam o psudo haszczakach, tylko o psach okołohaszczakowych. W sensie rasowe, w typie rasy, podobne... Spełnia podstawowy warunek, jak najbardziej. [quote name='HelloKally']Ja też bym na pierwszym miejscu ratowała kogoś bliskiego, albo w ogóle innego człowieka, chyba, że to byłaby osoba, której wybitnie nie cierpię. Tak smao wolałabym, żeby to mojego psa pogryzł inny pies niż mnie. Co nie oznacza, że w razie ataku stoję i się cieszę, że to nie ja jestem na miejscu mojego psa.[/QUOTE]Ciekawam, czy decyzja o nieratowaniu człowieka, bo się go nie lubi, jest uznana przez forumowe autorytety moralne za "normalną" :-P [quote name='filodendron']Przecież już napisałam - post 6113. Nie godzę się na taki system wartości. Jest dla mnie przerażający.[/QUOTE]Ale nie godzisz się, bo jest inny? Jest przerażający, bo inny? Naprawdę tylko dlatego - czy masz jakiś powód poza "nie masz racji, BO TAK"? Ja jestem otwarta na dyskusję, naprawdę. Ale dyskusja zakłada argumenty, a nie wygłaszane autorytatywnie Jedynej Słuszne Prawdy, po czym obrażanie (przez Ciebie w doprawdy obrzydliwym stylu) każdego, kto śmie wyrażać inny pogląd... [quote name='filodendron']No może. A może wręcz odwrotnie. Przecież Cię nie znam. A uwagi o roli hormonów to były do Szury, nie do Ciebie - ale chyba tego nie zauważyłaś.[/QUOTE]Zauważyłam, do kogo było skierowane stwierdzenie nt. mocy działania hormonów, a nawet o "klarowaniu poglądów". I co, ja nie mogę się do tego w żaden sposób odnieść? :roll: Zwłaszcza że napisałam coś o dokładnie tym samym znaczeniu, co Szura? [quote name='filodendron']A we mnie wręcz odwrotnie - jej uwagi budzą we mnie poczucie niespełnionego a teoretycznie możliwego poczucia bezpieczeństwa.[/QUOTE]Interesujące. I ma sens, przecież każdy ma prawo czuć się bezpiecznie. W takim razie: Skoro mam niemalże obowiązek schodzić ludziom z drogi, żeby przypadkiem nie odczuwali dyskomfortu z powodu mojego psa, a ja (też człowiek) boję się samochodów prowadzonych przez mężczyzn, to znaczy, że wszyscy faceci-kierowcy mają analogiczny obowiązek zjeżdżać mi z drogi? Poważnie pytam. Sytuacje analogiczne. EDIT: Myślę, myślę i nie potrafię wymyślić. W jaki sposób zobaczenie drastycznie pogryzionej osoby miałoby zmienić perspektywę w stosunku do ratowania człowieka/psa z wypadku czy od utonięcia? :confused: Quote
behemotka Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='omry']Znajoma sytuacja :)[/QUOTE]Pamiętam, że to o Ciebie chodziło :) Naprawdę byłam pewna, że zgłupiałam i nagle przestałam umieć czytać. No uśmiechać się już nie wolno, bo człowiek ma psa... :stupid: Quote
filodendron Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='behemotka'] Ale nie godzisz się, bo jest inny? Jest przerażający, bo inny? Naprawdę tylko dlatego - czy masz jakiś powód poza "nie masz racji, BO TAK"?[/QUOTE] Jeśli uważasz, że ratowanie psa może być ważniejsze i bardziej priorytetowe niż ratowanie dziecka, to rzeczywiście - przeraża mnie to swoją "innością". Dałabym się całkiem skołować, ale na szczęście przynajmniej prawo mam po swojej stronie, skoro już moralność podlega tak daleko idącej dyskusji. Smuci mnie to. Straszy mnie to. Określenie "obrzydliwość" nie jest natomiast moje. [quote name='behemotka'] Interesujące. I ma sens, przecież każdy ma prawo czuć się bezpiecznie. W takim razie: Skoro mam niemalże obowiązek schodzić ludziom z drogi, żeby przypadkiem nie odczuwali dyskomfortu z powodu mojego psa, a ja (też człowiek) boję się samochodów prowadzonych przez mężczyzn, to znaczy, że wszyscy faceci-kierowcy mają analogiczny obowiązek zjeżdżać mi z drogi? Poważnie pytam. Sytuacje analogiczne.