kavala Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='Kiłi'] A wogóle to dość dziwny temat jak na wątek pt. "chamstwo innych psiarzy" ;) hehe[/QUOTE] Wątek powinniśmy przemianować na "trudne tematy - przemyślenia psiarzy" ;) A tak w ogóle, to możemy sobie tu gdybać, co zrobilibyśmy, gdybyśmy musieli ratować.... Życie pokazuje, że wiele osób w takich sytuacjach zachowuje się zupełnie inaczej niż sądziło, że by się zachowało. Nie zawsze do końca znamy nawet samych siebie. [quote name='behemotka'] Reakcja powinna być co najwyżej adekwatna do bodźca (może też być słabsza i często będzie, natomiast nie ma prawa być znacznie silniejsza). Czyli np. niechciane dotknięcie => delikatne odepchnięcie, odsunięcie. Uderzenie => ugryzienie. Kopnięcie => przewrócenie, ugryzienie. To chyba dopuszczalne, że zaatakowany pies się broni, że na agresję reaguje agresją. [/QUOTE] Zgadza się. Z tego wynika, że żaden normalny pies nie ma prawa zagryźć człowieka, a o takich przypadkach najczęściej tu jest mowa. Jeśli bity pies nie ugryzł by to ja bym podejrzewała, że z tym psem też jest coś nie tak. [quote name='behemotka'] A ja kocham psa (i koty) nad własne życie. Nie wolno mi? ;-) Wolno, bo to moje uczucia i mój wybór. I nikt nie ma podstaw kwalifikować tej miłości jako gorszej czy mniej ważnej niż jego miłość do kogokolwiek.[/QUOTE] No jasne że ci wolno.:lol: Mówiąc to chciałam tylko uzmysłowić osobom, które nie doświadczyły jeszcze miłości do dziecka, jak wielka ta miłość może być i że nie da się jej porównać do innej miłości, do psa czy do faceta, bo jest po prosty inna. Quote
filodendron Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='behemotka'] Owszem, myślałam właśnie o podobnej sytuacji z wyborem stworzenia do ratowania (mnie akurat wpadł do głowy wypadek drogowy, ale to bez różnicy). Tak, najpierw ratowałabym swojego psa, a dopiero potem rzuciłabym się z pomocą obcemu człowiekowi, dorosłemu czy dziecku. I mam do tego prawo. Mam prawo do ratowania kogoś, kogo kocham, przed kimś, kogo nawet nie znam. [/QUOTE] No właśnie według prawa nie masz do tego prawa (chyba że zagrożone jest Twoje życie lub zdrowie). Najwyraźniej nazywa się to przestępstwem nieudzielenia pomocy. Może miłość do psa sąd uznałby za okoliczności łagodzące i wyrok byłby w zawieszeniu ;) Quote
kavala Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='filodendron']No właśnie według prawa nie masz do tego prawa (chyba że zagrożone jest Twoje życie lub zdrowie). Najwyraźniej nazywa się to przestępstwem nieudzielenia pomocy. Może miłość do psa sąd uznałby za okoliczności łagodzące i wyrok byłby w zawieszeniu ;)[/QUOTE] Zgadza się. Poza tym idąc tym tokiem rozumowania inny będzie ratował własny dobytek, bo przecież kocha go nad życie, inny samochód, bo jest mu bliższy niż jakiś obcy człowiek. Bo przecież każdy ma inne priorytety. Tym samym zbliżamy się do absurdu. Quote
omry Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='kavala']Zgadza się. Poza tym idąc tym tokiem rozumowania inny będzie ratował własny dobytek, bo przecież kocha go nad życie, inny samochód, bo jest mu bliższy niż jakiś obcy człowiek. Bo przecież każdy ma inne priorytety. Tym samym zbliżamy się do absurdu.[/QUOTE] No chyba się zbliżamy, bo miłość do samochodu nie może się w ogóle równać z miłością do żywej istoty i nie wiem, skąd w ogóle takie porównanie Ci się nasunęło. Quote
kavala Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='omry']No chyba się zbliżamy, bo miłość do samochodu nie może się w ogóle równać z miłością do żywej istoty i nie wiem, skąd w ogóle takie porównanie Ci się nasunęło.[/QUOTE] Bo dla niektórych miłości do psa tez nie można porównać z miłością do człowieka. Ale de gustibus... W każdym razie przepisy prawne i tak regulują wszystko. Quote
omry Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='kavala']Bo dla niektórych miłości do psa tez nie można porównać z miłością do człowieka. Ale de gustibus... W każdym razie przepisy prawne i tak regulują wszystko.[/QUOTE] Zwierze jest jednak istotą żyjącą i nawet w świetle prawa nie jest rzeczą już trochę lat. Quote
behemotka Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='filodendron']Sądzę, że autor miał na myśli to, że wzrost liczby wypadków z udziałem psów jest nie tylko efektem wielokrotnych adopcji problemowych psów ale także całego zespołu czynników sprawiających, że agresywne psy są rozmnażane (popyt, nacisk na eksterier, egoizm hodowców - bo "mój jest najwspanialszy, najpiękniejszy i musi mieć potomstwo, nieważne, że udziabał ciocię już trzy razy) a także "produkowane" poprzez powszechne ignorowanie potrzeby socjalizacji, szkolenia i wychowania KAŻDEGO psa. I z tym się zgadzam.Z tym to ja akurat też. Acz ten skrót myślowy był dość niezręczny, bo właśnie zwalniał ludzi z odpowiedzialności za agresję psów. [quote name='filodendron']Ale nie wiem, dlaczego to tłumaczę, bo Twój system wartości jest rzeczywiście przerażający i przy takim podejściu nie ma żadnego znaczenia, czy ten hipotetyczny pies jest samosiewny czy nie - ważne, że jest psem - to jest sprawa priorytetowa. A czy kogoś zabije, czy nie zabije to kwestia okoliczności:Masz w ogóle najbledsze pojęcie, jak bardzo mnie obrażasz tym zdaniem? Skoro posiadasz tupet do rzucania implikacjami, że nie dbam, czy pies kogoś zabije, może powiedz wprost, co Cię tak uwiera w moim systemie wartości? Co jest w nim takiego przerażającego? Kogo nim krzywdzę? [quote name='filodendron']To znaczy, że nie masz dziecka. Jakbyś miała, to szybko by Ci się pogląd w tej sprawie wyklarował.Nie wiesz, czy by się zmienił (bardzo klarowny już jest w tej chwili :p). Nie znasz mnie. Może jestem jednostką aspołeczną. Może nie sądzę, że ludzie mają większe prawo do czegokolwiek tylko dlatego, że sama należę do tego gatunku. Może nie uważam, że człowiek jest w czymkolwiek lepszy, ważniejszy, cenniejszy od psa. Może z powodu jakiegoś defektu emocjonalnego rozum stoi u mnie przed uczuciami/hormonami. Czy dziecko miałam, mam, spodziewam się, nie mam i kiedyś planuję albo nie mam i nigdy nie chcę - nie Twój interes i w tej chwili nie ma związku z tematem. Ustaliłam sobie priorytety, jakie ustaliłam: Istoty kochane, bliskie są ważniejsze niż obce; gatunek nieważny. Skąd, na jakiej podstawie Ci się uroiło przekonanie, że jesteś na pozycji uprawniającej do oceny tych priorytetów, plasowania ich w kategoriach normalności czy moralności? [quote name='filodendron']Słowo klucz. Nie nie doceniaj hormonów ;-) Potrafią zmienić człowieka o 180 stopni ;-)Pewnie, że potrafią. Co nie znaczy, że człowiek o systemie wartości podyktowanym hormonami z założenia ma rację, a każdy inny pogląd jest nienormalny, niemoralny, przerażający i w ogóle ZŁY :roll: [quote name='filodendron']Jednak nie bez kozery ten artykuł Zofii Mrzewińskiej: http://pies.onet.pl/39696,13,17,bo_chodnik_byl_za_waski,1,artykul.html zainspirowała właśnie dogomania i dogomanicy. Faktycznie czasem sięgamy granic absurdu.Dawno czytałam i od początku miałam mieszane uczucia. Choć panią Mrzewińską (bezpośrednio nie znam) szanuję za wiedzę z zakresu psich zachowań i pracy ze zwierzęciem, jej poglądy na temat społecznej pozycji psa wśród ludzi budzą we mnie poczucie niesprawiedliwości. I wizję przepraszania każdego przechodnia, że mój pies oddycha, że jest za duży/za mały, że ma włosy, że patrzy, że jest na linii czyjegoś wzroku, że jedzie autobusem, że merda ogonem, że biega, że zajmuje miejsce... że w ogóle ŚMIE ISTNIEĆ. Dlaczego ja mam przechodzić na drugą stronę ulicy albo ustępować miejsca w windzie, bo ktoś