[/QUOTE] Nie za bardzo analogiczne. W artykule wyraźnie mowa jest o psach przejawiających agresję wobec ludzi. Czy któryś z mężczyzn prowadzących samochód gonił Cię tym samochodem po ulicy? Albo przygazował, żeby Cię przestraszyć na przejściu? Wjechał kołem na chodnik a potem powiedział, że stałaś za blisko krawężnika? Jeśli tak (czego nie wykluczam), należało wezwać policję. Quote
anorektyczna.nerka Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 Ciekawam, czy decyzja o nieratowaniu człowieka, bo się go nie lubi, jest uznana przez forumowe autorytety moralne za "normalną" :-P Nie lubię to ja soku pomidorowego. Musiałabym kogoś szczerze nienawidzić, a jest taka osoba w moim życiu i nie wiem co jest niemoralnego w tym, że nie cieprię kogoś, kto na każdym kroku, nieprzerwanie od 7 lat uprzykrza mi życie i niejednokrotnie mi wyrządzał krzywdę. Quote
Arwilla Posted July 6, 2011 Posted July 6, 2011 Behemotko - wybacz, nie przedrę się przez Twoje cytaty, większość wolę odpuścić, z wielu względów. Poziomy sobie odpuść, bo aż tak nisko zejść nie potrafię... Nie podyskutujemy, bo Twój system wartości/światopogląd/kodeks moralny itd jest zupełnie różny od mojego... Wydaje mi się, że bierze się to stąd, iż uważasz, że pies stoi, a przynajmniej powinien stać na równi z człowiekiem... O czym świadczy choćby to: niezależnie od gatunku w obu przypadkach Nie jest tak i nigdy nie będzie... Dlatego jak idę chodnikiem z psem i widzę, że ktoś z naprzeciwka czuje się niepewnie, to schodzę z drogi, a nie idę dalej, :bo ja i mój pies mamy takie same prawo iść"*. Z tego co czytam Ty masz właśnie takie podejście... Dlatego za potrącenie psa nie odpowiada się tak jak za potrącenie człowieka... Dlatego za zarżnięcie kury na rosół nie idziemy do paki na kilka lat... chociaż gdzieś już czytałam, że za karpia można iść siedzieć...:evil_lol: ale to chyba była kwestia znęcania się, a nie samego "zabójstwa"... Znęcanie się nad zwierzętami, które zapewne ktoś po mojej wypowiedzi wyciągnie, to inna - NIEDOPUSZCZALNA - sprawa... dla jasności... Kiedy człowiek stawia życie psa nad życie ludzkie, to jakim jest człowiekiem? Prosiłaś, żeby dopowiedzieć Ci "jak to o Tobie świadczy"... Rozbieżności między nami powodują, że moja odpowiedź brzmi "bardzo źle", a Twoja "bardzo dobrze"...:roll: *To też kwestia kultury, ale nie o tym... Co do mojego "chamstwa" wobec Szury: Skoro ktoś twierdzi, że nie wie kogo by ratował: psa, czy swoje dziecko, to Twoim zdaniem powinien mieć dzieci, żeby móc się o tym przekonać? Skoro Szura jest tak pewna, że ich nie chce, to super... gorzej, gdyby chciała, żeby się przekonać... Poza tym skoro nie chce mieć dzieci, to moje " życzenie" powinno ją zachwycić... ;) Nie podyskutujemy, bo nawet to: Ciekawam, czy decyzja o nieratowaniu człowieka, bo się go nie lubi, jest uznana przez forumowe autorytety moralne za "normalną" :-Pświadczy o tym, że autorytety to my mamy zuuuupełnie różne... :lol: I w dalszym ciągu nie rozumiesz, że to nie kwestia "lubienia", czy też "nie lubienia"... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.