się boi mojego psa? Psa, który - rzecz istotna - nie ugryzie, nie szczeknie, nie skoczy, nawet nie powącha. Psa, który po prostu oleje, przechodząc sobie obok. [Jeśli ja się boję ludzi w samochodach albo ludzi w okularach, to też wszyscy pasujący do tych kategorii mają mi się usuwać z drogi? :roll:] Zasada identyczna jak w przypadku kontaktu na linii pies-dziecko: przy dobrej woli obu stron, grzecznie zapytana, będę współpracować. Natomiast roszczeniowe wymaganie ode podporządkowania się czyjemuś widzimisię skutkuje wyłącznie reakcją pt. "spadaj na bambus". Nie toleruję przymusu ani wymagania, by cały świat się do kogoś dostosował, BO TAK. Natomiast, żeby nie było wątpliwości, tłumaczenia z serii tytułowego "bo chodnik był za wąski" (czyli np. "pies się przestraszył stukającej o chodnik parasolki, to przecież miał pełne prawo wyskoczyć z ryjem do głupiej baby, nie? a w ogóle co za kretynka zabiera ze sobą parasolkę w taką pogodę? albo stuka nią przy psie, skoro powinna przewidzieć, że się przestraszy?") również uważam za karygodne i niedopuszczalne. [quote name='filodendron']Chodzi o najwyraźniej już nieco trącący myszką światopogląd zwany humanizmem oraz o kategorię filozoficzną zwaną wartością wsobną człowieka ;-)No więc może nie jestem humanistką. Może, patrząc na mojego psa, któremu niespodziewany dotyk ręki wciąż kojarzy się z zagrożeniem i bólem, wstyd mi, że jestem człowiekiem. [quote name='filodendron']No właśnie według prawa nie masz do tego prawa (chyba że zagrożone jest Twoje życie lub zdrowie). Najwyraźniej nazywa się to przestępstwem nieudzielenia pomocy. Może miłość do psa sąd uznałby za okoliczności łagodzące i wyrok byłby w zawieszeniu ;-)To jeszcze raz: nieudzielenie pomocy jest przestępstwem (sama cytowałaś artykuł), JEŻELI mogę udzielić tej pomocy "bez narażania siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu". Ratowanie tonącego jest narażaniem siebie na niebezpieczeństwo utraty życia. Pomijam, że w podobnej sytuacji myślałabym o ratowaniu życia istoty, którą kocham, nie o paragrafach... Mogę się na takie niebezpieczeństwo narazić, jeżeli chcę - ale nie mam takiego obowiązku. Chcę. Chcę najpierw dla kogoś mi bliskiego, a dopiero później dla obcego. Quote
behemotka Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='kavala']Zgadza się. Z tego wynika, że żaden normalny pies nie ma prawa zagryźć człowieka, a o takich przypadkach najczęściej tu jest mowa. Jeśli bity pies nie ugryzł by to ja bym podejrzewała, że z tym psem też jest coś nie tak.Hmm, tak i nie. Po pierwsze istnieje teoretyczna możliwość, że jedno ugryzienie zabije (wiem, bardzo mała; nie słyszałam o takim przypadku). Ale specjalnie napisałam, że reakcja nie ma prawa być znacznie silniejsza. Bo jednak jeżeli brutalnie, groźnie atakowany pies ma czekać, aż sam umrze, żeby mieć "prawo" do skutecznego obronienia się poprzez zabicie napastnika, to już się raczej nie obroni, tylko przeniesie do krainy Wiecznych Łowów... Zmodyfikowałabym to tak: W normalnych okolicznościach żaden pies nie ma prawa zagryźć człowieka. [quote name='kavala']No jasne że ci wolno.:lol: Mówiąc to chciałam tylko uzmysłowić osobom, które nie doświadczyły jeszcze miłości do dziecka, jak wielka ta miłość może być i że nie da się jej porównać do innej miłości, do psa czy do faceta, bo jest po prosty inna.Wierzę, że jest zupełnie inna. Wierzę, że nie potrafię jej sobie wyobrazić. Pamiętam, z jakim zaskoczeniem odkryłam, że choćby do dwutygodniowego kociaka (karmienie co 2 godziny, dogrzewanie, masowanie, pomaganie w wydalaniu etc.), stworzenia tak dalece ode mnie zależnego, tak bezbronnego, czułam zupełnie coś innego niż do moich osobistych, dorosłych kotów. To nie było mocniejsze uczucie (ani słabsze), ale tak kompletnie odmienne, że przed zetknięciem z taką istotą w ogóle go nie ogarniałam. Tak samo obecnie nie ogarniam miłości macierzyńskiej, zwłaszcza że przynajmniej częściowo bazuje ona nie na świadomości, a na instynkcie. Ale pisanie, że "moja miłość jest lepsza, ważniejsza, bardziej wartościowa od twojej; i to według mojej powinnaś postępować, bo JA wiem lepiej" - to coś bardzo nie w porządku. Trąci poważną fiksacją. [quote name='kavala']Bo dla niektórych miłości do psa tez nie można porównać z miłością do człowieka. Ale de gustibus... W każdym razie przepisy prawne i tak regulują wszystko.Nawet gdyby przepisy prawne to regulowały (a nie regulują, z przyczyn jak podaję wyżej), to ja w sytuacji zagrożenia życia mojego psa kicham na przepisy. Gdybym miała ponieść konsekwencje prawne (a nie poniosę, bo nikt nie może ode mnie żądać, bym ryzykowała życie w czyjejś sprawie; podkreślam: to jest moja suwerenna decyzja), bez chwili wahania zgodziłabym się na nie. Byle uratować kogoś, kogo kocham. Quote
evel Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='Szura']Wracając do tematu: nie cierpię, kiedy na moją prośbę, żeby zabrać psa, bo mój sie boi, ludzie luzują smycz z głupim uśmieszkiem i tekstem "ale mój krzywdy nie zrobi, chce się bawić". :roll: I do Twojego s*ającego ze strachu (nawet pozornie wyluzowanego) psa podbiega taki cztery razy większy, Twój pies zaczyna panikować, tamten za to: a) odchodzi, żegnany jazgotem Twojego strachulca (u mnie jeszcze - strachulca, który zaczyna się dusić, bo ma lekką niewydolność oddechową), b) odgryza się w odpowiedzi na paniczny atak (ujadanie z kłapaniem) Twojego psa? Hm, brzmi znajomo :roll: [quote name='behemotka']Jeszcze jedno. Mój pies nie jest normalny. Został bardzo skrzywdzony - przez człowieka - ma skopaną psychikę i jego reakcje są częściowo warunkowane bagażem przeszłości. Owszem, zwykle traktuje ludzi albo olewczo, albo przyjaźnie, albo lękowo (w sensie unika, odsuwa się). Ale miał dość krótki epizod z agresją, najpewniej w celach obronnych. Co prawda nigdy do dzieci, jednak mimo wszystko uznaję za możliwe, że po jednym uderzeniu przez dziecko ugryzie, dziabnie (raz), że do wywołania agresji wcale nie będzie go trzeba tłuc pół godziny młotkiem po głowie. Mimo tej świadomości NIE zamierzam go pakować w kaganiec, pęta oraz kajdany na wypadek, gdyby jakieś dziecko miało ochotę podbiec i walnąć pieska łopatką. Trudno, brutalny świat, pieska się bije na własne ryzyko. Inna sprawa, że mój pies prawie na pewno tylko by się przestraszył... za to ja prawie na pewno bym oddała napastnikowi, bo będę bronić zarówno ciała, jak psychiki mojego psa przed człowiekiem. Nieważne, jakich rozmiarów. O właśnie. Tu się podpisuję absolutnie w 100%. Ja też pracuję nad suką i jej reakcjami, ale jak nas znienacka dopada na przykład urocze rozwrzeszczane dziecię to zazwyczaj stanowczo dziecię stopuję przed kontaktem z suką, ku (zazwyczaj) oburzeniu rodziców. Może powinnam po prostu się odsunąć i pozwolić, żeby dziecko zarobiło ostrzegawczego gryza w rąsię? Psa nie zamierzam puszkować, bo i tak jest jakoś tak sto razy bardziej pod moją kontrolą niż przeciętny Pimpek. Wśród ludzi jest właściwie zawsze na smyczy. [quote name='filodendron']A znasz takiego psa, który co chwila się czegoś przestrasza tak bardzo, żeby zaczynać rzucać się na smyczy i warczeć na ludzi? Zalicza takie kawałki powiedzmy co kilka minut? Jeśli tak, to zdecydowanie powinien być odwrażliwiany w miejscach, w których nie bedzie stanowił zagrożenia dla innych ludzi. Potem stopniuje się utrudnienia aż po myszkę Miki, jeśli trzeba. Nie wyobrażam sobie chodzenia po ulicy z psem, który z warkotem wyskakuje do ludzi ignorując smycz i traktowania tego, jako coś normalnego. Choćby był w kagańcu. Ja znam! Widziałam takiego jakieś dwie godziny temu. Coś a'la ONek w "starym typie", miotający panią w średnim wieku na wszystkie strony, mimo kolczatki i kagańca, prawie wskoczył na przebiegającego faceta, ściął się z małym starym kundelkiem prowadzonym przez starszego pana na smyczy, skakał z warkotem do każdej mijanej przez panią osoby. Nie sądzę, żeby pani na myśl przyszło z tym robić cokolwiek. Pies nie wyglądał na jakiegoś ekstra młodego. Przykre to dość, że ludzie żyją w takim koszmarze na co dzień, bo ja bym chyba nie mogła. [quote name='behemotka']Dawno czytałam i od początku miałam mieszane uczucia. Choć panią Mrzewińską (bezpośrednio nie znam) szanuję za wiedzę z zakresu psich zachowań i pracy ze zwierzęciem, jej poglądy na temat społecznej pozycji psa wśród ludzi budzą we mnie poczucie niesprawiedliwości. I wizję przepraszania każdego przechodnia, że mój pies oddycha, że jest za duży/za mały, że ma włosy, że patrzy, że jest na linii czyjegoś wzroku, że jedzie autobusem, że merda ogonem, że biega, że zajmuje miejsce... że w ogóle ŚMIE ISTNIEĆ. Dlaczego ja mam przechodzić na drugą stronę ulicy albo ustępować miejsca w windzie, bo ktoś się boi mojego psa? Psa, który - rzecz istotna - nie ugryzie, nie szczeknie, nie skoczy, nawet nie powącha. Psa, który po prostu oleje, przechodząc sobie obok. [Jeśli ja się boję ludzi w samochodach albo ludzi w okularach, to też wszyscy pasujący do tych kategorii mają mi się usuwać z drogi? :roll:] Zasada identyczna jak w przypadku kontaktu na linii pies-dziecko: przy dobrej woli obu stron, grzecznie zapytana, będę współpracować. Natomiast roszczeniowe wymaganie ode podporządkowania się czyjemuś widzimisię skutkuje wyłącznie reakcją pt. "spadaj na bambus". Nie toleruję przymusu ani wymagania, by cały świat się do kogoś dostosował, BO TAK. Natomiast, żeby nie było wątpliwości, tłumaczenia z serii tytułowego "bo chodnik był za wąski" (czyli np. "pies się przestraszył stukającej o chodnik parasolki, to przecież miał pełne prawo wyskoczyć z ryjem do głupiej baby, nie? a w ogóle co za kretynka zabiera ze sobą parasolkę w taką pogodę? albo stuka nią przy psie, skoro powinna przewidzieć, że się przestraszy?") również uważam za karygodne i niedopuszczalne. I znowu, podzielam poglądy. Widać też ze mnie aspołeczna psychopatka, nie zmierzam nikogo przepraszać, że śmiem posiadać psa ;) Dodam - psa, który ludzi ma generalnie w poważaniu, zwisają mu i powiewają, dopóki ktoś na siłę nie próbuje się zaprzyjaźnić (wtedy pies komunikuje, że mu się nie podoba, odsuwa się, unika kontaktu, zdarza mu się warknąć, ewentualnie szczeknąć, do następnych etapów nie dopuszczam, bo wkraczam ja :diabloti:). Quote
kavala Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='behemotka'] Ale pisanie, że "moja miłość jest lepsza, ważniejsza, bardziej wartościowa od twojej; i to według mojej powinnaś postępować, bo JA wiem lepiej" - to coś bardzo nie w porządku. Trąci poważną fiksacją. [/QUOTE] Czy ja coś takiego gdzieś napisałam? Jeśli jakieś moje słowa zrozumiałaś w ten sposób, to przepraszam, daleko mi do nietolerancji, ale swoje zdanie mam i tego się będę trzymać ;) Jeśli zaś chodzi o fiksację, to jak na razie mój mąż twierdzi, ze mam takową na punkcie naszego psa, więc faktycznie muszę się pilnować ;) Quote
kavala Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='behemotka'] Nawet gdyby przepisy prawne to regulowały (a nie regulują, z przyczyn jak podaję wyżej), to ja w sytuacji zagrożenia życia mojego psa kicham na przepisy. Gdybym miała ponieść konsekwencje prawne (a nie poniosę, bo nikt nie może ode mnie żądać, bym ryzykowała życie w czyjejś sprawie; podkreślam: to jest moja suwerenna decyzja), bez chwili wahania zgodziłabym się na nie. Byle uratować kogoś, kogo kocham.[/QUOTE] Cóż, twój wybór, ja mogę tylko powiedzieć, że mam nadzieję, że w takiej sytuacji tak bym nie postąpiła. Quote
behemotka Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='kavala']Czy ja coś takiego gdzieś napisałam? Jeśli jakieś moje słowa zrozumiałaś w ten sposób, to przepraszam, daleko mi do nietolerancji, ale swoje zdanie mam i tego się będę trzymać ;) Jeśli zaś chodzi o fiksację, to jak na razie mój mąż twierdzi, ze mam takową na punkcie naszego psa, więc faktycznie muszę się pilnować ;)Nie, nie, spokojnie, to w żadnym razie nie o Tobie było :lol: Swoje zdanie masz - i dobrze, grunt to samodzielne myślenie, a nie bezmyślne podążanie za stadem ;). Masz inne poglądy niż ja i ja to jak najbardziej szanuję. Cieszę się, że z wzajemnością. Dokładnie, jak napisała sleepingbyday (z którą się tu zgadzam całkowicie... zwłaszcza z ostatnim akapitem tamtego posta): [quote name='sleepingbyday']ok, są tacy, dla których pies jest członkiem rodziny, ale deklarują, że najpierw będą ratowac obcego człowieka. no dobrze, ich pies, ich akwarium ;-). ale dlaczego oburzają się, że inni zrobiliby inaczej?Twój pies, Twoje akwarium - ale w przeciwieństwie do części tu obecnych nie odbierasz innym prawa do samodzielnego zarządzania własnymi rybkami, więc widać, że mimo odmiennych systemów wartości można się wzajemnie szanować i żyć w pokoju :) Quote
Arwilla Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='behemotka'] Rozumiem, że dla matki dziecko jest świętością. To biologiczny imperatyw, występujący u większości - jeśli nie u wszystkich - wysoko rozwiniętych społecznie ssaków. Ale zrozum, że ten biologiczny imperatyw (macierzyństwo, instynkty rodzica) wyznacza Twój system wartości. Niekoniecznie całego świata. Przeczytaj jeszcze raz... szczególnie wytłuszczone zdanie... Może wreszcie zrozumiesz, że nie chodzi tu o dziecko, a o człowieka... [quote name='Arwilla'] Bo gdyby Twoje dziecko* topiło się, a razem z nim topiłby się mój pies, to ja ratowałabym dziecko*... obce... zupełnie mi nie znane, być może znęcające się nad zwierzętami... własnego psa ratowałabym później... gdybym nie zdążyła, to byłaby to dla mnie tragedia, ale drugi raz zrobiłabym tak samo... Twoje dziecko* może trafić na kogoś, kto będzie ratował swojego psa, pozwalając mu się utopić... *zamiast "dziecka" można wstawić sobie dowolnego, bliskiego człowieka... matkę, ojca, siostrę, brata, narzeczonego, żonę, lub co kto chce... bo "dziecko" budzi tutaj wiele kontrowersji... [quote name='behemotka']Owszem, myślałam właśnie o podobnej sytuacji z wyborem stworzenia do ratowania (mnie akurat wpadł do głowy wypadek drogowy, ale to bez różnicy). Tak, najpierw ratowałabym swojego psa, a dopiero potem rzuciłabym się z pomocą obcemu człowiekowi, dorosłemu czy dziecku. I mam do tego prawo. Mam prawo do ratowania kogoś, kogo kocham, przed kimś, kogo nawet nie znam.Oczywiście, że masz prawo, ja Ci go nie odmawiam... tylko jak ten wybór o Tobie świadczy, to już inna sprawa... [quote name='behemotka']Już pomijam, że prymitywnie obraźliwy (zgłaszam do moderacji tylko dla porządku, bo nie sądzę, by na to akurat była reakcja), ale ten post jest taki dziecinny... "Buu, myślisz inaczej niż ja, jesteś głupia, zła, wredna i w ogóle brzydka!!!"Dziecinny? Nie rozśmieszaj mnie... czym Cię obraziłam? Aspołeczną jednostką? Skoro stawiasz życie psa nad życie człowieka, to wszystko się zgadza... [quote name='behemotka']O! Nie tylko zdolności telepatyczne, ale i przewidywanie przyszłości :lol:Większość osób zarzekających się, że nie będą mieć potomstwa, jednak to potomstwo po jakimś czasie posiada... [quote name='behemotka']Ciekawa teoria. Na czymś oparta czy tak sobie wysmażona na własne potrzeby? Sklecona na własne potrzeby w oparciu o mądrzejszych ode mnie... "Człowiek bez poczucia moralnego jest najdzikszym i najniegodziwszym stworzeniem." Arystoteles Moralność - Moralność jest to zbiór zasad lub norm,które określają co jest dobre, a co złe.Moralność można zdefiniować jako sposób postępowania jednostki ludzkiej, przyjęty pośród większości za normę,będącą częścią dziedzictwa kulturowego danej organizacji kulturowej, która wywołuje negatywne lub pozytywne emocje innych jednostek, nie jest lub jest sprzeczna z naturą człowieka oraz nie jest lub jest szkodliwa z punktu widzenia organizacji kulturowej danej społeczności. Quote
motyleqq Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 Arwilla, nie rozumiem dlaczego tak łatwo przychodzi Ci oceniać innych, ludzi z forum o których pewnie nic nie wiesz, tylko wysnuwasz wnioski z ich postów. nie rozumiem też, co jest dziwnego w tym, że ktoś woli ratować kogoś bliskiego, niż kogoś obcego. dla wielu osób pies jest kimś bliskim, i jest to taki sam wybór jak obcy człowiek kontra rodzina. NIKOGO nie uprawnia to do zarzucania aspołeczności, czy niemoralności, bo moralność jest względna i to, co dla Ciebie niemoralne, dla drugiej osoby może być na porządku dziennym. Quote
kavala Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='motyleqq']Arwilla, nie rozumiem dlaczego tak łatwo przychodzi Ci oceniać innych, ludzi z forum o których pewnie nic nie wiesz, tylko wysnuwasz wnioski z ich postów.[/QUOTE] Taka to już jest specyfika pisania w internecie i chyba trzeba się z tym pogodzić. To co piszemy świadczy o nas. [quote name='motyleqq']bo moralność jest względna i to, co dla Ciebie niemoralne, dla drugiej osoby może być na porządku dziennym.[/QUOTE] A mnie się zawsze wydawało, że moralność powinna być uniwersalna, ale najwyraźniej nie jest (dla niektórych kradzież ze sklepu to nic złego, bo to przecież niczyje jest - nie żebym porównywała miłość do psa do kradzieży, żeby mi ktoś od razy tego nie zarzucił, ale to jest przykład na to jak różnie ludzie postrzegają moralność i jak bardzo niektórzy mają elastyczne sumienie) Quote
Fauka Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 Dyskusja z początku o moralności usypiania agresywnych psów zeszła na dyskusję o instynkcie macierzyńskim lub jego braku. Jeden uratuje psa, drugi dziecko, co to za różnica? czyj to interes? niczyj. Quote
omry Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='Arwilla']Oczywiście, że masz prawo, ja Ci go nie odmawiam... tylko jak ten wybór o Tobie świadczy, to już inna sprawa... Arwilla, ja bardzo pozwytywnie podchodziłam do Ciebie jako do dogomaniaka i chętnie czytałam to, co pisałaś, ale to, co piszesz teraz jest bardzo nie na miejscu. Ktoś może się poczuć dotknięty, gdy nazywasz jego system wartości wypaczonym tylko dlatego, że jest inny od Twojego, albo gdy piszesz, że jego wybory źle o nim świadczą. To Ty tak widzisz i sobie widź, ale nie musisz tego wyrażać tak dosadnie. Tobie nikt tak nie pisze tylko dlatego, że ratowałabyś najpierw obcego człowieka, czy nawet kogoś ze swojej rodziny, a nie psa, też członka swojej rodziny. Ja osobiście mam prawo tego nie rozumieć, ale zauważ, że w Twoją stronę nikt się tak nie zwraca. Trochę więcej tolerancji do cudzych poglądów. Nie Tobie oceniać, czy są dobre, czy złe. Quote
motyleqq Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='kavala']Taka to już jest specyfika pisania w internecie i chyba trzeba się z tym pogodzić. To co piszemy świadczy o nas. ale nie uprawnia nikogo do takiego oceniania, Ty jesteś zły, a ja jestem dobry... A mnie się zawsze wydawało, że moralność powinna być uniwersalna, ale najwyraźniej nie jest (dla niektórych kradzież ze sklepu to nic złego, bo to przecież niczyje jest - nie żebym porównywała miłość do psa do kradzieży, żeby mi ktoś od razy tego nie zarzucił, ale to jest przykład na to jak różnie ludzie postrzegają moralność i jak bardzo niektórzy mają elastyczne sumienie) oczywiście, że nie jest uniwersalna. prozaiczny przykład- katolik będzie miał inną moralność niż ateista. czy tak trudno jest uszanować czyjeś odmienne poglądy? podpisuję się pod tym, co napisała omry Quote
kavala Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='motyleqq'] oczywiście, że nie jest uniwersalna. prozaiczny przykład- katolik będzie miał inną moralność niż ateista. czy tak trudno jest uszanować czyjeś odmienne poglądy? [/QUOTE] A mnie się nadal wydaje, że katolik i ateista powinni mieć taka sama moralność, oczywiście w kwestiach niedotyczących wiary. Złodziej ma inne poglądy na czyjąś własność, uszanujesz to? Quote
LadyS Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='kavala']A mnie się nadal wydaje, że katolik i ateista powinni mieć taka sama moralność, oczywiście w kwestiach niedotyczących wiary. Złodziej ma inne poglądy na czyjąś własność, uszanujesz to?[/QUOTE] Proponuję zapoznać się z definicją pojęcia "moralność". To, co mówisz o złodzieju, to łamanie zasad prawnych, a nie moralnych. Poza tym, w różnych kulturach występuje różna moralność, podobnie jak różne normy obyczajowe - i co, ta druga kultura jest gorsza, bo ma inną moralność? Quote
motyleqq Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='kavala']A mnie się nadal wydaje, że katolik i ateista powinni mieć taka sama moralność, oczywiście w kwestiach niedotyczących wiary. Złodziej ma inne poglądy na czyjąś własność, uszanujesz to?[/QUOTE] nie ma powinności w takich względnych kwestiach. co do kradzieży, to tylko kleptoman jest poza świadomością, że robi coś źle, ale to już kwestia prawna, nie tylko moralna. Quote
kavala Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='ladySwallow']Proponuję zapoznać się z definicją pojęcia "moralność". To, co mówisz o złodzieju, to łamanie zasad prawnych, a nie moralnych. Poza tym, w różnych kulturach występuje różna moralność, podobnie jak różne normy obyczajowe - i co, ta druga kultura jest gorsza, bo ma inną moralność?[/QUOTE] Moralność to zbiór zasad, które określają co jest dobre a co złe. Może jestem idealistką, ale chciałabym aby dla wszystkich znaczyło to to samo. jeśli robisz coś co krzywdzi innych to jest to złe, niezależnie od kultury w jakiej się znajdujesz. Quote
motyleqq Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='kavala']Moralność to zbiór zasad, które określają co jest dobre a co złe. Może jestem idealistką, ale chciałabym aby dla wszystkich znaczyło to to samo. jeśli robisz coś co krzywdzi innych to jest to złe, niezależnie od kultury w jakiej się znajdujesz.[/QUOTE] więc skoro tak, to bezpodstawne, przykre osądzanie innych jest złe. a robi to osoba, która drugiej stronie zarzuca skrzywioną moralność... :shake: Quote
LadyS Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='kavala']Moralność to zbiór zasad, które określają co jest dobre a co złe. Może jestem idealistką, ale chciałabym aby dla wszystkich znaczyło to to samo. jeśli robisz coś co krzywdzi innych to jest to złe, niezależnie od kultury w jakiej się znajdujesz.[/QUOTE] Tak uważasz? Czyli ludzie, którzy są satyrykami bądź bardzo dużo w swoim życiu posługują się ironią, robią źle i należy ich potępiać? Bo bo w końcu mogą sprawić komuś przykrość... Quote
kavala Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='ladySwallow']Tak uważasz? Czyli ludzie, którzy są satyrykami bądź bardzo dużo w swoim życiu posługują się ironią, robią źle i należy ich potępiać? Bo bo w końcu mogą sprawić komuś przykrość...[/QUOTE] Każdy powinien mieć dystans do własnej osoby, ale czasami się zdarza, że satyra kogoś zrani. Może się zdarzyć, że wyśmiana w gazecie osoba popełni samobójstwo i co, autor czuł by się z tym dobrze? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.